wtorek, 5 lutego 2013

"Człowiek Miron" Tadeusz Sobolewski - recenzja



„Żył. I tylko zastygł w literaturze”



Rupieciarz, ekscentryk, dziwak, lump poezji polskiej - do takiej, epatującej i powierzchownej  prezentacji Białoszewskiego przywykliśmy. Nie dziwią nas też  mało już oryginalne zachwyty nad oryginalnością twórczości autora, rozpowszechnionej przez Ewę Demarczyk „Karuzeli z madonnami”. I wreszcie czar stereotypu prysnął. Książka Tadeusza Sobolewskiego pt. „Człowiek Miron” pozwala na oddemonizowanie legendy. Dzięki tej pozycji Wydawnictwa Znak z 2012r. poznajemy syna krawcowej z Woli, jego ciotki i przyjaciół. Tadeusz, Jadwiga, Justyna, Adam, Anna, Ludwik, Staszek i Swen – wszyscy znali Mirona i my poznajemy ich dzięki niemu. A więc Białoszewski wiódł normalne życie? Tak. O tym jest właśnie ta książka. O Hożej, Poznańskiej, Tarczyńskiej i placu Dąbrowskiego. O pokojach, jedzeniu, świętowaniu, słuchaniu muzyki i tworzeniu literatury. Bez niej nie byłoby Mirona. To na pewno. Wiersze towarzyszyły mu codziennie. Tyle że teraz – po przeczytaniu tej biografii – rozumie się je inaczej. Jakoś bardziej.
A właściwie to zaczyna się je czuć, bo ich geneza odkrywa się przed nami na poszczególnych stronach opowieści o człowieku z krwi i kości. O kimś, kto był naprawdę żywy, miał „osobiste widoki z okien”, „był bezbronny, odkryty, ale mający zaufanie do świata” i jeszcze „zapraszał, żeby być z nim na równi”. A więc był po prostu zwykły? Nic bardziej złudnego. Był wyjątkowy. Kochał samego siebie. Nienarcystycznie. Mądrze. Wiódł „maksymalnie udaną egzystencję” perfekcjonisty potrafiącego kilka lat przygotowywać się do stworzenia prozy o powstaniu warszawskim. Nawet umierając, w czasie reanimacji, dyktował wiersz. Był odważny w wyrażaniu wolności. I tyle. 285 stron. 20 rozdziałów. Ludzie, epizody, anegdoty, poglądy, meble, rekwizyty i zdjęcia Mirona – małego, młodego i dojrzałego. Znane i niespotykane fotografie. Do obejrzenia. Reszta do przeczytania. I do przemyślenia. Dla ambitnych. I wrażliwych. Tych, którzy z pewnością odkryją w tej książce ludzkie oblicze autora „zastygłego w literaturze”.


Kat

Za książkę dziękuję Wydawnictwu ZNAK


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz