Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty

13 czerwca

"Pożar" Brandon Sanderson - recenzja

"Pożar" Brandon Sanderson - recenzja
Tytuł: "Pożar"
Autor: Brandon Sanderson
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
cykl: Mściciele, tom 2


„Pożar” jest drugim tomem kultowego cyklu powieści o Mścicielach. Ta część utwierdza mnie w przekonaniu, że Sanderson jest jednym z najwybitniejszych twórców fantastyki na współczesnym rynku prozy.
Jest to kontynuacja przygód i zmagań Mścicieli w walce z potężnymi Epikami, którzy pragną pokazać światu swoją niszczącą moc, nadaną wraz z przybyciem najsilniejszego Epika – Calamity. W Newcago, David Charleston wyeliminował tyrana – Stalowe Serce, dzięki czemu stał się bohaterem. Z biegiem czasu jego życie miało być prostsze, jednak tak się nie stało. Zaczął sobie zadawać pytania, na które nikt nie umiał odpowiedzieć. Niedługo później wraz z inną grupą Mścicieli udał się do Babilaru – zatopionego miasta, którym rządził tajemniczy Epik Regalia. Potężna kobieta sprowadziła do dawnego Manhattanu Usuniętego, który był postrachem wśród mieszkańców. Jednak to nie ostatni Epik, który na krótki czas zamieszkał w Babilarze. Niebezpieczna i mroczna kobieta z mocami, w której David się kochał – Megan, inaczej Pożar. Mściciel był gotów podjąć ryzykowne wyzwanie o wiele bardziej absurdalne niż zabicie Stalowego Serca.
Mimo że książka wygląda na grubą, fabuła jest tak wciągająca, że można przeczytać ją „jednym tchem”. Rozdziały średniej długości ułatwiają czytanie, a proste, aczkolwiek twórcze i oryginalne, fragmenty zachęcają do dalszej lektury. Największym plusem dla książki według mnie jest szata graficzna, która dokładnie odzwierciedla opisy miasta, zawarte w treści. Nie powinno się wybierać dzieła po okładce, jednak ta zdecydowanie przyciąga wzrok czytelnika.
„Pożar” polecam fanom fantastyki, nowych technologii i wielbicielom oryginalnej oraz nowoczesnej prozy. Przygody Davida mogą nie tylko spodobać się młodzieży, ale również starszym odbiorcom.

Kaja




09 czerwca

"Ciemna brama" Marcin Wolski - recenzja

"Ciemna brama" Marcin Wolski - recenzja
Tytuł: "Ciemna brama"
Autor: Marcin Wolski
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 260
Wydawnictwo: ZYSK i S-KA


Nie ukrywam, że do sięgnięcia po książkę Marcina Wolskiego Ciemna brama zachęciło mnie nazwisko autora. Każdy słyszał o audycjach radiowych, kabaretach, programach telewizyjnych i talencie satyrycznym Marcina Wolskiego. Liczyłam więc na interesującą fabułę i dobry żart. Tym bardziej, że na okładce książki Tomasz Łysiak pisze, że jest to książka, od której nie można się oderwać, że to fascynująca podróż itp.
No cóż, może inni czytelnicy będą zachwyceni, ja nie byłam. Dla mnie ta powieść była momentami nudna i nie zawsze rozumiałam intencje autora. Główny bohater przenosi się w czasie, do lat i miejsc swego dorastania. Patrzy jakby z boku na siebie czterdzieści lat młodszego, na swoje wybory i ówczesne decyzje, pierwsze miłości i rozstania. Wszystko co wtedy robił, ludzie, z którymi się spotykał, nabiera innego znaczenia po latach. Wyjaśniają się zagadki z przeszłości.

Trochę się jednak męczyłam, aby nadążyć za aluzjami, tokiem myślenia autora, jego podróży w głąb własnej wyobraźni. Nie do końca tego spodziewałam się po tej książce. Może za dużo sobie obiecywałam i przyszło rozczarowanie. Przeczytałam Ciemną bramę do końca, ale chyba z ulgą, że ma tylko 260 stron.
Myślę, że chociaż mnie nie bardzo ta powieść przypadła do gustu, to będzie to lektura interesująca dla osób lubiących wspomnieniowe klimaty, przemyślenia i towarzyszenie bohaterowi podczas analizy podejmowanych w życiu decyzji. 

Marta


09 maja

"Letnia Akademia Uczuć" Hanna Kowalewska - recenzja

"Letnia Akademia Uczuć" Hanna Kowalewska - recenzja
Tytuł: "Anna i wodorosty"; "Pięć najważniejszych słów"
Autor: Hanna Kowalewska
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
seria: Letnia Akademia Uczuć, tom 1 i 2

Serię tę mogę śmiało polecić nastolatkom, jak i osobom starszym, którzy chcą spędzić czas przy miłej, humorystycznej i relaksującej lekturze. 
Bohaterami powieści są licealiści, którzy spędzają wakacje na obozie wędrownym w Bułgarii. Jak to na takim wyjeździe, nie brakuje pozytywnych i negatywnych emocji. Każda postać ma inny charakter, inne pragnienia i marzenia. Wprawdzie język bohaterów wydawał mi się trochę niedopasowany do współczesnych nastolatków, ale można się do tego było przyzwyczaić. Z jednej strony używali dość górnolotnych zwrotów, a z drugiej niektóre dialogi były według mnie ciut zbyt dziecinne, jak na młodzież. Jednak dzięki wykorzystanemu słownictwu, współcześnie rzadko używanemu, które znalazłam w tekście, powieść ta zaczęła kojarzyć mi się trochę z popularną serią pani Małgorzaty Musierowicz.  
Ta różnorodność bohaterów jest jednym z atutów książki. Drugim jest wciągająca i naprawdę dynamiczna akcja. Na każdej prawie stronie coś się dzieje i nieustannie jesteśmy ciekawi, jak potoczą się losy bohaterów, jakie podejmą decyzje. Oczywiście, nie zabrakło też wątku miłosnego, trudnej, skomplikowanej miłości...
Dla nastolatków to dobry materiał do przemyśleń, bo zapewne dylematy książkowych bohaterów nie będą im obce. Mogą porównać ich zachowania ze swoimi, znajdując się w podobnych sytuacjach życiowych.
"Letnia Akademia Uczuć" to lekka powieść z wartościową problematyką, z którą warto się zapoznać. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że niektóre historie są bardzo zabawne i można się świetnie odstresować przy śledzeniu losów m.in. przezabawnych bliźniaków.  

Kasia


29 lutego

"Kobiety. Dziwy życia" Stanisława Kuszelewska-Rayska - recenzja

"Kobiety. Dziwy życia" Stanisława Kuszelewska-Rayska - recenzja
Tytuł: "Kobiety. Dziwy życia"
Autor: Stanisława Kuszelewska-Rayska
Gatunek: literatura piękna, biografie, historia
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Lubię powieści biograficzne, więc z przyjemnością sięgnęłam po wojenne wspomnienia Stanisławy Kuszelewskiej - Rayskiej. Jest to, dotąd traktowany po macoszemu w literaturze, opis udziału kobiet-Polek w walce za Ojczyznę, synów, mężów, narzeczonych i przyjaciół w czasie II wojny światowej. Autorka w prosty, bezpośredni sposób przedstawia epizody, fragmenty, opowiastki z wojennej rzeczywistości, ale robi to bardzo ciekawie, wzruszając często czytelnika do łez. Atmosferę i dynamiczne tempo akcji podsycają dialogi. Czytając ma się wrażenie, że uczestniczy się w całym zdarzeniu lub z bliska je obserwuje. W obu zbiorach opowiadań widać wielką miłość autorki do Warszawy, córki Ewy, która zginęła w powstaniu warszawskim i podziw dla matek Polek, które w czasie wojny wielkokrotnie podejmowały ryzyko i toczyły walkę z okupantem. Stanisława Kuszelewska Rayska w zrównoważony i spokojny sposób przedstawia swój punkt widzenia na celowość i sens powstania warszawskiego, rozliczając je z punktu widzenia matki i Polki walczącej.
Zachęcam do przeczytania – takiej książki jeszcze nie było!


Elka


28 lutego

"Nawiedzony hotel" Wilkie Collins - recenzja

"Nawiedzony hotel" Wilkie Collins - recenzja
Tytuł: "Nawiedzony hotel"
Autor: Wilkie Collins
Gatunek: horror, kryminał
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Akcja powieści toczy się w XIX wieku. Lord Montbarry postanawia ożenić się z hrabiną Claudią Maronne. W tym celu zrywa zaręczyny ze swoją daleką kuzynką Agnes Lockwood. Po ślubie małżeństwo Montbarry wyjeżdża na miesiąc miodowy, a następnie wraz z bratem hrabiny baronem Rivarem, zamieszkują tymczasowo w pałacu w Wenecji. Dzięki pomocy szanowanej Agnes Lockwood mąż jej oddanej służącej pani Ferrari, zostaje kurierem państwa Montbarry i zamieszkuje z nimi w pałacu. Pewnego dnia pani Ferrari dostaje list, w którym to Lord Montbarry informuje kobietę o śmierci jej męża. Agnes, która czuła się temu w pewnym stopniu winna, postanawia pomóc swojej służącej w odkryciu prawdy o nagłej śmierci kuriera. Niespodziewanie, niedługo pojawia się kolejny trup...
Czy obie te śmierci są ze sobą powiązane?
Wkrótce potem pałac w Wenecji zostaje przekształcony w hotel, ale coś jest nie tak. W pokoju numer czternaście zaczynają dziać się naprawdę dziwne rzeczy, które odczuwają wyłącznie nieliczne osoby. Ale nie tylko ten pokój jest pechowy, bowiem w pokoju nr 38 również zdarzają się paranormalne zjawiska.
Co powoduje dziwne sytuacje w obydwu pokojach?
Co się stanie, gdy Agnes Lockwood zamieszka w jednym z pechowych pokoi?
I dlaczego lady Montbarry zaczyna wiązać swoje przeznaczenie z Agnes?

Muszę przyznać, że po przeczytaniu tej książki miałam mieszane uczucia co do zakończenia. Jest ono naprawdę zaskakujące. Ogólnie cała fabuła jest wciągająca, ale nieco zawiła i dość długo się rozkręca. Warto też wspomnieć, że oprócz tytułowej powieści, w tomie znajdują się również inne opowiadania tego autora, które z pewnością też warto przeczytać. Polecam tę książkę wszystkim miłośnikom kryminałów i zapraszam do czytania :)

Ksenia


27 lutego

"Kaktusy z Zielonej ulicy" Wiktor Zawada - recenzja

"Kaktusy z Zielonej ulicy" Wiktor Zawada - recenzja
Tytuł: "Kaktusy z Zielonej ulicy"
Autor: Wiktor Zawada
Gatunek: literatura młodzieżowa, historia, II wojna światowa
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Zysk i S-ka



Moje pierwsze skojarzenie po obejrzeniu okładki "Kaktusów..." powędrowało w stronę serii książeczek o przygodach Mikołajka i jego kolegów. Szybkie zerknięcie do środka sprawiło, że uznałam tę książkę za typowo dziecięcą i nie byłam pewna czy ją przeczytam. Jednak ciekawość zwyciężyła, sięgnęłam po nią i nie żałuję. Przede wszystkim, z Mikołajkiem ma niewiele wspólnego, żeby nie powiedzieć, że właściwie nic poza prawie kwadratową okładką. Co do wieku czytelników, dla których jest przeznaczona, można polemizować czy tylko dla dzieci i młodzieży czy również dla starszych. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy i muszę przyznać, że nie mogłam wprost oderwać się od przygód małych bohaterów, mieszkańców Zamościa, którym przyszło przeżywać dzieciństwo podczas II wojny światowej. Autor opowiada o rozterkach młodszych i starszych prostym, zrozumiałym dla każdego językiem, a dialogi są dynamiczne i pełne emocji. W kolejnych, dość długich, rozdziałach śledzimy losy Dzidka Centa, grubego Byśka, rodzeństwa, Milki i Szybkiego Jędrka, a także starszego od nich trochę Jaśka. Wszyscy mieszkają przy ulicy Zielonej w Zamościu. Dzieciaki bawią się w Indian, wykorzystując ostatnie dni wakacji i nie mając pojęcia o tym, co ich czeka. Na kartach powieści obserwujemy proces ich dojrzewania, ale nie tego biologicznego, lecz mentalnego, patriotycznego. Z dzieci stają się "wojskiem", którym dowodzi imponujący im w wielu sytuacjach Jasiek. Niektóre ich wyczyny, mające na celu utarcie nosa hitlerowcom, są bardzo niebezpieczne, ale na szczęście mają kochających rodziców, którzy tłumaczą im, dlaczego nie wolno narażać życia swojego i innych, no i jak najlepiej pomagać Ojczyźnie i rodakom w tych trudnych dla wszystkich chwilach. Bez niepotrzebnego patosu Wiktor Zawada opowiedział nam o Kaktusach z Zielonej ulicy i cieszę się, że miałam okazję przeczytać tę historię. Polecam ją każdemu, kto interesuje się wydarzeniami z czasów II wojny światowej, a przede wszystkim rodzicom, których dzieci zadają pytania o ten okres naszych dziejów - do wspólnej, mądrej lektury.
Zoja

* recenzję można przeczytać również na stronie Księgarni Internetowej Gandalf


07 stycznia

"Turniej cieni" Elżbieta Cherezińska - recenzja

"Turniej cieni" Elżbieta Cherezińska - recenzja
Tytuł: "Turniej cieni"
Autor: Elżbieta Cherezińska
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 815
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Kiedy dostałam do recenzji książkę Elżbiety Cherezińskiej, wpadłam w lekki popłoch. Ponad 800 stron – cegłówka! Pomyślałam sobie, że pewnie będzie nudna i trochę ją w takim razie przekartkuję. Nie spodziewałam się jednak, że tak mnie wciągnie. Nie mogłam opuścić ani zdania. Z niecierpliwością czekałam na każdy wieczór, aby usiąść w fotelu z "Turniejem cieni". Mogę ją szczerze polecić każdemu, kto trochę interesuje się historią, ale także każdemu, kto lubi powieści przygodowe, gdyż autorka uczyniła jednym z bohaterów skromnego Rufina Jozafata Piotrowskiego, który odbył niezwykłą zupełnie podróż. Jako więzień cara skazany na katorgę, ucieka z Syberii. To brawurowa ucieczka. Sam, z podrobionym paszportem, przez bezkresne obszary, walcząc ze swoimi słabościami i głównie przyrodą pokonuje bardzo długą drogę z guberni tobolskiej przez góry Ural do Europy. Kusiło mnie, żeby zerknąć na koniec książki i dowiedzieć się czy ucieczka się powiedzie??? Jak potoczą się losy Rufina, spokojnego, dobrego człowieka, dla którego honor i patriotyzm stanowiły wielką wartość. Brał udział w powstaniu listopadowym, a po jego upadku żył na emigracji spotykając się z Czartoryskim i innymi Polakami szukającymi sposobu, aby działać na rzecz sprawy polskiej. Wiele jest wątków tej powieści. Jedne bardziej rozbudowane inne tylko zarysowane. Zadziwia rozmach i i jej akcja, która dzieje się na ziemiach polskich, ale i w Londynie, Paryżu, Rzymie, Sankt Petersburgu, guberniach rosyjskich, a także w Kandaharze i Pendżabie. Afganistan jest krajem, który chcą opanować w XIX wieku dwie wielkie europejskie potęgi - Rosja i Wielka Brytania. Mają tam szpiegów, siatki konspiracyjne, polityczne intrygi i szukają wszelkich sposobów, aby wykiwać przeciwnika. Nie liczą się z ludźmi, byle osiągnąć cel i zawładnąć kolejnym terytorium. Polacy tymczasem liczą, że konflikt przerodzi się w wojnę, która pozwoli na to, że Polska odrodzi się na nowo. Jednak Rosja przegrywa wojnę krymską, a na odrodzenie swojego kraju Polacy muszą poczekać jeszcze kilkadziesiąt lat. Ciekawe są opisy przyrody, zwyczajów i zwykłej XIX-wiecznej rzeczywistości. To naprawdę się czyta. Polecam!

Marta




26 listopada

"Punkt zapalny" Myke Cole - recenzja

"Punkt zapalny" Myke Cole - recenzja
Tytuł: "Punkt zapalny"
Autor: Myke Cole
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po książce fantastycznej, ale z wojskową fabułą. Nie byłam pewna czy mi się spodoba, bo właściwie nie lubię lektur związanych z żołnierzami czy polityką. Postanowiłam jednak spróbować i nie żałuję poświęconego tej książce czasu.
Myke Cole zaproponował czytelnikowi zupełnie nietypowy świat, współczesny, ale równocześnie pełen magii i niebezpiecznych, nadprzyrodzonych mocy. Głównego bohatera, porucznika Oscara Brittona, i jego otoczenie stworzył na podstawie własnych doświadczeń wyniesionych z wojska i walk w Iraku, w których uczestniczył. Da się odczuć podczas lektury, że temat wojskowo-żołnierski nie był autorowi obcy, lecz zna go z autopsji. 
Świat stworzony przez Cole'a zamieszkują ludzie, którzy zostają "obdarowani" pewnymi nadprzyrodzonymi mocami. Nie byłby to jakiś wielki problem, gdyby nie to, że rząd odgórnie zadecydował, które moce są dobre, a które złe. Z tego powodu każdy, u kogo objawi się jakaś moc, ma obowiązek zgłosić się do władz. Jeśli tego nie zrobi, będzie traktowany jak zbieg. Porucznik Britton należy do grupy, która zajmuje się ściganiem tych zbiegów. Sytuacja więc bardzo się komplikuje, kiedy nagle i on zostaje "obdarowanym". Jaka moc przypadła mu w udziale? Jaką podejmie decyzję, dołączy do zbiegów czy zgłosi się do władz? Przed kim przyjdzie mu uciekać?
Całości dopełniają bardzo wyraziści i dopracowani bohaterowie, a także wartka akcja i naprawdę ciekawy pomysł na fabułę. Nie jest to kolejna książka z gatunku standardowych magicznych historii. Wbrew pozorom książka może zainteresować zarówno chłopców, jak i dziewczęta, młodzież, ale także dorosłych lubiących powieści fantastyczne. Polecam!

Beta


23 października

"Rycerz Sowy" Mercedes Lackey, Larry Dixon - recenzja

"Rycerz Sowy" Mercedes Lackey, Larry Dixon - recenzja
Tytuł: "Rycerz Sowy"
Autor: Mercedes Lackey, Larry Dixon
Gatunek: fantasy
Liczba stron:420

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
cykl: Trylogia Sowiego Maga, tom 3



Trzeci tom serii urzeka piękną okładką, klimatycznie zbliżoną do okładek poprzednich części. Wszystkie trzy na półce prezentują się świetnie.
Nie chcę pisać zbyt wiele o fabule, by nie spoilerować, ale w trzecim tomie znajdziecie sporo odpowiedzi na pytania, które pojawiły się podczas lektury dwóch poprzednich części. Przynajmniej ja je tu odnalazłam. Pewne wydarzenia zaskakują, inne pozwalają czytelnikowi powiązać fakty z pierwszego i drugiego tomu z trzecim. 
Akcja trzeciego tomu toczy się dwa lata po wydarzeniach poprzedniej części. Każdy ze znanych nam już bohaterów pracuje nad sobą i swoimi umiejętnościami. Shandi szkoli się na Herolda, a Keisha zdała swój egzamin na uzdrowiciela. Darian zaś tworzy Dolinę k'Valdemar. 
Bohaterowie dojrzewają i zmieniają się. Darian i Keisha przyglądają się dokładniej swojemu związkowi, analizując to, co do siebie czują. Darian zaś uzmysławia sobie, że od lat nie zrobił nic dla siebie, wciąż pracując dla innych. Ta refleksja popycha go do wyruszenia w podróż, której celem jest poznanie losów jego rodziców.
W tym tomie autorzy skupili się przede wszystkim na emocjach postaci. Darian i Keisha próbują znaleźć właściwą drogę dla ich związku, a Shandi zmaga się z samą sobą, nie wiedząc, czy udźwignie rolę Herolda, do której się przygotowuje.  
Początkowo fabuła rozwija się powoli i spokojnie. Dopiero w chwili, gdy Darian rusza w drogę, akcja przyspiesza. Autorzy i tym razem stosują dość długie i bogate w szczegóły opisy. Nie każdemu może się to podobać, ale warto "przebrnąć" przez nie, by następnie zanurzyć się w serię przygód, które napotyka na swojej drodze Darian. 
Polecam tę lekturę wszystkim, którzy czytają literaturę fantastyczną i lubią, gdy opisy są tak dokładne, że mogą zobaczyć postaci i miejsca, o których czytają.  
    
Kate


29 sierpnia

Bractwo Pierścienia, Dwie wieże, Powrót Króla J. R. R. Tolkien - recenzja

Bractwo Pierścienia, Dwie wieże, Powrót Króla J. R. R. Tolkien - recenzja


Tytuł: Bractwo Pierścienia, Dwie wieże, Powrót Króla
Autor: J. R. R. Tolkien
Liczba stron: 586 + 496 + 600
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
cykl: trylogia

Nie ma chyba człowieka, który nie słyszałby o trylogii Tolkiena i stworzonym przez niego fantastycznym świecie. Nie każdy lubi takie historie, pełne magii, krasnoludów, elfów i hobbitów. Ja lubię, dlatego wszystkie postaci i miejsca, powstałe w wyobraźni autora, oraz opisane przygody wciągnęły mnie od pierwszych stron powieści. 
Głównym bohaterem opowieści jest hobbit Frodo Baggins, który wraz z trójką przyjaciół, Samem, Pippinem i Merrym, wyrusza w niezwykle niebezpieczną podróż. Zadaniem tej czwórki jest mianowicie zniszczyć Jedyny Pierścień, którego poprzednim właścicielem był wujek Froda, Bilbo, znany z "Hobbita" tego samego autora. 
Powieść pełna jest nagłych zwrotów akcji, ale i pięknych, czasem dość długich opisów. Pojawiają się bohaterowie, którzy w drodze będą pomagać czwórce wędrowców. Zgłębiając fabułę spotkamy między innymi Aragorna, krasnoluda Gimliego, Gandalfa Szarego i elfa Legolasa oraz Boromira, którzy wraz z hobbitami stworzą Drużynę Pierścienia i wyruszą w drogę, której celem będzie zniszczenie pierścienia, siejącego zło. Czy wszyscy dotrwają przy Frodzie do chwili, kiedy będzie on mógł zniszczyć Pierścień Władzy? Kto pomoże im, a kto będzie szkodził? Kim jest Gollum? A wreszcie JAK zniszczyć tak potężny pierścień i złą magię Saurona? Czy Frodo podoła?

Mówi się, że język trylogii jest za ciężki, że opisy za długie. Nic bardzie mylnego. Styl Tolkiena nie jest łatwy, ale jest niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju i nie wyobrażam sobie, by taką historię można było napisać inaczej. Dzięki długim i szczegółowym opisom, czytelnik może wręcz zobaczyć krainy żyjące tylko na kartach książki. Ktoś powie, że przecież powieść zekranizowano, ale sądzę, że żaden film nie będzie tak dobry, jak nasze własne wyobrażenie bohaterów, miejsc i przygód, które opisał Tolkien.

Wojna, śmierć, okrucieństwo, niepewność, słabość, odwaga, dążenie do celu, przyjaźń i braterstwo, odpowiedzialność, zdrada, walka do końca - to tylko niektóre hasła, pasujące do tej historii. Nie jest to lektura dla dzieci, raczej dla młodzieży i starszych czytelników. Polecam również "Hobbita", którego warto przeczytać przed sięgnięciem po trylogię, gdyż opowiada historię poprzedzającą wydarzenia rozgrywające się w trzech tomach przygód Froda i jego przyjaciół. 

Zoja


29 sierpnia

"Oczy sowy" Mercedes Lackey i Larry Dixon - recenzja

"Oczy sowy" Mercedes Lackey i Larry Dixon - recenzja
Tytuł: "Oczy Sowy"
Autor: Mercedes Lackey i Larry Dixon
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 452
Gatunek: fantasy
cykl: Trylogia Sowiego Maga, tom 2


"Oczy sowy" to druga część trylogii o sowim magu. Akcja rozgrywa się cztery lata po tym, jak plemię barbarzyńców napadło na Zagajnik Errolda. W tym czasie Darian szkolił się i uczył u Sokolich Braci w Dolinie k`Vala i po tych czterech latach jest gotowy założyć własną Dolinę, która ma być ziemią przyjazną zarówno dla Sokolich Braci, jak i Valdemarczyków. W Zagajniku Errolda pod nieobecność Dariana funkcję uzdrowiciela pełni Keisha Alder, druga bohaterka, która musi sobie poradzić z faktem, iż jej siostra, Shandi, została wybrana na Herolda i wyjechała na szkolenie. Losy obojga bohaterów zostają połączone pewnymi wydarzeniami... Jakimi? Tego nie zdradzę. Polecam jednak lekturę tego, jak i pierwszego tomu trylogii.
W porównaniu do poprzedniej części zaszła dość poważna zmiana. Ten tom jest mniej dynamiczny i bardziej obyczajowy. Przez większość fabuły właściwie niewiele się dzieje. Dowiadujemy się o różnych wydarzeniach z życia bohaterów i ich przyjaciół oraz znajomych. Nawet, gdy dowiadujemy się, że nadchodzi kolejne plemię barbarzyńców, to i tak akcja jest spokojna. Jak dla mnie, zbyt spokojna. Dopiero przy końcu coś zaczyna się dziać.

Mimo tego, że druga część opowieści o sowim magu jest mniej dynamiczna, czytało mi się ją całkiem nieźle. Wolałbym jednak uświadczyć więcej akcji. Myślę, że powieść spodoba się osobom, które lubią historie bardziej obyczajowe, spokojne i takie, które nie wymagają dużego skupienia. 

Eryk


26 sierpnia

"Kroniki Amberu" Roger Zelazny - recenzja

"Kroniki Amberu" Roger Zelazny - recenzja
Tytuł: "Kroniki Amberu"
Autor: Roger Zelazny
Liczba stron: 761
Gatunek: fantastyka, urban fantasy, science-fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Kroniki Merlina, tom 2


Sięgnęłam po tę książkę pełna ciekawości po przeczytaniu pierwszego tomu. Poza tym spodobał mi się styl autora. Tom drugi, tak samo jak pierwszy, jest z gatunku urban fantasy. Dużo się nie zmieniło w porównaniu do pierwszej części, tu też nasz bohater się praktycznie cały czas przemieszcza, więc i miejsca akcji często się zmieniają.
Tym razem głównym bohaterem jest Merley, lub jak kto woli Merlin, czarodziej i syn Corwina, który od wielu lat uważany jest za martwego bądź zaginionego. Od pewnego czasu, co roku, w noc Walpurgii, czyli 30 kwietnia, ktoś próbuje zabić Merley'a. Chłopak próbuje wieść normalne życie, tylko ten jeden dzień w roku jest taki dziwny. W dodatku, tym razem dostaje wiadomość od Julii, że dziewczyna chce się z nim spotkać. Kiedy udaje mu się, by ją odwiedzić, okazuje się, że jest martwa, a jego atakuje jakiś dziwny stwór, łudząco podobny do ogromnego psa. Na szczęście udaje mu się pokonać napastnika, ale to nie koniec przygód i zaskakujących zwrotów akcji. Jeszcze sporo się wydarzy, ale nie mam zamiaru zabierać wam przyjemności samodzielnego przeczytania powieści.

Książka naprawdę mi się podobała, mimo że momentami akcja trochę zwalniała i robiła się niezbyt ciekawa. Już na początku mamy przypomnienie ostatnich wydarzeń z pierwszej części, rodzaj wprowadzenia czytelnika w nowy tom cyklu. Jednak fabuła szybko mnie wciągnęła. 
Co prawda tom drugi jest obszerniejszy niż pierwszy, ale uważam, że nie ma co się zniechęcać. Polecam go tak samo gorąco, jak i pierwszy tom. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

Nicola


16 sierpnia

"Wieża Asów" George R. R. Martin - recenzja

"Wieża Asów" George R. R. Martin - recenzja
Tytuł: "Wieża Asów"
Autor: George R. R. Martin, Roger Zelazny, Pat Cadigan, Walter Jon Wiliams
Redakcja i wybór: George R.R. Martin
Gatunek: science fiction, fantastyka
Liczba stron: 555
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Do przeczytania książki skłoniły mnie nazwiska gigantów literatury science fiction i fantasy, oraz ciekawość – jaką historię z opowieści różnych autorów złożył George R.R. Martin.
Po drugiej wojnie światowej Obcy w ramach eksperymentu wysłali na Ziemię wirusa dzikiej karty, który przekształcał ludzkie geny. Wynikiem było stworzenie obdarzonych potężnymi mocami asów oraz zniekształconych dżokerów.
Teraz, po latach, Ziemi zagraża kolejne niebezpieczeństwo. Z kosmosu przybywa Rój, aby pochłonąć kolejną planetę, jaką jest glob ziemski. Niebezpieczeństwo jest ogromne. Na Ziemi przebywają pełni nienawiści do siebie asowie i dżokerzy, nie brakuje też obcych szpiegów i obserwatorów, oraz masonów upatrujących w Roju starożytnych egipskich bogów. Akcja jest napięta i wartka. Każdy z autorów dodaje własny wątek, ale wszystkie opowieści są ze sobą splecione. Każda z nich opowiada historię jednego z asów. Sytuację ludzi pogarsza fakt, że obcy, którzy uwolnili wirusa dzikiej karty, wracają na Ziemię, aby kolekcjonować superbohaterów. Na szczęście jeden z obcych sprzyja błękitnej planecie i staje po stronie ludzi.

Elka



16 lipca

"Stalowe Serce" Brandon Sanderson - recenzja

"Stalowe Serce" Brandon Sanderson - recenzja
Tytuł: "Stalowe Serce"
Autor: Brandon Sanderson
Liczba stron: 441
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Mściciele, tom 1


Sięgnęłam po tę książkę właściwie głównie ze względu na okładkę. Wykonana została bardzo realistycznie i uważam, że całkowicie oddaje treść powieści, która przyciąga fanów science-fiction. Fabuła wymyślona przez autora zawiera wiele sytuacji, które w normalnym życiu nigdy nie przyszłyby nam do głowy.
Autor, Brandon Sanderson, urodzony w 1975r., to jeden z wybitnych współczesnych autorów fantastyki. Dwukrotnie został laureatem nagrody Hugo - niezwykle prestiżowej, amerykańskiej nagrody literackiej, przyznawanej za utwory z gatunku science-fiction i fantasy.
Na niebie zaświeciła Calamity. Świat opanowali Epicy. Niektórzy ludzie zaczęli się zmieniać i ujawniać niezwykłe umiejętności. Epicy jednak nie są przyjaciółmi ludzi. Są do nich wrogo nastawieni ze względu na posiadane zdolności - czują nieodpartą potrzebę rządzenia. W mieście znanym kiedyś jako Chicago panuje niezwykle potężny Epik - Stalowe Serce. Nikt go nie pokonał, a Serce jest pewny, że nikomu nie uda się go zwyciężyć. Nawet nikt nie próbuje... Walkę podejmują tylko Mściciele. David, który pragnie dołączyć do Mścicieli, widział jak Stalowe Serce krwawi. Wie, że można go pokonać. To może być początek końca rządów Epików. Czy Davidowi i reszcie Mścicieli się uda? Czy Stalowe Serce zacznie krwawić? Kto jest na tyle silny, żeby odkryć jego słaby punkt? Istnieje ktoś, kto nie boi się Serca? Dowiecie się czytając tę historię.
Mnie ta historia bardzo wciągnęła. Spodobał mi się stworzony przez autora świat. To w pewnym sensie obraz przyszłości, pełen technologii i stali, ale także podziemnych tuneli, w których żyją "zwykli" ludzie i braku słońca. Akcja jest wartka i nie pozwala się nudzić. Czytelnik z zapartym tchem śledzi losy bohaterów, nie mogąc oderwać się od książki, bo nie wiadomo, kiedy coś może się wydarzyć, zmienić, zaskoczyć. Takie właśnie historie lubię!
Książka posiada dość długie rozdziały i średnią czcionkę, ale czytało mi się j dobrze. W każdym rozdziale znajdujemy przesłanie, że każdy może nauczyć się wiary w lepsze jutro oraz walki o siebie i dobry świat. To nie jest trudne, trzeba tylko chcieć.
Bardzo serdecznie polecam tę książkę fanom eksplozji niczym z Terminatora, zaawansowanych technologii i trudnych wątków oraz wielkiej przyjaźni.

Kaja




17 czerwca

"Złoty kluczyk, czyli niezwykłe przygody pajacyka Buratino" Aleksy Tołstoj - recenzja

"Złoty kluczyk, czyli niezwykłe przygody pajacyka Buratino" Aleksy Tołstoj - recenzja
Tytuł: "Złoty kluczyk, czyli niezwykłe przygody pajacyka Buratino"
Autor: Aleksy Tołstoj
Liczba stron: 96
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Książeczka Aleksego Tołstoja przypomniała mi historię drewnianego pajacyka Pinokio, czytaną w dzieciństwie, więc postanowiłam poznać i Buratino. Podczas lektury przekonałam się, że Pinokio i Buratino mają ze sobą sporo wspólnego, choć ich przygody trochę się różnią. 
Kiedy Papa Carlo pewnego dnia wystrugał z kawałka drewna pajacyka, nie spodziewał się, że jego dzieło nagle... ożyje. Buratino nie jest zbyt posłuszny, a do tego trochę psotliwy i naiwny. Papa Carlo nieba by mu przychylił, sprzedaje ubranie, by zaopatrzyć "synka" w elementarz do szkoły, ale pajacyk woli poznawać świat inaczej, przeżywając różne, czasem dość niebezpieczne, przygody. Spotyka na swojej drodze lisicę Petronelę i Kota Bazylego, którzy wykorzystują naiwność pajacyka okradając go, oraz Karabasza Barabasza, strasznego właściciela teatrzyku. 
Przygody Buratina pozwolą młodemu czytelnikowi poznać świat wartości, nauczyć się odróżniać dobro od zła i poznać konsekwencje złego lub nieodpowiedzialnego zachowania. 
Książka jest pięknie wydana, dlatego może być świetnym prezentem dla dziecka. Twarda oprawa z pewnością ochroni ją przed zniszczeniem, a barwne ilustracje pomogą dziecku wyobrazić sobie przygody bohaterów. 

Zoja




15 czerwca

"Diament odnaleziony w popiele" Krzysztof Kąkolewski - recenzja

"Diament odnaleziony w popiele" Krzysztof Kąkolewski - recenzja
Tytuł: "Diament odnaleziony w popiele"
Autor: Krzysztof Kąkolewski
Liczba stron: 195
Wydawnictwo: Zysk i S-ka



"W książce Diament odnaleziony w popiele Krzysztof Kąkolewski ujawnia perfidną, jadowitą propagandę antypolską oraz losy pokoleń, które padły jej ofiarą. Bezlitośnie obnaża kulisy powstania Popiołu i diamentu, książki Jerzego Andrzejewskiego, który został poddany manipulacji UB, a także filmu Andrzeja Wajdy będącego ekranizacją powieści. "Nagromadzenie, spiętrzenie bohaterstwa, nieszczęść i szlachetności po stronie komunistów, podłości,tchórzostwa i zbrodni po stronie niekomunistów dochodzi w książce Andrzejewskiego do swoistej kumulacji". (źródło: blurb)

Biografie nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, ale kiedy zobaczyłam okładkę ze Zbigniewem Cybulskim, postanowiłam się skusić na tę lekturę. 
Krzysztof Kąkolewski to jeden z najpoczytniejszych twórców literatury faktu. Aby zrozumieć opisywaną przez niego w "Diamencie odnalezionym w popiele" historię, należałoby znać powieść Andrzejewskiego "Popiół i diament". 
Bohaterem wspomnianej powieści jest Maciej Chełmicki, należący do pokolenia Kolumbów. Postać ta nie została wymyślona przez autora. Chełmicki ma swój pierwowzór, którym był Stanisław Kosicki, ps. "Bohun" - harcerz Szarych Szeregów i żołnierz Kedywu AK, którego aresztowano i skazano na śmierć za zabicie Jana Foremniaka, funkcjonariusza PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa. Ostatecznie mężczyznę uwolnił major Heda, przeprowadzając atak na więzienie w Kielcach, gdzie siedział "Bohun" i wielu innych partyzantów. 
Jak wiadomo, Andrzejewski napisał swoją książkę tak, by podobała się ówczesnym władzom. Kąkolewski opisuje zaś prawdziwą historię Kosickiego, piętnując kłamstwa i demaskując niedoskonałości tamtejszego systemu. 
W książce znaleźć można czarno-białe zdjęcia przedstawiające m.in. Kosickiego, jego przyjaciół i współpracowników, a także więzienie, w którym został osadzony.  
Nie jest to książka dla młodzieży, chyba że ktoś wyjątkowo interesuje się historią powojennej Polski, czasami PRL. Polecałabym jej lekturę osobom starszym, które mają za sobą lekturę "Popiołu i diamentu" lub widziały ekranizację tej książki w reżyserii Andrzeja Wajdy. 

Agata



09 czerwca

"Psychologia Junga" Jolande Jacobi - recenzja

"Psychologia Junga" Jolande Jacobi - recenzja
Tytuł: "Psychologia Junga"
Autor: Jolande Jacobi
Liczba stron: 261
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Jolande Jacobi, autorka pięknie i solidnie wydanej książki, to światowej sławy psychoanalityczka, a także uczennica i współpracownica Junga. 
Książka przedstawia główne wątki teorii Junga w teorii i praktyce. Przybliża czytelnikowi znaczenie takich terminów, jak np.: świadomość, nieświadomość, kompleks, archetyp, libido, które stanowią istotę i strukturę psychiki ludzkiej. Ukazuje praktyczne zastosowanie nauk Junga, które bazują na interpretacji snów, fantazji i wizji. Autorka wskazuje także różnice między teorią Junga a poglądami Freuda i Adlera. Dodatkowo w woluminie znajdziemy wstęp napisany przez samego Junga w 1939 roku oraz jego skróconą biografię. Po raz pierwszy książka ta ujrzała światło dzienne w 1940 roku, a obecne wydanie pochodzi z roku 2014.
Nie jest to lektura łatwa i przyjemna, dla szerszej rzeczy czytelników. Polecam ją studentom psychologii i osobom, które interesują się aspektami ludzkiej psychiki, ze względu na specjalistyczny język i słownictwo. 

Kasia



24 maja

"Wszechświat w skorupce orzecha" Stephen Hawking - recenzja

"Wszechświat w skorupce orzecha" Stephen Hawking - recenzja
Tytuł: "Wszechświat w skorupce orzecha"
Autor: Stephen Hawking
Liczba stron: 216
Wydawnictwo: Zysk i S-ka



Muszę się szczerze przyznać, że fizyka zawsze była moją piętą achillesową. Mimo długich lat nauki nie potrafiłam zrozumieć, o co dokładnie z tym wszystkim chodzi, myliłam ciągle pojęcia i wzory. Podręczniki nie ułatwiały sprawy - według mnie zawsze brakowało w nich jasnych tłumaczeń. Można powiedzieć, że ktoś taki jak ja nie jest raczej odpowiednią osobą do recenzowanie książki całkowicie poświęconej największym fizycznym tajemnicom. W głębi ducha zawsze jednak lubiłam ten przedmiot. Stephen Hawking - najbardziej znany astrofizyk świata, od wielu lat zmagający się ze stwardnieniem zanikowym bocznym oraz popularyzator nauki udowodnił mi, że fizykę da się zrozumieć. "Wszechświat w skorupce orzecha" to naprawdę doskonała pozycja dla laika. Autor ze swadą rozprawia o naprawdę skomplikowanych problemach w sposób zaskakująco prosty i zrozumiały. Mnogość ilustracji, dodatkowe opisy oraz słowniczek najbardziej podstawowych pojęć na końcu książki zdecydowanie ułatwiają czytanie. Dzieło to składa się z siedmiu rozdziałów oraz przedmowy. Co ciekawe, nie trzeba czytać ich w kolejności - struktura książki przypomina drzewo. Pierwszy i drugi rozdział tworzą pień, reszta zaś to niezależne od siebie gałęzie. Autor porusza m.in. tematykę szeroko pojętej mechaniki kwantowej oraz nowszych i starszych teorii starających się tłumaczyć Wszechświat, na przykład teorii M, superstrun czy supergrawitacji. Częściowo wraca również do zagadnień ze swojej poprzedniej książki, czyli "Krótkiej historii czasu", pisze też o czarnych dziurach, podróżach w czasie oraz p-branach. Warto nadmienić, że dzieło to nie jest niesamowicie poważne, a okraszony żartami styl Hawkinga zdecydowanie nie kojarzy się z typową pracą naukową. Książka ta jest także przepięknie wydana - świetna jakość papieru, twarda, solidna oprawa oraz elegancka obwoluta. Doskonale prezentuje się na półce. Jedyną rzeczą, do której mam pewne zastrzeżenia są ilustracje. Zostały one wygenerowane komputerowo i w 2001 z całą pewnością robiły ogromne wrażenie, teraz jednak już prędzej wywołują śmiech. Jednakże nie jest to kwestia, która w jakikolwiek sposób wpływa na mój odbiór książki, jakkolwiek wolałabym tradycyjne rysunki. 
 "Wszechświat w skorupce orzecha" to świetna pozycja dla wszystkich, którzy chcieliby poszerzyć swoją wiedzę, a odrzuca ich tradycyjne podejście do przedstawiania wiedzy i obecna w traktujących o fizyce książkach mnogość skomplikowanych wzorów. Lektura ta nadaje się zarówno dla totalnych laików, jak i osób, które mają już pewną wiedzę. Czyta się ją z ogromną przyjemnością, prawie tak samo jak dobry kryminał. Dzieło to z całą pewnością poszerzyło moje horyzonty i jestem przekonana, że sięgnę po pozostałe książki Stephena Hawkinga.  

Dagmara


12 maja

"Lot sowy" Mercedes Lackey, Larry Dixon - recenzja

"Lot sowy" Mercedes Lackey, Larry Dixon - recenzja
Tytuł: "Lot sowy" 
Autorzy: Mercedes Lackey i Larry Dixon 
Liczba stron: 356 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Trylogia Sowiego Maga 


„Lot sowy” to książka fantasy. Głównym bohaterem jest Darian, chłopiec mieszkający w małej wiosce zwanej Zagajnikiem Errolda. Chłopak jest sierotą, mieszka i praktykuje u maga Justyna. Jego rodzice zaginęli w lesie, gdy udali się na polowanie. Darian cały czas ma jednak nadzieję, że kiedyś ich odnajdzie. Pewnego dnia nieznani najeźdźcy atakują wioskę i Darian musi uciekać do lasu. A tam czeka go coś, czego się nie spodziewał... 
Postacie stworzone przez autorów są dopracowane, powiedziałbym nawet, że dość wyjątkowe. Mają wiele cech i bardzo zróżnicowany charakter. Dzięki temu mogłem się bardziej zagłębić w treść i poznać ich, przeżywać razem z nimi przygody. Było to o tyle łatwiejsze, że akcja powieści rozgrywa się dość szybko. Książka jest podzielona na siedem dość długich rozdziałów. Przez większość czasu dowiadujemy się o wszystkim z perspektywy Dariana (który nie jest narratorem), choć czasami przyjdzie nam poznać perspektywę innej postaci. 
Bardzo przyjemnie mi się czytało tę książkę. Jako książka fantasy jest idealnie wyważona pod względem elementów fantastycznych i realistycznych. Polecam ją jednak trochę młodszym czytelnikom, którzy lubią przygody, czarodziejskie moce i dreszczyk emocji. 

Eryk


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger