piątek, 1 czerwca 2018

"Tajemnica Diabelskiego Kręgu" Anna Kańtoch - recenzja

Tytuł: "Tajemnica Diabelskiego Kręgu"
Autor: Anna Kańtoch 
Gatunek: fantasy 
Liczba stron: 510 
Wydawnictwo: Uroboros 
Cykl: Nina Pankowicz, tom 1


Przyznam się, że nie śledzę czynnie poczynań polskich twórców fantasy i moja wiedza na temat ich książek jest niewielka. Prawdopodobnie rozpoczyna się i kończy na serii zatytułowanej "Wiedźmin" Andrzeja Sapkowskiego. Właśnie dlatego podchodziłam do lektury "Tajemnicy Diabelskiego Kręgu" jak do przysłowiowego jeża. Z lekką niepewnością, ale też dozą ciekawości. Przeczuwałam, że ta pozycja mnie zaskoczy i tak też się stało. Mało tego, w pewnym momencie czułam się wręcz zahipnotyzowana, jakbym także uległa mocy tytułowego Diabelskiego Kręgu. Bardzo cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się powieścią Anny Kańtoch i niezwykle żałuję, że czekała na mnie tak długo. Za długo... 

Teraz jednak do rzeczy. Jeśli chodzi o moje odczucia, to już w pierwszym rozdziale, kiedy zarysowywała się fabuła, ukazał się pewien aspekt, który wprawił mnie w swego rodzaju konsternację. Otóż, czas akcji dotyczy lat tuż po II wojnie światowej, kiedy fala komunizmu zalewała państwa Europy Wschodniej. Anna Kańtoch przyłącza do tego zgraję pięknych wysłanników niebios. Dokładnie chodzi o anioły - nadprzyrodzone istoty, które niespodziewanie pojawiają się na terenie Polski. Zwolennicy sowieckiej propagandy i funkcjonariusze państwowych organów bezpieczeństwa starają się za wszelką cenę pozbyć nieoczekiwanych przybyszów, którzy na nowo umacniając wiarę w Boga w sercach ludzi, którzy dawno już zapomnieli o bożym miłosierdziu. Myślę, że autorzy książek fantasy, w szczególności tych kierowanych do młodzieży, nie często umiejscawiają swoich bohaterów w dobie rozkwitu polskiego komunizmu. Ten temat gryzie się ze wszystkim, co literatura fantastyczna ma nam do zaoferowania. Duży plus dla autorki za połączenie tak odbiegających od siebie wątków, zamieszanie trochę w polskiej historii i stworzenie opowieści niezwykle odrealnionej i rzeczywistej zarazem. 

W całej tej niecodziennej sytuacji uwikłana jest główna bohaterka, Nina. Pewnego dnia trzynastoletnia dziewczynka zostaje wybrana przez anioły. Jej zadaniem jest dostanie się do Markotków, do tamtejszego klasztoru, aby spędzić tam wakacje. Skąd to dziwne zaproszenie? Niestety nawet sama zainteresowana nie ma pojęcia w jakim celu się tam udaje oraz z kim się tam spotka. Wie jednak jedno. Świat się zmienia, a ona musi dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. 

Nina jest typem romantyczki, uwielbia sztukę i dobre książki. Z drugiej strony czasem budzi się w niej silne poczucie obowiązku. Jest rozsądna, a jej czyny są zawsze przemyślane. No, prawie zawsze... 

Podoba mi się to, że Nina zdecydowanie nie jest typem "wybielonej", szlachetnej bohaterki. Jej czyny nie są na wskroś dobre. Słuszność jej decyzji czasem jest dziełem przypadku, a czasem jej egoistycznych pobudek. Jest bardzo ludzka. Popełnia błędy. Nie jest osobą nieomylną. To właśnie urzekło mnie w bohaterach tej książki. Czasem byli dla mnie naprawdę nieprzewidywalni, dlatego z taką przyjemnością śledziłam ich przygody. 

Nina nie jest także typem "lojalnej służebnicy", jeśli mogę to tak nazwać. Nie potrafi w pełni darzyć zaufaniem tego, co dzieje się wokół niej samej. Boi się zaufać, czasem nawet samej sobie. Czy jej wrodzony sceptycyzm będzie jej siłą, a może największą udręką? 

''Chcę wierzyć", powiedział kiedyś jej tato, "ale co ja poradzę, że wciąż mam wątpliwości?" 

Zdecydowanie polecam tę książkę osobom, które chcą się trochę zaskoczyć i pozastanawiać. Chwile grozy też są wskazane podczas czytania. Dodatkowo zapoznanie się z dorobkiem polskiej autorki, do tego tak często nagradzanej, jest swego rodzaju powinnością dla czytelnika. Sami przekonajcie się czy warto. Życzę niezapomnianej lektury. 

Kinga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz