środa, 2 listopada 2016

"Kamienne Anioły" Kristina Ohlsson - recenzja

Tytuł: "Kamienne Anioły"
Autor: Kristina Ohlsson
Gatunek: młodzieżowa, przygodowa
Liczba stron: 216 

Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Szklane dzieci, tom 3



"Simona nie rozumiała bardzo wielu rzeczy związanych ze śmiercią... Na przykład dlaczego musi być na zawsze. Nie wystarczyłoby na kilka lat? [....]"

"Kamienne Anioły" to już trzecia część serii o przygodach trójki przyjaciół, Alladina, Billie i Simony, którzy w każdej z książek borykają się z innymi, coraz bardziej mrocznymi, sekretami. W "Szklanych Dzieciach", czyli pierwszej części, narracja kręciła się wokół jedynego chłopaka z paczki przyjaciół, w następnej książce to Billie była w centrum uwagi i, chociaż są oni zawsze obecni, to w trzeciej części na pierwszym planie mamy Simonę.

Simona przyjeżdża na Wielkanoc do babci, do miasta Ahus, by zamieszkać u niej podczas nieobecności rodziców. Już na samym początku zauważa za domem kilka ludzkich posągów, wykonanych z szarego kamienia, które bardzo ją interesują. Dziewczyna pyta o nie babcię, ale ta zbywa ją jedynie krótkimi, zdawkowymi odpowiedziami. Simona jednak widzi coś dziwnego w kobiecie, mężczyźnie i dwójce dzieci. Przywodzą na myśl rodzinę... Na dodatek od zawsze się ich bała, a Simona prawie niczego się nie boi. Szczególnie, że wszystkie zdają się poruszać i jedynie dziewczynka jest w stanie to zobaczyć.

Podczas zwiedzania domu odkrywa też Pokój Westchnień i stary magnetofon, który według babci "nagrywa niesłyszalne odgłosy". Wkrótce potem, jak na złość, wizyta tajemniczego osobnika sprawia, że posągi wydają się być żywe, a Pokój zaczyna nosić ślady czyjejś obecności. Simonę ogarnia coraz większe przerażenie. Na szczęście w Ahus mieszkają jej najlepsi przyjaciele, z którymi przeżyła już niejedną przygodę. Z ich pomocą dziewczyna ma szansę odkryć zagadkę sprzed lat... 

Co jest nie tak z posągami? Kim jest Majken i czyje inicjały nosi chusteczka? Co wie babcia? I kim był intruz?
Alladin, Billie i Simona stoją przed kolejną zagadką i kolejnym wyzwaniem.... Czy się uda?
Wątpliwości rosną z każdą stroną, ale mimo to ta powieść to bardzo przyjemna do czytania lektura. Autorka w każdą stronę książki wkłada prawdziwy realizm. Nie szczędzi też opisów uczuć bohaterów, ich rozterek i przemyśleń. Ohlsson nie daje nam wykreowanej na idealistyczny świat bajki, mimo że jest pisana dość lekko, widać w niej to, co prawdziwe.
"Kamienne Anioły" nie są długie i posiadają dużą czcionkę, przez co nie tylko fabuła, ale też wygląd zachęcają do czytania. Niestety, przynajmniej dla mnie, jest w twardej oprawie. Poza tym gabarytowo jest dość mała, dzięki czemu łatwo ją wszędzie zabrać i nie zmarnować za dużo miejsca.
Jak zwykle muszę wspomnieć o zapachu tej książki, który jedynym słowem jest boski. 
Warto ją przeczytać, dodatkowo dlatego, że bardzo szybko to idzie. Odkrywanie z każdą stroną nowych fragmentów historii i sklejanie ich ze sobą jest naprawdę ciekawym zajęciem, które dodaje całości wyjątkowego klimatu. 
Bardzo polubiłam Alladina, Simonę i Billie, przez co nie mogę się wypowiedzieć źle o tej książce. Autorka dała mi emocje, krótkie skoki ciśnienia i adrenalinę, a wszystko to zamknęła w tej dziwnie małej książeczce. 
Myślę, że każdy, kogo zainteresował sam opis książki, powinien ją przeczytać, bo co jak co, ale książki są na tyle cudowne, że może je czytać każdy. "Anioły" to właśnie taki rodzaj opowieści. Miło ją czytać, więc uważam, że spodoba się i młodszym, i starszym czytelnikom, w zależności tylko od tego, co dana osoba lubi. Mnie bardzo podobała się ta książka i właściwie cała seria, więc... nie mogę dodać nic innego, jak tylko jedno zdanie. Idźcie i czytajcie! 

Ola


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz