wtorek, 9 czerwca 2015

"Dolina światła" Aleksander Minkowski - recenzja

Tytuł: "Dolina światła"
Autor: Aleksander Minkowski
Liczba stron: 301
Wydawnictwo: Siedmioróg
seria: Kanon lektur - klasa VI


Nie czytam zbyt często książek polskich autorów, ale postanowiłam skusić się na tę, ponieważ zainteresował mnie motyw przewodni - Dolina Światła, będąca specyficznym sanatorium, do którego trafia główny bohater powieści. Opisy w sieci trochę skojarzyły mi się z "Władcą much" Goldinga i może trochę z poglądami Janusza Korczaka na temat samorządności wśród dzieci.
Marcel, czyli główny bohater, trafia do sanatorium "Dolina Światła", które znajduje się w odosobnionej od reszty świata dolinie, a wybudowano je w miejscu, gdzie kiedyś stał buddyjski klasztor. Dzieci, które tam przebywają, stworzyły demokratyczną radę, która miała pilnować porządku. Marcela trochę dziwi to, że Rady Trzech wszyscy się tak bardzo boją. Sprawa rozjaśnia się dopiero wtedy, gdy okazuje się, że jej członkowie mają na każdego tak zwanego "haka", czyli znają jakieś krępujące tajemnice każdego mieszkańca sanatorium... Do tego dodajmy jeszcze lekarza, który stosuje podejrzane sposoby wpływania na swoich pacjentów, i oczywiście - wątek miłosny, a wyjdzie całkiem ciekawa fabuła. Jak Marcel odnajdzie się w nowym otoczeniu? Kim jest Milczucha? Jakie sposoby ma Rada Trzech na trzymanie w ryzach reszty dzieci? Wszystkie odpowiedzi w powieści.
Nie jestem do końca przekonana, czy ta książka powinna znaleźć się w kanonie obowiązkowych lektur dla szóstoklasistów. Rzeczywistość w niej opisana odstaje raczej od współczesnego świata. Trudno powiedzieć, czy taka historia zainteresuje młodszą młodzież, ale mnie czytało się ją nawet przyjemnie. 

Katia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz