piątek, 1 czerwca 2018

"Tajemnica Diabelskiego Kręgu" Anna Kańtoch - recenzja

Tytuł: "Tajemnica Diabelskiego Kręgu"
Autor: Anna Kańtoch 
Gatunek: fantasy 
Liczba stron: 510 
Wydawnictwo: Uroboros 
Cykl: Nina Pankowicz, tom 1


Przyznam się, że nie śledzę czynnie poczynań polskich twórców fantasy i moja wiedza na temat ich książek jest niewielka. Prawdopodobnie rozpoczyna się i kończy na serii zatytułowanej "Wiedźmin" Andrzeja Sapkowskiego. Właśnie dlatego podchodziłam do lektury "Tajemnicy Diabelskiego Kręgu" jak do przysłowiowego jeża. Z lekką niepewnością, ale też dozą ciekawości. Przeczuwałam, że ta pozycja mnie zaskoczy i tak też się stało. Mało tego, w pewnym momencie czułam się wręcz zahipnotyzowana, jakbym także uległa mocy tytułowego Diabelskiego Kręgu. Bardzo cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się powieścią Anny Kańtoch i niezwykle żałuję, że czekała na mnie tak długo. Za długo... 

Teraz jednak do rzeczy. Jeśli chodzi o moje odczucia, to już w pierwszym rozdziale, kiedy zarysowywała się fabuła, ukazał się pewien aspekt, który wprawił mnie w swego rodzaju konsternację. Otóż, czas akcji dotyczy lat tuż po II wojnie światowej, kiedy fala komunizmu zalewała państwa Europy Wschodniej. Anna Kańtoch przyłącza do tego zgraję pięknych wysłanników niebios. Dokładnie chodzi o anioły - nadprzyrodzone istoty, które niespodziewanie pojawiają się na terenie Polski. Zwolennicy sowieckiej propagandy i funkcjonariusze państwowych organów bezpieczeństwa starają się za wszelką cenę pozbyć nieoczekiwanych przybyszów, którzy na nowo umacniając wiarę w Boga w sercach ludzi, którzy dawno już zapomnieli o bożym miłosierdziu. Myślę, że autorzy książek fantasy, w szczególności tych kierowanych do młodzieży, nie często umiejscawiają swoich bohaterów w dobie rozkwitu polskiego komunizmu. Ten temat gryzie się ze wszystkim, co literatura fantastyczna ma nam do zaoferowania. Duży plus dla autorki za połączenie tak odbiegających od siebie wątków, zamieszanie trochę w polskiej historii i stworzenie opowieści niezwykle odrealnionej i rzeczywistej zarazem. 

W całej tej niecodziennej sytuacji uwikłana jest główna bohaterka, Nina. Pewnego dnia trzynastoletnia dziewczynka zostaje wybrana przez anioły. Jej zadaniem jest dostanie się do Markotków, do tamtejszego klasztoru, aby spędzić tam wakacje. Skąd to dziwne zaproszenie? Niestety nawet sama zainteresowana nie ma pojęcia w jakim celu się tam udaje oraz z kim się tam spotka. Wie jednak jedno. Świat się zmienia, a ona musi dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. 

Nina jest typem romantyczki, uwielbia sztukę i dobre książki. Z drugiej strony czasem budzi się w niej silne poczucie obowiązku. Jest rozsądna, a jej czyny są zawsze przemyślane. No, prawie zawsze... 

Podoba mi się to, że Nina zdecydowanie nie jest typem "wybielonej", szlachetnej bohaterki. Jej czyny nie są na wskroś dobre. Słuszność jej decyzji czasem jest dziełem przypadku, a czasem jej egoistycznych pobudek. Jest bardzo ludzka. Popełnia błędy. Nie jest osobą nieomylną. To właśnie urzekło mnie w bohaterach tej książki. Czasem byli dla mnie naprawdę nieprzewidywalni, dlatego z taką przyjemnością śledziłam ich przygody. 

Nina nie jest także typem "lojalnej służebnicy", jeśli mogę to tak nazwać. Nie potrafi w pełni darzyć zaufaniem tego, co dzieje się wokół niej samej. Boi się zaufać, czasem nawet samej sobie. Czy jej wrodzony sceptycyzm będzie jej siłą, a może największą udręką? 

''Chcę wierzyć", powiedział kiedyś jej tato, "ale co ja poradzę, że wciąż mam wątpliwości?" 

Zdecydowanie polecam tę książkę osobom, które chcą się trochę zaskoczyć i pozastanawiać. Chwile grozy też są wskazane podczas czytania. Dodatkowo zapoznanie się z dorobkiem polskiej autorki, do tego tak często nagradzanej, jest swego rodzaju powinnością dla czytelnika. Sami przekonajcie się czy warto. Życzę niezapomnianej lektury. 

Kinga

czwartek, 31 maja 2018

"Fandom" Anna Day - recenzja

Tytuł: "Fandom" 
Autor: Anna Day 
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 373 
Wydawnictwo: Jaguar 


Książkę Anny Day wziąłem do czytania głównie ze względu na to, że na jej temat wypowiedział się James Dashner, jeden z autorów moich ulubionych książek, przez co nie mogłem się oprzeć i zabrałem się do lektury. 

Violet, nastolatka zafascynowana książką "Taniec na szubienicy", razem z przyjaciółkami i bratem, udaje się na Comic Con, czyli konwent miłośników wspomnianej książki. Właśnie tam zostaje przeniesiona do świata swej ulubionej powieści. Szybko okazuje się jednak, że nie jest tam tak świetnie, jak myślała. Violet musi zająć miejsce głównej bohaterki, by wydostać siebie, swego brata i przyjaciółki z tego fikcyjnego świata i wrócić do domu, los im jednak nie sprzyja. Sprawy się komplikują. Powrót do domu okazuje się trudniejszy niż się spodziewali, nawet mimo tego, że znają "Taniec na szubienicy" na pamięć. 

"Fandom" jest książką naprawdę intrygującą, ciekawą i trzymającą w napięciu. Akcja cały czas dynamicznie się rozwija, przez co strasznie wciąga i nie daje spokoju. Jeśli się ją odłoży, zadręcza się pytaniami i nie można się oprzeć, by wrócić do lektury. Autorka świetnie opisała stworzony prze siebie świat, więc można go sobie bez trudu wyobrazić. Również postaciom Day poświęciła sporo czasu i inwencji. 

Polecam tę historię w szczególności lubiącym mroczne klimaty nastolatkom.

Bartek


poniedziałek, 14 maja 2018

"Obrączka diabła"Vidar Sundstøl - recenzja

Tytuł: "Obrączka diabła"
Autor: Vidar Sundstøl 
Gatunek: thriller
Ilość stron: 319 
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Gorzka czekolada


Powieść Vidara Sundstøla zachęca do czytania swoją tajemniczą okładką oraz nietypową fabułą, rozgrywającą się na terenach Skandynawii. Autor w swoim dziele przedstawia świat współczesny z elementami folkloru i pradawnych wierzeń norweskiego Telemarku, co niebywale wpływa na atrakcyjność i unikalność tej książki. 

"Obrączka diabła" jest świetnie napisanym, mrocznym thrillerem, skierowanym dla dorosłych i osób dojrzałych emocjonalnie. Muszę z przykrością stwierdzić, że ów thriller nie każdy powinien przeczytać, gdyż zawiera on sceny nieodpowiednie dla dzieci. Pomijając ową wadę, całość prezentuje się kapitalnie i nie pozwala czytelnikowi odejść od książki, dopóki nie skończy się jej czytać do końca. 

Fabuła tegoż thrillera owiana jest mrokiem i tysiącem sekretów. Nic więc dziwnego, że głównym bohaterem jest prywatny detektyw, Max Fjellanger, który przyleciał samolotem z USA do swojej ojczystej Norwegii na pogrzeb przyjaciela, z którym trzydzieści lat wcześniej pracował w komisariacie policji. Na miejscu spotyka wdowę po Knucie Abrahamsenie i rozmawia z nią, po czym kobieta daje mu do zrozumienia, że życzyłaby sobie, aby ktoś zajął się tajemniczym utonięciem jej męża. Prowadząc dalej prywatne śledztwo, detektyw z Florydy napotyka Tirill Vesterli, bibliotekarkę uniwersytecką, a zarazem fascynatkę kryminałów, rozwiązywania zagadek i folkloru, o niebywałej inteligencji. Razem podejmują się trudnego zadania, którym jest odnalezienie prawdy. 

Podczas lektury czytelnik cały czas zastanawia się wraz z prywatnym detektywem "Co jest tego powodem?", "Co tak naprawdę dzieje się w noc świętojańską?". Rozwiązanie tych mrocznych historii jest jedno - przeczytać powieść Vidara Sundstøla do końca. 

Polecam zagłębić się w tę powieść każdej osobie fascynującej się dawnymi wierzeniami naszych sąsiadów zza Morza Bałtyckiego, a także amatorom powieści detektywistycznych czy zwolennikom odnajdywania prawdy. Książka ta bowiem pochłonie każdego czytelnika. Miłej lektury! 

Agnieszka



wtorek, 8 maja 2018

"Mad&Bad" Robert Muchamore - recenzja

Tytuł: "Mad&Bad" 
Autor: Robert Muchamore 
Gatunek: literatura młodzieżowa 
Liczba stron: 383 
Wydawnictwo: Jaguar 
Cykl: Rock War, tom 1


Pierwszy raz zetknąłem się z jakąkolwiek książką Roberta Muchamore. Na początku nie byłem do niej przekonany, ale moje nastawienie szybko się zmieniło. "Mad&Bad" jest pierwszym tomem z nowej serii Roberta Muchamore zatytułowanej "Rock War". 

Książka opowiada o losach skrajnie różnych nastolatków, ich rodzin i przyjaciół. Mamy okazję poznać trzynastoletniego Jaya, chłopaka pochodzącego z licznej rodziny, który należał już do jednej kapeli, ale przez swoje czyny został zmuszony, by założyć nową. Przedstawiono tu także o rok starszą od Jaya Summer, ubogą, ale troskliwą dziewczynę, opiekującą się chorą na astmę babcią. Jej życie zmienia się, gdy pierwszy raz zostaje wyproszona do szkolnej kozy, za nieodpowiednie zachowanie. Ostatnim z głównych bohaterów jest czternastoletni Dylan, z pozoru nie wyróżniający się niczym, jednak skrywający pewną tajemnicę odnośnie swego ojca. Wkrótce chłopak decyduje się dołączyć do jednego z zespołów. Wszystkie te postacie łączy zamiłowanie do muzyki. Każda z nich zdecydowała się stać jej częścią grając bądź śpiewając w kapelach. Dochodzi do tego, że Summer i Jay chcą wziąć udział w konkursie zespołów rockowych i się do nich solidnie przygotować. Dylan w tym czasie lepiej poznaje pozostałych członków swojej kapeli. Lekkie pióro autora i jego humor, a także ciekawi i wyraziści bohaterowie sprawiają, że "Mad&Bad" czyta się miło i szybko. Wprost nie sposób momentami oderwać się od lektury. 
Książkę polecam wszystkim nastolatkom, ponieważ uważam, że każdemu przypadnie ona do gustu. Ja chętnie sięgnę po kolejne tomy z tej serii.

Bartek


piątek, 4 maja 2018

„Słowa w ciemnym błękicie” Cath Crowley - recenzja

Tytuł: „Słowa w ciemnym błękicie” 
Autor: Cath Crowley 
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Jaguar 


Niezwykle pasjonująca historia dwójki ludzi, których może połączyć Biblioteka Listów. Rachel i Henry to główni bohaterowie, którzy zmagali się z wieloma problemami. Dziewczyna straciła swojego brata, który utonął kilka miesięcy wcześniej w ocenie - w miejscu, które kochała najbardziej. Henry stracił dziewczynę, na której mu bardzo zależało, jego rodzice się rozwiedli, a antykwariat zostanie sprzedany. W książce dominuje motyw miłosny. Dwoje głównych bohaterów zmaga się z nim już od lat. Przeprowadzka dziewczyny zmieniła wszystko. Zostawiła jednak wcześniej Henry'emu list, na który ten nigdy nie odpowiedział. Całkowicie stracili kontakt, który odnowił się, gdy dziewczyna po paru latach wróciła do miasta. Oboje mieli swoje pasje, wspólnych znajomych, snuli przemyślenia na wiele tematów. Zawsze sobie pomagali. Jednak czy teraz tak będzie? Czy dadzą ponieść się sile listów i słów, które według Rachel nie miały dużego znaczenia? Czy istnieje coś takiego jak transmigracja uczuć? 

Książka, którą polecam osobom w każdym wieku. Zawiera zarówno śmiesznie, jak i mniej zabawne momenty. Czytając ją, starałam się utożsamiać z bohaterami. Zastanawiałam się, czemu nie mogą powiedzieć sobie tego, co ich dręczy. Życie jednak nie jest takie proste, szczególnie po stracie kogoś bliskiego. Lektura jest napisana w bardzo przyzwoity sposób. Szybko się ją czyta i snuje przemyślenia. Zawiera dużo morałów i prawd o życiu. Przeplatana jest listami pisanymi przez osoby, które zostawiały je w poszczególnych książkach Biblioteki Listów. Relacje między Henrym i Rachel a George i Martinem budzą wiele wątpliwości. Mam nadzieję, że osoby, które zdecydują się ją przeczytać, będą równie zadowolone jak ja. Książka jest naprawdę fantastyczna i z wielką chęcią zatrzymałabym ją na swojej półce. Bardzo zachęcam do jej przeczytania! UWAGA! Bohaterowie wypowiadają się o duchach! ;-)

Klaudia


poniedziałek, 23 kwietnia 2018

"Dziewczyny kodują. Kod przyjaźni" Stacia Deutsch - recenzja

Tytuł: "Dziewczyny kodują. Kod przyjaźni" 
Autor: Stacia Deutsch 
Gatunek: literatura młodzieżowa 
Liczba stron: 143 
Wydawnictwo: Wilga 


Zapoznanie się z tą książką było dla mnie przyjemnością, mimo że moje usilne starania, aby zrozumieć kodowanie zazwyczaj kończyły się fiaskiem. Dosłownie totalna porażka za każdym razem, kiedy moje palce spoczywały na klawiaturze. Składam więc wielkie pokłony pomysłodawczyni tego dzieła, która sama tłumaczy: brakuje książek, które by opisywały, jak to jest być dziewczyną - programistką. Zawsze powtarzam, że człowiek nie może stać się kimś, kogo w życiu nie widział. * 

Tak sprytne wplecenie wstępnych informacji o pisaniu kodów do fabuły książki w tak przyjemny i nie narzucający się sposób jest po prostu niezwykłe. Wystarczą 143 strony przyjemnej lektury, a takie komendy jak boolean, integer czy string już nigdy nie będą Wam obce. Nic więc dziwnego, że ta książka znalazła się na liście bestselerów New York Times'a :)

Teraz skupmy się troszkę na fabule. 

Lucy to szóstoklasistka, która za wszelką cenę stara nauczyć się kodowania. Ma bowiem cel, który motywuje ją do działania. Jej wujek jest poważnie chory, a ona chce okazać mu troskę poprzez stworzenie aplikacji, która pomoże mu w zwalczaniu nowotworu. Aby dopiąć swego dziewczyna zapisuje się na szkolne kółko kodowania prowadzone przez panią Clark. Niestety, już na pierwszych zajęciach spotyka się z rozczarowaniem. No bo co ma kanapka z dżemem i masłem orzechowym do programowania? No właśnie... wydaje się, że niewiele. Lucy postanawia więc wziąć sprawy w swoje ręce. Nic jednak z tego nie wychodzi. Tutoriale na yt, a tym bardziej podręczniki niesamowicie ją nudzą. Co więc ma zrobić? 

Jej bezradność szybko zostaje rozwiana, bo oto na jej szkolnej szafce pojawia się zaszyfrowana wiadomość, która ma pomóc jej poznać tajniki kodowania. Od tego momentu Lu (jak mówią do niej przyjaciele) będzie musiała stawić czoła pewnym zadaniom i szukać nie zawsze oczywistych rozwiązań. Dzięki wsparciu przyjaciółek, których pomoc okaże się nieoceniona, Lucy rozpocznie wspaniałą przygodę z programowaniem. Jak potoczą się jej losy? Czy uda jej się spełnić swoje marzenia? Przekonacie się, czytając książkę, która zdecydowanie ma za cel przekazanie wszystkim dziewczynom na całym świecie, aby nie bały się podejmować wyzwań i próbować czegoś nowego. 

Przepraszam, ale nie mogłam powstrzymać się od wrzucenia tutaj jeszcze jednego cytatu (pochodzi on z wystąpienia na konferencji TED-Technology, Entertiment, Design): 

Wiele kobiet, z którymi rozmawiam, mówi że podąża ku zawodom i zajęciom, w których wiedzą, że będą świetne, będą się idealnie sprawdzały. I nic dziwnego. Większość dziewczynek jest uczona, żeby unikać ryzyka i porażki. Mamy się ładnie uśmiechać, grać bezpiecznie, dostawać same piątki. Za to chłopcy mają grać ostro, mierzyć wysoko, czołgać się po szczeblach na sam szczyt i skakać na główkę. Do czasu kiedy dorosną, kiedy negocjują podwyżkę albo zapraszają kogoś na randkę są już przyzwyczajeni do podejmowania ryzyka raz za razem. Są za to nagradzani. W Dolinie Krzemowej często mówi się, że nikt cię nie potraktuje na poważnie, jeśli nie miałeś dwóch nieudanych startupów. Innymi słowy, uczymy dziewczynki, żeby były idealne, a chłopców, żeby byli odważni. * 

Jak widać "Kod przyjaźni" to nie tylko pozycja dla miłośników programowania, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że kompletnie nie jest dla nich. Ta książka została stworzona, aby pokazać, że każde nasze marzenie jest możliwe do spełnienia, w szczególności, gdy mierzymy wysoko. To także historia szkolnej przyjaźni i codziennego życia młodziutkich dziewczyn. 

Kto wie, może dzięki tej książce uda się spełnić życzenie Reshmy, aby "następną generacją Marka Zuckenberga i Jaka Dorseya były kobiety"? * 

Życzę przyjemnej lektury, po której może najść Was ochota na bezzwłoczne zapoznanie się z kodowaniem. Ostrzegam, a teraz uciekam na spotkanie z moim laptopem. Do zobaczenia, do usłyszenia?... do przeczytania następnym razem. 

Kinga

* W recenzji pojawiło się kilka cytatów zaczerpniętych z rożnych, publicznych wypowiedzi Reshmy Saujani, która jest pomysłodawczynią tej książki i założycielką organizacji Girls Who Code. 


poniedziałek, 16 kwietnia 2018

"Miejsce i imię" Maciej Siembieda - recenzja

Tytuł: "Miejsce i imię"
Autor: Maciej Siembieda 
Gatunek: kryminał, sensacja
Liczba stron: 488
Wydawnictwo: Wielka Litera 


„Miejsce i imię” to książka, której głównym bohaterem jest Jakub Kania, były prokurator IPN. Kuba otrzymuje zlecenie od Instytutu Pamięci w Jerozolimie odszukania miejsca pochówku holenderskich Żydów, którzy podczas II Wojny Światowej przebywali w obozie koncentracyjnym na Górze św. Anny. Instytut Pamięci pragnie godnie pochować zamordowanych. W tym celu nawiązuje współpracę z młodym, ambitnym oraz przede wszystkim odnoszącym sukcesy w pracy zawodowej Jakubem. Były prokurator bez zastanowienia przyjmuję ofertę i mimo złych przeczuć żony podejmuje się wyzwania. Szybko odkrywa czym zajmowali się więźniowie obozu znajdującego się na Górze św. Anny oraz kto był zwierzchnikiem obozu. Młody prokurator nie może jednak domyślać się, jak niebezpieczna jest to misja. Nie chodzi tu bowiem o rozliczenie się z historią czy o miejsce i imię zamordowanych Żydów, ale przede wszystkim o ogromne pieniądze. Nie jest tajemnicą, iż więźniowie tego obozu nie byli zwykłymi przypadkowymi więźniami, lecz szlifiarzami. Najlepszymi w swoim fachu. A zatem komu zależy na odnalezieniu grobów? Jaką tajemnicę skrywa w sobie obóz koncentracyjny ? Kim jest Dawid Schwartzman i jaką rolę odegrał w obozie? Lektura odpowie na wszystkie postawione wyżej pytania, ale zanim uzyskamy na nie odpowiedzi, zostaniemy zabrani do lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Krok po kroku przeżyjemy z bohaterami te trudne czasy, będziemy dzielić z nimi sukcesy, ale i porażki… 

Autor książki nawet przez moment nie nudzi czytelnika. Mogłoby się wydawać, że tematyka książki jest dosyć trudna. Jednak, nic bardziej mylnego. Owszem, nie jest to książka przygodowa, ale nawet w tak trudnej tematyce jaką są hitlerowskie obozy koncentracyjne, Siembieda potrafi wprowadzić wątki, które powodują, że czytając uśmiechamy się. I nawet częste zmiany miejsca oraz czasu akcji (Warszawa, Jerozolima, Gdańsk) nie powodują, że czytelnik gubi się. Wszystkie wątki są ze sobą świetnie powiązane i dają wrażenie, że aby zrozumieć następny krok, nie można nic pominąć. 

Polecam książkę i zapewniam, że osoby interesujące się chociaż odrobinę tematyką przedwojennej oraz wojennej Polski nie będą rozczarowane. Natomiast emocje oraz dramaty, które towarzyszą głównym bohaterom, nie pozwolą czytelnikom na długo zapomnieć o tym, co przeczytali…

Ana


niedziela, 15 kwietnia 2018

"Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Wielka Księga Przygód 2" Agnieszka Mielech - recenzja

Tytuł: "Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Wielka Księga Przygód 2"

Autor: Agnieszka Mielech

Gatunek: literatura dla dzieci

Ilość stron: 299
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Emi i Tajny Klub Superdziewczyn

Do lektury tej książki zachęciła mnie ciekawie wystylizowana okładka oraz fakt, że bardzo spodobały mi się poprzednie części serii. Bardzo ucieszyłam się, że mogę ją przeczytać i zrecenzować.
Fabuła książki jest interesująca i myślę, że powinna przeczytać ją każda osoba powyżej szóstego roku życia. Sądzę tak, bowiem, pomimo że książka ta zaliczana jest do literatury
dziecięcej, omawia bardzo istotny fakt ściśle powiązany z ludzką egzystencją - przyjaźń.
Główną bohaterką tej krótkiej powieści jest Emi, a właściwie Stanisława Emilia Gacek, której przyjaźń z Anielą ulega gwałtownemu załamaniu, po tym jak do klasy dziewczyn trafia nowa uczennica - Zofia Matylda Motyl. Nowa dziewczyna w klasie powoduje rozstanie najlepszych przyjaciółek, a co za tym idzie - wyłamanie się jednej osoby z Tajnego Klubu Superdziewczyn i Superchłopaka. Grupka przyjaciół nie potrafiła wytrzymać bez swojej koleżanki i przyjaciółki szefowej, dlatego włożyła wiele starań w to, by ją odzyskać.
Książka ta przyciąga czytelnika ciekawymi ilustracjami, jak i ciekawostkami, o których rzadko się mówi, choć są powszechnie stosowane. Gorąco zachęcam do przeczytania.

Agnieszka


"Trupów hurtowo trzech. Opowiadania kryminalne" - praca zbiorowa - recenzja

Tytuł: "Trupów hurtowo trzech. Opowiadania kryminalne." 
Autorzy: Piotr Bojarski, Wojciech Chmielarz, Ryszard Ćwirlej, Bohdan Głębocki, Gaja Grzegorzewska, Joanna Jodełka, Michał Larek, Joanna Opiat-Bojarska, Olga Rudnicka, Marcin Wroński.
Gatunek: opowiadania kryminalne 
Liczba stron: 248
Wydawnictwo: Media Rodzina 

Dziesięć. Wydaje się, że to najzwyklejsza w świecie liczba. Ale tak nie jest.

Dlaczego? 

Bo DZIESIĘCIU autorów opowiadań kryminalnych zebrało swoje prace (w sumie dziesięć opowiadań) po to, by wesprzeć budowę domu opieki dla osób z autyzmem. Dziesięcioro świetnych pisarzy zebranych razem po to, by zabrać Was do świata pełnego mrocznych historii, które gwarantują, że każdy znajdzie coś dla siebie. 

Każde opowiadanie jest inne, ale łączy je kilka cech:
Mrok.
Dreszcz na plecach (po przeczytaniu).
Napięcie.
Dramat.

Najbardziej podobały mi się dwa opowiadania: "Sznurówki" Wojciecha Chmielarza i " Nie tak sobie Ciebie wyobrażałam" Joanny Jodełki.
"Sznurówki" opowiadają o sklepikarzu, który pokłócił się z klientem, który to klient go uderzył. Sklepikarz w akcie obrony uderzył go w głowę łyżką do butów... 
"Nie tak sobie Ciebie wyobrażałam " opowiada o dziewczynie, która odnalazła swoją biologiczną matkę dopiero po dwudziestu latach. Czy kobieta wyjaśni jej czemu ją porzuciła? Jaka jest prawda, która ją przeraża?
Ale to nie wszystko! Bo zawsze trupów hurtowo jest trzech.  

Maciek Makaryk



piątek, 30 marca 2018

"W poszukiwaniu straconego węchu" Agata Widzowska - recenzja

Tytuł: "W poszukiwaniu straconego węchu"
Autor: Agata Widzowska 
Ilustrator: Nika Jaworowska-Duchlińska 
Liczba stron: 47
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Psierociniec


Po przeczytaniu pierwszej z ochotą sięgnęłam po drugą część cyklu „Psierociniec”, mając nadzieję, że będą to kolejne przygody kundelka Remka. Trochę się rozczarowałam, bo pojawili się nowi (na szczęście także sympatyczni) bohaterowie, a przyjaciel z pierwszej części też miał w tej książeczce swoje pięć minut. Bohaterami tejże są Budzeł i Śpiocheł. 

Obaj są swymi przeciwieństwami i z wyglądu, i z charakteru, ale dzięki temu się uzupełniają i są oddanymi sobie przyjaciółmi. Pewnego dnia jeden z nich traci węch i wyrusza w podróż swego życia, aby go odnaleźć. Jak zakończy się ta misja, czy Śpiocheł odnajdzie to czego szuka i czy węch będzie nadal najistotniejszą częścią jego egzystencji? Skąd w tej opowieści wziął się Remik i Psierociniec? Tego nie zdradzę – sami przeczytajcie kolejną część serii Agaty Widzowskiej, która w treść książeczki wplotła urocze wierszyki o pieskach, a Nika Jaworowska-Duchlińska ładnie ją zilustrowała. 

Polecam gorąco. 

Elka