środa, 20 maja 2015

"Chemia śmierci" Simon Beckett - recenzja

Tytuł: "Chemia śmierci"
Autor: Simon Beckett
Liczba stron: 333
Wydawnictwo: Amber
seria wydawnicza: Literacki Kryminał
cykl: Dr David Hunter, tom 1


Sięgnęłam po książkę Simona Becketta z dwóch powodów: pierwszy- lubię kryminały, drugi – czytałam Zapisane w kościach tego autora i byłam ciekawa innych jego książek.
Nie zawiodłam się. Akcja książki wciąga, nie można doczekać się kolejnych wydarzeń, chociaż są przerażające. Czytelnik od pierwszych stron staje się uczestnikiem strasznych, makabrycznych zdarzeń. Zło zdaje się być obecne cały czas. Ktoś, zapewne mieszkaniec małego miasteczka, jest mordercą kobiet. Na dodatek okazuje się, że porwane kobiety są najpierw przetrzymywane, torturowane, okrutnie okaleczane. Kto i dlaczego??

Zagadkę próbuje rozwiązać razem z policją David Hunter, antropolog sądowy, który przyjechał do miasteczka kilka lat wcześniej, uciekając od swojej przeszłości, bólu i nieszczęścia, które go spotkało. Wreszcie zostaje porwana Jenny, z którą dr Hunter zaczyna się przyjaźnić, która staje się mu bliska. Czy uda się ją uratować? Zakończenie książki jest dość zaskakujące. Najgorszy fragment opisuje, jak szaleniec znęca się nad porwaną Jenny. Ciarki przechodzą na myśl, że ktoś może z premedytacją robić takie straszne rzeczy drugiemu człowiekowi. Sporo tu psychologii i emocji, dlatego kto lubi dreszcze strachu, powinien sięgnąć po Chemię śmierci.   

Marta


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz