Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

04 kwietnia

"Dollbaby" Laura Lane McNeal - recenzja

"Dollbaby" Laura Lane McNeal - recenzja
Tytuł: "Dollbaby"
Autor: Laura Lane McNeal
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Świat Książki



"Dollbaby" to debiutancka powieść Laury Lane McNeal. Kiedy zobaczyłam okładkę książki, natychmiast przyszło mi do głowy skojarzenie z inną powieścią - "Przeminęło z wiatrem". Wprawdzie tam akcja rozgrywa się w czasie wojny secesyjnej, więc znacznie wcześniej, ale nie przeszkadzało mi to w ogóle dostrzec w wyobraźni plantacji bawełny, pięknej Scarlett, tematu niewolnictwa i dramatu wojennego, którego wraz z innymi bohaterami była częścią. 
Akcja "Dollbaby" rozgrywa się w Nowym Orleanie w latach sześćdziesiątych XX wieku, zatem tematy segregacji rasowej i walki o równouprawnienie są żywe, jak to na Południu. Główną bohaterką jest nastoletnia Ibby, którą poznajemy w trudnych dla niej chwilach. Dziewczynka obwinia się o śmierć ojca, który ginie w wypadku. Dramatyzmu całej sytuacji dodaje fakt, że również jej matka uważa córkę za winną... Zawozi Ibby do teściowej, mieszkającej w Nowym Orleanie, która jest dość specyficzną osobą. Babcia dziewczynki, Fannie, jest bogata i zatrudnia czarnoskórych służących. Pobyt, który miał trwać krótko, a tymczasem wydłużył się na całe lata, stał się dla Ibby wyjątkowym doświadczeniem. Zaprzyjaźnia się z dwiema służącymi, Queenie i jej córką, Dollbaby, które opiekują się dziewczynką, opowiadając jej o babce i ojcu. Kolejne odkrywane przed Ibby tajemnice jej rodziny zmieniają ją i jej spojrzenie na świat i ludzi. Powoli dojrzewa, coraz więcej rozumie i kolekcjonuje życiowe doświadczenia.  
Choć to debiutancka powieść, zupełnie się tego nie odczuwa podczas lektury. Opowiadana przez Laurę McNeal historia jest napisana z poczuciem humoru, barwnie i lekko. Nawet trudne tematy segregacji i rasizmu przedstawione są ciekawie, bez patosu czy obierania jednej ze stron. 
Historia wciąga czytelnika i trzyma w napięciu. Porusza i wywołuje wiele emocji. Polecam ją nie tylko miłośnikom romansów, ale także tym, którzy lubią powieści obyczajowe z tłem historycznym.  

Zoja



27 lutego

"Kaktusy z Zielonej ulicy" Wiktor Zawada - recenzja

"Kaktusy z Zielonej ulicy" Wiktor Zawada - recenzja
Tytuł: "Kaktusy z Zielonej ulicy"
Autor: Wiktor Zawada
Gatunek: literatura młodzieżowa, historia, II wojna światowa
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Zysk i S-ka



Moje pierwsze skojarzenie po obejrzeniu okładki "Kaktusów..." powędrowało w stronę serii książeczek o przygodach Mikołajka i jego kolegów. Szybkie zerknięcie do środka sprawiło, że uznałam tę książkę za typowo dziecięcą i nie byłam pewna czy ją przeczytam. Jednak ciekawość zwyciężyła, sięgnęłam po nią i nie żałuję. Przede wszystkim, z Mikołajkiem ma niewiele wspólnego, żeby nie powiedzieć, że właściwie nic poza prawie kwadratową okładką. Co do wieku czytelników, dla których jest przeznaczona, można polemizować czy tylko dla dzieci i młodzieży czy również dla starszych. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy i muszę przyznać, że nie mogłam wprost oderwać się od przygód małych bohaterów, mieszkańców Zamościa, którym przyszło przeżywać dzieciństwo podczas II wojny światowej. Autor opowiada o rozterkach młodszych i starszych prostym, zrozumiałym dla każdego językiem, a dialogi są dynamiczne i pełne emocji. W kolejnych, dość długich, rozdziałach śledzimy losy Dzidka Centa, grubego Byśka, rodzeństwa, Milki i Szybkiego Jędrka, a także starszego od nich trochę Jaśka. Wszyscy mieszkają przy ulicy Zielonej w Zamościu. Dzieciaki bawią się w Indian, wykorzystując ostatnie dni wakacji i nie mając pojęcia o tym, co ich czeka. Na kartach powieści obserwujemy proces ich dojrzewania, ale nie tego biologicznego, lecz mentalnego, patriotycznego. Z dzieci stają się "wojskiem", którym dowodzi imponujący im w wielu sytuacjach Jasiek. Niektóre ich wyczyny, mające na celu utarcie nosa hitlerowcom, są bardzo niebezpieczne, ale na szczęście mają kochających rodziców, którzy tłumaczą im, dlaczego nie wolno narażać życia swojego i innych, no i jak najlepiej pomagać Ojczyźnie i rodakom w tych trudnych dla wszystkich chwilach. Bez niepotrzebnego patosu Wiktor Zawada opowiedział nam o Kaktusach z Zielonej ulicy i cieszę się, że miałam okazję przeczytać tę historię. Polecam ją każdemu, kto interesuje się wydarzeniami z czasów II wojny światowej, a przede wszystkim rodzicom, których dzieci zadają pytania o ten okres naszych dziejów - do wspólnej, mądrej lektury.
Zoja

* recenzję można przeczytać również na stronie Księgarni Internetowej Gandalf


07 stycznia

"Turniej cieni" Elżbieta Cherezińska - recenzja

"Turniej cieni" Elżbieta Cherezińska - recenzja
Tytuł: "Turniej cieni"
Autor: Elżbieta Cherezińska
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 815
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Kiedy dostałam do recenzji książkę Elżbiety Cherezińskiej, wpadłam w lekki popłoch. Ponad 800 stron – cegłówka! Pomyślałam sobie, że pewnie będzie nudna i trochę ją w takim razie przekartkuję. Nie spodziewałam się jednak, że tak mnie wciągnie. Nie mogłam opuścić ani zdania. Z niecierpliwością czekałam na każdy wieczór, aby usiąść w fotelu z "Turniejem cieni". Mogę ją szczerze polecić każdemu, kto trochę interesuje się historią, ale także każdemu, kto lubi powieści przygodowe, gdyż autorka uczyniła jednym z bohaterów skromnego Rufina Jozafata Piotrowskiego, który odbył niezwykłą zupełnie podróż. Jako więzień cara skazany na katorgę, ucieka z Syberii. To brawurowa ucieczka. Sam, z podrobionym paszportem, przez bezkresne obszary, walcząc ze swoimi słabościami i głównie przyrodą pokonuje bardzo długą drogę z guberni tobolskiej przez góry Ural do Europy. Kusiło mnie, żeby zerknąć na koniec książki i dowiedzieć się czy ucieczka się powiedzie??? Jak potoczą się losy Rufina, spokojnego, dobrego człowieka, dla którego honor i patriotyzm stanowiły wielką wartość. Brał udział w powstaniu listopadowym, a po jego upadku żył na emigracji spotykając się z Czartoryskim i innymi Polakami szukającymi sposobu, aby działać na rzecz sprawy polskiej. Wiele jest wątków tej powieści. Jedne bardziej rozbudowane inne tylko zarysowane. Zadziwia rozmach i i jej akcja, która dzieje się na ziemiach polskich, ale i w Londynie, Paryżu, Rzymie, Sankt Petersburgu, guberniach rosyjskich, a także w Kandaharze i Pendżabie. Afganistan jest krajem, który chcą opanować w XIX wieku dwie wielkie europejskie potęgi - Rosja i Wielka Brytania. Mają tam szpiegów, siatki konspiracyjne, polityczne intrygi i szukają wszelkich sposobów, aby wykiwać przeciwnika. Nie liczą się z ludźmi, byle osiągnąć cel i zawładnąć kolejnym terytorium. Polacy tymczasem liczą, że konflikt przerodzi się w wojnę, która pozwoli na to, że Polska odrodzi się na nowo. Jednak Rosja przegrywa wojnę krymską, a na odrodzenie swojego kraju Polacy muszą poczekać jeszcze kilkadziesiąt lat. Ciekawe są opisy przyrody, zwyczajów i zwykłej XIX-wiecznej rzeczywistości. To naprawdę się czyta. Polecam!

Marta




Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger