Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grupa wydawnicza Foksal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grupa wydawnicza Foksal. Pokaż wszystkie posty

19 października

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" Sarah J. Maas - recenzja

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" Sarah J. Maas - recenzja
Tytuł: "Dwór Szronu i Blasku Gwiazd"
Autor: Sarah J. Maas
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 317
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Dwór cierni i róż, tom 3.5


Sarah J. Maas to amerykańska autorka powieści dla młodzieży. Zadebiutowała powieścią "Szklany tron".
"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" to jakby nowelka, a dokładnie tom 3.5 serii zapoczątkowanej przez powieść "Dwór Cierni i Róż". Niezła gratka dla fanów serii i samej pisarki. 
Po książkę sięgnęłam z powodu fantastycznej autorki oraz wspaniałego wyglądu zewnętrznego książki.

Akcja powieści toczy się kilka miesięcy po wydarzeniach z "Dworu skrzydeł i zguby". Głównymi bohaterami są Feyry i Rhysa, ale tym razem mamy okazję poobserwować dokłądniej również wątki innych bohaterów. Książka pokazuje, jak mieszkańcy uczą się żyć po wojennych trudach. Chociaż wojna już się zakończyła i nie ma bitew ani walk, to na ziemiach Prythianu nie do końca jest spokojnie. Mieszkańcy wspólnie odbudowują Dwór Nocy. Zbliża się święto Przesilenia Zimowego. Wydarzenie to jest ważną tradycją Dworu. Ludzie ozdabiają domy, kupują prezenty oraz dużo jedzonka. Trochę przypominało mi to nasze Święta Bożego Narodzenia. Po pełnych akcji poprzednich tomach autorka serwuje nam tutaj rodzinną i ciepłą atmosferę. Nie daje jednak zapomnieć o tym, że wydarzenia, które miały miejsce niedawno, wciąż mają wpływ na przyszłość Dworu. Pojawiają się sprzeczki między Dworami, obserwujemy też problemy bohaterów. 

Książkę czytało mi się przyjemnie. Jest ciekawa i wciągająca. Tekst jest przejrzysty oraz zrozumiały, a na końcu znajdziecie zwiastun kolejnej części. Polecam ją fanom Sarah J. Maas oraz młodym czytelnikom.

Tweety

15 października

"Dziewczyny kodują. Ucz się kodować i zmieniaj ten świat" Reshma Saujani - recenzja

"Dziewczyny kodują. Ucz się kodować i zmieniaj ten świat" Reshma Saujani - recenzja
Tytuł: "Dziewczyny kodują. Ucz się kodować i zmieniaj ten świat"

Autor: Reshma Saujani
Gatunek: literatura dziecięca, poradnik

Ilość stron: 176

Seria: Dziewczyny kodują



Do przeczytania tej książki skłoniła mnie bibliotekarka pracująca w szkole, do której uczęszczam. Kiedy tylko ujrzałam jej okładkę oraz tytuł, pomyślałam, że muszę ją przeczytać. Uwielbiam kodowanie, dlatego bardzo się ucieszyłam, że moja pasja jest rozpowszechniana wśród innych dziewczyn dzięki tej książce. 

Książka ta jest przykładem poradnika dla typowej dziewczyny, która lęka się zagłębić w czeluście algorytmów, zmiennych i innych obszarów informatyki o skomplikowanych nazwach. Nie ma tutaj sztywnej, podręcznikowej nauki. W tej książce zaprezentowano naukę przez zabawę oraz doświadczenia. Przede wszystkim, lwią część treści stanowi łamanie stereotypu, że kodować może tylko mężczyzna. Zawarto tu informacje dotyczące historii komputerów i komputerów osobistych oraz historii Internetu oraz sensu programowania i rozłożono na czynniki pierwsze tenże proces, dokładnie i zrozumiale opisując każdy czynnik z osobna. Za sprawą przykładów z dnia codziennego każdego przeciętnego człowieka, właściwie każdy jest w stanie opanować nawet trudne pojęcia informatyczne, których przyswojenie na co dzień wydaje się herkulesową pracą. W tej książce wymieniono większość języków programowania, dlatego też, po przestudiowaniu jej można przystąpić do dzieła. Co ciekawe, dopiero dzięki tej pozycji dowiedziałam się, że znaczącą rolę w informatyce i programistyce odegrały kobiety. 

Podczas lektury zaskoczyło mnie porównanie podejścia człowieka do zachowania kociaka z zabawką lub szczeniaka w parku. Zgodnie z tą metaforą “szczeniak w parku” to osoba chętna do działania, entuzjastycznie podchodząca do pracy, lecz z czasem mogąca gdzieś się zagubić i dojść do takiego momentu, kiedy zabraknie jej sił na ukończenie zamierzonego celu. Natomiast “kotek z zabawką” to motyw osobowości człowieka, wedle którego osoba pozornie nie jest zainteresowana, ale kalkuluje, bada, eksperymentuje i koniec końców ogromnie cieszy się rozpoczętą pracą.

Powieść ta bardzo mi się spodobała i urzekła mnie prostą formą przekazu dość skomplikowanych treści oraz nietypową estetyką. Terminy informatyczne tłumaczone są tutaj w sposób czytelny, jasny i klarowny dla każdej grupy wiekowej, a przede wszystkim stają się bliższe płci żeńskiej. Wszystkie wykorzystane w książce przykłady towarzyszą dziewczynom na co dzień, na przykład tworzenie bransoletek czy temat pupili domowych. Wspaniałą szatę graficzną uzupełnia łagodny turkus, pojawiający się dosłownie wszędzie, lecz w stopniu umiarkowanym i zachęcającym do dalszego czytania. Wprowadzenie ograniczonej tonacji barw oraz odejście od popularnego czarno-białego wyglądu stron uczyniło z tej książki wyjątkową lekturę. Dodatkowo zastosowano tutaj ilustracje, krótkie komiksy, komentarze autorki oraz, niekiedy, język potoczny, aby jak najbardziej ułatwić odbiór. 

Moim zdaniem, książka ta nie stroni od komizmu i, przetłumaczona z języka angielskiego i zawierająca oryginalnie napisane po angielsku kody, może być nie tylko ciekawą formą zrozumienia informatyki i kodowania, ale także zdobycia przy okazji cennych zwrotów z języka angielskiego. Odbiegając lekko od tematyki utworu, uważam, że ta powieść może być zarazem cenna pod względem przedstawionych wartości psychologicznych. Mam odczucie, że zawarte są w niej, oprócz funkcji dydaktycznych pod kątem informatyki, treści filozoficzne, praktyczne porady oraz prośby. Aby to udowodnić, posłużę się pewnym fragmentem tegoż tekstu, według którego burza mózgów nie powinna być chwilą milczenia, kiedy każdy ma tysiąc obaw, krępuje się czy wstydzi, ani też momentem krytycznych ocen, lecz czasem dynamicznego przepływu myśli i wymiany zdań w spokojnej atmosferze. Sądzę, że ta niezbyt długa, a zwięźle napisana książka powinna posłużyć za doskonałą lekturę dla moich rówieśniczek, ale też dla każdej dziewczyny. Proponuję ją jednak do przeczytania bardziej nastolatkom niż młodszym osobom, gdyż tę książkę lepiej się zrozumie ze znajomością trudniejszych słów.

Życzę miłej lektury!

Agnieszka


11 lutego

"Wszystko razem" Ann Brashares - recenzja

"Wszystko razem" Ann Brashares - recenzja
Tytuł: "Wszystko razem"
Autor: Ann Brashares 
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 320 
Wydawnictwo: Foksal 


Wzruszająca historia o rodzinie, która rozpadła się na dwie części przez nieporozumienie. Historia o dwojgu nastolatkach, którzy mieszkają w tym samym domu, w tym samym pokoju, śpią w tym samym łóżku, ale nigdy w tym samym czasie. Czy "rodziny" Sashy i Raya znów się połączą? Czy ich rodzeństwo będzie szczęśliwe? Czy Emma - siostra Sashy i Raya odnajdzie miłość swojego życia? Co skrywają ich rodzice, jaka smutna tajemnica ich rozłączyła? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w książce Ann Brashares "Wszystko razem". 

Polecam, 
Maciej Makaryk


21 grudnia

"Psy czy koty? Emi i Tajny Klub Superdziewczyn" Agnieszka Mielech - recenzja

"Psy czy koty? Emi i Tajny Klub Superdziewczyn" Agnieszka Mielech - recenzja
Tytuł: "Psy czy koty? Emi i Tajny Klub Superdziewczyn"

Autor: Agnieszka Mielech
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 269
Wydawnictwo: Wilga; GW Foksal
Seria: Emi i Tajny Klub Superdziewczyn

Książka Agnieszki Mielech skusiła mnie swoją innowacyjnością. Jest to moja pierwsza powieść, w której do prozy dołączone są komiksy, o czym informuje nas już okładka. Jest na niej napisane "Komiks i Opowiadania", co zachęca czytelnika do przeczytania jej z czystej ciekawości. Oczywiście, nie należy oceniać książki po okładce i, jeśli nas zaciekawi, warto ją przeczytać.
Można również zapoznać się z najciekawszymi aspektami biografii autorki. Agnieszka Mielech, będąc nastolatką, zaczęła interesować się literaturą oraz pisać pierwsze opowiadania dla swoich rówieśniczek. Kilka z nich trafiło nawet do ówczesnych magazynów "Płomyk" i "Świat młodych".

Wróćmy jednak do tej niespotykanej książki. Jest ona nietypową, wesołą powieścią dla dzieci. Oryginalności dodaje jej barwny język, którego używamy na co dzień. Występują w nim choćby kolokwializmy typu LOL czy odniesienia do współczesnych realiów, tzn. wycieczek do McDonalda, powszechnego używania Instagrama czy obsługi aplikacji "Boomerang". 

Główną, tytułową bohaterką książki, jest Emi. A właściwie Stanisława Emilia Gacek. Mieszka ona z rodzicami przy ulicy Na Bateryjce w Gackowie, przy czym warto wiedzieć, że nazwa miejscowości bierze się od jej nazwiska. Jest ona założycielką Tajnego Klubu Superdziewczyn i jednego Superchłopaka, którego członkami są Aniela, Faustyna, Flora oraz Franek. Są oni nierozłącznymi przyjaciółmi i na każdą wyprawę wybierają się całą paczką. W tenże sposób ekipa nastolatków trafiła nad morze w czasie, gdy zbliżały się urodziny protagonistki. Emi liczyła na prezent w postaci prawdziwego psa, a ściślej mówiąc - psa rasy Cavalier king charles spaniel. Pewnego razu, zupełnie przypadkiem, odnajdują takiego psiaka przy lesie. Podczas tego okresu opieki nad czworonogiem nazwanym Kukim, wystąpiła scena, która najbardziej mi się spodobała. Był to moment, kiedy przygarnięty zwierzak miał mieszkać w skrytce pod schodami, co porównano z wczesnym dzieciństwem Harry’ego Pottera u wuja Vernona i cioci Petunii. Wówczas młody czarodziej mieszkał w skrytce pod schodami, gdyż Dursleyowie nawet nie chcieli wspominać o jego istnieniu. Kolejnym ciekawym fragmentem był quiz o kotach, zainicjowany przez zapalonego kociarza Franka, opiekuna kotki Fiolki. W quizie były zaledwie dwa proste pytania, aczkolwiek trudno było znaleźć na nie prawidłową odpowiedź! 

Zatem, sądzę, że warto przeczytać tę książkę, nawet będąc dorosłym czy w innej grupie wiekowej. Uważam tak ze względu na bardzo dojrzały styl pisania oraz wiele pouczających powiedzeń, o których zapominamy w ciągłym biegu dnia codziennego i setek ważnych spraw.
Należy również wspomnieć o interesującym ukazaniu wstępnym postaci, czyli o zastosowaniu glosariusza z "portretami", jak również z imionami osób oraz zwierząt, występujących w powieści.

Polecam powieść "Psy czy koty? Emi i Tajny Klub Superdziewczyn" każdemu czytelnikowi ze względu na unikalność tego typu luźnych powieści, bez ciężkich nazw do spamiętania. Osobiście bardzo polubiłam tę książkę i z trudem oddam ją do biblioteki. Jest ona niczym bajka - tylko, że zawiera o wiele więcej morałów. Powiedzeń, ma się rozumieć.

Zachęcam do przeczytania! Każdego!

Agnieszka




27 listopada

"Złoty szyfr" Jennifer Chambliss Bertman - recenzja

"Złoty szyfr" Jennifer Chambliss Bertman - recenzja
Tytuł: "Złoty szyfr"

Autor: Jennifer Chambliss Bertman

Gatunek: literatura młodzieżowa, literatura dziecięca
Liczba stron: 357
Wydawnictwo: Wilga; Grupa Wydawnicza Foksal

Seria: Pożeracze książek, tom 2


Książka ,,Złoty Szyfr” autorstwa Jennifer Chambliss Bertman bardzo mnie zaciekawiła. Jest to drugi tom serii "Pożeracze Książek". Głównymi bohaterami są Emily, która niedawno przeprowadziła się do San Francisco, i James, jej przyjaciel. Ich nauczyciel na przyjęciu w księgarni gubi kartkę z dziwną wiadomością. Przyjaciele starają się rozwikłać zagadkę tytułowego "Złotego Szyfru" i ciążącej na nim klątwy ognia. A także znaleźć powiązanie między Szyfrem a ich nauczycielem. Odnajdują na pewnym portalu internetowym dziwne wyzwanie rzucone ich nauczycielowi, które może mieć związek z pożarami. Na Emily ciąży ogromna presja spowodowana dziwnym zachowaniem rodziców i ich możliwymi problemami. Muszą więc razem z Jamesem się śpieszyć z rozwiązaniem zagadki, która może zaprowadzić ich do ukrywanego skarbu. Cały pomysł na tę książkę wydaje mi się ciekawy. Już sama organizacja Łowców Książek, do której należą główni bohaterowie, jest świetna. W książce zastosowano dużą czcionkę i wstawiono urozmaicające całość ilustracje. Sprawia to, że książkę szybko i przyjemnie się czyta.

Bartek Pałęga


07 listopada

"Dziwna i taki jeden" Meagan Brothers - recenzja

"Dziwna i taki jeden" Meagan Brothers - recenzja
Tytuł: "Dziwna i taki jeden" 
Autor: Meagan Brothers 
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 330
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal; YA!

W tej książce mamy do czynienia z historią pozornie zwykłą, opowiadającą o losie dwojga nastolatków, Roryego i Luli. Są to przyjaciele, dzielący zainteresowania, poglądy, szkołę, a także myśl, że nie są do końca tacy, jak wszyscy. Każde z nich boryka się z problemami, pasującymi do współczesnego świata, łącznie z trudnym tematem jakim jest alkoholizm czy tożsamość seksualna. Książka, jako opowieść spodobała mi się. Nie znalazłam tam lektury jak z podręcznika, lecz na pewno dobrą historię o pasji i znaczeniu, o przeciwnościach losu i ich pokonywaniu. Stosunkowo łatwa do przeczytania, pozwala polubić czy nawet pokochać dwójkę głównych bohaterów, rozśmiesza, ale także zmusza do łez i ogólnie określiłabym ją mianem przyjemnej. 

Fabuła czasami zaskakuje, zawiera też dużo przemyśleń i myślę, że znajdą się odbiorcy tej powieści wśród wszystkich kategorii wiekowych. Lubię podejmowanie tematu przyjaźni czy miłości, bo każdy widzi ją inaczej. Szczególnie dla nastolatków, w których gronie się znajduję, te tematy potrafią być zbyt wrażliwe do poruszania. Nie chcemy rozmawiać o niczym z obawy przed odrzuceniem czy właściwie z niewiedzy. Nie chcemy zostać skrzywdzeni, albo lekkomyślnie postępujemy, zostając ze złamanym sercem, które nie jest łatwe do posklejania. Wtedy bronimy go aż nadto. Miłość jest przecież równie piękna i niewinna, jak i niesamowicie delikatna. Lula też miała tutaj taki problem. Zaczęła pytać i zastanawiać się. Odkrywać uczucia. Podróż, którą odbyła, bardzo jej pomogła. 

Technicznie, bo o tym też trzeba napisać, książka ta ma bardzo wygodną czcionkę i liczy sobie 330 stron. Mam wrażenie, jak przy wszystkich książkach, że każdy może ją przeczytać. Ta historia jest naprawdę jedną z przyjemniejszych. Zawiera wiele metafor i sprawia, że chce się uśmiechać. Uważam, że piękno w niej ukryte jest zdecydowanie warte przeczytania. A zatem... Idźcie i czytajcie, a kto wie, jaka przygoda zachwyci Was na następnych stronach!

Ola


23 czerwca

"Do zobaczenia nigdy" Eric Lindstrom - recenzja

"Do zobaczenia nigdy" Eric Lindstrom - recenzja
Tytuł: "Do zobaczenia nigdy"

Autor: Eric Lindstrom
Gatunek: romans, literatura młodzieżowa
Liczba stron: 356
Wydawnictwo: YA!, Grupa Wydawnicza Foksal


"Do zobaczenia nigdy" jest historią niezwykłą. Jej główną bohaterką i zarazem narratorką jest niewidoma nastolatka. Kiedy Parker Grand była małą dziewczynką straciła matkę, a także wzrok w wypadku samochodowym. Byłam bardzo ciekawa jej przedstawienia świata. Tego jak opisuje swoje codzienne życie. I choć w książce nie ma wielu zwrotów akcji, to czytało mi się ją bardzo szybko i przyjemnie, właśnie dzięki nietuzinkowej narracji.

Parker jest dziewczyną wyróżniającą się z tłumu. Nie tylko z powodu swojego kalectwa i codziennie innej przepaski zakrywającej jej oczy, ale również z charakteru. Mimo że nie widzi, potrafi przejrzeć każdego na wylot. Szybko wyrabia sobie zdanie o innych i nie wybacza błędów. Parker nie daje drugich szans. Niedługo jednak ma się przekonać, że każdy człowiek ma swoje tajemnice i nie da się poznać kogoś całkowicie.

Nowy rok szkolny jest dla niej wyjątkowo trudny. W wakacje straciła ojca i próbuje pogodzić się z jego stratą. Na dodatek na horyzoncie pojawia się jej były chłopak Scott, który kilka lat wcześniej zawiódł jej zaufanie. Dziewczyna nigdy mu nie przebaczyła, choć wciąż darzy go uczuciem. W przetrwaniu każdego kolejnego dnia pomagają jej przyjaciółki, a także niezwykłe jak na niewidomą nastolatkę zajęcie czyli bieganie. Każdego ranka Parker zakłada czarne sportowe ubrania i rusza swoją ulubioną trasą w kierunku boiska. Tam zupełnie bez strachu biega na sto metrów. Liczy kroki i cieszy się każdym z nich.

"Do zobaczenia nigdy" pełne jest wzruszeń i łez. Uczy tolerancji, wybaczania i zasad przyjaźni. Parker jest bohaterką, która nie irytuje, nie wzbudza litości, a raczej sympatię. Razem z nią przeżywałam każdy jej sukces i upadek. Mimo że jest to książka młodzieżowa, to szczerze polecam ją każdemu. Tyle w niej emocji, tyle maleńkich cudów codziennego życia, że po prostu nie da się o niej tak po prostu zapomnieć zaraz po przeczytaniu.

Edelline


16 maja

"Tajemnica mroku" Piotr Patykiewicz - recenzja

"Tajemnica mroku" Piotr Patykiewicz - recenzja
Tytuł: "Tajemnica mroku"
Autor: Piotr Patykiewicz
Gatunek: powieść przygodowa
Liczba stron: 333
Wydawnictwo: Wilga; Grupa Wydawnicza Foksal

"Tajemnica mroku" to druga powieść Piotra Patykiewicza, z którą miałam przyjemność się zapoznać. Pierwszą było „Dopóki nie zgasną gwiazdy”, które bardzo mnie wciągnęło i ustawiło poprzeczkę wysoko. Czy „Tajemnica” dorównała poziomem?

Pierwszą rzeczą, która przykuła mają uwagą, była okładka. Moim zdaniem pasuje do treści książki: jako że akcja w dużej mierze rozgrywa się w kompletnych ciemnościach, okładka jest utrzymana w ciemnych kolorach, a srebrne litery ładnie prezentują się na czarnym grzbiecie. 

Głównym bohaterem powieści jest Bartek, nazywany Obłym. Podczas szkolnej wycieczki do nieczynnej kopalni przez przypadek razem z kolegą z klasy, Dziarą, trafia do ukrytego, podziemnego świata. Odkrywając osobliwości tego miejsca, dowiaduje się, że jeśli chce wrócić na powierzchnię, będzie musiał stoczyć ciężką walkę – przede wszystkim z własnym lękiem. 

Akcja płynie wartko i nie dłuży się, czytelnik śledzi przygody bohaterów z napięciem. Trudno jest przewidzieć, jak ich sytuacja się rozwinie. Sami bohaterowie nie są zbyt liczni, ale zapadają w pamięć. 

Dużym atutem książki są opisy tajemniczego miejsca, do którego trafili chłopcy. Działają one na wyobraźnię i pozwalają wczuć się w sytuację bohaterów – uwięzionych w obcym, nieprzyjaznym miejscu, które pogrążone jest w mroku, a przez to jeszcze bardziej przerażające. Również opisy podziemnych roślin i zwierząt są ciekawe i wyczekiwane przez czytelnika, bowiem dostarczają cennych informacji o niezwykłym świecie. 

Polecam „Tajemnicę Mroku” osobom, które lubią powieści przygodowe i opowieści o odkrywaniu ukrytego świata. Moim zdaniem jest to dobrze napisana historia, z którą warto się zapoznać.

Zuzia


05 maja

"Lewiatan z Babilonu" Hagar Yanai - recenzja

"Lewiatan z Babilonu" Hagar Yanai - recenzja
Tytuł: "Lewiatan z Babilonu"
Autor: Hagar Yanai
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Uroboros; Grupa Wydawnicza Foksal

"Lewiatan z Babilonu'' to książka, którą przeczytałam po długim czasie. Opowiada o rodzeństwie, którego ojciec próbuje stworzyć lekarstwo dla ich matki leżącej w szpitalu z powodu choroby psychicznej. Kiedy lek jest już prawie gotowy, ktoś ciężko rani ojca rodzeństwa, a lekarstwo zostaje wykradzione. Ella i Jonatan, ruszając w ślad za złodziejem, trafiają do królestwa Babilonu. 
Czy uda im się znaleźć sprawcę kradzieży?
Czy wydostaną się z Babionu? 
Przeczytajcie, a może się dowiecie :D

Po pierwsze, książkę polecam fanom Bliskiego Wschodu. Na pewno znajdziecie tam trochę odniesień do historii i mitologii.
Ja, nie posiadając ogromnej wiedzy o Bliskim Wschodzie, uważam, że książka zapowiadała się bardzo dobrze. Poleca ją Neil Geiman i jest to fantastyka, więc pomyślałam - to coś dla mnie. Fabuła jest naprawdę ciekawa, a to, że główni bohaterowie to rodzeństwo, próbujące rozwiązać tajemnicę kradzieży sprawia, że można się wciągnąć.
Jednak książka ma też swoje minusy...
Narrator wie często za dużo, a większość problemów jest rozwiązywana przez przypadek i szczęście głównych bohaterów. W książce występuje również dużo dziur w fabule, co bywa irytujące podczas czytania. Poza tym bohaterowie są dość schematyczni, mało dopracowani.
Ogólnie książkę przeczytałam, ale nie zrobiłabym tego po raz drugi. Mimo to polecam tym, którzy nie są BARDZO wymagający :D

Kinga

19 kwietnia

"Głębia Challengera" Neal Shusterman - recenzja

"Głębia Challengera" Neal Shusterman - recenzja
Tytuł: "Głębia Challengera"
Autor: Neal Shusterman
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 330
Wydawnictwo: Grupa wydawnicza Foksal; YA!

Caden Bosh jest typowym chłopakiem otoczonym rodzinną miłością, wiernymi przyjaciółmi i problemami przeciętnego nastolatka. Jednak nie trwa to wiecznie, a gdy wzywa go tajemnicza głębia, bardzo trudno stawić mu opór. W ten sposób przeciętny chłopak zaczyna żyć w dwóch światach, staje się członkiem zagadkowej załogi z kapitanem i papugą na czele, gdzie jako pokładowy artysta musi dokumentować rejs w obrazach.
Caden staje się niewolnikiem własnego umysłu, ma wrażenie, że każdy go obserwuje i chce jego śmierci. Już nigdzie nie może czuć się bezpiecznie, dlatego zaczyna obsesyjnie wyładowywać swoją bezradność spacerując, mimo to wciąż ma wrażenie, że traci grunt pod nogami i coraz bardziej zatraca się we własnych skłębionych myślach. Jego rysunki stają się plątaniną z pozoru niezrozumiałych kształtów i kresek. Chłopak odwraca się od bliskich, jednak samotność jest jednocześnie jego ukojeniem i przekleństwem.
Gdy oceaniczny rejs zaczyna coraz bardziej przypominać rzeczywistość, Caden potrzebuje na nowo odnaleźć punkt zaczepienia, swój własny kawałek nieba, który pozwoli powrócić mu do dawnego życia, ale jak zaznacza sam autor choroba umysłowa nigdy nie mija całkowicie.

(…) leżę na łóżku, usiłując dostrzec jakiś sens w chaosie, przyglądając się tajemniczej popielniczce, w której mieszczą się resztki mojego życia.

To nie tak, że panuję nad tymi uczuciami. To nie tak, że chcę myśleć te myśli. One po prostu są, jak szpetne, niechciane prezenty urodzinowe, których nie można zwrócić."

Neal Shusterman przedstawia nam tę historię w sposób bardzo osobisty, z ogromną wrażliwością. Nadał on książce dość poetycki wyraz, co w pewien sposób powinno kolidować z treścią dotycząca choroby psychicznej, jednak w praktyce jest zgoła inaczej. Niby jest to książka młodzieżowa opowiadająca o procesie postępowania choroby, momentami zabawna, czasem cyniczna, ale tak naprawdę ukazująca chorobę jako coś wyniszczającego nie tylko chorego, ale także całe jego otocznie. Myślę, że zadaniem równie trudnym co nieustanna walka z chorobą, jest przypatrywanie się jak ktoś bliski coraz bardziej zanurza się w mroczną toń, z której może nie odnaleźć drogi powrotnej.

Mimo tak trudnej tematyki pokochałam tę książkę. Jest ona przepełniona przemyśleniami bohatera, a wszystkie wydarzenia zdają się raczej pełnić rolę tła, bo główne skrzypce gra właśnie Caden i jego wnętrze. Czasem sama nie wiedziałam w co mogę wierzyć, a w co nie, dzięki temu lepiej zrozumiałam jak czuje się chłopak , którego trawi choroba. Całości dopełniają ilustracje obrazujące postępowanie przypadłości Cadena, wykonał je syn Neala, gdy sam zmagał się z chorobą umysłową. Chyba to jest właśnie powodem, dlaczego powieść ta jest tak ciekawa. Autor sam obserwował jak jego syn boryka się z własnymi demonami, czuł rozdzierającą serce bezradność i postanowił podzielić się tym wszystkim wydając tę właśnie książkę.

Głębia Challengera absolutnie nie jest utworem fikcyjnym. Miejsca, do których trafia Caden są aż nazbyt realne.
Mimo, że jest to książka kierowana do młodzieży, myślę, że zadowoli niejednego dorosłego. Zmusi do przemyśleń, ale przede wszystkim pokaże czym naprawdę są zaburzenia psychiczne. Gorąco polecam wszystkim bez wyjątku.

Kinga


11 kwietnia

"Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater - recenzja

"Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater - recenzja
Tytuł: "Wyścig śmierci"
Autor: Maggie Stiefvater
Gatunek: fantastyka, fantasy
Liczba stron: 493
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal


Powieść Maggie Stiefvater "Wyścig śmierci" to książka fantastyczno-przygodowa, gdzie obok koni wodnych pojawiają się bohaterowie-ludzie: Kate Connolly, zwana Puck, i Sean Kendrick. Puck i Sean wystartują w Wyścigu Skorpiona. Sean to czterokrotny zwycięzca, a Puck to pierwsza kobieta, która weźmie w nim udział. Do tej pory był to wyścig zarezerwowany dla mężczyzn, dla eich visce, czyli koni wodnych, które żywią się mięsem, żyją w morzu i są śmiertelnie niebezpieczne. Puck będzie startować na zwykłym koniu, swojej ukochanej Dove. Sean pojedzie na czerwonym ogierze zwanym Corr, który został przez niego wyciągnięty z morza i oswojony. Jednak konie wodne nigdy nie przestają tęsknić za morzem i w jego bliskości stanowią zagrożenie dla każdego człowieka. Zachowują się wtedy, jak dzikie zwierzęta i mogą zabić każdą żywą istotę, która stanie im na drodze. Wyścig odbywa się na plaży, co stanowi dodatkowe niebezpieczeństwo. Dla Puck wyścig i główna wygrana to możliwość spłacenia długu za dom, który musi opuścić po śmierci rodziców. Dla Seana wygrana to możliwość kupienia Corra, który jest dla niego całym światem. Między Puck a Seanem rodzi się uczucie, które wszystko komplikuje. Jak to się skończy? Czy brat Puck opuści dom i wyspę? Czy Sean wreszcie zdobędzie Corra? I kto wygra wyścig? 
Przeczytaj, a wszystko będzie wiadome. Polecam książkę każdemu, nawet jeśli ktoś nie przepada za gatunkiem fantasy. Ta historia wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do ostatniej kartki. 

Kasia


02 marca

"Gwiezdny wojownik" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja

"Gwiezdny wojownik" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja
Tytuł: "Gwiezdny wojownik"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: fantastyka, przygodowa
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal; UROBOROS
Cykl: Gwiezdny Wojownik, tom 1


Książka Katarzyny Bereniki Miszczuk "Gwiezdny wojownik" to powieść fantastyczno-przygodowa. 
Akcja rozgrywa się w przestrzeni kosmicznej, gdzie załoga Gwiezdnego Wojownika ma za zadanie zestrzelić lecącą w kierunku asteroidę. Statek Gwiezdny Wojownik to przestarzała technologia i delikatnie mówiąc rozklekotany rupieć, a jego załoga to zbieranina ludzi, którzy znaleźli się na jego pokładzie, gdyż zostali zastraszeni przez generała Borowika, który miał na każdego z nich "haka". Tylko to spowodowało, że wyruszyli oni w tę misję, z góry skazaną na porażkę. 
Załogę tę stanowili: Jose Pikadło - nawigator, Rober Misianowski - mechanik, Natalie Bullet - strzelec, Sandra Gelee - naukowiec, Stefan Strzykawka - lekarz pokładowy oraz komandor Jerzy Wysocki, mężczyzna zmęczony życiem i alkoholem. W bardzo ciekawych okolicznościach dołącza do nich księżniczka Sisi Karolina Julia Wiktoria Margo Macrosoft, która zostaje młodszym pomocnikiem mechanika. Uciekła ze swojej planety, gdzie miała poślubić syna króla Eppie, aby położyć kres waśniom między dwiema planetami. Pojawia się też kobieta w czerwonym szlafroku, który okazuje się... kimonem. 
Czy ta misja skończy się katastrofą dla planety Ziemia? I co z królową piratów Arachną, która sieje postrach w kosmosie? Ta książka to "ciasteczko na wieczór", skosztuj, a nie pożałujesz. Na pewno nie przytyjesz, a szczerze się uśmiejesz. Wiadomo, że śmiech to zdrowie. Więc "zakosztuj" tej wyjątkowej lektury i NA ZDROWIE!
Czekam z apetytem na kolejną część!

Kasia

28 lutego

„Eva, Teva i więcej Tev” Kathryn Evans - recenzja

„Eva, Teva i więcej Tev” Kathryn Evans - recenzja
Tytuł: „Eva, Teva i więcej Tev”
Autor: Kathryn Evans
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 356
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal; YA!


Pełna emocji i napięcia. Przepełniona wartką i interesującą akcją książka. Ciekawa fabuła i imponujące zdarzenia. Fantastyka, której nie sposób zapomnieć. Znajdowanie czułego punktu. Wstąpienie w drugie ciało. Tajemnica, która nie może ujrzeć światła dziennego. Z pozoru najzwyklejsza nastolatka chodząca do szkoły. Miłość, rodzina, przyjaciele. Dziewczyna, która dojrzewa i wkracza w wiek dorosły. Jednak pozory mogą mylić. Ma ogromną tajemnicę. Co pewien czas dzieli się na dwie osoby. Jest już jedenaście Tev. Za niedługo dziewczyna kończy 17 lat i chce zapobiec dalszym „podziałom” samej siebie. Ambitna i pełna zaangażowania. Musi zmierzyć się sama z sobą. Każda z Tev po opuszczeniu dotychczasowego ciała zostaje uwięziona, pozbawiona kontaktu z rówieśnikami. Nie może już kontynuować swego życia. Walka z samą sobą. Czy Teva przezwycięży słabości i doprowadzi do zatrzymania dalszych podziałów? Przeczytajcie, a się dowiecie. Gorąco polecam. 

Klaudia


16 lutego

"Mara Dyer. Zemsta" Michelle Hodkin - recenzja

"Mara Dyer. Zemsta" Michelle Hodkin - recenzja
Tytuł: "Mara Dyer. Zemsta"
Autor: Michelle Hodkin
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal, wydawnictwo YA!
Cykl: Mara Dyer, tom 3


Przeczytałam właśnie ostatni tom trylogii o Marze Dyer. Znów intrygująca, wręcz mroczna okładka i obiecujący tytuł. Dwa poprzednie tomy bardzo mnie wciągnęły, więc liczyłam na spektakularne zakończenie. Czy się zawiodłam? Raczej nie, chociaż muszę przyznać, że spodziewałam się odrobinę większych fajerwerków... To chyba w myśl powiedzenia, że apetyt rośnie w miarę jedzenia ;-)

Napięcie i podekscytowanie towarzyszące mi przy lekturze dwóch pierwszych tomów trochę zmalały, ale emocje podczas lektury tego tomu były obecne. Sporo się dzieje, jest bardziej krwawo, ale momentami miałam wrażenie, że autorka pisze trochę "na siłę"... 
Co Was czeka w tej części? Kolejna ucieczka dziewczyny ze szpitala psychiatrycznego, strach, niebezpieczeństwo, niepewność, poszukiwanie odpowiedzi, śmierć... Koktajl bogaty w emocje i mnóstwo pytań, na które odpowiedzi pojawią się dopiero na ostatnich kartach powieści. 

Niezbyt spodobał mi się pomysł stosowania retrospekcji. Albo może po prostu pojawiały się w nieodpowiednich momentach? Jakoś mnie to wybijało z fabuły i przeszkadzało skupić się na akcji. Z drugiej jednak strony poznajemy wreszcie historię bohaterki, jej przeszłość i sporo zagadek zostaje rozwiązanych...

Nie będę rozpisywać się na temat fabuły, żeby niepotrzebnie nie spoilerować. Napiszę tylko, że w miarę czytania akcja robi się coraz ciekawsza, więc warto przebrnąć przez pierwsze, trochę nudnawe, strony. Zakończenie mnie zaskoczyło, ale ciiii...
    
Najlepiej czytać wszystkie tomy kolejno, bez przerw, ponieważ autorka nie przypomina zbyt wielu informacji z poprzednich części. Jeśli się czegoś nie zapamiętało, to trudniej połapać się w fabule. 

Polecam każdemu, kto lubi książki zawierające po trochu z różnych gatunków: horroru, fantastyki, sensacji, psychologii. 

Zoja


05 lutego

"Przebudzenie króla" Maggie Stiefvater - recenzja

"Przebudzenie króla" Maggie Stiefvater - recenzja
Tytuł: "Przebudzenie króla"
Autor: Maggie Stiefvater
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal; UROBOROS
seria: The Raven Cycle, tom 4


''Przebudzenie Króla'' to czwarta część z serii Król Kruków (The Raven Cycle) Maggie Stiefvater. 
Gansey i jego przyjaciele - Blue, Adam, Ronan i Noah - nadal szukają Glendowera i z każdym dniem są bliżej jego odnalezienia. Według tego co widziała Blue, Gansey w tym roku zginie, a jedynym wyjściem z sytuacji wydaje się rzekoma przysługa od Walijskiego króla. 
Przez cały czas czytania książki zadawałam sobie pytania, takie jak: "Co się stanie dalej?", "Czy uda im się zdążyć na czas?" Jednym słowem, autorka trzymała mnie w napięciu. Chciałam czytać i dowiedzieć się, jakie będzie zakończenie, jednocześnie nie chcąc rozstawać się z bohaterami! 
Sięgając po pierwszy tom z serii nie spodziewałam się, że zostanie ona jedną z moich ulubionych. Maggie Stiefvater w "Przebudzeniu Króla" dała mi szansę na jeszcze głębsze poznanie bohaterów i zmierzenie się z ich problemami. 
Jej książka pokazuje, jak ważna w życiu każdego jest przyjaźń oraz, że przyjaciele pomogą nam nawet w największych tarapatach. Autorka w niezwykły sposób opisuje również każde magiczne miejsce czy stworzenie spotykane w książce, co nie pozwala naszej wyobraźni przestać pracować. Sama okładka mówi o tajemniczości i magii, jaką skrywa ta książka. 

Nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej na jej czytaniu, ponieważ potrafiła mnie zaskoczyć wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewałam. Uważam, że w skali od 1 do 10 "Przebudzenie Króla" zasługuje na porządne 9. 

Gorąco polecam wszystkim osobom, które tak jak ja kochają książki przygodowe i fantastyczne, ale również oczekują odrobiny romansu. Ta seria zostanie w moim sercu jeszcze długi czas i mam nadzieję, że ktoś z was też po nią sięgnie i przeżyje tę magiczną przygodę :-D

Kinga


30 stycznia

"Siła niższa" Marta Kisiel - recenzja

"Siła niższa" Marta Kisiel - recenzja
Tytuł: "Siła niższa"
Autor: Marta Kisiel
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal; UROBOROS
Cykl: Dożywocie, tom 2



Powieść Marty Kisiel pt. "Siła niższa" to dalsze losy pisarza Konrada Romańczuka oraz jego towarzyszy, czyli m.in. anioła stróża zwanego Lichem, królików i kota. W wyniku zdarzeń z pierwszego tomu bohaterowie zmieniają miejsce zamieszkania i teraz zajmują "domiszcze" z niejakim Turu Brząszczykiem. Na scenie pojawia się bohaterka w zaawansowanej ciąży, co strasznie dobija Konrada, który jest na krawędzi rozpaczy. Na strychu nowego domu Konrad odnajduje... trzech żołnierzy Wehrmachtu, którzy okazują się być widmami. Do tej grupy dołącza anioł stróż Tsadskiel, porzucony przez niejakiego Pawła Zawadzkiego. Podczas burzy odnajduje się zagubiony w pierwszym tomie Krakers, pradawny stwór z głębin, ich kucharz i opiekun ogniska domowego. Carmilla i Szczęsny również będą mieli swój udział w wywoływaniu dreszczyku emocji u czytelnika. Konrad knuje coś z Tsadkielem, aby mógł całkowicie poświęcić się pisaniu. Co z tego wszystkiego wyniknie? Musicie przekonać się sami. Caaałe życie z wariatami...
Książka jest wyjątkowa i oryginalna. Polecam każdemu! Po raz kolejny Marta Kisiel mnie nie zawiodła. Po przeczytaniu tej powieści marzy mi się mój osobisty anioł stróż.

Kasia


29 stycznia

"Lordowie Sithów" Paul. S. Kemp - recenzja

"Lordowie Sithów" Paul. S. Kemp - recenzja
Tytuł: "Lordowie Sithów"
Autor: Paul. S. Kemp
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 398
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal; UROBOROS
seria: Kanon Star Wars, tom 2




Bardzo lubię filmy Star Wars i dlatego chętnie sięgnęłam po książkę P. S. Kempa "Lordowie Sithów".Twórca powieści jest autorem wielu opowiadań i książek fantasy oraz bestselerowych powieści z listy NEW YORK TIMESA, które wchodzą w skład serii STAR WARS. 

Głównymi postaciami tej powieści są lordowie Shitów, a konkretnie Imperator Palpatine i jego uczeń Darth Vader. Akcja książki rozgrywa się na planecie Ryloth, na której bojownik o wolność - Cham Syndula - zorganizował ruch oporu. Sama planeta ma dla imperium duże znaczenie, bowiem jest źródłem niewolniczej pracy tubylców i narkotyku znanego pod nazwą przyprawy. 

Odkrywszy rozrastający się spisek na planecie, Imperator wyrusza wraz ze swym uczniem do odległej galaktyki, aby przy pomocy środków politycznych lub siły zachować nad nią władzę. 

Podróż Lordów Sithów na Ryloth staje się dla Syndulli okazją do zorganizowania pułapki i pozbycia się dyktatury Imperatora. Nie zabraknie również zdrajcy wśród dowódców szturmowców. 

W wyniku działań Chama i jego popleczników statek imperialny Niszczyciel zostaje wraz z Lordem i jego uczniem strącony na planetę. Obydwaj muszą zmierzyć się nie tylko z rebeliantami, ale również z potwornymi stworami - lylekami. Sithowie mogą polegać tylko na swych mieczach świetlnych i ciemnej stronie mocy. Muszą podjąć decyzję: czy zdecydują się na współpracę i staną się zwycięskimi sprzymierzeńcami, czy też staną się śmiertelnymi wrogami. 

Sądzę, że dla fanów filmów Star Wars właśnie ta powieść jest wyjaśnieniem zależności między uczniem i mistrzem. Książka pisana jest raczej dla bardziej wymagającego czytelnika lubiącego science fiction. Szybkie zwroty akcji i ciekawa wielowątkowa fabuła powodują, że trudno się od niej oderwać. Autor bardzo ciekawie przedstawia problemy i myśli bohaterów, czyniąc ich w ten sposób bardzie realnymi. 

Polecam ją nie tylko fanom Star Wars, ale wszystkim miłośnikom tego gatunku. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak zakończyła się rebelia i co się stało z Chamem i jego ludźmi, przeczytajcie "Lordów Shitów" koniecznie. 

elka


01 grudnia

„Zaginione” Lone Theils - recenzja

„Zaginione” Lone Theils - recenzja
Tytuł: „Zaginione” 
Autor: Lone Theils 
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 384


"Zaginione" Lone Theils to duński kryminał, będący debiutem autorki. Główną bohaterką książki jest znana dziennikarka, Nora Sand, która podczas podróży do Anglii nabywa na targu starą walizkę. Po zakupie owej walizki i przejrzeniu jej zawartości, Nora rozpoznaje na zdjęciach twarze dwóch dziewczyn, które zaginęły podczas podróży promem do Anglii. Owe dziewczyny, Lulu i Lisbeth, zostały zwabione na prom pod pretekstem pracy w Anglii jako modelki. W momencie, gdy okazuje się, że nigdy do Anglii nie dotarły, rozpoczyna się śledztwo, które trwa wiele lat. Cała Dania czeka na rozwiązanie tajemniczego zaginięcia dziewczyn. Pomimo wieloletnich poszukiwań nie udaje się znaleźć ewentualnego mordercy.
Nora postanawia rozpocząć śledztwo na własną rękę. W rozwiązaniu zagadki pomaga jej kolega ze szkolnej ławy, policjant Andreas, który przebywa w Londynie na szkoleniu antyterrorystycznym. Wykorzystując swoje kontakty w duńskiej i brytyjskiej policji, Nora próbuje rozwiązać sprawę, podejrzewając, że ma ona coś wspólnego z Billem Hixem, brytyjskim seryjnym zabójcą, przebywającym w więzieniu. Pikanterii dodaje fakt, że z boku walizki widnieje napis „B. Hix”, co może oznaczać, że walizka należała kiedyś do wspomnianego Billa Hixa. Słynął on z tego, że swoim ofiarom obcinał języki i trzymał je w formalinie. Po głębszej analizie Nora dochodzi do wniosku, że zdjęcie dziewczyn zostało zrobione po aresztowaniu Billa Hixa (Williama Hickley). I tutaj sprawy zaczynają się komplikować…
Wykorzystując znajomości Nora uzyskuje pozwolenie na wizytę w więzieniu, aby porozmawiać z Billem. Jednak, jak przypuszczała, nie dowiedziała się nic konkretnego. Jedyną rzeczą, którą ustaliła było, to, że Bill był regularnie odwiedzany przez dwie kobiety – młodszą i starszą. Owe panie podawały się za matkę i żonę Billa. Jednak z tego, co ustaliła Nora, Bill nigdy nie miał ani żony, ani córki. Nic się zatem nie zgadza. Wtedy też Nora nabiera podejrzeń…
Po wizycie w więzieniu Nora zaczyna otrzymywać smsy z pogróżkami. Treść wiadomości zawiera słowa, jakimi pożegnał ją Bill Hix...
Od tego momentu akcja nabiera tempa. W międzyczasie Bill ucieka z więzienia. Nora zdobywa coraz to nowe informacje, dociera do wielu źródeł, które w ostateczności doprowadzą ją do… zaginionych dziewczyn. Zanim jednak rozwiąże zagadkę, spotka ją wiele trudnych sytuacji. Jakież będzie jej zdziwienie, gdy okaże się, że jest przetrzymywana przez… Lulu i Lisbeth. Jak to możliwe? Nie zdradzę... Pytanie brzmi, czy dziewczęta są teraz po dobrej czy raczej po złej stronie mocy?
Nora próbuje nakłonić Lulu do ucieczki, tłumacząc jej, że czekają na nią rodzice, którzy szukali jej wiele lat i wierzyli w to, że wciąż żyje. W pierwszym momencie Lulu nie dopuszcza do siebie takich informacji, jednakże po dłuższej rozmowie postanawia wypuścić Norę i uciec razem od zwyrodnialca Billa i Lisbeth... Co z tego wyniknie? Zachęcam do lektury, która dostarczy wszystkich odpowiedzi.
Przyznam, że początek powieści był dla mnie trochę nużący, ale kiedy akcja nabrała tempa, nie mogłam oderwać się od lektury. Czytelnik może liczyć na zaskakujące sytuacje i ciekawie nakreślone postaci.  
Beta


17 listopada

"Nomen omen" Marta Kisiel - recenzja

"Nomen omen" Marta Kisiel - recenzja
Tytuł: "Nomen omen"
Autor: Marta Kisiel
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 420
Wydawnictwo: Uroboros, Grupa Wydawnicza Foksal



Książka Marty Kisiel "Nomen omen" to powieść fantastyczno-przygodowa. Głównymi bohaterami są Salomea Klementyna Przygoda i jej brat Adam Joachim Przygoda. Akcja rozgrywa się we Wrocławiu, do którego przeprowadza się Salomea w celu podjęcia pracy w księgarni naukowej. Wynajmuje pokój przy ulicy Lipowej 5, jednak to nie jest zwykły pokój w przedwojennej willi. Budynek zamieszkują trzy siostry bliźniaczki w wieku osiemdziesięciu pięciu lat: Matylda, Jaga i Mila Bolesne. W domu słychać tajemnicze szepty, a w okolicy krąży plotka, że siostry to czarownice. Niespodziewanie do naszej Salomei, zwanej Salką, wprowadza się brat Adam, zwany Niedasiem. Salka poznaje Bartosza Tokarskiego, filologa polonistę, ateistę, romantyka, zwanego Bartolinim. W domu sióstr jest jeszcze jeden osobliwy lokator - Roy Keane. Okazuje się, że Niedaś niechcący wskrzesza pradziadka Petersa, który "grasuje" po Wrocławiu... Aby pozbyć się zmory pradziadka, cała rodzina wraz z babcią Izydorą, musi współpracować. Okazuje się, że wspomniana babcia spotkała już w dzieciństwie trojaczki Bolesne...
Polecam tę pozycję ze względu na nietuzinkowe dialogi i zabójczą fabułę. Poprawi humor każdemu, "dużemu i małemu". Przeczytaj, a nie raz i nie dwa uśmiech zagości na Twej twarzy.

Kasia  


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger