Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akapit-press. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akapit-press. Pokaż wszystkie posty

29 listopada

"Niepokorna Nika" Terri Libenson - recenzja

"Niepokorna Nika" Terri Libenson - recenzja
Tytuł: "Niepokorna Nika"
Autor: Terri Libenson
Gatunek: literatura dla dzieci, literatura dla młodzieży
Liczba stron: 170
Wydawnictwo: Akapit Press


"Niepokorna Nika" autorstwa Terri Libenson to książka przeznaczona dla "płci pięknej w wieku 11+". Porusza ona tematykę bardzo bliską sercu każdej nastolatki. Bri i tytułowa Nika są przedstawicielkami społeczeństwa obecnych czasów. Mają zapracowanych rodziców, niezliczoną ilość obowiązków i często zdane są same na siebie, ale mimo to dzielnie walczą, żeby spełnić swoje aspiracje i cieszyć się życiem. Bohaterki przeciwstawiają się również typowej przypadłości ludzi, jaką jest przyklejanie etykietek innym. 

W książce poruszane są podstawowe wartości społeczne, takie jak: przyjaźń, troska o innych, odpowiedzialność, dobre relacje z innymi. Opowiadana historia jest zabawna, interesująca i napisana prostym, zrozumiałym, czasami bardzo żartobliwym językiem, a forma, częściowo komiksowa, z pewnością przypadnie do gustu młodzieży. Barwne i zabawne rysunki Terri Libenson rozwijają wyobraźnię młodych ludzi i jednocześnie podnoszą walory książki, a dość wartka akcja sprawia, że ta lekka lektura gwarantuje przyjemny wieczór swoim czytelniczkom. Polecam.

Domi


19 listopada

"Kłamstwo" Care Santos - recenzja

"Kłamstwo" Care Santos - recenzja
Tytuł: "Kłamstwo"
Autor: Care Santos
Gatunek: literatura młodzieżowa 
Liczba stron: 220
Wydawnictwo: Akapit Press


Książka, którą chciałabym dzisiaj omówić, została napisana przez Care Santos i nosił tytuł „Kłamstwo”. W głównej mierze opowiada ona o życiu dwojga nastolatków idealnie ze sobą kontrastujących. Są to Xenia, wiodąca normalne życie dziewczyna i wzorowa uczennica liceum, oraz Marcel. Chłopak urodzony w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie, jak on sam sądzi, który jak się później okaże, ma wiele tajemnic oraz kłamstw, jak chociażby jego własne imię.

Ale teraz tak na serio:

Osobiście nie czytam tego typu książek, ponieważ nie przepadam za romansami, a ta powieść zdecydowanie się do tego gatunku zalicza. W dodatku dość "głupiego", biorąc pod uwagę sytuacje z pierwszych kilkudziesięciu stron książki. Bo powiedzmy sobie szczerze: książka opisująca zakochanie się nastolatki w chłopaku poznanym przez internet, którego w życiu nie widziała, na pewno nie jest idealnym przykładem dla nastoletnich czytelniczek. Jednak dałam tej książce szansę (albo po prostu mój wrodzony nawyk nieporzucania żadnej książki się odezwał) i muszę przyznać, że sytuacja się trochę rozkręciła. Dokładnie to od 67 strony (od razu uprzedzam, że przy pominięciu wcześniejszych stron można nie połapać się w sytuacji). Oczywiście nie można tego porównać do narastającego uczucia tajemnicy oraz strachu w książkach kryminalnych lub horrorach, ani chociażby do co trzeciej książki młodzieżowej, gdzie od nadmiaru informacji pęka głowa i panuje chaos, ale zawsze to coś. Wracając jednak do tematu... Książka nie wyróżnia się niczym specjalnym, ale zdołała mnie jednak zatrzymać i przekonać do jej nieporzucenia. Jeśli miałabym podać jakąś przyczynę tego stanu rzeczy, byłaby to prawdopodobnie dość nietypowa fabuła. Nie była ona wcale oklepana, choć ją o to na początku posądzałam. Bardzo mi ulżyło, że nie jest to kolejny głupi dramacik nastolatki, która nie ma się komu wyżalić, dlatego to wszystko spisuje i daje do druku. Osobiście uważam to za ogromny plus na korzyść książki.

Według mnie pierwsza połowa książki nie zachęca do podjęcia żadnych dalszych przemyśleń, a jest jedynie słabym i dość naiwnym przedstawieniem zakochania się nastolatki w chłopaku poznanym przez internet, jakby już sama idea tego nie była dość kontrowersyjna i mało przemyślana. Z drugiej strony jednak muszę przyznać, że problem podjęty w tym samym czasie, udawania kogoś, kim się nie jest, pod przykrywką anonimowości, jest dość intrygujący i wartościowy. Niestety, klimat ten szybko ustępuje pod wpływem dość irytującej i zbyt pokręconej z miłości (jak dla mnie) postaci bohaterki. Akcja według mnie rozwija się trochę zbyt szybko, co może być jednak plusem dla ludzi, którzy nie lubią lub nie mają ochoty wiązać się z fabułą i bohaterami literackimi na zbyt długo. Jednak wracając do drugiej połowy tej historii, wydaje mi się ona bardziej interesująca pod wpływem nagłej zmiany akcji i dość intrygującego rozwinięcia fabuły. Wykreowany fikcyjnie główny bohater wydaje mi się o wiele ciekawszy, choć momentami nawet i ta część może lekko znudzić przez brak rozwoju sytuacji lub pominięcie ważnych informacji, których trzeba się będzie później domyślać. Przyczyną tego też może być lekki chaos, który był w pewnym stopniu zapowiedziany wcześniej przez bohatera. Dlatego właśnie dopiero teraz po porównaniu ze sobą obu odrębności mogę zaprezentować swoją opinię.

Uważam, że powieść ta nie jest najwspanialszym dziełem literackim, a możliwe, że nawet mogłaby się ocierać o miano jednej ze słabszych, jeżeli miałabym ją porównać ze wszystkim książkami w mojej kolekcji. Jednak jest w niej coś takiego, że nie można być z niej też całkowicie zawiedzionym. Wręcz przeciwnie. Po przeczytaniu jej odczuwam lekki niedosyt, że tak fajnie zaplanowana fabuła nie mogła zostać bardziej dopracowana; że sama autorka nie dała sobie trochę więcej czasu na jej rozwinięcie i dopisanie szczegółów. Dlatego na pewno nie poleciłabym tej książki prawdziwym koneserom literackim, ale uważam, że jako krótka lektura przed snem spisałaby się na medal.

Marshmallow95


12 listopada

"Moje Bullerbyn" Barbara Gawryluk - recenzja

"Moje Bullerbyn" Barbara Gawryluk - recenzja
Tytuł: "Moje Bullerbyn"
Autor: Barbara Gawryluk
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 120
Wydawnictwo: Akapit Press


"Moje Bullerbyn" to historia o dziewięcioletniej Natalce, której życie ulega gwałtownej zmianie. Wszystko z powodu przeprowadzki całej rodziny z Krakowa do Szwecji, gdzie rodzice mają otrzymać lepszą pracę. Natalia musi pogodzić się z decyzją rodziców, choć początkowo się buntuje. W Krakowie ma bowiem ukochanych dziadków, koleżanki oraz grupę taneczną, z którą jest bardzo związana. 

Początki emigracyjnego życia nie są dla dziewczynki łatwe: nie zna szwedzkiego, trudno jej się odnaleźć w szkole, brakuje jej polskich znajomych i tańca. Stopniowo jednak dostrzega, że nie tylko ona ma problemy. Powoli akceptuje sytuację, w której się znalazła, w czym pomagają jej nowi przyjaciele i kochający rodzice. 

Książka napisana prostym językiem, ma ciekawą fabułę. Można się z niej dowiedzieć, jak wyglądają realia życia w Szwecji. Przeznaczona głównie dla dziewczynek, choć powinni ją przeczytać także rodzice, by dowiedzieć się, jak trudno dzieci znoszą zmiany środowiska i jak mądrze im w tym pomóc.

Agata


10 października

"Łaty na fotelu" Katarzyna Borys - recenzja

"Łaty na fotelu" Katarzyna Borys - recenzja
Tytuł: "Łaty na fotelu"

Autor: Katarzyna Borys 

Gatunek: literatura młodzieżowa

Liczba stron: 236 

Wydawnictwo: Akapit Press 



Do przeczytania książki „Łaty na fotelu” Katarzyny Borys skłonił mnie rysunek ogromnego fotela (doskonałego do czytania książek i do wtulania się weń) na okładce. Bohaterami książki jest rodzeństwo Łatów: Piotrek, Marysia, Frania i najmłodsza Anusia. Ich fantastyczne przygody rozpoczynają się od zakupu przez rodziców czekoladowego, pluszowego fotela, antycznego domku dla lalek i zegara z kukułką. Te przedmioty nabyto w antykwariacie, w którym pracował wielce zagadkowy sprzedawca. Anusi udało się nawet na chwilę zniknąć w jego sklepie pełnym staroci... 

Dzięki magicznym przedmiotom nudnie zapowiadające się ferie zimowe naszego rodzeństwa zamieniają się w tajemnicze, pełne przygód wydarzenia w innym miejscu i czasie. Nasi mali bohaterowie poznają nowych przyjaciół i wraz z nimi odnajdują skarby ukryte w skrzyni. Gdy już wszystkie tajemnice się wyjaśnią, autorka dokonuje przewrotu i przenosi w miejscu i czasie przyjaciół z lawendowego domku do domu rodziny Łatów. W tej książce nic nie może być dopowiedziane do końca. Pełno w niej tajemnic i zagadek. 

Szczególnie polecam ją dzieciom w wieku 10+, zarówno chłopcom, jak i dziewczynkom. 

eLKa


23 grudnia

"Włoska awantura" Magdalena i Sergiusz Pinkwart - recenzja

"Włoska awantura" Magdalena i Sergiusz Pinkwart - recenzja
Tytuł: "Włoska awantura"
Autor: Magdalena i Sergiusz Pinkwart
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 120
Wydawnictwo: Akapit Press 
Seria: Drakulcio ma kłopoty


W tej części Drakulcio zawita do ojczyzny pizzy i oliwek. Nie jestem pewna czy Włochy są przygotowane na przyjazd tego rozbrykanego chłopca i jego ekipy. Krótko przedstawię tę zabawną grupkę, żebyście mogli poczuć jak niesforne i zróżnicowane to towarzystwo. Zacznijmy od Drakulcia - nasz główny bohater zawsze wpada w kłopoty, znajdowanie się w niewłaściwym miejscu i czasie to jego specjalność. Nasz Drakulcio posiada także kuzynkę, Annę Marię, której talent można porównać tylko z jej egoizmem. Koniecznie muszę także wspomnieć o chłopcu imieniem Andrea, który zainicjował cały ten wyjazd. Jego tata jest Włochem, który przeprowadził się do Polski, dlatego chłopiec świetnie zna się na kulturze i potrafi płynnie mówić w dwóch językach. Zbliżają się jego urodziny, które chciałby spędzić we Włoszech, dlatego postanawia pojechać do swojego wujka Eraldo ze swoim najlepszym przyjacielem. Dziwnym trafem z dwuosobowej grupy powstała drużyna złożona z siedmiu osób. Oprócz wyżej wymienionych chłopców i Anny Marii, do gromadki włączają się także wiecznie głodny Tedi, klasowa kujonka Magda Klonowska, a także Gerard - chłopiec pochodzący z Francji i świetnie grający w piłkę nożną. Z całą gromadką postanowiła pojechać także wykształcona italianistka, pani Agnieszka.

Włochy to piękny kraj, słynący z pysznego jedzenia, wspaniałej kultury i melodyjnego języka. Nic dziwnego, że dzieciaki wprost nie mogą się doczekać odwiedzenia go. Ich entuzjazm zostaje jednak ostudzony, gdy na lotnisku czeka na nich niziutki, wąsaty Włoch, który zabiera ich gdzieś wysłużonym fiatem. Mimo, że pierwsze wrażenie wydawało się trochę nieciekawe, później jest tylko lepiej! Dzieciaki zostają zawiezione do XIV wiecznego zamku, który okazuje się domem wujka Andrei. Zamek skrywa wiele tajemnic i cennych skarbów, nawet pochodzących z czasów templariuszy. Szybko okazuje się jednak, że duma i chluba zamku, w postaci cennych artefaktów została skradziona zeszłego lata. Honor i rodzina mają we Włoszech ogromne znaczenie, dlatego wujek Eraldo przyrzekł, że nie spocznie, dopóki nie odnajdzie osoby, która odważyła się obrabować jego dom z cennych pamiątek.

Jak potoczy się pobyt dzieciaków w Bel paese (Przepięknym Kraju)? Czy skarb Templariuszy zaginął już na zawsze?Śledźcie dokładnie treść i czerpcie przyjemność z tej krótkiej opowieści. Oprócz ciekawej i przyjemnej historii książka funduje nam także urocze ilustracje i naprawdę przezabawne dialogi. Życzę przyjemnej lektury....

Kinga


21 grudnia

"Magiczne kino" Joanna Kmieć - recenzja

"Magiczne kino" Joanna Kmieć - recenzja
Tytuł: "Magiczne kino"
Autor: Joanna Kmieć
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 120
Wydawnictwo: Akapit Press
Seria: Tajemnica trzynastego piętra

Zaciekawiła mnie tematyka książki autorstwa Joanny Kmieć, więc postanowiłem ją przeczytać, choć to literatura raczej dla młodszych czytelników. Czytałem już podobne, które jak się okazało bardzo polubiłem, z tego powodu postanowiłem sięgnąć i po tę książkę. Lektura ta jest przykładem książek o tematyce fantasy. Głównymi bohaterami są Oliwer i jego cioteczna siostra Tosia. Mają oni spędzić wakacje w starym kinie, które ich matki pragną przerobić na biuro. Wkrótce okazuje się, że stary budynek skrywa kilka tajemnic, a ofiarą jednej z nich pada dziewczyna i jej rówieśnik. Muszą oni wybronić się od klątwy. 

Najbardziej spodobały mi się postacie głównych bohaterów,. Z jednej strony mamy żartownisia, który uwielbia tajemnice, z drugiej natomiast poukładaną nastolatkę. Książka ta wyróżnia się krótkimi rozdziałami, niekiedy kończącymi się  na jednej stronie tekstu. Dzięki temu czyta się ją dośc szybko. Uważam, że "Magiczne Kino" mogłoby spodobać się osobom interesującym się tematyką fantasy, w szczególności dzieciom.

Bartek


20 marca

„Jaga pod napięciem” Ewa Przybylska - recenzja

„Jaga pod napięciem” Ewa Przybylska - recenzja
Tytuł: „Jaga pod napięciem”
Autor: Ewa Przybylska
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 116
Wydawnictwo: Akapit Press


Książka, która nadaje się dla każdego, zarówno dla dziewczyny, jak i chłopaka. Pełna ciekawych wątków, akcji, interesującej zbieżności zdarzeń oraz niewyjaśnionych sytuacji. 
Dąb samobójców. Drzewo, do którego chce dotrzeć dwunastoletni chłopiec o imieniu Igol. Pozostaje on pod opieką Podagry, która ma trzydzieści sześć lat. Chłopiec uwielbia piłkę nożną i jest bramkarzem. Igol nie może znieść życia bez mamy u jego boku. Jest sam. 
Co łączy chłopca i Jagę? Czy miasteczko ogarnie ciemność? Co wiąże się z dębem samobójców?
Krótka książka, od której nie sposób się oderwać. Łatwość czytania spowoduje, że przeczytacie ją w mgnieniu oka. Gorąco polecam!

Klaudia


21 grudnia

"Motyl rysowany w myślach" Agata Mańczyk - recenzja

"Motyl rysowany w myślach" Agata Mańczyk - recenzja
Tytuł: "Motyl rysowany w myślach"
Autor: Agata Mańczyk
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Akapit Press


Powieść Agaty Mańczyk pt.: "Motyl rysowany w myślach" to historia czwórki młodych ludzi, którzy rozpoczęli naukę w Społecznym Liceum Plastycznym im. Nikifora Krynickiego w Warszawie. Podczas lektury poznajemy kolejnych bohaterów. Aster, czyli Artur Kindracki, to syn znanego malarza i wykładowcy ASP. Jego ojciec ma nadzieję, że syn pójdzie w jego ślady i będzie malarzem, ale chłopak jest zakochany w rysunku i komiksach. Jagoda Bardel, zwana Korbą, mieszka z dwiema siostrami, ojcem i matką, ale relacje między nimi są bardzo skomplikowane. Jagoda jest bardzo zdolna i, aby uczyć się w tej szkole, podejmuje pracę w kawiarni, gdyż matka nie chce pokrywać całej sumy za czesne szkoły. Następną postacią jest Zuzanna Szlander, dziewczyna o wyjątkowej urodzie, obdarowana talentem rzeźbiarskim. I ostatnia osoba to Paweł Zajczewski, zwany Lupą, który jeszcze nie wie w jakiej dziedzinie artystycznej chciałby się odnaleźć. Cała ta grupa młodych ludzi ma przygotować prezentację klas pierwszych. Jest to komisja wernisażowa, wybrana przez wychowawcę, chociaż sami zainteresowani wcale się z tego nie cieszą...
Książka opowiada o ich emocjach, przygodach, relacjach i pierwszych doświadczeniach miłosnych. Jest to lektura przyjemna, czyta się szybko i z zainteresowaniem. Dobrym pomysłem było rozdzielenie narracji między dwie postaci: Korbę i Astera. Różnica w spojrzeniu na świat jest spora, bo dziewczyna jest pełna kompleksów, a chłopak błyszczy w klasie jak gwiazda ekranu.
Polecam tę powieść nie tylko nastolatkom, ale każdemu, ponieważ czasami dobrze jest spojrzeć na świat oczami młodych ludzi.   

Kasia


21 grudnia

"Kumpelka" Lisa Aldin - recenzja

"Kumpelka" Lisa Aldin - recenzja
Tytuł: "Kumpelka" 
Autor: Lisa Aldin 
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 304 
Wydawnictwo: Akapit Press



Przyjaźń chłopczycy – Toni Valentine - z Wodnikiem, Lanserem i Kowbojem, jest naznaczona niezwykłym doświadczeniem z czasów, kiedy jeszcze byli dziećmi. Jednak każdy z nich dorasta. Coraz trudniej zebrać całą grupę na wyprawy nad tajemnicze jezioro. Jeden haniebny wybryk Toni może zniszczyć wszystko, co dotychczas zbudowali… Opcja żeńskiego liceum nie uszczęśliwia dziewczyny, która pragnie ponownie zjednoczyć przyjaciół. Pomagają jej w tym predyspozycje do interesów i pierwsza w życiu kumpelka. Firma przyjaciółek staje się popularna w społeczności dziewczyn, ale czy to bezpieczne rozwiązanie? Nowa przyjaciółka, niespodziewana miłość, skomplikowana przyjaźń i poważne kłopoty – czy Toni uda się to wszystko ułożyć, zanim wpadnie po uszy w ogromne tarapaty?

„Kumpelka” mówi o wieloletniej przyjaźni, która nie rdzewieje; o nastoletnich problemach i tragicznej sytuacji, w której zostaje postawiona Toni. Takiej, w której każde wyjście prawdopodobnie zakończy się klęską. 

Opowieść nie znajdowała się na mojej liście ulubionych gatunków. Na początku nie byłam przekonana, co do tej książki, jednak teraz jestem szczęśliwa, że wybrałam „Kumpelkę”. Zachwycająca swoboda fabuły pokazuje, że młodość jest jednym z najlepszych okresów w naszym życiu, ponieważ możemy się wiele nauczyć na podstawie swoich błędów, ale również przeżyć najpiękniejszą miłość i przyjaźń. Postacie są skonstruowane na wzór młodzieży XXI wieku, ponieważ teraz każdy z nas zazwyczaj dystansuje się od otoczenia i zamyka nawet na najbliższe osoby. Opowieść nie bazuje tylko na kłopotach i problemach – podczas przygód bohaterów jest wiele wątków komediowych, z których sama się śmiałam, uświadamiając sobie, że w moim nastoletnim życiu jest podobnie. 

Ciekawy rozwój akcji powinien wciągnąć każdego czytelnika - mogę to stwierdzić na własnym przykładzie. Uważam, że młodzież potrzebuje takich pozycji, aby zobaczyć istotę przyjaźni, nad którą warto zastanowić się podczas lektury. „Kumpelka” zasługuje na szkolną piątkę!
Kaja


03 października

"Jaki kamień taki cios" Ewa Przybylska - recenzja

"Jaki kamień taki cios" Ewa Przybylska - recenzja
Tytuł: "Jaki kamień taki cios"
Autor: Ewa Przybylska
Liczba stron: 117
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Akapit Press


"Jaki kamień taki cios" zaczyna się zwyczajnie. Jest ciepłe lato, Wanda - główna bohaterka książki - siedzi na plaży zapatrzona w morze, jednak tak naprawdę go nie widzi. Przed oczami ma jezioro ze swoich wspomnień i tragedię, której była świadkiem, której nigdy nie będzie w stanie zapomnieć. Dziewczyna nie rozumie jednak, co tak naprawdę widziała, dlaczego wydarzyło się to, co się wydarzyło. Nie daje jej to spokoju.

Wanda jest córką reżysera filmowego. Otaczają ją sławni ludzie - aktorzy, dziennikarze, ale ona gardzi tą pogonią za pieniędzmi i sławą.
Główna bohaterka jest nad wyraz dojrzała. Cechuje ją również odwaga, upór i szczerość. Mówi co myśli, często nie bacząc na konsekwencje. Dąży do wyznaczonego sobie celu. Do prawdy. Czy uda jej się rozwikłać tajemnicę tragedii z przed lat? I co spotka ją po drodze?

Książka pisana jest dość specyficznym językiem. Zmusza to czytelnika do głębszego wczytania się i szukania sensu słów pomiędzy wierszami. Zwraca jednak uwagę na to, jak łatwo jest zatracić siebie w dzisiejszym świecie. Gonimy za pracą, pieniędzmi i sławą, wspinamy się po szczeblach kariery zawodowej, zapominając o najbliższych, o tym co jest naprawdę ważne. Pewnego dnia po prostu budzimy się, nie wiedząc już, kim jesteśmy. Myślę, że warto przeczytać powieść pani Ewy Przybylskiej. Poznać historię Wandy, aby uświadomić sobie tych kilka życiowych prawd.



Edelline


19 września

"Pepa, nie świruj!" Ida Pierelotkin - recenzja

"Pepa, nie świruj!" Ida Pierelotkin - recenzja

Tytuł: "Pepa, nie świruj!" 
Autor: Ida Pierelotkin 
Gatunek: Obyczajowy 
Liczba stron: 279 
Wydawnictwo: Akapit Press



Powinnam zacząć od tego, że ta książka kompletnie mnie zaskoczyła. Kiedy po nią sięgnęłam, spodziewałam się prostej fabuły, dobrych, ale płytkich bohaterów i właściwie niczego, co byłoby ciekawe. Postanowiłam jednak zmierzyć się z lekturą, głównie przez to, że ta książka wydawała mi się szybka, krótka i przyjemna. Jest też obyczajowa, więc bardzo łatwo utożsamiać się z postacią w tego typu historii, bo opowiada o zwykłych problemach i sprawach zwykłych ludzi, zupełnie takich jak my. Nasza główna bohaterka, niejaka Wanda Pliszka, jednym słowem jest genialna. To postać o nieco ironicznym humorze, dużej inteligencji i skłonności do rozmyślań. Bardzo łatwo wtopiłam się w otoczenie i czułam, że tworzę z naszą narratorką jedną całość. Poza nią ważnymi postaciami jest jej grupa przyjaciółek; Ziu, Mela, Karina i tytułowa Pepa. Cała akcja kręci się wokół nich, a także wokół nastoletniego aktora, Krystiana Sorbeta, w którym Pepa jest bezgranicznie zakochana. Co mogę powiedzieć o Krystianie... Zgadzam się ze słowami Wandy, balejaż u mężczyzn jest niedopuszczalny. W tej historii Sorbet uczy się w liceum połączonym z gimnazjum naszych bohaterek. Dlatego Pepa ma naprawdę dużo możliwości, które z resztą wykorzystuje, by śledzić swojego ukochanego. W całej akcji pojawiają się też inne, mniej lub bardziej skomplikowane, wątki miłosne. Właściwie ta książka to kumulacja tego, co dzieje się w zwykłym życiu typowej nastolatki. Najbardziej w całej powieści spodobało mi się to, że nasza główna grupa przyjaciółek, chociaż tak różna, potrafi działać razem, jest nierozłączna i umie pokazać sobie nawzajem ile warta jest ta przyjaźń. Poza tym to dobra lektura do śmiechu, jak i zastanowienia się nad niektórymi sprawami. Wspominałam już wcześniej, ale zrobię to jeszcze raz, bardzo lubię Wandę i myślę, że każdy z podobnym do niej, nieco sceptycznym, podejściem do świata, pokocha ją równie mocno. Przydałoby się także kilka słów o tytułowej bohaterce. Nie przepadałam za Pepą na początku, bo wydawała się pusta i zakochana w błyszczyku, wzdychała do Krystiana Sorbeta, prowadziła się jak dorosła i było w niej coś, co sprawiło, że podeszłam do niej niechętnie. Ale z czasem okazało się, że Pepa, mimo wad, tak naprawdę jest całkiem w porządku. Muszę jeszcze powiedzieć o bardzo istotnej kwestii związanej z tą książką. Myślę, że każdy mól książkowy mnie zrozumie. Mianowicie, "Pepa" bardzo ładnie pachnie. Poza tym jest pisana dużą, przejrzystą czcionką, ma dość krótkie rozdziały i ciekawą akcję. Podsumowując, uważam, że książka "Pepa, nie świruj!" jest dobrą lekturą, szczególnie dla fanów obyczajowych tekstów. Polecam ją głównie młodzieży, szczególnie, choć niekoniecznie, damskiej części.

Ola



30 maja

"Kim jesteś, Sky?" Joss Stirling - recenzja

"Kim jesteś, Sky?" Joss Stirling - recenzja
Tytuł: "Kim jesteś, Sky?"
Autor: Joss Stirling
Gatunek: fantasy, paranormal romance, literatura młodzieżowa
Ilość stron: 380
Wydawnictwo: Akapit Press
cykl: Saga o braciach Benedictach (tom 1)


"Kim jesteś, Sky?" jest kolejną książką, do której wracam po latach. Za pierwszym razem zwróciła moją uwagę między innymi okładką. Skrzętnie ukryta na bibliotecznej półce kusiła intrygującym tytułem, fikuśnymi wzorami i przywołującą na myśl zmysłowość czcionką. Po przeczytaniu obwoluty moja ciekawość nieco zmalała, ale postanowiłam zaryzykować. Cieszę się, że to zrobiłam. Czasami warto zaufać intuicji, gdyż prawdę mówiąc opis na okładce, który zazwyczaj ma przybliżyć potencjalnemu czytelnikowi treść książki, w tym przypadku jest jedną wielką pomyłką. Nie mam pojęcia kto go pisał, ale chyba nie przeczytał więcej niż pierwszych pięćdziesiąt stron powieści. Obwoluta opiewa bowiem romans oraz techniki podrywu zawarte w utworze. Nic bardziej mylnego. Przejdźmy więc może do prawdziwej fabuły.

Wszystko zaczyna się, kiedy szesnastoletnia Sky przeprowadza się wraz ze swoimi zastępczymi rodzicami z Anglii do małego miasteczka w Kolorado. Dziewczyna nie wie kim są jej biologiczni rodzice, jedyne co pamięta, to że została porzucona jako sześcioletnie dziecko. Właśnie dlatego nie ma pojęcia, kim tak naprawdę jest do czasu, aż w nowej szkole spotyka Zeda Benedicta - przystojnego, ale również strasznie aroganckiego miejscowego rozrabiakę. Z początku ich relacje są niezwykle oziębłe, jednak wszystko zmienia się w chwili, kiedy Sky słyszy w swojej głowie głos Zeda i odpowiada mu w ten sam sposób. Chłopak jest tym strasznie zaskoczony, nazywa ją sawantką i swoją przeznaczoną, przy okazji skutecznie ją od siebie odstraszając. Tak, w tym momencie zaczyna się obiecany w obwolucie romans, ale oprócz tego dostajemy porównywalnie dużą dawkę fantastyki, akcji i humoru. Nie wiem jak można nie wspomnieć w opisie książki, że należy ona do gatunku fantasy, czy chociażby, że jest to paranormal romance. Ale wracając do historii - Sky wkracza w niezwykły świat sawantów, czyli ludzi z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Nie może uwierzyć, że tak samo jak Zed i jego rodzina, jest kimś więcej niż zwykłym człowiekiem, że może rozmawiać z nimi telepatycznie i gdzieś w głębi siebie ma swój dar. Na dodatek chłopak wciąż powtarza, że jest jej przeznaczonym, kimś z kim zwiąże się na całe życie. Mimo niepokoju, Sky nie może jednak oprzeć się urokowi Zeda, fascynuje ją on i możliwości jakie przed nią roztacza. Idylla zostaje jednak przerwana i sawanci, którzy chcą skrzywdzić rodzinę Benedictów, porywają Sky. Czy dar Zeda, widzenie przyszłości, pomoże mu w ocaleniu ukochanej? Czy Sky zaakceptuje to, kim naprawdę jest? Aby się tego dowiedzieć, musicie sami sięgnąć po powieść Joss Stirling.

"Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęłam, było się w kimś zakochać, bo gdzieś w głębi siebie pamiętałam, że miłość boli."

Starałam się jak mogłam, żeby jakoś zrozumiale wam to przedstawić. Mam nadzieję, że mi się udało, wybaczcie jeśli nie do końca - wciąż jestem niezwykle podekscytowana po skończonej lekturze. Zaczęłam późnym wieczorem, a oderwało mnie od niej dopiero wschodzące słońce, więc mogę nie myśleć całkiem jasno. Powieść ma wiele zalet, ale nie jest idealna. Zabawna, wciągająca, intrygująca - tak, długo mogłabym wymieniać, ale jednak autorka mogła bardziej zagłębić się w temat sawantów, dokładniej wszystko wytłumaczyć, napisać o obiecanym Sky wyjściu do kina, które jednak się nie odbyło... Dobrze, nie będę dłużej owijać w bawełnę, książka powinna być po prostu dłuższa. W kolejnych tomach serii głównymi bohaterami nie są już Sky i Zed, lecz kolejni bracia chłopaka i ich przeznaczone, czuję więc po prostu niedosyt.

Podoba mi się, że w książce jest coś nowego, innego, nie jakieś wilkołaki czy wampiry, które wszystkim już się "przejadły". Autorka świetnie kreuje bohaterów i całą złożoną fabułę. Akcja podzielona jest na kilka kluczowych momentów, dialogi są dość realistyczne, nieprzesadzone, a opisy dokładne, ale nie nudzące. Cóż mogę więcej powiedzieć? Przyjemna, zrównoważona we wszystkim książka. Jedyne co naprawdę dotkliwie mnie zabolało, to kiedy długo nie mogłam nigdzie jej znaleźć - ani w księgarniach, ani w antykwariatach, dlatego kiedy tylko pojawiła się jakimś cudem w sprzedaży w dyskoncie, od razu ją zamówiłam. Niektórzy nie rozumieją, po co kupować książkę, którą już się kiedyś czytało. Są jednak takie utwory, które mają dla nas, czytelników, tak wielkie znaczenie, że stają się przyjaciółmi, a przyjaciół dobrze jest mieć blisko siebie...
Myślę, że tym refleksyjnym akcentem chciałabym zakończyć tę recenzję i szczerze polecić "Kim jesteś, Sky", za wszystko, co sobą reprezentuje.
Edelline


19 maja

"Wyklęta" Joss Stirling - recenzja

"Wyklęta" Joss Stirling - recenzja
Tytuł: "Wyklęta"
Autor: Joss Stirling
Gatunek: literatura młodzieżowa
Ilość stron: 394
Wydawnictwo: Akapit Press

cykl: struck, tom 1


Przygodę z książkami Joss Stirling rozpoczęłam od "Kim jesteś, Sky?". Później niecierpliwie wyczekiwałam wydania każdej kolejnej części serii, dlatego też widząc "Wyklętą", bardzo ucieszyłam się na ponowne spotkanie z twórczością autorki. Zaskoczeniem była dla mnie informacja, iż recenzowany tytuł nie posiada żadnych elementów gatunku fantasy, jednak w żadnym razie nie umniejszyło mi to przyjemności czytania.

"Wyklęta" zawiera historię Raven, Kierana oraz Joe'a. Dziewczyna jest stypendystką w elitarnej angielskiej szkole. Nigdy nie była zbyt popularna wśród reszty uczniów, jednak od pewnego czasu coraz częściej okazują jej oni otwartą wrogość. Oskarżają ją o kradzieże i inne drobne przewinienia. Dziewczyna czuje się zagubiona. Kadeci, którzy wracają z indywidualnych kursów w tzw. "Dworze", nie są sobą. Jej najlepsza przyjaciółka zwraca się przeciwko niej. Na szczęście wraz z początkiem kolejnego semestru do szkoły trafia dwóch nowych uczniów. Raven szybko zaprzyjaźnia się z Joe'em, Kieran zaś staje się obiektem jej fascynacji. Tylko dzięki nim dziewczyna znosi wszystkie drwiny i przykrości, jednak z czasem okazuje się, że nawet oni nie są tymi, za kogo tak naprawdę się podają. W szkole dzieją się niepokojące rzeczy, jej stare mury skrywają wiele tajemnic, lecz Raven postanawia wraz z pomocą chłopców odkryć prawdę.

Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Dostałam o wiele więcej niż się spodziewałam. Choć pod względem nastoletnich tajnych agentów podobna jest nieco do serii "CHERUB" Roberta Muchamore, to jednak bardzo miło spędziłam przy niej czas. Zawarta w niej spora dawka humoru, emocji i szybkiej akcji nie pozwala się nudzić. Jej okładka przyciąga wzrok, a czcionka jest odpowiedniej wielkości, co bardzo ułatwia czytanie. Ponadto m.in. dzięki niej uzyskałam na ustnej maturze z języka polskiego całkiem przyzwoity wynik, tak więc warto czytać, nie tylko lektury! Bez wahania polecam. Zawiera elementy romansu, kryminału i literatury młodzieżowej, tak więc niemal każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. Dziękuję za możliwość przeczytania.


Edelline


01 kwietnia

"Miłość na krawędzi" Sophie McKenzie - recenzja

"Miłość na krawędzi" Sophie McKenzie - recenzja
Tytuł: "Miłość na krawędzi"
Autor: Sophie McKenzie
Gatunek: literatura młodzieżowa
Ilość stron: 251
Wydawnictwo: Akapit Press



"Miłość na krawędzi" to czwarta i zarazem ostatnia część serii opowiadającej historię River i Flynna. Pierwsze dwa tomy wspominam bardzo ciepło. Poruszały częste we współczesnym świecie problemy, takie jak bieda, alkoholizm czy skłonność do nadmiernej agresji, a jednak były również lekkie i przyjemne w lekturze. Bardzo ceniłam w nich realizm i prostotę - pozwalało to lepiej wczuć się w całą historię. Niestety trzecia część nie przypadła mi do gustu, była jak dla mnie zbyt monotonna, ale mimo to postanowiłam dać tej serii jeszcze jedną szansę. Czy było warto? Przekonajmy się.

Odkąd Flynn odszedł minęło prawie pięć miesięcy. River wciąż mieszka ze swoim ojcem w komunie i usilnie próbuje zapomnieć o byłym chłopaku. Chodzi do szkoły, pomaga w codziennych pracach na farmie i udaje przed innymi, że wszystko z nią już w porządku. Całkiem dobrze sobie radzi, dopóki nie otrzymuje zaproszenia na ślub siostry Flynna, na którym chłopak oczywiście również będzie. Dziewczyna jest przekonana, że już się z niego "wyleczyła", a ich ponowne spotkanie tylko to potwierdzi. River kupuje więc wyzywającą sukienkę i ochoczo rusza zrealizować swój plan, mimo iż jej przyjaciele tego nie pochwalają. Rzecz jasna nic nie idzie po jej myśli i na widok Flynna jej serce znów zaczyna mocniej bić. Bohaterowie spotykają się później jeszcze kilka razy, dawne uczucia odżywają, jednak szybko okazuje się, że chłopak wplątał się w poważne kłopoty, a przez niego również River jest w niebezpieczeństwie. Oboje postanawiają zawalczyć o siebie nawzajem i wspólną przyszłość.

"Miłość na krawędzi" jest zarazem lepsza i gorsza od swoich poprzedniczek. Można ją podzielić na części, gdzie nic się nie dzieje i dzieje się aż nadto. Z początku monotonna, później świetnie trzyma w napięciu. Główna bohaterka, River, irytowała mnie jak nigdy, Flynn za to rozczulał swą nagłą szczerością, zrozumieniem i troską o ukochaną. Nie potrafię jednak pojąć, w jaki sposób autorka przeszła od nastoletniego zauroczenia, szkolnego życia i castingu do "Romea i Julii" przedstawionych w pierwszym tomie, do mafii, strachu, gróźb i walki o przeżycie. Moim zdaniem seria bardzo wiele na tym straciła. To tak, jakby "Miłość na krawędzi" była zupełnie inną powieścią, gdzie nie zmieniły się jedynie imiona bohaterów.

Gdybym miała podsumować fabułę całej serii w jednym zdaniu, napisałabym, że jest to historia dwojga młodych ludzi, którzy wciąż się schodzą i rozchodzą. Na początku jednak autorka przedstawia to wyjątkowo delikatnie i realistycznie - z pewnością niejedna nastolatka doświadczyła niemal identycznych sytuacji! Później niestety wszystko wydaje się być wymuszone i przerysowane. W ostatnim tomie główna bohaterka z racjonalnej dziewczyny zamienia się niekonsekwentną, niezdecydowaną i niedojrzałą nastolatkę, co niesamowicie utrudnia czytanie. Sama autorka odbiega od przyjętych początkowo motywów i niemal całkowicie zmienia sens pisanej powieści.

Odpowiadając na zadane wcześniej pytanie: nie, chyba nie było warto. Jeżeli naprawdę chcecie poznać historię miłości River i Flynna to zdecydowanie polecam dwa pierwsze tomy serii, do pozostałych zaglądacie na własną odpowiedzialność ;-)


Edelline


08 grudnia

"Gra pozorów" Sophie McKenzie - recenzja

"Gra pozorów" Sophie McKenzie - recenzja
Tytuł: "Gra pozorów"

Autor: Sophie McKenzie
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 259
Wydawnictwo: Akapit Press



Pamiętacie jeszcze River i Flynna z książek „Zawrót głowy” i „Płomienna namiętność”? Tę spokojną, pilną uczennicę i tego temperamentnego, pełnego gniewu chłopaka? Ja nieomal zdążyłam już zapomnieć, a jednak, kiedy tylko dostałam w swoje ręce „Grę pozorów” - czyli trzecią już część ich historii, natychmiast zaczęłam czytać. Nagle w mojej głowie odnalazły się wszystkie miłe wspomnienia związane z poprzednimi książkami, mój podziw dla autorki, która jakże prawdziwie opisywała losy dwójki młodych ludzi, walczących o prawo do szczęścia i miłości. Tak więc zasiadłam w fotelu z kubkiem kawy i pogrążyłam się w lekturze.

Mimo wcześniejszych niepowodzeń River i Flynn znów są parą. Chłopak wrócił z Irlandii specjalnie dla swojej dziewczyny i za jej namową zapisał się na indywidualną terapię, która ma pomóc mu zapanować nad jego gniewem. Do tej pory wiedzieli o wszystkim jedynie najlepsi przyjaciele dwójki zakochanych – Grace oraz James. Nadszedł jednak czas powiadomić o powrocie Flynna rodziców River, którzy od samego początku byli przeciwni ich znajomości. Nastolatkowie pragną być razem za wszelką cenę i po zawarciu wielu kompromisów, przeprowadzają się do komuny – niewielkiej społeczności, w której wszyscy sobie pomagają, prowadzą ekologiczne życie i utrzymują się z pracy własnych rąk. Jest tam ojciec River, który przeprowadził się do komuny po rozwodzie z matką dziewczyny. Dla dwójki zakochanych jest to niczym spełnienie marzeń. Mieszkają razem, chodzą do jednej szkoły i nie odstępują się na krok. Wszystko co piękne kiedyś się jednak kończy i ich idylla wkrótce zostaje przerwana. Czy River i Flynn poradzą sobie i z tą przeszkodą? Jak wielkie konsekwencje może mieć jeden mały błąd?

„Gra pozorów” jest opowieścią o nastoletniej miłości, budowaniu związku, zaufania, o szacunku i trudnych wyborach. Jednak mimo tych ważnych treści czegoś mi w niej zabrakło. Poprzednie części serii w pewien sposób mnie zauroczyły, czytało się je szybko i przyjemnie, lecz „Gra pozorów” dłużyła mi się niemiłosiernie. Tak naprawdę niewiele się w niej działo, autorka opisywała codzienne życie bohaterów pozbawione jakichkolwiek rewelacji. Dopiero pod koniec uraczyła nas sporą dawką emocji, która niestety jak dla mnie, była zbyt duża. Zakończenie również nie okazało się lepsze i nie zachęciło mnie do sięgnięcia po kolejny tom, choć pewnie mimo wszystko i tak to zrobię. Podsumowując, na tle całej serii „Gra pozorów” wypada raczej słabo, miejmy jednak nadzieję, że kolejna część („Miłość na krawędzi”) będzie lepszym jej następcą.


Edelline


09 listopada

"Łowca słów" Susin Nielsen - recenzja

"Łowca słów" Susin Nielsen - recenzja
Tytuł: "Łowca słów"
Autor: Susin Nielsen
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 265
Wydawnictwo: Akapit Press


W "Łowcy słów" zaintrygował mnie pomysł na fabułę. Lubię grać w scrabble i byłam ciekawa, jak autorka wplotła tę grę w opowiadaną historię. Muszę przyznać, że wyszło całkiem nieźle.
Głównym bohaterem powieści jest dwunastolatek o rzadko spotykanym obecnie imieniu - Ambroży. Okazuje się, że chłopak jest równie wyjątkowy, jak jego imię i sam siebie również postrzega jako "oryginała". Chociaż jego mama nie pochwala tej znajomości, Ambroży zaprzyjaźnia się z niezwykle tajemniczym Cosmo. Jest to człowiek znacznie od niego starszy i syn właścicieli mieszkania, które wynajmuje mama Ambrożego. Do tego ukrywa przed światem pewną tajemnicę, co bywa powodem nieporozumień. Chociaż Cosmo jest kompletnym przeciwieństwem Ambrożego, łączy ich wspólna pasja - gra w scrabble...
Ciekawe w tej książce jest to, że chociaż opowiada ona o trudnych dla bohaterów sprawach, czyta się ją łatwo i przyjemnie. Może to zasługa prostego języka i dość wartkiej akcji. Chociaż fabuła jest do pewnego stopnia przewidywalna, bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. To jedna z tych opowieści, które zwracają uwagę czytelnika na poczucie własnej wartości oraz walkę o siebie i swoje życie. 
Mogę ją polecić wszystkim, którzy lubią dowcipne, a jednocześnie refleksyjne historie o życiu nastolatków.    

Zoja


30 października

"Smażone tablety" Agnieszka Tyszka - recenzja

"Smażone tablety" Agnieszka Tyszka - recenzja
Tytuł: "Smażone tablety"
Autor: Agnieszka Tyszka
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 125
Wydawnictwo: Akapit Press


"Smażone tablety" to książka napisana przez Agnieszkę Tyszkę, autorkę wielu młodzieżowych książek, m.in. "Czego uszy nie widzą..." czy "Nawijka na skajpie". 
Opowiada ona historię życia Karoliny, rozpoczynającej właśnie naukę w trzeciej klasie liceum. Dziewczyna zmaga się z kilkoma problemami, na przykład z tym, że mama nie poświęca jej zbyt dużo czasu. Jej życie wywraca się do góry nogami po śmierci dziadka, z którym była bardzo związana. Dziewczyna mieszka z babcią Józefiną, ponieważ jej mama ze swoim partnerem wyjechali do Włoch, a ona została, by zdać maturę. Wszyscy wypytywali Karolinę, jakie ma plany, jak zda maturę. Ona często sama zadawała sobie to pytanie. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że jej babcia skrywa pewną tajemnicę... 
By uporać się z nurtującymi ją myślami Karolina zaczęła pisać bloga, w którym opisywała wszystko, co brzydkie, o braku szczęścia i swojej wściekłości.  
Pewnego dnia nauczycielka poprosiła ją o to, aby zaniosła materiały do nauki nowemu chłopcu w jej klasie. Od tamtej pory wszystko w jej życiu stało się inne...   
Cała książka jest dość ciekawa, a jej treść wciąga czytelnika bardziej z każdym kolejnym słowem. Szczerze polecam ją każdemu, kto lubi czytać o historiach z życia.

Zuza



09 kwietnia

"Iza Anoreczka" Marta Fox - recenzja

"Iza Anoreczka" Marta Fox - recenzja
Tytuł: "Iza Anoreczka"
Autor: Marta Fox
Liczba stron: 133
Wydawnictwo: Akapit Press


Wybierając książkę Marty Fox do recenzji miałam pewne obawy związane z jej tytułem. Zorientowałam się, że książka będzie poruszała problem anoreksji i liczyłam na to, że nie znajdą się w niej konkretne opisy zachowań osób dotkniętych przez to zaburzenie odżywiania. Ku mojemu zdziwieniu autorka w bardzo delikatny sposób przemyciła wątek choroby, pokazując w formie dziennika, jak Iza radziła sobie z codziennymi problemami.
Bohaterka książki, Iza, padła ofiarą wygórowanych ambicji jej rodziców. Tak jak chciała matka, Iza została modelką, a jej kariera nabierała tempa.
Jak dowiadujemy się z książki, nie było to wcale dobre ani dla jej zdrowia, ani dla psychiki. Ciągłe przeprowadzki, choć tak naprawdę to raczej zmienianie miejsca zamieszkania na kilka nocy, negatywnie wpływały na samopoczucie dziewczyny. Była przytłoczona także zainteresowaniem ze strony mężczyzn, którymi nie zawsze kierowały dobre intencje.
Brak wsparcia ze strony rodziców, pogoń za idealną figurą, ciągłe diety, coraz to nowe zabiegi upiększające, brak przyjaciół. To tylko niektóre z problemów, z którymi musiała zmagać się Iza. Zakończenie książki nieco mnie zaskoczyło, dlatego nie będę go zdradzać. Jeśli jesteście go ciekawi, zachęcam do przeczytania tej krótkiej i, wbrew poruszonemu w niej problemowi, przyjemnej lektury. Jest ona skierowana nie tylko do nastolatków, ale także do ich rodziców. W prosty sposób może ona uświadomić, że dzieci także mają uczucia i także muszą stawiać czoła wielu problemom. Myślę, że dzięki niej wielu rodziców zacznie poświęcać więcej uwagi swoim dzieciom :)


Julia, 16 lat


09 kwietnia

"Marzycielki" Katarzyna Majgier - recenzja

"Marzycielki" Katarzyna Majgier - recenzja
Tytuł: "Marzycielki"
Autor: Katarzyna Majgier
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Akapit Press


Książka Katarzyny Majgier „Marzycielki” to opowieść o rodzinie, w skład której wchodzi mama Kinga, dwie nastoletnie córki Monika i Liliana oraz ich ojciec. Monika i Liliana mają się zmierzyć z nową rzeczywistością, a mianowicie z rozwodem rodziców i jego następstwami. Dziewczynki mieszkały w dużym domu z ogrodem, przy eleganckiej ulicy w Jasnem, a teraz przeprowadzają się do blokowiska do Krakowa, dzielnica Nowa Huta. Monika, bo to jest główna bohaterka, pokazuje nam jej „nowy” świat. Możemy porównać jak żyją i zachowują się ludzie w jej „nowym” i „starym” miejscu. Dawne przyjaciółki okazują się płytkie i powierzchowne, a nowe otoczenie, mimo że po przejściach, staje się dla niej prawdziwe i wartościowe. Pojawia się koleżanka mamy ze szkolnych lat, która jest podróżniczką. To od niej Monika dowiaduje się o grupie „Marzycielki”, jaką tworzyły jej mama i jej koleżanki. Byłą to grupa, która miała szalone pomysły i spełniała swoje marzenia. Pewnego dnia Monika postanawia sama wybrać się z Krakowa do Jasnego busem. Przyjeżdża do domu ojca i zastaje tam... ale o tym musicie sami przeczytać. Monika stara się zrozumieć jaka jest jej rodzina teraz, kiedy są „po przejściach” i dochodzi do wniosku, że całkiem normalna, gdyż nie ma rodzin idealnych. Każda ma coś, co sprawia, że odstaje ona od ideału, który nie istnieje w realnym życiu.
Polecam tę książkę, aby się samemu zastanowić, co jest ważne: pozory i to, „co ludzie powiedzą” czy wolność, bycie sobą w każdej sytuacji i spełnianie swoich małych i większych marzeń.
Książkę czyta się jednym tchem, polecam bardzo gorąco.


Kasia


31 marca

"Zakochaj się, mamo" Marta Fox - recenzja

"Zakochaj się, mamo" Marta Fox - recenzja
Tytuł: "Zakochaj się, mamo"
Autor: Marta Fox
Liczba stron: 176
Wydawnictwo: Akapit Press


Zdecydowałam się na tę książkę, ponieważ spodobały mi się nutki odliczające strony. Lubię muzykę, więc taki pomysł od razu przypadł mi do gustu. W trakcie czytania okazało się także, że muzyki w treści jest więcej. Do tego jeszcze fortepian na okładce! Jak dla mnie, super. Od razu zabrałam się do czytania. 
Powieść jest napisana w bardzo przystępnej formie, a mianowicie maili. To bardzo duży plus, przynajmniej dla mnie. Czyta się szybko, bo ta bardzo współczesna rozmowa mailowa naprawdę wciąga. 
Główną bohaterką jest Sara, wrażliwa i bardzo rezolutna nastolatka. Kiedy czytałam tę książkę, miałam wrażenie, że powinni ją chyba bardziej przeczytać rodzice, żeby zobaczyli, jak widzą ich ich dzieci, a może nawet to, jakie popełniają błędy. Sara opisuje relacje z rodzicami i ich rozwód, emocje, które jej towarzyszą. 

Na okładce jest napisane, że jest to książka o miłości. I to najkrótsza, ale za to idealna wprost recenzja. Bo ta książka jest właśnie o miłości, o relacjach między matką i córką, o muzyce (klasycznej!). Książka jest po prostu uczuciowa, takie jest moje zdanie. I polecam ją tym, którzy lubią historie z emocjami i marzeniami, pełne mądrych słów. 


Zoja




Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger