Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

07 listopada

„Historia naturalna stworzeń magicznych” Emily Hawkins – RECENZJA

„Historia naturalna stworzeń magicznych” Emily Hawkins – RECENZJA


 Historia naturalna stworzeń magicznych, to księga o niezwykłych stworzeniach, których nie zobaczymy w zwykłym świecie. Grozi im wyginięcie. Żeby się temu przeciwstawić słynny zoolog i badacz tego niezwykłego uniwersum, Dimitros Pagonis, przesłał swoją księgę podróżniczce, Artemis Matsouce, aby pomogła mu chronić mityczne stworzenia. Razem wyruszają na niebezpieczną przygodę,  pełną niesamowitości i magii. Będą musieli jednak zachować niezwykłą ostrożność, gdyż prawda o magicznych istotach musi pozostać w ukryciu. Na swojej drodze naukowcy spotykają: jednorożce, hipogryfy, smoki, feniksy, yeti, pegazy, wróżki, syreny, trolle i wielu innych przedstawicieli magicznej fauny.

 


Pięknie wydana Historia naturalna stworzeń magicznych posiada twardą oprawę, wydrukowana jest na dobrej jakości papierze. Ma 64 strony. Oprócz rozbudowanego tekstu dostajemy piękne ilustracje Jessiki Roux, amerykańskiej ilustratorki, pasjonatki roślin i zwierząt. Stworzenia  podzielone są według kontynentów.


Polecam tę fascynującą książkę wszystkim pasjonatom fantasy i lubiącym zwierzęta. A piękne wydanie książki nada się znakomicie na prezent.

                                                                                                                                                        Maa

Współpraca z wydawnictwem HarperCollins Polska 

https://harpercollins.pl/





23 lutego

„MAGICZNA 7. PRAWDA”, TOM 4 – recenzja

„MAGICZNA 7. PRAWDA”, TOM 4 – recenzja


 Siedem różnych mocy dla siedmiorga wybrańców!

Z komiksem  z serii Magiczna 7 zagłębimy się w świat fantasy. Tom czwarty pod tytułem Prawda  dzieje się we współczesności, ale bardzo często następuje retrospekcja i poznajemy  odległe czasy. To moje pierwsze spotkanie z tą serią, ale mam nadzieje, że nie ostatnie.

 Serię wymyślił belgijski redaktor, tłumacz i scenarzysta Kid Toussaint (m.in. kryminalny cykl 40 lphants czy przygodowa opowieść Animal Jack). Szata graficzna komiksu bardzo przypadła mi do gustu, kreska
i kolory są dopracowane, chmurki z napisami czytelne. Przy tym komiksie pracowało aż ośmiu rysowników, z różnych krajów.


 Kolejna część przygód grupy współczesnych czarowników ze szkoły średniej. Tym razem dowiemy się też znacznie więcej o pierwszej Siódemce magów sprzed kilku stuleci. Nadeszły wakacje, ale młodzi bohaterowie nie zapomnieli, że światu wciąż zagraża Bestia, muszą więc przygotować się do starcia. Leo wyszukuje w bibliotece ojca opowieści o dawnych czarodziejach. W jaki sposób udało im się kiedyś przegnać straszliwego potwora? Okazuje się, że prawda o ich działalności jest inna, niż Leo się spodziewał...  

Polecam serdecznie tę serię komiksów.

                                                                                                                                                Maa



08 lutego

"Sami. Zniknięcie" Fabien Vehlmann, Bruno Gazzotti - recenzja

"Sami. Zniknięcie" Fabien Vehlmann, Bruno Gazzotti - recenzja

"Sami. Zniknięcie" to pierwszy tom komiksowej serii fantasy dla młodzieży. Połączenie pomysłu francuskiego scenarzysty i ilustracji belgijskiego rysownika zaowocowało interesującą historią o piątce dzieciaków, które poznały się w bardzo nietypowych okolicznościach. 

Fabuła bardzo zyskuje dzięki nietuzinkowym bohaterom. Poznajemy bowiem Dodjego, który dawno temu nauczył się radzić sobie w życiu sam, nie czekając na niczyje wsparcie, bystrą dziewczynę Leilę ze smykałką do majsterkowania (taki trochę McGyver w spódnicy), delikatną i nieśmiałą Camille, miłośniczkę książek, pasjonata nauki Yvana, który w bogatym domu widywał głównie cztery ściany zamiast rodziców, oraz małego Terry'ego, który potrafi narobić niezłego zamieszania. 

Nasi bohaterowie budzą się pewnego dnia w pustym miasteczku. Wszyscy ludzie poza nimi zniknęli i nie wiadomo, jaka jest tego przyczyna. Poszukując odpowiedzi, dzieciaki natykają się na siebie, aby wspólnie próbować przetrwać w nowych warunkach. Okazuje się, że w mieście mogą spotkać ich różne niebezpieczeństwa. Muszą się więc nie tylko rozpatrzeć w sytuacji, ale i zadbać o siebie nawzajem. Jak sobie poradzą sami? Gdzie podziali się inni mieszkańcy miasta? 

Przyznam, że jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu tej historii. Komiks czyta się błyskawicznie i chciałoby się czytać dalej. Akcja jest dynamiczna, a mimika postaci rewelacyjnie ukazuje wszystkie targające nimi emocje. 

Tom ten został nagrodzony na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Angouleme w kategorii najlepszy komiks dla młodzieży w wieku 9 - 12 lat. 

Zdecydowanie polecam i czekam na drugi tom!

Zojka


02 lipca

"Konferencja ptaków" Ransom Riggs - recenzja

"Konferencja ptaków" Ransom Riggs - recenzja


„Konferencja ptaków” to piąty tom serii o osobliwych dzieciach i Pani Peregrine, ich opiekunce. Klimatyczna okładka w sepii zapowiada kolejne niezwykłe przygody bohaterów, których znamy z czterech poprzednich części.

Tym razem do naszych bohaterów dołącza Noor Pradesh, Amerykanka, która o swojej osobliwości dowiaduje się bez uprzedzenia i nie wie, co z tym „darem” zrobić. Jacob wyrusza wraz z przyjaciółmi do Nowego Jorku, by ją odnaleźć i sprowadzić do bezpiecznej pętli. Wędrówka nie będzie łatwa i przyjemna, ale Jacob nie zostawi dziewczyny w potrzebie. W jaki sposób wyciągną Noor z opresji? Kto będzie ich ścigał? Czy wrócą bezpiecznie na Diabelskie Poletko? Jak zareaguje Emma na inną dziewczynę w towarzystwie Jacoba? I co na to wszystko Pani Peregrine?

Oprócz akcji odbicia Noor pojawią się wątki związane z tajemniczą przepowiednią, konferencją pokojową prowadzoną przez ymbrynki i poszukiwaniem zaginionej w poprzednim tomie Fiony. Wszystkie łączą się i przeplatają w ciekawy sposób, przez co fabuła wciąga i nie pozwala się oderwać. Tym razem rozdziały są dłuższe, ale sporej wielkości czcionka pozwala na naprawdę szybkie czytanie. Rewelacyjne i czasami trochę straszne fotografie, idealnie dopasowane do opisywanej historii, dodają kolorów tej opowieści. Dzięki nim możemy wyobrazić sobie niektórych bohaterów powieści.

Przeczytacie tu o głucholcach, upiorach, nietypowych zdolnościach poszczególnych osobliwców, sile przyjaźni i odwadze, która zwycięża zło.

Zdecydowanie polecam całą serię i z niecierpliwością czekam na kolejny tom, bo finał tylko rozbudził moją ciekawość.     

Zojka

27 czerwca

"Mapa dni" Ransom Riggs - recenzja

"Mapa dni" Ransom Riggs - recenzja

Tytuł: "Mapa dni"
Autor: Ransom Riggs
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Media Rodzina

Seria: Osobliwy dom pani Peregrine, tom 4

Trochę obawiałam się tej lektury, ponieważ pozostałe trzy tomy czytałam dawno temu. Martwiłam się, że nie będę pamiętała wcześniejszych wydarzeń, przez co nie zrozumiem fabuły tej części. Już po kilku stronach okazało się jednak, że to, iż nie pamiętam wszystkich szczegółów poprzednich przygód bohaterów, nie stanowi najmniejszego problemu. 

Znani z poprzednich tomów osobliwcy lądują na Florydzie, w domu Jacoba Portmana. Chłopak dowiaduje się od nich, że zapadnięcie się pętli czasu na Diabelskim Poletku sprawiło, iż ich wewnętrzne zegary się zresetowały i wreszcie mogą bez obaw przebywać w zwyczajnym świecie, bez niebezpieczeństwa szybkiego starzenia się. To otworzyło przed nimi nowe możliwości, a dla Jacoba stało się źródłem wielu obaw o bezpieczeństwo przyjaciół, kompletnie nieprzystosowanych do współczesnego świata. Szybko pojawia się pomysł, by Jacob udzielał osobliwcom lekcji zwyczajności, jednak ich plany ulegają diametralnej zmianie, kiedy przypadkiem odkrywają schron w domu dziadka Portmana, a w nim tajemniczy dziennik Abe'a. Okazuje się, że Abe wykonywał wyjątkowo niebezpieczną pracę... 

Od tego momentu wydarzenia potoczą się szybko. Jacob wraz z częścią przyjaciół wyruszy do Ameryki, aby wypełnić powierzoną mu misję. Niestety, pomysł ten nie przypadnie do gustu pani Peregrine, jednak to nie powstrzyma Jacoba od wyruszenia w pełną niebezpieczeństw i pułapek podróż. Kto zdecyduje się sprzeciwić dyrektorce i pojechać z nim? Czego dotyczy misja? Do jakich miejsc zaprowadzi drużynę zadanie, które mają wykonać? Łatwo nie będzie, bezpiecznie również nie. I wcale nie chodzi o głucholce. Tym razem naszych bohaterów będą ścigać zupełnie inni wrogowie.

Chociaż książka ma słuszne rozmiary i ponad 500 stron, czyta się ją bardzo szybko. Myślę, że spore znaczenie ma tutaj fakt, iż rozdziały są dość krótkie. Dołączone do tekstu zdjęcia z minionych epok dodają kolorytu przygodom i pozwalają wyobrazić sobie niektórych bohaterów. Podczas lektury przyszło mi do głowy, jak różne może być postrzeganie danej fotografii. Gdyby nie dodawać do nich tej historii fantasy, pełnej osobliwości, część z nich prawdopodobnie nie zrobiłaby na nas takiego wrażenie. Jednak w połączeniu z opowieścią, którą stworzył Ransom Riggs, zyskują zupełnie nowy wydźwięk.

Polecam tę osobliwą serię, pełną niespodziewanych sytuacji i nietypowych bohaterów. Czytając, wchodzimy w świat kompletnie inny od tego, który znamy od urodzenia. Jednak kto wie, czy obok nas również nie żyją jacyś osobliwcy? 

Zojka



23 maja

"Żelazny Kruk. Szalony Mag" Rafał Dębski - recenzja

"Żelazny Kruk. Szalony Mag" Rafał Dębski - recenzja
Tytuł: "Żelazny Kruk. Szalony Mag" 
Autor: Rafał Dębski 
Gatunek: fantasy 
Liczba stron: 308 
Wydawnictwo: Jaguar 
Seria: Żelazny Kruk, tom 2

Rafał Dębski w kolejnej części “Żelaznego Kruka” o tytule “Szalony Mag” kontynuuje wyprawę poznanego w poprzednim tomie Evaha za tytułowym stworzeniem. Informacji o nim ma dostarczyć mu ten właśnie Mag. Głównym celem bohatera jest dotrzeć do niego bo, być może, znajdzie tam pomoc. 

Do "drużyny" Evaha oraz Grzywy dołączają nowe osoby: tajemniczy kat, uzależniony od alkoholu bratanek księcia oraz uratowana przez nich dziewczyna. Dzięki tej ekipie jest dużo ciekawiej. Pojawia się wiele sytuacyjnego humoru oraz tematów do rozmyślań. 

Tych ostatnich dostarcza przede wszystkim kat. Jest to postać niezwykle tajemnicza i bardzo ciekawie skonstruowana. Na początku nie wiadomo o nim praktycznie nic. Autor powoli dostarcza nam skąpych informacji o nim, starannie dawkując tę "wiedzę". W dodatku jego wypowiedzi są mądre i skłaniają do refleksji. I mimo że z początku wydaje się być on nudny, to jest wiele zabawnych momentów, których to on jest inicjatorem. 

Trochę zawiodłam się na tym, że autor nie powiedział nam praktycznie nic o Żelaznym Kruku. W pierwszym tomie dostaliśmy bardzo szczątkowe informacje o nim, tutaj było ich jeszcze mniej. Jestem bardzo ciekawa tego głównego antagonisty i mam nadzieję, że w kolejnej części w końcu będę mogła go poznać. 

Moim zdaniem warto przeczytać ten tom “Żelaznego Kruka”, by poznać dalsze losy Evaha. Autor stworzył ciekawe postacie, dzięki którym książka nie będzie nudzić. Styl, w którym jest napisana ta opowieść, jest lekki i przyjemny - tak jak w poprzednim tomie. Z niecierpliwością czekam na kolejny!

Julia

 

09 maja

"Zły Król" Holly Black - recenzja

"Zły Król" Holly Black - recenzja
Tytuł: "Zły Król"
Autor: Holly Black 
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Okrutny książę, tom 2


Po przeczytaniu pierwszej części trylogii, musiałam od razu sięgnąć po drugą, by poznać dalsze losy bohaterów, z którymi zdążyłam się zaprzyjaźnić podczas lektury. 

Książka "Zły Król" to kontynuacja losów bohaterów z pierwszej części - "Okrutny Książę". 

Jude usiłuje utrzymać swój wpływ na rządy Króla Cardana, spiskując i stosując różne zagrywki. Jej siostra bliźniaczka poślubia elfa Lokiego. Vivienne mieszka wraz z Dębem i swą przyjaciółką w świecie ludzi. Niestety, król i królestwo mają wielu wrogów, którzy chcieliby przejąć władzę i koronę... 

Spodziewajcie się wielu interesujących wydarzeń. Ktoś zostanie uwięziony i zdradzony, ktoś zginie. Między dwójką bohaterów pojawi się uczucie, więc będzie również wątek miłosny. Świat stworzony przez Holly Black w tym tomie jest jeszcze bardziej dopracowany, niż w pierwszej części serii. Podobał mi się duży kontrast między światem rzeczywistym a fantastycznym. Bardzo lubię fantasy, ale połączenie jej z realnym światem zdecydowanie podnosi poziom i wywołuje spore emocje podczas czytania. 

Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, ale nie zdradzę Wam  na jego temat ani słowa, żeby nie psuć Wam przyjemności z lektury. Wartka akcja, wciągająca od pierwszych stronic, szokująca i zaskakująca powoduje, że z niecierpliwością będę czekać na ostatnią część trylogii.

Elka

09 maja

"Okrutny książę" Holly Black - recenzja

"Okrutny książę" Holly Black - recenzja
Tytuł: "Okrutny książę" 
Autor: Holly Black 
Gatunek: fantasy 
Liczba stron: 422 
Wydawnictwo: Jaguar 
Seria: Okrutny książę, tom 1


Po powieść "Okrutny książę" sięgnęłam zainspirowana dopiskiem na okładce, iż dotyczy Elfów. Opowieść H. Black o równoległych światach ludzi i elfów zdumiewa kreatywnością fantastycznego świata, jak i istot w nim żyjących. Główna postać powieści – Jude - zostaje porwana ze świata ludzi (wraz z siostrami: Taryn –bliźniaczką i Vivienne –półelfką) przez byłego męża matki Madoka, który zabierając dziewczęta morduje rodziców naszej bohaterki. Madok wychowuje dziewczęta w swej posiadłości w Elfiej Krainie. Dziewczęta bardzo różnią się od innych mieszkańców, których uważają za piękne istoty i bardzo chciałyby być do nich podobne. Nie jest im łatwo, gdyż elfy traktują ludzi jako gorszy gatunek i, mimo wysokiej pozycji ich opiekuna, traktują bliźniaczki bezwzględnie okrutnie. W okrucieństwie i znęcaniu się nad Jude przoduje syn króla, Książę Caradan. 

Świat elfów pełen jest mordów, knowań i zdrad, ale nie brakuje w nim zabaw i beztroski, a niewolnicze traktowanie ludzi, na których rzucono czary, jest na porządku dziennym. W takim świecie dorastają dziewczęta. Taryn i Jude pragną akceptacji i chcą żyć w tej czarodziejskiej krainie. Natomiast ich starsza siostra marzy o zamieszkaniu w świecie ludzi. 

W wyniku elfich knowań nad sukcesją tronu Jude, dzięki swej przebiegłości i determinacji, aby zdobyć pozycję w tym baśniowym świecie, osadza na tronie znienawidzonego księcia, którego udało jej się podporządkować. Oprócz władzy pragnie także zapewnić bezpieczeństwo przybranemu bratu Dębowi, który wraz z Vivienne zamieszkać ma w świecie ludzi. 

Wartka, zapierająca dech akcja, świetna charakterystyka postaci, ich dążeń, miłości i pragnień powodują, że trudno się od niej oderwać. Polecam gorąco młodzieży i starszym czytelnikom lubiącym powieści fantastyczne. 

Elka

18 lutego

"Podniebna Pieśń" Abi Elphinstone - recenzja

"Podniebna Pieśń" Abi Elphinstone - recenzja
Tytuł: "Podniebna Pieśń"
Autor: Abi Elphinstone
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 318
Wydawnictwo: Wilga


„Podniebna Pieśń” została napisana przez szkocką pisarkę Abi Elphinstone. 

W mroźnej krainie Erkenwald nastały straszne czasy – groźna Królowa Lodu objęła panowanie i zniewoliła wszystkich dorosłych, przedtem odebrawszy im głos. Na wolności zostały tylko dzieci, które skryły się gdzieś na kontynencie. Flint, ukrywający swoją pasję wynalazca, oraz Eska, dziewczynka o magicznym głosie, wyruszają w podróż, aby uratować swoich bliskich i pozbawić tronu złą Królową. 

Wydawać by się mogło, że książka o tak – można by powiedzieć - banalnym temacie nadaje się tylko dla dzieci. Nic bardziej mylnego. Oprócz swojej niezwykłej wartości przekazanej w przystępny dla dzieci sposób, może wciągnąć też osoby, które „wyrosły” z tego typu opowieści. Idealnym przykładem jestem ja – nie mogłam oderwać się od lektury. Czułam ogrom magii wypływający z kartek, która nie pozwalała mi przerwać czytania. 

A jest to książka, której magię można wręcz fizycznie poczuć. W końcu to właśnie o niej jest ta opowieść – o wierze w nią, a dokładnie o wierze w drugiego człowieka. Porusza też inne ważne tematy: nietolerancja, szacunek – zarówno do ludzi, jak i do zwierząt. Jedną z bohaterów jest też niepełnosprawna siostra Flinta. A wszystko to przekazane jest prosto i zrozumiale dla dzieci, co jest wielkim plusem. 

Wydanie, które mam okazję recenzować, ma przepiękną szatę graficzną. Niesamowita okładka, wykonana przez Danielę Terrazzini, przyciąga wzrok już z daleka. Czytanie z kolei umila nadruk na stronach. Nigdy nie pisałam o całej oprawie towarzyszącej opowieści, ale tym razem nie mogłam tego pominąć. 

Jedynym minusem może być przewidywalność. Ale to można wybaczyć. Zwłaszcza, że jest tyle innych powodów, by „Podniebną Pieśń” przeczytać i dać się jej ponieść. 

Podsumowując, mimo iż kierowana głównie dla dzieci, książka nie tylko je może czegoś nauczyć – dorosłych także. Jest to ta opowieść, która pozwala nam ponownie poczuć się dzieckiem, uwierzyć w magię i siłę przyjaźni. Wystarczy tylko wsłuchać się w „Podniebną Pieśń”.

Julia

07 stycznia

"Pamiętnik 8-Bitowego Wojownika. Ścieżka Diamentu" Cube Kid - recenzja

"Pamiętnik 8-Bitowego Wojownika. Ścieżka Diamentu" Cube Kid - recenzja


Tytuł: "Pamiętnik 8-Bitowego Wojownika. Ścieżka Diamentu" 
Autor: Cube Kid
Gatunek: literatura dla dzieci, fantasy
Liczba stron: 249 
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Pamiętnik 8-bitowego wojownika, tom 4 


Czwarta część przygód Runta uderza najbardziej ZMIANAMI! Które obracają światopogląd Runta o 180 stopni. Bohater stara się wybrać ścieżkę diamentu. Kolejne wydarzenia następują po sobie bardzo szybko, a znani nam już bohaterowie zaczynają zachowywać się nieobliczalnie. Daje się odczuć atmosferę podminowania i to, że cel jest coraz bliżej. Peble wysadza mur! Runeze staje się aktualne (Runt+Breeze <3). Pojawia się Lola, która jest optymistycznym do bólu geniuszem kraftingu! Runtowi odbija na jakiś czas i z tych mniej wyraźnych zmian humanoidy zaczynają kraftować ludzką odzież. Pojawił się też Cogbogle. Ach... Ogromne zmiany. Jak Runt sobie z tym poradzi? Przecież Herobrine wyznaczył im określony czas! I co z największym marzeniem farmera? Spełni się czy nie? Nie zdradzę więcej, musicie przeczytać sami. 

W czwartym tomie znajdziecie jeszcze więcej ilustracji i wyróżnień w tekście. Przygotujcie się na spore emocje. Chociaż ta przygoda Runta dobiegnie końca, w przygotowaniu są kolejne tomy serii.

Miłego czytania!

S.L. "Luger"


07 stycznia

"Pamiętnik 8-Bitowego Wojownika. Craftingowe Sojusze" Cube Kid - recenzja

"Pamiętnik 8-Bitowego Wojownika. Craftingowe Sojusze" Cube Kid  - recenzja


Tytuł: "Pamiętnik 8-Bitowego Wojownika. Craftingowe Sojusze"

Autor: Cube Kid 
Gatunek: literatura dla dzieci, fantasy
Liczba stron: 249

Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Pamiętnik 8-bitowego wojownika, tom 3


Zacznijmy od tego że Runt dostał nowe wdzianko i pozyskał nowych przyjaciół. Zaczął też ze Stump'em zbierać drewno dla dobra wioski. Nasz bohater nie odpuszcza i wciąż zdobywa nowe umiejętności, dążąc do wymarzonego celu, którym jest zostanie najlepszym wojownikiem. I... 
Akcja wreszcie nabrała tempa! Najpierw, ni stąd i zowąd, w wiosce pojawia się HEROBRINE!!!! Jego wizytę i wywód o tym, jaki to on jest potężny, przerywa Notch, który zaczyna walkę z Herciem. Kiedy pojedynek (po przepychankach słownych i deklaracjach) przeniósł się w niebiosa, Notch rzucił krótkie: "Budujcie, głupcy!" 
Według mnie jest to perfekcyjne nawiązanie do "Władcy Pierścieni", ale tutaj odwołuje się do tego, co wioskowcy muszą teraz począć! 
Czy im się uda? To pozostawiam wam do przeczytania!

Książka, chociaż nawiązuje do znanej gry komputerowej, może być wciągającą lekturą również dla osób, które nie znają Minecrafta. Autor napisał ją bowiem w stylu książek fantasy, raczej dla młodszych czytelników. Prosty język, ciekawa czcionka i krótkie rozdziały sprawiają, że czyta się bardzo szybko. 

Chociaż można się domyślić, co autor zaplanował dla bohaterów w tym tomie, wcale nie umniejsza to przyjemności z lektury. Akcja jest dynamiczna i wciąż coś się dzieje, więc trudno oderwać się od zapisków Runta. Polecam! 

S.L. "Luger"


19 października

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" Sarah J. Maas - recenzja

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" Sarah J. Maas - recenzja
Tytuł: "Dwór Szronu i Blasku Gwiazd"
Autor: Sarah J. Maas
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 317
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Dwór cierni i róż, tom 3.5


Sarah J. Maas to amerykańska autorka powieści dla młodzieży. Zadebiutowała powieścią "Szklany tron".
"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" to jakby nowelka, a dokładnie tom 3.5 serii zapoczątkowanej przez powieść "Dwór Cierni i Róż". Niezła gratka dla fanów serii i samej pisarki. 
Po książkę sięgnęłam z powodu fantastycznej autorki oraz wspaniałego wyglądu zewnętrznego książki.

Akcja powieści toczy się kilka miesięcy po wydarzeniach z "Dworu skrzydeł i zguby". Głównymi bohaterami są Feyry i Rhysa, ale tym razem mamy okazję poobserwować dokłądniej również wątki innych bohaterów. Książka pokazuje, jak mieszkańcy uczą się żyć po wojennych trudach. Chociaż wojna już się zakończyła i nie ma bitew ani walk, to na ziemiach Prythianu nie do końca jest spokojnie. Mieszkańcy wspólnie odbudowują Dwór Nocy. Zbliża się święto Przesilenia Zimowego. Wydarzenie to jest ważną tradycją Dworu. Ludzie ozdabiają domy, kupują prezenty oraz dużo jedzonka. Trochę przypominało mi to nasze Święta Bożego Narodzenia. Po pełnych akcji poprzednich tomach autorka serwuje nam tutaj rodzinną i ciepłą atmosferę. Nie daje jednak zapomnieć o tym, że wydarzenia, które miały miejsce niedawno, wciąż mają wpływ na przyszłość Dworu. Pojawiają się sprzeczki między Dworami, obserwujemy też problemy bohaterów. 

Książkę czytało mi się przyjemnie. Jest ciekawa i wciągająca. Tekst jest przejrzysty oraz zrozumiały, a na końcu znajdziecie zwiastun kolejnej części. Polecam ją fanom Sarah J. Maas oraz młodym czytelnikom.

Tweety

18 września

"Żelazny kruk. Wyprawa" Rafał Dębski - recenzja

"Żelazny kruk. Wyprawa" Rafał Dębski - recenzja
Tytuł: "Żelazny kruk. Wyprawa"
Autor: Rafał Dębski
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Jaguar
Cykl: Żelazny kruk, tom 1


Rafał Dębski ma w swoim portfolio wiele książek fantasy, jednak „Żelazny Kruk” jest jego pierwszą serią skierowaną do młodzieży. Opowiada ona o chłopcu Evahu, który ma za cel znaleźć tytułowe stworzenie. 

Książka zaczyna się, kiedy na wioskę głównego bohatera napada Żelazny Kruk wraz ze swoją służbą. Dużo osób ginie, a reszta dostaje się w niewolę. Ocaleli tylko czternastoletni Evah i jego siostra. Chłopiec postanawia pomścić rodziców i udaje się na wyprawę w poszukiwaniu stworzenia. 

Pierwszy tom skupia się właśnie na wędrówce chłopca w poszukiwaniu kryjówki Żelaznego Kruka. Sam poszukuje informacji, a później razem z towarzyszem - Grzywą. Jako iż chłopiec zostaje sam jak palec, bez nikogo, musi wydorośleć i stać się samodzielny. 

Akcja dzieje się w epoce podobnej do naszego średniowiecza. Ludzie wierzą, że Ziemia jest płaska, mają swoje bóstwa, którym oddają cześć. Jednakże ten świat jest bardzo przyjazny, nie doświadczymy tu krwawych bójek i innych brutalnych scen. Chłopcu wszystko idzie bardzo łatwo, na swojej drodze często spotyka przyjaznych ludzi. Jednak kiedy Evahowi faktycznie zaczęło coś zagrażać, nie czułam tego niebezpieczeństwa. 

Evah jest bardzo inteligentny jak na swój wiek. Mądrościami i przysłowiami sypie jak z rękawa, praktycznie za każdym razem trafia, strzelając z łuku, i jest dobry w połowie ryb. W mojej opinii chłopiec jest zbyt idealny. Autor mógł trochę ukrócić jego zdolności, albo sprawić, aby jego wady uzupełniał towarzysz jego podróży. 

Książkę czyta się szybko i przyjemnie ze względu na prosty język. Nie jest bardzo długa, wątków jest niewiele, wszystko jest przejrzyste i zrozumiałe. Mimo wszystko, wydaje mi się, że za mało było w niej tytułowego Żelaznego Kruka. Mam nadzieję, że w następnych częściach dowiemy się więcej o nim. 

Uważam, że książka jest idealna dla młodych czytelników, którzy chcą zacząć swą przygodę z literaturą fantasy. Jednak jeśli ktoś chcę przeczytać coś lekkiego i przyjemnego, to ta książka też jest dla niego. Mnie osobiście się podobała i na pewno sięgnę po następne części. 

Julia

25 czerwca

"Tajemnica godziny trzynastej" Anna Kańtoch - recenzja

"Tajemnica godziny trzynastej" Anna Kańtoch  - recenzja
Tytuł: "Tajemnica godziny trzynastej" 
Autor: Anna Kańtoch 
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 364 
Wydawnictwo: Uroboros 
Cykl: Nina Pankowicz, tom 3


"Tajemnica godziny trzynastej" to już trzecia część zmagań Niny Pankowicz, ale zdaje się, że nie ostatnia. Niezwykle się cieszę, bo sprostała moim wymaganiom. Poprzeczka była postawiona bez wątpienia wysoko przez dwie poprzednie części, więc spodziewałam się czegoś mniej spektakularnego. Wiecie jak to jest, zmęczenie materiału robi swoje. Nie raz czytałam serie książek, których pierwsze części były prawdziwymi hitami, natomiast kontynuacje tylko stekiem bzdur. Ta książka trzyma poziom i wciąż zaskakuje. Tak jak jej poprzedniczki utrzymana jest w klimacie grozy i tajemniczości. To w skrócie piętnaście kilkustronicowych rozdziałów wypełnionych napięciem i oczekiwaniem na ostateczne rozwiązanie akcji. 

Powiedziałam już wiele dobrego na temat tej serii w poprzednich dwóch recenzjach, dlatego nie wiem do czego mogłabym się jeszcze odnieść. Nie chcę też za wiele zdradzać, ponieważ ta książka juz od pierwszych stron zachwyca właśnie tym efektem zaskoczenia. Jeśli chcecie sięgnąć po tę powieść, bez jakiejkolwiek wiedzy dotyczącej fabuły, po prostu pomińcie następne dwa akapity. Resztę tekstu pozbawię bardziej znaczących spoilerów. Obiecuję. 

Jak już pewnie zdążyliście się przekonać, życie nie oszczędza nastolatków, którzy wplątali się w całą tę akcję z aniołami. Ta teoria jak na razie znalazła potwierdzenie w każdej części tej serii, łącznie z tą, którą aktualnie recenzuję. Zaraz przekonacie się dlaczego. 

Książka rozpoczyna się w momencie, kiedy Nina budzi się w dziwnej sali pałacowej, przemarznięta do szpiku kości i przestraszona. Na domiar złego nie pamięta kim jest, ani jak się tu znalazła. Ubrana jest w długą suknię z gorsetem, która krępuje jej ruchy. Coś zdecydowanie jest tu na rzeczy. Może to kwestia chwilowego szoku, a może coś bardziej poważnego... Gdy dziewczyna opuszcza budynek pałacyku, jej oczom ukazuje się obraz miasta skąpanego w śniegu. W dodatku śnieżyca wciąż trwa i chyba nie zamierza ustać. Domy pozbawione są jakichkolwiek mieszkańców. Miasto jest opuszczone... nie licząc pojedynczych śladów męskich butów i wilczych łap, które wskazują na czyjąś obecność. Nina stara się trzymać na uwięzi swój detektywistyczny zmysł (w tej sytuacji ważniejsze jest przetrwanie niż zabawa w detektywa), jednak jest to zdecydowanie silniejsze od niej. Bycie Sherlockiem Holmes'em w ciele 14-letniej dziewczynki jest po prostu jej drugą naturą. Jak na "detektywa" przystało, mimo trudnej sytuacji w jakiej się znalazła, wciąż pozostaje dociekliwa, a każdy element miasta tonącego w śniegu uważa za poszlakę, która pomoże rozwiązać jej tę tajemnicę i jak najszybciej wydostać się z tego miejsca. 

Co do moich odczuć podczas lektury, to nie zmieniły się one na przestrzeni tej serii, wciąż przeżywałam chwilę trwogi, śmiałam się z żartów bohaterów i dobrze bawiłam się podczas czytania. 

W tej części już całkowicie przekonałam się do postaci porucznika Lisa, którego potencjał z każdym kolejnym tomem jest zdecydowanie coraz lepiej wykorzystywany. Bardzo się cieszę, bo obraz osoby wiernej komunistycznym ideom, o tak łagodnym charakterze przeciwstawia się wszelkim zakorzenionym w nas (Polakach) wyobrażeniom i uprzedzeniom. Nie mówię, że porucznik jest na wskroś idealny, ale pod jego chłodnym usposobieniem kryją się bardzo czułe odruchy. Taka serdeczna natura zdecydowanie nie kojarzy się z ludźmi pracującymi dla UB. Ten wysoki, rudowłosy mężczyzna jest pełen sprzeczności. Z jednej strony wydaje się być w stanie zrobić wszystko, aby osiągnąć swoje cele (nawet zabić, czy torturować człowieka), z drugiej jednak jest hojny i pomocny. 
Jego sarkastyczne wypowiedzi są po prostu przezabawne. Imponuje mi też jego inteligencja, zamiłowanie do czytania i niezwykła szybkość w działaniu połączona z umiejętnością zachowania zimnej krwi. 
Bardzo polubiłam tę postać na przestrzeni dwóch ostatnich części, w których się pojawiła. Właśnie dlatego jestem pełna obaw. Zazwyczaj bohaterowie, którzy stają mi się bliscy, kończą w nieciekawy sposób... 

Mam nadzieję, że tak jak ja będziecie cierpliwie czekać na następne części. To by było na tyle. Bądźcie czujni. 

Kinga 

22 czerwca

"Freja" Matthew Laurence - recenzja

"Freja" Matthew Laurence - recenzja
Tytuł: "Freja"
Autor: Matthew Laurence
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 335
Wydawnictwo: Jaguar


Zastanawialiście się kiedyś, jakby wyglądałby świat, gdyby bogowie żyli wśród ludzi? Wszystko byłoby całkowicie inne, a może nic by się nie zmieniło? A może sami nie bylibyśmy świadomi tego, jakie pomiędzy bogami odgrywają się spiski i walki tuż przed naszym nosem? Rąbka tej tajemnicy uchyla nam Matthew Laurence w książce jego autorstwa po tytułem "Freja".

Książka opowiada o przygodach tytułowej Frei, nordyckiej bogini miłości i wojny. Teraz przyjęła imię Sara i jako nastolatka żyje wśród ludzi, jak pozostali bogowie, gdyż wśród ludzi mogą łatwiej budować wiarę w nich, co daje bogom moc i siłę, bez której nie mogą istnieć.
Jej spokojne życie, które od wielu lat spędzała w domu dla obłąkanych, zakłóciła pewna osoba o imieniu Garen. Ten zabezpieczony wieloma magicznymi gadżetami mężczyzna koło trzydziestki, proponuje bohaterce niewygodny układ. Mianowicie, przyłączy się do niego i zaczerpnie ogromne ilości niszczycielskiej mocy z niewiadomego źródła, albo Garen dopilnuje, by Freja jak najszybciej zniknęła z tego świata. Freja nie zastanawiając się zbyt długo, nie wybrała żadnej opcji, lecz po ogłuszeniu dziwnego mężczyzny, uciekła. I tak zaczęła się cała akcja...

Książka ta ma niesamowicie wciągającą, dynamiczną fabułę. Akcja rozwija się bardzo szybko. Czyta się ją niezwykle przyjemnie, gdyż tekst jest spójny i logiczny, oraz nie zapominajmy o poczuciu humoru, które jeszcze lepiej wpływa na odbiór czytelnika.

Fabuła dotyka prostych uczuć ludzkich jak miłość, niepokój czy żal. Ukazuje też jak trudno jest się odnaleźć w dzisiejszym świecie. Trudno znaleźć pracę, mieszkanie, a przede wszystkim ludzi, którym można zaufać. Zaobserwujemy też wątek rosnącej przyjaźni i zaufania. 

Polecam tę książkę głównie fanom mitologii (nie tylko nordyckiej). Jednak i osoby, które nie interesują się takimi "klimatami", zdecydowanie zachęcam do przeczytania jej. Sądzę, że każdy znajdzie w tej książce coś co pokocha.


Pozdrawiam, 
Agnieszka Leśniak


21 czerwca

"Tajemnica Nawiedzonego Lasu" Anna Kańtoch - recenzja

"Tajemnica Nawiedzonego Lasu"  Anna Kańtoch  - recenzja
Tytuł: "Tajemnica Nawiedzonego Lasu" 
Autor: Anna Kańtoch 
Gatunek literacki: fantasy 
Liczba stron:363 
Wydawnictwo: Uroboros 
Cykl: Nina Pankowicz, tom 2


Gdy Nina powraca do domu z Markotków, wszystko wokół staje się nazbyt spokojne. Żadne niebezpieczne monstrum nie czyha na nią na rogu szkolnego korytarza, a anioły - kosmici nie ukrywają się w piwnicy. Taka rzeczywistość powinna być kojąca dla nastolatki, która w wakacje przeżyła istny koszmar. Dziewczyna podejrzewa jednak, że coś się święci. 

I nie myli się... 

Pewnego dnia w jej szkole pojawiają się funkcjonariusze UB o kryptonimach: Sowa i Lis. Nina przeczuwa najgorsze. ONI ją znaleźli. Gdy dziewczynka zostaje wepchnięta do samochodu i wywieziona do ukrytego w leśnej głuszy miejsca, nie ma już odwrotu. Spotyka tam swoich przyjaciół z Markotków, ale nie cieszy się z tego faktu. To oznacza jedno. Komuniści już wiedzą o magii i fałszywych aniołach. 

O pobliskim lesie krążą liczne legendy. Wszystkie co do jednej pełne grozy i przeświadczenia o niebezpieczeństwie. Nawet opuszczona wioska w środku lasu jest nazywana przeklętą. Ale to nie ona niesie za sobą największe niebezpieczeństwo. 

Mgła... 

To w niej czają się potwory. 

Mgła wypełzła z lasu i kołysała się się teraz łagodnie pół metra od ogrodzenia, jakby niepewna, czy posuwać się dalej, czy nie. Majaczyły w niej znajome czerwonookie sylwetki, poruszające się w nienaturalny sposób. Zupełnie jak w książce: 

"I uźrzała one szkrzydła nocna porą z mogiłki pełznące, ze ślepiami jako krew gorejącymi, paskudne niby psi piekielni i pazurem o pazur szczekające"

W lesie czają się potwory, a w obozie komuniści. Chyba tylko James Bond byłby w stanie uciec z tego miejsca. 

Tajemnica pogania tajemnicę, a wszystko wydaje się jednym, wielkim kłębkiem absurdu. Dlaczego komuniści przetrzymują nastolatków i dzieci w obozie? Z drugiej strony nie robią im żadnej krzywdy, jak na mój gust czasem bywają naprawdę nieostrożni i dają nabrać się na zwykłe kłamstwa, jak małe dzieci. Oprócz ciężkiej pracy więźniowie muszą stawiać się na przesłuchania. Żadnych bestialskich mordów i tortur. A więc po co to wszystko? No właśnie.... to zdecydowanie było najbardziej nurtujące pytanie. Powiem tylko, że jego rozwiązanie było bardziej nieoczywiste niż się spodziewałam. 

Ta książka sprawia, że zostajesz niespodziewanie wciągnięty w zabawę w Sherlocka Holmes'a. Ciężko oprzeć się poczuciu, że bierzesz w niej udział. Poszlaki, tropy i tajemnice nawarstwiają się, a odpowiedzi jak na złość nie chcą się pojawić. Autorka zdecydowanie w każdej sytuacji uwzględnia czynnik ludzki (emocje, jakieś niedopatrzenia), dlatego ta książka tętni życiem i jest bardzo nieprzewidywalna. 

Zdałam sobie sprawę, że w poprzedniej recenzji zapomniałam wspomnieć o ilustracjach. Uważam, że pominięcie tak ważnej kwestii jest prawie niewybaczalne, więc spróbuję się teraz zrehabilitować. 

Oprócz okładki w książce znajduje się pięć ilustracji, które są po prostu upiorne. Ta książka nie jest może przodownikiem thrillerów, ale gdy już przywiążemy się do fabuły i bohaterów, to czujemy lekki niepokój, kiedy grozi im jakieś niebezpieczeństwo. Szalenie podoba mi się koncept okładek w całej tej serii. Są bardzo ładnie wykonane i takie klimatyczne. Wpasowują się w koncept tej historii, przy okazji nie zdradzając zbyt wiele. 

Książka jest niezwykle przyjemna w odbiorze, ciekawa, poruszająca i obłędnie napisana. Polecam gorąco wszystkim entuzjastom nietuzinkowych opowieści i zachęcam do czytania. 

Kinga


01 czerwca

"Tajemnica Diabelskiego Kręgu" Anna Kańtoch - recenzja

"Tajemnica Diabelskiego Kręgu" Anna Kańtoch  - recenzja
Tytuł: "Tajemnica Diabelskiego Kręgu"
Autor: Anna Kańtoch 
Gatunek: fantasy 
Liczba stron: 510 
Wydawnictwo: Uroboros 
Cykl: Nina Pankowicz, tom 1


Przyznam się, że nie śledzę czynnie poczynań polskich twórców fantasy i moja wiedza na temat ich książek jest niewielka. Prawdopodobnie rozpoczyna się i kończy na serii zatytułowanej "Wiedźmin" Andrzeja Sapkowskiego. Właśnie dlatego podchodziłam do lektury "Tajemnicy Diabelskiego Kręgu" jak do przysłowiowego jeża. Z lekką niepewnością, ale też dozą ciekawości. Przeczuwałam, że ta pozycja mnie zaskoczy i tak też się stało. Mało tego, w pewnym momencie czułam się wręcz zahipnotyzowana, jakbym także uległa mocy tytułowego Diabelskiego Kręgu. Bardzo cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się powieścią Anny Kańtoch i niezwykle żałuję, że czekała na mnie tak długo. Za długo... 

Teraz jednak do rzeczy. Jeśli chodzi o moje odczucia, to już w pierwszym rozdziale, kiedy zarysowywała się fabuła, ukazał się pewien aspekt, który wprawił mnie w swego rodzaju konsternację. Otóż, czas akcji dotyczy lat tuż po II wojnie światowej, kiedy fala komunizmu zalewała państwa Europy Wschodniej. Anna Kańtoch przyłącza do tego zgraję pięknych wysłanników niebios. Dokładnie chodzi o anioły - nadprzyrodzone istoty, które niespodziewanie pojawiają się na terenie Polski. Zwolennicy sowieckiej propagandy i funkcjonariusze państwowych organów bezpieczeństwa starają się za wszelką cenę pozbyć nieoczekiwanych przybyszów, którzy na nowo umacniając wiarę w Boga w sercach ludzi, którzy dawno już zapomnieli o bożym miłosierdziu. Myślę, że autorzy książek fantasy, w szczególności tych kierowanych do młodzieży, nie często umiejscawiają swoich bohaterów w dobie rozkwitu polskiego komunizmu. Ten temat gryzie się ze wszystkim, co literatura fantastyczna ma nam do zaoferowania. Duży plus dla autorki za połączenie tak odbiegających od siebie wątków, zamieszanie trochę w polskiej historii i stworzenie opowieści niezwykle odrealnionej i rzeczywistej zarazem. 

W całej tej niecodziennej sytuacji uwikłana jest główna bohaterka, Nina. Pewnego dnia trzynastoletnia dziewczynka zostaje wybrana przez anioły. Jej zadaniem jest dostanie się do Markotków, do tamtejszego klasztoru, aby spędzić tam wakacje. Skąd to dziwne zaproszenie? Niestety nawet sama zainteresowana nie ma pojęcia w jakim celu się tam udaje oraz z kim się tam spotka. Wie jednak jedno. Świat się zmienia, a ona musi dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. 

Nina jest typem romantyczki, uwielbia sztukę i dobre książki. Z drugiej strony czasem budzi się w niej silne poczucie obowiązku. Jest rozsądna, a jej czyny są zawsze przemyślane. No, prawie zawsze... 

Podoba mi się to, że Nina zdecydowanie nie jest typem "wybielonej", szlachetnej bohaterki. Jej czyny nie są na wskroś dobre. Słuszność jej decyzji czasem jest dziełem przypadku, a czasem jej egoistycznych pobudek. Jest bardzo ludzka. Popełnia błędy. Nie jest osobą nieomylną. To właśnie urzekło mnie w bohaterach tej książki. Czasem byli dla mnie naprawdę nieprzewidywalni, dlatego z taką przyjemnością śledziłam ich przygody. 

Nina nie jest także typem "lojalnej służebnicy", jeśli mogę to tak nazwać. Nie potrafi w pełni darzyć zaufaniem tego, co dzieje się wokół niej samej. Boi się zaufać, czasem nawet samej sobie. Czy jej wrodzony sceptycyzm będzie jej siłą, a może największą udręką? 

''Chcę wierzyć", powiedział kiedyś jej tato, "ale co ja poradzę, że wciąż mam wątpliwości?" 

Zdecydowanie polecam tę książkę osobom, które chcą się trochę zaskoczyć i pozastanawiać. Chwile grozy też są wskazane podczas czytania. Dodatkowo zapoznanie się z dorobkiem polskiej autorki, do tego tak często nagradzanej, jest swego rodzaju powinnością dla czytelnika. Sami przekonajcie się czy warto. Życzę niezapomnianej lektury. 

Kinga

31 maja

"Fandom" Anna Day - recenzja

"Fandom" Anna Day - recenzja
Tytuł: "Fandom" 
Autor: Anna Day 
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 373 
Wydawnictwo: Jaguar 


Książkę Anny Day wziąłem do czytania głównie ze względu na to, że na jej temat wypowiedział się James Dashner, jeden z autorów moich ulubionych książek, przez co nie mogłem się oprzeć i zabrałem się do lektury. 

Violet, nastolatka zafascynowana książką "Taniec na szubienicy", razem z przyjaciółkami i bratem, udaje się na Comic Con, czyli konwent miłośników wspomnianej książki. Właśnie tam zostaje przeniesiona do świata swej ulubionej powieści. Szybko okazuje się jednak, że nie jest tam tak świetnie, jak myślała. Violet musi zająć miejsce głównej bohaterki, by wydostać siebie, swego brata i przyjaciółki z tego fikcyjnego świata i wrócić do domu, los im jednak nie sprzyja. Sprawy się komplikują. Powrót do domu okazuje się trudniejszy niż się spodziewali, nawet mimo tego, że znają "Taniec na szubienicy" na pamięć. 

"Fandom" jest książką naprawdę intrygującą, ciekawą i trzymającą w napięciu. Akcja cały czas dynamicznie się rozwija, przez co strasznie wciąga i nie daje spokoju. Jeśli się ją odłoży, zadręcza się pytaniami i nie można się oprzeć, by wrócić do lektury. Autorka świetnie opisała stworzony prze siebie świat, więc można go sobie bez trudu wyobrazić. Również postaciom Day poświęciła sporo czasu i inwencji. 

Polecam tę historię w szczególności lubiącym mroczne klimaty nastolatkom.

Bartek


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger