27 marca

"Tajemnica deszczowej nocy" Krzysztof Petek - recenzja

"Tajemnica deszczowej nocy" Krzysztof Petek - recenzja
Tytuł: Tajemnica deszczowej nocy
Autor: Krzysztof Petek
Liczba stron: 159
Wydawnictwo: Siedmioróg
Seria: Porachunki z Przygodą


Do recenzji tej książki zabrałem się z dość dużym opóźnieniem, ale przyjemnie umilała mi ona czas.
"Tajemnica deszczowej nocy" to kryminał, lecz podany w bardzo (BARDZO) lekkiej formie. Jest trochę takich brutalniejszych scen, ale o nich nie napiszę, żeby nie robić spojlerów. Akcja dzieje się na obozie harcerskim na pograniczu Borów Tucholskich. Głównym bohaterem książki jest… Jajco (prawdziwego imienia i nazwiska naszego bohatera nie podano, znane jest tylko jego przezwisko), chłopak, który pełni funkcję druha na obozie. Pewnego dnia na obozie ludzie mówią, że z więzienia uciekło kilku przestępców i ukrywają się w okolicy. W końcu bandyci pojawiają się na obozie i nasz bohater oraz jego przyjaciele Marta, Pucek i Pchełka muszą coś z tym zrobić.
Ta powieść nie jest zbyt długa, podzielona na dziewięć kilkuczęściowych rozdziałów. Często zdarzają się momenty, w których akcja nagle się przerywa i nie wiadomo, co może się zdarzyć za chwilę. Tak właściwie to trochę za często. W niektórych momentach miałem wrażenie że Jajco (he, he) jest naprawdę nieporadny i często traci kontrolę nad sytuacją, ale ogólnie to jest bardzo dobra książka.

Polecam ją każdej osobie, która lubi kryminały, ale nie lubi zbyt mocnych, brutalnych scen.

Eryk


27 marca

"Jak w komiksie..." Alfred Hitchcock - recenzja

"Jak w komiksie..." Alfred Hitchcock - recenzja
Tytuł: "Jak w komiksie…"
Autor: Alfred Hitchcock
Liczba stron: 110
Wydawnictwo: Siedmioróg
Seria: Przygody Trzech Detektywów


„Jak w komiksie…” to kryminał młodzieżowy, a więc podany w dość lekkiej formie. Nie ma tu dużo przemocy. Akcja zaczyna się w chwili, gdy jednemu z bohaterów, Jupiterowi, udało się zdobyć pudło starych komiksów. Razem z kumplami, Petem i Bobem, postanawia je sprzedać za spore pieniądze. W tym celu wyruszają na KoMiKon w Los Angeles z myślą, że uda im się znaleźć znawcę, który dobrze to wyceni i kupi. Na miejscu całkiem przypadkowo stają się świadkami kradzieży bardzo rzadkiego komiksu. No i teraz ktoś musi coś z tym zrobić…
Dość dobrze została tutaj rozwiązana kwestia zakończeń trzymających w napięciu. Żadne wydarzenie nie jest bezpośrednim działaniem bohaterów, przez co nie ma się wrażenia, że nasi bohaterowie są bardzo niezdarni. Akcja toczy się dość szybko, przez co nie ma zbyt dużo zbędnych scen lub wydarzeń, które przerywają ciągłość fabularną. Wszystko idzie szybko i sprawnie. Choć to nie zmienia faktu, że ta książka jest dość krótka.

Mnie się ta książka bardzo podobała. Przeczytanie jej to dobry sposób na miłe spędzenie czasu z dreszczykiem.

Eryk


24 marca

"Więzy krwi" Garth Nix & Sean Williams - recenzja

"Więzy krwi" Garth Nix & Sean Williams - recenzja
Tytuł: Więzy Krwi
Autor: Garth Nix & Sean Williams
Liczba stron: 300
tom 3 serii


Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ interesuje mnie gatunek fantastyczny, a ta powieść posiadała bardzo ciekawy opis oraz jej szata graficzna jest cudowna, każdy element dopracowany fantastycznie. Poza tym zainteresowała mnie informacja, że każdy tom z tej serii pisze inna osoba. „Erdas to kraina harmonii, której magiczne połączenie między światami ludzi i zwierząt dokonuje się za sprawą unikalnej więzi człowieka z jego zwierzoduchem. Conor - pasterz, Abeke - dziewczyna z dziczy, Meilin - córka ważnego generała i Rollan - sierota, są wybrańcami - mają ten rzadki dar, ale łączy się z nim wielka odpowiedzialność. Nieprzyjaciele są wszędzie, a muszą bronić siebie i cały świat.'' 
Każda z postaci posiada ciekawy aspekt patrzenia na świat i na więzy między przyjaciółmi i członkami rodziny. Opowieść pokazuje nam też z jakimi rozterkami uczuciowymi borykają się bohaterowie, co ukazuje nam, że my sami jesteśmy wrażliwi, jak na ten młody wiek, ale za bardzo odważni. "Więzy Krwi" to trzeci tom bestsellerowej serii o Zwierzoduchach. Moim zdaniem australijscy pisarze poradzili sobie bardzo dobrze, powiedziałabym nawet najlepiej z całej trójki twórców. W książce bardzo podobał mi się podział na rozdziały, które są średniej długości i prezentują perspektywę każdego z bohaterów. Język jest prosty. Czytanie ułatwia dość duża czcionka oraz bardzo ciekawe opisy miejsc i przeżyć. Zachęcam do przeczytania tej pozycji osoby, które uwielbiają szybki, a zarazem wolny rozwój akcji i polecam ją tym, którzy kochają marzyć i wyobrażać sobie świat nie biało-czarny. 

Kaja 

PS. A już wkrótce czeka nas czwarty tom z tej kolekcji pt. „Ogień i lód”, również napisany przez innego autora -  tym razem będzie to Shannon Hale.


23 marca

"Świat według Boba. Dalsze przygody ulicznego kota i jego człowieka" James Bowen -recenzja

"Świat według Boba. Dalsze przygody ulicznego kota i jego człowieka" James Bowen -recenzja
Tytuł: "Świat według Boba. Dalsze przygody ulicznego kota i jego człowieka"
Autor: James Bowen
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Czy lubicie opowieści o tajemniczej więzi łączącej człowieka i zwierzę? Jeśli tak, książka Jamesa Bowena jest właśnie dla was. „Świat według Boba...” to kontynuacja powieści „Kot Bob i ja”. Jej bohaterami są uliczny muzyk i były narkoman – James oraz Bob – rudy kot, którego pewnego dnia Bowen znalazł na wycieraczce jednego z mieszkań. Samotny i wyalienowany społecznie mężczyzna dzięki Bobowi rozpoczyna walkę o nowe życie, chce całkowicie rozstać się z nałogiem i spróbować znaleźć normalną pracę. Czemu wcześniej tego nie zrobił? Nie miał motywacji, celu, nie miał dla kogo żyć… Czy można żyć dla kota? Okazuje się, że tak. Dla Jamesa był on jak rodzina, dbał o niego lepiej niż o siebie, wiedział, że musi rano wstać i iść zarabiać, bo jest odpowiedzialny za czyjeś życie.

W drugiej części książki śledzimy losy muzyka i kota, którzy mierzą się z codziennością – pracują, sprzedając gazetę dla bezdomnych, chorują, ale także doświadczają niezwykłej odmiany losu, a to za sprawą propozycji napisania książki. Czy poradzą sobie z popularnością, czy James będzie w stanie wykorzystać sukces, by wrócić na łono społeczeństwa?
Książkę Bowena polecam nie tylko miłośnikom zwierząt, ale wszystkim tym, których fascynują niezwykłe, oparte na prawdziwych faktach historie, historie ludzi, dla których los nie był łaskawy, ale nie poddali się. Uratowała ich wiara, nadzieja i miłość.  Nieważne, że kocia, ważne, że prawdziwa i bezinteresowna.

Agata


22 marca

"Walet Pikowy" Borys Akunin - recenzja

"Walet Pikowy" Borys Akunin - recenzja
Tytuł: "Walet Pikowy"
Autor: Borys Akunin
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Świat Książki
cykl: Przygody Erasta Fandorina


"Walet pikowy" to piąty i według mnie najlepszy tom przygód Erasta Fandorina - relatywnie małą objętość naprawia naprawdę emocjonującą, wartką akcją oraz interesującą intrygą.                 
1886, Moskwą wstrząsa seria nadzwyczaj zuchwałych i pomysłowych kradzieży, dotyczących najważniejszych osób miasta. Złoczyńcą jest tytułowy Walet Pikowy, który wraz z pomocą swojej kochanki angażuje się w wielki pojedynek umysłów przeciwko Erastowi Fandorinowi...                      
Nadzwyczaj ciekawa jest struktura powieści - wydarzenia początkowo obserwujemy oczami młodego urzędnika niskiej rangi - Ansjia Tulipanowa, który zostaje asystentem Erasta i wplątuje się w zaiste szalony cykl nadzwyczaj emocjonujących oszustw i pościgów. Potem jednak narracja przeskakuje do osoby Waleta Pikowego, którego tożsamość szybko staje się dla nas znana. Wszelkie jego szachrajstwa poznajemy zatem niejako od podszewki, dosłownie wnikając do umysłu przestępcy.  
Mamy też okazję zobaczyć Fandorina z punktu widzenia człowieka nie będącego pod jego bezpośrednim wpływem, a należy nadmienić, że jest to obraz daleki od ideału - nasz detektyw uwikłany jest bowiem w niebezpieczny oraz wyniszczający psychicznie romans z piękną, acz żonatą i cierpiącą na ciągłe huśtawki nastrojów arystokratką, który go zmienił na niekorzyść. Interesująca jest też postać Tulipanowa - przypomina mi on Erasta z "Azazela". Oboje są początkowo niedoceniani w swojej pracy, ba, duszą się w niej. Wybawienie nadchodzi od kogoś stojącego wyżej w hierarchii i całkowicie zmienia ich życie.                                              
Według mnie "Walet Pikowy" to naprawdę wciągająca lektura, która mimo tego, że jest krótka daje ogromną satysfakcję czytelnikowi. Autor stara się zachować jak największą różnorodność w powieściach z cyklu, co więcej doskonale mu to wychodzi. Tytuł ten doskonale oddaje również realia epoki i oprócz dobrej zabawy dostarcza także wiele przydatnych informacji nt. życia codziennego i społeczeństwa epoki.                                                         
"Walet pikowy" to naprawdę świetny retro-kryminał i z czystym sercem mogę polecić go każdemu, kto jest chociażby minimalnie zainteresowany tego typu tematyką.  

Dagmara

19 marca

Życie w PRL i strasznie, i śmiesznie. Iwona Kienzler - recenzja

Życie w PRL i strasznie, i śmiesznie. Iwona Kienzler - recenzja
Tytuł: "Życie w PRL i strasznie, i śmiesznie"
Autor: Iwona Kienzler
Liczba stron: 356
Wydawnictwo: BELLONA


Niedawno w szkole robiliśmy projekt edukacyjny związany z epoką PRL-u. Dlatego właśnie, kiedy zobaczyłam tę książkę, pomyślałam, że chętnie przeczytam więcej na ten temat. Liczyłam na zdjęcia uzupełniające tekst, ale niestety w książce ich nie ma. Są za to, wydrukowane inną czcionką niż reszta tekstu, bardzo życiowe dowcipy, powstałe w tych trudnych czasach młodości moich rodziców. 
Nie jest to książka beletrystyczna, lecz popularnonaukowa. To trochę utrudniało mi czytanie, bo nie wszystkie pojęcia były dla mnie jasne. Nastolatki powinny czytać tę książkę wraz z rodzicami lub dziadkami, którzy mogliby wyjaśniać niektóre tematy. Z lektury dowiedziałam się na przykład, co to jest komuna, socrealizm, ZOMO czy MO, pojęcia do tej pory zupełnie mi obce. Wtrącane do tekstu dowcipy bardzo pomogły mi zrozumieć klimat Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Ludzie tak sobie wtedy radzili z trudnościami - żeby nie płakać nad wszechobecną cenzurą i utrudnieniami wymyślanymi przez władze, żartowali z otaczającego ich świata. 
Według mnie dużą zaletą tej pozycji jest prosty język, którym autorka opisuje zagmatwane przecież losy Polski i jej mieszkańców, naświetla sprawy polityczne, społeczne i kulturalne.     
Chociaż książka nie należy do łatwych dla osób, które nie znają tamtych czasów z własnego doświadczenia, uważam, że warto ją przeczytać. Każdy, kogo interesuje okres PRL-u, znajdzie w niej rzetelną wiedzę okraszoną dowcipami i anegdotami o milicjantach, sklepach mięsnych czy politykach. 

Katja


17 marca

"Paulina w orbicie kotów" Marta Fox - recenzja

"Paulina w orbicie kotów" Marta Fox - recenzja
Tytuł: "Paulina w orbicie kotów"
Autor: Marta Fox
Liczba stron: 245
Wydawnictwo: Akapit Press


Nie byłam pewna czy chcę przeczytać tę książkę, bo czcionka jest dość duża, co sugeruje książkę dla młodszych czytelników. Poza tym tytuł wydał mi się trochę dziwny. Jednak nazwisko autorki mnie przekonało. Miałam już w rękach książki pani Marty Fox, więc postanowiłam spróbować i nie żałuję. Książka mi się podobała, bo jest lekka i zabawna, utrzymana w konwencji bloga. Pomysł bardzo współczesny, w końcu większość czasu teraz młodzież spędza w sieci, na blogach, forach i portalach społecznościowych, a porozumiewa się za pomocą komentarzy i postów.
Paulina, główna bohaterka, umieszcza na forum internetowym post, który zaczyna od słów "Mam dwóch tatusiów..." Nie musiała długo czekać na odpowiedzi. Komentarze internautów posypały się jak z rękawa, a Paulina postanowiła założyć bloga, który zatytułowała "Paulina w orbicie kotów". Na blogu opisuje historię swojej rodziny, która raczej różni się od innych rodzin. Dlaczego? No cóż, ile osób może powiedzieć o sobie, że ma dwóch tatusiów? 
Akcja powieści jest wartka, po prostu młodzieżowa. Niesamowite pomysły Pauliny i jej otwartość na ludzi sprawiają, że zapiski, które dodaje na blogu, stają się popularne i coraz więcej internautów chętnie je czyta i komentuje. A skąd koty? Jaką odgrywają rolę w  tej historii? Kim są Paweł Starszy i Paweł Młodszy? Musicie przeczytać sami! Polecam nastolatkom lubiącym lekkie historie z życia młodzieży. 

Asia



17 marca

"Muchy w butelce" Grażyna Bąkiewicz - recenzja

"Muchy w butelce" Grażyna Bąkiewicz - recenzja
Tytuł: "Muchy w butelce"
Autor: Grażyna Bąkiewicz
Liczba stron: 310
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
seria: w kratkę

Marcelina to dwunastolatka, której rodzice przebywają na stypendium naukowym we Włoszech. W związku z tym dziewczynka od dwóch lat jest pod opieką ciotki i dziadka, jednak bardzo tęskni za rodzicami. Dwa lata to przecież szmat czasu, szczególnie dla nastolatki... 
Marcelinka, mimo młodego wieku, jest niezwykle uzdolnioną matematyczką. Wszystko w jej głowie układa się w ciągi liczb. Dar ten odziedziczyła po rodzicach - wybitnych fizykach.  Jej ostoją jest Filip - najlepszy i jedyny przyjaciel. Niestety okazuje się, że chłopak musi przeprowadzić się do Warszawy. Nie wiadomo więc, czy jeszcze kiedyś się zobaczą, a przyjaźń na odległość, to już nie to samo... 
Kiedy dziadek postanawia wysłać nastolatkę do Włoch na wakacje, okazuje się, że jej rodzice wcale nie pracują tam, gdzie powinni według ich opowieści... Marcelina nagle znajduje się sama w obcym kraju i, bez telefonu, adresu czy jakiegokolwiek kontaktu z rodzicami, musi wykazać się prawdziwą samodzielnością. Czy da radę pokonać wszystkie przeciwności, które napotka na swojej drodze? Musicie sami się przekonać czytając książkę. 
Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że książka jest banalna, a autorka nie wprowadziła do niej nic szczególnego i nowatorskiego. Jednak rzeczywistość jest całkiem inna. "Muchy w butelce" ukazują problemy istniejące we współczesnym świecie i sposoby radzenia sobie z nimi. Autorka świetnie przedstawiła emocje momentami aż targające Marceliną, a klimat powieści powoli staje się wręcz kryminalny. Akcja jest wartka, a treść wciąga z każdą stroną. Fabuła kryje szereg zaskakujących i chwilami aż nieprawdopodobnych wydarzeń. Dlaczego nieprawdopodobnych? Nie zdradzę. Napiszę tylko, że Marcelina ma pewien wyjątkowy dar. I nie chodzi tym razem o umiejętności matematyczne!
Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Może ją przeczytać zarówno młodszy czytelnik, jak i każdy dorosły. Jest lekka i zabawna, więc świetnie nadaje się na przyjemny wieczór z lekturą. 

Karina



13 marca

"Elena. Wygrać z losem" Nele Neuhaus - recenzja

"Elena. Wygrać z losem" Nele Neuhaus - recenzja
Tytuł: "Elena. Wygrać z losem"
Autor: Nele Neuhaus
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Media Rodzina



Ta książka wpadła w moje ręce przypadkiem, nie słyszałam o niej nigdy wcześniej i tematyka też nie wydawała mi się zachęcająca. Nie nastawiałam się też na to, że ta książka będzie wspaniała i zmieni moje życie. Lecz przeczytałam ją, i chociaż, tak jak się spodziewałam, nie zmieniła mojego życia i nie stała się najlepszą książką, jaką kiedykolwiek przeczytałam, to jednak przekonałam się, że nie należy oceniać książki jedynie  po krótkim opisie z okładki.
Kiedy czytałam pierwsze strony, wydawało mi się, że będzie to kolejna książka dla miłośnika koni, którym ja raczej nie jestem. Na szczęście okazało się że nie, książka według mnie idealnie nadaje się dla wielbicieli koni, jak i dla ludzi, którzy nie są z nimi związani w żaden sposób. Szczerze powiedziawszy, to konie nawet nie są na pierwszym planie w tej książce. Czytając ją wydawało mi się, że to codzienne problemy są jej główną tematyką.

13-letnia Elena to główna bohaterka powieści. Mogłoby się wydawać, że ma wspaniałe życie, bo przecież który miłośnik koni nie chciałby, aby jego rodzina miała stadninę koni, aby mógł co weekend wyjeżdżać na zawody i mieć własnego konia? Niby cudowna perspektywa, ale problemy prawdziwego życia wciąż dają się we znaki. Długi rodziców, okropny brat, chłopak w którym nigdy nie powinna się zakochać i jej była najlepsza przyjaciółka, z którą ciągle się kłóci. To wszystko sprawia, że książka trzyma w napięciu, bo nigdy nie wiadomo,  co się wydarzy. Jest dużo wątków, które autorka bardzo dobrze opisuje i ze sobą splata, przez co książka nie jest nudna. Według mnie jest idealna na pochmurne wieczory, lekka i przyjemna.
Polecam ją wszystkim miłośnikom koni, a także tym, których interesuje ta tematyka.


Wiktoria


12 marca

"Czerwone liście" Paullina Simons - recenzja

"Czerwone liście" Paullina Simons - recenzja
Tytuł: "Czerwone liście"
Autor: Paullina Simons
Stron: 399
Wydawnictwo: Świat Książki


"Czerwone liście" to pierwsza powieść Paulliny Simons, która trafiła w moje ręce, i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobała.
W początkowych rozdziałach książki poznajemy Kristine Kim, studentkę filozofii i religii w college'u Darmouth. Na pierwszy rzut oka wydaje się być zwykłą dziewczyną, ma przyjaciół i chłopaka oraz wiernego psa, Arystotelesa. Jest najlepszą koszykarką w całym college'u i pracuje w Czerwonych Liściach, czyli schronisku dla nastoletnich matek. Ma całkiem inne spojrzenie na świat niż większość ludzi w jej wieku. Jej życie nie jest jednak tak poukładane na jakie wygląda... Dowiadujemy się, że Kristina ma męża, Howarda, do tego zakochany w niej jest Albert, chłopak jej najlepszej przyjaciółki, Conni. Jakby tego był mało, jej chłopak Jim, ma ją gdzieś.
Pewnego dnia, w swoje 21 urodziny, Kristina miała wypadek samochodowy, w którym o mało co nie zginęła. Po tym wydarzeniu zrozumiała, jak łatwo stracić życie, więc postanowiła sporządzić testament. Tylko co może zapisać w testamencie dziewczyna, która podobno nie posiadała żadnego majątku? Ledwo starczało jej na życie, a o rodzinie nigdy nie wspominała. Niedługo później zostaje znaleziona martwa...
Śledztwo w jej sprawie prowadzi detektyw Spencer O'Malley. Spencer poznał Kristinę niedługo przed jej śmiercią i, mimo że widział się z nią tylko dwa razy, od razu ją polubił i zobaczył w niej swoją zmarłą żonę. Detektyw za wszelką cene chce rozwiązać zagadkę jej śmierci, w tym celu odkopuje przeszłość studentki, którą dziewczyna za wszelką cenę starała się ukryć przed przyjaciółmi, i odkrywa szokujące fakty...

Książka bardzo przypadła mi do gustu. Tak naprawdę do samego końca nie mamy pojęcia, jakie jest rozwiązanie zagadki. Pierwsze rozdziały mogą wydawać się dość nudne, ale kiedy akcja się rozkręci, nie da się oderwać od czytania. Zachęcam do przeczytania książki i poznania tajemnic, jakie skrywała Kristina.

Ksenia


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger