13 listopada

"Złota księga bajek. Star Wars. Historie z odległej galaktyki" - recenzja

"Złota księga bajek. Star Wars. Historie z odległej galaktyki" - recenzja
Tytuł: "Złota księga bajek. Star Wars. Historie z odległej galaktyki"
Gatunek: literatura dla dzieci
Liczba stron: 320
Seria: Złota księga bajek
Wydawnictwo: EGMONT


"Złota księga bajek. Star Wars. Historie z odległej galaktyki" to zbiór opowiadań nawiązujących do popularnej serii filmów. Książka przeznaczona jest dla najmłodszych fanów "Gwiezdnych Wojen". Mają oni okazję poznać całą sagę od początku. Od "Mrocznego Widma" do "Ostatniego Jedi". 

Poznając opowiadania zawarte w książce najmłodsi czytelnicy będą mieli okazję między innymi przekonać się o tym, jak ważna jest prawdziwa przyjaźń, nawet między przybyszami z różnych światów.

Cztery ostatnie rozdziały poświęcone są szturmowcom, rycerzom jedi, bohaterom walki z ciemną stroną mocy oraz stworom pojawiającym się w całej serii. 

Książka jest bogato i ciekawie ilustrowana, co z pewnością spodoba się małym czytelnikom.

Agata

12 listopada

"Moje Bullerbyn" Barbara Gawryluk - recenzja

"Moje Bullerbyn" Barbara Gawryluk - recenzja
Tytuł: "Moje Bullerbyn"
Autor: Barbara Gawryluk
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 120
Wydawnictwo: Akapit Press


"Moje Bullerbyn" to historia o dziewięcioletniej Natalce, której życie ulega gwałtownej zmianie. Wszystko z powodu przeprowadzki całej rodziny z Krakowa do Szwecji, gdzie rodzice mają otrzymać lepszą pracę. Natalia musi pogodzić się z decyzją rodziców, choć początkowo się buntuje. W Krakowie ma bowiem ukochanych dziadków, koleżanki oraz grupę taneczną, z którą jest bardzo związana. 

Początki emigracyjnego życia nie są dla dziewczynki łatwe: nie zna szwedzkiego, trudno jej się odnaleźć w szkole, brakuje jej polskich znajomych i tańca. Stopniowo jednak dostrzega, że nie tylko ona ma problemy. Powoli akceptuje sytuację, w której się znalazła, w czym pomagają jej nowi przyjaciele i kochający rodzice. 

Książka napisana prostym językiem, ma ciekawą fabułę. Można się z niej dowiedzieć, jak wyglądają realia życia w Szwecji. Przeznaczona głównie dla dziewczynek, choć powinni ją przeczytać także rodzice, by dowiedzieć się, jak trudno dzieci znoszą zmiany środowiska i jak mądrze im w tym pomóc.

Agata


12 listopada

"Łzy Mai" Martyna Raduchowska - recenzja

"Łzy Mai" Martyna Raduchowska - recenzja
Tytuł: "Łzy Mai"

Autor: Martyna Raduchowska
Gatunek: science fiction
Liczba stron: 414
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Czarne Światła, tom 1 


"Łzy Mai" zostały napisane przez polską pisarkę fantasy i science fiction – Martynę Raduchowską. Jest to pierwsza część cyklu "Czarne Światła. Pierwsze wydanie (wydane jako "Czarne Światła. Łzy Mai") zdobyło nagrodę Kwazar, którą przyznaje się polskojęzycznym powieściom napisanym w konwencji fantastyki. Ocenie podlega tutaj wątek naukowy w rozumieniu "science".

W latach 30. XXI wieku technologia jest na naprawdę wysokim poziomie. Powstają androidy – maszyny, których praktycznie nie można odróżnić od człowieka. Jedyne co ich różni, to brak uczuć (które jednak potrafią wyśmienicie udawać) oraz niemożność kłamania. Są istotami, które chcą jak najbardziej upodobnić się do ludzi. Brakuje im tylko możliwości odczuwania emocji. A mogą to osiągnąć dzięki reinforsynie – zakazanemu lekowi, który ludziom dawał geniusz, jednakże miał on fatalne skutki uboczne, dla androidów był natomiast całkowicie bezpieczny i mógł spełnić ich marzenie. 

Główny bohater książki, Jared Quinn, jest porucznikiem wydziału zabójstw w New Horizon. Pracował razem ze swoją replikantką – tytułową Mayą. Jednak po wydarzeniach z początku książki, w wyniku traumy i zespołu stresu pourazowego, przestał jej ufać. Nie tylko jej. Całej technologii. Za cel postawił sobie własnoręczne uśmiercenie swojego androida, który jednak zniknął. W dodatku ma do rozwiązania niecodzienne morderstwa, których sprawcę upatruje w samym sobie...

Książka ma dużo wspólnego z cyberpunkiem. Wykreowany świat nie jest przyjazny, widać wyraźną różnicę pomiędzy biedną częścią społeczeństwa a bogatą. Spotkamy tutaj różnorakie metody ulepszeń swego ciała, od wczepu umożliwiającego widzenie w ciemności po asystenta rozmowy. 

Miasto New Horizon podzielone zostało na dwie części – tę dobrą, przyjazną i bogatą, oraz, po drugiej stronie pilnie strzeżonego muru – część bez żadnych praw, z reinforsyną, czującymi androidami i oszalałymi ludźmi. 

To prawdziwa gratka dla ludzi lubiących science fiction. Praktycznie wszystko jest opisane, jak co działa, do czego służy. Dzięki temu można uwierzyć w ten świat, jakby on istniał naprawdę. 

Książka dosadnie pokazuje wszechobecny rasizm w mieście New Horizon. Androidy są traktowane jak podludzie, mimo że są prawie idealnymi kopiami człowieka. Za swoje przewinienia są karane dużo surowiej, a wyroki „dezaktywacji” stały się powszechnym zjawiskiem na ulicach miasta. 

Historia skłania do przemyśleń na temat nowych problemów ludzkości spowodowanych rozwojem technologii. Nie chodzi tu o aspekty ekologiczne, tylko o te moralne. Dla przykładu, czy androidy powinny być traktowane jak ludzie? Autorka wspomina także, że w jej świecie wszystko można ulepszyć wszczepami, wystarczy jedynie odpowiednia suma pieniędzy. Dzięki temu książka staje się mądrą opowieścią o tym, jak może potoczyć się nasza przyszłość. 

Książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Często zaskakuje nas nagłymi zwrotami akcji, a niektóre sprawy okazują się wyglądać inaczej, niż myśleliśmy. Spowodowane jest to metodą narracji, którą zastosowała autorka – trzecioosobowa opowieść skupiająca się praktycznie tylko na Jaredzie, z jego przemyśleniami i wnioskami. Często, nacechowane emocjami, mogą okazać się błędne lub nie do końca prawdziwe. 

Dawno nie czytałam tak wciągającej opowieści jak "Łzy Mai". Historia trzyma w napięciu, a przez ciągłą akcję nie ma miejsca na nudę. Powinna to być pozycja obowiązkowa dla każdego fana science fiction. Osobom niekoniecznie zaznajomionym z tym gatunkiem również powinna przypaść do gustu, bo wszystko jest tutaj wytłumaczone i opisane. Fani kryminałów także znajdą coś dla siebie. Z niecierpliwością czekam, aż zacznę czytać kolejny tom.

Julia


10 listopada

"Było? Nie było?" Maria Kruger - recenzja

"Było? Nie było?" Maria Kruger - recenzja
Tytuł: "Było? Nie było?"
Autor: Maria Kruger
Gatunek: literatura dla dzieci
Liczba stron: 122
Wydawnictwo: Siedmioróg


"Było? Nie było?" autorstwa Marii Kruger, pisarki znanej w literaturze z pozycji takich jak "Karolcia" czy "Ucho, dynia, sto dwadzieścia pięć!" jest zbiorem dwudziestu pięciu baśni i legend polskich, przedstawionych w prosty i przystępny sposób. Książka dedykowana jest dla młodszych czytelników, a głównym odbiorcą są 8 i 9-latki - miłośnicy ciekawych historii. Autorka wybrała wątki według niej odpowiednie dla młodego czytelnika. 

"Było? Nie było? jest rozwijającą wyobraźnię dziecka lekturą, która spodoba się z pewnością nie tylko amatorom opowiadań historycznych, ale wszystkim, którzy lubią dynamiczne historie opisane żywym i atrakcyjnym językiem.  Zdecydowanie widać, iż autorka spędziła sporo czasu na poznawaniu genezy polskich legend. Polecam ją nie tylko do samodzielnego czytania, ale również do wieczornego rytuału czytania z rodzicami.

Domi


10 listopada

"Atlas mitów" Thiago de Moraes - recenzja

"Atlas mitów" Thiago de Moraes - recenzja
Tytuł: "Atlas mitów"
Autor: Thiago de Moraes
Gatunek: literatura popularnonaukowa dla dzieci
Ilość stron: 94
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


Do przeczytania tej wspaniałej książki zachęcił mnie przede wszystkim tytuł - "Atlas mitów". Jedynie spojrzawszy na niego, przypomniało mi się pojęcie mitów oraz podziw, jakimi je darzę. Mity są to niezwykłe opowieści naszych przodków, wyjaśniające w zupełnie niespodziewany sposób zjawiska, które towarzyszą nam przez całe nasze życie, oraz wydarzenia czy też części flory i fauny. Mity są fascynujące przez niezwykłość historii tłumaczących przeróżne tematy, np. cechę charakteru, kaprys tudzież los lub fatum. Zarazem też dają do zrozumienia, że wszystko, co nas otacza, jest możliwe do zrozumienia, dlatego też dają nam powód, że warto się uczyć. Wracając do tematu przewodniego, czyli opowieści o dawnych wierzeniach, grzechem jest ominąć pewien temat. Otóż, odpowiadając na pytanie “Dlaczego sięgnęłam po tę książkę?”, nie można pominąć cudownej, niezwykle barwnej i stworzonej w fantastyczny sposób okładki. Oprócz świetnie odzwierciedlonych kształtów kontynentów, na których można dostrzec charakterystyczne elementy krajobrazu, fauny i typowych dla danego rejonu wiodących symboli z tamtejszych wierzeń, na okładce dominują wizualizacje czołowych bóstw, np. boga Ra z mitologii egipskiej czy też Odyna, pochodzącego z mitologii nordyckiej. Tak samo jak w wypadku krain, puste pola zapełniono istotnymi symbolami. Zaskakujące jest nawet z pozoru zwyczajne czarne tło, które dopiero po dokładnym przyjrzeniu się ukazuje nietuzinkowe wzorki. Okładka sama w sobie daje do myślenia, jak pozory potrafią mylić i że świat jest piękny, a w szczególności jego niezbadane części.

"Atlas mitów" jest zbiorem dwunastu opowieści, przenoszących nas w wierzenia Indian Ameryki Północnej, Azteków, Janomamów, Irlandczyków, Jorubów, Greków, Norman, Egipcjan, Słowian, Japończyków, wyznawców Hinduizmu i w świat mitów polinezyjskich. Niestety, na szczegółowy opis każdej mitologii nie wystarczyło miejsca. 

W tym atlasie dosłownie wszystko jest na najwyższym poziomie - interesująca treść, którą czasami ciężko znaleźć w innych źródłach, sposób przekazu tejże treści, szata graficzna oraz nietypowe podejście do tematu. Nie sposób tutaj znaleźć ciężkiej, encyklopedycznej wiedzy. Zostały natomiast zaprezentowane podstawy i ciekawostki, przekazane w sposób prosty i zrozumiały. Książka ta ma za zadanie rozbudzić ciekawość i, jeśli jakiś temat kogoś zainteresuje, zachęcić do rozwijania swojej wiedzy. 

Książka ta, w mojej opinii, jest idealna zarówno dla pasjonatów historii, jak i zwykłych ludzi, którzy od czasu do czasu chcą sięgnąć do niecodziennej lektury. Jak najbardziej jest to książka odpowiednia dla osób lubiących poznawanie świata, osób, które interesują się korzeniami oraz tych fascynujących się kulturami i krajami, które wytworzyły własne, oryginalne lub bazujące na innych wierzenia (np. Japonia). Atlasem zainteresują się też z pewnością osoby, które zdumiewają budowle spotykane przy okazji eskapad w różne rejony Ziemi, oraz dzieci, które szukają odpowiedzi na tysiące pytań. Rozwiązania mogą znajdować dosłownie wszędzie, lecz pamiętajmy, że książka jest mądrością przekazywaną z pokolenia na pokolenie oraz dająca niezbite fakty. 

Czytanie rozwija, tym bardziej czytanie czegoś, co nas interesuje. Dlatego też uważam, że warto przeczytać tę książkę.

Agnieszka


29 października

"Dobranocki na Gwiazdkę" - recenzja

"Dobranocki na Gwiazdkę" - recenzja
Tytuł: "Dobranocki na Gwiazdkę"

Autor: praca zbiorowa
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


Święta Bożego Narodzenia to magiczny, wyjątkowy czas… Dla wielu z nas moment, aby w pędzie rzeczywistości na chwilę przypomnieć sobie, co jest w naszym życiu najważniejsze. Brak czasu, obowiązki, zmęczenie często odbierają nam ochotę na tak ważną i przyjemną dla najmłodszych czynność – czytanie na dobranoc. Nasza Księgarnia proponuje, aby w tym niecodziennym, świątecznym czasie poświęcić wieczorną uwagę dzieciom i spędzić wspólnie chwile, czytając „Dobranocki na Gwiazdkę”. 

Jedenaście ciekawych, zaskakujących historii, napisanych przez polskich autorów, które dzięki oryginalności, fantastycznym bohaterom i wydarzeniom mogą stanowić alternatywę dla komputera, tableta, telefonu. Każde z tych wciągających opowiadań związanych z czasem świąt niesie inne przesłanie, skłania do refleksji. Na uwagę zasługują również piękne ilustracje. 

Proste, wzruszające opowieści sprawią, że dzieci dowiedzą się, co zwłaszcza w święta jest największą wartością, a wspólne czytanie na pewno będzie najpiękniejszym prezentem nie tylko w czasie Świąt Bożego Narodzenia.

Warto wspomnieć również o samej książce, która jest przepięknie wydana. Szyte kartki i twarda oprawa sprawią, że książka z pewnością wytrzyma w dobrej kondycji długie lata. Urokliwa okładka przyciąga wzrok. "Dobranocki na Gwiazdkę" mogą być idealnym prezentem pod choinkę.

Agnieszka




29 października

"Cudowna Studzienka" Joanna Papuzińska - recenzja

"Cudowna Studzienka" Joanna Papuzińska  - recenzja

Tytuł: "Cudowna Studzienka" 
Wybór i opracowanie: Joanna Papuzińska 
Ilustrowała: Elżbieta Wasiuczyńska 
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 354 
Liczba baśni i wierszy: 23
Wydawnictwo: Media Rodzina 
Seria: Baśnie świata



Joanna Papuzińska, która zebrała i opracowała polskie baśnie wielu wybitnych twórców i umieściła je w "Cudownej studzience", to pisarka znana już moim rodzicom. Od lat tworzy piękne bajki i wiersze dla dzieci. Tym razem na warsztat wzięła baśnie autorstwa m.in. Gustawa Morcinka, Artura Oppmana, Adolfa Dygasińskiego, J.I. Kraszewskiego, Henryka Sienkiewicza i Wandy Chotomskiej. 

Il. Elżbieta Wasiuczyńska

Książka, którą dane mi było przeczytać, jest zbiorem baśni i wierszy przeplatanych ilustracjami rodem z wystawy sztuki nowoczesnej. Całość posiada przejrzystą czcionkę i jest to książka idealna do czytania podczas wieczorów przy kominku z latoroślą u boku, lub do usypiania przedszkolaków treściwym i złożonym (jak na ich wiek) wątkiem. Ale będąc szczerym, czytając to własnemu dziecku, byłbym zadowolony z wierszy i niektórych baśni. Na przykład "Pod Bajdułem''. Ten wiersz wzbudza takie uczucie... sam nie wiem czego! Czuje się to, na przykład, czytając Trylogię Tolkiena lub "Zwiadowców'' oraz "Drużynę'' Flanagana. Reszta baśni sama nie wie, czym chce być. Oscyluje pomiędzy płytką opowieścią dla młodszych czytelników, a "twardszym" pokarmem, czyli bardziej szczegółowymi opisami i nie za trudnymi archaizmami. A propos archaizmów, sama Autorka napisała w posłowiu, że szczątkowe archaizmy mają budować klimat, co moim zdaniem Jej się udało. 

Il. Elżbieta Wasiuczyńska

Podsumowując, całokształt prezentuje się dobrze. Jest tu treść dla młodszego odbiorcy, czytającego mu rodzica i dla młodych czytelników, którzy chcą przekonać się, czym są te baśnie. 

S.L ,,Luger”



26 października

"Baśnie dla młodszych i starszych" Zofia Stanecka - recenzja

"Baśnie dla młodszych i starszych" Zofia Stanecka - recenzja
Tytuł: "Baśnie dla młodszych i starszych"
Autor: Zofia Stanecka
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 108
Wydawnictwo: EGMONT


Do przeczytania zbioru baśni Zofii Staneckiej skłoniła mnie okładka książki i prześliczne ilustracje Magdaleny Kozieł-Nowak. 

Książka wydana jest artystycznie, na eleganckim papierze, w dużym formacie i twardej oprawie. Autorka zawarła w niej sześć znanych baśni, a są to: "Czerwony Kapturek", "Trzy świnki", "Kopciuszek", "Księżniczka na ziarnku grochu", "Knyps z czubkiem" i "Jaś i Małgosia".

Każda z baśni ma wstęp, w którym zawarta jest geneza jej powstania i kolejne wersje. Każda historia jest także ilustrowana pięknymi malunkami zgodnymi z jej treścią. 


Autorka opowiada znane historie w taki sposób, że młodsi i starsi czytelnicy poznają kolejną jej wersję z prawdziwą przyjemnością, a przy okazji dowiedzą się o nich kilku ciekawostek. 

Elka

25 października

"Zabawne życie zwierząt domowych" James Campbell - recenzja

"Zabawne życie zwierząt domowych" James Campbell - recenzja
Tytuł: "Zabawne życie zwierząt domowych"
Autor: James Campbell
Ilustracje: Rob Jones
Gatunek: literatura dziecięca i młodzieżowa
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Wilga


Do przeczytania książki zachęcił mnie wygląd wewnętrzny oraz przepiękne ilustracje Roba Jonesa, który jest wielokrotnym laureatem konkursów graficznych.
Książka "Zabawne życie zwierząt domowych" przedstawia bardzo śmieszne historyjki ze świata zwierząt. Dzięki tej książce możesz dowiedzieć się co zrobić, by rodzice kupili ci zwierzątko, np. chomika. Jak bawić się i karmić zwierzaki. Ale trzeba uważać na rybki, bo jak je przekarmimy, to może stać się duża katastrofa. Jednak pupile czasem sprawiają kłopoty. Książka pokazuje, jak można poradzić sobie z niektórymi przypadkami, np. co masz zrobić, jeżeli twój pies ma robaki. Są na to dwa sposoby, a jeden z nich jest naprawdę genialny. Jeśli chcesz mieć kota, to najlepiej sprawdzić czy poradzisz sobie z prezentem, który będzie ci robić codziennie, pomoże ci w tym "schemat identyfikacji kupy". Jeśli chcesz się dowiedzieć jak zostać zaatakowanym przez rybki w akwarium, co myśli pies, gdy jest na dworze i obwąchuje słupy oraz krzaki, to koniecznie przeczytaj tę książkę. Nie tylko rozbawi Cię ona do łez, ale także nauczy odczuwania emocji zwierząt, co bardzo się przydaje, gdy mamy zwierzaka.
Książkę jest fantastyczna, po prostu genialna. Uczy przez zabawne opowiadania. Jej okładka, obrazki oraz tekst od razu zachęcają do czytania.

Czytało mi się ją bardzo fajnie. W niektórych momentach popłakałam się ze śmiechu (sposób na robaki u psa).
Książkę polecam wszystkim, małym i dużym czytelnikom, a w szczególności tym, którzy mają albo chcą mieć zwierzątko w domu. 

Tweety


24 października

"Trojaczki w szkole" Nicole Lambert - recenzja

"Trojaczki w szkole" Nicole Lambert - recenzja

Tytuł: "Trojaczki w szkole"

Autor: Nicole Lambert

Gatunek: literatura dziecięca

Liczba stron: 60

Wydawnictwo: Galeria Książki
Seria: Trojaczki, tom 4


W pierwszej chwili pomyślałam, że to komiks, ale po przejrzeniu książeczki jednak wydaje mi się, że to bardziej zestaw krótkich historyjek sytuacyjnych, których tematem przewodnim jest powrót trojaczków do szkoły po wakacjach.

Zabawne dialogi rodzeństwa co chwilę wywołują uśmiech na twarzy. Trafne riposty, śmieszne pomysły i mnóstwo pytań - tylko dzieci potrafią być tak absorbujące.   
Powrót do szkoły po wakacjach wiąże się z wieloma sprawunkami, poczynając od nowych ubrań, aż po plecaki, piórniki, kredki, farby, zeszyty, ołówki, pióra i milion innych niezbędnych drobiazgów. Aż dziw, że mama nadąża za swoimi pociechami! 

Jaka jest definicja słowa "wszystkożerny"? Dlaczego mama miała łatwiej, kiedy sama uczyła się w szkole historii? Które z trojaczków musi nosić okulary i dlaczego? Dlaczego trzeba przekładać muszkę do tyłu, kiedy pisze się na tablicy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w tej przezabawnej publikacji.

Polecam książeczkę dla najmłodszych czytelników, którzy dopiero uczą się czytać. Można ją również z powodzeniem czytać z rodzicami lub starszym rodzeństwem.

K@sia

  
Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger