16 kwietnia

"Unika. Płomień życia" E.J Allibis - recenzja

"Unika. Płomień życia" E.J Allibis - recenzja


Książka E.J. Allibis  „Unika: Płomień Życia” należy do literatury fantasy, muszę jednak  przyznać, że choć interesuję się tym gatunkiem powieści, to jeszcze nigdy nie czytałam  podobnej.

Książka opowiada bowiem o aniołach. Główną, tytułową, bohaterką jest Unika - piękna, odważna, zdolna do niebywałych poświęceń. Mieszka ona wraz z innymi aniołami w Sefirze, dolinie, o której istnieniu nie mają pojęcia zwykli ludzie. Pewnego dnia pokój doliny zakłóca wiadomość o ucieczce niebezpiecznego Ophidiela, więzionego przez Mędrca - Metatrona za popełnione niegdyś zbrodnie przeciwko Sefirze. Zamierza on zemścić się na Metatronie kradnąc, a następnie wykorzystując do zdobycia władzy nad Doliną Aniołów i światem, dwa Byty Fundamentalne - Płomień Życia i Klucz Szczęścia. Wobec tego dzielna Unika zgadza się za pomocą specjalnego zaklęcia odrodzić na nowo, jako dwoje małych dzieci. W ich sercach zostają ukryte Byty Fundamentalne. Jedno z niemowląt żyje w Sefirze, a drugie zostaje ukryte przed Ophidielem na Ziemi, gdzie dorasta nieświadome tego, że jest aniołem.

Piętnaście lat później wokół chłopca i jego przyjaciół zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Odkrywa to pewien profesor, który dla bezpieczeństwa przenosi całą trójkę do swojego wynajętego domu. Objawia im się Elf i dobry Smok, którzy przenoszą ich do Sefiry, gdyż nie są pewni, które z nich jest aniołem. Tak rozpoczyna się ich niezwykła przygoda, przeplatana nieprzewidywalnymi zwrotami akcji, zdradą przyjaciela i końcową bitwą Dobra ze Złem.

Terminologia i niektóre postacie przypominają nieco Władcę Pierścieni. Myślę, że jeśli kogoś ta książka zainteresowała, to „Unika” również może mu się spodobać. Lektura trzyma w napięciu, jest oryginalna, wciąż zaskakuje. Polecam ją miłośnikom książek o tematyce fantastycznej.  

Julia Truszkowska

Za książkę dziękuję Wydawnictwu

15 kwietnia

Sówki od w.bibliotece.pl

Sówki od w.bibliotece.pl
Właśnie dotarły do nas zakładki z sowiej serii od portalu w.bibliotece.pl. 
Pięć kolorowych sówek z pewnością umili czytanie każdej książki :-)


 
Nasz kurak Zbigniew od razu poznał się na tym, co dobre i zachęca odwiedzających bibliotekę do poczęstowania się zakładką po wypożyczeniu książki :D 


Bardzo dziękujemy w.bibliotece.pl za fantastyczny prezent :-)

14 kwietnia

„Musisz to komuś powiedzieć” Barbara Ciwoniuk - recenzja

„Musisz to komuś powiedzieć” Barbara Ciwoniuk - recenzja


Bohaterką książki pt. „Musisz to komuś powiedzieć” Barbary Ciwoniuk jest piętnastoletnia Milena. Opowieść rozpoczyna się wraz z zakończeniem roku szkolnego. Milena po odebraniu świadectwa udaje się z koleżankami do pobliskiej restauracji. Tam zauważa Pawła, w którym od niedawna jest zakochana, ale chłopak niestety nie jest nią zainteresowany i nie odwzajemnia jej uczucia. Pewnego dnia w jej domu zjawia się jednak inny chłopak, o imieniu Łukasz. Jest to syn koleżanki jej mamy. Dziewczyna wraz z nim udaje się do Magdalenowa, gdzie mieszkają dziadkowie jej najlepszej przyjaciółki Kamy. Milena zauważa tam, z jakim towarzystwem ma do czynienia. Chodzi o to, że większość jej znajomych pali, pije alkohol, a nawet sięga po narkotyki. Milena stara się chronić swoją przyjaciółkę, która tak naprawdę jest zagubiona i sięga po wszystko, co akurat jest modne.

Pewnego dnia Milena wyjeżdża na zlot fanów Marii Konopnickiej, gdzie poznaje Piotra. Uczestnicy zastanawiają się tam nad twórczością pisarki, poszukują ważnych treści, które mogłyby im pomóc odpowiedzieć na pytanie: Jaką była matką, pisarką i z czego czerpała inspirację. Rozmawiają również na temat jej intymności.

Autorka książki porusza tematy ważne w życiu każdego nastolatka. Niebezpieczeństwa, które wynikają z bezmyślności, przyjaźń, miłość czy tolerancja seksualna, choć moim zdaniem taki temat nie powinien być poruszany w książkach młodzieżowych. Książka napisana jest łatwym językiem i szybko się ją czyta. Zawiodło mnie tylko zakończenie książki... Zachęcam do przeczytania. (Szczególnie fanów M. Konopnickiej). 

Monika

Za książkę dziękuję Wydawnictwu 



08 kwietnia

"A jeśli zostanę..." Barbara Ciwoniuk - recenzja

"A jeśli zostanę..." Barbara Ciwoniuk - recenzja
 




Ucieszyłam się, mogąc przeczytać kolejną już książkę Barbary Ciwoniuk. Jednak czytając na pierwszych stronach „A jeśli zostanę…” o tym, że rodzice głównej bohaterki zginęli w wypadku samochodowym, mój entuzjazm trochę zmalał.

Wiki, główna bohaterka, ma siostry bliźniaczki. Po śmierci rodziców bliska im rodzina postanawia rozdzielić siostry, bo u nikogo nie ma miejsca aż dla trzech osób. Lui i Iza trafiają do cioci Alicji, a Wiktoria do Bronków, gdzie mieszka Lala - kuzynka, za którą raczej nie przepada.

Po przeprowadzce Wiki chodzi do nowej szkoły. Ciotka zapisuje ją do innej klasy niż kuzynka, do klasy eksperymentalnej. Jej klasa, jak i jej wychowawca, muszą przestrzegać określonych zasad, które, jak później przekonuje się główna bohaterka, wcale nie są skomplikowane.

„każdemu dziecku należy się szacunek”

„do każdego dziecka pasuje inny klucz i rolą wychowawcy jest go znaleźć”

Sądzę, iż w każdej szkole i klasie warto byłoby przestrzegać wszystkich tych zasad.

Wiktoria jest zadowolona ze swej klasy, ale poza nią ma dużo kłopotów. Ciągle pamięta o śmierci rodziców i nie może pojąć, jak rodzice mogli ją tutaj zostawić. Przyjaciółki jej kuzynki wyzywają ją od „wieśniary”, a jedna z nich zakłada post na forum, gdzie dodaje jej zdjęcie i ją obraża. Kilka razy po kryjomu wyprowadza psa kuzynki, bo ta nie pozwala nikomu zajmować się Deksem. Raz na spacerze spotyka Mateusza, niebieskookiego wesołka, z którym później się umawia. Niestety, koleżanki Lali psują jej tę znajomość. Jak potoczą się dalej losy Wiki i Matiego? Przekonajcie się sami!

Po przeczytaniu tej książki czuję lekki niedosyt, chciałabym dowiedzieć się, co wydarzy się dalej w życiu Wiki, Lali, Lui, Izki i Mateusza. Ta opowieść po prostu wciąga! Miałam problem, by oderwać się od czytania. Książkę polecam każdemu. Myślę, że oprócz moich rówieśników po tę książkę powinni też sięgnąć nauczyciele. Może któryś z nich spróbuje zastosować  „kodeks 2d”.

Carpe diem. Żyjesz tylko raz, więc nie zmarnuj żadnej chwili.”!

Michalina 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu


07 kwietnia

"Poeci patrzą..." Aneta Grodecka - recenzja

"Poeci patrzą..." Aneta Grodecka - recenzja


Książka Anety Grodeckiej „Poeci patrzą…” to połączenie albumu dzieł malarskich i antologii poezji. Autorka dokonała subiektywnego wyboru kompozycji malarskich, które mają swoje poetyckie ekfrazy ( opisy ). Wiersze zebrane w niniejszej publikacji ułożone zostały wg chronologii powstawania dzieł malarskich, Grodeckiej zależało, by punktem wyjścia do rozważań na temat związków malarsko-literackich stało się właśnie malarstwo. By ułatwić czytelnikowi konfrontację tekstu i obrazu, autorka przeprowadza analizę dzieł malarskich, dodaje własne komentarze, odkrywając przed nami relacje między przedstawianymi dziełami oraz toczący się miedzy nimi dialog. Publikacja zawiera reprodukcje malarskich arcydzieł, poczynając od malowideł naskalnych z groty w Lascaux, poprzez  średniowieczne freski, obrazy renesansowe, barokowe, kończąc na malarstwie XX-wiecznym. Wśród poetów opisujących owe wyjątkowe dla naszej kultury dzieła są m.in. Zbigniew Herbert ( uznany przez Grodecką za mentalnego przewodnika antologii), Tadeusz Różewicz, Stanisław Grochowiak, Cyprian Norwid, Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Dzięki poetyckim ekfrazom możemy na nowo odkryć znane już obrazy, poznać punkt widzenia poetów, którzy niejednokrotnie zaskakują oryginalnością swych obserwacji i doznań wynikających z obcowania z konkretnym dziełem malarskim.

Książka pozwala kształtować własne relacje ze sztuką. Niekoniecznie trzeba czytać ją w całości, ale wybrać rozdziały opisujące ulubione dzieła malarskie czy też te, które nas zaciekawiły. Z pewnością jednak do publikacji Grodeckiej można powracać wielokrotnie. Polecam ją tym, których fascynuje odkrywanie na nowo tego, co wydaje się doskonale znane. 

Agata

Za książkę dziękuję Wydawnictwu 

28 marca

"O chłopcu, który ujarzmił wiatr" William Kamkwamba - recenzja

"O chłopcu, który ujarzmił wiatr" William Kamkwamba - recenzja
Książka „O chłopcu, który ujarzmił wiatr” jest biografią Williama Kamkwamby, studenta African Leadership Academy w Johannesbugu. W napisaniu jej pomógł Williamowi Bryan Mealer, a na język polski została przełożona przez Wojciecha Miturę. 
Po przeczytaniu kilku stron może wydawać się, że to kolejna książka o jakże nudnym życiu w Afryce, o którym tak często słyszymy w mediach. Jednak, gdy zagłębiamy się w jej dalsze strony, okazuje się ciekawą historią o 13-letnim chłopcu, który stara się zapewnić sobie i przede wszystkim swojej rodzinie lepsze życie. Przychodzą czasy, kiedy głód panuje w całej Malawii, ludzie umierają z pragnienia, a brak pieniędzy na zakup choćby jednego ziarna kukurydzy daje się mocno we znaki. William musi przerwać szkołę z powodu ciężkiej sytuacji. Lecz nie poddaje się, stara się nadrabiać zaległości chodząc do miejscowej biblioteki. Z wszystkich szkolnych przedmiotów najbardziej fascynuje go fizyka. Postanawia wybudować wiatrak, który produkowałby energię. Zbiera części, grzebie w śmietnikach, rówieśnicy mają go za dziwaka, jednak nie zraża go to. Udaje mu się i choć jego dzieło nie wygląda fascynująco, to daje jakże potrzebną energię. 
Cała historia przepełniona jest nadzieją, która nie ustaje nawet w najgorszych chwilach życia chłopca. Ciągle wierzy w siebie, jest pełen ambicji i silnej determinacji. Po przeczytaniu książki wprost czuje się chęć do życia. Myślę, że jest to idealna książka dla osób, które gdzieś zgubiły swą wiarę w siebie. Polecam.

Monika

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Drzewo Babel


28 marca

„Listy lorda Bathursta” Marcin Mortka - recenzja

„Listy lorda Bathursta” Marcin Mortka - recenzja

Ta zaskakująco dobra książka została wydana przed wydawnictwo „Fabryka Słów”. Ów utwór był dla mnie niemałą niespodzianką, gdyż spodziewałam się po nim czegoś zupełnego innego. Oczywiście niespodzianka była bardzo pozytywna. Do to pory nigdy nie czytałam żadnej książki autorstwa M. Mortki, ale „Listy lorda Bathursta” sprawiły, że z pewnością sięgnę po inne jego dzieła. Naprawdę trudno mi uformować moje emocje związane z tą książką w słowa, ale postaram się wyrazić je jak najlepiej.



Książka jest typowo przygodowa, czym od razu u mnie zapunktowała. Intrygi, morderstwa, bitwy, tajemnice... Sporo różnorodnych bohaterów i wydarzeń. Główną postacią tego utworu jest kapitan Peter Doggs - człowiek złośliwy, niezależny i uparty.  Zostaje on wplątany w tajną „rządową” misję, która jak się później okazuje, wcale nie jest taka rządowa. Bohater nie zna szczegółów otrzymanego zadania, nie wie, co go czeka. Jedynym źródłem jakichkolwiek informacji są listy od lorda Bathursta, w których opisane są drobne instrukcje. Kapitan Doggs otrzymuje statek i załogę, pływa po nieznanych wodach i zatapia statki pełne niewinnych ludzi. Jest szantażowany, przyszłość jego córki Emily jest niepewna. Kapitan za wszelką cenę chce rozwiązać tajemnice Bathursta, odgadnąć jego zamiary.



„Listy lorda Bathursta”to powieść pełna akcji i humoru. Sama „pożarłam” ją w dwa wieczory, gdy zaczęłam czytać wprost nie mogłam się oderwać.  Dzieło Marcina Mortki spokojnie mogę porównać z „Lotnikiem” Eoina Colfera. Gorąco polecam wszystkim, którzy lubują się w żegludze, morskich bitwach i tajemniczych intrygach.



„Ryk fal, huk dział i zapach prochu! Jeżeli masz w żyłach morską sól nie omijaj tej powieści!”



Edelline



Książka ukazała się dzięki Wydawnictwu
 
  
 
 
Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger