11 października

"Kot Winston. Mruczący agent" Frauke Scheunemann - recenzja

Tytuł: "Kot Winston. Mruczący agent"
Autor: Frauke Scheunemann
Gatunek: literatura dziecięca i młodzieżowa
Liczba stron: 264
Wydawnictwo: Debit
Seria: Kot Winston, tom 2


Nie miałem za dużych oczekiwań związanych z Winstonem, wręcz nie zamierzałem czytać tej książki w całości. Ale jednak opowieść o eleganckim (niczym James Bond) kocie prowadzącym niepospolite życie w nadmorskim mieście, Gdańsku, urzekła mnie swoim humorem i narracją. 

Najbardziej intrygującym i dającym się lubić protagonistą* jest Winston! Nie opiszę go lepiej, niż zrobił to on sam na okładce książki: 

"James Bond to słynny tajny agent. Jak na człowieka wygląda całkiem nieźle i zawsze wie, jak pokrzyżować szyki złoczyńcom. No i ma niebywałe powodzenie u kobiet! W gruncie rzeczy jest dokładnie taki, jak ja. Tylko, że ja nie jestem jeszcze słynnym agentem. Ale wszystko przede mną!"

Mogę dodać jeszcze tylko to, że sposób, w jakim Winston opisuje nam całą historię w czasie teraźniejszym, jest nie do podrobienia! Cała akcja jest na bieżąco komentowana przez Kota, który nie kryje się z tym, że wielu rzeczy nie rozumie (na przykład: uważał, że Internet to rodzaj encyklopedii!). Tym razem nasz bohater podejmuje się odnalezienia porwanej dziewczynki, Emilki, koleżanki z klasy Darii. Łatwo nie jest. Policja jest bezradna, a porywacz zażądał wielkiego okupu. Kto, jak nie Winston, wkroczy do akcji? 

W książce występują również postacie drugoplanowe, do których szybko się przyzwyczajamy, a akcja potrafiła mnie (poważnego ucznia klasy 7A) rozzłościć, rozbawić i wywołać u mnie tak silne przywiązanie do głównego bohatera (po przeczytaniu około 1/4 książki!), że aż się bałem czytać dalej w obawie o niego. 

Tak więc, naszego mruczącego agenta mogę śmiało polecić uczniom klas czwartych i piątych, głównie z powodu fabuły i wspomnianych postaci drugoplanowych, które są mentalnie zbliżone do tego właśnie wieku. Również szóstoklasistom się spodoba, przede wszystkim ze względu na Winstona, który będzie ich bawił swoją elegancją, próbami zrozumienia naszego świata i narracją, w której jest absolutnym mistrzem. Brakuje tu trochę jakiegoś nieklasycznego klimatu, takiego, jak na przykład w "Moście do Terabithii" lub "Zwiadowcach", ale nie można mieć wszystkiego. Mimo to Winston często wprowadza szpiegowską atmosferę. Z tych wszystkich powodów koci agent dostaje ode mnie mocne 8,5/10.

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji,
sl   

* protagonista - tutaj: główny bohater książki 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger