piątek, 17 listopada 2017

"PAX. Zaraza" Asa Larsson i Ingela Korsell - recenzja

Tytuł: "PAX. Zaraza"
Autor: Asa Larsson i Ingela Korsell
Ilustracje: Henrik Jonsson
Gatunek: urban fantasy
Liczba stron: 215
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: PAX, tom 7

Niespełna rok temu mój czytelniczy światek wypełniły powieści dwóch utalentowanych, szwedzkich pisarek i ich przyjaciela-rysownika. Skradły one moje serce. Pokochałam tych niecodziennych chłopców, którzy są istnym magnesem na wszelakie kłopoty oraz zagadkowość tej serii. Nawet Iris, która z początku była bardzo podejrzana, zasłużyła sobie na moje uznanie i wreszcie ją polubiłam. Jej przeszłość wciąż jest bardzo tajemnicza i chroniona niczym wejście do skarbca. Uważam, że kryje się za tym bardzo ciekawa historia, dlatego postaram się cierpliwie poczekać na odpowiedni moment. Jak sami widzicie, sięgając po siódmy tom tej serii byłam nastawiona bardzo pozytywnie i z pewną dawką tęsknoty. Cieszę się, że mogłam jeszcze raz być świadkiem przygód Alrika i Viggo oraz znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania. W szczególności na jedno. Chyba mogę uchylić rąbka tajemnicy? W tej części dowiadujemy się, kto tak naprawdę skrywa się pod mianem Czarnej Czarownicy, która knuje i stara się unicestwić chłopców od samego początku ich przygód.

W Mariefred zbliża się Wigilia Bożego Narodzenia. Ludzie spędzają czas na świątecznych zakupach, strojeniu choinek, itp. W domu Andersa i Layli (którzy opiekują się Vigg'iem i Alrikiem) atmosfera staje się bardzo rodzinna, za sprawą ich synów Maxa i Tareka, którzy przyjechali na święta. Przyznam, że od razu mnie zaciekawili i zjednali sobie moją sympatię. Tak samo podziałali na chłopców, którzy pokochali ich charakter i zamiłowanie do psot. W bardzo krótkim czasie uznali ich za swoich braci, mimo że nie łączyło ich żadne pokrewieństwo. Niestety, wszystko co dobre, szybko się skończyło. Miasteczko nawiedza zaraza i mąci dotychczasowy spokój. W międzyczasie dochodzi do zastawienia pułapki na impa z czapką, który może wyjawić Iris tożsamość czarownicy. Impy są śmiertelnie niebezpiecznymi urwisami, dlatego złapanie go nie będzie należeć do najłatwiejszych.

Myślę, że ta książka jest swego rodzaju ciszą przed burzą, dlatego z niecierpliwością czekam na następną część, która z pewnością pozwoli zbliżyć się bardziej do nurtujących odpowiedzi i zaskoczy nas jakimś zwrotem akcji. Może w końcu dowiemy się czegoś o przeszłości Iris i planach Czarnej Czarownicy? Przekonamy się, gdy zostanie wydana następna część pod tytułem "Biały wąż". Serdecznie polecam przeczytanie tej książki wszystkim fanom PAX. Obiecuję, że się nie zawiedziecie. Jeśli jednak czytasz tę recenzję, a nigdy nie spotkałeś się tą serią, to gorąco polecam i odsyłam do pierwszej części. Książki czyta się bardzo szybko, a komiksowe ilustracje powodują, że bardziej wczujecie się w klimat tej serii. Poza tym są niesamowicie przyjemne dla oka, szczególnie dla fanów wytwórni takich komiksów, jak DC czy Marvel.

Kinga


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz