Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

18 maja

"Panna. Gołoborze" Aleksandra Seliga - recenzja

"Panna. Gołoborze" Aleksandra Seliga - recenzja

Okładka powieści "Panna. Gołoborze" od razu przyciągnęła mój wzrok na liście nowości w księgarni internetowej Tania Książka. Z ogromną ciekawością sięgnęłam po pierwszy tom nowej słowiańskiej serii. Szybko okazało się, że piękna okładka skrywa bardzo intrygujące wnętrze. Aleksandra Seliga zaprosiła czytelnika do świata naszych przodków, pełnego dawnych wierzeń, zwyczajów i słowiańskich demonów.

Już w pierwszym rozdziale poznajemy jedną z głównych bohaterek tej opowieści, Nawojkę, która w osadzie leżącej niedaleko Łysej Góry, pod okiem babki Mieły, znanej wiedźmy, uczy się na zielarkę i szeptuchę. Mamy rok tysiąc sto trzydziesty siódmy, a krajem włada król Bolesław Krzywousty. W Polsce pojawiają się benedyktyni, których celem jest krzewienie nowej wiary wśród pogan. Nawet na Łysej Górze, w miejscu kultu słowiańskich bogów, zostaje zbudowane opactwo Świętego Krzyża. Za wyznawanie Starej Wiary ludzie są okrutnie karani. Benedyktyni za wszelką cenę chcą schrystianizować Polskę. Nawojka staje do walki z nową wiarą i jej krzewicielami. U jej boku stają inne zielarki i wiedźmy z okolicznych wsi i osad. Czy uda im się zatrzymać działania kleru? Czy uchronią rodzime wierzenia i zwyczaje przed zapomnieniem?

Atmosfera powieści jest tak nasiąknięta słowiańskością, że nawet nie zorientowałam się, kiedy wciągnęło mnie do tego świata. Szczegółowe opisy miejsc i zachowań ludzi pozwalają wyobrazić sobie wszystkie opisywane wydarzenia. Nagle znalazłam się w osadzie Nawojki, mogłam przechadzać się leśnymi ścieżkami, uczestniczyć w życiu mieszkańców, a także obserwować zmiany, które zaczęły powoli zachodzić wśród społeczności pod wpływem nowych mieszkańców w habitach. Krzewienie wiary w jedynego Boga wywołało wiele emocji. Część mieszkańców bała się zbuntować w obawie przed karami, więc zaczęła chodzić do kościoła i głośno potwierdzać swoją wiarę w nowego Boga, a znane od stuleci obrządki słowiańskie odprawiać w tajemnicy, we własnym domu.

W powieści widać ogrom pracy, jaką wykonała autorka, przygotowując się do jej napisania. Research objął wiele materiałów, opisujących życie na terenach wokół Łysej Góry w XII wieku. Góra ta umiejscowiona jest w Górach Świętokrzyskich, zatem w powieści znajdują się również elementy legend z tego terenu. Wszystko to zostało zgrabnie połączone w piękną, dopracowaną i wielowymiarową całość. Mamy tu trochę słowiańskich mitów, demonów i magii, ale również wiele wycinków z codziennego życia naszych przodków.

Jestem pod wrażeniem tego, jak fantastyczna, a zarazem realistyczna jest ta historia. Cud, miód i orzeszki... To kiedy, kiedy, KIEDY następny tom? Koniecznie zerknijcie do zakładki nowości na stronie Taniej Książki. Znajdziecie tam mnóstwo interesujących powieści.

Zojka


Recenzja opublikowana również na blogu Bibliotecznie

17 maja

"Zgliszcza" Klaudia Muniak - recenzja

"Zgliszcza" Klaudia Muniak - recenzja

Książkę Klaudii Muniak "Zgliszcza", którą można znaleźć na stronie księgarni internetowej Tania Książka, poleciła mi koleżanka. Okładka zwraca uwagę czytelnika i sugeruje, że nie będzie to lukrowana opowieść o miłości.   

Główna bohaterka to nauczycielka historii Nina, wdowa po biologu, który zmarł na ciężką niewydolność płuc po przystąpieniu do badań mających uratować ludzkość. Wychowuje ośmioletniego syna, dla którego jest gotowa zrobić wszystko, aby tylko mógł przeżyć na Ziemi. Ziemi, którą ludzie doprowadzili do tego, że umiera. Kobieta stoi przed trudnym wyborem. Czy uda jej się podjąć właściwą decyzję?

Żyjemy w czasach, gdzie nie ma nikogo, kto potrafiłby przewidzieć, co się wydarzy jutro, za miesiąc czy za rok. Ale czy ludzie nie starają się robić wszystkiego, aby ich jutro było lepsze? Książka ta nie pozostawia złudzeń, że jeżeli czegoś nie zmienimy w swoim postępowaniu, to zmiany które następują, bardzo szybko doprowadzą do naszego straszliwego końca. Każdy z nas jest odpowiedzialny za to, jakie będzie jutro. Książka ta to wizja naszego przyszłego życia. Niestety, ale to, że ta przyszłość nie maluje się w kolorowych barwach, to wynik naszych często egoistycznych i barbarzyńskich działań. Naszym obowiązkiem jest zapewnienie przyszłym pokoleniom życia w warunkach nie gorszych niż nasze. 

Myślę, że ta książka to obowiązkowa lektura dla wielu ludzi. Napisana dokładnie w czasie, kiedy jeszcze możemy uniknąć katastrofy. Polecam, a wręcz nakazuję ją przeczytać. Mam nadzieję, że lektura tej książki sprawi, iż zatrzymamy się na chwilę i przemyślimy swoje myślenie. Książka warta jest każdej poświęconej jej chwili. Autorka trafiła w najważniejszy punkt naszej teraźniejszości i zwraca nam uwagę na to, że albo teraz uratujemy nasz dom, albo nigdy nam się to nie uda.

Jeśli interesuje Was ten gatunek literatury, tę i inne książki znajdziecie na stronie Taniej Książki w dziale nowości

K@sia

 

02 marca

"Piętno Katriny" Agnieszka Bednarska - recenzja

"Piętno Katriny" Agnieszka Bednarska - recenzja

"Piętno Katriny" to kolejna powieść z serii Gorzka czekolada wydawnictwa Media Rodzina. Książka Agnieszki Bednarskiej to mieszanka horroru, thrillera psychologicznego i powieści obyczajowej, ale także historia opowiadająca o miłości między członkami rodziny, która jest siłą nie do przezwyciężenia. 

Czytając tę powieść mamy ciarki na plecach, ale fabuła wciąga i nie pozwala oderwać się od historii, w której matka nie rozumie, dlaczego jej syn, kochający ją i swojego brata, zrobił coś niewyobrażalnego. Poznajemy też studentkę z Polski, Amy, która wyjeżdża do Stanów, aby popracować i pozwiedzać. Niestety podróż, która miała być spełnieniem jej marzeń, jest ucieczką i swego rodzaju "karą" dla najbliższych. 

Wszyscy bohaterowie spotykają się w małej miejscowości Norco Valley, przez którą w dwa tysiące piątym roku przeszedł huragan Katrina, zabijając dużą liczbę mieszkańców. Trzynaście lat po tym wydarzeniu miasto nadal jest pogrążone w atmosferze z tamtego czasu i nasi bohaterowie będą musieli odnaleźć się w tej sytuacji. Główna bohaterka jest psychologiem, a jej mąż terapeutą, który skrywa mroczną tajemnicę. Sekret ten stanie się spoiwem łączącym wszystkich bohaterów. Czy tajemnica zostanie wyjaśniona, a winni poniosą sprawiedliwą karę? 

Autorka świetnie przygotowała się do napisania tej powieści. Widać ogromną pracę nad zgłębieniem poruszonych w książce wątków. Warstwa obyczajowa jest pełna trudnych dla bohaterów emocji, z którymi muszą sobie poradzić. W połączeniu z mroczną tajemnicą i traumą sprzed lat wychodzi po prostu petarda. 

Jeśli ktoś lubi się bać i jednocześnie lubi zagadki kryminalne, to jest to idealna lektura dla niego. Przeczytaj, a dreszcze i niepokój będą z Tobą przez cały czas! Nie czytaj wieczorem, bo wtedy "ONI" nie śpią, a Ty byś zasnął?!        

Kasia


24 lutego

"Finał Rosie" Graeme Simsion - recenzja

"Finał Rosie" Graeme Simsion - recenzja

"Finał Rosie" to trzecia część losów rodziny Tillmanów, czyli zakończenie historii aspergerowca Dona i jego żony Rosie. Tym razem oprócz Dona, który jest genetykiem, i Rosie, będącej lekarzem naukowcem, śledzimy również losy ich syna, Hudsona, jedenastoletniego ucznia klasy szóstej, mającego podobne do ojca problemy z adaptacją. 

Don musi zaopiekować się synem, ponieważ Rosie dostaje ofertę pracy, a Hudson wpada w tarapaty. Don również zmienia pracę, z naukowca i genetyka staje się... nie zdradzę kim, musicie przekonać się sami, czytając książkę. Rodzina zmienia miejsce zamieszkania. Z Nowego Jorku przeprowadzają się do... i tutaj też niespodzianka. 

Problemy syna generują bardzo dużą dawkę emocji i nieoczekiwanych zdarzeń, które wymagają podejmowania szybkich decyzji i reagowania na wydarzenia, które niejednego rodzica doprowadziłyby do zawału serca. Don nie zapomina również o swoim przyjacielu, który potrzebuje pomocy. Jednak największe wsparcie mężczyzna otrzymuje od... Hudsona, z którym zakłada firmę. Czym zajmuje się ta firma? 

Jeżeli dwie pierwsze części trylogii o losach Dona były dobrą zabawą, to trzeci tom to gotowy przepis na doskonały wieczór z inteligentną, zabawną i dającą wiele do myślenia książką. Autor w ciekawy i przyjazny sposób przedstawił problemy, z którymi na co dzień zmagają się autystycy i aspergerowcy. Duża dawka humoru bierze się w dużej mierze z osobowości głównego bohatera, Dona. Hudson zaś jest dzieckiem, które nie do końca jest "zwykłym" uczniem i nie każdy rodzic, nauczyciel jest w stanie go zrozumieć, ale wystarczy chwilę pomyśleć i okazuje się, że od dzieci można się wiele nauczyć!

Kto przeczyta wszystkie trzy części, będzie żałował, że to już koniec tej historii. "Finał Rosie" to pełna humoru, ale i bardzo mądra pozycja, która warta jest poświęconego jej czasu. 

Kasia   

    

24 lutego

"Efekt Rosie" Graeme Simsion - recenzja

"Efekt Rosie" Graeme Simsion - recenzja

Książka Graeme'a Simsiona "Efekt Rosie" to druga część opowiadająca o losach genetyka Dona Tillmana i jego żony Rosie. Przeprowadzają się oni z Australii do Nowego Jorku. Don ma zdiagnozowany Zespół Aspergera, co powoduje, że jego świat jest bardzo uporządkowany, wszystko musi być zaplanowane i nic nie może się wydarzyć bez wcześniejszej analizy i przygotowania. Tymczasem od kiedy Don i Rosie zostali małżeństwem, akcja goni akcję, a jedna katastrofa to początek następnej. Niespodziewanie Don dowiaduje się, że traci mieszkanie, a jego żona jest w ciąży. Aby sprostać roli ojca Don postanawia uczestniczyć w porodzie cielaka, a także za radą przyjaciela obserwuje dzieci na placu zabaw, aby lepiej poznać ich zachowania. Efekt jest taki, że... zostaje aresztowany.

Próby ratowania małżeństwa również przynoszą zupełnie niespodziewany skutek. W dodatku w życiu mężczyzny musi znaleźć się czas i miejsce dla przyjaciela, który rozstaje się z żoną i potrzebuje jakiegoś lokum. W mniemaniu Dona to, co się dzieje wokół niego, to czyste szaleństwo! Jak poradzi sobie z armagedonem wkraczającym w jego uporządkowany świat?

Z przyjemnością wróciłam do świata Dona i Rosie. Pełna humoru historia wciągnęła mnie i sprawiła, że niejednokrotnie się uśmiechnęłam. Częste i niespodziewane zwroty akcji zapewniają sporą dawkę emocji. Powieść "Efekt Rosie" to idealna lektura na wieczór i chwilę relaksu. Polecam! 

Kasia

19 lutego

"Projekt Rosie" Graeme Simsion - recenzja

"Projekt Rosie" Graeme Simsion - recenzja

Powieść Graeme'a Simsiona "Projekt Rosie" to zabawna opowieść o genetyku Donie Tillmannie, który szuka żony. Pomagają mu w tym jedyni przyjaciele, jakich ma, małżeństwo Claudia i Gene. Jego próby znalezienia partnerki idealnej wywołują uśmiech czytelnika. Don tworzy bowiem szesnastostronicowy kwestionariusz, na podstawie którego zamierza wyłonić najlepszą kandydatkę na żonę. Wypełnienie tego zadania graniczy jednak z cudem. Podczas poszukiwań Don poznaje Rosie, która robi doktorat na uniwersytecie i pracuje jako barmanka, a prywatnie poszukuje swojego biologicznego ojca. Kobieta nie ma ani jednej z preferowanych przez Dona cech charakteru. Mężczyzna pomaga jej jednak z poszukiwaniach ojca, które wiążą się z niesamowitymi przygodami. 

Don i Rosie to dwie zupełnie odmienne osobowości. Ona z przysłowiowego Wenus, a on z Marsa. Czy Don znajdzie kandydatkę na żonę, która spełni jego wszystkie oczekiwania? Czy Rosie odnajdzie ojca wśród 141 absolwentów medycyny, którzy studiowali z jej matką trzydzieści lat temu? 

Styl autora jest lekki, dzięki czemu świetnie czyta się tę uroczą komedie romantyczną. Don ze swoim podejściem do świata jest ujmujący, a najzabawniejsze jest to, że chociaż Rosie jest całkowitym przeciwieństwem jego ideału, coś go do niej przyciąga. Z przyjemnością obserwowałam ich perypetie. 

Książka ta wciąga czytelnika i nie pozwala na odłożenie jej, dopóki nie dowiemy się, jaki jest finał tej historii i jak ułożą się losy Dona i Rosie. Podczas lektury wciąż zastanawiałam się, kto okaże się ojcem Rosie, a kto zajmie miejsce żony Dona. No cóż, teraz już wiem i powiem tylko tyle: "To niemożliwe!". A Ty, jeśli chcesz wiedzieć, przeczytaj powieść, a z pewnością zechcesz sięgnąć po kolejne tomy tej serii. 

Kasia

08 stycznia

"Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę" Sumia Sukkar - recenzja

"Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę" Sumia Sukkar - recenzja
Tytuł: "Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę" 
Autor: Sumia Sukkar
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Jaguar


"Zawsze chciałem, żeby w naszych umysłach pojawiła się tabliczka i gumka do ścierania, kiedy zamkniemy oczy, byśmy mogli przepisać wspomnienia na nowo lub po prostu je wymazać."


Bajecznie kolorowa okładka w pierwszej chwili nie zapowiada trudnego tematu, który poruszony został w książce. Historia tytułowego chłopca opisana została pięknym językiem.
"Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę" to niezwykle wzruszająca opowieść o przygodach czternastoletniego Adama. Adam stracił matkę - od tego czasu opiekuje się nim siostra Yasmine. Adam ma zespół Aspergera. Widzi i nazywa emocje kolorami. Gdy zaczyna się wojna, jego życie wywraca się do góry nogami. Okrucieństwa wojny, takie jak śmierć brata, rozstrzelanie sąsiadów, porwanie siostry, czy bombardowanie miasta i utrata domu odmienią go na zawsze. Co Adam utrwali na swoich obrazach? Dowiecie się, gdy przeczytacie tę książkę - polecam, Maciej Makaryk.



07 listopada

"Dziwna i taki jeden" Meagan Brothers - recenzja

"Dziwna i taki jeden" Meagan Brothers - recenzja
Tytuł: "Dziwna i taki jeden" 
Autor: Meagan Brothers 
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 330
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal; YA!

W tej książce mamy do czynienia z historią pozornie zwykłą, opowiadającą o losie dwojga nastolatków, Roryego i Luli. Są to przyjaciele, dzielący zainteresowania, poglądy, szkołę, a także myśl, że nie są do końca tacy, jak wszyscy. Każde z nich boryka się z problemami, pasującymi do współczesnego świata, łącznie z trudnym tematem jakim jest alkoholizm czy tożsamość seksualna. Książka, jako opowieść spodobała mi się. Nie znalazłam tam lektury jak z podręcznika, lecz na pewno dobrą historię o pasji i znaczeniu, o przeciwnościach losu i ich pokonywaniu. Stosunkowo łatwa do przeczytania, pozwala polubić czy nawet pokochać dwójkę głównych bohaterów, rozśmiesza, ale także zmusza do łez i ogólnie określiłabym ją mianem przyjemnej. 

Fabuła czasami zaskakuje, zawiera też dużo przemyśleń i myślę, że znajdą się odbiorcy tej powieści wśród wszystkich kategorii wiekowych. Lubię podejmowanie tematu przyjaźni czy miłości, bo każdy widzi ją inaczej. Szczególnie dla nastolatków, w których gronie się znajduję, te tematy potrafią być zbyt wrażliwe do poruszania. Nie chcemy rozmawiać o niczym z obawy przed odrzuceniem czy właściwie z niewiedzy. Nie chcemy zostać skrzywdzeni, albo lekkomyślnie postępujemy, zostając ze złamanym sercem, które nie jest łatwe do posklejania. Wtedy bronimy go aż nadto. Miłość jest przecież równie piękna i niewinna, jak i niesamowicie delikatna. Lula też miała tutaj taki problem. Zaczęła pytać i zastanawiać się. Odkrywać uczucia. Podróż, którą odbyła, bardzo jej pomogła. 

Technicznie, bo o tym też trzeba napisać, książka ta ma bardzo wygodną czcionkę i liczy sobie 330 stron. Mam wrażenie, jak przy wszystkich książkach, że każdy może ją przeczytać. Ta historia jest naprawdę jedną z przyjemniejszych. Zawiera wiele metafor i sprawia, że chce się uśmiechać. Uważam, że piękno w niej ukryte jest zdecydowanie warte przeczytania. A zatem... Idźcie i czytajcie, a kto wie, jaka przygoda zachwyci Was na następnych stronach!

Ola


10 maja

"Z pamiętnika zajętej wróżki" Ewa Zdunek - recenzja

"Z pamiętnika zajętej wróżki" Ewa Zdunek - recenzja
Tytuł: "Z pamiętnika zajętej wróżki"
Autor: Ewa Zdunek
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki


Książka Ewy Zdunek, „Z pamiętnika samotnej wróżki”, opowiada o losach trzydziestoletniej Emilii, która rezygnuje z pracy w rodzinnej pralni i zatrudnia się w TV jako wróżka. 

Książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie, co sprawia, że można ją przeczytać w jedno popołudnie. Jednakże, jeśli chodzi o mnie, to książka jest mało treściwa. Większość fabuły dotyczy porad, których udziela Emilia jako wróżka. Ludzie dzwonią z różnymi problemami, czasami pytają o radę lub szukają pocieszenia. W międzyczasie w książce pojawiają się inne wątki, które są dodatkiem do fabuły. Autorka książki pokazuje nam, jak szybko można znaleźć i zatrzymać przy sobie faceta, a także, jakie mogą wyniknąć niespodziewane problemy, jeśli do końca nie wiemy z kim się tak naprawdę związaliśmy. Odskocznią od wróżb był wątek, w którym Emilia zostaje napadnięta pod swoim blokiem. Sprawa ta była związana z jej chłopakiem, który wpakował się w niezłe tarapaty. Również problem wciąż znikających słupków ogrodzeniowych z osiedla wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika i sprawia, że fabuła książki nie jest nudna. Dzięki tym historiom poznajemy problemy i zabawne sytuacje z codziennego życia bohaterki. Wszystko to sprawia, że fabuła i bohaterowie tej książki, stają się bardziej realni. Ale to jedna z niewielu zalet tej książki…
Według mnie jest to sympatyczna lektura na wieczór, dla zabicia czasu z braku innych obowiązków czy rozrywek.

Beta


26 kwietnia

„Olśnienia” Magdalena Rybak - recenzja

„Olśnienia” Magdalena Rybak - recenzja
Tytuł: „Olśnienia”
Autor: Magdalena Rybak
Gatunek: literatura obyczajowa, wspomnienia
Liczba stron: 159
Wydawnictwo: Drzewo Babel


„Olśnienia” to niepozorna książeczka w nietypowym formacie. Jej nietypowość zaś na formacie się nie kończy. Jest to bowiem zbiór krótkich tekstów, w których znani i lubiani aktorzy, dziennikarze, publicyści, podróżnicy czy muzycy opowiadają o swojej „chwili życia”. O tym momencie, który był dla nich wyjątkowy, bo coś zrozumieli, dokonali jakiegoś wyjątkowego, życiowego odkrycia. Historie prosto z ich codzienności, powiedziałabym, że nawet intymności, bo nie każdy przecież chce dzielić się tym, co myśli i jak myśli. Dla wielu osób są to sprawy tak osobiste, że nie mówią o nich nikomu, nawet najbliższym. Drugim problemem dla wielu osób byłoby chyba ubranie w słowa tych „olśnień”. Tymczasem okazuje się, że pięknie i prosto przedstawili je m.in. Stanisława Celińska, Anna Dymna, Krystyna Janda, Leszek Możdżer czy Maciej Stuhr. 

Nie jest to książka, którą czyta się szybko. Trzeba nad nią trochę pomyśleć, zastanowić się nad przesłaniem, które zostawili nam bohaterowie tych krótkich tekstów. Doceniam to bardzo, że zechcieli się oni podzielić z autorką swoimi prywatnymi „olśnieniami” i cieszę się, że miałam możliwość przeczytania tej książki. Polecam wszystkim, bez wyjątków, bo każdy potrzebuje czasem chwili na to, by spojrzeć na życie z dystansu, przemyśleć to i owo, a w rezultacie może odnaleźć swoją własną „chwilę życia”? 

Zoja


24 kwietnia

Szczęści@ry Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska - recenzja

Szczęści@ry Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska - recenzja
Tytuł: "Szczęści@ry"
Autor: Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Gatunek: literatura obyczajowa
Ilość stron: 270
Wydawnictwo: Edipresse Książki


Zazwyczaj nie czytam książek polskich autorów, ale kiedy zobaczyłam "Szczęści@ry", postanowiłam dać im szansę. Jest w nich coś pozytywnego, co od razu przyciąga czytelnika. Może to ta kolorowa okładka, a może sielankowa i zarazem intrygująca obwoluta, tego nie wiem, ale nie żałuję poświęconego im czasu.

Bohaterkami powieści są dwie przyjaciółki: Magda i Jagoda. Obie kobiety mają po trzydzieści sześć lat i znają się mniej więcej od szkoły podstawowej. Nic więc dziwnego, że zwierzają się sobie z najintymniejszych spraw i wspierają w trudnych chwilach. Książka ma formę wymienianych między nimi maili, w których przyjaciółki opisują swoje życiowe perypetie. Tak jak mówi obwoluta, "Szczęści@ry" zaczynają się od happy endu, bowiem od dwóch ślubów. Poprzednie związki obu kobiet były pomyłkami, ale teraz, po zakończeniu spraw rozwodowych i wyleczeniu złamanych serc, pora na nowe życie. Zarówno Magda, jak i Jagoda, poznają partnerów, którzy akceptują ich bagaż życiowych doświadczeń i kilkuletnie już dzieci. Przyjaciółki piszą do siebie o różnych sprawach, np. o problemach z wyborem sukni ślubnej, o ekscytacji ceremonią, o szczęściu, dzieciach, ale także o przeciwnościach losu, które później je spotykają.
Książka porusza bowiem kilka trudnych tematów, czego zupełnie się po niej nie spodziewałam. Pojawia się w niej wątek sąsiada alkoholika, który bije swoją żonę, a także problem eurosieroctwa. Powieść rozwija się powoli, co na początku trochę mnie nużyło, niezbyt też podobał mi się fakt, że składa się ona z samych maili, które często były zupełnie wyprane z emocji, ale koniec końców będę ją miło wspominać. Dwie główne bohaterki są bardzo dobrze wykreowane i mimo że są całkowicie zmyślone, to jednak wydają się bardzo realne przez trudności, jakie gotuje im los. Trudności, które mogą spotkać każdą z nas.

Tak naprawdę "Szczęści@ry" są powieścią o życiu. Bohaterki zmagają się z problemami w pracy, zajmują domem, wychowują dzieci i wśród tych wielu spraw gonią za szczęściem. Mimo różnych przeszkód, problemów, a czasami nawet łez zawsze odnajdują w domowym zaciszu radość. Gdy spędzają czas z ukochanym, gdy patrzą na spokojnie śpiące w łóżkach dzieci, nawet podczas spaceru z psem. Wiedzą, że mają wielkie szczęście, właśnie one, bo mają dom, dzieci i kogoś, kto je kocha i wspiera. Myślę, że "Szczęści@ry" są lekturą odpowiednią dla nieco starszych czytelniczek, które odnajdą się w tej tematyce.

Edelline


30 stycznia

"Ru" Kim Thuy - recenzja

 "Ru" Kim Thuy - recenzja
Tytuł: "Ru"
Autor: Kim Thuy
Tłumacz: Wiktor Dłuski
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 160
Wydawnictwo: Drzewo Babel


„Ru” jest pierwszą książką wietnamskiej pisarki Kim Thuy. Jest to książka napisana w postaci pamiętnika, który prowadzi główna bohaterka – Nguyen An Thin.
Książka zaczyna się, kiedy bohaterka jako młoda dziewczynka dostaje się na pokład statku z boat people - uchodźcami, którzy ociekają z kraju w poszukiwaniu lepszego życia. Kiedy w końcu uda jej się dostać na ląd, bardzo trudno jej się przystosować do życia w obcym kraju, nie znając języka oraz będąc uchodźcą.
To niewielkie, bo zaledwie 160-stronicowe dzieło ukazuje całe życie uchodźcy. Pokazuje, jak bohaterka starała się przetrwać w obcym kraju, jakie przyjaźnie zawarła, jak traktowała swoją rodzinę – rodziców i swoje chore dziecko, i jak się do nich przywiązała. Ale dzięki tej książce można również dowiedzieć się wiele o wyglądzie wietnamskiej rodziny oraz o jej zwyczajach.
Książka jest troszkę trudna, ponieważ jej zrozumienie wymaga skupienia. Zawiera w sobie wiele porównań i epitetów. Skłania do refleksji oraz zadumy.
Polecam ją osobom starszym, które chcą się dowiedzieć o życiu wietnamskich uchodźców, oraz tym, którzy lubią książki skłaniające do refleksji.

A co oznacza tytułowe „ru”? To po francusku „źródełko, strumyczek”, a jako przenośnia - „upływ (np. łez, krwi, pieniędzy). Po wietnamsku to „kołysanka”, „kołysać do snu”.  

Julia


30 stycznia

"Wysokie góry Portugalii" Yann Martel - recenzja

"Wysokie góry Portugalii" Yann Martel - recenzja
Tytuł: "Wysokie góry Portugalii"
Autor: Yann Martel
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Albatros


Powieść jest jakby tryptykiem, każda z trzech części opowiada o rzeczach ostatecznych, jak śmierć, ale też żałoba i jakże ważna dla każdego miłość. Pozornie niewiele łączy te trzy części, bo pierwsza opowiada o pewnym młodzieńcu o imieniu Tomas, który stracił w ciągu tygodnia trzy najbliższe sobie osoby, które umarły na dyfteryt: ukochaną Dorę, która przeżyła 24 lata, ich synka, pięcioletniego Gaspara, i ojca Silvestro. Ten wielki żal spowodował, że Tomas zaczął chodzić tyłem. Argumentował tę osobliwość tym, że sensowniej iść przeciw wiatrowi, deszczowi, słońcu, atakującym owadom, niepewnej przyszłości z tarczą jaką jest tył własnej głowy, tył płaszcza, siedzenie spodni. To według naszego młodego bohatera tarcza, nasza zbroja. Gdy idzie się tyłem, wszelkie delikatne części ciała, jak twarz czy pierś są chronione. Budziło to na początku śmiech i wielkie zainteresowanie otoczenia, ale z czasem ludzie się przyzwyczaili i przywykli. Tomas żyje w początkach XX wieku, jest kustoszem i trafia na dziennik siedemnastowiecznego misjonarza, ojca Ulissesa. Ma to miejsce zaraz po tym, jak stracił najbliższe sobie osoby. Zapiski portugalskiego misjonarza zawierają informacje o pewnym artefakcie - przedmiocie, który trafił do Portugalii i może, o ile zostanie odnaleziony, odmienić bieg historii. Tu rozpoczyna się wędrówka w tytułowe wysokie góry. Nie idzie jednak swoim sposobem, a jedzie automobilem. Bogaty stryj użycza Tomasowi automobil firmy renault. Pamiętajmy, że mamy początek XX wieku. Obsługa samochodu jest niezwykle skomplikowana, wymaga wielu zabiegów i sprytu, ale jazda ma zapewne wiele zalet, choć budzi wśród napotkanych ludzi ciekawość, ale i strach. Zagadką jest też miejsce złożenia owego przedmiotu, ponieważ ojciec Ulisses pisze o jakimś kościółku, może romańskim, może gotyckim w jednym z portugalskich miasteczek. Jedzie więc nasz bohater poszukać owego skarbu i mamy pełen humoru opis tej niezwykłej podróży. Czy dotrze na miejsce? Czy odnajdzie ów krucyfiks? Zrealizuje cel swojego życia? Tu już każdy musi sam przeczytać, by zagadki się rozwiązały. 

Druga część rozpoczyna się w noc sylwestrową 1938/39. Patolog Eusebio Lozora pracuje w szpitalu i jest wielbicielem powieści Agaty Christie. W miejscu pracy odwiedza go  żona, a później pewna tajemnicza kobieta z walizką. Pochodzi z wioski Tuizelo w Wysokich Górach Portugalii i opowiada lekarzowi o swoim mężu, początkach ich małżeństwa, miłości, również fizycznej, także tragedii, jaka spotkała ich rodzinę, czyli śmierci ich małego synka i na koniec otwiera walizkę, w której znajdują się zwłoki zmarłego nagle męża. Tragedia rodzinna spowodowała, że jej mąż zaczął chodzić tyłem, jak Tomas. Kobieta nad wszystko prosi o zrobienie sekcji i chce być przy jej wykonywaniu. Sekcja zwłok Rafaela Castro przynosi niesamowite rezultaty, to trochę jak z fantastycznej bajki i znowu musisz, szanowny czytelniku, przeczytać o tym sam. Zapewniam, że warto. 

Czas akcji części trzeciej to początek lat osiemdziesiątych XX wieku. Mieszkający w Kanadzie senator po śmierci żony jest pogrążony w żałobie. Nie może znaleźć sobie miejsca, nie może zająć się pracą i zbieg okoliczności sprawia, że staje się właścicielem szympansa, małpy człekokształtnej o imieniu Odo. Sprzedaje swój dom i wyrusza w podróż do miasteczka Tuizelo w Wysokich Górach Portugalii, skąd pochodzili jego rodzice. Niezwykła jest ta więź człowieka i szympansa. Peter znalazł tu spokój duszy i ciała, a zagadka łącząca te trzy niezwykłe opowieści "Bezdomny", "Droga do domu" i "Dom" zostaje rozwiązana. 

Po przeczytaniu kilkunastu pierwszych stron miałam odłożyć książkę, odnosiłam bowiem wrażenie, że będę się męczyła przy kolejnych kartach, ale powieść naprawdę mnie wciągnęła, a humor, niesamowite zwroty akcji i trochę fantastyczno-baśniowe akcenty spowodowały, że niecierpliwie chciałam dotrzeć do końca. Przeczytać warto, zachęcam.

Marta



27 lutego

"Na imię jej Rose" Christine Breen - recenzja

"Na imię jej Rose" Christine Breen - recenzja
Tytuł: "Na imię jej Rose"
Autor: Christine Breen
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 317
Wydawnictwo: ŚwiatKsiążki
seria: Leniwa Niedziela


Po śmierci swojego męża Iris, zajmująca się ogrodnictwem, nadal próbuje się pozbierać. Cały czas pamięta o tym, że nie dotrzymała złożonej mu obietnicy. Przyrzekła mężowi przed śmiercią, że odnajdzie biologiczną matkę ich adoptowanej córeczki.Po niepokojących informacjach od jej lekarki Iris zdecydowała się wywiązać z umowy. Opuściła dom, znajdujący się w zachodniej części Irlandii, i wyruszyła na poszukiwania rodziny Rose. Podążając jedynym tropem, jaki posiadała, zawędrowała aż do Bostonu...
Dziewiętnastoletnia Rose, studiująca w Londynie, również przeżywała bardzo trudne chwile. Nie umiała sobie z nimi poradzić. Rozmyślała nad porzuceniem studiów, mimo swojej wielkiej miłości do gry na skrzypcach.

"Maki eksplodują niczym korki z butelek szampana, a widok ich jedwabiście czerwonych wnętrz zapiera ogrodnikowi dech w piersiach. Na twoich oczach w godzinę pąki rozwijają się w duże kielichy i tak dotrwają aż do rana."

Książka ukazuje wiele problemów, z jakimi musi radzić sobie na co dzień prawie każdy z nas. Śmierć kogoś bliskiego, nagłe pogorszenie zdrowia i wiele trudnych decyzji do podjęcia. ,,Na imię jej Rose” jest książką bardzo ciekawą, emocjonującą, wzruszającą i strasznie trudno się od niej oderwać. Fabuła była mocno wciągająca. Polecam.

Mąka



11 lutego

"Sekretna Herbaciarnia" Vanessa Greene - recenzja

"Sekretna Herbaciarnia" Vanessa Greene - recenzja
Tytuł: "Sekretna Herbaciarnia"
Autor: Vanessa Greene
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 351
Wydawnictwo: Świat Książki


Książka opowiada o czterech kobietach, których drogi skrzyżowały się i odmieniły ich życia.  Letty, Kat, Charlie i Seraphine połączyło ,,magiczne” miejsce, jakim była Nadmorska, czyli herbaciarnia, prowadzona przez Letty. Dla Kat Nadmorska była ,,ucieczką od wszystkich zmartwień”.  Znajdowała w niej spokój, chwilę wytchnienia. Kobieta była samotną matką i szukała pracy. Letty była matką jej najbliższej przyjaciółki, a także bardzo bliską jej osobą.

Właśnie w to miejsce kieruje się Charlie, czyli młoda dziennikarka, pisząca artykuł o najlepszych angielskich herbaciarniach. W ten sposób chce poprawić relacje z siostrą.
Do kobiet dołącza Francuzka, Seraphine, która przybyła, aby nauczać języka Zoe - córkę Adama, miejscowego weterynarza. Dla dziewczyny to czas na podjęcie wielu decyzji życiowych.
Letty, Kat, Charlie i Seraphine połączyła prawdziwa przyjaźń i wspólna praca przy artykule dziennikarki. Od tamtej pory były dla siebie bardzo ważne. 
,,Sekretna Herbaciarnia” jest wzruszającą, piękną opowieścią, mówiącą o sile przyjaźni, ukazując przy tym jej wielką wartość. Jest w niej ukazane wiele problemów, trudnych sytuacji, które mogą dotknąć w przyszłości każdego z nas. Autorka pokazuje wielką wartość akceptacji rodziny.
Moim zdaniem książka była świetna i serdecznie ją polecam.


Mąka


06 października

"Kochani dlaczego się poddaliście?" Ava Dellaira - recenzja

"Kochani dlaczego się poddaliście?" Ava Dellaira - recenzja
Tytuł: "Kochani dlaczego się poddaliście?"
Autor: Ava Dellaira
Gatunek: literatura młodzieżowa, obyczajowa
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 300


„Laurel podziwiała siostrę, ale czuła się przez nią zepchnięta w cień. Teraz usiłuje pogodzić się z tym, co się stało, i odnaleźć siebie. Choć nie jest łatwo opłakiwać kogoś, komu się nie wybaczyło… Pisze o tym, co się zdarzyło, przeżywa to jeszcze raz. Zwierza się, pyta. Te listy i miłość, którą odkrywa, pozwalają pojednać się z życiem i z sobą samą. Rozumie, że nie mogła ocalić siostry, ale może ocalić siebie”.

Laurel - bohaterka książki, której czytelnik towarzyszy od pierwszej strony, jest dziewczyną „po przejściach”. Poznajemy ją w momencie, gdy rozpoczyna naukę w szkole średniej. Laurel wybrała szkołę inną niż jej znajomi i przyjaciele z gimnazjum. Podjęła taką decyzję ze względu na bolesne wydarzenie, które zmieniło jej życie na zawsze. Dziewczyna czuje się w nowej szkole samotna i zagubiona, ale ma nadzieję na to, że to właśnie tutaj, z dala od osób wszystkowiedzących, od osób współczujących, może zacząć wszystko od nowa. Z biegiem czasu zaprzyjaźnia się z grupką ludzi, którzy powoli wkraczają w jej życie stając się jej przyjaciółmi, rodziną, powiernikami, oparciem. Pojawia się również miłość, miłość trudna, bolesna, ale jednocześnie najpiękniejsza.
Z kart książki dowiadujemy się, że rodzina Laurel rozpadła się. Rodzice są po rozwodzie, a starsza siostra Laurel zginęła tragicznie. I to wydarzenie spowodowało, że rodzina przestała istnieć. Każdy miał żal do każdego, wzajemne obwinianie się doprowadziło do ucieczki matki, do rozpadu psychicznego Laurel, do wycofania się ojca.
Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie w tej sytuacji, ponieważ straciła nie tylko ukochaną siostrę, która była dla niej wzorem do naśladowania, ale również rodziców. Czy na zawsze? Czy po tak bolesnych wydarzeniach da się skleić rodzinę? Czy mogą jeszcze kiedykolwiek funkcjonować jak dawniej?
Okazuje się, że pomocną dłoń do dziewczyny wyciągnie jako pierwsza nauczycielka języka angielskiego. Zrobi to nieświadomie, a może nie?, zadając pracę domową. Laurel poświęci się temu zadaniu bez reszty, cały swój czas poświęci pisaniu listów do osób nieżyjących. Czy ją to ocali?

„Kochani dlaczego się poddaliście” jest książką smutną, a temat poruszony w niej dotyka sfery uczuciowej, ale tak delikatnej, że jedno niewłaściwe słowo może wyrządzić ogromną krzywdę. Jest to książka o cierpieniu, radzeniu sobie z rzeczywistością w obliczu żałoby po najbliższej osobie. Jest to książka o przyjaźni, prawdziwej, szczerej, dojrzałej. Jest to książka o miłości, tej złej i dobrej, pięknej i krzywdzącej. I przede wszystkim jest to książka o uczuciach, napisana w formie listów, pamiętnika. Piękna, wzruszająca i dająca do myślenia książka. Czasem warto zatrzymać się i przewartościować własne życie. Czasem ktoś musi nam uświadomić, co w tym naszym życiu jest najważniejsze. I taka jest właśnie ta lektura. Zmusza nas do refleksji, ale też pokazuje, że jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami, płaczącymi, cierpiącymi i kochającymi. Boimy się samotności, pragniemy obecności drugiej osoby.

Zachęcam do przeczytania książki, polecam gorąco, mnie ona nie zawiodła, ponieważ oprócz tych trudnych tematów, była to dla mnie fantastyczna lektura o życiu nastolatki. Czy Laurel w końcu pogodzi się ze śmiercią siostry? Czy rodząca się miłość przetrwa ten trudny czas? Czy decyzja dotycząca wyboru innej szkoły niż rówieśnicy była prawidłowa? Czy można zaprzyjaźnić się z „kosmitami”? Na wszystkie te pytania znajdziemy odpowiedzi w książce. Polecam!!!

Ana


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger