09 kwietnia

"Opowieści niepokojące" Joseph Conrad - recenzja

"Opowieści niepokojące" Joseph Conrad - recenzja
Tytuł: "Opowieści niepokojące"
Autor: Joseph Conrad
Liczba stron: 244
Wydawnictwo: Zysk i S-ka



"Opowieści niepokojące" to zbiór opowiadań wydany w bardzo atrakcyjnej formie. Twarda oprawa i piękna, przyciągająca wzrok okładka, sugerująca treść związaną z przygodami. Nie bez znaczenie jest fakt, że książka, dzięki wyraźnej czcionce, wręcz pomaga w czytaniu. Czego chcieć więcej? Trochę obawiałam się tego, że akcja opowiadań rozgrywa się w dawnych czasach, ale w ostatecznym rozrachunku książkę czytało mi się całkiem nieźle. 

W sieci wyczytałam, że Conrad był z pochodzenia Polakiem, ale jako nastolatek rzucił szkołę i wyjechał do Marsylii, gdzie zaciągnął się na statek. Niesamowita odwaga! Zostawić wszystko i wyruszyć na spotkanie przygody. Ale... jaki autor, takie książki - pełne przygód i interesujących bohaterów. Każda nowela z "Opowieści niepokojących" mówi o kimś innym. W kolejnych opowiadaniach czytelnik poznaje m.in. francuskich chłopów, malajskiego wodza, dwóch Anglików, którzy prowadzą stację handlową w Afryce oraz Alvana Hervey'a i jego żonę. Każda historia to nie tylko opowieść o tych ludziach. Conrad wykorzystuje ich do zaprezentowania czytelnikowi swoich przemyśleń. Stawia ich w różnych sytuacjach i opisuje to, jak sobie poradzili. 

Nie jest to lektura, którą można szybko przekartkować. Nowele w niej zawarte są wielowarstwowe, a portrety bohaterów dopracowane. Nie jest to typowa powieść przygodowa, ale uważam, że naprawdę warto ją przeczytać. 

Katja

   

09 kwietnia

"Iza Anoreczka" Marta Fox - recenzja

"Iza Anoreczka" Marta Fox - recenzja
Tytuł: "Iza Anoreczka"
Autor: Marta Fox
Liczba stron: 133
Wydawnictwo: Akapit Press


Wybierając książkę Marty Fox do recenzji miałam pewne obawy związane z jej tytułem. Zorientowałam się, że książka będzie poruszała problem anoreksji i liczyłam na to, że nie znajdą się w niej konkretne opisy zachowań osób dotkniętych przez to zaburzenie odżywiania. Ku mojemu zdziwieniu autorka w bardzo delikatny sposób przemyciła wątek choroby, pokazując w formie dziennika, jak Iza radziła sobie z codziennymi problemami.
Bohaterka książki, Iza, padła ofiarą wygórowanych ambicji jej rodziców. Tak jak chciała matka, Iza została modelką, a jej kariera nabierała tempa.
Jak dowiadujemy się z książki, nie było to wcale dobre ani dla jej zdrowia, ani dla psychiki. Ciągłe przeprowadzki, choć tak naprawdę to raczej zmienianie miejsca zamieszkania na kilka nocy, negatywnie wpływały na samopoczucie dziewczyny. Była przytłoczona także zainteresowaniem ze strony mężczyzn, którymi nie zawsze kierowały dobre intencje.
Brak wsparcia ze strony rodziców, pogoń za idealną figurą, ciągłe diety, coraz to nowe zabiegi upiększające, brak przyjaciół. To tylko niektóre z problemów, z którymi musiała zmagać się Iza. Zakończenie książki nieco mnie zaskoczyło, dlatego nie będę go zdradzać. Jeśli jesteście go ciekawi, zachęcam do przeczytania tej krótkiej i, wbrew poruszonemu w niej problemowi, przyjemnej lektury. Jest ona skierowana nie tylko do nastolatków, ale także do ich rodziców. W prosty sposób może ona uświadomić, że dzieci także mają uczucia i także muszą stawiać czoła wielu problemom. Myślę, że dzięki niej wielu rodziców zacznie poświęcać więcej uwagi swoim dzieciom :)


Julia, 16 lat


09 kwietnia

"Martynika i Biała Wyspa" Marek Kochan - recenzja

"Martynika i Biała Wyspa" Marek Kochan - recenzja
Tytuł: "Martynika i Biała Wyspa"
Autor: Marek Kochan
Liczba stron: 87
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Chociaż "Martynika i Biała Wyspa" to książka dla dzieci, postanowiłam ją przeczytać ze względu na nietypowe imię głównej bohaterki. 87 stron to naprawdę niewiele, więc lektura nie zajęła mi dużo czasu. Książka jest wydrukowana dość dużą i wyraźną czcionką i zawiera ładne ilustracje autorstwa pani Renaty Kochan. 
Główna bohaterka, dziewięcioletnia Martynika, to bardzo sympatyczna dziewczynka z głową pełną marzeń. Nie pragnie jednak mnóstwa zabawek czy ubrań, jak dzieci w jej wieku, lecz marzy o powiadaniu pieska, którym mogłaby się opiekować, kochać go i bawić się z nim. Rodzice ofiarowują jej szczeniaczka na urodziny, jednak okazuje się on być kolejną zabawką na baterie. Tak sugestywną, że dziewczynka przez chwilę wierzy, że to prawdziwe zwierzątko. Kiedy okazuje się, że piesek nie jest żywy, jej rozczarowanie jest ogromne. Rodzice zabrali dziewczynkę do sklepu z zabawkami, gdzie miała wybrać sobie jakąś piękną zabawkę. Kiedy nie patrzyli, Martynika wymknęła się ze sklepu, wślizgnęła do następnego i ukryła w pudle z pluszakami. Nie wyszła, kiedy nadszedł czas zamknięcia sklepu i została zamknięta. Rodzice zaczęli się niepokoić, kiedy nie znaleźli córki w sklepie kilka minut przed zamknięciem. Co wydarzyło się dalej? Czy Martynika zdążyła pokazać się sprzedawczyni przed zamknięciem sklepu? I gdzie jest ta Biała Wyspa, na której znalazła się dziewczynka? 
Książeczka ta łączy w sobie literaturę dziecięcą z przygodową i nawet z fantastyką. Dzięki temu wciąga i wywołuje mnóstwo pozytywnych emocji podczas lektury. Jeśli macie młodsze rodzeństwo, polecam Wam tę lekturę. Przeczytajcie ją razem z siostrą lub bratem, a gwarantuję, że bardzo im się spodoba! 

Zoja



09 kwietnia

"Marzycielki" Katarzyna Majgier - recenzja

"Marzycielki" Katarzyna Majgier - recenzja
Tytuł: "Marzycielki"
Autor: Katarzyna Majgier
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Akapit Press


Książka Katarzyny Majgier „Marzycielki” to opowieść o rodzinie, w skład której wchodzi mama Kinga, dwie nastoletnie córki Monika i Liliana oraz ich ojciec. Monika i Liliana mają się zmierzyć z nową rzeczywistością, a mianowicie z rozwodem rodziców i jego następstwami. Dziewczynki mieszkały w dużym domu z ogrodem, przy eleganckiej ulicy w Jasnem, a teraz przeprowadzają się do blokowiska do Krakowa, dzielnica Nowa Huta. Monika, bo to jest główna bohaterka, pokazuje nam jej „nowy” świat. Możemy porównać jak żyją i zachowują się ludzie w jej „nowym” i „starym” miejscu. Dawne przyjaciółki okazują się płytkie i powierzchowne, a nowe otoczenie, mimo że po przejściach, staje się dla niej prawdziwe i wartościowe. Pojawia się koleżanka mamy ze szkolnych lat, która jest podróżniczką. To od niej Monika dowiaduje się o grupie „Marzycielki”, jaką tworzyły jej mama i jej koleżanki. Byłą to grupa, która miała szalone pomysły i spełniała swoje marzenia. Pewnego dnia Monika postanawia sama wybrać się z Krakowa do Jasnego busem. Przyjeżdża do domu ojca i zastaje tam... ale o tym musicie sami przeczytać. Monika stara się zrozumieć jaka jest jej rodzina teraz, kiedy są „po przejściach” i dochodzi do wniosku, że całkiem normalna, gdyż nie ma rodzin idealnych. Każda ma coś, co sprawia, że odstaje ona od ideału, który nie istnieje w realnym życiu.
Polecam tę książkę, aby się samemu zastanowić, co jest ważne: pozory i to, „co ludzie powiedzą” czy wolność, bycie sobą w każdej sytuacji i spełnianie swoich małych i większych marzeń.
Książkę czyta się jednym tchem, polecam bardzo gorąco.


Kasia


09 kwietnia

"Turban mistrza Mansura" Marek Kochan - recenzja

"Turban mistrza Mansura" Marek Kochan - recenzja
Tytuł: "Turban mistrza Mansura"
Autor: Marek Kochan
Liczba stron: 160
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


„Turban mistrza Mansura” Marka Kochana to zbiór bardzo krótkich opowieści i historyjek opowiedzianych przez mędrca Ibn Musę al Mansurę zwanego Sufi. Jest to, jak napisał autor, „to co Wschód może zaoferować Zachodowi”. Z każdej z tych opowieści możemy wyciągnąć jakiś morał, prawdę uniwersalną i ponadczasową. Czasami opisuje trudne sytuacje życiowe oraz sposoby radzenia sobie z nimi. Niektóre opowieści podpowiadają czym należy się kierować w życiu, co powinno być ważne, a co nie powinno zaprzątać nam uwagi. Podpowiada jak mówić, aby ludzie nas słuchali, jak się zachować, aby być w zgodzie ze sobą i otaczającymi nas ludźmi. Pozwala również spojrzeć na otaczający nas świat przez pryzmat naszego postępowania i wyciągnięcie wniosków z reakcji na nie. Możemy tutaj przeczytać o sytuacjach bez wyjścia, w których znaleźli się ludzie i proszą Sufiego o radę, a ten im jej udziela i bardzo często wprawia czytelnika w zdumienie, że wystarczy czasem wybrać najprostsze rozwiązanie i zaufać ludziom. Możemy też nauczyć się na podstawie tych historyjek, jak odczytywać zachowanie ludzie podczas rozmowy z nami, nieważne jest czasem, co słyszymy, ale jak zachowuje się rozmówca. Dowiadujemy się, że są sytuacje, w których najważniejsze są czyny, nie zaś potok tysiąca słów, zwłaszcza, gdy chodzi o pomoc drugiemu człowiekowi. Ta książka to swego rodzaju poradnik, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, które nas spotykają. Polecam tę książkę każdemu, kto lubi filozoficzne opowieści. Jest to książka, która może zaskoczyć. Spróbuj, jeśli nie wierzysz!

Kasia


09 kwietnia

"Pół króla" Joe Abercrombie - recenzja

"Pół króla" Joe Abercrombie - recenzja
Tytuł: "Pół Króla"
Autor: Joe Abercrombie
Liczba stron: 396
Wydawnictwo: Rebis

Seria: "Morze drzazg"


Sięgnęłam po tę książkę głównie z powodu ciekawego opisu, jednakże nie tylko. Jak zwykle zaciekawił mnie tytuł. No, bo jak to - pół króla? Przecież to nielogiczne. Zatem trzeba sprawdzić, o co tu chodzi.
Mamy do czynienia z książką, gdzie znajdziemy wartką akcję i troszkę fantasy, jednakże w znikomych ilościach. W pewnym kontekście jest to też książka psychologiczna.

Głównym bohaterem jest Yarvi, drugi syn króla, który nazywa się.... Ojciec Yarvi! Tak, nie pomyliłam imion, naprawdę się tak nazywa. Nie pamiętam, jak nazywa się jego starszy brat, jednak to nie jest takie ważne. Jego ojciec wraz z bratem popłynęli spotkać sie z Vansterami, jednak doszło do zdrady i ktoś ich zabił. Yarvi nie był przygotowany do bycia królem. Chciał zostać ministrem, poza tym i tak nikt by go nie chciał słuchać z uwagi na jego kalectwo - miał zdeformowaną jedną rękę. Posiadał tylko kciuk i palec wskazujący, innych palców nie miał. Nie szła mu w ogóle walka, przez co nawet nie uznawano go za mężczyznę. Wszyscy albo go ignorowali, albo szydzili. Przez śmierć swojego ojca i brata stał się królem, a właściwie "pół-królem". Jak to w książkach bywa, poprzysiągł zemstę, od tego momentu wszystko zaczęło się komplikować. W międzyczasie  poznał swoją narzeczoną. Popłynął na ziemie Vanasterów i tam został zdradzony. Chcieli go zabić, jednak szczęśliwym trafem spadł z klifu prosto do morza. Nie zginął jednak, lecz wypłynął na brzeg i spotkał wroga "swojego" królestwa Grom-gil-Gorma, ten nie wiedząc, kim on jest sprzedał go do niewoli. Jakiś czas później, może niewiele ponad tydzień, został wykupiony wraz z kilkoma innymi niewolnikami na statek do wiosłowania. Tu już nie mogę za dużo zdradzić, ale powiem, że poznał tu towarzyszy którzy pomogą mu w zemście na... no właśnie! Jeśli chcecie wiedzieć, to trzeba przeczytać, a nie obijać się!

Książkę przyjemnie się czyta, jest dosyć ciekawa. Co prawda w połowie na 2 lub 3 rozdziały robi się spokojnie i nudniej, ale opłaca się przeczytać do końca. A końca z  pewnością się nie spodziewacie! Koniec nie jest ani trochę stereotypowy i nic na to nie wskazywało aż do przedostatniego rozdziału.
Czcionka jak dla mnie jest optymalna. Spodobało mi się też podzielenie przez autora tej książki na cztery części. Również wprowadzenie pod każdą nazwą rozdziału śnieżynki nadało pewnego klimatu. Narracja jest trzecioosobowa, co mi osobiście odpowiada. Autor w nawet niezły sposób (to komplement) poprowadził akcję.
Książka spodoba się osobom, które lubią taki typ książek, gdzie główny wątek opiera się na zemście. Wydaje mi się, że jest też skierowana do młodzieży, ale bardziej 3. gimnazjum i wzwyż. Chociaż oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by ją przeczytać nawet jeśli jest się młodszym (jak ja).



Nicola


08 kwietnia

"Chłopiec w lesie" Carter Wilson - recenzja

"Chłopiec w lesie" Carter Wilson - recenzja
Tytuł: Chłopiec w lesie
Autor: Carter Wilson
Liczba stron: 349
Seria: Granice zła


Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ zaciekawiła mnie jej okładka - przypominająca nieco stare zdjęcie. Jest to kolejna pozycja należąca do serii Granice zła.
Lato 1981 roku, las w stanie Oregon. Trzej koledzy zabijają czas rozmowami i wymyślaniem sposobów na spędzenie popołudnia. Stają się jednak świadkami prawdziwego morderstwa, popełnionego przez tajemniczą Elizabeth. Zastraszeni, nikomu nie wspominają o przerażającym wydarzeniu. Lata później jeden z nich, Tommy, opisuje to jako fikcję w pierwszym opublikowanym fragmencie swojej nowej książki. A Elizabeth go odnajduje i wciąga w grę, w wyniku której Tommy może stracić wszystko, na czym mu zależy...
Fabuła jest interesująca, cały czas coś się dzieje. Natomiast jeśli chodzi o bohaterów, to niestety poza Tommy'm, który na początku wydał mi się zupełnie nijaki, jednak później zmienił się na lepsze, oraz Elizabeth - przez cały czas intrygującą, nie mamy okazji poznać ich zbyt dobrze. Dość istotną rolę odgrywa Alan Stykes, ale występuje dopiero pod koniec książki, i jeden z dawnych przyjaciół Tommy'ego, którego poznajemy głównie przez opowieści o nim, bo sam pojawia się rzadko.
"Chłopiec w lesie" mnie nie porwał i nie stał się moją ulubioną książką, ale myślę, że miłośnikowi thrillerów mógłby się spodobać.

Zuzia


07 kwietnia

"CR7. Maszyna" Luis Miguel Pereira, Juan Ignacio Gallardo - recenzja

"CR7. Maszyna" Luis Miguel Pereira, Juan Ignacio Gallardo - recenzja
Tytuł: "CR7. Maszyna"
Autorzy: Luis Miguel Pereira, Juan Ignacio Gallardo
Liczba stron: 248
Wydawnictwo: Sine Qua Non



Książka pt. "CR7. MASZYNA" to kolejna książka sportowa, a dokładniej piłkarska, którą recenzuję. Interesuję się sportem, więc z chęcią zabrałem się za lekturę biografii jednego z moich idoli. Tajemnicze CR7 w tytule oznacza Cristiano Ronaldo, natomiast 7 - cyfrę na klubowej koszulce piłkarza.
Książka ta nie jest jednak typową biografią piłkarską. Podczas czytania miałem wrażenie, że to nie życie Ronaldo jest tu na pierwszym miejscu, lecz jego osiągnięcia piłkarskie. Ktoś postanowił po prostu stworzyć historię jego drogi do sukcesu i wyjaśnić jego fenomen. Co ciekawe, nie ma tu chronologii. Przykłady z życia piłkarza służą głównie do uzupełniania opisywanych przez autorów zachowań Cristiano. 
Podczas lektury dowiedziałem się wielu ciekawych informacji o Cristiano. Nie będę ich wszystkich wymieniał, żeby nie psuć lektury innym. Napiszę tylko, że Ronaldo odpoczywa najlepiej pływając. Dlatego ma w domu basen, z którego często korzysta, aby odreagować stres i odpocząć. Wiedzieliście, że Ronaldo przeszedł kiedyś operację serca? Takie wieści naprawdę mogą podnieść na duchu tych, którzy z powodu różnych chorób nie mogą uprawiać sportu. Wszystko jest możliwe, jeśli się do tego uparcie dąży!
Książkę czyta się płynnie, ponieważ wciąga do ostatniej kartki. Z zaciekawieniem czytałem, jak Ronaldo ze skromnego młodego człowieka, dzięki swojej ciężkiej pracy i determinacji, zdobył status ikony współczesnej piłki nożnej. Jeśli jednak ktoś spodziewa się literackiego języka, może się rozczarować. Książka napisana została językiem prostym i jest nastawiona raczej na przekazanie informacji o człowieku, bez literackich upiększeń. Zawiera również wiele ciekawych wypowiedzi o piłkarzu znanych i mniej znanych osób związanych z Ronaldo.

Pewnie nie jestem obiektywny, bo Ronaldo to mój idol, ale jestem przekonany o jego profesjonalizmie i ogromnych zdolnościach. Ta książka jedynie potwierdziła moje zdanie na temat tego człowieka. Polecam książkę wszystkim prawdziwym fanom Cristiano Ronaldo, chcącym dogłębnie poznać siłę fizyczną i psychiczną tego niezwykłego zawodnika.

Norbert


31 marca

"Zakochaj się, mamo" Marta Fox - recenzja

"Zakochaj się, mamo" Marta Fox - recenzja
Tytuł: "Zakochaj się, mamo"
Autor: Marta Fox
Liczba stron: 176
Wydawnictwo: Akapit Press


Zdecydowałam się na tę książkę, ponieważ spodobały mi się nutki odliczające strony. Lubię muzykę, więc taki pomysł od razu przypadł mi do gustu. W trakcie czytania okazało się także, że muzyki w treści jest więcej. Do tego jeszcze fortepian na okładce! Jak dla mnie, super. Od razu zabrałam się do czytania. 
Powieść jest napisana w bardzo przystępnej formie, a mianowicie maili. To bardzo duży plus, przynajmniej dla mnie. Czyta się szybko, bo ta bardzo współczesna rozmowa mailowa naprawdę wciąga. 
Główną bohaterką jest Sara, wrażliwa i bardzo rezolutna nastolatka. Kiedy czytałam tę książkę, miałam wrażenie, że powinni ją chyba bardziej przeczytać rodzice, żeby zobaczyli, jak widzą ich ich dzieci, a może nawet to, jakie popełniają błędy. Sara opisuje relacje z rodzicami i ich rozwód, emocje, które jej towarzyszą. 

Na okładce jest napisane, że jest to książka o miłości. I to najkrótsza, ale za to idealna wprost recenzja. Bo ta książka jest właśnie o miłości, o relacjach między matką i córką, o muzyce (klasycznej!). Książka jest po prostu uczuciowa, takie jest moje zdanie. I polecam ją tym, którzy lubią historie z emocjami i marzeniami, pełne mądrych słów. 


Zoja




31 marca

"Dziecko ze śmietnika" Jacqueline Wilson - recenzja

"Dziecko ze śmietnika" Jacqueline Wilson - recenzja
Tytuł: "Dziecko ze śmietnika"
Autor: Jacqueline Wilson
Liczba stron: 136
Wydawnictwo: Media Rodzina


Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ zainteresował mnie jej tytuł. Pomyślałam, że chociaż jest bardzo cienka, bo ma zaledwie 136 stron, to będzie to z pewnością jakaś smutna historia z życia wzięta. Według informacji na stronie wydawnictwa Jacqueline Wilson jest autorką kilkudziesięciu książek dla dzieci i młodzieży. Choć jest bardzo popularna, dla mnie była to pierwsza jej powieść, którą przeczytałam. Początkowo sądziłam, że to historia dla młodszych czytelników. Być może ma to związek z tym, jak wygląda okładka. Na czytelnika patrzy z niej główna bohaterka, czternastoletnia April. Dziewczyna znajduje się w... śmietniku i wygląda na bardzo smutną. Kiedy zaczęłam czytać, zrozumiałam o co chodzi. Historia, którą opowiada autorka, jest raczej smutna. April właśnie obchodzi urodziny i postanawia odnaleźć swoją matkę, która po urodzeniu wrzuciła noworodka do śmietnika. Przez to nastolatka tułała się po różnych rodzinach zastępczych. Czy April odnajdzie swoje korzenie? Czy uda jej się trafić do biologicznej matki i uzyskać odpowiedzi na nurtujące dziewczynę pytania? Jak się zabierze do tych poszukiwań? 
Książka jest cienka i napisana prostym językiem. Polecam ją osobom, które interesują się życiem codziennym i problemami, z którymi muszą mierzyć się czasami również nastolatki, mimo ich młodego wieku.

Kara



Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger