wtorek, 5 grudnia 2017

"Warkot" Jarosław Rybski - recenzja

Tytuł: "Warkot"
Autor: Jarosław Rybski
Gatunek: powieść , retrokryminał
Liczba stron: 382
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Akcja powieści przenosi czytelnika do Wrocławia. Mamy początek lat 50. To czasy stalinizmu, buduje się system socjalistyczny, indoktrynacja, jedyny słuszny ideologicznie ustrój, propaganda, masówki i na dodatek pamiętać należy, że Wrocław to ziemie odzyskane. Co to znaczy dla bohaterów powieści i czytelnika? Przede wszystkim, parę lat po zakończeniu wojny, w tym mieście, niedawno Breslau, osiedla się przymusowo „repatriantów” zza Buga, to znaczy ludzi, którzy nagle znaleźli się za granicą, bo Rosjanie zabrali nam po konferencji w Jałcie kresy wschodnie. Przyjeżdżają tu ludzie ze wsi szukający zarobku, pracy, domu, stabilizacji. Dostają poniemieckie mieszkania, próbują się zagospodarować i urządzić. Są też zwykli szabrownicy, niebieskie ptaki i właśnie od takiej sceny kradzieży z pewnej tajemniczej willi rozpoczyna się akcja naszej powieści. Franuś i Cyna chcieli, jak mówią, tylko wziąć trochę fantów, aby się odkuć na szwabie, a tu jakieś tajemnicze moce, zjawa, czerwone ślepia i nie pomogło strzelanie to tego czegoś, Franuś został okrutnie napadnięty i coś lub ktoś wyssał mu krew do ostatniej kropelki.

Wkrótce okazało się , że to nie pierwszy przypadek dziwnej śmierci. Coraz częściej milicja znajduje zwłoki zupełnie pozbawione krwi. Ofiary mają na szyi dwa niewielkie skaleczenia, jakby po ugryzieniu. Jeżeli ktoś słyszał o wampirach pijących krew ludzką, to taki wniosek mógłby wysnuć? Ale jak tu uwierzyć w wampiry, zmory, zjawy, pokutującego ducha,  gdy jest się ateistą???

Rozwiązanie zagadki zleca się porucznikowi milicji, jaki się wydaje ostatniemu sprawiedliwemu. Tytułowy Warkot to student Politechniki Wrocławskiej, były żołnierz a teraz stażysta w drukarni. Jan pochodzi z małej mazurskiej wsi i dość twardo stąpa po ziemi. Los zetknął go z majstrem z drukarni, Zdzisławem Kapustą, naszym porucznikiem milicji Stefanem Gromiłem i pokutującą duszą Leonem Słupeckim. Ta dziwna dość ekipa musi, dosłownie musi, rozwiązać tę skomplikowana zagadkę, bo nie tylko im, ale dosłownie nam czytelnikom też może grozić niebezpieczeństwo. 

Jest jeszcze czarny samochód-pobieda , którym poruszają się porywacze ludzi. Każdemu z nas grozi niebezpieczeństwo.

Czy im się uda?? Czy niebezpieczeństwo zostanie oddalone?? Musisz czytelniku sam przeczytać tę naprawdę wciągającą powieść. 

Są tam jeszcze ważne starożytne relikwie, ale też na początku klimat trochę jak z Mistrza i Małgorzaty, trochę historii Wrocławia, odrobina ironii i kpiny z wczesnego PRL-u, jednym słowem nie mogłam doczekać się rozwiązania zagadki, a jednocześnie trochę mi żal, że to już koniec. Jest jednak nadzieja dla miłośników twórczości Jarosława Rybskiego, końcówka książki może być zapowiedzią ciągu dalszego…….

Marta


środa, 29 listopada 2017

"Historia żółtej ciżemki" Antonina Domańska - recenzja

Tytuł: "Historia żółtej ciżemki"
Autor: Antonina Domańska
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 190
Wydawnictwo: Siedmioróg
Cykl: Kanon literatury dziecięcej


Książka Antoniny Domańskiej „Historia żółtej ciżemki”, to powieść historyczna dla dzieci i młodzieży. Głównym bohaterem jest Wawrzuś Skowronek, który jako ośmiolatek gubi drogę w lesie i przeżywając wiele przygód dociera do Krakowa, gdzie trafia na służbę u największego polskiego kronikarza Jana Długosza. Pozwala mu to poznać samego króla Kazimierza Jagiellończyka. Wawrzuś jest obdarowany wyjątkowym talentem rzeźbienia w drewnie, czego następstwem jest terminowanie, czyli nauka zawodu, u samego Wita Stwosza. Chłopiec przeżywa też chwile grozy, gdy udaje mu się pojmać złodzieja, który był poszukiwany listem przez burmistrza, konsulów i rajców miasta Krakowa. Wawrzuś odbywa podróż do Wilna, podczas której poznaje królewicza Kazimierza, od którego dostaje tytułowe żółte ciżemki... To tylko kilka z licznych przygód małego bohatera.

Zakończenie powieści to wielkie wydarzenie, odsłonięcie ołtarza Wita Stwosza, podczas, którego jedna z żółtych ciżemek... no właśnie, nie zdradzę co się stanie. Przeczytaj, a dowiesz się co się wydarzyło. Okaże się również, czy Wawrzuś ujrzy jeszcze swoich rodziców. 

Polecam tę powieść każdemu, kto lubi powieści historyczne, ponieważ oprócz przygód głównego bohatera jest też wiele wątków historycznych, które każdy powinien znać. Przeczytaj, bo warto.

Kasia


"Opowieści o Świętym Mikołaju" Tamara Michałowska - recenzja

Tytuł: "Opowieści o Świętym Mikołaju"
Autor: Tamara Michałowska
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 94
Wydawnictwo: Siedmioróg


Książka zawiera kilkanaście niesamowitych i wciągających opowiadań o magii Świąt Bożego Narodzenia, o Świętym Mikołaju i o pomocnikach Świętego Mikołaja – elfach. Ponadto po każdym magicznym, przepięknym opowiadaniu jest zadanie, które dziecko może wykonać samo lub z dorosłymi, np. przepis na pierniczki czy opis wykonania ozdób świątecznych. Wielkim atutem tej książki są ilustracje wykonane przez Carlosa Busquets, które są piękne i kolorowe. Książeczkę polecam przede wszystkim dzieciom w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, ale i tym starszym też.

Jola


Piękne, prawda?



wtorek, 28 listopada 2017

"Przygody Tomka Sawyera" Mark Twain - recenzja

Tytuł: "Przygody Tomka Sawyera"
Autor: Mark Twain 
Gatunek: literatura młodzieżowa, literatura dziecięca 
Liczba stron: 318
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Klasyka światowej literatury, tom 1

"Przygody Tomka Sawyera" to klasyk. Jeden z tych, których obecności w bibliotece możemy być pewni. Ciekawa historia, czytana od lat, która opowiada o losach tytułowego Tomka oraz jego przyjaciela Hucka Finna. Jest to opowieść o młodości, radzenia sobie z problemami i o wielkich przygodach. Bawi w różny sposób, potrafi też wzruszać. Porusza tak ważny temat więzów przyjaźni oraz odpowiedzialności. Tomek, bardzo żywy i ciekawy świata chłopiec, stawia czoła Indianom, wyprawia się po pirackie skarby i cieszy każdą wolną chwilą! Być może nie jest to uczeń wzorowy, ale jak można wyczytać między wierszami, takich omija największa zabawa. W trakcie lektury poznajemy coraz to nowych bohaterów, których przyszłość wydaje się rysować bardzo ciekawie. Historia jest na pewno piękna, a czytanie jej potrafi przenieść w najdalsze zakątki świata i wyobraźni dziecka. Dodatkowo nosi tytuł klasyka, a klasyki muszą coś w sobie mieć, żeby na to zasłużyć. Warto wspomnieć o posłowiu, które chociaż krótkie, bardzo mi się spodobało. 
To konkretne wydanie ma ładną i prostą, twardą oprawę, 318 stron i wygodną czcionkę. Jednak to czego nie można pominąć, to ilustracje. Wyglądają jak naszkicowane, a towarzyszą kilku ważnym chwilom w życiu bohaterów, zdobią też początek każdego rozdziału. Może ze względu na małą obsesję, której nie umiem się pozbyć, a próbowałam - kolekcjonuję i czytam klasyki - chcę je przetestować, sprawdzić, zobaczyć jakie odczucia przechowują i jakie mogły przechowywać. Chcę dowiedzieć się dlaczego są klasykami, czy ich wartość zasługuje na ten długowieczny tytuł. Być może nie jestem ekspertem... Ale jestem człowiekiem, a piękno książek polega na przekazywaniu tego, co cenne niekoniecznie w bardzo dosłowny sposób. Doceniam tę opowieść. Losy dzieci są czasami dużo ciekawsze od historii dorosłych, dla nich nie ma bowiem granic wyobraźni i niemożności. Dlatego polecam to wydanie, szczególnie jeśli ktoś lubi subtelne ozdoby w tekście. Jak zwykle nie chcę rekomendować jej konkretnym odbiorcom. Więc... idźcie i czytajcie, do następnej książki!

Ola

Przykładowe strony:




poniedziałek, 27 listopada 2017

"Złoty szyfr" Jennifer Chambliss Bertman - recenzja

Tytuł: "Złoty szyfr"

Autor: Jennifer Chambliss Bertman

Gatunek: literatura młodzieżowa, literatura dziecięca
Liczba stron: 357
Wydawnictwo: Wilga; Grupa Wydawnicza Foksal

Seria: Pożeracze książek, tom 2


Książka ,,Złoty Szyfr” autorstwa Jennifer Chambliss Bertman bardzo mnie zaciekawiła. Jest to drugi tom serii "Pożeracze Książek". Głównymi bohaterami są Emily, która niedawno przeprowadziła się do San Francisco, i James, jej przyjaciel. Ich nauczyciel na przyjęciu w księgarni gubi kartkę z dziwną wiadomością. Przyjaciele starają się rozwikłać zagadkę tytułowego "Złotego Szyfru" i ciążącej na nim klątwy ognia. A także znaleźć powiązanie między Szyfrem a ich nauczycielem. Odnajdują na pewnym portalu internetowym dziwne wyzwanie rzucone ich nauczycielowi, które może mieć związek z pożarami. Na Emily ciąży ogromna presja spowodowana dziwnym zachowaniem rodziców i ich możliwymi problemami. Muszą więc razem z Jamesem się śpieszyć z rozwiązaniem zagadki, która może zaprowadzić ich do ukrywanego skarbu. Cały pomysł na tę książkę wydaje mi się ciekawy. Już sama organizacja Łowców Książek, do której należą główni bohaterowie, jest świetna. W książce zastosowano dużą czcionkę i wstawiono urozmaicające całość ilustracje. Sprawia to, że książkę szybko i przyjemnie się czyta.

Bartek Pałęga


piątek, 24 listopada 2017

"Wyprawa" Taran Matharu - recenzja

Tytuł: "Wyprawa"
Autor: Taran Matharu
Gatunek: epika-fantasy
Liczba stron: 424 
Wydawnictwo: Jaguar
Cykl: Zaklinacz, tom 2


No cóż... Zaraz po przeczytaniu pierwszej części sięgnęłam po następną. Autor Taran Matharu trafił idealnie w mój gust czytelniczy, łącząc ze sobą powagę, fantazję, humor, niesamowite bitwy oraz elementy zaskoczenia. Na okładce wita nas nie kto inny, jak Fletcher we własnej osobie. Na jego ramieniu, oczywiście, siedzi jego nieodłączny, bordowy przyjaciel - demon Ignatius. Na początku książki widzimy mapę, która zdecydowanie pomaga nam wyobrazić sobie królestwo.
Mogę śmiało powiedzieć, że spokojne życie nie jest pisane Fletcherowi, ale czekając cierpliwie na rozprawę za "atak" na Didrica - wysoko urodzonego, zapatrzonego w siebie chłopaka, nadal może liczyć na wsparcie swoich przyjaciół. 
Boję się, że zdradzę za dużo, więc skupię się na samym tytule. "Wyprawa" oznacza tylko jedno. Fletcher wraz z absolwentami Akademii Vocanów i ich demonami wyruszają na wręcz samobójczą wyprawę w głąb Dżungli Orków. 
W typowy dla siebie sposób autor musiał dodać elementy polityki i spisków arystokracji Hominum. Nie ominie nas też całkowity zwrot akcji w zakończeniu, co jeszcze bardziej pobudza pragnienie przeczytania kolejnej części. Ponadto poznamy bliżej samego króla Hominum!
Mam nadzieję, że już Was wystarczająco zachęciłam do sięgnięcia po tę książkę. Bierzcie się do czytania, a ja z niecierpliwością czekam na kolejną część!

Agnieszka


środa, 22 listopada 2017

"Łamigłówki mądrej główki" Roger Rougier - recenzja


Tytuł: "Moje pierwsze zadania logiczne (6-7 lat)",
            "Uczę się logicznego myślenia (6-8 lat)",
            "Szkoła logicznego myślenia (9-11 lat)"
Autor: Roger Rougier
Gatunek: literatura dziecięca; łamigłówki
Liczba stron: 54, 64 i 64
Wydawnictwo: Siedmioróg
Seria: Łamigłówki mądrej główki

Do obejrzenia tych książeczek skłoniła mnie wiadomość usłyszana w radio, że poziom logicznego myślenia wśród uczniów znacznie się obniżył.

W serii spodobało mi się zróżnicowanie pod względem wieku dzieci – trzy książeczki obejmujące różne roczniki od 6 do 9 lat.

Każda książeczka zawiera ponad 100 zadań logicznych, które są ułożone od najłatwiejszego do najtrudniejszego i w tej kolejności, za radą autora, należy je rozwiązywać. Są w niej wskazówki dla rodziców i nauczycieli oraz rozwiązania do wszystkich zadań. Najważniejszą radą jest zachęcanie dziecka do wysiłku umysłowego i podejmowania prób rozwiązania oraz chwalenie go nawet wtedy, gdy nie uda mu się wykonać zadania.

Zagadki i zadania logiczne rozmieszczone są na stronicach książeczek w specjalny sposób. Każda strona ma swój tytuł, rysunki i dobrane tematycznie zadania o charakterze zabawowym. Ma to na celu zmotywowanie dziecka do rozwiązania zadań.

Aby poziom logicznego myślenia naszych dzieci się podwyższył, wskazane jest wykonywanie przez nich zadań – takich jak te w serii ŁAMIGŁÓWKI MĄDREJ GŁÓWKI. Dlatego zachęcam rodziców do zakupu książeczek, a dzieci do samodzielnego rozwiązywania zadań.

elka

Przykładowe strony:





wtorek, 21 listopada 2017

"Kłopotliwa wizyta" Jean Ure - recenzja

Tytuł: "Kłopotliwa wizyta"
Autor: Jean Ure
Gatunek: literatura młodzieżowa, literatura dziecięcaklub
Liczba stron: 208
Wydawnictwo: Jaguar

Kiedy w domu brakuje kobiecej ręki, to tak jakby brakowało filarów podtrzymujących strop. Wydaje się oczywiste, że potrzeba czegoś, co nie pozwoli runąć dachowi na nasze głowy. Może to trochę cierpkie porównanie, ale wydaje mi się, że pasuje do sytuacji głównej bohaterki tej młodzieżówki. Jest to Bitsy, bardzo rezolutna i pewna siebie dziewczyna. W porównaniu do swojej siostry nie ukrywa ona swoich emocji, dlatego niektórzy uważają ją za niesforną. Razem ze swoją siostrą Em i ojcem tworzą szczęśliwą rodzinę. Kiedyś tak nie było. Po śmierci mamy dziewczynek dom wydawał się pusty, a wszyscy pogrążeni byli w smutku. To wydarzenie jednak pozostawili już za sobą, wciąż jest żywe w ich pamięci, ale nie przeszkadza im w szczęśliwym życiu. Z pomocą ukochanej cioci wszyscy otrząsnęli się z żałoby, a szczególnie owdowiały ojciec, który z jej pomocą przetrwał ten trudny okres. Cass starała się ze wszystkich sił wychować dziewczynki. Wiele jej zawdzięczają i kochają jak własną matkę, ale Cass ma bardzo ustępliwy charakter. Nie potrafi być ostra, dlatego obowiązki domowe i odrabianie prac domowych nie zawsze były priorytetem w ich domu. Wszystko jednak uległo nagłej zmianie za sprawą Carolinie sympatii ich taty, przy której zachowuje się jak "młody chłopak, który zakochał się po raz pierwszy". Caroline to osoba bardzo szykowna, czasami oziębła, co może wynikać z tego, że nie jest tak wyluzowana jak Donald i jego córki. Mimo wszystko potrafi być miła i kocha Donalda (ojca dziewczynek) - człowieka inteligentnego, ale trochę nieporadnego życiowo. Pomimo tego, że dziewczynki nie do końca polubiły Caroline, to widząc jak bardzo szczęśliwy jest ich ojciec, starały się to zaakceptować. Niestety po pewnym czasie Caroline wprowadza się do ich domu. Dotychczasowe nawyki żywieniowe dziewczynek, ubiór itp. są negatywnie oceniane, wręcz potępiane przez Caroline, oczywiście wszystkie jej słowa wypowiadane są z całkowitym spokojem i nonszalancją. Caroline przedstawia kompletnie odmienny styl życia . Dziewczynki zdecydowanie nie są do niego przyzwyczajone. Jest to przyczyną wielu nieporozumień, w dodatku tęsknota za Cass powoduje, że Bitsy dyskretnie stara się pozbyć Caroline. Na jaki plan wpadnie dziewczynka? Oraz jak daleko się posunie, aby pozbyć się napiętej atmosfery i zakończyć tę rewolucję w jej życiu? A może zmiany okażą się dla niej pozytywne?

Myślę, że ta książka ma nam przede wszystkim pokazać, że każdy bez względu na płeć, wiek itp. ma prawo do bycia szczęśliwym. Poza tym oczywiście dostarcza rozrywki. Fabuła nie jest szczególnie skomplikowana, ale pozwala na pokazanie problemu bardzo częstego w naszych czasach, czyli akceptowania nowych partnerów naszych rodziców, opowiada o problemach z jakimi zmagają się półsieroty oraz o wpływie różnego rodzaju zmian na nasze życie. Chociaż temat jest niezwykle trudny, to w tej książce jest przedstawiony z niezwykłą łatwością i lekkością. Cała akcja zapisana jest w większości za pomocą wypowiedzi bohaterów, dlatego osoby nie przepadające za rozbudowanymi opisami uznają tę cechę za zdecydowany plus. Jeśli chodzi o walory estetyczne, to książka posiada dużą czcionkę i kolorową okładkę - uściślając dość cukierkową, ale nie dajcie się zwieść, bo treść jest naprawdę ciekawa. Pierwsza zasada czytelnika, to: nie oceniamy książki po okładce :) Jeśli lubicie książki dotykające problemów młodzieży, to zdecydowanie sięgnijcie po tę powieść.

Kinga


"Sekretne spotkanie" Jean Ure - recenzja

Tytuł: "Sekretne spotkanie"
Autor: Jean Ure
Gatunek: literatura młodzieżowa, literatura dziecięca
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Jaguar


Gdy ma się szalonych przyjaciół, to świat po prostu nie może być nudnym miejscem. Szkole wybryki stają się codziennością. Mimo, że odwaga czasami kroczy tą samą ścieżką co głupota, to z pozoru nierozważne sytuacje po pewnym czasie zaczynamy szczerze doceniać i zapamiętujemy je na bardzo długo. No, bo kto zapomni schowanie się w szafie z materiałami piśmienniczymi czy przyjście do szkoły z gniazdem na głowie? Tak właśnie wygląda życie Megan, która spędza sporo czasu ze swoją nieco zbzikowaną przyjaciółką, Annie. Megan jest bardzo rozsądna, potrafi przeciwstawić się szalonym pomysłom przyjaciółki i powiedzieć jej stanowcze "nie", czasem jednak ulega jej szalonym pomysłom. Jak można się domyślić, zazwyczaj kończą się one niepowodzeniem. 

Mimo tak odmiennych charakterów, dziewczyny łączy miłość do książek, szczególnie powieści ich ulubionej autorki, Harriet Chance. Chociaż Megan twierdzi, że tylko ona szczerze interesuje się literaturą, a Annie czyta książki tylko ze względu na łączącą ich przyjaźń. Nawet jeśli Annie nie jest prawdziwą wielbicielką tej autorki, to z pewnością doskonale zna upodobania Megan. Tak się składa, że zbliżają się urodziny dziewczyny. Annie wpada na wspaniały pomysł, ma także sporo szczęścia, bo na jednym z książkowych portali znajduje Lori - córkę pisarki, która umawia dziewczynki na spotkanie z jej mamą. Megan jest wniebowzięta prezentem od Annie, zachowuje jednak powściągliwość. Sytuacja ta wydaje jej się trochę nieprawdopodobna i nierealna. Daje się jednak namówić na spotkanie. Jej wątpliwości na krótką chwilę zostają rozwiane, gdy na miejscu spotkania pojawia się kobieta o miłym uśmiechu i włosach zdobionych paskami siwizny. Harriet robi dobre wrażenie na dziewczynkach. Jest otwarta, wrażliwa i troskliwa, poza tym wydaje się doskonale rozumieć problemy Megan. Zachowuje się jak jej bratnia dusza. Niestety, zdecydowany niepokój wzbudzają wypowiedzi pani Chance, które czasem są bardzo wymijające, a czasem aż nadto szczegółowe. Zdaje się, że Megan zna życie prywatne oraz fabułę książek Harriet o wiele lepiej niż ona sama. Z początku próbuje to sobie tłumaczyć swoją własną niewiedzą lub zmęczeniem pisarki, ale z biegiem czasu całe to spotkanie robi się coraz dziwniejsze, a Megan ma naprawdę złe przeczucia.

Jeśli chodzi o akcję tej powieści młodzieżowej, to skupia się ona głównie na przyjaźni Megan i Annie, pojawiają się jednak fragmenty wpisów z pamiętnika Rachel - 16-letniej siostry Annie. Jest to niezwykle aktywna fizycznie nastolatka. Jest także arogancka i władcza. Patrzy na większość ludzi z góry, co niektórzy tłumaczą jej trudnym wiekiem. W swoim pamiętników opisuje sytuacje ze swojego życia, od sporów z siostrą po jej zauroczenie chłopcami. Książka wypełniona jest prostymi, ale ekspresyjnymi rysunkami. Tak jak w przypadku "Kłopotliwej wizyty", książka skierowana jest głównie do nastolatków, którym w szczególności polecam tę książkę, i porusza w bardzo lekki i niewymuszony sposób problem internetowych znajomości oraz przyjaźni. 

Kinga


piątek, 17 listopada 2017

"PAX. Zaraza" Asa Larsson i Ingela Korsell - recenzja

Tytuł: "PAX. Zaraza"
Autor: Asa Larsson i Ingela Korsell
Ilustracje: Henrik Jonsson
Gatunek: urban fantasy
Liczba stron: 215
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: PAX, tom 7

Niespełna rok temu mój czytelniczy światek wypełniły powieści dwóch utalentowanych, szwedzkich pisarek i ich przyjaciela-rysownika. Skradły one moje serce. Pokochałam tych niecodziennych chłopców, którzy są istnym magnesem na wszelakie kłopoty oraz zagadkowość tej serii. Nawet Iris, która z początku była bardzo podejrzana, zasłużyła sobie na moje uznanie i wreszcie ją polubiłam. Jej przeszłość wciąż jest bardzo tajemnicza i chroniona niczym wejście do skarbca. Uważam, że kryje się za tym bardzo ciekawa historia, dlatego postaram się cierpliwie poczekać na odpowiedni moment. Jak sami widzicie, sięgając po siódmy tom tej serii byłam nastawiona bardzo pozytywnie i z pewną dawką tęsknoty. Cieszę się, że mogłam jeszcze raz być świadkiem przygód Alrika i Viggo oraz znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania. W szczególności na jedno. Chyba mogę uchylić rąbka tajemnicy? W tej części dowiadujemy się, kto tak naprawdę skrywa się pod mianem Czarnej Czarownicy, która knuje i stara się unicestwić chłopców od samego początku ich przygód.

W Mariefred zbliża się Wigilia Bożego Narodzenia. Ludzie spędzają czas na świątecznych zakupach, strojeniu choinek, itp. W domu Andersa i Layli (którzy opiekują się Vigg'iem i Alrikiem) atmosfera staje się bardzo rodzinna, za sprawą ich synów Maxa i Tareka, którzy przyjechali na święta. Przyznam, że od razu mnie zaciekawili i zjednali sobie moją sympatię. Tak samo podziałali na chłopców, którzy pokochali ich charakter i zamiłowanie do psot. W bardzo krótkim czasie uznali ich za swoich braci, mimo że nie łączyło ich żadne pokrewieństwo. Niestety, wszystko co dobre, szybko się skończyło. Miasteczko nawiedza zaraza i mąci dotychczasowy spokój. W międzyczasie dochodzi do zastawienia pułapki na impa z czapką, który może wyjawić Iris tożsamość czarownicy. Impy są śmiertelnie niebezpiecznymi urwisami, dlatego złapanie go nie będzie należeć do najłatwiejszych.

Myślę, że ta książka jest swego rodzaju ciszą przed burzą, dlatego z niecierpliwością czekam na następną część, która z pewnością pozwoli zbliżyć się bardziej do nurtujących odpowiedzi i zaskoczy nas jakimś zwrotem akcji. Może w końcu dowiemy się czegoś o przeszłości Iris i planach Czarnej Czarownicy? Przekonamy się, gdy zostanie wydana następna część pod tytułem "Biały wąż". Serdecznie polecam przeczytanie tej książki wszystkim fanom PAX. Obiecuję, że się nie zawiedziecie. Jeśli jednak czytasz tę recenzję, a nigdy nie spotkałeś się tą serią, to gorąco polecam i odsyłam do pierwszej części. Książki czyta się bardzo szybko, a komiksowe ilustracje powodują, że bardziej wczujecie się w klimat tej serii. Poza tym są niesamowicie przyjemne dla oka, szczególnie dla fanów wytwórni takich komiksów, jak DC czy Marvel.

Kinga