Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść przygodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść przygodowa. Pokaż wszystkie posty

17 października

"Wredna wioska", "Szkodliwy szpital" Lemony Snicket – recenzja

"Wredna wioska",  "Szkodliwy szpital" Lemony Snicket – recenzja



Wredna wioska Szkodliwy szpital, autorstwa Lemony Snicketa (pseudonim Daniela Handlera, amerykańskiego autora) to już siódma  i ósma część cyklu Serii Niefortunnych Zdarzeń, wydawnictwa HarperCollins Polska. 

Wioletka, Klaus i Słoneczko Baudelaire znów wpadają w poważne kłopoty. Nie mają szczęścia do opiekujących się nimi rodzin po śmierci rodziców, którzy zginęli w pożarze. Tym razem opieki podejmuje się cała wioska. Czy był to dobry pomysł? Trzeba się samemu przekonać i przeczytać bardzo dowcipną i zabawną, czasem smutną, ale niezwykle mądrą  książkę. 

Następny, ósmy tom nie daje oddechu rodzeństwu i gdy już myślą, że nie może być gorzej, dzieje się kolejna katastrofa. Rodzeństwo ma tendencje do pytania sobie biedy, a może to pech, który towarzyszy im po śmierci rodziców?

Lemony Snicket to jednocześnie pseudonim autor, ale także bohater swoich książek, który ma własną rozbudowaną biografię, którą dyskretnie przemyca na karty książek Co ciekawe,  drugoplanowi bohaterzy mają bardzo charakterystyczne nazwiska, wiele mówiące o właścicielu, np. państwo Szpetni, czy  pani Jutrzejsza.

Książki zaliczyłabym do gatunku: przygodowa, horror, kryminał i komedia. Pomieszanie z poplątaniem, ale bardzo interesujące. Okładka świetna,  dopracowana graficznie, przedstawiająca głównych bohaterów z serialu z 2017 roku.

Polecam tę serię młodszym i starszym czytelnikom, bo naprawdę warto.

                                                                                                                                                 Maa


 

23 września

"Tropy wiodą przez prerię" Wiesław Werenic - recenzja

"Tropy wiodą przez prerię" Wiesław Werenic - recenzja
Tytuł: "Tropy wiodą przez prerię"
Autor: Wiesław Werenic 
Gatunek: powieść przygodowa; audiobook
Czyta: Dominik Werenic 
Wydawnictwo: Siedmioróg 
MP3; 9h27’
Seria: Western


Do wysłuchania audiobooka skłoniła mnie, mimo że zdecydowanie wolę obcowanie z książką, koleżanka z pracy. Będąc nastolatką uwielbiałam książki przygodowe – te o dzikim zachodzie również. Ucieszyło mnie, że okładka nawiązuje do tych, które widziałam wiele lat temu na książkach Wernica. Okazało się, że mają tego samego ilustratora - S. Rozwadowskiego, który znakomicie oddaje klimat powieści. 

Nie wiem, czy zachęci to do wysłuchania powieści młodych czytelników, ale na pewno przemówi do tych, którzy – jak ja – poznawali Wernica wiele lat temu. Nagrań słucha się z przyjemnością wynikającą nie tylko z cech, o których pisałam wyżej, ale też pięknej polszczyzny i świetnej dykcji i interpretacji utworu Wiesława Werenica przez jego syna, Dominika Werenica. 

Do szpitala w Milwaukee trafia młody mężczyzna z brzydką raną nogi. Lekarz Jan otacza go opieką, niestety stan chorego się pogarsza i grozi mu amputacja. Niebawem w szpitalu pojawia się dwóch Indian, którzy chcą uleczyć „swojego białego brata”. Doktor zezwala na nietypową kurację, a wdzięczny pacjent składa mu niespodziewaną propozycję. 

Traper Karol Gordon zabiera Jana ze sobą na prerię, by pokazać mu piękno przyrody i dać zakosztować życia w nieznanych mieszczuchowi warunkach. Chce nauczyć młodego przyjaciela tropienia śladów, ale też naprostować mu poglądy na charakter Indian i eksploatowanie ich ziem. Wędrówka szybko jednak przekształca się w dramatyczny, pełen nagłych zwrotów pościg za mordercą dwóch mężczyzn i tajemnicą, która może zmienić losy plemienia Czarnych Stóp. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak skończy się ta przygoda, koniecznie wysłuchaj opowieści W. Werenica. 

Elka



16 maja

"Tajemnica mroku" Piotr Patykiewicz - recenzja

"Tajemnica mroku" Piotr Patykiewicz - recenzja
Tytuł: "Tajemnica mroku"
Autor: Piotr Patykiewicz
Gatunek: powieść przygodowa
Liczba stron: 333
Wydawnictwo: Wilga; Grupa Wydawnicza Foksal

"Tajemnica mroku" to druga powieść Piotra Patykiewicza, z którą miałam przyjemność się zapoznać. Pierwszą było „Dopóki nie zgasną gwiazdy”, które bardzo mnie wciągnęło i ustawiło poprzeczkę wysoko. Czy „Tajemnica” dorównała poziomem?

Pierwszą rzeczą, która przykuła mają uwagą, była okładka. Moim zdaniem pasuje do treści książki: jako że akcja w dużej mierze rozgrywa się w kompletnych ciemnościach, okładka jest utrzymana w ciemnych kolorach, a srebrne litery ładnie prezentują się na czarnym grzbiecie. 

Głównym bohaterem powieści jest Bartek, nazywany Obłym. Podczas szkolnej wycieczki do nieczynnej kopalni przez przypadek razem z kolegą z klasy, Dziarą, trafia do ukrytego, podziemnego świata. Odkrywając osobliwości tego miejsca, dowiaduje się, że jeśli chce wrócić na powierzchnię, będzie musiał stoczyć ciężką walkę – przede wszystkim z własnym lękiem. 

Akcja płynie wartko i nie dłuży się, czytelnik śledzi przygody bohaterów z napięciem. Trudno jest przewidzieć, jak ich sytuacja się rozwinie. Sami bohaterowie nie są zbyt liczni, ale zapadają w pamięć. 

Dużym atutem książki są opisy tajemniczego miejsca, do którego trafili chłopcy. Działają one na wyobraźnię i pozwalają wczuć się w sytuację bohaterów – uwięzionych w obcym, nieprzyjaznym miejscu, które pogrążone jest w mroku, a przez to jeszcze bardziej przerażające. Również opisy podziemnych roślin i zwierząt są ciekawe i wyczekiwane przez czytelnika, bowiem dostarczają cennych informacji o niezwykłym świecie. 

Polecam „Tajemnicę Mroku” osobom, które lubią powieści przygodowe i opowieści o odkrywaniu ukrytego świata. Moim zdaniem jest to dobrze napisana historia, z którą warto się zapoznać.

Zuzia


02 marca

"Gwiezdny wojownik" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja

"Gwiezdny wojownik" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja
Tytuł: "Gwiezdny wojownik"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: fantastyka, przygodowa
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal; UROBOROS
Cykl: Gwiezdny Wojownik, tom 1


Książka Katarzyny Bereniki Miszczuk "Gwiezdny wojownik" to powieść fantastyczno-przygodowa. 
Akcja rozgrywa się w przestrzeni kosmicznej, gdzie załoga Gwiezdnego Wojownika ma za zadanie zestrzelić lecącą w kierunku asteroidę. Statek Gwiezdny Wojownik to przestarzała technologia i delikatnie mówiąc rozklekotany rupieć, a jego załoga to zbieranina ludzi, którzy znaleźli się na jego pokładzie, gdyż zostali zastraszeni przez generała Borowika, który miał na każdego z nich "haka". Tylko to spowodowało, że wyruszyli oni w tę misję, z góry skazaną na porażkę. 
Załogę tę stanowili: Jose Pikadło - nawigator, Rober Misianowski - mechanik, Natalie Bullet - strzelec, Sandra Gelee - naukowiec, Stefan Strzykawka - lekarz pokładowy oraz komandor Jerzy Wysocki, mężczyzna zmęczony życiem i alkoholem. W bardzo ciekawych okolicznościach dołącza do nich księżniczka Sisi Karolina Julia Wiktoria Margo Macrosoft, która zostaje młodszym pomocnikiem mechanika. Uciekła ze swojej planety, gdzie miała poślubić syna króla Eppie, aby położyć kres waśniom między dwiema planetami. Pojawia się też kobieta w czerwonym szlafroku, który okazuje się... kimonem. 
Czy ta misja skończy się katastrofą dla planety Ziemia? I co z królową piratów Arachną, która sieje postrach w kosmosie? Ta książka to "ciasteczko na wieczór", skosztuj, a nie pożałujesz. Na pewno nie przytyjesz, a szczerze się uśmiejesz. Wiadomo, że śmiech to zdrowie. Więc "zakosztuj" tej wyjątkowej lektury i NA ZDROWIE!
Czekam z apetytem na kolejną część!

Kasia

29 grudnia

"Labirynt kości" James Rollins - recenzja

"Labirynt kości" James Rollins - recenzja
Tytuł: "Labirynt kości"
Autor: James Rollins
Gatunek: powieść przygodowa, sensacja
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Albatros
cykl: Sigma Force, część 11


Kiedy przeczytałam ostatni tom serii Andy'ego McDermotta o "archeologicznych" przygodach Niny Wilde i Eddiego Chase'a, pomyślałam, że pewnie już nie trafię na podobne emocje. Nie doceniłam jednak pana Rollinsa, choć nie jest to pierwsza książka tego autora, którą przeczytałam. Z każdą lekturą powieści jego autorstwa przekonuję się coraz bardziej do teorii, że - mimo drobnej różnicy wieku - chyba się znają z McDermottem... ;-) Drugim miłym akcentem związanym z tym pisarzem jest jego pochodzenie - polskie. Same plusy zatem widzę, szczególnie, jeśli ktoś lubi fabuły pełne akcji, dynamiczne i zwrotne jak dobrej klasy motocykl. Tak mi się właśnie czytało "Labirynt kości", nie przymierzając, jakby autor zabrał mnie na szaloną jazdę bez trzymanki po Chorwacji, Stanach Zjednoczonych, Chinach, Andach, jaskiniach, dżungli i laboratoriach. 

Okładka przyciąga wzrok nie tylko soczyście zielonym kolorem i odwzorowanymi na niej malunkami naskalnymi, ale także pytaniami zawartymi w krótkim opisie z tyłu. "Jakie są źródła naszej inteligencji? Skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy?" - to zaledwie początek pytań, bynajmniej nie filozoficznych, lecz łączących się z genetyką, biologią, antropologią, paleontologią i wszystkimi działami nauki, związanymi z człowiekiem i jego historią. 

Bliźniaczki Lena i Maria Crandall pracują nad zagadką ewolucji ludzkiej inteligencji. Badają ludzki mózg, by znaleźć odpowiedź na pytania dręczące od lat ludzkość - skąd się wzięliśmy i jak to się stało, że w pewnym okresie dziejów nastąpił nagły rozwój homo sapiens - tzw. Wielki Skok. Zanim jednak poznamy te obecnie żyjące Amerykanki, autor prezentuje nam w formie stopklatek wcześniejsze wydarzenia, których konsekwencją stają się te współczesne. Najpierw obserwujemy przez chwilę ojca ratującego swoją córkę przed śmiercią 38 tysięcy lat p.n.e., a później przenosimy się do siedemnastowiecznego Rzymu, gdzie poznajemy księży Atanazego Kirchera i Nicolausa Steno, których odwiedza emisariusz, przynosząc tajemniczą przesyłkę, mapę i jeszcze bardziej zagadkową wiadomość. Przesyłka, według słów posłańca, zawiera bowiem... szczątki Adama i Ewy, a mapa prowadzi do reszty znaleziska.
I tu zaczyna się historia już bardziej nam współczesna. Jedna ze wspomnianych już sióstr, Lena, wyrusza z grupą badaczy do chorwackich jaskiń, by spenetrować wnętrza, w których odkryto niecodzienne znalezisko - szkielety należące do neandertalczyków. Niestety, ekipa zostaje zaatakowana podczas pracy. Lenie i ojcu Rolandowi Novakowi udaje się ukryć w ostatniej chwili. Niestety, pozostali członkowie grupy nie mają tyle szczęścia. Paleontolog i geolog zostają uprowadzeni, wraz z tajemniczym znaleziskiem. Rozpoczyna się walka dwójki uczonych o życie, bo choć udało im się uniknąć śmierci lub porwania, to są wciąż uwięzieni w jaskiniach... Czy zdołają się wydostać? Czy ktoś w ogóle wie, gdzie się znajdują?? 
Tymczasem w ośrodku naukowym w Georgii siostra Leny, Maria, pracuje z Baako - młodym gorylem, którego inteligencja znacznie przewyższa poziom rozwoju jego pobratymców. Baako posługuje się językiem migowym, dużo rozumie i potrafi się porozumiewać z otoczeniem. Traktuje siostry Crandall jak swoje matki. Nic więc dziwnego, że tego samego dnia, kiedy Maria zostaje zaatakowana w chorwackich jaskiniach, Baako okazuje niepokój. Lena też się boi, bo nie może się skontaktować z siostrą. Powód szybko staje się jasny - kobieta dostaje wiadomość, że stanowisko archeologiczne w Chorwacji zostało zaatakowane. Los bliźniaczki na chwilę obecną nie jest znany. Do gry wchodzą agenci Sigma Force. Komandor Grey Pierce i jego partnerka Seichan ruszają na ratunek Marii. Do ośrodka w Georgii zaś udają się inni agenci. Monk Kokkalis i Joe Kowalski, których zadanie ma polegać na przesłuchaniu Leny Crandall i jej podopiecznego - goryla Baako. Mają poznać odpowiedź na pytanie, nad czym dokładnie pracowały Maria i jej siostra, skoro doprowadziło to do niespodziewanego ataku na grupę naukowców. Czy jednak druga siostra jest bezpieczna? Jak mężczyźni porozumieją się z obiektem jej badań? Komu zależy na tych tajemniczych znaleziskach aż tak bardzo, że jest gotowy zabić? Z każdym rozdziałem pytań przybywa. 
Akcja nie zwalnia nawet na chwilę. Wydarzenia uzupełniają ciekawe informacje związane z przedmiotem badań sióstr Crandall. Pojawia się zatem teoria Wielkiego Skoku, związki wczesnego człowieka z innymi plemionami, zagadka Atlantydy i dziwne powiązania matematyczne między Ziemią, Księżycem a Słońcem. Nie sposób się nudzić przy takiej lekturze. Czytając wciąż zastanawiałam się, ile w tej fabule prawdy, a ile fikcji. Autor w nocie kończącej powieść krótko wyjaśnia skąd wziął się pomysł na tę książkę i które z opisywanych historii mają podstawy naukowe, a które to mity. Uzupełnieniem tego podsumowania są podane przez Rollinsa tytuły książek, z których sam korzystał, zbierając materiały do napisania tej historii. Jestem pod ogromnym wrażeniem stworzonej przez niego fabuły, w której wszystko ma swoje miejsce i czas. 

Osoby, które nie lubią czytać serii "od środka", mogę uspokoić. Nie czytałam żadnego z wcześniejszych dziesięciu tomów Sigma Force, ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w śledzeniu fabuły "Labiryntu". Polecam, bo warto!


Zoja


15 listopada

„I wrzucą was w ogień” Piotr Patykiewicz - recenzja

„I wrzucą was w ogień” Piotr Patykiewicz - recenzja
Tytuł: „I wrzucą was w ogień”
Autor: Piotr Patykiewicz
Liczba stron: 447
Gatunek: powieść przygodowa, postapokalipsa
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Książkę tę wybrałem, gdyż postapokalipsa jest jednym z moich ulubionych tematów książek. Cieszę się, że wybrałem ją do recenzji, gdyż okazała się bardzo ciekawa.
„I wrzucą was w ogień” jest kontynuacją książki „Dopóki nie zgasną gwiazdy”. Wydarzenia tej książki rozgrywają się 25 lat po wydarzeniach z poprzednika, czyli po odejściu ludzi z Gór i osiedleniu się na Podgórzu. Ludzie dalej muszą zmagać się ze srogą zimą, zimnem, częstym brakiem żywności i parchem, chorobą której za wszelką cenę osadnicy nie chcą wpuścić do osady. Część ludzi mieszka wprawdzie w Mieście, ale i tak muszą troszczyć się głównie o to, by mieć za co kupić jedzenie, gdyż ogrzewanie jest doprowadzane do domów rurami. Ludzie chorzy na parcha są wyłapywani przez strażników. W tej części towarzyszymy trzem głównym bohaterom – Kacprowi, którego historie poznaliśmy w poprzedniej części i który po tym wszystkim został Kopaczem, Maćkowi, synowi Kacpra, który został myśliwym, jak większość chłopaków ze wsi i Kaśce – córce Kacpra, której nie podoba się życie w osadzie i postanawia z niej odejść, by dogonić marzenia o życiu w Mieście. 
W książce podoba mi się dopracowana fabuła, gdyż jest w niej umieszczonych wiele zwrotów akcji i historia jest ciekawie opowiedziana. Bohaterowie zostali świetnie przedstawieni przez autora książki, a postapokaliptyczny świat został fantastycznie przedstawiony.
Książkę poleciłbym wszystkim fanom postapokaliptycznego świata, gdyż walka o przetrwanie jest tu pięknie przedstawiona, a świat dobrze skonstruowany. Mogę też ją polecić osobom, które lubią powieści przygodowe, gdyż przeżycia, historie i przygody bohaterów są bardzo ciekawie opowiedziane.

Jakub


02 listopada

"Kamienne Anioły" Kristina Ohlsson - recenzja

"Kamienne Anioły" Kristina Ohlsson - recenzja
Tytuł: "Kamienne Anioły"
Autor: Kristina Ohlsson
Gatunek: młodzieżowa, przygodowa
Liczba stron: 216 

Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Szklane dzieci, tom 3



"Simona nie rozumiała bardzo wielu rzeczy związanych ze śmiercią... Na przykład dlaczego musi być na zawsze. Nie wystarczyłoby na kilka lat? [....]"

"Kamienne Anioły" to już trzecia część serii o przygodach trójki przyjaciół, Alladina, Billie i Simony, którzy w każdej z książek borykają się z innymi, coraz bardziej mrocznymi, sekretami. W "Szklanych Dzieciach", czyli pierwszej części, narracja kręciła się wokół jedynego chłopaka z paczki przyjaciół, w następnej książce to Billie była w centrum uwagi i, chociaż są oni zawsze obecni, to w trzeciej części na pierwszym planie mamy Simonę.

Simona przyjeżdża na Wielkanoc do babci, do miasta Ahus, by zamieszkać u niej podczas nieobecności rodziców. Już na samym początku zauważa za domem kilka ludzkich posągów, wykonanych z szarego kamienia, które bardzo ją interesują. Dziewczyna pyta o nie babcię, ale ta zbywa ją jedynie krótkimi, zdawkowymi odpowiedziami. Simona jednak widzi coś dziwnego w kobiecie, mężczyźnie i dwójce dzieci. Przywodzą na myśl rodzinę... Na dodatek od zawsze się ich bała, a Simona prawie niczego się nie boi. Szczególnie, że wszystkie zdają się poruszać i jedynie dziewczynka jest w stanie to zobaczyć.

Podczas zwiedzania domu odkrywa też Pokój Westchnień i stary magnetofon, który według babci "nagrywa niesłyszalne odgłosy". Wkrótce potem, jak na złość, wizyta tajemniczego osobnika sprawia, że posągi wydają się być żywe, a Pokój zaczyna nosić ślady czyjejś obecności. Simonę ogarnia coraz większe przerażenie. Na szczęście w Ahus mieszkają jej najlepsi przyjaciele, z którymi przeżyła już niejedną przygodę. Z ich pomocą dziewczyna ma szansę odkryć zagadkę sprzed lat... 

Co jest nie tak z posągami? Kim jest Majken i czyje inicjały nosi chusteczka? Co wie babcia? I kim był intruz?
Alladin, Billie i Simona stoją przed kolejną zagadką i kolejnym wyzwaniem.... Czy się uda?
Wątpliwości rosną z każdą stroną, ale mimo to ta powieść to bardzo przyjemna do czytania lektura. Autorka w każdą stronę książki wkłada prawdziwy realizm. Nie szczędzi też opisów uczuć bohaterów, ich rozterek i przemyśleń. Ohlsson nie daje nam wykreowanej na idealistyczny świat bajki, mimo że jest pisana dość lekko, widać w niej to, co prawdziwe.
"Kamienne Anioły" nie są długie i posiadają dużą czcionkę, przez co nie tylko fabuła, ale też wygląd zachęcają do czytania. Niestety, przynajmniej dla mnie, jest w twardej oprawie. Poza tym gabarytowo jest dość mała, dzięki czemu łatwo ją wszędzie zabrać i nie zmarnować za dużo miejsca.
Jak zwykle muszę wspomnieć o zapachu tej książki, który jedynym słowem jest boski. 
Warto ją przeczytać, dodatkowo dlatego, że bardzo szybko to idzie. Odkrywanie z każdą stroną nowych fragmentów historii i sklejanie ich ze sobą jest naprawdę ciekawym zajęciem, które dodaje całości wyjątkowego klimatu. 
Bardzo polubiłam Alladina, Simonę i Billie, przez co nie mogę się wypowiedzieć źle o tej książce. Autorka dała mi emocje, krótkie skoki ciśnienia i adrenalinę, a wszystko to zamknęła w tej dziwnie małej książeczce. 
Myślę, że każdy, kogo zainteresował sam opis książki, powinien ją przeczytać, bo co jak co, ale książki są na tyle cudowne, że może je czytać każdy. "Anioły" to właśnie taki rodzaj opowieści. Miło ją czytać, więc uważam, że spodoba się i młodszym, i starszym czytelnikom, w zależności tylko od tego, co dana osoba lubi. Mnie bardzo podobała się ta książka i właściwie cała seria, więc... nie mogę dodać nic innego, jak tylko jedno zdanie. Idźcie i czytajcie! 

Ola


11 października

''Ostatnia zagadka" Krzysztof Petek - recenzja

''Ostatnia zagadka" Krzysztof Petek - recenzja
Tytuł: ''Ostatnia zagadka"
Autor: Krzysztof Petek

Gatunek: literatura młodzieżowa, przygodowa
Liczba stron: 170
Wydawnictwo: Siedmioróg

Seria: Porachunki z przygodą, tom 5


Po książkę tę sięgnąłem, ponieważ poleciła mi ją pani bibliotekarka, a że lubię książki przygodowe, to czytało mi się ją bardzo przyjemnie. 
Jest to opowieść o czwórce przyjaciół, którzy starają się odnaleźć zaginioną dziewczynę i wplątują się w świat sekt religijnych, fanatyków i przestępców. Podczas tej przygody muszą rozwiązać wszystkie zagadki guru, kierującego sektą, która mami młodych ludzi i wciąga ich w swoje szeregi. Dodatkowo guru wykrada z laboratorium śmiercionośnego wirusa i grozi jego rozpyleniem, jeśli nie otrzyma 100 mln dolarów.

Akcja w książce toczy się bardzo szybko. Jedynie na początku jest kilka momentów trochę monotonnych, ale w późniejszej części akcja przyspiesza i nie zwalnia już do samego końca. Warto więc czytać dalej. Każdy rozdział jest podzielony na kilka części, a autor często przechodzi z jednego miejsca do drugiego, korzystając z tego właśnie podziału rozdziałów. Bohaterowie i ich przeszłość są przedstawiane stopniowo, co sprawia, że książkę czyta się jeszcze zachłanniej, pragnąc jak najlepiej poznać postacie. Według mnie najciekawszym momentem jest ostatnia konfrontacja głównego bohatera z guru, której jednak nie będę tu streszczał, aby nie zdradzić zakończenia. Musicie przekonać się sami!

Książka jest ciekawa i wciągająca, dlatego zdecydowanie polecam ją każdemu, kto lubi akcję, humor i przygodę.

Janek


06 września

"Czarna walizka" Krzysztof Petek - recenzja

"Czarna walizka" Krzysztof Petek - recenzja
Tytuł: "Czarna walizka"
Autor: Krzysztof Petek
Gatunek: literatura młodzieżowa, kryminał, przygodowa
Liczba stron: 152
Wydawnictwo: Siedmioróg
Seria: Porachunki z przygodą, tom 3 


Moją uwagę zwrócił tytuł tej przygodowej książki. „Czarna walizka” wzbudziła ciekawość. Zastanawiałam się, co może się w niej znajdować. I to uczucie ciekawości zdecydowanie przewyższyło poczucie obowiązku wobec nowego roku szkolnego, więc zabrałam się za lekturę powieści Krzysztofa Petka.
Akcja rozgrywa się w 1995 roku, kiedy świat wyglądał inaczej niż dzisiaj, tak jak to podkreślił autor na pierwszej stronie książki. Trójka przyjaciół - Jajco, Pchełka i Pucek - ratują życie dziewczynie, która została zaatakowana na ulicy przez bandziorów, chcących skraść jej wartościowy portfel. Okazało się, że ofiarą groźnych przechodniów była córka krakowskiego biznesmena. W zamian za pomoc jego córce, biznesmen miał przekazać dużą sumę pieniędzy na operację Marleny Kowalskiej, która została, podobnie jak jego córka, zaatakowana przez chuliganów na ulicy. Kiedy mężczyzna zgodził się, na trójkę przyjaciół spadło zadanie zawiezienia czarnej walizki do Poznania. Podczas kilkugodzinnej podróży wydarzyło się kilka sensacyjnych zwrotów akcji, o których powinniście się sami przekonać, zabierając się za lekturę.
Moim zdaniem bohaterowie byli doskonale dobrani do sytuacji, a ich zachowanie, podczas dramatycznych wydarzeń, idealnie opisane. Wszystkie akcje, w których udział brali główni bohaterowie, trzymały w napięciu i dodatkowo były tak dokładnie przedstawione, że mogliśmy w wyobraźni widzieć siebie na ich miejscu. Mimo talentu autora do tworzenia odpowiedniego dla takiej powieści klimatu, książka nie była powalająca ze względu na to, że zdradził on zbyt wiele faktów w wiadomości do czytelnika, która znajdowała się na samym początku historii...
Co fajnego cechowało książkę, to zdecydowanie: duża czcionka i średniej długości rozdziały. Podczas numerowania rozdziałów autor zastosował zapis podrozdziałów, które również nazwał, czego nie spotyka się w większości książek.

Książkę „Czarna walizka” polecam fanom przygody. Myślę, że powieść mogłaby nadawać się na lekturę szkolną, ponieważ jest króciutka oraz - co najważniejsze - ciekawa!

Kaja


05 września

"Kamienna pułapka" Krzysztof Petek - recenzja

"Kamienna pułapka" Krzysztof Petek - recenzja
Tytuł: "Kamienna pułapka"
Autor: Krzysztof Petek
Gatunek: literatura młodzieżowa, kryminał, przygodowa
Liczba stron: 163
Wydawnictwo: Siedmioróg
Seria: Porachunki z przygodą, tom 4


Kolejny tom serii "Porachunki z przygodą" stanie się częścią naszego księgozbioru. I dobrze, bo to bardzo wciągająca książka, pełna realnych wydarzeń, które mogłyby się przydarzyć każdemu z nas. To wydanie charakteryzuje się bardzo dużą, wyraźną czcionką, więc czyta się szybko i przyjemnie.
W czwartym tomie autor zabiera nas w okolice Żywca i do beskidzkich jaskiń. Główni bohaterowie, Jajco, Pchełka i Pucek, podróżują stopem na spotkanie z grupą harcerzy. Mają w planach świetną zabawę. Zabierają się z kierowcą, który opowiada im najświeższego newsa o pewnym toksykologu, doktorze Szumieju, który w wyniku głupiego żartu grupy młodzieży stracił w wypadku samochodowym żonę i dziecko. Mężczyźnie prawie nic się nie stało, ale ogarnęło go szaleństwo i żądza zemsty. Zbiegł do lasu podczas przewożenia go do innego szpitala. Niewiele brakowało, by podróż naszych bohaterów zakończyła się podobną tragedią. Widząc zbiegowisko na środku drogi, kierowca zahamował, a samochód wpadł w poślizg. Okazało się, że wśród ludzi znajduje się roztrzęsiony nastolatek, który nieskładnie opowiada jakieś niesamowite historie. Nikt mu, rzecz jasna, nie wierzy. Kto by uwierzył w to, że jakiś wariat porwał grupę młodzieży i próbuje ich zabić? Szczególnie, że nic nie wskazuje na to, by chłopak mówił prawdę. Dorośli nie wierzą. Karetka zabiera poszkodowanego chłopaka do szpitala i temat się kończy. Czy jednak na pewno? Nasi bohaterowie nie byliby sobą, gdyby nie zdecydowali się działać! Jajco przejmuje inicjatywę i postanawia poprowadzić akcję ratunkową. Czy nasza ekipa znajdzie miejsce, o którym mówił roztrzęsiony nastolatek? Kto chce skrzywdzić grupę młodzieży? Jak nasi bohaterowie podejdą do problemu? 
Zabawne, pełne humoru dialogi, wartka akcja i nieoczekiwane jej zwroty, to recepta na świetną, lekką lekturę. Polecam osobom, które lubią uśmiechnąć się podczas czytania. Przy tej powieści nie zabraknie takich momentów.

Zoja  


24 listopada

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" Piotr Patykiewicz - recenzja

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" Piotr Patykiewicz - recenzja
Tytuł: "Dopóki nie zgasną gwiazdy"
Autor: Piotr Patykiewicz
Gatunek: science-fiction, powieść przygodowa, postapokalipsa
Liczba stron: 395
Wydawnictwo: Sine Qua Non



Niepokojąca... Tak, to jest chyba właściwe słowo, którym mogłabym opisać tę książkę. Wybrałam ją do recenzji właściwie w wyniku pewnej pomyłki. Z pospiesznie przeczytanego blurba zrozumiałam bowiem, że to będzie zupełnie inna historia... Jednak nie krzywduję sobie. Lektura okazała się niezwykle wciągająca i zupełnie dla mnie nowa.
Głównym bohaterem powieści jest Kacper, którego poznajemy w przededniu szesnastych urodzin. Chłopak mieszka z rodziną w osadzie wśród śniegu i lodu. Świat zmienił się całkowicie po Upadku cywilizacji. Została garstka ludzi, którzy każdego dnia walczą o przetrwanie. Są wśród nich złomiarze, mcharze, myśliwi... Wszyscy zajmują się czymś, dzięki czemu mogą utrzymać się przy życiu. Kilka dni ciężkiej drogi od tej niewielkiej osady również ktoś ocalał. To miejsce to Krzywy Wierch, gdzie pozostały ślady cywilizacji sprzed Upadku. Drogę tę pokonują jedynie Gońcy, jednak często nie wracają z wędrówki... 
Kacper ma starszego brata, Stacha, który wciąż mu dokucza i chłopak ma wrażenie, że wyśmiewa się z niego przy każdej okazji. Nastolatek nie może doczekać się chwili, kiedy będzie mógł wyruszyć na swoją pierwszą dorosłą wyprawę, podczas której będzie musiał upolować szczura. Im dorodniejszy okaz, tym większa chwała na niego spłynie po powrocie do domu. Nie wszystko jednak idzie po jego myśli. Udaje mu się wprawdzie dopaść naprawdę ogromne zwierzę, ale jest ono ranne, więc nie do końca pełnowartościowe w oczach mieszkańców wioski... W dodatku rana nie przeszkodziła wielkiej szczurzycy go zaatakować. Kiedy Kacper ją pokonał, okazało się, że to matka, która tak zajadle broniła swoich małych. Opisy są bardzo realistyczne, chwilami nawet dość odpychające, ale jednak coś takiego jest w tej historii, że z każdą chwilą bardziej chce się czytać dalej. Wchodzimy w wierzenia, tradycje, relacje, hierarchie wartości i emocje bohaterów, których autor przedstawił bardzo dokładnie. Częste opisy pozwalają nam sobie wyobrazić ten niesamowity świat i jego mieszkańców. Podczas lektury przeżywamy niespełnienie Stacha-Sygnalisty, niepewność i lęk Kacpra-Gońca czy obłąkanie Bibliotekarza Łukasza tak, jakbyśmy czynnie uczestniczyli w ich życiu. 
Polecam wszystkim, którzy lubią książki zaskakujące i tajemnicze. 

Zoja  


29 września

„Silver. Powrót na Wyspę Skarbów” Andrew Motion - recenzja

„Silver. Powrót na Wyspę Skarbów” Andrew Motion - recenzja
Tytuł: „Silver. Powrót na Wyspę Skarbów”
Autor: Andrew Motion
Liczba stron: 370
Gatunek: powieść przygodowa
Wydawnictwo: Sine Qua Non




Chyba każdy z nas, jeżeli nie czytał, to przynajmniej słyszał o „Wyspie skarbów” Stevensona. Powieść ta jest źródłem wielu wspomnień głównie dla starszych czytelników. Przypomina dzieciństwo, lata, kiedy wolny czas spędzało się czytając książki lub grając w piłkę na świeżym powietrzu, gdyż mało kto miał telewizor, a komputery nie były jeszcze znane. „Silver. Powrót na Wyspę Skarbów” jest kontynuacją książki Stevensona, na co wskazuje choćby sam tytuł. Mija czterdzieści lat od pierwszej wyprawy, Jim Hawkins stracił zapał do awanturniczych rejsów i otworzył własną gospodę. Jednak jego syn - Jim Junior, aż rwie się na spotkanie z przygodą. Kiedy więc na jego drodze pojawia się Natty - córka legendarnego Długiego Johna Silvera, dawnego kompana ojca Jima, bez wahania wyrusza razem z nią po srebro pozostawione na Wyspie Skarbów. Młodzi bohaterowie mają zapewniony statek i załogę, brakuje tylko mapy, która wciąż jest w posiadaniu starego Hawkinsa, lecz kiedy tylko udaje im się ją zdobyć, bez wahania ruszają po przygodę, która na zawsze zmieni ich życie.

„Powrót na wyspę skarbów” jest wciągającą historią pełną niebezpiecznych przygód i morskiej bryzy. Mimo tego, że akcja nie rozgrywa się strasznie szybko, powieść wcale nie jest nudna czy monotonna, wręcz przeciwnie - autor kusi nas i przyciąga, powoli wyznaje swe tajemnice. W tekście przeważają opisy, rzadko kiedy spotykamy się z dialogami, lecz język, jakim pisana jest książka, łatwo zrozumieć, dzięki czemu czyta się ją przyjemnie i szybko. Pozycja z pewnością oryginalna, warta przeczytania. Bez wahania mogę przyznać, iż Andrew Motion wspaniale poradził sobie z trudnym zadaniem dorównania Stevensonowi. „Silver” to doskonała kontynuacja legendarnej już „Wyspy Skarbów”, nikt komu podobała się „pierwsza część” nie powinien być zawiedziony. 

Edelline


11 września

"Muzeum złodziei" Lian Tanner - recenzja

"Muzeum złodziei" Lian Tanner - recenzja
Tytuł: "Muzeum złodziei"
Autor: Lian Tanner
Gatunek: literatura młodzieżowa, powieść przygodowa, fantasy
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: YA!; Grupa Wydawnicza Foksal
seria: Opiekunowie tajemnic, tom 1


Książkę "Muzeum złodziei" poleciła mi pani z biblioteki. Już sam opis na okładce wydawał mi się ciekawy, dlatego postanowiłam ją przeczytać. 
Jest to powieść przygodowa z elementami fantasy. Moim zdaniem celem autora było przełamywanie stereotypów. Poprzez słowo "przełamywanie" mam na myśli fakt, iż każdy powinien być wiernym sobie. Wszystkie postaci wymienione w tej książce są bojaźliwe i posłuszne, no, może poza głównymi bohaterami - Złotką Roth i Żabismarkiem - oni są inni; bywają śmiali i niecierpliwi.
Akcja toczy się w mieście zwanym Klejnot, gdzie władzę zaraz po Wielkiej Protektorce, sprawują Błogosławieni Stróże, których wszyscy się boją. Są to osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo dzieci z Klejnotu, aż do Dnia Rozłączenia. Właśnie tego dnia zaczyna się akcja powieści. Dzień Rozłączenia zostaje odwołany z powodu... Nie, tego nie zdradzę, gdyż to zepsułoby niespodziankę! Właśnie dlatego ta książka jest taka wciągająca: z powodu tajemnic.  
Fabuła sama w sobie jest ciekawa i zaskakująca, a bohaterowie są bardzo sympatyczni. Średnia czcionka ułatwia czytanie, rozdziały są stosunkowo krótkie, a narracja, mimo że trzecioosobowa, oddaje wiele szczegółów. 
Książka ta jest idealna na nudne, deszczowe dni i polecić ją można każdemu - zarówno dziecku, jak i dorosłemu czytelnikowi.

Ola
  


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger