Tytuł: Monument 14. Wściekły
wiatr
Autor: Emmy Laybourne
Ilość stron: 348
Wydawnictwo:
REBIS
„Wściekły wiatr” to trzecia i zarazem ostatnia
część serii napisanej przez Emmy Laybourne - amerykańską
pisarkę i aktorkę. Moje recenzje poprzednich tomów („Odcięci od
świata” oraz „Niebo w ogniu”) były krótkie i ogólnikowe,
więc w tym tekście chciałabym podać trochę więcej szczegółów
i zrobić niewielkie podsumowanie całości. Dlaczego akurat teraz?
Cóż, to ostatnia do tego okazja, a i samo zakończenie cyklu
okazało się być lepsze, niż mogłabym się spodziewać.
Cała
historia zaczyna się 28 września 2024 roku. Dwa autobusy.
Czternaścioro dzieci. Nawałnica o niespotykanej sile i grad
wielkości piłek do koszykówki. Już na samym starcie jest
szokująco i niebezpiecznie, a wszystko dopiero się rozkręca. Kiedy
grupa uczniów znajduje schronienie w wielkim supermarkecie, świat
pogrąża się w chaosie. Ludzkość zostaje zdziesiątkowana przez
liczne katastrofy naturalne, wybuchy wulkanów, a nawet przez broń
chemiczną, która wycieka z jednej z wojskowych baz. Naszym
bohaterom udaje się unikać kłopotów przez dłuższy czas, jednak
nie mogą wiecznie pozostać w sklepie.
W kolejnym tomie połowa
grupy udaje się w długą i niebezpieczną podróż do Denver, gdzie
na tamtejszym lotnisku organizowane są ewakuacje. Reszta dzieci
pozostaje jednak wciąż w supermarkecie, czekając na pomoc.
I
wreszcie „Wściekły wiatr”. W ostatnim tomie praktycznie wszyscy
bohaterowie znajdują bezpieczne schronienie w obozie dla uchodźców
w Quilchenie w Vancouver. Wyjątkami są jednak siedemnastoletni
Brayden, który zginął od rany postrzałowej, oraz piętnastoletnia
Josie, która trafiła do obozu, w którym przebywają ludzie z grupą
krwi 0, wystawieni wcześniej na działanie broni chemicznej.
Wszystko zaczyna się układać, dzieciaki marzą o odnalezieniu
swoich rodzin i wspólnym zamieszkaniu na farmie w Pensylwanii.
Jednak zakochany w Josie Niko znajduje gazetę, w której widzi
zdjęcie swojej ukochanej. Postanawia bezzwłocznie zabrać ją z na
pierwszy rzut oka bezpiecznego schronienia, które tak naprawdę
niczym nie różni się od więzienia. Razem z nim udają się Dean,
Jake i Astrid, a ich wyprawa szybko staje się o wiele trudniejsza
niż przewidywali. Czy uda im się uratować Josie i samym przy
okazji nie zginąć? I czy seria zakończy się Happy Endem, w którym
wszyscy żyją długo i szczęśliwie? Żeby się tego dowiedzieć,
nie macie innego wyjścia, jak usiąść i przeczytać cały Monument
14.
Skoro już opisałam co nieco z fabuły, to tak właściwie,
skąd nazwa całej serii? Skąd Monument i skąd 14? Odpowiedź jest
prosta - czternaścioro bohaterów i wszyscy mieszkający w jednym
mieście, a dokładniej w Monumencie.
Muszę przyznać, że
byłam pod wrażeniem postaci wykreowanych przez panią Laybourne.
Nasi książkowi przyjaciele są tylko dziećmi, lecz okoliczności
zmuszają ich do dorośnięcia, stania się odpowiedzialnymi za
siebie i innych. Każda z postaci jest unikatowa, ma inny charakter,
sposób bycia i zachowywania się, lecz łączy je upór, odwaga i
wola walki o przeżycie. Bohaterowie zamieniają się w coś na wzór
rodziny, w której każdy dba o siebie nawzajem.
Sama fabuła
całej trylogii może wydawać się przereklamowana, bo przecież
Armagedon jest częstym tematem książek, ale tak naprawdę w
Monumencie chodzi o wiele więcej, niż tylko o koniec świata. Jest
wartka akcja, porywające historie przyjaźni i miłości, wydarzenia
wzruszające do łez, a zaskoczeniom tak naprawdę nie ma końca. W
tekście cały czas coś się dzieje, więc jak już się zacznie
czytać, nie sposób przestać. Autorka stworzyła wspaniały świat,
uderzająco realistyczny, który wręcz zaprasza, żeby bliżej się
z nim zapoznać, przyjrzeć się Ziemi po tak wielu klęskach i
katastrofach.
Oczywiście cała seria została bardzo dobrze
wykonana graficznie, prosta czcionka, przyjemny format. Właściwie
same plusy. Pozycja idealna dla czytelników, którzy lubią mocne
thrillery, wartką akcję i nietuzinkowe przygody. Polecam i
serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania.
Edelline
