20 kwietnia

"Nadejście mrocznej mgły" Anna Kednall - recenzja

"Nadejście mrocznej mgły" Anna Kednall - recenzja
Tytuł: "Nadejście mrocznej mgły"
Autor: Anna Kednall
Liczba stron: 484
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
cykl: Kroniki Duszorośli, drugi tom trylogii




Pierwszy tom trylogii Anny Kednall dosłownie porwał mnie w ten niesamowity świat, ale drugi był jeszcze ciekawszy. Dramatyczne losy bohaterów, realistyczna wersja życia po śmierci i powieść o dojrzewaniu to połączenie, które mówi wiele o wartości tej pozycji. Czyż to nie cudowne, że mimo młodego wieku (tylko siedemnaście lat) bohaterowie potrafią zadbać o siebie i innych? Nie potrzebują rodziców, chociaż bardzo im ich brakuje.

W powieści znów z zapartym tchem śledzimy losy wielu ciekawych, dobrze nakreślonych postaci. Są tutaj Roger i jego towarzyszka Maggie oraz mały chłopiec uratowany przed agresywnym ojcem - Jee. I, jak przystało na literaturę fantasy, jest także czarownica i uzdrowicielka, walcząca przeciwko Wrzosowisku Duszorośli. Zwróciłam też uwagę na pasterza Toma, który uciekł z domu, ponieważ jego ojciec i tak nie poświęcał mu zbyt wiele uwagi. Pozostałych bohaterów musicie poznać sami podczas lektury. 

Roger przyprowadził armię Umarłych z ich krainy do świata żywych. Uratował swoją krainę i przyjaciół przed niebezpieczeństwem, ale w inwazji stracił Cecilię, miłość życia, i swój dar przenikania do świata Umarłych. A przynajmniej tak mu się wydaje...
Teraz, kiedy na tronie zasiada młoda Stephanie, Roger wreszcie może prowadzić spokojne życie. Ukrywa się na wsi i jako Peter Jednoręki, wraz z Maggie i Jee, zajmuje się prowadzeniem gospody. Chociaż pracy jest dużo, radzą sobie coraz lepiej. Jednak to szczęśliwe życie ma się niedługo skończyć... Syn lorda Soleka najeżdża stolicę Reginokracji - Glorię. Okazuje się, że przybył po obiecaną mu narzeczoną, Stephanie. Oprócz tego Dzicy szukają również zemsty na młodym czarowniku, który zniszczył ich armię i zabił doskonałego przywódcę Soleka. Nie muszę chyba dodawać, że tym ściganym czarownikiem jest Roger. Trójka naszych bohaterów zostaje brutalnie wyrwana z bezpiecznego, spokojnego świata i musi uciekać. Śmierć jest blisko.
  
W książce występują krótsze rozdziały niż w pierwszej części, średniej wielkości czcionka, miękka oprawa. Szata graficzna według mnie jest przewspaniała, ukazuje wszystkie najważniejsze wydarzenia z fabuły w jednym miejscu. 

Jak już pisałam we wcześniejszej recenzji, Anna Kednall to pseudonim amerykańskiej autorki Nancy Kress, nagrodzonej wieloma nagrodami współczesnej pisarki fantasy. Sądzę, że w pełni zasłużyła na otrzymane nagrody.
Polecam tę książkę wszystkim. Osobiście jestem fanką tej serii i czekam na ostatnią część trylogii pt. Jasny i straszliwy miecz.


Kaja


19 kwietnia

"Wszystko świetnie" Beata Wróblewska - recenzja

"Wszystko świetnie" Beata Wróblewska - recenzja
Tytuł: "Wszystko świetnie"
Autor: Beata Wróblewska
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia



Wchodząca w dorosłe życie Malwina niecierpliwie czeka na wyniki matur. Marzy o studiowaniu skandynawistyki, jednak wydaje jej się to odległe i nierealne. Klara jest gimnazjalistką, przechodzącą okres buntu, widocznego zwłaszcza w ponownym przekłuwaniu uszu (surowo zabronionym w jej szkole). Najmłodsza, czteroletnia Anula lubi fantazjować, wymyślać różne światy, w których bawi się ze stworzonymi przez swoją wyobraźnię postaciami, nadając im niecodzienne imiona, przy okazji całkowicie zmieniając swoją osobowość. Jest jeszcze mama (zwana pieszczotliwie Pysiakiem), która nierzadko zadziwia swojego męża, stanowczo wstawiając się za córkami albo pokazując swoje wyobrażenia twórcze (na przykład zmieniając kolor kuchennej ściany na "Pole imbiru"). Najbardziej niepewny w żeńskim środowisku jest tatuś. Na co dzień zajmuje się pracą w sądzie i często nie potrafi pojąć damskiego grona. Próbuje on poduczyć się z bezpiecznego posługiwania się Internetem, jest rodzicem, którego chwytają lęki o przyszłość dzieci, nie umie przystosować się do tempa ich życia. Jest szczęśliwy, kiedy cała rodzina jest pod jednym dachem, bo czuje się wtedy spokojnie i pewnie. Jest przeciwny większości modyfikacji, których dopominają się córki albo nawet żona. Jemu uleganie emocjom wydaje się dziwaczne. Bohaterom towarzyszą Ciemniawka i Śledziu, przyjaciele Malwiny, Janek, chłopak poznany przez nią na wakacjach, którego zaprasza do Warszawy, znajomy Klary, Krzysiek zwany Lowelasem, Cielak, czyli łaciaty kot, oraz kret nazwany przez Anulkę Pedofilem...
„Wszystko świetnie” Beaty Wróblewskiej to stosunkowo beztroski wizerunek współczesnej, kochającej się rodziny, w której kluczowymi składnikami są ufność, zażyłość, dobroć oraz czułość. Różni się od tego, który znamy z amerykańskich powieści młodzieżowych, dlatego jest bardziej rzeczywisty, ponieważ przypomina coś, co znamy ze swoich własnych domów. Godne podziwu jest to, że pomimo zróżnicowanych charakterów, bohaterowie umieją się porozumieć i wzajemnie wspierać.
Książka ma miękką okładkę, jest cienka i napisana średnich rozmiarów czcionką. Czyta się ją bardzo dobrze, napisana jest z humorem, wraz z którym przemycone są problemy zarówno dzieci, jak i rodziców. Perypetie przedstawionych w powieści osób niezwykle absorbują czytelnika i trudno się od nich oderwać. Wszystkie postacie wywołują wielką sympatię, a ich kłopoty i trudności są wyjątkowo realne. Mimo, że przedstawione są w głównej mierze światy kobiet, ich połączeniem jest tata. Jest to utwór zarówno dla młodszych, jak i dla starszych czytelników.

Olga


17 kwietnia

Ile kuleczek jest w słoiku?

Ile kuleczek jest w słoiku?
Zbliża się 23 kwietnia, który jest obchodzony jako Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Tego dnia w naszym gimnazjum uczniowie klas trzecich będą zmagać się z trzecim egzaminem - będą to języki, u nas angielski i niemiecki. Dlatego też już dzisiaj ogłaszamy konkurs kuleczkowy "Ile kuleczek jest w słoiku?"

   
ZAPRASZAMY UCZNIÓW I NAUCZYCIELI G1 DO TYPOWANIA LICZBY KULECZEK!

16 kwietnia

"Bidul" Mariusz Maślanka - recenzja

"Bidul" Mariusz Maślanka - recenzja
Tytuł: Bidul
Autor: Mariusz Maślanka
Stron: 272
Wydawnictwo: Świat Książki


„Bidul” Mariusza Maślanki to książka, po którą sięgnęłam... szczerze mówiąc, głównie dlatego, że dostałam ją do zrecenzowania, ale muszę przyznać, że jej treść była na tyle zajmująca, iż bardzo skutecznie odwróciła moją uwagę od trajkoczących w wagonie licealistów oraz zrzędzących emerytek, którym nie chciałam ustąpić miejsca siedzącego.
Jak już wspomniałam, autorem powieści jest Mariusz Maślanka, który poza tym, iż jest całkiem zdolnym pisarzem, oddaje się również malarstwu. Po szybkim przejrzeniu jego portfolio mogę powiedzieć, że prace artysty stylem przywodzą na myśl dzieła mistrza takiego jak Rene Magritte, które mnie osobiście nieco drażnią, przez swoje odrealnienie. Naturalnie trudno doszukiwać się realizmu w surrealizmie, ale moje uwagi dotyczą formy przedstawienia, a nie treści, która dla odmiany jest całkiem intrygująca.
Wracając jednak do powieści, głównym bohaterem, a zarazem narratorem książki jest dziesięcioletni Borys Mleczko - chłopiec pochodzący z małej wsi, wychowujący się w rodzinie patologicznej, do czasu aż ojciec oddaje jego oraz resztę swoich dzieci do tytułowego bidula. Miejsce, w którym Borys się znalazł, w założeniu powinno stać się dla niego azylem, ale w mojej opinii wcale tak się nie dzieje. Choć zdaniem samego narratora, w bidulu jest mu znacznie lepiej niż w domu, ja uważam, że nie ma on racji. Oba miejsca oraz zachowania mieszkających w nich ludzi, zdecydowanie nie sprzyjają rozwojowi dzieci.
Przeczytanie zaledwie kilku pierwszych stron lektury wystarczyło, bym utwierdziła się w przekonaniu, iż książka zdecydowanie nie powinna trafić w ręce osób poniżej szesnastego roku życia. Tekst jest bowiem przeładowany wulgaryzmami, opisami sytuacji intymnych oraz patologicznych, przez co momentami nawet ja czułam się zgorszona.
Autor w sposób bardzo naturalistyczny opisuje poszczególne sytuacje, myśli oraz uczucia głównego bohatera, co moim zdaniem jest sporą zaletą utworu. Podoba mi się również to, że Borys jest przedstawiony jako młody artysta - malarz, rysownik oraz performer.
Innym ciekawym elementem dzieła są listy, które Borys pisze bez zamiaru wysłania ich. Nie kieruje swoich słów do żadnej konkretnej osoby, jest to dla niego sposób „przelania” myśli na kartkę. Mimo tego, iż listów jest sporo, nie posunęłabym się do stwierdzenia, że utwór stanowi powieść stricte epistolarną. Jedynie zawiera jej elementy.

Pomijając samą treść utworu, bardzo podobała mi się jego okładka, która z pozoru wydaje się być kolorowa, lecz po zdjęciu foliowej obwoluty, widzimy utrzymane w odcieniach szarości zdjęcie misia origami. Dostrzegam w tym rozwiązaniu nawiązanie do fabuły.

Generalnie, książkę oceniam dość pozytywnie. Jestem przekonana, że przypadnie ona do gustu osobom twardo stąpającym po ziemi, lubiącym czytać o trudach życia i dlatego przewrotnie polecam ją ludziom patrzącym na świat przez różowe okulary i bujającym w obłokach. Jestem przekonana, że zderzenie z tego rodzaju tematyką, będzie stanowiło dla nich korzystne doświadczenie.


Thea


14 kwietnia

"Elena. Burzliwe lato" Nele Neuhaus - recenzja

"Elena. Burzliwe lato" Nele Neuhaus - recenzja

Tytuł: Elena. Burzliwe lato
Autor: Nele Neuhaus
Liczba stron: 270
Wydawnictwo: Media Rodzina


"Elena. Burzliwe lato" to już drugi tom przygód Eleny. Zachęcona pierwszą częścią postanowiłam dowiedzieć się, co wydarzy się w kolejnej. Nie zawiodłam się, ta część nie była gorsza od poprzedniej, można powiedzieć, że była nawet lepsza. Pierwsza część była spokojna i nie było tam dużo wątków i wartkiej akcji, ta część natomiast trzyma w napięciu, szczególnie zakończenie, gdy akcja rozwija się w bardzo szybkim tempie. 
W tej części pojawiło się bardzo dużo wątków romantycznych i można powiedzieć, że nawet kryminalnych, gdy okazuje się, że w okolicy zaczynają ginąć konie, a Elena i jej przyjaciele zostają w to zamieszani. Mimo że na początku wydaje się, że głównej bohaterce zaczyna wszystko iść jak z płatka i największe problemy zaczynają się rozwiązywać, to pod koniec pojawiają się nowe, a razem z nimi ludzie, którzy próbują zaszkodzić Elenie i jej rodzinie. 
 Podsumowując, w kolejnej części o życiu Eleny będzie więcej akcji, romantycznych momentów z Tim'em, trochę problemów, sukcesów na zawodach konnych,  a także o wiele więcej cudownych przygód.

Wiktoria


14 kwietnia

Cztery bajery na kwiecień

Cztery bajery na kwiecień


Zachęcamy do przeczytania recenzji kolejnych czterech bajerów z naszego księgozbioru:

Marta Patton i amulet szczęścia - pierwszy tom serii przygodowej.

19 razy Katherine - książka autora "Gwiazd naszych wina".

Jak w komiksie... - seria przygodowa z dreszczykiem.

Dziecko ze śmietnika - trudny temat porzucenia i poszukiwania miłości rodzicielskiej. 

14 kwietnia

"Londyn podziemny" Peter Ackroyd - recenzja

"Londyn podziemny" Peter Ackroyd - recenzja
Tytuł: "Londyn podziemny"
Autor: Peter Ackroyd
Liczba stron: 210
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Książka zainteresowała mnie swym tytułem i tajemniczą okładką. Autor Peter Ackroyd - zapalony miłośnik Londynu, tym razem zabiera nas w podróż po nieznanych i niezbadanych zakamarkach tego bardzo starego miasta. Znawcy tej metropolii będą mieli dużo satysfakcji dowiadując się m.in., że pod sklepem przy Leadenhall Market można zobaczyć fragmenty bazyliki, a katakumby projektowane były zgodnie ze schematem szachownicowym z centralnym krzyżem w środku.
Wędrówka po podziemiach Londynu nie dotyczy jedynie budowli (często starożytnych, które znajdują się pod nim), ale także kanałów, strumieni, rzek czy studni. Peter Ackroyd opowiada o nich wiele ciekawych historii pełnych tajemnic i niejednokrotnie strasznych. Całość w subtelny sposób dopełniają stare ryciny i zdjęcia, doskonale pasujące do treści i zachęcające do tej tajemniczej podróży.

Elka


14 kwietnia

"Z głębi serca z wierszami Tupaca Shakura" Angela Ardis - recenzja

"Z głębi serca z wierszami Tupaca Shakura" Angela Ardis - recenzja
Tytuł: Z głębi serca z wierszami Tupaca Shakura
Autor: Angela Ardis
Liczba stron: 211
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ zainteresowały mnie listy, które są w niej umieszczone w oryginalnej, angielskiej wersji, jak również przetłumaczone na język polski. Pomyślałam, że to świetny pomysł na podszlifowanie języka angielskiego.
Pozycja zawiera korespondencję listowną Angeli Ardis i Tupaca Shakura, która rozpoczęła się od zakładu, który zawarła Angela z koleżankami z pracy. Początkowo listy mają charakter zapoznawczy, następnie prezentują większą zażyłość emocjonalną, sięgając fantazji erotycznej. Listy zawierają również wiersze przepełnione emocjami i uczuciami bohaterów. 
Tupac przebywa w więzieniu, czyli w miejscu, w którym ciężko się więźniom odnaleźć i przetrwać. Książka ukazuje jednak, że szczera przyjaźń potrafi być najlepszym lekarstwem w najtrudniejszych sytuacjach życiowych. 
Bohaterowie urzekli mnie swoim sposobem bycia, szczerością, prawdomównością i łatwością rozmowy, czego w dzisiejszych czasach brakuje nam wszystkim. 
Książka dotyka wszystkich aspektów miłości, dlatego powinna być przeznaczona dla dorosłych. Polecam wszystkim, którzy chcą spędzić miłe chwile przy ciekawej, pełnej emocji i mądrości lekturze. 

Kasia


14 kwietnia

"Starter" Lissa Price - recenzja

"Starter" Lissa Price - recenzja
Tytuł: „Starter''
Autor: Lissa Price
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Albatros


Ona przeciwko systemowi.
Straciła rodziców.
Potem dom.
W końcu własne ciało.
ZROBI WSZYSTKO, ŻEBY JE ODZYSKAĆ.
Świat po wojnie bakteriologicznej, w którym nie ma ludzi między szesnastym a sześćdziesiątym rokiem życia. Młodzi-Starterzy, trafiają do zakładów dla nieletnich, jeżeli stracili rodziców. Starzy-Enderzy, mogą sobie kupić wszystko, czego zapragną, w tym ciała tych młodych niewinnych istot, które chcą się ochronić przed Zakładem numer trzydzieści siedem, zarabiając na wynajmowaniu dorosłym ludziom siebie.

Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ zaintrygowała mnie okładka, a także jej wnętrze, po szybkim przekartkowaniu. Reprezentuje ona gatunki związane z fantastyką i science-fiction. To kolejna książka opowiadająca o przyszłości, a dokładniej o świecie po kataklizmie, tym razem bakteriologicznym. Przyznam, że taka tematyka sprawiła, iż natychmiast skojarzyła mi się inna trylogia - Monument autorstwa E. Leybourne - i książka "Wróg" Ch. Higsona. Ponieważ te pozycje bardzo mi się podobały, z chęcią zabrałam się za "Startera". Miałam nadzieję, że również przypadnie mi do gustu. 

Autorka postawiła na dokładne opisy miejsc, wydarzeń i zachowań bohaterów, jednak to nie odwraca naszej uwagi od wartkiej akcji. Przy tej lekturze nie ma czasu na nudę. Bohaterowie to nastolatki wychowujące się na ulicy, ponieważ bakterie podczas wojny zabiły ich rodziców. Pokazują one, że pomimo młodego wieku, w razie osierocenia, dzieci mają oryginalne pomysły i mogą przeżyć nawet w tak ciężkich warunkach. Niejednokrotnie są to pomysły z serii "nie róbcie tego w domu". Bardzo podobały mi się tajemnicze osoby i działania pracowników Prime Destinations (bank ciał), nie potrafiłam przewidzieć o kogo chodzi, ponieważ było to wspaniale ukryte przez autorkę.

Bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę, ponieważ posiada średnią czcionkę, przepiękną szatę graficzną i narrację pierwszoosobową. Jednym minusem są dość długie rozdziały.


Na okładce jest napisane, że książka przeznaczona jest dla fanów „Igrzysk Śmierci”. Nie do końca się z tym zgodzę, ponieważ według mnie skierowana ona jest do wszystkich entuzjastów fantastyki i wartkiej akcji. Niezmiernie mi miło polecać Wam tę książkę, ponieważ jest to jedna z najlepszych pozycji, jakie do tej pory przeczytałam :)

Zachęcam również do obejrzenia trailera:


Kaja


14 kwietnia

"Dekorator" Boris Akunin - recenzja

"Dekorator" Boris Akunin - recenzja
Tytuł: Dekorator
Autor: Boris Akunin
Stron: 190
Wydawnictwo: Świat Książki
Cykl z Erastem Fandorinem, Tom 6


"Dekorator" to już szósty tom z cyklu przygód Erasta Pietrowicza Fandorina. Mimo że nie czytałam poprzednich tomów, to z chęcią sięgnęłam po tę właśnie powieść kryminalną z nadzieją, że będzie to dla mnie coś nowego i ciekawego. Muszę przyznać, że nie zawiodłam się, bo książka jest niezwykle wciągająca.
Zapewne większość osób kojarzy seryjnego mordercę znanego pod pseudonimem Kuba Rozpruwacz, który w 1888 roku w Anglii brutalnie zabijał kobiety. Co się stanie, gdy zaraz po ostatnim morderstwie Rozpruwacza, pojawią się nowe zbrodnie, bardzo podobne do poprzednich, jednak popełnione w Moskwie?
Erast Pietrowicz oraz jego asystent Anisji Tulipanow, na zlecenie radcy dworu Leontija Iżycyna, próbują rozwiązać zagadkę tajemniczych zabójstw. Niestety, mimo twardych i jasnych dowodów, nie jest to takie proste, zważywszy na spryt i nieuchwytność mordercy. 
Pewnego dnia Fandorin dostaje paczkę, w której znajduje... odcięte ucho. Kto jest nadawcą paczki? Czy to możliwe, że brytyjski seryjny morderca przeniósł się do Moskwy?
Przepełniona intrygami i zaskakującymi zwrotami akcji fabuła jest nieco zawiła, ale nie przeszkadza to zbytnio w zrozumieniu tekstu. Zachęcam do poznania historii "Dekoratora". Książka ta zdecydowanie zachęciła mnie do sięgnięcia po inne tomy z tej serii.

Ksenia




Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger