13 listopada

"Złota księga bajek. Star Wars. Historie z odległej galaktyki" - recenzja

"Złota księga bajek. Star Wars. Historie z odległej galaktyki" - recenzja
Tytuł: "Złota księga bajek. Star Wars. Historie z odległej galaktyki"
Gatunek: literatura dla dzieci
Liczba stron: 320
Seria: Złota księga bajek
Wydawnictwo: EGMONT


"Złota księga bajek. Star Wars. Historie z odległej galaktyki" to zbiór opowiadań nawiązujących do popularnej serii filmów. Książka przeznaczona jest dla najmłodszych fanów "Gwiezdnych Wojen". Mają oni okazję poznać całą sagę od początku. Od "Mrocznego Widma" do "Ostatniego Jedi". 

Poznając opowiadania zawarte w książce najmłodsi czytelnicy będą mieli okazję między innymi przekonać się o tym, jak ważna jest prawdziwa przyjaźń, nawet między przybyszami z różnych światów.

Cztery ostatnie rozdziały poświęcone są szturmowcom, rycerzom jedi, bohaterom walki z ciemną stroną mocy oraz stworom pojawiającym się w całej serii. 

Książka jest bogato i ciekawie ilustrowana, co z pewnością spodoba się małym czytelnikom.

Agata

12 listopada

"Moje Bullerbyn" Barbara Gawryluk - recenzja

"Moje Bullerbyn" Barbara Gawryluk - recenzja
Tytuł: "Moje Bullerbyn"
Autor: Barbara Gawryluk
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 120
Wydawnictwo: Akapit Press


"Moje Bullerbyn" to historia o dziewięcioletniej Natalce, której życie ulega gwałtownej zmianie. Wszystko z powodu przeprowadzki całej rodziny z Krakowa do Szwecji, gdzie rodzice mają otrzymać lepszą pracę. Natalia musi pogodzić się z decyzją rodziców, choć początkowo się buntuje. W Krakowie ma bowiem ukochanych dziadków, koleżanki oraz grupę taneczną, z którą jest bardzo związana. 

Początki emigracyjnego życia nie są dla dziewczynki łatwe: nie zna szwedzkiego, trudno jej się odnaleźć w szkole, brakuje jej polskich znajomych i tańca. Stopniowo jednak dostrzega, że nie tylko ona ma problemy. Powoli akceptuje sytuację, w której się znalazła, w czym pomagają jej nowi przyjaciele i kochający rodzice. 

Książka napisana prostym językiem, ma ciekawą fabułę. Można się z niej dowiedzieć, jak wyglądają realia życia w Szwecji. Przeznaczona głównie dla dziewczynek, choć powinni ją przeczytać także rodzice, by dowiedzieć się, jak trudno dzieci znoszą zmiany środowiska i jak mądrze im w tym pomóc.

Agata


12 listopada

"Łzy Mai" Martyna Raduchowska - recenzja

"Łzy Mai" Martyna Raduchowska - recenzja
Tytuł: "Łzy Mai"

Autor: Martyna Raduchowska
Gatunek: science fiction
Liczba stron: 414
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Czarne Światła, tom 1 


"Łzy Mai" zostały napisane przez polską pisarkę fantasy i science fiction – Martynę Raduchowską. Jest to pierwsza część cyklu "Czarne Światła. Pierwsze wydanie (wydane jako "Czarne Światła. Łzy Mai") zdobyło nagrodę Kwazar, którą przyznaje się polskojęzycznym powieściom napisanym w konwencji fantastyki. Ocenie podlega tutaj wątek naukowy w rozumieniu "science".

W latach 30. XXI wieku technologia jest na naprawdę wysokim poziomie. Powstają androidy – maszyny, których praktycznie nie można odróżnić od człowieka. Jedyne co ich różni, to brak uczuć (które jednak potrafią wyśmienicie udawać) oraz niemożność kłamania. Są istotami, które chcą jak najbardziej upodobnić się do ludzi. Brakuje im tylko możliwości odczuwania emocji. A mogą to osiągnąć dzięki reinforsynie – zakazanemu lekowi, który ludziom dawał geniusz, jednakże miał on fatalne skutki uboczne, dla androidów był natomiast całkowicie bezpieczny i mógł spełnić ich marzenie. 

Główny bohater książki, Jared Quinn, jest porucznikiem wydziału zabójstw w New Horizon. Pracował razem ze swoją replikantką – tytułową Mayą. Jednak po wydarzeniach z początku książki, w wyniku traumy i zespołu stresu pourazowego, przestał jej ufać. Nie tylko jej. Całej technologii. Za cel postawił sobie własnoręczne uśmiercenie swojego androida, który jednak zniknął. W dodatku ma do rozwiązania niecodzienne morderstwa, których sprawcę upatruje w samym sobie...

Książka ma dużo wspólnego z cyberpunkiem. Wykreowany świat nie jest przyjazny, widać wyraźną różnicę pomiędzy biedną częścią społeczeństwa a bogatą. Spotkamy tutaj różnorakie metody ulepszeń swego ciała, od wczepu umożliwiającego widzenie w ciemności po asystenta rozmowy. 

Miasto New Horizon podzielone zostało na dwie części – tę dobrą, przyjazną i bogatą, oraz, po drugiej stronie pilnie strzeżonego muru – część bez żadnych praw, z reinforsyną, czującymi androidami i oszalałymi ludźmi. 

To prawdziwa gratka dla ludzi lubiących science fiction. Praktycznie wszystko jest opisane, jak co działa, do czego służy. Dzięki temu można uwierzyć w ten świat, jakby on istniał naprawdę. 

Książka dosadnie pokazuje wszechobecny rasizm w mieście New Horizon. Androidy są traktowane jak podludzie, mimo że są prawie idealnymi kopiami człowieka. Za swoje przewinienia są karane dużo surowiej, a wyroki „dezaktywacji” stały się powszechnym zjawiskiem na ulicach miasta. 

Historia skłania do przemyśleń na temat nowych problemów ludzkości spowodowanych rozwojem technologii. Nie chodzi tu o aspekty ekologiczne, tylko o te moralne. Dla przykładu, czy androidy powinny być traktowane jak ludzie? Autorka wspomina także, że w jej świecie wszystko można ulepszyć wszczepami, wystarczy jedynie odpowiednia suma pieniędzy. Dzięki temu książka staje się mądrą opowieścią o tym, jak może potoczyć się nasza przyszłość. 

Książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Często zaskakuje nas nagłymi zwrotami akcji, a niektóre sprawy okazują się wyglądać inaczej, niż myśleliśmy. Spowodowane jest to metodą narracji, którą zastosowała autorka – trzecioosobowa opowieść skupiająca się praktycznie tylko na Jaredzie, z jego przemyśleniami i wnioskami. Często, nacechowane emocjami, mogą okazać się błędne lub nie do końca prawdziwe. 

Dawno nie czytałam tak wciągającej opowieści jak "Łzy Mai". Historia trzyma w napięciu, a przez ciągłą akcję nie ma miejsca na nudę. Powinna to być pozycja obowiązkowa dla każdego fana science fiction. Osobom niekoniecznie zaznajomionym z tym gatunkiem również powinna przypaść do gustu, bo wszystko jest tutaj wytłumaczone i opisane. Fani kryminałów także znajdą coś dla siebie. Z niecierpliwością czekam, aż zacznę czytać kolejny tom.

Julia


10 listopada

"Było? Nie było?" Maria Kruger - recenzja

"Było? Nie było?" Maria Kruger - recenzja
Tytuł: "Było? Nie było?"
Autor: Maria Kruger
Gatunek: literatura dla dzieci
Liczba stron: 122
Wydawnictwo: Siedmioróg


"Było? Nie było?" autorstwa Marii Kruger, pisarki znanej w literaturze z pozycji takich jak "Karolcia" czy "Ucho, dynia, sto dwadzieścia pięć!" jest zbiorem dwudziestu pięciu baśni i legend polskich, przedstawionych w prosty i przystępny sposób. Książka dedykowana jest dla młodszych czytelników, a głównym odbiorcą są 8 i 9-latki - miłośnicy ciekawych historii. Autorka wybrała wątki według niej odpowiednie dla młodego czytelnika. 

"Było? Nie było? jest rozwijającą wyobraźnię dziecka lekturą, która spodoba się z pewnością nie tylko amatorom opowiadań historycznych, ale wszystkim, którzy lubią dynamiczne historie opisane żywym i atrakcyjnym językiem.  Zdecydowanie widać, iż autorka spędziła sporo czasu na poznawaniu genezy polskich legend. Polecam ją nie tylko do samodzielnego czytania, ale również do wieczornego rytuału czytania z rodzicami.

Domi


10 listopada

"Atlas mitów" Thiago de Moraes - recenzja

"Atlas mitów" Thiago de Moraes - recenzja
Tytuł: "Atlas mitów"
Autor: Thiago de Moraes
Gatunek: literatura popularnonaukowa dla dzieci
Ilość stron: 94
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


Do przeczytania tej wspaniałej książki zachęcił mnie przede wszystkim tytuł - "Atlas mitów". Jedynie spojrzawszy na niego, przypomniało mi się pojęcie mitów oraz podziw, jakimi je darzę. Mity są to niezwykłe opowieści naszych przodków, wyjaśniające w zupełnie niespodziewany sposób zjawiska, które towarzyszą nam przez całe nasze życie, oraz wydarzenia czy też części flory i fauny. Mity są fascynujące przez niezwykłość historii tłumaczących przeróżne tematy, np. cechę charakteru, kaprys tudzież los lub fatum. Zarazem też dają do zrozumienia, że wszystko, co nas otacza, jest możliwe do zrozumienia, dlatego też dają nam powód, że warto się uczyć. Wracając do tematu przewodniego, czyli opowieści o dawnych wierzeniach, grzechem jest ominąć pewien temat. Otóż, odpowiadając na pytanie “Dlaczego sięgnęłam po tę książkę?”, nie można pominąć cudownej, niezwykle barwnej i stworzonej w fantastyczny sposób okładki. Oprócz świetnie odzwierciedlonych kształtów kontynentów, na których można dostrzec charakterystyczne elementy krajobrazu, fauny i typowych dla danego rejonu wiodących symboli z tamtejszych wierzeń, na okładce dominują wizualizacje czołowych bóstw, np. boga Ra z mitologii egipskiej czy też Odyna, pochodzącego z mitologii nordyckiej. Tak samo jak w wypadku krain, puste pola zapełniono istotnymi symbolami. Zaskakujące jest nawet z pozoru zwyczajne czarne tło, które dopiero po dokładnym przyjrzeniu się ukazuje nietuzinkowe wzorki. Okładka sama w sobie daje do myślenia, jak pozory potrafią mylić i że świat jest piękny, a w szczególności jego niezbadane części.

"Atlas mitów" jest zbiorem dwunastu opowieści, przenoszących nas w wierzenia Indian Ameryki Północnej, Azteków, Janomamów, Irlandczyków, Jorubów, Greków, Norman, Egipcjan, Słowian, Japończyków, wyznawców Hinduizmu i w świat mitów polinezyjskich. Niestety, na szczegółowy opis każdej mitologii nie wystarczyło miejsca. 

W tym atlasie dosłownie wszystko jest na najwyższym poziomie - interesująca treść, którą czasami ciężko znaleźć w innych źródłach, sposób przekazu tejże treści, szata graficzna oraz nietypowe podejście do tematu. Nie sposób tutaj znaleźć ciężkiej, encyklopedycznej wiedzy. Zostały natomiast zaprezentowane podstawy i ciekawostki, przekazane w sposób prosty i zrozumiały. Książka ta ma za zadanie rozbudzić ciekawość i, jeśli jakiś temat kogoś zainteresuje, zachęcić do rozwijania swojej wiedzy. 

Książka ta, w mojej opinii, jest idealna zarówno dla pasjonatów historii, jak i zwykłych ludzi, którzy od czasu do czasu chcą sięgnąć do niecodziennej lektury. Jak najbardziej jest to książka odpowiednia dla osób lubiących poznawanie świata, osób, które interesują się korzeniami oraz tych fascynujących się kulturami i krajami, które wytworzyły własne, oryginalne lub bazujące na innych wierzenia (np. Japonia). Atlasem zainteresują się też z pewnością osoby, które zdumiewają budowle spotykane przy okazji eskapad w różne rejony Ziemi, oraz dzieci, które szukają odpowiedzi na tysiące pytań. Rozwiązania mogą znajdować dosłownie wszędzie, lecz pamiętajmy, że książka jest mądrością przekazywaną z pokolenia na pokolenie oraz dająca niezbite fakty. 

Czytanie rozwija, tym bardziej czytanie czegoś, co nas interesuje. Dlatego też uważam, że warto przeczytać tę książkę.

Agnieszka


29 października

"Dobranocki na Gwiazdkę" - recenzja

"Dobranocki na Gwiazdkę" - recenzja
Tytuł: "Dobranocki na Gwiazdkę"

Autor: praca zbiorowa
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


Święta Bożego Narodzenia to magiczny, wyjątkowy czas… Dla wielu z nas moment, aby w pędzie rzeczywistości na chwilę przypomnieć sobie, co jest w naszym życiu najważniejsze. Brak czasu, obowiązki, zmęczenie często odbierają nam ochotę na tak ważną i przyjemną dla najmłodszych czynność – czytanie na dobranoc. Nasza Księgarnia proponuje, aby w tym niecodziennym, świątecznym czasie poświęcić wieczorną uwagę dzieciom i spędzić wspólnie chwile, czytając „Dobranocki na Gwiazdkę”. 

Jedenaście ciekawych, zaskakujących historii, napisanych przez polskich autorów, które dzięki oryginalności, fantastycznym bohaterom i wydarzeniom mogą stanowić alternatywę dla komputera, tableta, telefonu. Każde z tych wciągających opowiadań związanych z czasem świąt niesie inne przesłanie, skłania do refleksji. Na uwagę zasługują również piękne ilustracje. 

Proste, wzruszające opowieści sprawią, że dzieci dowiedzą się, co zwłaszcza w święta jest największą wartością, a wspólne czytanie na pewno będzie najpiękniejszym prezentem nie tylko w czasie Świąt Bożego Narodzenia.

Warto wspomnieć również o samej książce, która jest przepięknie wydana. Szyte kartki i twarda oprawa sprawią, że książka z pewnością wytrzyma w dobrej kondycji długie lata. Urokliwa okładka przyciąga wzrok. "Dobranocki na Gwiazdkę" mogą być idealnym prezentem pod choinkę.

Agnieszka




29 października

"Cudowna Studzienka" Joanna Papuzińska - recenzja

"Cudowna Studzienka" Joanna Papuzińska  - recenzja

Tytuł: "Cudowna Studzienka" 
Wybór i opracowanie: Joanna Papuzińska 
Ilustrowała: Elżbieta Wasiuczyńska 
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 354 
Liczba baśni i wierszy: 23
Wydawnictwo: Media Rodzina 
Seria: Baśnie świata



Joanna Papuzińska, która zebrała i opracowała polskie baśnie wielu wybitnych twórców i umieściła je w "Cudownej studzience", to pisarka znana już moim rodzicom. Od lat tworzy piękne bajki i wiersze dla dzieci. Tym razem na warsztat wzięła baśnie autorstwa m.in. Gustawa Morcinka, Artura Oppmana, Adolfa Dygasińskiego, J.I. Kraszewskiego, Henryka Sienkiewicza i Wandy Chotomskiej. 

Il. Elżbieta Wasiuczyńska

Książka, którą dane mi było przeczytać, jest zbiorem baśni i wierszy przeplatanych ilustracjami rodem z wystawy sztuki nowoczesnej. Całość posiada przejrzystą czcionkę i jest to książka idealna do czytania podczas wieczorów przy kominku z latoroślą u boku, lub do usypiania przedszkolaków treściwym i złożonym (jak na ich wiek) wątkiem. Ale będąc szczerym, czytając to własnemu dziecku, byłbym zadowolony z wierszy i niektórych baśni. Na przykład "Pod Bajdułem''. Ten wiersz wzbudza takie uczucie... sam nie wiem czego! Czuje się to, na przykład, czytając Trylogię Tolkiena lub "Zwiadowców'' oraz "Drużynę'' Flanagana. Reszta baśni sama nie wie, czym chce być. Oscyluje pomiędzy płytką opowieścią dla młodszych czytelników, a "twardszym" pokarmem, czyli bardziej szczegółowymi opisami i nie za trudnymi archaizmami. A propos archaizmów, sama Autorka napisała w posłowiu, że szczątkowe archaizmy mają budować klimat, co moim zdaniem Jej się udało. 

Il. Elżbieta Wasiuczyńska

Podsumowując, całokształt prezentuje się dobrze. Jest tu treść dla młodszego odbiorcy, czytającego mu rodzica i dla młodych czytelników, którzy chcą przekonać się, czym są te baśnie. 

S.L ,,Luger”



26 października

"Baśnie dla młodszych i starszych" Zofia Stanecka - recenzja

"Baśnie dla młodszych i starszych" Zofia Stanecka - recenzja
Tytuł: "Baśnie dla młodszych i starszych"
Autor: Zofia Stanecka
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 108
Wydawnictwo: EGMONT


Do przeczytania zbioru baśni Zofii Staneckiej skłoniła mnie okładka książki i prześliczne ilustracje Magdaleny Kozieł-Nowak. 

Książka wydana jest artystycznie, na eleganckim papierze, w dużym formacie i twardej oprawie. Autorka zawarła w niej sześć znanych baśni, a są to: "Czerwony Kapturek", "Trzy świnki", "Kopciuszek", "Księżniczka na ziarnku grochu", "Knyps z czubkiem" i "Jaś i Małgosia".

Każda z baśni ma wstęp, w którym zawarta jest geneza jej powstania i kolejne wersje. Każda historia jest także ilustrowana pięknymi malunkami zgodnymi z jej treścią. 


Autorka opowiada znane historie w taki sposób, że młodsi i starsi czytelnicy poznają kolejną jej wersję z prawdziwą przyjemnością, a przy okazji dowiedzą się o nich kilku ciekawostek. 

Elka

25 października

"Zabawne życie zwierząt domowych" James Campbell - recenzja

"Zabawne życie zwierząt domowych" James Campbell - recenzja
Tytuł: "Zabawne życie zwierząt domowych"
Autor: James Campbell
Ilustracje: Rob Jones
Gatunek: literatura dziecięca i młodzieżowa
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Wilga


Do przeczytania książki zachęcił mnie wygląd wewnętrzny oraz przepiękne ilustracje Roba Jonesa, który jest wielokrotnym laureatem konkursów graficznych.
Książka "Zabawne życie zwierząt domowych" przedstawia bardzo śmieszne historyjki ze świata zwierząt. Dzięki tej książce możesz dowiedzieć się co zrobić, by rodzice kupili ci zwierzątko, np. chomika. Jak bawić się i karmić zwierzaki. Ale trzeba uważać na rybki, bo jak je przekarmimy, to może stać się duża katastrofa. Jednak pupile czasem sprawiają kłopoty. Książka pokazuje, jak można poradzić sobie z niektórymi przypadkami, np. co masz zrobić, jeżeli twój pies ma robaki. Są na to dwa sposoby, a jeden z nich jest naprawdę genialny. Jeśli chcesz mieć kota, to najlepiej sprawdzić czy poradzisz sobie z prezentem, który będzie ci robić codziennie, pomoże ci w tym "schemat identyfikacji kupy". Jeśli chcesz się dowiedzieć jak zostać zaatakowanym przez rybki w akwarium, co myśli pies, gdy jest na dworze i obwąchuje słupy oraz krzaki, to koniecznie przeczytaj tę książkę. Nie tylko rozbawi Cię ona do łez, ale także nauczy odczuwania emocji zwierząt, co bardzo się przydaje, gdy mamy zwierzaka.
Książkę jest fantastyczna, po prostu genialna. Uczy przez zabawne opowiadania. Jej okładka, obrazki oraz tekst od razu zachęcają do czytania.

Czytało mi się ją bardzo fajnie. W niektórych momentach popłakałam się ze śmiechu (sposób na robaki u psa).
Książkę polecam wszystkim, małym i dużym czytelnikom, a w szczególności tym, którzy mają albo chcą mieć zwierzątko w domu. 

Tweety


24 października

"Trojaczki w szkole" Nicole Lambert - recenzja

"Trojaczki w szkole" Nicole Lambert - recenzja

Tytuł: "Trojaczki w szkole"

Autor: Nicole Lambert

Gatunek: literatura dziecięca

Liczba stron: 60

Wydawnictwo: Galeria Książki
Seria: Trojaczki, tom 4


W pierwszej chwili pomyślałam, że to komiks, ale po przejrzeniu książeczki jednak wydaje mi się, że to bardziej zestaw krótkich historyjek sytuacyjnych, których tematem przewodnim jest powrót trojaczków do szkoły po wakacjach.

Zabawne dialogi rodzeństwa co chwilę wywołują uśmiech na twarzy. Trafne riposty, śmieszne pomysły i mnóstwo pytań - tylko dzieci potrafią być tak absorbujące.   
Powrót do szkoły po wakacjach wiąże się z wieloma sprawunkami, poczynając od nowych ubrań, aż po plecaki, piórniki, kredki, farby, zeszyty, ołówki, pióra i milion innych niezbędnych drobiazgów. Aż dziw, że mama nadąża za swoimi pociechami! 

Jaka jest definicja słowa "wszystkożerny"? Dlaczego mama miała łatwiej, kiedy sama uczyła się w szkole historii? Które z trojaczków musi nosić okulary i dlaczego? Dlaczego trzeba przekładać muszkę do tyłu, kiedy pisze się na tablicy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w tej przezabawnej publikacji.

Polecam książeczkę dla najmłodszych czytelników, którzy dopiero uczą się czytać. Można ją również z powodzeniem czytać z rodzicami lub starszym rodzeństwem.

K@sia

  

23 października

"Ali z dżungli" Wioletta Święcińska - recenzja

"Ali z dżungli" Wioletta Święcińska - recenzja
Tytuł: "Ali z dżungli"

Autor: Wioletta Święcińska
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 16
Wydawnictwo: Siedmioróg
Seria: Opowieści o zwierzętach


Historia Alego, który wraz ze słonikiem Bimbo mieszka w dżungli, to opowieść wręcz dramatyczna. Najpierw Ali ratuje dwa gołąbki, które wykupił od handlarza ptaków i wypuścił z klatki, a później to one pomogły chłopcu w poważnym kłopocie. 


W krótkim tekście, napisanym prostym językiem, autorka zawarła wiele emocji. To świetny materiał do rozmowy z dzieckiem o trudnych uczuciach, takich jak np. lęk o kogoś kochanego. 

Piękne ilustracje pokazują dzieciom, jak wygląda dżungla. Ilustracje zawierają wiele szczegółów, które można oglądać bez końca. Jest to książeczka idealna na wspólne czytanie z rodzicami lub starszym rodzeństwem. 

Zoja

23 października

"Opowieści o zwierzętach" Wioletta Święcicka - recenzja

"Opowieści o zwierzętach" Wioletta Święcicka - recenzja
Autor: Wioletta Święcicka
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 16
Wydawnictwo: Siedmioróg
Seria: Opowieści o zwierzętach  


Są to książeczki dla dzieci z kategorii bajki, serii: „Opowieści o zwierzętach”, których autorką jest Wioletta Święcińska. Wydawcą książek jest wydawnictwo „Siedmiogród” z siedzibą we Wrocławiu. 

Pierwsza z nich to historia o chłopcu i jego przyjacielu osiołku o imieniu Barnaba. Przypadkiem spotykają w lesie kolegę Jacka, który wozi drewno swoim nowym traktorem. Nie zwracając uwagi na hałas i przerażenie leśnych zwierząt, śmieje się z powolnego osiołka Antka. Jakież jest jego zdziwienie, gdy to właśnie Antek i jego stary osioł niosą mu pomoc, kiedy „super” traktor ugrzązł w błocie. 

Druga to historia o przyjaźni między dziećmi a delfinem i o niesieniu wzajemnej pomocy. Na początku to dzieci ratują życie ssaka, a potem Nosek uwalnia przyjaciół Krzysia i Julki z opresji, holując łódź do brzegu. 

Trzecia to historyjka o Zosi i Promyku – pięknym koniu o kasztanowej sierści, który w ramach podziękowania za okazaną pomoc przy wyczyszczeniu kopyta, wygrywa wyścig, co było marzeniem małej dziewczynki. Zdobycie pierwszego miejsca jest okupione pracą i treningami przyjacielskiej pary, ale po zwycięstwie, koń wypuszczony zostaje na wolność. 

Książeczki są kolorowe i bogato ilustrowane, a realistyczne obrazki zainteresują najmłodszą grupę czytelników. Liczą po kilka stron, a tekst jest idealny do czytania dla dzieci, które właśnie się tego uczą. Może słów w tych pozycjach jest niewiele, ale treści DUŻO. Warto po nie sięgać.

Danusia


23 października

"Miś - cyrkowiec" Wioletta Święcińska - recenzja

"Miś - cyrkowiec" Wioletta Święcińska - recenzja
Tytuł: "Miś - cyrkowiec"
Autor: Wioletta Święcińska
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 16
Wydawnictwo: Siedmioróg
Seria: Opowieści o zwierzętach


Bohaterami książeczki "Miś - cyrkowiec" z serii Opowieści o zwierzętach są niedźwiadek Psotek i chłopiec o imieniu Adaś. Autorka prostym językiem opowiada czytelnikowi o tym, jak Adaś wędrował codziennie do miasteczka na targ, by sprzedać owoce i grzyby. Pewnego dnia, gdy chłopiec odpoczywał w lesie, do jego towarów dobrały się leśne zwierzęta. W wesołej kompanii znajdował się niedźwiadek, który zaczął zajadać jabłka przeznaczone na sprzedaż. Adaś najpierw bardzo się zdenerwował, ale ostatecznie wszystko dobrze się skończyło. 


Krótki tekst w połączeniu z pięknymi kolorowymi ilustracjami zachęcają do lektury. Tematyka poruszona w historyjce również jest ciekawa, ponieważ podczas czytania można porozmawiać z dzieckiem o tym, czym jest kradzież, czyli zabieranie czegoś, co do nas nie należy, czy wybaczanie i zawieranie zgody. Oprócz tych wątków autorka ciekawie zakończyła bajeczkę. Finał powinien przypaść do gustu wszystkim małym pasjonatom literatury.

Polecam dla początkujących czytelników, a także do wspólnego czytania z rodzicami lub starszym rodzeństwem.

K@sia

22 października

"Alicja i leśna gromadka" Wioletta Święcińska - recenzja

"Alicja i leśna gromadka" Wioletta Święcińska - recenzja

Tytuł: "Alicja i leśna gromadka"
Autor: Wioletta Święcińska

Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 16
Wydawnictwo: Siedmioróg
Seria: Opowieści o zwierzętach


Siedmioróg kusi kolejną serią książeczek dla dzieci z pięknymi ilustracjami i krótką historyjką opowiadającą niebezpieczną przygodę dziewczynki o imieniu Alicja. 
Ala bawiła się beztrosko ze zwierzętami w lesie, kiedy nagle wypadła na gromadkę przyjaciół wataha groźnych wilków. Jak dziewczynka poradziła sobie w tej trudnej sytuacji? Kto jej pomógł? 

Chociaż książeczka ma zaledwie szesnaście stron i mało tekstu, opowieść jest napisana ciekawie. Można wykorzystać ją do rozmów z dzieckiem na różne tematy. Autorka poruszyła tu różne sprawy, m.in. przyjaźń, bohaterskie zachowanie, a nawet motyw bezmyślnego niszczenia czyjejś pracy. Tekst uzupełniony przepięknymi ilustracjami idealnie nadaje się dla młodych czytelników. 

Dodam jeszcze, że książeczka ma format zbliżony do A4 i kredowy papier, a okładka jest lekko usztywniana.

Zoja

  

19 października

"Kubuś i przyjaciele. Biblioteka bajek" - recenzja

"Kubuś i przyjaciele. Biblioteka bajek" - recenzja

Tytuł: "Kubuś i przyjaciele. Biblioteka bajek"
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: EGMONT

Seria: Biblioteka bajek


Kubuś Puchatek to ukochany miś większości dzieciaków już od bardzo dawna, bo pierwsza książka o jego przygodach, autorstwa A. A. Milne, została wydana w 1926 roku, a więc 92 lata temu. Niedługo więc setna rocznica narodzin tego przesympatycznego misia! Ponieważ przygody zabawnych zwierzaków i pewnego małego chłopca to niezwykle wdzięczny temat do snucia opowieści, powstało już całe mnóstwo książek, filmów i seriali inspirowanych przygodami bohaterów obu tomów autorstwa A. A. Milne, "Kubusia Puchatka" i "Chatki Puchatka". Nie inaczej jest w przypadku recenzowanej przeze mnie książki. Zawiera ona piętnaście różnych opowieści o Kubusiu Puchatku i jego przyjaciołach. Bohaterowie odkrywają tajemnice otaczającej ich rzeczywistości, przeżywają różne przygody, pakują się w kłopoty, ale zawsze wychodzą z nich cało. W ten sposób uczą się wielu mądrych i przydatnych rzeczy, jak również tego, że prawdziwa przyjaźń jest bardzo cenna. 

Miłośnicy Stumilowego Lasu znajdą w tej publikacji wszystkich ukochanych bohaterów. Będzie zatem lękający się wszystkiego Prosiaczek, Sowa Przemądrzała i Kangurzyca z Maleństwem, a także rozbrykany jak zawsze Tygrysek czy ponury Kłapouchy. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, i znajdziemy w niej przepiękne ilustracje, w disneyowskim stylu.

Jotka&Zoja
 

19 października

"Aniela i inni. O Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy" Cezary Łazarewicz - recenzja

"Aniela i inni. O Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy" Cezary Łazarewicz - recenzja
Tytuł: "Aniela i inni. O Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy"
Autor: Cezary Łazarewicz 
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: EGMONT Edukacyjny
Seria: Czytam sobie, poziom 3; Czytam sobie z kotylionem


Książeczka "Aniela i inni" to kolejna propozycja wydawnictwa EGMONT z serii Czytam sobie z kotylionem, wydana z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Autor jest reporterem nagrodzonym Nagrodą Literacką "Nike". Byłam bardzo ciekawa, jak poradził sobie z napisaniem historii Domu Towarowego Jabłkowskich dla dzieci.

Jest to opowiadanie o Domu Towarowym Braci Jabłkowskich, który przed wojną był znany i odwiedzany przez bogatych i eleganckich ludzi, i w którym można było kupić prawie wszystko. Autor przybliża tę historię dzieciom, ponieważ chce pokazać im, jakie sklepy były kiedyś. Historię ubarwiają ilustracje Aleksandry Artymowskiej. Sądzę, że autor w ciekawy sposób przedstawił dzieciom wycinek ówczesnego świata. 

Książka jest pięknie wydana. W środku młody czytelnik znajdzie dużą czcionkę ułatwiającą czytanie oraz wyjaśnienia trudniejszych wyrazów. Polecam ją wszystkim, a w szczególności dzieciom, które interesują się historią.

Jotka

19 października

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" Sarah J. Maas - recenzja

"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" Sarah J. Maas - recenzja
Tytuł: "Dwór Szronu i Blasku Gwiazd"
Autor: Sarah J. Maas
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 317
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Dwór cierni i róż, tom 3.5


Sarah J. Maas to amerykańska autorka powieści dla młodzieży. Zadebiutowała powieścią "Szklany tron".
"Dwór Szronu i Blasku Gwiazd" to jakby nowelka, a dokładnie tom 3.5 serii zapoczątkowanej przez powieść "Dwór Cierni i Róż". Niezła gratka dla fanów serii i samej pisarki. 
Po książkę sięgnęłam z powodu fantastycznej autorki oraz wspaniałego wyglądu zewnętrznego książki.

Akcja powieści toczy się kilka miesięcy po wydarzeniach z "Dworu skrzydeł i zguby". Głównymi bohaterami są Feyry i Rhysa, ale tym razem mamy okazję poobserwować dokłądniej również wątki innych bohaterów. Książka pokazuje, jak mieszkańcy uczą się żyć po wojennych trudach. Chociaż wojna już się zakończyła i nie ma bitew ani walk, to na ziemiach Prythianu nie do końca jest spokojnie. Mieszkańcy wspólnie odbudowują Dwór Nocy. Zbliża się święto Przesilenia Zimowego. Wydarzenie to jest ważną tradycją Dworu. Ludzie ozdabiają domy, kupują prezenty oraz dużo jedzonka. Trochę przypominało mi to nasze Święta Bożego Narodzenia. Po pełnych akcji poprzednich tomach autorka serwuje nam tutaj rodzinną i ciepłą atmosferę. Nie daje jednak zapomnieć o tym, że wydarzenia, które miały miejsce niedawno, wciąż mają wpływ na przyszłość Dworu. Pojawiają się sprzeczki między Dworami, obserwujemy też problemy bohaterów. 

Książkę czytało mi się przyjemnie. Jest ciekawa i wciągająca. Tekst jest przejrzysty oraz zrozumiały, a na końcu znajdziecie zwiastun kolejnej części. Polecam ją fanom Sarah J. Maas oraz młodym czytelnikom.

Tweety

15 października

"Dziewczyny kodują. Ucz się kodować i zmieniaj ten świat" Reshma Saujani - recenzja

"Dziewczyny kodują. Ucz się kodować i zmieniaj ten świat" Reshma Saujani - recenzja
Tytuł: "Dziewczyny kodują. Ucz się kodować i zmieniaj ten świat"

Autor: Reshma Saujani
Gatunek: literatura dziecięca, poradnik

Ilość stron: 176

Seria: Dziewczyny kodują



Do przeczytania tej książki skłoniła mnie bibliotekarka pracująca w szkole, do której uczęszczam. Kiedy tylko ujrzałam jej okładkę oraz tytuł, pomyślałam, że muszę ją przeczytać. Uwielbiam kodowanie, dlatego bardzo się ucieszyłam, że moja pasja jest rozpowszechniana wśród innych dziewczyn dzięki tej książce. 

Książka ta jest przykładem poradnika dla typowej dziewczyny, która lęka się zagłębić w czeluście algorytmów, zmiennych i innych obszarów informatyki o skomplikowanych nazwach. Nie ma tutaj sztywnej, podręcznikowej nauki. W tej książce zaprezentowano naukę przez zabawę oraz doświadczenia. Przede wszystkim, lwią część treści stanowi łamanie stereotypu, że kodować może tylko mężczyzna. Zawarto tu informacje dotyczące historii komputerów i komputerów osobistych oraz historii Internetu oraz sensu programowania i rozłożono na czynniki pierwsze tenże proces, dokładnie i zrozumiale opisując każdy czynnik z osobna. Za sprawą przykładów z dnia codziennego każdego przeciętnego człowieka, właściwie każdy jest w stanie opanować nawet trudne pojęcia informatyczne, których przyswojenie na co dzień wydaje się herkulesową pracą. W tej książce wymieniono większość języków programowania, dlatego też, po przestudiowaniu jej można przystąpić do dzieła. Co ciekawe, dopiero dzięki tej pozycji dowiedziałam się, że znaczącą rolę w informatyce i programistyce odegrały kobiety. 

Podczas lektury zaskoczyło mnie porównanie podejścia człowieka do zachowania kociaka z zabawką lub szczeniaka w parku. Zgodnie z tą metaforą “szczeniak w parku” to osoba chętna do działania, entuzjastycznie podchodząca do pracy, lecz z czasem mogąca gdzieś się zagubić i dojść do takiego momentu, kiedy zabraknie jej sił na ukończenie zamierzonego celu. Natomiast “kotek z zabawką” to motyw osobowości człowieka, wedle którego osoba pozornie nie jest zainteresowana, ale kalkuluje, bada, eksperymentuje i koniec końców ogromnie cieszy się rozpoczętą pracą.

Powieść ta bardzo mi się spodobała i urzekła mnie prostą formą przekazu dość skomplikowanych treści oraz nietypową estetyką. Terminy informatyczne tłumaczone są tutaj w sposób czytelny, jasny i klarowny dla każdej grupy wiekowej, a przede wszystkim stają się bliższe płci żeńskiej. Wszystkie wykorzystane w książce przykłady towarzyszą dziewczynom na co dzień, na przykład tworzenie bransoletek czy temat pupili domowych. Wspaniałą szatę graficzną uzupełnia łagodny turkus, pojawiający się dosłownie wszędzie, lecz w stopniu umiarkowanym i zachęcającym do dalszego czytania. Wprowadzenie ograniczonej tonacji barw oraz odejście od popularnego czarno-białego wyglądu stron uczyniło z tej książki wyjątkową lekturę. Dodatkowo zastosowano tutaj ilustracje, krótkie komiksy, komentarze autorki oraz, niekiedy, język potoczny, aby jak najbardziej ułatwić odbiór. 

Moim zdaniem, książka ta nie stroni od komizmu i, przetłumaczona z języka angielskiego i zawierająca oryginalnie napisane po angielsku kody, może być nie tylko ciekawą formą zrozumienia informatyki i kodowania, ale także zdobycia przy okazji cennych zwrotów z języka angielskiego. Odbiegając lekko od tematyki utworu, uważam, że ta powieść może być zarazem cenna pod względem przedstawionych wartości psychologicznych. Mam odczucie, że zawarte są w niej, oprócz funkcji dydaktycznych pod kątem informatyki, treści filozoficzne, praktyczne porady oraz prośby. Aby to udowodnić, posłużę się pewnym fragmentem tegoż tekstu, według którego burza mózgów nie powinna być chwilą milczenia, kiedy każdy ma tysiąc obaw, krępuje się czy wstydzi, ani też momentem krytycznych ocen, lecz czasem dynamicznego przepływu myśli i wymiany zdań w spokojnej atmosferze. Sądzę, że ta niezbyt długa, a zwięźle napisana książka powinna posłużyć za doskonałą lekturę dla moich rówieśniczek, ale też dla każdej dziewczyny. Proponuję ją jednak do przeczytania bardziej nastolatkom niż młodszym osobom, gdyż tę książkę lepiej się zrozumie ze znajomością trudniejszych słów.

Życzę miłej lektury!

Agnieszka


15 października

"Maestro pokoju" Brygida Grysiak - recenzja

"Maestro pokoju" Brygida Grysiak - recenzja
Tytuł: "Maestro pokoju"
Autor: Brygida Grysiak
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 55
Wydawnictwo: EGMONT edukacyjny
Seria: Czytam sobie z kotylionem, poziom trudności 3
Poziom trudności 3: użyte wszystkie głoski, dłuższe i bardziej złożone zdania

Tytułowy "Maestro pokoju" to nikt inny, jak Ignacy Paderewski, polski pianista, który stał się słynny również poza granicami Polski. Ciężko pracował na sukces, grając nawet w czasie, gdy przytrafiła mu się kontuzja ręki. Artysta wykorzystywał swoje koncerty nie tylko do dzielenia się muzyką z melomanami, ale także do opowiadania ludziom o Polsce i zdobywania wsparcia dla swojego ukochanego kraju.

Dlaczego Paderewskiego nazywano Lwem Paryża? Czyje utwory najbardziej lubił grać? Co to znaczy wrócić na tarczy i dawać bisy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdują się na kartach tej niepozornej książeczki.

Trzeci poziom serii to już nie przelewki. Tekst jest dłuższy i zawiera kilka trudniejszych wyrazów. Na szczęście są one wyjaśnione w przystępny sposób, więc młody czytelnik z pewnością zrozumie treść tej opowieści. Można ją czytać samodzielnie, a także wraz z rodzicami lub starszym rodzeństwem.


K@sia

15 października

"Mój pan woła na mnie Pies" Jan Ołdakowski - recenzja

"Mój pan woła na mnie Pies" Jan Ołdakowski - recenzja
Tytuł: "Mój pan woła na mnie Pies"
Autor: Jan Ołdakowski
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 50
Wydawnictwo: EGMONT edukacyjny
Seria: Czytam sobie z kotylionem, poziom trudności 3
Poziom trudności 3: użyte wszystkie głoski, dłuższe i bardziej złożone zdania


Do sięgnięcia po tę książkę zachęcił mnie tytuł. Tak. Mówi to trzynastolatek! Choć sama okładka była dla mnie mało zachęcająca, to sądzę, iż treść będzie pasować każdemu. Jest tu sporo skomplikowanego słownictwa, które (bez obaw!) wyjaśnione jest w słowniczku na końcu książki. 

A propos treści. 
Dzięki zawartym w tekście wiadomościom historycznym czytelnik dowie się o tym, że Józef Piłsudski był Marszałkiem, a, jak na owe czasy, był to najwyższy stopień wojskowy, oraz że trzymał w gabinecie ważne dokumenty. Pojawia się także zabawny wątek z gąsiorem. Uważam, że historia Marszałka jest opisana prostym językiem, w sam raz dla dzieci. Pomocna przy czytaniu będzie również duża czcionka. 

Książkę polecam dla uczniów 1. lub 2. klasy, ale trzecio- i czwartoklasiści też znajdą tu coś dla siebie. Polecam szczególnie dzieciom młodszym, ponieważ dzięki dużej ilości różnych słów mogą one łatwo i przyjemnie wzbogacić swoje słownictwo.   

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji,
sl

15 października

"Zagadka teatru" Zofia Staniszewska - recenzja

"Zagadka teatru" Zofia Staniszewska - recenzja
Tytuł: "Zagadka teatru"
Autor: Zofia Staniszewska
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 72

Wydawnictwo: DEBIT

Seria: Ignacy i Mela na tropie złodzieja, tom 5


Do sięgnięcia po "Zagadkę teatru" zachęcił mnie krótki opis znajdujący się na okładce książki. Oprócz tego poczułam się zaintrygowana obietnicą na okładce, że będę mogła... wybrać zakończenie. 

Dzieci uwielbiają opowiadania detektywistyczne i rozwiązywanie zagadek. Jeśli przy okazji trafi się jeszcze dreszcz emocji i gęsia skórka - tym lepiej! 
Wprawdzie nie czytałam wcześniejszych tomów z tej serii, ale to wcale nie przeszkadza w lekturze, ponieważ w każdej książeczce dzieciaki rozwiązują inną zagadkę. 

Tym razem bliźniaki Mela i Ignacy mają przed sobą nie lada wyzwanie. W domu kultury, gdzie mama dzieciaków jest dyrektorką biblioteki, podczas próby generalnej amatorskiego teatru, na 4 godziny przed spektaklem (!) znika harfa, najcenniejszy z rekwizytów. Wezwana podkomisarz Klara rozpoczyna śledztwo. Bliźniaki nie pozostają w tyle. Zachęcone przez policjantkę również ruszają na poszukiwania zagubionego instrumentu. W końcu czas płynie, a premiera już za chwilę. Czy uda im się zdążyć i przedstawienie się odbędzie? Kto ukradł bezcenną harfę? 

Historia, opisana prostym, przystępnym językiem, jest bardzo wciągająca. Ani się spostrzegłam, kiedy wraz z młodymi detektywami zastanawiałam się nad kolejnymi podejrzanymi i badałam poszlaki. Podejrzane zachowania pracowników domu kultury, dziwne sytuacje i zastanawiające rozmowy - to woda na detektywistyczny młyn Meli i Ignacego. Świetnym zabiegiem porządkującym fakty są rozmowy rodzeństwa oraz ich dialogi z policjantką. To pomaga wczuć się w rolę detektywa, by wraz z nimi próbować rozwiązać tajemnicę. 

Ciekawa była możliwość wybrania alternatywnego zakończenia, która ukazała mi się w trakcie lektury. Muszę się jednak przyznać, że przeczytałam obydwa zakończenia :D Nie mogłam się powstrzymać ;-) 

Książeczka jest pełna humoru, a bliźniaki bardzo sympatyczne, więc z pewnością zapewnią młodym czytelnikom świetną rozrywkę. Choć historia ta przeznaczona jest dla dzieci w wieku od 6 do 9 lat, to czcionka jest zbliżona do książek dla starszych czytelników, a tekstu jest sporo, więc ci, którzy sięgną po tę serię, powinni mieć już pewne doświadczenie w czytaniu.  

K@sia


15 października

"Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" E. Favilli, F. Cavallo - recenzja

"Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" E. Favilli, F. Cavallo - recenzja
Tytuł: "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek"
Autor: Elena Favilli i Francesca Cavallo
Gatunek: literatura dziecięca, opowiadania
Liczba stron: 232
Wydawnictwo: Debit
Cykl: Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek, tom 1


Ostatnio sięgnęłam po książkę pt. "Opowieść na dobranoc dla młodych buntowniczek". Osobiście, nigdy bym nie przypuszczała, że książka z gatunku literatury dziecięcej jeszcze kiedykolwiek przewinie się przez moje ręce i dodatkowo zaciekawi mnie do takiego stopnia, że postanowię ją przeczytać w całości. Jednak tak właśnie się stało w tym przypadku. 

Początkowo wybrałam tę książkę jedynie ze względu na wspaniałe obrazki w niej zawarte. Później natomiast, przekonałam się, że ma ona o wiele więcej do zaoferowania, czego przykładem jest niesamowita fabuła. Przedstawia ona życie aż 100 niezwykłych kobiet, które odniosły życiowy sukces i zostawiły po sobie niepodważalny ślad istnienia na kartach historii oraz w naszych sercach. Postacie tam opisane to wojowniczki, które nie ugięły się mimo presji ze strony rodziny, społeczeństwa czy nawet rządu. Z drugiej strony pomagają nam zrozumieć zasady obowiązujące w różnych zakątkach świata oraz przedstawiają codzienne traktowanie kobiet przez wszystkie wyżej wymienione organy. A wszystko to napisane w bardzo zwięzły i przystępny dla każdego sposób, który pozwala na delektowanie się lekturą nie tylko dzieciom, ale również osobom starszym. 

Największe jednak zasługi przypadają za stworzenie tak świetnej książki oczywiście autorom: Elenie Favilli i Francesce Cavalli. To one czynnie i z ogromnym zaangażowaniem tworzyły tę książkę dla przyszłych pokoleń, aby zawarte w niej historie przybliżały losy historycznych już dla nas postaci. Ale co ciekawe, nie były one jedynymi twórczyniami owej książki. Z ogromną pomocą i wsparciem przyszli również dorośli i rodzice z całego świata, motywujący do działania i wspierający wydanie publikacji, choćby finansowo. Możliwe, że to dzięki właśnie tej obustronnej współpracy książka odniosła tak ogromny sukces.

Osobiście uważam, że książka ta powinna być obowiązkowym elementem na półce każdej dorastającej dziewczynki oraz młodego rodzica, ale i nie tylko. To właśnie dzięki niej my, kobiety, możemy, podpierając się przykładami innych, opowiadać o wspaniałych osiągnięciach, ugruntowywać swoje miejsce w społeczności, wyznaczać nowe kierunki w różnych dziedzinach i walczyć z dyskryminacją płciową. Jednak, co najważniejsze, książka ta pozwoli nam przedstawiać swoje poglądy na różne tematy młodszym pokoleniom oraz zaszczepiać w nich równość między sobą. Dlatego właśnie uważam, że książka ta zasługuje na jak najlepszą opinię i coraz większy rozgłos wśród ludzi.

Marshmallow95


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger