Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

08 stycznia

"Rdza" Jakub Małecki - recenzja

"Rdza" Jakub Małecki - recenzja
Tytuł: "Rdza"
Autor: Jakub Małecki
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 283
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Dostałam książkę młodego 35- letniego autora, ale już ze sporym dorobkiem. Przyznam się, że nie czytałam wcześniej ani "Dygotu", ani "Śladów" i już teraz wiem, że muszę nadrobić zaległości (obydwie wspomniane pozycje były nominowane do Nagrody literackiej NIKE).

Nie miałam zbyt wielkich oczekiwań, nawet trochę się obawiałam, że będę się męczyć, a tu niespodzianka. Jakub Małecki pisze naprawdę porywająco. Losy bohaterów przedstawione zostały bardzo realistycznie, a język powieści trafia do czytelnika, pozwala zrozumieć przeżycia bohaterów, lokalne klimaty, rozterki, życiowe dramaty.

"Rdza" to kilka historii, które splatają się w jedną całość, historii, które opowiadane retrospektywnie do końca powieści zaciekawiają i potrafią dopiero wyjaśnić dylematy i losy naszych bohaterów. 

Szymek to siedmiolatek, który spędza czas na beztroskiej, trochę niebezpiecznej zabawie, bo razem z kolegą układają monety na torach i ten letni dzień 2002 roku całkowicie odmienił jego życie. Wypadek samochodowy zabiera mu rodziców, chłopiec mający szczęśliwe dzieciństwo, bezpieczny, pogodny dom musi przeprowadzić się do domu babci. Poznajemy losy Szymka i jego babki Tośki, niemal tak dokładnie, jakbyśmy żyli obok nich. Dzięki retrospekcji przenosimy się do września 1939, mała Tośka zapamięta dobrze pierwszy dzień szkoły w drugiej klasie, gdy nauczycielka kazała im wracać do domów, najlepiej razem i szybko. I na kolejnych kartach powieści rzeczywistość przeplata się z przeszłością. Losy zwykłych ludzi pokazane są niezwykle przejmująco, tak po ludzku, wielokrotnie było mi żal niektórych bohaterów. Małecki uświadamia, że życie niesie nieprzewidywalne zdarzenia, czasem jedna chwila odmienia nasze życie i nie jesteśmy w stanie tego zatrzymać.

Czytałam "Rdzę" wykorzystując każdą wolną chwilę i cieszę się, że są tacy autorzy, którzy mimo młodego wieku potrafią zaciekawić, opowiedzieć używając zwykłych słów, bez zbędnego patosu, niezwykłą historię o zwykłych ludziach. Polecam, warto. 

Marta


31 października

"Niepoliczalne" Karen Gregory - recenzja

"Niepoliczalne" Karen Gregory - recenzja
Tytuł: "Niepoliczalne"
Autor: Karen Gregory
Gatunek: literatura młodzieżowa, powieść obyczajowa
Ilość stron: 304
Wydawnictwo : Jaguar 


W swojej debiutanckiej powieści Karen Gregory opisuje losy Heddy, którą często osoby wtajemniczone w jej życiorys nazywają "zawodową anorektyczką". W wyniku choroby siedemnastoletnia dziewczyna po przejściach ma kota na punkcie liczb i liczenia, do czego po części nawiązuje tytuł książki. Dosłownie zaś tytuł dotyczy uczucia dziewczyny do jej córki Rose; miłości, która jest niepoliczalna, do czego nawiązuje przesłanie i zarazem ostatnie słowa książki: "Tego, co najważniejsze, nie da się policzyć".

Mania rachowania rozpoczyna się u Heddy od zajęć matematyki w collegu, na które rzadko uczęszcza, przez notoryczne ważenie się i zapisywanie swojej wagi w specjalnie przeznaczonym do tego zeszycie, aż do chwili, kiedy robi testy ciążowe zlecone przez Felicity, jej terapeutkę, która się nią zajmuje do osiągnięcia pełnoletności. Wówczas wychodzi na jaw prawda, że testy są pozytywne, a więc Hedda zaszła w ciążę. Od tej chwili życie głównej bohaterki stopniowo zmienia się, a w drodze do wyzdrowienia dziewczyna przekonuje się, że nie jest ono usłane różami. Właściwie, przez jej zaburzenia odżywiania, które personifikuje i nadaje im imię “Nia”, cierpi najbardziej, o czym przekonuje się z czasem.

Podczas jej przygody z pokonywaniem anoreksji i samej siebie poznaje wiele osób, m.in.: Joannę - pracownicę pomocy społecznej; Molly – rówieśniczkę i zapaloną saksofonistkę; Laurel – dziewczynę z ośrodka, o której sylwetkę jest zazdrosna; Robina - chłopaka z sąsiedztwa, którego pokochała; Jade - przyjaciółkę Robina, która kochała go bez wzajemności oraz wiele innych ciekawych postaci.

Moim zdaniem historia Heddy, dziewczyny zmagającej się z trudnościami macierzyństwa, które w połączeniu z Nią są syzyfową wręcz pracą, uświadamia nam, że życie jest pełne przeszkód, które jesteśmy w stanie pokonać, tylko potrzebujemy do tego odpowiedniej motywacji i pomocy ze strony innych. Sądzę więc, że warto sięgnąć po tę książkę, niezależnie od wieku, choć momentami w tekście pojawia się tzw. „łacina podwórkowa”, ale to naprawdę bardzo rzadko i tylko po to, by podkreślić emocje zawarte w opisywanej sytuacji. Na dłuższą metę jednak nie odczuwa się jakiejkolwiek wulgarności, lecz wręcz przeciwnie – z każdą kolejną stroną czytelnik zaczyna współczuć Heddy i zastanawiać się nad własnym życiem, co może okazać się bardzo pouczające. Osobiście polecam tę książkę ze względu na jej niesamowity styl, przemawiający do odbiorcy i nieraz rozśmieszający do łez, a momentami przekazujący ważne prawdy życiowe.

Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała, że występują w tej powieści fragmenty jakby wyrecytowane z "Gwiezdnych Wojen", które nadają jej unikalny humor, a także podsycają mój entuzjazm w kierunku tej książki i zarazem skłonią do przeczytania jej niejednego fana Gwiezdnej Sagi. 

Podsumowując, polecam tę skłaniającą do refleksji powieść każdemu, czy do dorosłemu, czy nastolatkowi, a nawet osobie starszej. Uważam bowiem, że dawkę doświadczeń życiowych, jakie oferuje ta lektura, powinien poznać każdy bez wyjątku, aby stać się lepszym dla otoczenia i dla samego siebie.

Agnieszka


24 czerwca

"Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek - recenzja

"Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek - recenzja
Tytuł: "Prawdziwa miłość"
Autor: Krystyna Mirek
Gatunek: powieść obyczajowa, romans
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki

Seria: saga rodu Cantendorfów, tom 3


"Prawdziwa miłość" to, niestety, ostatni tom serii o rodzie Cantendorfów. Wydarzenia z dwóch pierwszych tomów spowodowały lawinę plotek i mnóstwo problemów, które spadły przede wszystkim na Kate, narzeczoną hrabiego Cantendorfa. Choć już właściwie byłą narzeczoną, gdyż okazało się, że lady Adler, kochanka Aleksandra, nosi jego dziecko. Hrabiemu nie pozostało nic innego, jak rozstać się z Kate (otoczenie huczało z wściekłości, potępiając hrabiego) i oświadczyć Isabelle, która marzyła od dawna o tym, by zostać hrabiną Cantendorf. Czy jednak właśnie o to jej chodziło? Skąd nagle to dziecko? Czy hrabia ma z nim coś wspólnego? 

Alice rezygnuje z rozpoczęcia nowego życia gdzieś daleko od zamku i wraca, by poznać całą prawdę o sobie i wyrwać z łap śmierci ciężko chorą Kate. Dziewczyna zapadła nie tylko na zdrowiu po przemoknięciu podczas najgorszej nocy swojego życia, ale także na duszy. Czy uda jej się podźwignąć po ciosie, który spadł na nią tak nieoczekiwanie?

Jedyną osobą, która zna mroczną tajemnicę zamku i jego mieszkańców, jest gospodyni, pani Hammond. Niestety jej czas się kończy. Czy zdąży wyjawić wszystko głównym zainteresowanym? Co hrabia zrobi z nową wiedzą? Jak wybrnie z impasu, w który sam się wplątał? Kto ostatecznie będzie szczęśliwy? 

Przeczytajcie koniecznie wszystkie tomy. Będzie to naprawdę dobrze wykorzystany czas. 

Zoja


22 maja

"Cena szczęścia" Krystyna Mirek - recenzja

"Cena szczęścia" Krystyna Mirek - recenzja
Tytuł: "Cena szczęścia"
Autor: Krystyna Mirek
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki
cykl: Saga Rodu Cantendorf, tom 2

Druga część Sagi Rodu Cantendorfów Krystyny Mirek pozwala czytelnikowi rozwikłać kilka tajemnic zamku i jego mieszkańców. „Cena szczęścia” to opowieść o burzliwym czasie narzeczeństwa hrabiego Aleksandra i Kate Milton. Wydawać by się mogło, że radości dwojga zakochanych nic nie jest w stanie zburzyć, a jednak nad ich głowami zawisły czarne chmury… Z jednej strony intrygantka Izabella, która przed realizacją małżeńskich planów nie cofnie się przed niczym, z drugiej gospodyni – pani Hammond i jej pilnie strzeżona tajemnica, a w tle wiedźma Alice próbująca odnaleźć „swoje korzenie”. Czy domyślająca się prawdy Kate będzie bezpieczna? Czy mimo wielu przeciwności losu związek Aleksandra i Kate przetrwa? Z niecierpliwością czekam na kolejny tom tej wciągającej i emocjonującej opowieści, dla której określenie „literatura kobieca” jest w moim odczuciu zaletą. Polecam jako ciekawą lekturę, pozwalającą choć na chwilę zapomnieć o codziennej, czasem szarej rzeczywistości.

Agnieszka


20 marca

"Moc granatu" Marta Motyl - recenzja

"Moc granatu" Marta Motyl - recenzja
Tytuł: "Moc granatu"
Autor: Marta Motyl
Gatunek: powieść obyczajowa, romans
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki


„Moc granatu” autorstwa Marty Motyl, to opowieść o Magdzie, nauczycielce historii sztuki. Główna bohaterka przedstawia się jako osoba roztropna i twardo stąpająca po ziemi. Z drugiej strony próbuje odnaleźć swoją osobowość. Już na samym początku możemy zorientować się, że Magda należy do osób, które wiele w swoim życiu przeszły. Świadczą o tym blizny na nogach po żyletce. Każda z nich, jak to mówi Magda, ma swoją historię...

Magdę poznajemy w momencie, gdy zaczyna pracę w nowej szkole. Tam nawiązuje bliższą znajomość z uczennicą, którą nazywa „swoją Lolitką”. Po kilku spotkaniach możemy się domyślić, że Magda balansuje pomiędzy hetero-, a biseksualizmem. Będąc w związku z Lolitką, Magda jednocześnie spotyka się z Czarkiem – starym znajomym ze studiów. Nie ma wyrzutów sumienia, że zdradza swoich partnerów, ponieważ na żadnym z nich jej nie zależy. 

Autorka bardzo szczegółowo skupia się na związku Magdy z Lolitką. Ich historia po części przypomina mi powieść "50 twarzy Greya". Sceny miłosne opisywane są z najdrobniejszymi detalami. Ostatecznie związki Magdy z Lolitką i Igorem kończą się...

Z biegiem czasu styl życia Magdy doprowadza ją do upadku samej siebie. Aby odbić się od dna, wysyła CV do różnych firm. Jest hostessą, bierze udział w pokazach fryzjerskich. Zakłada też profil na portalu „Sympatia”, gdzie poznaje pana o pseudonimie „Nie_zakładaj_majtek”. Nie trzeba szczegółowo opisywać, na czym będą polegać spotkania Magdy ze „sponsorem”. Po każdym spotkaniu Magda jest bogatsza o kilka tysięcy złotych. Praca „ta” pozwala jej na wynajęcie mieszkania i na życie o wysokim standardzie…
Książka porusza wiele problemów, z jakimi borykają się współcześni ludzie w codziennym życiu. Podczas lektury natrafimy na wątki miłosne, samobójcze, samookaleczenie oraz zdrady.
Poznajemy inny świat – związek Magdy z Lolitką oraz inne spojrzenie na rzeczywistość. Widzimy kobietę, która szuka samej siebie i swojego miejsca na ziemi. 

Nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi czy książka mi się podobała. Przeczytałam… i mam mieszane uczucia, co do przedstawionych treści… Z pewnością jest to lektura przeznaczona dla dorosłych czytelników.

Beta


20 lutego

"Tajemnica zamku" Krystyna Mirek - recenzja

"Tajemnica zamku" Krystyna Mirek - recenzja
Tytuł: "Tajemnica zamku"
Autor: Krystyna Mirek
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 356
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki
cykl: Saga Rodu Cantendorfów, tom 1

„Tajemnica zamku” Krystyny Mirek to powieść obyczajowa z elementami romansu i kryminału, pełna niespodzianek i zwrotów akcji. Niewątpliwie autorka jest wielbicielką Jane Austen i jej romantycznych opowieści, których echa ewidentnie dostrzec można w „Tajemnicy…” Na początku tekstu poznajemy głównego bohatera, który jawi się niemal jako legendarny Sinobrody ze względu na to, że właśnie żegna czwartą małżonkę i to na niego spływa fala podejrzeń o śmierć kobiet. Hrabia Aleksander jest ekscentrykiem, który nie ma zwyczaju podporządkowywać się konwenansom i nie kryje się z tym, że mieszka z nim lady Adler, zamężna kochanka uzurpująca sobie pozycję pani domu. Presja rodziny i otoczenia dotycząca braku przyszłego dziedzica sprawia, że hrabia brnie w kolejne związki, mimo że nie znajduje w nich szczęścia. Los stawia na jego drodze Kate, której ojciec, dzierżawca ziemi hrabiego, przeżywa poważne kłopoty finansowe i w związku z tym wraz z małżonką ma pewien plan, jak je rozwiązać… Między bohaterami wciąż krąży tajemnicza postać Wiedźmy Alice, która pomaga Kate zdobyć serce Aleksandra, jednak nie jest to pomoc bezinteresowna. Kobieta przyznaje, że szuka czegoś w zamku i dziewczyna ma jej w tym pomóc. Czytając powieść, odnosimy wrażenie, że każdy z jej bohaterów ukrywa jakiś sekret. Tajemnice mnożą się niemal na każdej ze stron. Co ukrywa gospodyni hrabiego Klementyna Hammond? Skąd wzięła się blizna na dłoni Aleksandra? Sądzę, że odpowiedzi na te i inne pytania znajdziemy w kolejnych tomach Sagi rodu Cantendorfów, której pierwszy tom polecam jako „lekką”, relaksującą lekturę.
Agnieszka


02 stycznia

"Myszoodporna kuchnia" Saira Shah - recenzja

"Myszoodporna kuchnia" Saira Shah - recenzja
Tytuł: "Myszoodporna kuchnia"
Autor: Saira Shah
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 341

Wydawnictwo: Drzewo Babel



Powodem, dla którego wybrałam akurat tę książkę, był bardzo interesujący tytuł - "Myszoodporna kuchnia", a także fascynująca okładka. Z uwagi na powiedzenie "nie sądź książki po okładce", postanowiłam ją przeczytać.
Jej autorka jest godną uwagi osobą. Pochodzi z Wielkiej Brytanii i jest córką afgańskiego pisarza, Idriesa Shaha. Wcześniej, zanim zdecydowała się poświęcić pisarstwu, była reporterką i autorką filmów dokumentalnych. Zdobyła za swoje filmy trzy nagrody Emmy. W 2003 roku zrezygnowała z tej ścieżki zawodowej.
Spod ręki Sairy Shah wyszła wspaniała powieść obyczajowa, fikcyjna, ale całkiem prawdopodobna. Jej główną bohaterką jest Anna, którą poznajemy w trudnym dla niej momencie życia. Jej nowonarodzona córeczka Freja jest niepełnosprawna. Mimo to kobieta uczy się ją kochać. Mąż Anny, Tobias, jest człowiekiem bardzo zapracowanym. Podczas lektury obserwujemy też jego zmagania z trudnymi emocjami związanymi z narodzinami chorego dziecka.
Interesującą cechą tej książki jest dodatkowy podział rozdziałów na krótsze podrozdziały. Dzięki temu łatwiej jest podzielić sobie lekturę na mniejsze odcinki. 
Moim zdaniem tę książkę można polecić każdemu, chociaż raczej jest przeznaczona dla starszych czytelników. Choć zawiera sporo humoru i żartów, zmusza też do refleksji.

Agnieszka


26 października

"Książka Racheli" Sisel Værøyvik - recenzja

"Książka Racheli" Sisel Værøyvik - recenzja
Tytuł: "Książka Racheli"
Autor: Sisel Værøyvik
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Gorzka czekolada



Po tragicznej śmierci rodziców Ella wraca z Nowego Jorku do rodzinnego Bergen, aby zająć się pogrzebem i uporządkować sprawy majątkowe. Część starej willi rodziców wynajmuje Rachela, starsza pani, której specyficzny styl bycia odpycha Ellę, ale też wzbudza jej ciekawość. Wkrótce młoda kobieta zostaje wciągnięta w niesamowitą historię życia, rozgrywającą się w kliku krajach w ciągu dziesięcioleci. Wszystko zaczyna się w chwili, gdy mała Żydówka Rachela zostaje wraz z bratem wysłana przed prześladowaniami nazistów z Bratysławy do Norwegii.”

Dokładnie tak, jak możemy przeczytać w opisie książki na jej okładce, lektura rozpoczyna się od podróży głównej bohaterki Elli do swoich rodzinnych stron. Dziewczyna otrzymała telefon z informacją, że jej rodzice ulegli tragicznemu wypadkowi. Oboje zginęli na miejscu. Podróż do domu jest dla Elli bardzo trudna, nie tylko ze względu na okoliczności, ale przede wszystkim na to, że od wielu lat w nim nie była. Nie miała dobrych relacji z rodzicami, nie utrzymywała z nimi kontaktu, nie rozmawiała od lat. Mimo wszystko jest ich jedyną córką, jedyną spadkobierczynią i musi zmierzyć się z demonami przeszłości. Już w momencie przekroczenia progu domu wracają do bohaterki obrazy z przeszłości. Zaczyna się dla niej trudny czas… Ella dowiaduje się od ciotki, że część domu rodziców wynajmuje starsza pani, którą ma okazję poznać w dniu przyjazdu. Starsza pani, Rachela, ma ogromną prośbę do Elli. Prosi ją, aby ta spisała jej historię. I tak też się dzieje. Czytelnik jest świadkiem niesamowitej, ale też wzruszającej historii Racheli.

Rachela jest Żydówką, która w momencie wybuchu wojny jest jeszcze małą dziewczynką. Jej rodzice podejmują decyzję, aby Rachela i jej o kilka lat starszy brat wyjechali do Norwegii, do obcych ludzi, którzy mają się nimi zaopiekować. Jak straszna musiała to być dla tych rodziców decyzja! Wysłać swoje małe dzieci do obcych ludzi, do obcego kraju, wiedząc, że prawdopodobnie nigdy już się nie spotkają. Decyzja ta uratowała jednak życie Racheli. Dziewczynce udało się przetrwać wojnę i po jej zakończeniu wróciła do „normalnego” życia, podjęła pracę i założyła rodzinę. W swoim życiu musiała wiele razy zmierzyć się z przeciwnościami losu, z przykrościami ze strony innych ludzi. Musiała podejmować trudne decyzje i walczyć o siebie i swoją rodzinę. Czy jej się udało? Czy po takich przeżyciach, których doświadczyła jako dziecko, można jeszcze prawidłowo funkcjonować? Jak skończyła się jej historia? Czy kiedykolwiek odnalazła rodziców? I co stało się z jej bratem? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedzi w książce.

Zachęcam do lektury. Książki, których głównym tematem jest II Wojna Światowa są w ostatnim czasie dosyć popularne, i z jednej strony podobne do siebie, a z drugiej zupełnie różne. W każdej z nich wojna ukazana jest z innej perspektywy, widziana innymi oczami. Ale nie ulega wątpliwości, że bohaterowie tych książek są ofiarami tego okropnego czasu. I tak właśnie stało się z Rachelą. Książka wzruszyła mnie bardzo i uświadomiła mi, że ofiarami wojny nie byli tylko Żydzi w gettach oraz obozach koncentracyjnych, ale również małe dzieci żydowskie, które co prawda przetrwały wojnę w ukryciu, ale straciły wszystko…

Ana


19 września

"Pepa, nie świruj!" Ida Pierelotkin - recenzja

"Pepa, nie świruj!" Ida Pierelotkin - recenzja

Tytuł: "Pepa, nie świruj!" 
Autor: Ida Pierelotkin 
Gatunek: Obyczajowy 
Liczba stron: 279 
Wydawnictwo: Akapit Press



Powinnam zacząć od tego, że ta książka kompletnie mnie zaskoczyła. Kiedy po nią sięgnęłam, spodziewałam się prostej fabuły, dobrych, ale płytkich bohaterów i właściwie niczego, co byłoby ciekawe. Postanowiłam jednak zmierzyć się z lekturą, głównie przez to, że ta książka wydawała mi się szybka, krótka i przyjemna. Jest też obyczajowa, więc bardzo łatwo utożsamiać się z postacią w tego typu historii, bo opowiada o zwykłych problemach i sprawach zwykłych ludzi, zupełnie takich jak my. Nasza główna bohaterka, niejaka Wanda Pliszka, jednym słowem jest genialna. To postać o nieco ironicznym humorze, dużej inteligencji i skłonności do rozmyślań. Bardzo łatwo wtopiłam się w otoczenie i czułam, że tworzę z naszą narratorką jedną całość. Poza nią ważnymi postaciami jest jej grupa przyjaciółek; Ziu, Mela, Karina i tytułowa Pepa. Cała akcja kręci się wokół nich, a także wokół nastoletniego aktora, Krystiana Sorbeta, w którym Pepa jest bezgranicznie zakochana. Co mogę powiedzieć o Krystianie... Zgadzam się ze słowami Wandy, balejaż u mężczyzn jest niedopuszczalny. W tej historii Sorbet uczy się w liceum połączonym z gimnazjum naszych bohaterek. Dlatego Pepa ma naprawdę dużo możliwości, które z resztą wykorzystuje, by śledzić swojego ukochanego. W całej akcji pojawiają się też inne, mniej lub bardziej skomplikowane, wątki miłosne. Właściwie ta książka to kumulacja tego, co dzieje się w zwykłym życiu typowej nastolatki. Najbardziej w całej powieści spodobało mi się to, że nasza główna grupa przyjaciółek, chociaż tak różna, potrafi działać razem, jest nierozłączna i umie pokazać sobie nawzajem ile warta jest ta przyjaźń. Poza tym to dobra lektura do śmiechu, jak i zastanowienia się nad niektórymi sprawami. Wspominałam już wcześniej, ale zrobię to jeszcze raz, bardzo lubię Wandę i myślę, że każdy z podobnym do niej, nieco sceptycznym, podejściem do świata, pokocha ją równie mocno. Przydałoby się także kilka słów o tytułowej bohaterce. Nie przepadałam za Pepą na początku, bo wydawała się pusta i zakochana w błyszczyku, wzdychała do Krystiana Sorbeta, prowadziła się jak dorosła i było w niej coś, co sprawiło, że podeszłam do niej niechętnie. Ale z czasem okazało się, że Pepa, mimo wad, tak naprawdę jest całkiem w porządku. Muszę jeszcze powiedzieć o bardzo istotnej kwestii związanej z tą książką. Myślę, że każdy mól książkowy mnie zrozumie. Mianowicie, "Pepa" bardzo ładnie pachnie. Poza tym jest pisana dużą, przejrzystą czcionką, ma dość krótkie rozdziały i ciekawą akcję. Podsumowując, uważam, że książka "Pepa, nie świruj!" jest dobrą lekturą, szczególnie dla fanów obyczajowych tekstów. Polecam ją głównie młodzieży, szczególnie, choć niekoniecznie, damskiej części.

Ola



29 czerwca

Paullina Simons "Samotna gwiazda" - recenzja

Paullina Simons "Samotna gwiazda" - recenzja
Tytuł: "Samotna gwiazda"
Autor: Paullina Simons
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 575
Wydawnictwo: Świat Książki


„Kilka tygodni przed wyjazdem do college’u Chloe z chłopakiem i dwójką przyjaciół wyrusza na wielką europejską wyprawę. Ich celem jest Barcelona, która obiecuje romans i tajemnicę. Jednak wcześniej muszą przejechać przez kilka miast Europy Wschodniej, by uregulować stary dług rodzinny.”

Chloe Divine – główna bohaterka, to młoda i ambitna dziewczyna, która razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Hannah, pragnie spełnić swoje największe marzenie, czyli podróż do Barcelony. Po wielu namowach rodzice Chloe wyrażają zgodę na wyjazd do Barcelony, stawiając jednak jeden warunek. Zanim dziewczyny wyruszą do upragnionego miasta, muszą zwiedzić dwa miasta Europy Wschodniej: Rygę oraz Treblinkę. Pomysł ten nie przypada do gustu dziewczętom, lecz mają świadomość, że to jest jedyna droga do spełnienia ich marzenia. A zatem zgoda! I tym sposobem dwie przyjaciółki w towarzystwie swoich chłopaków Blake’a oraz Masona wyruszają w podróż życia. To będzie wspaniała, niezapomniana przygoda!

I nie rozczarujesz się Drogi Czytelniku, to będzie niezapomniana przygoda. Pełna strachu, płaczu, bólu i rozczarowania. Młodzi przyjaciele będą musieli zmierzyć się ze swoimi pragnieniami oraz oczekiwaniami. Nie będzie to łatwa podróż. Sytuacja skomplikuje się jeszcze bardziej, gdy na ich drodze stanie chłopak z gitarą- Johnny Rainbow. Kim jest ta tajemnicza postać i w jaki sposób wpłynie na losy bohaterów? Czy przyjaźń i miłość przetrwa ten trudny czas? Czy przyjaciele dotrą do Barcelony? Nie zdradzę odpowiedzi na te pytania, ale tak jak przeczytałam w jednej z recenzji, zapewniam, że trudno oderwać się od książki oraz że czasem będziecie płakać z bezsilności, a czasem śmiać się przez łzy.

Powieść, którą oferuje nam Paullina Simons, to samo życie. To historia, która pokazuje nam, że nic nie jest nam dane na zawsze, ale też , że wszystko w życiu ma swój sens. Autorka stawia na drodze młodych ludzi obcą postać, przystojnego i utalentowanego chłopaka, który swoją krótką obecnością wszystko zmieni. Który pokaże przyjaciołom rzeczy, których oni nie widzieli, a może nie chcieli zobaczyć… Tylko czy wyjdzie im to na dobre?
Lektura tej książki zmusiła mnie do refleksji. Wzruszyłam się czytając losy piątki bohaterów. Rozczarowałam się zakończeniem tej przygody. Zdenerwowałam się na autorkę, że pewne sytuacje potoczyły się w taki, a nie inny sposób. I wreszcie ucieszyłam się, że sięgnęłam po tą książkę! Ponieważ jak już wspomniałam, to książka wzruszająca, powodująca, że po jej przeczytaniu człowiek zatrzymuje się na chwilę, przewartościowuje swoje życie… Ja nie mogłam zasnąć po lekturze tej historii, leżąc rozmyślałam, jak potoczyłyby się losy bohaterów, gdyby autorka podjęła inne decyzje. I chyba tak właśnie powinno być, książka powinna poruszyć nasze serce! I dlatego polecam „Samotną gwiazdę”!

Ana




Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger