Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty

05 grudnia

"Samotność odległych gwiazd" Kate Ling - recenzja

"Samotność odległych gwiazd" Kate Ling - recenzja
Tytuł: "Samotność odległych gwiazd"
Autor: Kate Ling
Gatunek: YA, sci-fi
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Amber


Wyobrażacie sobie porzucenie ziemi? Pięknych zielonych dolin, oceanów, plaż i gór na rzecz życia na statku, pełnym sterylnych pomieszczeń, surowych zasad i fałszywej miłości? Możliwość zobaczenia galaktyki: planet, gwiazdozbiorów czy asteroid, jest na pewno ogromną zachętą, tak samo jak uczestnictwo w czymś wielkim, wydaje się to piękne i ciekawe, ale jest to tylko złudna nadzieja, bo żaden pasażer oprócz specjalnej grupy wywiadowczej nie może opuszczać pokładu, a nieliczne okna jeszcze bardziej potęgują poczucie zamknięcia i bezsilności. Wszyscy są ślepo wpatrzeni w cel, który im wyznaczono i na każdym kroku wmawiają sobie, że jest on słuszny. Uwierzcie mi na słowo, nie chcielibyście się tam znaleźć.

W każdej książce o skorumpowanej społeczności zawsze znajdzie się buntownik, osoba dla której ślepe podążanie za tłumem jest najgorszą karą, jaką zesłał na nią świat. Wielokrotnie już spotkałam się z tym typem bohatera, zawsze podziwiałam ich odwagę i chęć zmian. Tutaj także odczuwałam podobne wrażenie i choć postać jest dość sztampowa, to jest w niej coś intrygującego. Seren Hemple, bo to właśnie o niej mowa, jest główną bohaterką i narratorką książki, wkrótce skończy 16 lat i swoją Edukację. Dla każdego mieszkańca Ventury jest to bardzo ważny dzień, czas wyboru życiowego partnera. Procedura ta od początku niepokoi Seren, nie widzi ona najmniejszego sensu w systemie panującym na Venturze i misji, która jest nieodłączną częścią życia każdego mieszkańca statku. Bohaterka ma dużo racji co do niesprawiedliwości panujących zasad, na początku jej szczerość i nieustępliwość mi imponowała, z czasem jednak stała się trochę drażniąca. Bohaterka wielokrotnie wpadała przez swoje odważne poglądy w tarapaty, co wprawdzie dynamizowało akcję, ale stawiało także Seren w roli osoby niedojrzałej i egoistycznej.
Właśnie przez jedną z takich wpadek trafiła ona do szpitala, aby odbyć wizytę u doktora Maddoxa. Poznała tam Domingo Suareza, przystojnego Latynosa, który wyznaje podobne do jej własnych poglądy. Jak nietrudno zgadnąć, dziewczyna zakochuje się w starszym chłopaku, imponuje jej jego charyzma i wielorakie talenty oraz wrodzony urok osobisty. Najbardziej jednak cieszy ją widoczne zainteresowanie z jego strony. Na Venturze jednak miłość jest kategorycznie zabroniona. Wybór niezgodny z zasadami stanowi oznakę buntu, a brak oddania najważniejszej sprawie, czyli przekazywaniu ziemskiej wiedzy kolejnym pokoleniom, uważany za brak poszanowania dla ludzkości i jej przetrwania. Zaczynają się więc potajemne schadzki, ciche rozmowy, skryte pocałunki. Zarówno Dom jak i Seren mają swoich partnerów życiowych, na domiar złego partnerem Seren jest niejaki Ezra, syn Kapitan Kat - dowodzącej całą operacją. Uwaga załogi jest więc zwrócona na Seren, co w dużym stopniu utrudnia jej spotkania z Domingiem. I tu rodzi się pytanie, czy warto dać tej miłości szansę na dalszy rozwój, czy może od razu spisać ją na straty?

"Moje uczucie do niego jest błyskawiczne, potężne i piękne. A do tego kompletnie beznadziejne."

Jak już napisałam, na pierwszym planie pojawia się wątek miłosny, tym samym spychając na plan dalszy wątek podróży kosmicznej i ustroju panującego na Venturze. Na całe szczęście autorka mimo tej zmiany w dalszym ciągu go rozwijała, co bardzo mnie ucieszyło, ponieważ uważam, że jest on bardzo intrygujący i ciekawy. 
Ventura, jak już zdążyliście się dowiedzieć, to ogromny, samowystarczalny statek. W środku wyglądający jak ogromne dwutysięczne miasto. Wyruszył z Ziemi 84 lata temu . Za 262 lata dotrze do planety, skąd odebrano tajemniczy sygnał. Wydawać by się mogło, że ten cud techniki przemierzający galaktykę jest miejscem pełnym szczęścia i harmonii. Nic bardziej mylnego, bo pod sztucznymi uśmiechami, zawsze siedzi głęboko skrywany ból i samotność. Jest to bowiem miejsce, gdzie zamiast propagować indywidualność i oryginalność rozpowszechnia się przeciętność i postępowanie według narzuconych schematów i zasad. Nikt z załogi nie zna Ziemi i nie pozna kresu podróży. Na Venturze ludzie żyją i doczekają końca swoich dni, a misja będzie trwać dalej, aż do schyłku podróży.

"Urodziliśmy się, żeby umrzeć i aż do teraz udawaliśmy, że to nic takiego."

Rodzaj porządku panującego na Venturze idealnie opisała jedna z postaci:
"Istniejesz jedynie po to, żeby być częścią misji. Ty i my wszyscy jesteśmy własnością NASA, ESA i naszych sponsorów z Ventura Communications Incorporated, musimy zatem kontynuować misję, do której zostaliśmy powołani. Spełnienie obowiązku nie jest kwestią wyboru. Pierwsza obsada statku liczyła osiemset osiemdziesiąt osiem osób. Czterysta czterdzieści cztery płodne pary, cykl narodzin co trzy lata i niemożliwa do przewidzenia liczba śmierci. Przed nami podróż trwająca siedemset lat. Żeby powoływać do życia zdrowe dzieci i zapewnić Venturze przyszłość, musimy robić co do nas należy. Stabilne Unie i odgórnie zaplanowane rodziny są fundamentami, na których opiera się cała nasza cywilizacja."

Często nie doceniamy tego, co oferuje nam Ziemia, jednak po przeczytaniu tej książki zdecydowanie zaczęłam zwracać uwagę nawet na najdrobniejsze rzeczy, które na Venturze mogły objawiać się tylko w snach czy marzeniach. Jeśli więc lubisz Si-fi z dość obszernym wątkiem miłosnym, a także książki z "charakternym" głównym bohaterem, to ta książka z pewnością ci się spodoba. Życzę zatem miłej lektury. 

Kinga


06 października

"Kochani dlaczego się poddaliście?" Ava Dellaira - recenzja

"Kochani dlaczego się poddaliście?" Ava Dellaira - recenzja
Tytuł: "Kochani dlaczego się poddaliście?"
Autor: Ava Dellaira
Gatunek: literatura młodzieżowa, obyczajowa
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 300


„Laurel podziwiała siostrę, ale czuła się przez nią zepchnięta w cień. Teraz usiłuje pogodzić się z tym, co się stało, i odnaleźć siebie. Choć nie jest łatwo opłakiwać kogoś, komu się nie wybaczyło… Pisze o tym, co się zdarzyło, przeżywa to jeszcze raz. Zwierza się, pyta. Te listy i miłość, którą odkrywa, pozwalają pojednać się z życiem i z sobą samą. Rozumie, że nie mogła ocalić siostry, ale może ocalić siebie”.

Laurel - bohaterka książki, której czytelnik towarzyszy od pierwszej strony, jest dziewczyną „po przejściach”. Poznajemy ją w momencie, gdy rozpoczyna naukę w szkole średniej. Laurel wybrała szkołę inną niż jej znajomi i przyjaciele z gimnazjum. Podjęła taką decyzję ze względu na bolesne wydarzenie, które zmieniło jej życie na zawsze. Dziewczyna czuje się w nowej szkole samotna i zagubiona, ale ma nadzieję na to, że to właśnie tutaj, z dala od osób wszystkowiedzących, od osób współczujących, może zacząć wszystko od nowa. Z biegiem czasu zaprzyjaźnia się z grupką ludzi, którzy powoli wkraczają w jej życie stając się jej przyjaciółmi, rodziną, powiernikami, oparciem. Pojawia się również miłość, miłość trudna, bolesna, ale jednocześnie najpiękniejsza.
Z kart książki dowiadujemy się, że rodzina Laurel rozpadła się. Rodzice są po rozwodzie, a starsza siostra Laurel zginęła tragicznie. I to wydarzenie spowodowało, że rodzina przestała istnieć. Każdy miał żal do każdego, wzajemne obwinianie się doprowadziło do ucieczki matki, do rozpadu psychicznego Laurel, do wycofania się ojca.
Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie w tej sytuacji, ponieważ straciła nie tylko ukochaną siostrę, która była dla niej wzorem do naśladowania, ale również rodziców. Czy na zawsze? Czy po tak bolesnych wydarzeniach da się skleić rodzinę? Czy mogą jeszcze kiedykolwiek funkcjonować jak dawniej?
Okazuje się, że pomocną dłoń do dziewczyny wyciągnie jako pierwsza nauczycielka języka angielskiego. Zrobi to nieświadomie, a może nie?, zadając pracę domową. Laurel poświęci się temu zadaniu bez reszty, cały swój czas poświęci pisaniu listów do osób nieżyjących. Czy ją to ocali?

„Kochani dlaczego się poddaliście” jest książką smutną, a temat poruszony w niej dotyka sfery uczuciowej, ale tak delikatnej, że jedno niewłaściwe słowo może wyrządzić ogromną krzywdę. Jest to książka o cierpieniu, radzeniu sobie z rzeczywistością w obliczu żałoby po najbliższej osobie. Jest to książka o przyjaźni, prawdziwej, szczerej, dojrzałej. Jest to książka o miłości, tej złej i dobrej, pięknej i krzywdzącej. I przede wszystkim jest to książka o uczuciach, napisana w formie listów, pamiętnika. Piękna, wzruszająca i dająca do myślenia książka. Czasem warto zatrzymać się i przewartościować własne życie. Czasem ktoś musi nam uświadomić, co w tym naszym życiu jest najważniejsze. I taka jest właśnie ta lektura. Zmusza nas do refleksji, ale też pokazuje, że jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami, płaczącymi, cierpiącymi i kochającymi. Boimy się samotności, pragniemy obecności drugiej osoby.

Zachęcam do przeczytania książki, polecam gorąco, mnie ona nie zawiodła, ponieważ oprócz tych trudnych tematów, była to dla mnie fantastyczna lektura o życiu nastolatki. Czy Laurel w końcu pogodzi się ze śmiercią siostry? Czy rodząca się miłość przetrwa ten trudny czas? Czy decyzja dotycząca wyboru innej szkoły niż rówieśnicy była prawidłowa? Czy można zaprzyjaźnić się z „kosmitami”? Na wszystkie te pytania znajdziemy odpowiedzi w książce. Polecam!!!

Ana


24 maja

"Wołanie grobu" Simon Beckett - recenzja

"Wołanie grobu" Simon Beckett - recenzja
Tytuł: "Wołanie grobu"
Autor: Simon Beckett
Liczba stron: 363 + opowiadanie z doktorem Hunterem
Wydawnictwo: AMBER
seria wydawnicza: Literacki Kryminał
cykl: Dr David Hunter, tom 4


David Hunter, antropolog sądowy, zostaje powołany do kolejnych spraw dotyczących morderstwa. Tym razem jego zadaniem będzie odnalezienie ciał aż czterech dziewczyn. Akcja ma miejsce w odległej Kornwalii. Sprawca domniemanego mordu, niejaki Monk, przyznaje się do winy, jednak nie potrafi wskazać miejsc, gdzie pochował ciała.
Początek książki opisuje nam śledztwo, które rozpoczęło się osiem lat wcześniej. Simon Beckett przedstawia Davida Huntera jako zapalonego antropologa, męża i ojca. Mężczyzna trafia do Dartmoor, na mroczne i wilgotne torfowiska, gdzie wraz ze ekipą specjalistów próbuje odnaleźć groby dwóch młodych kobiet brutalnie zabitych przez osiłka Jerome'a Monka. Niestety wszelkie wysiłki legną w gruzach, sprawy się komplikują, a świat Davida sypie się, jak domek z kart.
Podczas jednego z wyjazdów David Hunter dowiaduje się o śmierci swojej żony i dziecka. Od tej pory jego podejście do pracy się zmienia…
Dartmoor to okolica pełna imponujących skał oraz okazałych torfowisk spowitych mgłą i usianych podziemnymi kopalniami, w których... Po ośmiu latach przerwy David Hunter wraca do tego śledztwa. Musi zmierzyć się z przeszłością i okrutnym mordercą. Te same ponure torfowiska i wrzosowiska. Ta sama wilgotna mgła. Ten sam morderca. I ci sami ludzie, z którymi Hunter pracował.
Wspomnieć należy także o takich postaciach, jak Sophie czy Simms. Sophie jest doradcą behawioralnym w prowadzonym śledztwie, co samo w sobie wprowadza do książki ciekawy wątek związany ze specyfiką jej profesji. Ta kobieta – psycholog policyjny, teraz boi się… Bardzo się boi. Wokół gęstnieją przeszłość i strach. Narastają, obezwładniają. Znowu każdy może być ofiarą i każdy może być mordercą.
Ciekawą, a zarazem przerażającą postacią jest Jeremy Monk oskarżony o popełnienie makabrycznych zbrodni. Simon Beckett w taki sposób przedstawił zarówno jego wygląd zewnętrzny, jak i zbrodnie, o które został posądzony, że wszystko wydaje się nad podziw realne.

Wiele szczegółów, które pojawiają się na początku książki, a na które nie zwracamy szczególnej uwagi, później okazują się bardzo istotne i idealnie wkomponowane w skomplikowaną układankę zdarzeń. Wszystko jest dokładnie przez autora przemyślane i w efekcie końcowym daje zaskakujące rozwiązanie…
Akcja książki jest w miarę dynamiczna. Beckett potrafi zainteresować czytelnika wprowadzając różne poboczne wątki, które urozmaicające fabułę. Jak dla mnie tych wątków było jednak trochę za dużo, ale… Język, którym jest napisana książka jest łatwy w odbiorze. Polecam lekturę wszystkim, którzy lubują się w kryminałach. 

Beta


20 maja

"Chemia śmierci" Simon Beckett - recenzja

"Chemia śmierci" Simon Beckett - recenzja
Tytuł: "Chemia śmierci"
Autor: Simon Beckett
Liczba stron: 333
Wydawnictwo: Amber
seria wydawnicza: Literacki Kryminał
cykl: Dr David Hunter, tom 1


Sięgnęłam po książkę Simona Becketta z dwóch powodów: pierwszy- lubię kryminały, drugi – czytałam Zapisane w kościach tego autora i byłam ciekawa innych jego książek.
Nie zawiodłam się. Akcja książki wciąga, nie można doczekać się kolejnych wydarzeń, chociaż są przerażające. Czytelnik od pierwszych stron staje się uczestnikiem strasznych, makabrycznych zdarzeń. Zło zdaje się być obecne cały czas. Ktoś, zapewne mieszkaniec małego miasteczka, jest mordercą kobiet. Na dodatek okazuje się, że porwane kobiety są najpierw przetrzymywane, torturowane, okrutnie okaleczane. Kto i dlaczego??

Zagadkę próbuje rozwiązać razem z policją David Hunter, antropolog sądowy, który przyjechał do miasteczka kilka lat wcześniej, uciekając od swojej przeszłości, bólu i nieszczęścia, które go spotkało. Wreszcie zostaje porwana Jenny, z którą dr Hunter zaczyna się przyjaźnić, która staje się mu bliska. Czy uda się ją uratować? Zakończenie książki jest dość zaskakujące. Najgorszy fragment opisuje, jak szaleniec znęca się nad porwaną Jenny. Ciarki przechodzą na myśl, że ktoś może z premedytacją robić takie straszne rzeczy drugiemu człowiekowi. Sporo tu psychologii i emocji, dlatego kto lubi dreszcze strachu, powinien sięgnąć po Chemię śmierci.   

Marta


03 maja

"Szepty zmarłych" Simon Beckett - recenzja

"Szepty zmarłych" Simon Beckett - recenzja
Tytuł: "Szepty zmarłych"
Autor: Simon Beckett
Wydawnictwo: Amber
seria wydawnicza: Literacki Kryminał
cykl: Dr David Hunter, tom 3

Autor książki potrafi nadać thrillerowi formę bardzo wyrafinowanej prozy, trzymającej w napięciu tak mocno, że trudno się od lektury oderwać.
„Szepty zmarłych” to kolejna część przygód Davida Huntera, który w niespełna rok po zamachu na jego życie, przyjeżdża do Tennessee (USA), do miejsca w którym uczył się zawodu antropologa i zgłębiał jego tajemnice, miejsca zwanego „trupią farmą”. Pobyt w tym miejscu ma pomóc mu uporać się z własnym życiem i nadać mu bieg. Tutaj na prośbę swego przyjaciela – dawnego nauczyciela i mistrza - rozpoczyna śledztwo w sprawie przerażającego morderstwa. Wkrótce okazuje się, że morderstw jest o wiele więcej, a morderca jest najprawdopodobniej psychopatą, który za cel obrał sobie kierownictwo placówki antropologicznej i genialne utrudnianie pracy śledczym. Śledztwo, badania i ich wyniki doprowadzają dr Huntera do miejsca jeszcze bardziej przerażającego niż „trupia farma”...
Szybka akcja i jej zaskakujące zwroty powodują, że książkę czyta się jednym tchem, dlatego polecam ją gorąco wszystkim miłośnikom tego gatunku.


Elka


20 kwietnia

"Wierna" Veronica Roth - recenzja

"Wierna" Veronica Roth - recenzja

Tytuł: Wierna
Tytuł oryginału: Allegiant
Autor: Veronica Roth
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 380
Moja ocena: 6/10


Recenzowany tytuł jest trzecią, czyli ostatnią częścią cyklu „Niezgodnej”.
Tris i Tobias wciąż są ze sobą, wspierają się i walczą o lepsze jutro dla ich miasta. Odkąd Evelyn - matka chłopaka, a zarazem przywódczyni Bezfrakcyjnych, stanęła u władzy, miasto pogrążyło się w chaosie. Frakcje zostały zniesione, wprowadzono godzinę policyjną, zakazano tworzenia jakichkolwiek grup, w których byłyby osoby należące kiedyś do tej samej frakcji. Nowa przywódczyni tyranizowała społeczeństwo, co nie spotkało się z jego pozytywną reakcją. W ten właśnie sposób powstali „Wierni”, czyli ludzie, którzy postanowili walczyć z nowymi zasadami ograniczającymi ich wolność i człowieczeństwo. Oczywiście Tris i Tobias są wśród nich. Na jaw wyszła również prawda, że za płotem, którym ogrodzone jest miasto, żyją prawdopodobnie inni ludzie. Nowopowstała grupa rebeliantów miała dwa główne cele. Pierwszym było pozbawienie Evelyn władzy, drugim zaś sprawdzenie, co znajduje się poza miastem. Głównym bohaterom udaje się uciec. Trafiają do Agencji Bezpieczeństwa Genetycznego, gdzie dowiadują się, że praktycznie całe ich życie było kłamstwem. Miasto, które nazywali domem, to Chicago, a Niezgodni wcale nie są wynaturzeniem. Tak naprawdę tylko oni są zdrowi genetycznie, a reszta mieszkańców ich miasta jest „uszkodzona”. Realia, w których żyli, okazały się być jednym z wielu eksperymentów, które miały na celu stworzenie lepszego człowieka, człowieka bez wad. Okazuje się jednak, że na świecie nie ma miejsca idealnego. Agencja też ma swoje sekrety, które Tris musi ujawnić nawet za cenę własnego życia.

Zazwyczaj bardzo ciężko rozstać mi się z bohaterami dopiero co skończonych serii. Czy tak jest również i tym razem? Z przykrością muszę przyznać, że nie. Zaczynając pierwszy tom spodziewałam się po całej trylogii czegoś niezwykłego, czegoś co mnie zaskoczy i faktycznie, sam jej początek taki był, nietuzinkowy. Czytając kolejne tomy odniosłam jednak wrażenie, że te książki są głównie ciągiem niekończących się rewolucji i rozstań głównych bohaterów. Lektura trzeciego tomu była dla mnie koszmarnie ciężka. Nie mogłam przebrnąć przez te naukowe wywody o czystości genetycznej, kłótnie Tris i Tobiasa oraz ciągłe walki o dobro ludzkości. Tematyka bardzo słuszna, przyznaję, ale autorka rozpoczęła za dużo wątków, praktycznie ich nawet nie rozwinęła i za szybko je skończyła.

W „Wiernej” trafiamy na pewną nowość. Mianowicie narracja podzielona jest między Tris i Tobiasa. Niestety świat widziany oczami chłopaka niewiele różni się od tego, widzianego przez jego dziewczynę, więc bardzo często zapominałam, kto akurat przedstawiał swoją wersję wydarzeń. Wszystko zostało opisane bardzo „sucho”, praktycznie bez emocji, a jeżeli już, to wydawały się one jakieś nienaturalne. Przykładowo, po Tobiasie spodziewałam się całkowicie czegoś innego. Autorka zapomniała chyba, że czytelnicy lubią wczuwać się w bohaterów i opisywała wszystkich tylko pobieżnie.

Co do zakończenia, to chyba nie mam nic przeciwko. Byłoby okej, gdyby poświęcono mu więcej uwagi, nadano mu większego znaczenia, a tak, to co ważne zaginęło gdzieś pomiędzy wieloma innymi wydarzeniami. Dla mnie wygląda to tak, jakby pani Roth na siłę chciała szybko zakończyć książkę. I udało jej się, ale z jakim skutkiem?

Podsumowując, ta trylogia dobrze się zaczęła, ale potem, gdzieś po drodze, jej niezwykłość zaginęła. Pomysł sam w sobie był bardzo dobry, jego wykonanie jednak nie do końca chyba wyszło. Mimo wszystko cieszę się, że mogłam go poznać i przeczytać.

Edelline


20 kwietnia

"Zbuntowana" Veronica Roth - recenzja

"Zbuntowana" Veronica Roth - recenzja
Tytuł: Zbuntowana
Tytuł oryginału: Insurgent
Autor: Veronica Roth
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 366
Moja ocena: 7/10

„Zbuntowana” to drugi tom, opowiadający historię nastoletniej Tris, którą mieliśmy okazję poznać w „Niezgodnej”. Dziewczyna żyje w mieście podzielonym przez frakcje, które wydają się być dobrym rozwiązaniem. Każdy obywatel dołącza do tej, której cechy i zadania najbardziej mu odpowiadają. Okazuje się jednak, że nie wszyscy są zadowoleni z takiego systemu. Pomiędzy częściami nie ma żadnego odstępu czasowego, więc akcja książki zaczyna się w wagonie pociągu, kiedy to Tris razem ze swym bratem Calebem, Peterem, osiemnastoletnim Tobiasem oraz jego ojcem jadą do siedziby Serdecznych. Po symulacji ataku, którą zaaplikowano Nieustraszonym, i przez którą zginęło wielu niewinnych Altruistów, w mieście nastąpiło wiele zmian. Frakcja Tris podzieliła się na zdrajców trzymających z Erudycją i tych, dla których liczyła się prawda. Również Bezfrakcyjni postanowili wyrazić swoje zdanie na temat niedawnych wydarzeń. Chcą oni zniesienia podziału na frakcje, by każdy był sobie równy i wykonywał takie same zadania. Z początku niewinny konflikt przeradza się w krwawą wojnę o władzę. Jak możemy się tego spodziewać, Tris jest w samym jej centrum.

„Zbuntowana” jest o wiele bardziej pesymistyczna od swojej poprzedniczki. Główna bohaterka wciąż walczy ze swoimi wewnętrznymi demonami, oddala się od przyjaciół, a nawet chłopaka. Niepotrzebnie ryzykuje życiem, można by nawet powiedzieć, że dąży do swojej autodestrukcji. Mimo wszystko wciąż jest jednak postacią idealną - wrażliwą, dobrą, zdolną do miłości i poświęceń.

Drugi tom trylogii pani Roth jest niestety nieco słabszy od poprzedniego. Brakowało mi w nim tej równowagi między ilością dobrych i złych wydarzeń. Jednym słowem za dużo w nim tragizmu. Denerwowały mnie również relacje Tris i Tobiasa, którzy wciąż to się kłócili, to godzili. Styl autorki jednak jest równie dobry, pomysłów ani kreatywności z pewnością jej nie brakuje, warto przeczytać tę kontynuację chociażby z tego powodu. Poza tym autorka oferuje nam całą lawinę akcji, dzięki czemu nie można się przy tej książce nudzić.

Edelline


20 kwietnia

"Niezgodna" Veronica Roth - recenzja

"Niezgodna" Veronica Roth - recenzja
Tytuł: Niezgodna
Tytuł oryginału: Divergent
Autor: Veronica Roth
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 350
Moja ocena: 9/10


„Niezgodna” jest pierwszą częścią trylogii, która podbiła serca milionów czytelników. To światowy bestseller, który szybko zaskarbił sobie rzesze fanów. Jeszcze głośniej zrobiło się o niej, kiedy na jej podstawie nakręcono film, w reżyserii Neila Burgera.
Wciąż zadawano mi pytanie czy może czytałam, albo chociażby słyszałam o „Niezgodnej”. Namawiano mnie do sięgnięcia po nią niejednokrotnie, nie zliczę również, ile opinii na jej temat słyszałam - wszystkie jednak były pozytywne. Co prawda jedne mniej, drugie bardziej, ale nie pojawiła się żadna całkowicie negatywna. Prędzej czy później musiałam więc zagłębić się w jej lekturze.

Pani Veronica przedstawia nam świat, społeczeństwo, podzielone na pięć frakcji. Każdy obywatel ma prawo wyboru, sam decyduje o tym, do której chce należeć. Grupy te odzwierciedlają pewne cechy charakteru. Altruizm. Serdeczność. Prawość. Erudycja. Nieustraszoność. Gdybyś miał wybór, kim chciałbyś być? Naukowcem, którego cechuje ciekawość świata? A może wolałbyś należeć do Prawych, którzy nigdy nie kłamią, pracują jako prokuratorzy i dbają o sprawiedliwość? Beatrice Prior, główna bohaterka utworu, urodziła się wśród altruistów. Społeczeństwo wymagało od niej uczciwości i bezinteresownej pomocy, nie mogła nigdy myśleć o sobie, a nawet patrzeć w lustro. Żyła w ten sposób szesnaście lat. Inne frakcje pomiatały nią tak samo jak każdym innym altruistą, a ona nie mogła się w żaden sposób obronić. Nie była szczęśliwa, lecz kiedy nadszedł moment podjęcia decyzji - zostać, czy odejść - dziewczyna wahała się. Nie chciała zostawiać rodziny, bała się nieznanego, samotności, odrzucenia i mimo wszystko gotowa była zostać ze swoją frakcją do końca życia. Każdy szesnastolatek przechodzi tzw. „test przynależności” - serię symulacji, które mają pomóc wybrać mu frakcję, do której pasuje. Zazwyczaj jeden człowiek pasuje tylko do jednej z grup. Ci, którzy mają predyspozycje do więcej niż jednej, nazywani są Niezgodnymi. Tris była właśnie taka. Niezgodna. W jakimś stopniu zarówno altruistka, nieustraszona, jak i erudytka. Z góry wiedziała, że nie pasuje do tych ostatnich. Pozostały jej więc dwie opcje i podczas Ceremonii Wyboru podjęła decyzję dołączenia do Nieustraszonych. W ten sposób stała się Tris - uosobieniem odwagi i siły. By stać się pełnoprawną członkinią frakcji, dziewczyna musi przejść przez szereg prób, które będą świadectwem jej silnego charakteru, tego, że naprawdę tam pasuje. Jeśli jej się nie uda, zostanie Bezfrakcyjną. Bohaterka poznaje nowych przyjaciół, jak i wrogów, wiele przeszkód musi pokonać, by odnaleźć swoje miejsce na ziemi, a jej problemy nie kończą się na tym, które miejsce będzie mieć w rankingu Nowicjuszy. Jest Niezgodna. A Niezgodnych z jakiegoś powodu się zabija. Tris nie może więc zostać odkryta. Na dodatek napięcia między frakcjami się nasilają, chodzą plotki o otwartym konflikcie. Zbliżają się wielkie kłopoty, a młoda Nieustraszona nie zdoła ich uniknąć.

W dzisiejszych czasach trudno napisać coś, czego by jeszcze nie było. Rynek pełen jest bardzo podobnych do siebie książek dla młodzieży. Veronice Roth udało się wybić, pisząc książkę łatwą w odbiorze oraz używając prostego i zrozumiałego dla czytelnika języka. Jest bezpośrednia, nie przedłuża niepotrzebnie tekstu nic nie znaczącymi opisami czy dialogami, a wykreowany przez nią świat, mimo że surowy i rządzący się żelaznymi zasadami, jest na swój sposób piękny. Powieść pełna jest akcji, niespodzianek, strachu i bólu, ale także prawdziwej przyjaźni i bezgranicznej miłości. W utworze pojawia się motyw miłości rodzicielskiej tak wielkiej, że zdolnej nawet do poświęcenia własnego życia. Autorka nie pozostawia nas również bez wątku romantycznego, którym jest kwitnące uczucie Tris i Tobiasa.

Jeżeli chodzi o szatę graficzną „Niezgodnej”, to jestem szczerze rozczarowana. Ani filmowa, ani oryginalna okładka książki niczym mnie nie zachwyciła. Bardzo denerwowały mnie umieszczone na nich napisy - zarówno z przodu, jak i z tyłu książki - zachwalające lekturę, ilość sprzedanych egzemplarzy czy porównania do innych książek - w tym wypadku do „Igrzysk śmierci”. Ogólnie nie cierpię takiego przyrównywania jednej pozycji, do drugiej. Sugeruje mi to, że powieści są do siebie tak podobne, że nie warto ich czytać. Czasami też te zestawienia są po prostu błędne.

Temat „Niezgodnej”, to temat rzeka. Mogłabym jeszcze wiele o niej pisać, ale wtedy pewnie niewielu z Was w ogóle przeczytałoby tę recenzję. Podsumowując: lektura szybka, przyjemna i niewymagająca od czytelnika zbyt wielkiego zaangażowania. Znajdziemy w niej wartką akcję, trochę humoru, uczuć, ale i trwogi. To wszystko sprawia, że nie jest łatwo się od niej oderwać.

Edelline


16 lutego

"Szalony J. – Wyznania jednego z najniebezpieczniejszych amerykańskich żołnierzy wszech czasów" Dillard Johnson - recenzja

"Szalony J. – Wyznania jednego z najniebezpieczniejszych amerykańskich żołnierzy wszech czasów" Dillard Johnson - recenzja
Tytuł: "Szalony J. – Wyznania jednego z najniebezpieczniejszych amerykańskich żołnierzy wszech czasów"
Autor: Dillard Johnson
Liczba stron: 303
Wydawnictwo: Amber


Po tę książkę sięgnąłem z ciekawości. Nie przepadam za literaturą wojskową, ale zaciekawiła mnie okładka oraz opis książki i postanowiłem ją przeczytać.
"Szalony J." to autobiografia Dillarda Johnsona, starszego sierżanta w st. spoczynku, który został odznaczony Srebrną i Brązową Gwiazdą, czterokrotnie Purpurowym Sercem i innymi oznaczeniami. Szczerze mówiąc, po poznaniu tej postaci stwierdzam, że jest za co! Podczas drugiej tury bojowej w Bagdadzie działał jako snajper i zabił 121 (!) wrogich żołnierzy. A to tylko część tego, czego dokonał (o wszystkim jest napisane w książce).
Akcja książki toczy się głównie podczas operacji „Iraqi Freedom”, która miała na celu obalenie dyktatora Saddama Husajna. Nie ma co się rozpisywać o tym co się działo, bo lepiej o tym przeczytać. W samej książce jest dużo akcji i trochę humoru. Niestety jest też kilka fragmentów, w których już nie jest tak wesoło, no ale cóż, to jest biografia żołnierza, więc trochę powagi również musi być. 
W książce znajduje się też dużo terminów wojskowych, ale osoby, które nie znają tego temu nie muszą się martwić, gdyż większość z nich jest objaśniona.
Mnie się książka bardzo podobała. Polecam ją wszystkim fanom literatury wojskowej i ludziom, których takie rzeczy interesują.

Eryk

11 grudnia

„Nocny śpiew ptaka” Kjell Eriksson - recenzja

„Nocny śpiew ptaka” Kjell Eriksson - recenzja
Tytuł: „Nocny śpiew ptaka”
Autor: Kjell Eriksson
Liczba stron: 351
Wydawnictwo: AMBER


Sięgnęłam po tę książkę z powodu tytułu oraz tematyki, która dla mnie zdecydowanie jest ciekawa. Opis książki znajdujący się na okładce też miał na mnie swój wpływ. Tak, jak podejrzewałam, książka jest nietuzinkowa. Książka ta to kryminał, a że autorem jest Szwed, nazwy i imiona są trudne w wymowie.
Akcja toczy się prawdopodobnie w Szwecji i skupia się na odkryciu tajemnicy śmierci chłopaka, znalezionego martwego w dość nietypowych okolicznościach. W trakcie lektury możemy zgłębiać emocje i uczucia towarzyszące poszczególnym bohaterom, choć moim zdaniem uczuć tych jest bardzo mało. Czytając miałam wrażenie, że autor wyprał treść z wszystkich emocji. Owszem, było napisane co bohater czuł w danej chwili, jednak bez wdawania się w szczegóły. Żadnego wprowadzenia czy czegoś, co pomogłoby czytelnikowi lepiej rozumieć sferę emocjonalną postaci. Oczywiście to nie jest tak, że ta książka nie wzbudza żadnych emocji, bo wtedy autor nie dostałby za nią nagrody dla Najlepszej Powieści Roku Szwedzkiej Akademii Literatury Kryminalnej. Znajdują się tu fragmenty, przy których można (czasami nawet trzeba!) się uśmiechnąć. Dialogi między postaciami też są ciekawe. Bardzo spodobał mi się pomysł na pisanie na początku rozdziału dat i godzin, w czasie których toczy się akcja powieści. Pomysł na pogrubienie czcionki pierwszego zdania rozdziału lub po małym przeskoku w czasie uważam za zbędny. Ma się wrażenie, że to zdanie jest ważne dla książki, a koniec końców nie wnosi nic istotnego. 

Pomimo tych drobnych wad warto przeczytać tę książkę. Poleciłabym ją osobom lubiącym kryminały. Zachęcam do przeczytania wszystkich, którzy nie zrażą się tym, że akcja rozkręca się dość powoli.

Nicola


10 grudnia

"Miłość jest jak toskański deser" E. Flumeri, G. Giacometti - recenzja

"Miłość jest jak toskański deser" E. Flumeri, G. Giacometti - recenzja
Tytuł: "Miłość jest jak toskański deser"
Autor: Elizabetta Flumeri, Gabriella Giacometti
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: AMBER


Pasmo nieszczęść, które spadło na Margheritę jednego dnia zmotywowało ją do dalszego działania.
To nic, że nie dostała pracy, którą miała już nagraną. Wystarczyło tylko ładnie się uśmiechać i okazywać entuzjazm dla produktów. Ale to nie w stylu Meg. Jak można kazać ludziom kupować produkty, do których sami nie jesteśmy przekonani…
Zdrada męża po pięciu latach małżeństwa nie doprowadziła jej do szału. Wręcz przeciwnie… upiekła swoją ulubioną tartę ze śliwkami i sławne risotto ze szparagami. Na deser zamiast pieczonych jabłek z bezą podała mężowi… wypowiedzenie najmu mieszkania. Czy coś gorszego może się jeszcze przytrafić w ciągu jednego dnia?
Spakowana Margherita wyjeżdża w swoje rodzinne strony. Urocze miasteczko Roccofitta położone w Toskanii. Jak zakochany w niej od lat Matteo zareaguje na jej powrót? Czy tym razem zdobędzie jej serce?
U boku ojca, hazardzisty, przeżyje chwile grozy, walcząc o rodzinny dom i kawiarnię, którą kiedyś prowadziła jej matka. Czy bank zabierze ich wspólny majątek jako zastaw długów ojca?
A co z hobby, które utrzymuje Margheritę przy życiu… pieczenie i gotowanie, w które wkłada tyle serca. Czy swoją miłością do gotowania kobieta stopi lodowate serce tajemniczego Nicoli … ? 

Beta 


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger