czwartek, 23 kwietnia 2015

"Lubonie" J.I. Kraszewski - recenzja

Tytuł: "Lubonie"
Autor: Józef Ignacy Kraszewski
Liczba stron: 303
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
powieść historyczna


Józef Ignacy Kraszewski to marka sama w sobie, o ile ktoś lubi powieści historyczne. Ta jest usytuowana w X wieku. Opowiada o czasach, gdy rządził Mieszko I, a Polski nie było jeszcze na mapach. Z pewnymi oporami brałam się za tę książkę, bo cóż nowego mogę się dowiedzieć, a poza tym to pewnie nudne... Zaskoczyło mnie, że da się czytać, a nawet dość wciąga i chciałoby się wiedzieć, co będzie dalej. 
Fabuła jest wiadoma. Polanie z Mieszkiem są poganami, a dookoła są już państwa chrześcijańskie. Wiadomo ogólnie jaki jest finał starań Mieszka. Żeni się z czeską Dubrawką i przyjmuje chrzest. Jednak czytelnik martwi się o kilku bohaterów, między innymi o Własta syna tytułowego Lubonia, bogatego właściciela ziemi. Włast był w niewoli przez kilkanaście lat. Nagle, cudownie ocalony, powraca, ale ojciec nie chce zaakceptować jego nowej wiary. Mało tego, Włast jest duchownym o imieniu ojciec Matia.


Język utworu jest nasycony prowincjonalizmami, archaizmami i wieloma obocznościami. Można zajrzeć do słowniczka na końcu utworu, ale i tak znaczenia sporej części wyrazów nie można się dowiedzieć. Czy poleciłabym komuś tę książkę? Owszem, ale głównie tym osobom, dla których powieść historyczna lub przygodowa jest lubianym gatunkiem. Ciekawiło mnie, jak Mieszko przekona swoich poddanych do porzucenia dawnych bogów i wierzeń, i przyjęcia chrześcijaństwa.  

Marta


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz