poniedziałek, 20 kwietnia 2015

"Niezgodna" Veronica Roth - recenzja

Tytuł: Niezgodna
Tytuł oryginału: Divergent
Autor: Veronica Roth
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 350
Moja ocena: 9/10


„Niezgodna” jest pierwszą częścią trylogii, która podbiła serca milionów czytelników. To światowy bestseller, który szybko zaskarbił sobie rzesze fanów. Jeszcze głośniej zrobiło się o niej, kiedy na jej podstawie nakręcono film, w reżyserii Neila Burgera.
Wciąż zadawano mi pytanie czy może czytałam, albo chociażby słyszałam o „Niezgodnej”. Namawiano mnie do sięgnięcia po nią niejednokrotnie, nie zliczę również, ile opinii na jej temat słyszałam - wszystkie jednak były pozytywne. Co prawda jedne mniej, drugie bardziej, ale nie pojawiła się żadna całkowicie negatywna. Prędzej czy później musiałam więc zagłębić się w jej lekturze.

Pani Veronica przedstawia nam świat, społeczeństwo, podzielone na pięć frakcji. Każdy obywatel ma prawo wyboru, sam decyduje o tym, do której chce należeć. Grupy te odzwierciedlają pewne cechy charakteru. Altruizm. Serdeczność. Prawość. Erudycja. Nieustraszoność. Gdybyś miał wybór, kim chciałbyś być? Naukowcem, którego cechuje ciekawość świata? A może wolałbyś należeć do Prawych, którzy nigdy nie kłamią, pracują jako prokuratorzy i dbają o sprawiedliwość? Beatrice Prior, główna bohaterka utworu, urodziła się wśród altruistów. Społeczeństwo wymagało od niej uczciwości i bezinteresownej pomocy, nie mogła nigdy myśleć o sobie, a nawet patrzeć w lustro. Żyła w ten sposób szesnaście lat. Inne frakcje pomiatały nią tak samo jak każdym innym altruistą, a ona nie mogła się w żaden sposób obronić. Nie była szczęśliwa, lecz kiedy nadszedł moment podjęcia decyzji - zostać, czy odejść - dziewczyna wahała się. Nie chciała zostawiać rodziny, bała się nieznanego, samotności, odrzucenia i mimo wszystko gotowa była zostać ze swoją frakcją do końca życia. Każdy szesnastolatek przechodzi tzw. „test przynależności” - serię symulacji, które mają pomóc wybrać mu frakcję, do której pasuje. Zazwyczaj jeden człowiek pasuje tylko do jednej z grup. Ci, którzy mają predyspozycje do więcej niż jednej, nazywani są Niezgodnymi. Tris była właśnie taka. Niezgodna. W jakimś stopniu zarówno altruistka, nieustraszona, jak i erudytka. Z góry wiedziała, że nie pasuje do tych ostatnich. Pozostały jej więc dwie opcje i podczas Ceremonii Wyboru podjęła decyzję dołączenia do Nieustraszonych. W ten sposób stała się Tris - uosobieniem odwagi i siły. By stać się pełnoprawną członkinią frakcji, dziewczyna musi przejść przez szereg prób, które będą świadectwem jej silnego charakteru, tego, że naprawdę tam pasuje. Jeśli jej się nie uda, zostanie Bezfrakcyjną. Bohaterka poznaje nowych przyjaciół, jak i wrogów, wiele przeszkód musi pokonać, by odnaleźć swoje miejsce na ziemi, a jej problemy nie kończą się na tym, które miejsce będzie mieć w rankingu Nowicjuszy. Jest Niezgodna. A Niezgodnych z jakiegoś powodu się zabija. Tris nie może więc zostać odkryta. Na dodatek napięcia między frakcjami się nasilają, chodzą plotki o otwartym konflikcie. Zbliżają się wielkie kłopoty, a młoda Nieustraszona nie zdoła ich uniknąć.

W dzisiejszych czasach trudno napisać coś, czego by jeszcze nie było. Rynek pełen jest bardzo podobnych do siebie książek dla młodzieży. Veronice Roth udało się wybić, pisząc książkę łatwą w odbiorze oraz używając prostego i zrozumiałego dla czytelnika języka. Jest bezpośrednia, nie przedłuża niepotrzebnie tekstu nic nie znaczącymi opisami czy dialogami, a wykreowany przez nią świat, mimo że surowy i rządzący się żelaznymi zasadami, jest na swój sposób piękny. Powieść pełna jest akcji, niespodzianek, strachu i bólu, ale także prawdziwej przyjaźni i bezgranicznej miłości. W utworze pojawia się motyw miłości rodzicielskiej tak wielkiej, że zdolnej nawet do poświęcenia własnego życia. Autorka nie pozostawia nas również bez wątku romantycznego, którym jest kwitnące uczucie Tris i Tobiasa.

Jeżeli chodzi o szatę graficzną „Niezgodnej”, to jestem szczerze rozczarowana. Ani filmowa, ani oryginalna okładka książki niczym mnie nie zachwyciła. Bardzo denerwowały mnie umieszczone na nich napisy - zarówno z przodu, jak i z tyłu książki - zachwalające lekturę, ilość sprzedanych egzemplarzy czy porównania do innych książek - w tym wypadku do „Igrzysk śmierci”. Ogólnie nie cierpię takiego przyrównywania jednej pozycji, do drugiej. Sugeruje mi to, że powieści są do siebie tak podobne, że nie warto ich czytać. Czasami też te zestawienia są po prostu błędne.

Temat „Niezgodnej”, to temat rzeka. Mogłabym jeszcze wiele o niej pisać, ale wtedy pewnie niewielu z Was w ogóle przeczytałoby tę recenzję. Podsumowując: lektura szybka, przyjemna i niewymagająca od czytelnika zbyt wielkiego zaangażowania. Znajdziemy w niej wartką akcję, trochę humoru, uczuć, ale i trwogi. To wszystko sprawia, że nie jest łatwo się od niej oderwać.

Edelline


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz