poniedziałek, 7 listopada 2016

"Dożywocie" Marta Kisiel - recenzja

Tytuł: "Dożywocie"
Autor: Marta Kisiel
Gatunek: fantastyka, fantasy

Liczba stron: 376


Książka Marty Kisiel pt. „Dożywocie” to, no cóż... wiele książek w swoim życiu przeczytałam, ale takiej „zakręconej” pozycji jeszcze nie miałam w rękach. Ta książka jest jedyna w swoim rodzaju. Zakochałam się w niej, a mam swoje lata i rzadko zdarza mi się czymś tak zachwycić.
Główny bohater to Konrad Romańczuk, pisarz, który odziedziczył dom po swoim krewnym, ale cóż to za dom! To charakterny domek z klasą o nazwie Lichotka. W domku mieszkają stali lokatorzy, a są to – uwaga: anioł Licho w bamboszkach, z uczuleniem na pierze ze swoich piór, wyposażona w zestaw macek gospodyni domowa Krakers, Szczęsny, czyli widmo z tendencją do cielesności, cztery aspołeczne utopce oraz Puk, która pojawia się po akcji ekologicznej, w którą angażuje się główny bohater. Puk to hamadriada, panna drzewna. Jest jeszcze wydawca naszego głównego bohatera, Carmilla Jagiełłek. Poznajemy również przyjaciela domu, Szymona Kusego, który pomaga Konradowi ogarnąć całe to towarzystwo.
Uczestniczymy w życiu tej dużej, nietuzinkowej rodziny i muszę przyznać, że bardzo mi się te ich przygody spodobały. Mało tego, chciałabym tam być razem z nimi, poznać Zmorę i Rudolfa Valentino. Kto to taki? Przeczytajcie sami, a zrozumiecie, że to nie jest jakaś tam kolejna książka fantastyczna. Chociaż nie, ta książka jest fantastyczna. Jest po prostu super! Muszę koniecznie przeczytać coś jeszcze tej autorki, a może zrozumieć co ona ma w głowie, że pisze takie powieści. Zatem, jak to mówi Licho: Allelują! Czytaj, wariuj i Allelują!


Kasia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz