19 października

"Kubuś i przyjaciele. Biblioteka bajek" - recenzja

"Kubuś i przyjaciele. Biblioteka bajek" - recenzja

Tytuł: "Kubuś i przyjaciele. Biblioteka bajek"
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: EGMONT

Seria: Biblioteka bajek


Kubuś Puchatek to ukochany miś większości dzieciaków już od bardzo dawna, bo pierwsza książka o jego przygodach, autorstwa A. A. Milne, została wydana w 1926 roku, a więc 92 lata temu. Niedługo więc setna rocznica narodzin tego przesympatycznego misia! Ponieważ przygody zabawnych zwierzaków i pewnego małego chłopca to niezwykle wdzięczny temat do snucia opowieści, powstało już całe mnóstwo książek, filmów i seriali inspirowanych przygodami bohaterów obu tomów autorstwa A. A. Milne, "Kubusia Puchatka" i "Chatki Puchatka". Nie inaczej jest w przypadku recenzowanej przeze mnie książki. Zawiera ona piętnaście różnych opowieści o Kubusiu Puchatku i jego przyjaciołach. Bohaterowie odkrywają tajemnice otaczającej ich rzeczywistości, przeżywają różne przygody, pakują się w kłopoty, ale zawsze wychodzą z nich cało. W ten sposób uczą się wielu mądrych i przydatnych rzeczy, jak również tego, że prawdziwa przyjaźń jest bardzo cenna. 

Miłośnicy Stumilowego Lasu znajdą w tej publikacji wszystkich ukochanych bohaterów. Będzie zatem lękający się wszystkiego Prosiaczek, Sowa Przemądrzała i Kangurzyca z Maleństwem, a także rozbrykany jak zawsze Tygrysek czy ponury Kłapouchy. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, i znajdziemy w niej przepiękne ilustracje, w disneyowskim stylu.

Jotka&Zoja
 

19 października

"Aniela i inni. O Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy" Cezary Łazarewicz - recenzja

"Aniela i inni. O Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy" Cezary Łazarewicz - recenzja
Tytuł: "Aniela i inni. O Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy"
Autor: Cezary Łazarewicz 
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: EGMONT Edukacyjny
Seria: Czytam sobie, poziom 3; Czytam sobie z kotylionem


Książeczka "Aniela i inni" to kolejna propozycja wydawnictwa EGMONT z serii Czytam sobie z kotylionem, wydana z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Autor jest reporterem nagrodzonym Nagrodą Literacką "Nike". Byłam bardzo ciekawa, jak poradził sobie z napisaniem historii Domu Towarowego Jabłkowskich dla dzieci.

Jest to opowiadanie o Domu Towarowym Braci Jabłkowskich, który przed wojną był znany i odwiedzany przez bogatych i eleganckich ludzi, i w którym można było kupić prawie wszystko. Autor przybliża tę historię dzieciom, ponieważ chce pokazać im, jakie sklepy były kiedyś. Historię ubarwiają ilustracje Aleksandry Artymowskiej. Sądzę, że autor w ciekawy sposób przedstawił dzieciom wycinek ówczesnego świata. 

Książka jest pięknie wydana. W środku młody czytelnik znajdzie dużą czcionkę ułatwiającą czytanie oraz wyjaśnienia trudniejszych wyrazów. Polecam ją wszystkim, a w szczególności dzieciom, które interesują się historią.

Jotka

19 października

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" Sarah J. Maas - recenzja

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" Sarah J. Maas - recenzja
Tytuł: "Dwór Szronu i Blasku Gwiazd"
Autor: Sarah J. Maas
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 317
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Dwór cierni i róż, tom 3.5


Sarah J. Maas to amerykańska autorka powieści dla młodzieży. Zadebiutowała powieścią "Szklany tron".
"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" to jakby nowelka, a dokładnie tom 3.5 serii zapoczątkowanej przez powieść "Dwór Cierni i Róż". Niezła gratka dla fanów serii i samej pisarki. 
Po książkę sięgnęłam z powodu fantastycznej autorki oraz wspaniałego wyglądu zewnętrznego książki.

Akcja powieści toczy się kilka miesięcy po wydarzeniach z "Dworu skrzydeł i zguby". Głównymi bohaterami są Feyry i Rhysa, ale tym razem mamy okazję poobserwować dokłądniej również wątki innych bohaterów. Książka pokazuje, jak mieszkańcy uczą się żyć po wojennych trudach. Chociaż wojna już się zakończyła i nie ma bitew ani walk, to na ziemiach Prythianu nie do końca jest spokojnie. Mieszkańcy wspólnie odbudowują Dwór Nocy. Zbliża się święto Przesilenia Zimowego. Wydarzenie to jest ważną tradycją Dworu. Ludzie ozdabiają domy, kupują prezenty oraz dużo jedzonka. Trochę przypominało mi to nasze Święta Bożego Narodzenia. Po pełnych akcji poprzednich tomach autorka serwuje nam tutaj rodzinną i ciepłą atmosferę. Nie daje jednak zapomnieć o tym, że wydarzenia, które miały miejsce niedawno, wciąż mają wpływ na przyszłość Dworu. Pojawiają się sprzeczki między Dworami, obserwujemy też problemy bohaterów. 

Książkę czytało mi się przyjemnie. Jest ciekawa i wciągająca. Tekst jest przejrzysty oraz zrozumiały, a na końcu znajdziecie zwiastun kolejnej części. Polecam ją fanom Sarah J. Maas oraz młodym czytelnikom.

Tweety

15 października

"Dziewczyny kodują. Ucz się kodować i zmieniaj ten świat" Reshma Saujani - recenzja

"Dziewczyny kodują. Ucz się kodować i zmieniaj ten świat" Reshma Saujani - recenzja
Tytuł: "Dziewczyny kodują. Ucz się kodować i zmieniaj ten świat"

Autor: Reshma Saujani
Gatunek: literatura dziecięca, poradnik

Ilość stron: 176

Seria: Dziewczyny kodują



Do przeczytania tej książki skłoniła mnie bibliotekarka pracująca w szkole, do której uczęszczam. Kiedy tylko ujrzałam jej okładkę oraz tytuł, pomyślałam, że muszę ją przeczytać. Uwielbiam kodowanie, dlatego bardzo się ucieszyłam, że moja pasja jest rozpowszechniana wśród innych dziewczyn dzięki tej książce. 

Książka ta jest przykładem poradnika dla typowej dziewczyny, która lęka się zagłębić w czeluście algorytmów, zmiennych i innych obszarów informatyki o skomplikowanych nazwach. Nie ma tutaj sztywnej, podręcznikowej nauki. W tej książce zaprezentowano naukę przez zabawę oraz doświadczenia. Przede wszystkim, lwią część treści stanowi łamanie stereotypu, że kodować może tylko mężczyzna. Zawarto tu informacje dotyczące historii komputerów i komputerów osobistych oraz historii Internetu oraz sensu programowania i rozłożono na czynniki pierwsze tenże proces, dokładnie i zrozumiale opisując każdy czynnik z osobna. Za sprawą przykładów z dnia codziennego każdego przeciętnego człowieka, właściwie każdy jest w stanie opanować nawet trudne pojęcia informatyczne, których przyswojenie na co dzień wydaje się herkulesową pracą. W tej książce wymieniono większość języków programowania, dlatego też, po przestudiowaniu jej można przystąpić do dzieła. Co ciekawe, dopiero dzięki tej pozycji dowiedziałam się, że znaczącą rolę w informatyce i programistyce odegrały kobiety. 

Podczas lektury zaskoczyło mnie porównanie podejścia człowieka do zachowania kociaka z zabawką lub szczeniaka w parku. Zgodnie z tą metaforą “szczeniak w parku” to osoba chętna do działania, entuzjastycznie podchodząca do pracy, lecz z czasem mogąca gdzieś się zagubić i dojść do takiego momentu, kiedy zabraknie jej sił na ukończenie zamierzonego celu. Natomiast “kotek z zabawką” to motyw osobowości człowieka, wedle którego osoba pozornie nie jest zainteresowana, ale kalkuluje, bada, eksperymentuje i koniec końców ogromnie cieszy się rozpoczętą pracą.

Powieść ta bardzo mi się spodobała i urzekła mnie prostą formą przekazu dość skomplikowanych treści oraz nietypową estetyką. Terminy informatyczne tłumaczone są tutaj w sposób czytelny, jasny i klarowny dla każdej grupy wiekowej, a przede wszystkim stają się bliższe płci żeńskiej. Wszystkie wykorzystane w książce przykłady towarzyszą dziewczynom na co dzień, na przykład tworzenie bransoletek czy temat pupili domowych. Wspaniałą szatę graficzną uzupełnia łagodny turkus, pojawiający się dosłownie wszędzie, lecz w stopniu umiarkowanym i zachęcającym do dalszego czytania. Wprowadzenie ograniczonej tonacji barw oraz odejście od popularnego czarno-białego wyglądu stron uczyniło z tej książki wyjątkową lekturę. Dodatkowo zastosowano tutaj ilustracje, krótkie komiksy, komentarze autorki oraz, niekiedy, język potoczny, aby jak najbardziej ułatwić odbiór. 

Moim zdaniem, książka ta nie stroni od komizmu i, przetłumaczona z języka angielskiego i zawierająca oryginalnie napisane po angielsku kody, może być nie tylko ciekawą formą zrozumienia informatyki i kodowania, ale także zdobycia przy okazji cennych zwrotów z języka angielskiego. Odbiegając lekko od tematyki utworu, uważam, że ta powieść może być zarazem cenna pod względem przedstawionych wartości psychologicznych. Mam odczucie, że zawarte są w niej, oprócz funkcji dydaktycznych pod kątem informatyki, treści filozoficzne, praktyczne porady oraz prośby. Aby to udowodnić, posłużę się pewnym fragmentem tegoż tekstu, według którego burza mózgów nie powinna być chwilą milczenia, kiedy każdy ma tysiąc obaw, krępuje się czy wstydzi, ani też momentem krytycznych ocen, lecz czasem dynamicznego przepływu myśli i wymiany zdań w spokojnej atmosferze. Sądzę, że ta niezbyt długa, a zwięźle napisana książka powinna posłużyć za doskonałą lekturę dla moich rówieśniczek, ale też dla każdej dziewczyny. Proponuję ją jednak do przeczytania bardziej nastolatkom niż młodszym osobom, gdyż tę książkę lepiej się zrozumie ze znajomością trudniejszych słów.

Życzę miłej lektury!

Agnieszka


15 października

"Maestro pokoju" Brygida Grysiak - recenzja

"Maestro pokoju" Brygida Grysiak - recenzja
Tytuł: "Maestro pokoju"
Autor: Brygida Grysiak
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 55
Wydawnictwo: EGMONT edukacyjny
Seria: Czytam sobie z kotylionem, poziom trudności 3
Poziom trudności 3: użyte wszystkie głoski, dłuższe i bardziej złożone zdania

Tytułowy "Maestro pokoju" to nikt inny, jak Ignacy Paderewski, polski pianista, który stał się słynny również poza granicami Polski. Ciężko pracował na sukces, grając nawet w czasie, gdy przytrafiła mu się kontuzja ręki. Artysta wykorzystywał swoje koncerty nie tylko do dzielenia się muzyką z melomanami, ale także do opowiadania ludziom o Polsce i zdobywania wsparcia dla swojego ukochanego kraju.

Dlaczego Paderewskiego nazywano Lwem Paryża? Czyje utwory najbardziej lubił grać? Co to znaczy wrócić na tarczy i dawać bisy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdują się na kartach tej niepozornej książeczki.

Trzeci poziom serii to już nie przelewki. Tekst jest dłuższy i zawiera kilka trudniejszych wyrazów. Na szczęście są one wyjaśnione w przystępny sposób, więc młody czytelnik z pewnością zrozumie treść tej opowieści. Można ją czytać samodzielnie, a także wraz z rodzicami lub starszym rodzeństwem.


K@sia

15 października

"Mój pan woła na mnie Pies" Jan Ołdakowski - recenzja

"Mój pan woła na mnie Pies" Jan Ołdakowski - recenzja
Tytuł: "Mój pan woła na mnie Pies"
Autor: Jan Ołdakowski
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 50
Wydawnictwo: EGMONT edukacyjny
Seria: Czytam sobie z kotylionem, poziom trudności 3
Poziom trudności 3: użyte wszystkie głoski, dłuższe i bardziej złożone zdania


Do sięgnięcia po tę książkę zachęcił mnie tytuł. Tak. Mówi to trzynastolatek! Choć sama okładka była dla mnie mało zachęcająca, to sądzę, iż treść będzie pasować każdemu. Jest tu sporo skomplikowanego słownictwa, które (bez obaw!) wyjaśnione jest w słowniczku na końcu książki. 

A propos treści. 
Dzięki zawartym w tekście wiadomościom historycznym czytelnik dowie się o tym, że Józef Piłsudski był Marszałkiem, a, jak na owe czasy, był to najwyższy stopień wojskowy, oraz że trzymał w gabinecie ważne dokumenty. Pojawia się także zabawny wątek z gąsiorem. Uważam, że historia Marszałka jest opisana prostym językiem, w sam raz dla dzieci. Pomocna przy czytaniu będzie również duża czcionka. 

Książkę polecam dla uczniów 1. lub 2. klasy, ale trzecio- i czwartoklasiści też znajdą tu coś dla siebie. Polecam szczególnie dzieciom młodszym, ponieważ dzięki dużej ilości różnych słów mogą one łatwo i przyjemnie wzbogacić swoje słownictwo.   

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji,
sl

15 października

"Zagadka teatru" Zofia Staniszewska - recenzja

"Zagadka teatru" Zofia Staniszewska - recenzja
Tytuł: "Zagadka teatru"
Autor: Zofia Staniszewska
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 72

Wydawnictwo: DEBIT

Seria: Ignacy i Mela na tropie złodzieja, tom 5


Do sięgnięcia po "Zagadkę teatru" zachęcił mnie krótki opis znajdujący się na okładce książki. Oprócz tego poczułam się zaintrygowana obietnicą na okładce, że będę mogła... wybrać zakończenie. 

Dzieci uwielbiają opowiadania detektywistyczne i rozwiązywanie zagadek. Jeśli przy okazji trafi się jeszcze dreszcz emocji i gęsia skórka - tym lepiej! 
Wprawdzie nie czytałam wcześniejszych tomów z tej serii, ale to wcale nie przeszkadza w lekturze, ponieważ w każdej książeczce dzieciaki rozwiązują inną zagadkę. 

Tym razem bliźniaki Mela i Ignacy mają przed sobą nie lada wyzwanie. W domu kultury, gdzie mama dzieciaków jest dyrektorką biblioteki, podczas próby generalnej amatorskiego teatru, na 4 godziny przed spektaklem (!) znika harfa, najcenniejszy z rekwizytów. Wezwana podkomisarz Klara rozpoczyna śledztwo. Bliźniaki nie pozostają w tyle. Zachęcone przez policjantkę również ruszają na poszukiwania zagubionego instrumentu. W końcu czas płynie, a premiera już za chwilę. Czy uda im się zdążyć i przedstawienie się odbędzie? Kto ukradł bezcenną harfę? 

Historia, opisana prostym, przystępnym językiem, jest bardzo wciągająca. Ani się spostrzegłam, kiedy wraz z młodymi detektywami zastanawiałam się nad kolejnymi podejrzanymi i badałam poszlaki. Podejrzane zachowania pracowników domu kultury, dziwne sytuacje i zastanawiające rozmowy - to woda na detektywistyczny młyn Meli i Ignacego. Świetnym zabiegiem porządkującym fakty są rozmowy rodzeństwa oraz ich dialogi z policjantką. To pomaga wczuć się w rolę detektywa, by wraz z nimi próbować rozwiązać tajemnicę. 

Ciekawa była możliwość wybrania alternatywnego zakończenia, która ukazała mi się w trakcie lektury. Muszę się jednak przyznać, że przeczytałam obydwa zakończenia :D Nie mogłam się powstrzymać ;-) 

Książeczka jest pełna humoru, a bliźniaki bardzo sympatyczne, więc z pewnością zapewnią młodym czytelnikom świetną rozrywkę. Choć historia ta przeznaczona jest dla dzieci w wieku od 6 do 9 lat, to czcionka jest zbliżona do książek dla starszych czytelników, a tekstu jest sporo, więc ci, którzy sięgną po tę serię, powinni mieć już pewne doświadczenie w czytaniu.  

K@sia


15 października

"Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" E. Favilli, F. Cavallo - recenzja

"Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" E. Favilli, F. Cavallo - recenzja
Tytuł: "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek"
Autor: Elena Favilli i Francesca Cavallo
Gatunek: literatura dziecięca, opowiadania
Liczba stron: 232
Wydawnictwo: Debit
Cykl: Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek, tom 1


Ostatnio sięgnęłam po książkę pt. "Opowieść na dobranoc dla młodych buntowniczek". Osobiście, nigdy bym nie przypuszczała, że książka z gatunku literatury dziecięcej jeszcze kiedykolwiek przewinie się przez moje ręce i dodatkowo zaciekawi mnie do takiego stopnia, że postanowię ją przeczytać w całości. Jednak tak właśnie się stało w tym przypadku. 

Początkowo wybrałam tę książkę jedynie ze względu na wspaniałe obrazki w niej zawarte. Później natomiast, przekonałam się, że ma ona o wiele więcej do zaoferowania, czego przykładem jest niesamowita fabuła. Przedstawia ona życie aż 100 niezwykłych kobiet, które odniosły życiowy sukces i zostawiły po sobie niepodważalny ślad istnienia na kartach historii oraz w naszych sercach. Postacie tam opisane to wojowniczki, które nie ugięły się mimo presji ze strony rodziny, społeczeństwa czy nawet rządu. Z drugiej strony pomagają nam zrozumieć zasady obowiązujące w różnych zakątkach świata oraz przedstawiają codzienne traktowanie kobiet przez wszystkie wyżej wymienione organy. A wszystko to napisane w bardzo zwięzły i przystępny dla każdego sposób, który pozwala na delektowanie się lekturą nie tylko dzieciom, ale również osobom starszym. 

Największe jednak zasługi przypadają za stworzenie tak świetnej książki oczywiście autorom: Elenie Favilli i Francesce Cavalli. To one czynnie i z ogromnym zaangażowaniem tworzyły tę książkę dla przyszłych pokoleń, aby zawarte w niej historie przybliżały losy historycznych już dla nas postaci. Ale co ciekawe, nie były one jedynymi twórczyniami owej książki. Z ogromną pomocą i wsparciem przyszli również dorośli i rodzice z całego świata, motywujący do działania i wspierający wydanie publikacji, choćby finansowo. Możliwe, że to dzięki właśnie tej obustronnej współpracy książka odniosła tak ogromny sukces.

Osobiście uważam, że książka ta powinna być obowiązkowym elementem na półce każdej dorastającej dziewczynki oraz młodego rodzica, ale i nie tylko. To właśnie dzięki niej my, kobiety, możemy, podpierając się przykładami innych, opowiadać o wspaniałych osiągnięciach, ugruntowywać swoje miejsce w społeczności, wyznaczać nowe kierunki w różnych dziedzinach i walczyć z dyskryminacją płciową. Jednak, co najważniejsze, książka ta pozwoli nam przedstawiać swoje poglądy na różne tematy młodszym pokoleniom oraz zaszczepiać w nich równość między sobą. Dlatego właśnie uważam, że książka ta zasługuje na jak najlepszą opinię i coraz większy rozgłos wśród ludzi.

Marshmallow95


11 października

"Kot Winston. Mruczący agent" Frauke Scheunemann - recenzja

"Kot Winston. Mruczący agent" Frauke Scheunemann - recenzja
Tytuł: "Kot Winston. Mruczący agent"
Autor: Frauke Scheunemann
Gatunek: literatura dziecięca i młodzieżowa
Liczba stron: 264
Wydawnictwo: Debit
Seria: Kot Winston, tom 2


Nie miałem za dużych oczekiwań związanych z Winstonem, wręcz nie zamierzałem czytać tej książki w całości. Ale jednak opowieść o eleganckim (niczym James Bond) kocie prowadzącym niepospolite życie w nadmorskim mieście, Gdańsku, urzekła mnie swoim humorem i narracją. 

Najbardziej intrygującym i dającym się lubić protagonistą* jest Winston! Nie opiszę go lepiej, niż zrobił to on sam na okładce książki: 

"James Bond to słynny tajny agent. Jak na człowieka wygląda całkiem nieźle i zawsze wie, jak pokrzyżować szyki złoczyńcom. No i ma niebywałe powodzenie u kobiet! W gruncie rzeczy jest dokładnie taki, jak ja. Tylko, że ja nie jestem jeszcze słynnym agentem. Ale wszystko przede mną!"

Mogę dodać jeszcze tylko to, że sposób, w jakim Winston opisuje nam całą historię w czasie teraźniejszym, jest nie do podrobienia! Cała akcja jest na bieżąco komentowana przez Kota, który nie kryje się z tym, że wielu rzeczy nie rozumie (na przykład: uważał, że Internet to rodzaj encyklopedii!). Tym razem nasz bohater podejmuje się odnalezienia porwanej dziewczynki, Emilki, koleżanki z klasy Darii. Łatwo nie jest. Policja jest bezradna, a porywacz zażądał wielkiego okupu. Kto, jak nie Winston, wkroczy do akcji? 

W książce występują również postacie drugoplanowe, do których szybko się przyzwyczajamy, a akcja potrafiła mnie (poważnego ucznia klasy 7A) rozzłościć, rozbawić i wywołać u mnie tak silne przywiązanie do głównego bohatera (po przeczytaniu około 1/4 książki!), że aż się bałem czytać dalej w obawie o niego. 

Tak więc, naszego mruczącego agenta mogę śmiało polecić uczniom klas czwartych i piątych, głównie z powodu fabuły i wspomnianych postaci drugoplanowych, które są mentalnie zbliżone do tego właśnie wieku. Również szóstoklasistom się spodoba, przede wszystkim ze względu na Winstona, który będzie ich bawił swoją elegancją, próbami zrozumienia naszego świata i narracją, w której jest absolutnym mistrzem. Brakuje tu trochę jakiegoś nieklasycznego klimatu, takiego, jak na przykład w "Moście do Terabithii" lub "Zwiadowcach", ale nie można mieć wszystkiego. Mimo to Winston często wprowadza szpiegowską atmosferę. Z tych wszystkich powodów koci agent dostaje ode mnie mocne 8,5/10.

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji,
sl   

* protagonista - tutaj: główny bohater książki 



11 października

"Wielka próba" Maddie Ziegler - recenzja

"Wielka próba" Maddie Ziegler - recenzja

Tytuł: "Wielka próba"

Autor: Maddie Ziegler

Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 239

Wydawnictwo: Wilga


Maddie Ziegler to przede wszystkim profesjonalna tancerka, aktorka, projektantka mody i autorka "Pamiętników Maddie", które znalazły się na liście bestsellerów "New Your Timesa". Biorąc pod uwagę duże doświadczenie taneczne Maddie wcale nie dziwi fakt, że napisała książkę, której główna bohaterka jest... tancerką. Wiedzieliście o tym, że ma dopiero 16 lat?

"Wielka próba" to pierwszy tom trylogii o przygodach dwunastoletniej Harper, dla której taniec jest całym życiem. Dziewczynka przenosi się z rodziną do innego stanu, a cały jej dotychczasowy świat zmienia się o 180 stopni. Musiała zostawić ukochane studio tańca i koleżanki. Dla dwunastolatki taka zmiana to czasami życiowa tragedia. Jak tu realizować swoją pasję i planować karierę, kiedy rodzice podejmują decyzję zmieniającą całe życie córki? Harper, mimo znalezienia się w trudnej sytuacji, nie poddała się jednak. Pasja była dla niej ważniejsza niż lęki i obawy. Dorastanie zaś jest czasami zawiłe i skomplikowane, ale da się przeżyć! Koniecznie przeczytajcie, jak odnalazła się Harper w nowym dla niej miejscu. 

Ta książka to nie lada gratka dla wielbicielek tańca, ponieważ autorka pisze o środowisku, które świetnie zna. I zwraca w niej uwagę na to, jak ważna w grupie jest współpraca i wzajemne wspieranie się. Przesłaniem powieści jest także to, że warto podążać za marzeniami, choćby ich spełnienie wymagało sporo wysiłku.

Kolejne dwa tomy trylogii planowane są na październik 2018 (tom drugi) i 2019 rok (tom trzeci). 

jw

 
Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger