Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Stentor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Stentor. Pokaż wszystkie posty

24 kwietnia

„Kochankowie z masakrą w tle i inne eseje o malarstwie historycznym” Maria Poprzęcka – recenzja

„Kochankowie z masakrą w tle i inne eseje o malarstwie historycznym” Maria Poprzęcka – recenzja


Do tej pory nie trafiłam na książkę, która łączyłaby na swych kartach literaturę i malarstwo. Przyznam, że podeszłam do lektury dość sceptycznie. Najpierw przejrzałam piękne ilustracje – reprodukcje opisywanych dzieł sztuki, wśród których znaleźć można obrazy takich malarzy, jak: Jan Matejko, Józef Simmler, Artur Grottger czy Eugene Delacroix. Nie bez znaczenia był dla mnie również tytuł, który zapowiadał coś ciekawego i niecodziennego. Postanowiłam więc zmierzyć się z esejami i nie żałuję :-)

Każdy rozdział traktuje o innym dziele oraz o jego autorze. Maria Poprzęcka, która jest historykiem sztuki, do przybliżenia czytelnikom wybranych obrazów wykorzystuje m.in. cytaty z różnych materiałów, dotyczących malarstwa historycznego. Chwilami język książki był dla mnie trudny, ale mimo drobnych problemów zrozumiałam treść lektury. Autorka zwraca uwagę na techniki malarskie i odsłania tajemnice poszczególnych płócien. Poznajemy na przykład dramat Lady Jane Grey, którą skazano na śmierć, a malarz przedstawił właśnie chwilę, w której wykonywano wyrok. Autorka prezentuje również kilka obrazów Jana Matejki, m.in.: Śmierć Stefana Czarnieckiego, Otrucie królowej Bony i kazanie Skargi. Mnie najbardziej spodobał się rozdział opisujący obraz Józefa Simmlera pt. "Śmierć Barbary Radziwiłłówny". Zainteresował mnie szczególnie, ponieważ podoba mi się sam obraz, więc z chęcią przeczytałam informacje na jego temat. Historia Radziwiłłówny jest sama w sobie bardzo ciekawa i pełna emocji. O obrazie zaś mówi się, że jest anegdotyczno-uczuciowy, a nie bohatersko-przykładowy, jak np. płótno przedstawiające śmierć Czarnieckiego. Anegdotyczno-uczuciowy, tzn. ukazujący indywidualne ludzkie nieszczęście, nie zaś uniwersalne prawdy. Tak go właśnie odbieram, jako zatrzymane w kadrze cierpienie Zygmunta II Augusta w obliczu śmierci żony.

Jeśli ktoś lubi historię i interesują go wydarzenia wybrane przez Poprzęcką, z pewnością spodoba mu się ta książka i dowie się wielu ciekawych rzeczy zarówno na temat malarzy, jak i samych postaci, uwiecznionych na płótnach. 

Zoja

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Stentor 

07 kwietnia

"Poeci patrzą..." Aneta Grodecka - recenzja

"Poeci patrzą..." Aneta Grodecka - recenzja


Książka Anety Grodeckiej „Poeci patrzą…” to połączenie albumu dzieł malarskich i antologii poezji. Autorka dokonała subiektywnego wyboru kompozycji malarskich, które mają swoje poetyckie ekfrazy ( opisy ). Wiersze zebrane w niniejszej publikacji ułożone zostały wg chronologii powstawania dzieł malarskich, Grodeckiej zależało, by punktem wyjścia do rozważań na temat związków malarsko-literackich stało się właśnie malarstwo. By ułatwić czytelnikowi konfrontację tekstu i obrazu, autorka przeprowadza analizę dzieł malarskich, dodaje własne komentarze, odkrywając przed nami relacje między przedstawianymi dziełami oraz toczący się miedzy nimi dialog. Publikacja zawiera reprodukcje malarskich arcydzieł, poczynając od malowideł naskalnych z groty w Lascaux, poprzez  średniowieczne freski, obrazy renesansowe, barokowe, kończąc na malarstwie XX-wiecznym. Wśród poetów opisujących owe wyjątkowe dla naszej kultury dzieła są m.in. Zbigniew Herbert ( uznany przez Grodecką za mentalnego przewodnika antologii), Tadeusz Różewicz, Stanisław Grochowiak, Cyprian Norwid, Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Dzięki poetyckim ekfrazom możemy na nowo odkryć znane już obrazy, poznać punkt widzenia poetów, którzy niejednokrotnie zaskakują oryginalnością swych obserwacji i doznań wynikających z obcowania z konkretnym dziełem malarskim.

Książka pozwala kształtować własne relacje ze sztuką. Niekoniecznie trzeba czytać ją w całości, ale wybrać rozdziały opisujące ulubione dzieła malarskie czy też te, które nas zaciekawiły. Z pewnością jednak do publikacji Grodeckiej można powracać wielokrotnie. Polecam ją tym, których fascynuje odkrywanie na nowo tego, co wydaje się doskonale znane. 

Agata

Za książkę dziękuję Wydawnictwu 

20 marca

"Wyspa mojej siostry" Katarzyna Ryrych - recenzja

"Wyspa mojej siostry" Katarzyna Ryrych - recenzja


Pierwsze wrażenie, kiedy wzięłam do ręki "Wyspę mojej siostry"? Wypisz wymaluj okładka skojarzyła mi się z przygodami Pipi Langstrumpf.
Katarzyna Ryrych napisała tę książkę pomysłowo, jednak szokiem dla mnie było to, że znów spotkałam się z chorym dzieckiem, akurat u polskiego autora. Mimo to książkę czyta się przyjemnie. Szybko. To niewiele ponad 100 stron zapisanych dość dużym drukiem.
Fabuła tego utworu ma głębszy przekaz. Opowiada o prawdziwym życiu, o sytuacji, która mogłaby zaistnieć u każdego z nas. Pokazuje jak żyje i radzi sobie rodzina, kiedy trzeba się opiekować kimś, kto tej opieki bardzo potrzebuje. Książka jest krótka i niepozorna, ale przeczytać warto. Niech zachętą będzie to, że zdobyła ona pierwszą nagrodę w II Konkursie Literackim A. Lindgren, zorganizowanym przez Fundację "ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom".


Silvana

Za książkę dziękuję Wydawnictwu 

12 marca

"Ela-Sanela" Katarzyna Pranić - recenzja

"Ela-Sanela" Katarzyna Pranić - recenzja

Czym byłoby nasze życie gdybyśmy nie mieli marzeń …?
Główną bohaterką książki pt. „Ela Sanela” jest dwunastoletnia dziewczynka. Jak każda nastolatka ma swoje niespełnione marzenie – pragnie zagrać rolę Lisa w „Małym Księciu” oraz mieć kota J.Uczennica uczęszcza na zajęcia do miejscowego teatru, którego atmosfera zachwyciła ja, gdy tylko przekroczyła jego próg.

Ela, adoptowana przez Polkę, kobietę, którą sama nazywa „babcią”, pochodzi z Sarajewa. Jej mroczna przeszłość miała wpływ na dalsze życie dziewczynki. Wychowuje się sama, bez rodziców i rodzeństwa, z nadzieją, że kiedyś ich odnajdzie. Przez wiele lat babcia, aby nie sprawić jej przykrości, w tajemnicy przed nią, poszukuje jej rodziny za pomocą organizacji PCK … by pewnego dnia przekazać jej radosną nowinę.

Już od pierwszego dnia w teatrze Ela natyka się na miłą niespodziankę. Zauważa kota, którego tak bardzo pragnie mieć. Chce, aby był tylko jej, żeby mogła go karmić i bawić się z nim. Uczęszcza na zajęcia, przeżywa każdą próbę i rolę, której ma się nauczyć… Podczas długich wieczornych rozmów babcia tłumaczy jej, że rzeczy po prostu dzieją się swoją koleją, czasem tylko układając się w niezwykłe zbiegi okoliczności. Do tych niezwykłych zbiegów okoliczności Ela zalicza pojawienie się swojego kota, któremu dała na imię „Baranek” oraz to, że pewnego dnia dwa zegarki w domu zatrzymują się na tej samej godzinie - 3:37.

Wykonując matematyczne obliczenia, Ela dochodzi do wniosku, że suma cyfr wynosi „13” – bo za dwa miesiące skończy 13 lat oraz … o godzinie 3:37,  w Wigilię, spotka się ze swoja siostrą, na którą tak długo czekała…

Polecam tę pełną ciepła książkę każdemu, kto lubi czytać o codzienności zwyczajnych ludzi, takich jak my.

BeTa

Za książkę dziękuję Wydawnictwu

 

10 marca

„Skóra” - Adrienne Maria Vrettos - recenzja

„Skóra” - Adrienne Maria Vrettos - recenzja
„Skóra” to książka wydana w 2006, napisana przez Adrienne Maria Vrettos. Jest to pierwszy utwór tej autorki, który miałam okazję przeczytać.
W recenzowanym tytule czternastoletni Donnie opisuje mniej więcej rok z życia swojej rodziny, w którym to Karen - jego starsza siostra popada w anoreksję. Temat książki nie jest łatwy, wywołuje silne emocje i skłania do refleksji nad własnym życiem. Byłam oniemiała czytając o Donnim, jego uczuciach i reakcjach.
Rodzice bohatera ciągle się kłócą, nie zwracają zbyt dużej uwagi na własne dzieci, które właściwie wychowują się same. W czasie wakacji ojciec Donniego wyprowadza się z domu. Pewnego dnia w szkole, jedna z wuefistek powiedziała Karen, że jest krągła, co dla dziewczyny jest drażliwym tematem. Choroba siostry Donniego zaczyna się niepozornie, dziewczyna często mówi „Już jadłam” lub „Zjem/jadłam u Amandy” - przyjaciółki mieszkającej naprzeciwko. Matka nie zwraca większej uwagi na zachowanie córki i syna, gdyż jest załamana rozstaniem z mężem. Chłopiec staje się „niewidzialny” zarówno w domu, jak i w szkole, jest samotny, z nikim nie rozmawia, nie wychodzi z domu. Z jego siostrą jest coraz gorzej - dwa razy ląduje w specjalnej klinice, lecz to nie pomaga, Donnie chce jej pomóc, lecz nie wie jak. Gdy Karen umiera wydaje się, że rodzice wreszcie zajmą się swoim dzieckiem, ale oni dalej się kłócą – tym razem o to, kto jest winien śmierci dziewczyny. Jednak chłopiec znajduje oparcie w nowych przyjaciołach, Amandzie i swoim kuzynie Bobbym. Stara się żyć dalej.

„Skóra”  jest naprawdę warta polecenia. Nie należy do łatwych i przyjemnych utworów, ale opisuje prawdziwe życie, wydarzenia, które przytrafiają się wielu ludziom na świecie. Nigdy nie czytałam zbyt wielu psychologicznych książek, ale po tej chyba zacznę. Ogólnie ocenię tą historię na 8/10, gdyż bardzo spodobało mi się to, jak jest napisana.
Tak na zakończenie wspomnę jeszcze o okładce naszego polskiego wydania. Powiem tak… gdybym była posiadaczką tego utworu, to szczelnie obłożyłabym go w szary papier, gdyż wizualnie wygląda okropnie. Co prawda okładka może odstraszyć czytelnika, ale naprawdę warto sięgnąć po ten tytuł.
Edelline

Za książkę dziękuję Wydawnictwu


15 lutego

"Gorzkie urodziny" Anne Cassidy - recenzja

"Gorzkie urodziny" Anne Cassidy - recenzja
W książce „Gorzkie urodziny” Anne Cassidy opisane są dwie historie, będące tragicznymi konsekwencjami złych decyzji. Pierwsza z nich to historia małego dziecka porzuconego na chodniku, a druga nastolatki, której życie komplikuje się od chwili siedemnastych urodzin. Jednak w miarę poznawania treści książki, wydarzenia te splatają się coraz bardziej... 

Początkowo lektura wydaje się dość beztroską i łatwą opowieścią o porzuconej przez chłopaka nastolatce. Jednak książka jest bardzo smutna i opisuje wewnętrzne przeżycia „zabłąkanych” we współczesnym świecie dziewcząt. Historia kończy się szczęśliwie i zwiastuje dobre losy bardzo sympatycznym bohaterkom. Niestety, o treści nie można powiedzieć nic więcej, aby nie zdradzić tajemnicy. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać !!
Serdecznie polecam :-)
 
Hannibal Lektur, 15 lat

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Stentor

 

14 lutego

"Czarny młyn" Marcin Szczygielski - recenzja

"Czarny młyn" Marcin Szczygielski - recenzja


Mroczna powieść  Marcina Szczygielskiego pt. „Czarny Młyn” daje do myślenia. Niechętnie sięgałam po książki polskich autorów, jednak wiem, po przeczytaniu tych prawie 250 stron, że to się zmieni.

Kiedy po raz pierwszy spojrzałam na okładkę, przestraszyłam się,  że ciężko będzie mi tę książkę przeczytać. Jakież było moje zdziwienie, gdy po pierwszym rozdziale nie mogłam się od tego tekstu oderwać. Powieść napisana ciekawie, nieco większym drukiem. Numery stron płynnie prześlizgiwały się jedna po drugiej. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się na 44, a później na 78 stronnicy i tak do samego końca.


Młody Iwo, czyli nasz główny bohater, opowiada o tym co się dzieje w Młynach, czyli ich malutkiej wsi. Na początku sielanka. Jednak z czasem, jakimś tajemniczym sposobem, znikają ludzie, a dookoła dzieją się rzeczy, o których nigdy byście nie pomyśleli. Od samego patrzenia na stary niedziałający młyn i trakcję linii elektrycznych, włos jeży się na głowie. Niedziałający – do czasu.

Więcej wam jednak nie zdradzę, sami sięgnijcie po tę trzymającą w napięciu powieść.

Książka naprawdę godna polecenia. Wiem, że będę wypatrywała innych tomów tego autora w księgarniach, również Czarnego Młyna. Jeśli ktoś spotka pana Szczygielskiego, niech mu serdecznie podziękuje ode mnie za świetny tekst oraz przywrócenie mi wiary w polskich autorów.

Silvana, 15 lat

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Stentor



Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger