25 czerwca

"Tajemnica godziny trzynastej" Anna Kańtoch - recenzja

"Tajemnica godziny trzynastej" Anna Kańtoch  - recenzja
Tytuł: "Tajemnica godziny trzynastej" 
Autor: Anna Kańtoch 
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 364 
Wydawnictwo: Uroboros 
Cykl: Nina Pankowicz, tom 3


"Tajemnica godziny trzynastej" to już trzecia część zmagań Niny Pankowicz, ale zdaje się, że nie ostatnia. Niezwykle się cieszę, bo sprostała moim wymaganiom. Poprzeczka była postawiona bez wątpienia wysoko przez dwie poprzednie części, więc spodziewałam się czegoś mniej spektakularnego. Wiecie jak to jest, zmęczenie materiału robi swoje. Nie raz czytałam serie książek, których pierwsze części były prawdziwymi hitami, natomiast kontynuacje tylko stekiem bzdur. Ta książka trzyma poziom i wciąż zaskakuje. Tak jak jej poprzedniczki utrzymana jest w klimacie grozy i tajemniczości. To w skrócie piętnaście kilkustronicowych rozdziałów wypełnionych napięciem i oczekiwaniem na ostateczne rozwiązanie akcji. 

Powiedziałam już wiele dobrego na temat tej serii w poprzednich dwóch recenzjach, dlatego nie wiem do czego mogłabym się jeszcze odnieść. Nie chcę też za wiele zdradzać, ponieważ ta książka juz od pierwszych stron zachwyca właśnie tym efektem zaskoczenia. Jeśli chcecie sięgnąć po tę powieść, bez jakiejkolwiek wiedzy dotyczącej fabuły, po prostu pomińcie następne dwa akapity. Resztę tekstu pozbawię bardziej znaczących spoilerów. Obiecuję. 

Jak już pewnie zdążyliście się przekonać, życie nie oszczędza nastolatków, którzy wplątali się w całą tę akcję z aniołami. Ta teoria jak na razie znalazła potwierdzenie w każdej części tej serii, łącznie z tą, którą aktualnie recenzuję. Zaraz przekonacie się dlaczego. 

Książka rozpoczyna się w momencie, kiedy Nina budzi się w dziwnej sali pałacowej, przemarznięta do szpiku kości i przestraszona. Na domiar złego nie pamięta kim jest, ani jak się tu znalazła. Ubrana jest w długą suknię z gorsetem, która krępuje jej ruchy. Coś zdecydowanie jest tu na rzeczy. Może to kwestia chwilowego szoku, a może coś bardziej poważnego... Gdy dziewczyna opuszcza budynek pałacyku, jej oczom ukazuje się obraz miasta skąpanego w śniegu. W dodatku śnieżyca wciąż trwa i chyba nie zamierza ustać. Domy pozbawione są jakichkolwiek mieszkańców. Miasto jest opuszczone... nie licząc pojedynczych śladów męskich butów i wilczych łap, które wskazują na czyjąś obecność. Nina stara się trzymać na uwięzi swój detektywistyczny zmysł (w tej sytuacji ważniejsze jest przetrwanie niż zabawa w detektywa), jednak jest to zdecydowanie silniejsze od niej. Bycie Sherlockiem Holmes'em w ciele 14-letniej dziewczynki jest po prostu jej drugą naturą. Jak na "detektywa" przystało, mimo trudnej sytuacji w jakiej się znalazła, wciąż pozostaje dociekliwa, a każdy element miasta tonącego w śniegu uważa za poszlakę, która pomoże rozwiązać jej tę tajemnicę i jak najszybciej wydostać się z tego miejsca. 

Co do moich odczuć podczas lektury, to nie zmieniły się one na przestrzeni tej serii, wciąż przeżywałam chwilę trwogi, śmiałam się z żartów bohaterów i dobrze bawiłam się podczas czytania. 

W tej części już całkowicie przekonałam się do postaci porucznika Lisa, którego potencjał z każdym kolejnym tomem jest zdecydowanie coraz lepiej wykorzystywany. Bardzo się cieszę, bo obraz osoby wiernej komunistycznym ideom, o tak łagodnym charakterze przeciwstawia się wszelkim zakorzenionym w nas (Polakach) wyobrażeniom i uprzedzeniom. Nie mówię, że porucznik jest na wskroś idealny, ale pod jego chłodnym usposobieniem kryją się bardzo czułe odruchy. Taka serdeczna natura zdecydowanie nie kojarzy się z ludźmi pracującymi dla UB. Ten wysoki, rudowłosy mężczyzna jest pełen sprzeczności. Z jednej strony wydaje się być w stanie zrobić wszystko, aby osiągnąć swoje cele (nawet zabić, czy torturować człowieka), z drugiej jednak jest hojny i pomocny. 
Jego sarkastyczne wypowiedzi są po prostu przezabawne. Imponuje mi też jego inteligencja, zamiłowanie do czytania i niezwykła szybkość w działaniu połączona z umiejętnością zachowania zimnej krwi. 
Bardzo polubiłam tę postać na przestrzeni dwóch ostatnich części, w których się pojawiła. Właśnie dlatego jestem pełna obaw. Zazwyczaj bohaterowie, którzy stają mi się bliscy, kończą w nieciekawy sposób... 

Mam nadzieję, że tak jak ja będziecie cierpliwie czekać na następne części. To by było na tyle. Bądźcie czujni. 

Kinga 

25 czerwca

"Dziewczyny kodują. Przyjaciółki rządzą" Stacia Deutsch - recenzja

"Dziewczyny kodują. Przyjaciółki rządzą" Stacia Deutsch  - recenzja
Tytuł: "Dziewczyny kodują. Przyjaciółki rządzą" 
Autor: Stacia Deutsch 
Gatunek: literatura młodzieżowa 
Liczba stron:155 
Wydawnictwo: Wilga 
Seria: Dziewczyny kodują, tom 2 


Następna część przygód miłośniczek kodowania właśnie trafiła w moje ręce. Znowu powróciłam do świata uczennic, które rozwijają swą miłość do kodowania, przy okazji oczywiście udoskonalając umiejętności. Tym razem czeka na nie ogromnie ekscytujące wyzwanie - hakaton. Cały dzień poświęcony konkursowym zmaganiom dotyczącym programowania wprawia dziewczynki w niesamowicie dobry nastrój, jednocześnie rozbudzając w nich ducha rywalizacji. Szczególnie widać to w przypadku Sophi, która za cel postawiła sobie pokonanie drużyny Sammy'ego. Czy to z osobistych pobudek, czy też z czystej chęci rywalizacji dziewczyny chcą wygrać. Czy uda im się być wystarczająco kreatywnymi, żeby zaskoczyć jury? Jak wpłynie na nie dołączenie do drużyny nowego członka? Na pewno nie będzie łatwo, ale dziewczyny dadzą z siebie wszystko, żeby sprostać wyzwaniu. 

Myślałam, że dokładnie wiem, czego się spodziewać po kontynuacji "Kodu przyjaźni", przecież hakaton został już zapowiedziany w poprzedniej części, więc byłam pewna, że ten właśnie wątek zostanie pociągnięty. Nie myliłam się co do tego. Zaskoczenie przyszło jednak z zupełnie innej strony. Mianowicie w poprzedniej części narratorką była Lucy, teraz to miejsce przypadło Sophi. Nie spodziewałam się takiej zmiany, chociaż gdy się nad tym zastanowiłamm taki zabieg był wręcz konieczny. Większość elementów z życia Lucy już poznaliśmy, poza tym ciężko oprzeć się pokusie wykorzystania potencjału tak ciekawej postaci, jaką jest Sophi. Mimo, że lubiłam Lucy, to taka zmiana zdecydowanie przypadła mi do gustu. Z przyjemnością poznałam liczną rodzinę Sophi, która jak się okazuje, ma latynoskie korzenie. Jej abuela (babcia) jest bardzo troskliwą i zabawną instruktorką tańca, a jej siostry: Rosie, Pearl i Lola są po prostu rozkoszne. Do tego wiecznie zapracowani rodzice i cała rodzina Torresów jest już w komplecie. Rodzina, jak to każda rodzina, przynosi wiele szczęścia, jest też jednak powodem zmartwień, o czym Sophi boleśnie się przekona. 

"Dziewczyny kodują" to książka otwierająca ciekawą drogę przed czytelniczkami. Pokazuje jak ważna jest współpraca i przyjaźń. Poza tym jest to wspaniały przykład przyjemnego przekazywania wiedzy na temat kodowania, a w przypadku tej części także budowania robotów. Do tej mieszanki mogę także dodać wątek pierwszych zauroczeń i już. Przyjemna lekturka jest gotowa. Może brzmi to banalnie, ale książka w swojej prostocie jest bardzo relaksująca, przekazuje ważne wartości i przede wszystkim uczy w sposób ciekawy i nie wymuszony. Nawet w zwykłych SMS-ach dziewczynek znaleźć możemy wiele informacji o kodowaniu. W taki sposób nawet nie wiemy, że uczymy się czegoś nowego. Taka cecha będzie ważna dla każdego rodzica, który kupi/wypożyczy tę książkę dla swojej pociechy. 

Co do aspektów wizualnych, to pozycja ta ma kolorową okładkę, która przedstawia nam wszystkie bohaterki, jednak to wściekle różowa wklejka przykuwa największą uwagę. Czcionka jest na tyle duża, że każdy (nawet osoba zaczynająca przygodę z czytaniem) poradzi sobie z odbiorem tej książki. Nic dodać, nic ująć. Życzę miłego czytania. 

Kinga


22 czerwca

"Poradnik nastolatki" Aleksander Minkowski, dr Lilianna Minkowska - recenzja

"Poradnik nastolatki" Aleksander Minkowski, dr Lilianna Minkowska - recenzja
Tytuł: "Poradnik nastolatki"
Autor: Aleksander Minkowski i dr Lilianna Minkowska
Gatunek: poradnik
Liczba stron: 411
Wydawnictwo: Siedmioróg


Do tej pory przeważnie sięgałam po książki fabularne, w których zawarte są niesamowite przygody bohaterów. Nie sądziłam, że "Poradnik nastolatki" tak mnie zaciekawi.

Jest to książka, którą czyta się szybko i przyjemnie. Sądzę, że powinna znaleźć się w biblioteczce wielu nastolatek. Poradnik dotyka ogromnej liczby tematów i pytań, z którymi już nie jeden raz mogłyśmy się zmagać. Wszystkie tematy są obszernie rozwinięte i mogą dotyczyć najprostszych rzeczy, takich jak nasze ciało, nasze postawy, skutki postanowień czy odpowiednia dieta, ale mogą dotyczyć także trudniejszych spraw, takich jak związek, choroby, a może i kłótnia z najlepszą przyjaciółką. Poradnik ten pozwala nam spojrzeć na wiele spraw z całkowicie innej perspektywy. 

Bardzo podoba mi się motyw "dobrych rad", które znajdują się w każdym rozdziale. Potrafią być naprawdę ciekawe i pomocne. Oczywiście nie mogłabym nie wspomnieć również o ślicznych ilustracjach, które tak jak "dobre rady" są w każdym rozdziale. Aż mnie napawała ochota na pokolorowanie ich!

Cały tekst jest zrozumiały, a każdy kolejny rozdział ma wspólne elementy z poprzednimi, co powoduje ciągłość i spójność. Książka ta działa tak, że im więcej czytasz, tym więcej chcesz się jeszcze dowiedzieć.

Naprawdę polecam ją wszystkim nastolatkom. Kto wie, jakie problemy uda się za jej pomocą rozwiązać i na jakie pytania znajdzie się w niej odpowiedź?

Pozdrawiam, 
Agnieszka Leśniak


22 czerwca

"Freja" Matthew Laurence - recenzja

"Freja" Matthew Laurence - recenzja
Tytuł: "Freja"
Autor: Matthew Laurence
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 335
Wydawnictwo: Jaguar


Zastanawialiście się kiedyś, jakby wyglądałby świat, gdyby bogowie żyli wśród ludzi? Wszystko byłoby całkowicie inne, a może nic by się nie zmieniło? A może sami nie bylibyśmy świadomi tego, jakie pomiędzy bogami odgrywają się spiski i walki tuż przed naszym nosem? Rąbka tej tajemnicy uchyla nam Matthew Laurence w książce jego autorstwa po tytułem "Freja".

Książka opowiada o przygodach tytułowej Frei, nordyckiej bogini miłości i wojny. Teraz przyjęła imię Sara i jako nastolatka żyje wśród ludzi, jak pozostali bogowie, gdyż wśród ludzi mogą łatwiej budować wiarę w nich, co daje bogom moc i siłę, bez której nie mogą istnieć.
Jej spokojne życie, które od wielu lat spędzała w domu dla obłąkanych, zakłóciła pewna osoba o imieniu Garen. Ten zabezpieczony wieloma magicznymi gadżetami mężczyzna koło trzydziestki, proponuje bohaterce niewygodny układ. Mianowicie, przyłączy się do niego i zaczerpnie ogromne ilości niszczycielskiej mocy z niewiadomego źródła, albo Garen dopilnuje, by Freja jak najszybciej zniknęła z tego świata. Freja nie zastanawiając się zbyt długo, nie wybrała żadnej opcji, lecz po ogłuszeniu dziwnego mężczyzny, uciekła. I tak zaczęła się cała akcja...

Książka ta ma niesamowicie wciągającą, dynamiczną fabułę. Akcja rozwija się bardzo szybko. Czyta się ją niezwykle przyjemnie, gdyż tekst jest spójny i logiczny, oraz nie zapominajmy o poczuciu humoru, które jeszcze lepiej wpływa na odbiór czytelnika.

Fabuła dotyka prostych uczuć ludzkich jak miłość, niepokój czy żal. Ukazuje też jak trudno jest się odnaleźć w dzisiejszym świecie. Trudno znaleźć pracę, mieszkanie, a przede wszystkim ludzi, którym można zaufać. Zaobserwujemy też wątek rosnącej przyjaźni i zaufania. 

Polecam tę książkę głównie fanom mitologii (nie tylko nordyckiej). Jednak i osoby, które nie interesują się takimi "klimatami", zdecydowanie zachęcam do przeczytania jej. Sądzę, że każdy znajdzie w tej książce coś co pokocha.


Pozdrawiam, 
Agnieszka Leśniak


22 czerwca

"Nosek i jego taksówka", "Nosek znajduje krzesło" - Sven Nordqvist - recenzja

"Nosek i jego taksówka", "Nosek znajduje krzesło"  - Sven Nordqvist - recenzja
Autor: Sven Nordqvist 
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 32; 32
Wydawnictwo: Media rodzina


Obie części "Noska" opowiadają o przygodach tytułowego bohatera, misia, który na swojej drodze spotyka różnorakie przedmioty i osoby. Jest on bardzo nimi wszystkimi zafascynowany, ciekawy czym lub kim są, do czego służą lub co robią. 

"Nosek znajduje krzesło" to historyjka o tym, jak słodki miś znajduje krzesło i bez wiedzy czym ono jest pyta przechodniów o identyfikacje przedmiotu. Kiedy wreszcie się dowiaduje, na swojej drodze spotyka takie stworzonka, jak Śmigacz czy Filutka, by razem rozprawiać nad działaniem krzesła i wreszcie posiąść tę wiedzę. 

W następnej części, "Nosek i jego taksówka", nasz bohater odnajduje taczkę i używa jej jako taksówki, żeby świetnie się bawić, wożąc swoich przyjaciół. 

Książeczki są bardzo cieniutkie, napisane w łatwy, przyjemny sposób, idealny dla bardzo młodych czytelników albo czytelniczych rodziców, chcących zabawić pociechy lekturą. Dodatkowo, obie książki są pełne uroczych obrazków, ilustrujących po kolei wydarzenia, przytrafiające się Noskowi. 





Myślę, że będą dla dzieci nie tylko interesujące czytelniczo, ale także wizualnie, bo nawet ja sama nie mogłam oprzeć się postaci Noska. Czcionka jest bardzo czytelna, a wydanie schludne i ładne. Uważam, że Nosek zabawi niejeden wieczór, utulając do snu dzieciaki i ich rodziców.

Ola


21 czerwca

"Tajemnica Nawiedzonego Lasu" Anna Kańtoch - recenzja

"Tajemnica Nawiedzonego Lasu"  Anna Kańtoch  - recenzja
Tytuł: "Tajemnica Nawiedzonego Lasu" 
Autor: Anna Kańtoch 
Gatunek literacki: fantasy 
Liczba stron:363 
Wydawnictwo: Uroboros 
Cykl: Nina Pankowicz, tom 2


Gdy Nina powraca do domu z Markotków, wszystko wokół staje się nazbyt spokojne. Żadne niebezpieczne monstrum nie czyha na nią na rogu szkolnego korytarza, a anioły - kosmici nie ukrywają się w piwnicy. Taka rzeczywistość powinna być kojąca dla nastolatki, która w wakacje przeżyła istny koszmar. Dziewczyna podejrzewa jednak, że coś się święci. 

I nie myli się... 

Pewnego dnia w jej szkole pojawiają się funkcjonariusze UB o kryptonimach: Sowa i Lis. Nina przeczuwa najgorsze. ONI ją znaleźli. Gdy dziewczynka zostaje wepchnięta do samochodu i wywieziona do ukrytego w leśnej głuszy miejsca, nie ma już odwrotu. Spotyka tam swoich przyjaciół z Markotków, ale nie cieszy się z tego faktu. To oznacza jedno. Komuniści już wiedzą o magii i fałszywych aniołach. 

O pobliskim lesie krążą liczne legendy. Wszystkie co do jednej pełne grozy i przeświadczenia o niebezpieczeństwie. Nawet opuszczona wioska w środku lasu jest nazywana przeklętą. Ale to nie ona niesie za sobą największe niebezpieczeństwo. 

Mgła... 

To w niej czają się potwory. 

Mgła wypełzła z lasu i kołysała się się teraz łagodnie pół metra od ogrodzenia, jakby niepewna, czy posuwać się dalej, czy nie. Majaczyły w niej znajome czerwonookie sylwetki, poruszające się w nienaturalny sposób. Zupełnie jak w książce: 

"I uźrzała one szkrzydła nocna porą z mogiłki pełznące, ze ślepiami jako krew gorejącymi, paskudne niby psi piekielni i pazurem o pazur szczekające"

W lesie czają się potwory, a w obozie komuniści. Chyba tylko James Bond byłby w stanie uciec z tego miejsca. 

Tajemnica pogania tajemnicę, a wszystko wydaje się jednym, wielkim kłębkiem absurdu. Dlaczego komuniści przetrzymują nastolatków i dzieci w obozie? Z drugiej strony nie robią im żadnej krzywdy, jak na mój gust czasem bywają naprawdę nieostrożni i dają nabrać się na zwykłe kłamstwa, jak małe dzieci. Oprócz ciężkiej pracy więźniowie muszą stawiać się na przesłuchania. Żadnych bestialskich mordów i tortur. A więc po co to wszystko? No właśnie.... to zdecydowanie było najbardziej nurtujące pytanie. Powiem tylko, że jego rozwiązanie było bardziej nieoczywiste niż się spodziewałam. 

Ta książka sprawia, że zostajesz niespodziewanie wciągnięty w zabawę w Sherlocka Holmes'a. Ciężko oprzeć się poczuciu, że bierzesz w niej udział. Poszlaki, tropy i tajemnice nawarstwiają się, a odpowiedzi jak na złość nie chcą się pojawić. Autorka zdecydowanie w każdej sytuacji uwzględnia czynnik ludzki (emocje, jakieś niedopatrzenia), dlatego ta książka tętni życiem i jest bardzo nieprzewidywalna. 

Zdałam sobie sprawę, że w poprzedniej recenzji zapomniałam wspomnieć o ilustracjach. Uważam, że pominięcie tak ważnej kwestii jest prawie niewybaczalne, więc spróbuję się teraz zrehabilitować. 

Oprócz okładki w książce znajduje się pięć ilustracji, które są po prostu upiorne. Ta książka nie jest może przodownikiem thrillerów, ale gdy już przywiążemy się do fabuły i bohaterów, to czujemy lekki niepokój, kiedy grozi im jakieś niebezpieczeństwo. Szalenie podoba mi się koncept okładek w całej tej serii. Są bardzo ładnie wykonane i takie klimatyczne. Wpasowują się w koncept tej historii, przy okazji nie zdradzając zbyt wiele. 

Książka jest niezwykle przyjemna w odbiorze, ciekawa, poruszająca i obłędnie napisana. Polecam gorąco wszystkim entuzjastom nietuzinkowych opowieści i zachęcam do czytania. 

Kinga


21 czerwca

"Przygody Alicji w Krainie Czarów" Lewis Carroll - recenzja

"Przygody Alicji w Krainie Czarów" Lewis Carroll - recenzja
Tytuł: "Przygody Alicji w Krainie Czarów" 
Autor: Lewis Carroll
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 139
Wydawnictwo: Wilga
Cykl: Klasyki literatury


Po powieść Lewisa Carrolla sięgnęłam z uwagi na przyciągającą uwagę nietuzinkową okładkę, a także na zaskakującą treść i cudne ilustracje wewnątrz książki.

Jak można domyślić się po tytule, "Przygody Alicji w Krainie Czarów" są powieścią fantastyczną. Dodatkowo stanowi ona lekturę szkolną, a nawet zaliczana jest do klasyków.

Główną bohaterką powieści jest Alicja. Wiemy o niej tyle, że jest uczennicą i posiada siostrę. Przez przypadek Alicja zauważa białego królika o różowych oczach, a to spotkanie powoduje serię niesamowitych zdarzeń. Dziewczyna, podążając za Białym Królikiem, odbywa wspaniałą podróż pełną niezapomnianych wrażeń i cudownych postaci. Wśród wielu występujących w książce bohaterów z pewnością nie można pominąć osoby Królowej, skazującej na ścięcie przez błahostki czy też Jaszczurki Bielusia, stale wykorzystywanego przez innych.

Czytając tę powieść, nie mogłam się nadziwić zarówno zdarzeniom, jak i użytemu słownictwu. Mimo mojego wieku, piętnastu lat, muszę przyznać, że niektórych słów nie znałam, a niektóre są mi znane od niedawna. Ta drobnostka może narzucić nam fakt, że ta pozycja jest powieścią idealną do rozszerzenia swojej wiedzy odnośnie gramatyki języka polskiego. Kolejnym plusem jest szybkie wprowadzenie akcji i kuriozalne postaci, które wzbudzają w czytelniku chęć przeczytania książki aż do ostatniego słowa.

W mojej opinii, jest to powieść pouczająca, ciekawa i warto po nią sięgnąć. Gorąco zachęcam do jej przeczytania każdą osobę, czy to młodszą, czy starszą. Sądzę, że surrealistyczna Kraina Czarów oczaruje niejedną osobę.

Miłej lektury!

Agnieszka


21 czerwca

"Spętani przeznaczeniem" Veronica Roth - recenzja

"Spętani przeznaczeniem" Veronica Roth - recenzja
Tytuł: "Spętani przeznaczeniem"
Autor: Veronica Roth
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 515
Wydawnictwo: Jaguar
Cykl: Carve the Mark, tom 2


"Spętani przeznaczeniem" to lektura opisująca dalsze losy Cyry i Akosa. Naznaczeni przeznaczeniem walczą o dobro i miłość. Pasjonująca opowieść dwojga ludzi, dla których walka o przetrwanie i miłość może być najważniejsza. 
Ojciec Cyry, Lazmet Noavek, powraca. Wszyscy uważali go za zmarłego, a okazało się, że żyje. Ryzek, brat bohaterki, który stał się więźniem statku transportowego oznajmił, że Lazmet wciąż żyje.

Lazmet to prawdziwy i okrutny tyran, który potrafił zmienić wszystko na własną korzyść. Człowiek, który poświęciłby własne dzieci w obliczu okrucieństwa. Stworzył syna na swoją podobiznę. Z łagodnego człowieka stał się kimś, kto jest gotów szukać zemsty. 
Cyra nie chciała powrotu ojca. Obawiała się, że jego wizyta może siać zamęt i spustoszenie planety Thuvhe. Czy uda mu się zawładnąć sąsiednią planetą? Czy zdoła zniszczyć życie wszystkich mieszkanców Thuvhe? Czy miłość ma szansę pokonać przeznaczenie?

Każdemu pisana jest śmierć. Każdy zginie z innej przyczyny. Każdy będzie walczyć o siebie. Jednak ktoś może żyć w dwóch ciałach jednocześnie.
Szare, zielone i brązowe tęczówki pływające w słoikach nie będą mienić się już bladym światłem, lecz zgrozą. Dar nurtu Lazmeta może być silniejszy niż kiedykolwiek. Przejmowanie ciał innych ludzi i władanie nimi, brzmi bardzo antypatycznie, jednak będzie stać wyżej w hierarchii niż śmierć.
Czy miłość będzie w stanie ocalić ludzi przed zniszczeniem? Czy bohaterowie zdołają uciec przeznaczeniu? Przeczytajcie, a dowiecie się sami...

Chciałabym polecić tę książkę każdemu, w szczególności tym, którzy stali się fanami pierwszej części pt. "Naznaczeni śmiercią". Lektura wciąga czytelnika w morze emocji i płaczu. Osobiście bardzo przeżywam fabułę książek i przykro mi, gdy coś może rozdzielić dwójkę moich ulubionych bohaterów. Czytając kolejne słowa, doszukiwałam się najmniejszych szczegółów, które być może zdradzą moje przypuszczenia, co do reszty książki. Mogę przyznać, że lektura nie tylko zaskakuje, ale mówi, jak czasem najmniejsze gesty potrafią być dla człowieka źródłem niewyobrażalnej radości. Mam nadzieję, że kolejni czytelnicy będą równie zafascynowani, jak ja i w pełni usatysfakcjonowani :)

Klaudia


21 czerwca

"Naznaczeni śmiercią" Veronica Roth - recenzja

"Naznaczeni śmiercią" Veronica Roth - recenzja
Tytuł: "Naznaczeni śmiercią"
Autor: Veronica Roth
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 536
Wydawnictwo: Jaguar
Cykl: Carve the Mark, tom 1


Piękna i zarazem bardzo wzruszająca opowieść, zataczająca koła i piętrząca przeszkody w życiu dwójki młodych ludzi - Cyry i Akosa.
Pochodzą oni z dwóch odrębnych planet, które są swoimi wrogami. Miłość jednak może być silniejsza niż nienawiść, może nawet zwalczyć zło.

Akos to chłopiec planety Thuvhe, który zostaje porwany przez wrogich żołnierzy Shotet wraz ze swoim bratem Eijehem, starszym od niego o kilka pór. Zostaje skazany na bycie sługą. Jego brat jest natomiast wykorzystywany jako wyrocznia. Więcej nie mogę zdradzić...
Cyra to dziewczyna, której dotyk wywołuje ból a nawet śmierć. Akos jest natomiast nań "znieczulony". Staje się dla bohaterki wręcz wybawieniem i ucieczkę od nieustępliwego bólu. 

Dwójka młodych ludzi po jakimś czasie zawiera układ. On nauczy dziewczynę przygotowywać miksturę, która uśmierzy jej ból, ona natomiast nauczy bohatera walki. Oboje walczą. Zwycięstwo każdego jednak wyglądałoby inaczej.
Czy wspólna praca połączy dwoje ludzi, którzy skazani są na nieuchronną śmierć? Może uda im się uniknąć przypisanego im losu i odmienią przyszłość? Tyle zagadek, które same proszą się o ich rozwiązanie :P.
Oboje stracili kogoś bliskiego, oboje są narażeni na ból, nie tylko fizyczny, ale także psychiczny. Znaki, dary nurtu i płatki szakwiału - wszystko łączy się w całość. 

Tak wiele łączy dwójkę ludzi, tak dużo ich dzieli. Czy zdołają pokonać barierę, która ciąży nad nimi od wielu pór? Czy dadzą się ponieść przeznaczeniu? A może będą je chcieli odmienić?

Książka jest naprawdę "wciągająca". Każde słowo wręcz prosi się o jego przeczytanie, a fabuła nie szczędzi uśmiechu ani płaczu. Warto przeczytać tę lekturę, warto ją polecić, warto jest poświęcić każdą sekundę na spędzenie z nią czasu. Gorąco zachęcam do przeczytania, może dzięki niej dowiemy się, jakie jest nasze przeznaczenie ;)

Klaudia


20 czerwca

"Mała księżniczka" F.H.Burnett - recenzja

"Mała księżniczka" F.H.Burnett - recenzja
Tytuł: "Mała księżniczka"
Autor: F.H.Burnett
Gatunek: Literatura dziecięca
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Klasyki literatury


O tej książce słyszałam już dawno, a gdy spotkałam ją w tak pięknym wydaniu, musiałam przeczytać. Śliczna okładka i ciekawy opis z tyłu książki bardzo zachęca do jej przeczytania. 

Autorką „Małej Księżniczki” jest urodzona w Wielkiej Brytanii Frances Hodgson Burnett. Napisała 39 powieści, głównie należących do literatury dziecięcej. Najbardziej znaną książką autorki jest „Tajemniczy ogród”, który jest lekturą szkolną. „Małą Księżniczkę” napisała w 1905 roku. Ta historia została wielokrotnie sfilmowana oraz odegrana w teatrach. O małej Sarze powstał nawet serial anime. 

Jest to bardzo wzruszająca historia o dziewczynce bardzo kochanej przez ojca i wzrastającej w luksusach. Wydawać by się mogło, że dziewczynka będzie przez to kapryśna i rozpuszczona, tymczasem autorka stworzyła postać o dobrym sercu. Główna bohaterka jest bardzo rozsądną i empatyczną dziewczynką, i mimo doznanych krzywd, niesprawiedliwości oraz straty bliskiej osoby, traktuje każdego z szacunkiem, jest sprawiedliwa i pomocna. Tym, co najbardziej wyróżnia ją spośród innych dzieci, jest jej wyobraźnia. Mimo trudności cały czas tworzy piękne światy w swojej wyobraźni i snuje niezwykle ciekawe opowieści. Według mnie, jest to bardzo pozytywna książka, przy której łatwo jest się wzruszyć, ale i uśmiechnąć, ponieważ główna postać jest bardzo pozytywną osobą. Bardzo podoba mi się okładka książki, która zachęca do jej przeczytania. 

Książka jest adresowana głównie do młodszych dzieci, ale poleciłabym ją każdemu. Wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Wzruszyłam się, czytając ją. Zachęcam wszystkich do przeczytania tej emocjonującej książki. 

„Nie ma nic tak miłego, jak wyobrażanie sobie różnych rzeczy. To zupełnie, jakby się było wróżką. Jeżeli człowiek uporczywie coś sobie wyobraża, niebawem staje się to dla niego prawie rzeczywistością.” 

M.B.



20 czerwca

"Piotruś Pan i Wendy" James Matthew Barrie - recenzja

"Piotruś Pan i Wendy" James Matthew Barrie - recenzja
Tytuł: "Piotruś Pan i Wendy"
Autor: James Matthew Barrie
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Klasyka literatury


Książka autorstwa J.M. Barrie'ego w wydaniu Wilgi. Sama książka została napisana ponad sto lat temu, ale to wydanie pochodzi z tego roku.

Lektura jest pełna fantastycznych przygód tytułowych bohaterów i braci dziewczynki. Historie tam opisane, chociaż głównie skierowane do dzieci, pomagają zrozumieć siebie i dorosnąć. Pomaga też nauczyć się odróżniać dobro od zła i znaleźć własną granicę postępowania. Na początku fabuła może wydać się oklepana i bardzo popularna, aczkolwiek gdy się w nią zagłębimy, znajdziemy drugie, ciekawsze dno z prawdziwym przekazem opowieści. 

Piękne ilustracje zawarte w tym wydaniu sprawiają, że dzieciom chce się czytać i łatwiej im jest sobie coś wyobrazić. Czytelnicy mogą śledzić poczynania całej kompanii. Dorosłym, którzy utracili część dziecka w sobie, ilustracje pozwolą odnaleźć je na nowo. 

Książkę polecam osobom w każdym wieku. Można czytać ją wiele razy i uczyć się od nowa lub pogłębiać swoją wiedzę oraz polepszać podejście do życia. W książce, pozornie napisanej dla dzieci, znajduje się ukryty przekaz dla ludzi, którzy nie odnaleźli siebie i nie potrafią zrozumieć innych, np. swoich dzieci czy rówieśników.

Julwiti


01 czerwca

"Tajemnica Diabelskiego Kręgu" Anna Kańtoch - recenzja

"Tajemnica Diabelskiego Kręgu" Anna Kańtoch  - recenzja
Tytuł: "Tajemnica Diabelskiego Kręgu"
Autor: Anna Kańtoch 
Gatunek: fantasy 
Liczba stron: 510 
Wydawnictwo: Uroboros 
Cykl: Nina Pankowicz, tom 1


Przyznam się, że nie śledzę czynnie poczynań polskich twórców fantasy i moja wiedza na temat ich książek jest niewielka. Prawdopodobnie rozpoczyna się i kończy na serii zatytułowanej "Wiedźmin" Andrzeja Sapkowskiego. Właśnie dlatego podchodziłam do lektury "Tajemnicy Diabelskiego Kręgu" jak do przysłowiowego jeża. Z lekką niepewnością, ale też dozą ciekawości. Przeczuwałam, że ta pozycja mnie zaskoczy i tak też się stało. Mało tego, w pewnym momencie czułam się wręcz zahipnotyzowana, jakbym także uległa mocy tytułowego Diabelskiego Kręgu. Bardzo cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się powieścią Anny Kańtoch i niezwykle żałuję, że czekała na mnie tak długo. Za długo... 

Teraz jednak do rzeczy. Jeśli chodzi o moje odczucia, to już w pierwszym rozdziale, kiedy zarysowywała się fabuła, ukazał się pewien aspekt, który wprawił mnie w swego rodzaju konsternację. Otóż, czas akcji dotyczy lat tuż po II wojnie światowej, kiedy fala komunizmu zalewała państwa Europy Wschodniej. Anna Kańtoch przyłącza do tego zgraję pięknych wysłanników niebios. Dokładnie chodzi o anioły - nadprzyrodzone istoty, które niespodziewanie pojawiają się na terenie Polski. Zwolennicy sowieckiej propagandy i funkcjonariusze państwowych organów bezpieczeństwa starają się za wszelką cenę pozbyć nieoczekiwanych przybyszów, którzy na nowo umacniając wiarę w Boga w sercach ludzi, którzy dawno już zapomnieli o bożym miłosierdziu. Myślę, że autorzy książek fantasy, w szczególności tych kierowanych do młodzieży, nie często umiejscawiają swoich bohaterów w dobie rozkwitu polskiego komunizmu. Ten temat gryzie się ze wszystkim, co literatura fantastyczna ma nam do zaoferowania. Duży plus dla autorki za połączenie tak odbiegających od siebie wątków, zamieszanie trochę w polskiej historii i stworzenie opowieści niezwykle odrealnionej i rzeczywistej zarazem. 

W całej tej niecodziennej sytuacji uwikłana jest główna bohaterka, Nina. Pewnego dnia trzynastoletnia dziewczynka zostaje wybrana przez anioły. Jej zadaniem jest dostanie się do Markotków, do tamtejszego klasztoru, aby spędzić tam wakacje. Skąd to dziwne zaproszenie? Niestety nawet sama zainteresowana nie ma pojęcia w jakim celu się tam udaje oraz z kim się tam spotka. Wie jednak jedno. Świat się zmienia, a ona musi dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. 

Nina jest typem romantyczki, uwielbia sztukę i dobre książki. Z drugiej strony czasem budzi się w niej silne poczucie obowiązku. Jest rozsądna, a jej czyny są zawsze przemyślane. No, prawie zawsze... 

Podoba mi się to, że Nina zdecydowanie nie jest typem "wybielonej", szlachetnej bohaterki. Jej czyny nie są na wskroś dobre. Słuszność jej decyzji czasem jest dziełem przypadku, a czasem jej egoistycznych pobudek. Jest bardzo ludzka. Popełnia błędy. Nie jest osobą nieomylną. To właśnie urzekło mnie w bohaterach tej książki. Czasem byli dla mnie naprawdę nieprzewidywalni, dlatego z taką przyjemnością śledziłam ich przygody. 

Nina nie jest także typem "lojalnej służebnicy", jeśli mogę to tak nazwać. Nie potrafi w pełni darzyć zaufaniem tego, co dzieje się wokół niej samej. Boi się zaufać, czasem nawet samej sobie. Czy jej wrodzony sceptycyzm będzie jej siłą, a może największą udręką? 

''Chcę wierzyć", powiedział kiedyś jej tato, "ale co ja poradzę, że wciąż mam wątpliwości?" 

Zdecydowanie polecam tę książkę osobom, które chcą się trochę zaskoczyć i pozastanawiać. Chwile grozy też są wskazane podczas czytania. Dodatkowo zapoznanie się z dorobkiem polskiej autorki, do tego tak często nagradzanej, jest swego rodzaju powinnością dla czytelnika. Sami przekonajcie się czy warto. Życzę niezapomnianej lektury. 

Kinga

31 maja

"Fandom" Anna Day - recenzja

"Fandom" Anna Day - recenzja
Tytuł: "Fandom" 
Autor: Anna Day 
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 373 
Wydawnictwo: Jaguar 


Książkę Anny Day wziąłem do czytania głównie ze względu na to, że na jej temat wypowiedział się James Dashner, jeden z autorów moich ulubionych książek, przez co nie mogłem się oprzeć i zabrałem się do lektury. 

Violet, nastolatka zafascynowana książką "Taniec na szubienicy", razem z przyjaciółkami i bratem, udaje się na Comic Con, czyli konwent miłośników wspomnianej książki. Właśnie tam zostaje przeniesiona do świata swej ulubionej powieści. Szybko okazuje się jednak, że nie jest tam tak świetnie, jak myślała. Violet musi zająć miejsce głównej bohaterki, by wydostać siebie, swego brata i przyjaciółki z tego fikcyjnego świata i wrócić do domu, los im jednak nie sprzyja. Sprawy się komplikują. Powrót do domu okazuje się trudniejszy niż się spodziewali, nawet mimo tego, że znają "Taniec na szubienicy" na pamięć. 

"Fandom" jest książką naprawdę intrygującą, ciekawą i trzymającą w napięciu. Akcja cały czas dynamicznie się rozwija, przez co strasznie wciąga i nie daje spokoju. Jeśli się ją odłoży, zadręcza się pytaniami i nie można się oprzeć, by wrócić do lektury. Autorka świetnie opisała stworzony prze siebie świat, więc można go sobie bez trudu wyobrazić. Również postaciom Day poświęciła sporo czasu i inwencji. 

Polecam tę historię w szczególności lubiącym mroczne klimaty nastolatkom.

Bartek


14 maja

"Obrączka diabła"Vidar Sundstøl - recenzja

"Obrączka diabła"Vidar Sundstøl - recenzja
Tytuł: "Obrączka diabła"
Autor: Vidar Sundstøl 
Gatunek: thriller
Ilość stron: 319 
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Gorzka czekolada


Powieść Vidara Sundstøla zachęca do czytania swoją tajemniczą okładką oraz nietypową fabułą, rozgrywającą się na terenach Skandynawii. Autor w swoim dziele przedstawia świat współczesny z elementami folkloru i pradawnych wierzeń norweskiego Telemarku, co niebywale wpływa na atrakcyjność i unikalność tej książki. 

"Obrączka diabła" jest świetnie napisanym, mrocznym thrillerem, skierowanym dla dorosłych i osób dojrzałych emocjonalnie. Muszę z przykrością stwierdzić, że ów thriller nie każdy powinien przeczytać, gdyż zawiera on sceny nieodpowiednie dla dzieci. Pomijając ową wadę, całość prezentuje się kapitalnie i nie pozwala czytelnikowi odejść od książki, dopóki nie skończy się jej czytać do końca. 

Fabuła tegoż thrillera owiana jest mrokiem i tysiącem sekretów. Nic więc dziwnego, że głównym bohaterem jest prywatny detektyw, Max Fjellanger, który przyleciał samolotem z USA do swojej ojczystej Norwegii na pogrzeb przyjaciela, z którym trzydzieści lat wcześniej pracował w komisariacie policji. Na miejscu spotyka wdowę po Knucie Abrahamsenie i rozmawia z nią, po czym kobieta daje mu do zrozumienia, że życzyłaby sobie, aby ktoś zajął się tajemniczym utonięciem jej męża. Prowadząc dalej prywatne śledztwo, detektyw z Florydy napotyka Tirill Vesterli, bibliotekarkę uniwersytecką, a zarazem fascynatkę kryminałów, rozwiązywania zagadek i folkloru, o niebywałej inteligencji. Razem podejmują się trudnego zadania, którym jest odnalezienie prawdy. 

Podczas lektury czytelnik cały czas zastanawia się wraz z prywatnym detektywem "Co jest tego powodem?", "Co tak naprawdę dzieje się w noc świętojańską?". Rozwiązanie tych mrocznych historii jest jedno - przeczytać powieść Vidara Sundstøla do końca. 

Polecam zagłębić się w tę powieść każdej osobie fascynującej się dawnymi wierzeniami naszych sąsiadów zza Morza Bałtyckiego, a także amatorom powieści detektywistycznych czy zwolennikom odnajdywania prawdy. Książka ta bowiem pochłonie każdego czytelnika. Miłej lektury! 

Agnieszka



08 maja

"Mad&Bad" Robert Muchamore - recenzja

 "Mad&Bad" Robert Muchamore  - recenzja
Tytuł: "Mad&Bad" 
Autor: Robert Muchamore 
Gatunek: literatura młodzieżowa 
Liczba stron: 383 
Wydawnictwo: Jaguar 
Cykl: Rock War, tom 1


Pierwszy raz zetknąłem się z jakąkolwiek książką Roberta Muchamore. Na początku nie byłem do niej przekonany, ale moje nastawienie szybko się zmieniło. "Mad&Bad" jest pierwszym tomem z nowej serii Roberta Muchamore zatytułowanej "Rock War". 

Książka opowiada o losach skrajnie różnych nastolatków, ich rodzin i przyjaciół. Mamy okazję poznać trzynastoletniego Jaya, chłopaka pochodzącego z licznej rodziny, który należał już do jednej kapeli, ale przez swoje czyny został zmuszony, by założyć nową. Przedstawiono tu także o rok starszą od Jaya Summer, ubogą, ale troskliwą dziewczynę, opiekującą się chorą na astmę babcią. Jej życie zmienia się, gdy pierwszy raz zostaje wyproszona do szkolnej kozy, za nieodpowiednie zachowanie. Ostatnim z głównych bohaterów jest czternastoletni Dylan, z pozoru nie wyróżniający się niczym, jednak skrywający pewną tajemnicę odnośnie swego ojca. Wkrótce chłopak decyduje się dołączyć do jednego z zespołów. Wszystkie te postacie łączy zamiłowanie do muzyki. Każda z nich zdecydowała się stać jej częścią grając bądź śpiewając w kapelach. Dochodzi do tego, że Summer i Jay chcą wziąć udział w konkursie zespołów rockowych i się do nich solidnie przygotować. Dylan w tym czasie lepiej poznaje pozostałych członków swojej kapeli. Lekkie pióro autora i jego humor, a także ciekawi i wyraziści bohaterowie sprawiają, że "Mad&Bad" czyta się miło i szybko. Wprost nie sposób momentami oderwać się od lektury. 
Książkę polecam wszystkim nastolatkom, ponieważ uważam, że każdemu przypadnie ona do gustu. Ja chętnie sięgnę po kolejne tomy z tej serii.

Bartek


04 maja

„Słowa w ciemnym błękicie” Cath Crowley - recenzja

„Słowa w ciemnym błękicie” Cath Crowley  - recenzja
Tytuł: „Słowa w ciemnym błękicie” 
Autor: Cath Crowley 
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Jaguar 


Niezwykle pasjonująca historia dwójki ludzi, których może połączyć Biblioteka Listów. Rachel i Henry to główni bohaterowie, którzy zmagali się z wieloma problemami. Dziewczyna straciła swojego brata, który utonął kilka miesięcy wcześniej w ocenie - w miejscu, które kochała najbardziej. Henry stracił dziewczynę, na której mu bardzo zależało, jego rodzice się rozwiedli, a antykwariat zostanie sprzedany. W książce dominuje motyw miłosny. Dwoje głównych bohaterów zmaga się z nim już od lat. Przeprowadzka dziewczyny zmieniła wszystko. Zostawiła jednak wcześniej Henry'emu list, na który ten nigdy nie odpowiedział. Całkowicie stracili kontakt, który odnowił się, gdy dziewczyna po paru latach wróciła do miasta. Oboje mieli swoje pasje, wspólnych znajomych, snuli przemyślenia na wiele tematów. Zawsze sobie pomagali. Jednak czy teraz tak będzie? Czy dadzą ponieść się sile listów i słów, które według Rachel nie miały dużego znaczenia? Czy istnieje coś takiego jak transmigracja uczuć? 

Książka, którą polecam osobom w każdym wieku. Zawiera zarówno śmiesznie, jak i mniej zabawne momenty. Czytając ją, starałam się utożsamiać z bohaterami. Zastanawiałam się, czemu nie mogą powiedzieć sobie tego, co ich dręczy. Życie jednak nie jest takie proste, szczególnie po stracie kogoś bliskiego. Lektura jest napisana w bardzo przyzwoity sposób. Szybko się ją czyta i snuje przemyślenia. Zawiera dużo morałów i prawd o życiu. Przeplatana jest listami pisanymi przez osoby, które zostawiały je w poszczególnych książkach Biblioteki Listów. Relacje między Henrym i Rachel a George i Martinem budzą wiele wątpliwości. Mam nadzieję, że osoby, które zdecydują się ją przeczytać, będą równie zadowolone jak ja. Książka jest naprawdę fantastyczna i z wielką chęcią zatrzymałabym ją na swojej półce. Bardzo zachęcam do jej przeczytania! UWAGA! Bohaterowie wypowiadają się o duchach! ;-)

Klaudia


23 kwietnia

"Dziewczyny kodują. Kod przyjaźni" Stacia Deutsch - recenzja

"Dziewczyny kodują. Kod przyjaźni" Stacia Deutsch  - recenzja
Tytuł: "Dziewczyny kodują. Kod przyjaźni" 
Autor: Stacia Deutsch 
Gatunek: literatura młodzieżowa 
Liczba stron: 143 
Wydawnictwo: Wilga 


Zapoznanie się z tą książką było dla mnie przyjemnością, mimo że moje usilne starania, aby zrozumieć kodowanie zazwyczaj kończyły się fiaskiem. Dosłownie totalna porażka za każdym razem, kiedy moje palce spoczywały na klawiaturze. Składam więc wielkie pokłony pomysłodawczyni tego dzieła, która sama tłumaczy: brakuje książek, które by opisywały, jak to jest być dziewczyną - programistką. Zawsze powtarzam, że człowiek nie może stać się kimś, kogo w życiu nie widział. * 

Tak sprytne wplecenie wstępnych informacji o pisaniu kodów do fabuły książki w tak przyjemny i nie narzucający się sposób jest po prostu niezwykłe. Wystarczą 143 strony przyjemnej lektury, a takie komendy jak boolean, integer czy string już nigdy nie będą Wam obce. Nic więc dziwnego, że ta książka znalazła się na liście bestselerów New York Times'a :)

Teraz skupmy się troszkę na fabule. 

Lucy to szóstoklasistka, która za wszelką cenę stara nauczyć się kodowania. Ma bowiem cel, który motywuje ją do działania. Jej wujek jest poważnie chory, a ona chce okazać mu troskę poprzez stworzenie aplikacji, która pomoże mu w zwalczaniu nowotworu. Aby dopiąć swego dziewczyna zapisuje się na szkolne kółko kodowania prowadzone przez panią Clark. Niestety, już na pierwszych zajęciach spotyka się z rozczarowaniem. No bo co ma kanapka z dżemem i masłem orzechowym do programowania? No właśnie... wydaje się, że niewiele. Lucy postanawia więc wziąć sprawy w swoje ręce. Nic jednak z tego nie wychodzi. Tutoriale na yt, a tym bardziej podręczniki niesamowicie ją nudzą. Co więc ma zrobić? 

Jej bezradność szybko zostaje rozwiana, bo oto na jej szkolnej szafce pojawia się zaszyfrowana wiadomość, która ma pomóc jej poznać tajniki kodowania. Od tego momentu Lu (jak mówią do niej przyjaciele) będzie musiała stawić czoła pewnym zadaniom i szukać nie zawsze oczywistych rozwiązań. Dzięki wsparciu przyjaciółek, których pomoc okaże się nieoceniona, Lucy rozpocznie wspaniałą przygodę z programowaniem. Jak potoczą się jej losy? Czy uda jej się spełnić swoje marzenia? Przekonacie się, czytając książkę, która zdecydowanie ma za cel przekazanie wszystkim dziewczynom na całym świecie, aby nie bały się podejmować wyzwań i próbować czegoś nowego. 

Przepraszam, ale nie mogłam powstrzymać się od wrzucenia tutaj jeszcze jednego cytatu (pochodzi on z wystąpienia na konferencji TED-Technology, Entertiment, Design): 

Wiele kobiet, z którymi rozmawiam, mówi że podąża ku zawodom i zajęciom, w których wiedzą, że będą świetne, będą się idealnie sprawdzały. I nic dziwnego. Większość dziewczynek jest uczona, żeby unikać ryzyka i porażki. Mamy się ładnie uśmiechać, grać bezpiecznie, dostawać same piątki. Za to chłopcy mają grać ostro, mierzyć wysoko, czołgać się po szczeblach na sam szczyt i skakać na główkę. Do czasu kiedy dorosną, kiedy negocjują podwyżkę albo zapraszają kogoś na randkę są już przyzwyczajeni do podejmowania ryzyka raz za razem. Są za to nagradzani. W Dolinie Krzemowej często mówi się, że nikt cię nie potraktuje na poważnie, jeśli nie miałeś dwóch nieudanych startupów. Innymi słowy, uczymy dziewczynki, żeby były idealne, a chłopców, żeby byli odważni. * 

Jak widać "Kod przyjaźni" to nie tylko pozycja dla miłośników programowania, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że kompletnie nie jest dla nich. Ta książka została stworzona, aby pokazać, że każde nasze marzenie jest możliwe do spełnienia, w szczególności, gdy mierzymy wysoko. To także historia szkolnej przyjaźni i codziennego życia młodziutkich dziewczyn. 

Kto wie, może dzięki tej książce uda się spełnić życzenie Reshmy, aby "następną generacją Marka Zuckenberga i Jaka Dorseya były kobiety"? * 

Życzę przyjemnej lektury, po której może najść Was ochota na bezzwłoczne zapoznanie się z kodowaniem. Ostrzegam, a teraz uciekam na spotkanie z moim laptopem. Do zobaczenia, do usłyszenia?... do przeczytania następnym razem. 

Kinga

* W recenzji pojawiło się kilka cytatów zaczerpniętych z rożnych, publicznych wypowiedzi Reshmy Saujani, która jest pomysłodawczynią tej książki i założycielką organizacji Girls Who Code. 


16 kwietnia

"Miejsce i imię" Maciej Siembieda - recenzja

"Miejsce i imię" Maciej Siembieda  - recenzja
Tytuł: "Miejsce i imię"
Autor: Maciej Siembieda 
Gatunek: kryminał, sensacja
Liczba stron: 488
Wydawnictwo: Wielka Litera 


„Miejsce i imię” to książka, której głównym bohaterem jest Jakub Kania, były prokurator IPN. Kuba otrzymuje zlecenie od Instytutu Pamięci w Jerozolimie odszukania miejsca pochówku holenderskich Żydów, którzy podczas II Wojny Światowej przebywali w obozie koncentracyjnym na Górze św. Anny. Instytut Pamięci pragnie godnie pochować zamordowanych. W tym celu nawiązuje współpracę z młodym, ambitnym oraz przede wszystkim odnoszącym sukcesy w pracy zawodowej Jakubem. Były prokurator bez zastanowienia przyjmuję ofertę i mimo złych przeczuć żony podejmuje się wyzwania. Szybko odkrywa czym zajmowali się więźniowie obozu znajdującego się na Górze św. Anny oraz kto był zwierzchnikiem obozu. Młody prokurator nie może jednak domyślać się, jak niebezpieczna jest to misja. Nie chodzi tu bowiem o rozliczenie się z historią czy o miejsce i imię zamordowanych Żydów, ale przede wszystkim o ogromne pieniądze. Nie jest tajemnicą, iż więźniowie tego obozu nie byli zwykłymi przypadkowymi więźniami, lecz szlifiarzami. Najlepszymi w swoim fachu. A zatem komu zależy na odnalezieniu grobów? Jaką tajemnicę skrywa w sobie obóz koncentracyjny ? Kim jest Dawid Schwartzman i jaką rolę odegrał w obozie? Lektura odpowie na wszystkie postawione wyżej pytania, ale zanim uzyskamy na nie odpowiedzi, zostaniemy zabrani do lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Krok po kroku przeżyjemy z bohaterami te trudne czasy, będziemy dzielić z nimi sukcesy, ale i porażki… 

Autor książki nawet przez moment nie nudzi czytelnika. Mogłoby się wydawać, że tematyka książki jest dosyć trudna. Jednak, nic bardziej mylnego. Owszem, nie jest to książka przygodowa, ale nawet w tak trudnej tematyce jaką są hitlerowskie obozy koncentracyjne, Siembieda potrafi wprowadzić wątki, które powodują, że czytając uśmiechamy się. I nawet częste zmiany miejsca oraz czasu akcji (Warszawa, Jerozolima, Gdańsk) nie powodują, że czytelnik gubi się. Wszystkie wątki są ze sobą świetnie powiązane i dają wrażenie, że aby zrozumieć następny krok, nie można nic pominąć. 

Polecam książkę i zapewniam, że osoby interesujące się chociaż odrobinę tematyką przedwojennej oraz wojennej Polski nie będą rozczarowane. Natomiast emocje oraz dramaty, które towarzyszą głównym bohaterom, nie pozwolą czytelnikom na długo zapomnieć o tym, co przeczytali…

Ana


15 kwietnia

"Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Wielka Księga Przygód 2" Agnieszka Mielech - recenzja

"Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Wielka Księga Przygód 2" Agnieszka Mielech - recenzja
Tytuł: "Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Wielka Księga Przygód 2"

Autor: Agnieszka Mielech

Gatunek: literatura dla dzieci

Ilość stron: 299
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Emi i Tajny Klub Superdziewczyn

Do lektury tej książki zachęciła mnie ciekawie wystylizowana okładka oraz fakt, że bardzo spodobały mi się poprzednie części serii. Bardzo ucieszyłam się, że mogę ją przeczytać i zrecenzować.
Fabuła książki jest interesująca i myślę, że powinna przeczytać ją każda osoba powyżej szóstego roku życia. Sądzę tak, bowiem, pomimo że książka ta zaliczana jest do literatury
dziecięcej, omawia bardzo istotny fakt ściśle powiązany z ludzką egzystencją - przyjaźń.
Główną bohaterką tej krótkiej powieści jest Emi, a właściwie Stanisława Emilia Gacek, której przyjaźń z Anielą ulega gwałtownemu załamaniu, po tym jak do klasy dziewczyn trafia nowa uczennica - Zofia Matylda Motyl. Nowa dziewczyna w klasie powoduje rozstanie najlepszych przyjaciółek, a co za tym idzie - wyłamanie się jednej osoby z Tajnego Klubu Superdziewczyn i Superchłopaka. Grupka przyjaciół nie potrafiła wytrzymać bez swojej koleżanki i przyjaciółki szefowej, dlatego włożyła wiele starań w to, by ją odzyskać.
Książka ta przyciąga czytelnika ciekawymi ilustracjami, jak i ciekawostkami, o których rzadko się mówi, choć są powszechnie stosowane. Gorąco zachęcam do przeczytania.

Agnieszka


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger