wtorek, 4 października 2016

,,Miejsce na ziemi” Umi Sinha - recenzja

Tytuł: ,,Miejsce na ziemi”
Autor: Umi Sinha
Gatunek: Literatura piękna, obyczajowa
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Marginesy


Własne miejsce na ziemi jest marzeniem wielu. Miejsce, gdzie w końcu poczujemy pełnię szczęścia, będziemy czuć się potrzebni i należycie docenieni. Myślę, że wszyscy szukamy takiego miejsca, tak samo jak główna bohaterka książki, Lila Langdon, która w wieku zaledwie 12 lat była świadkiem  prawdziwej  tragedii. Przy zaproszonych na uroczystą kolację gościach jej matka wręcza ojcu prezent, w formie ręcznie haftowanego obrusu. To co stało się później, czyli samobójstwo popełnione przez jej ukochanego ojca, przesądziło o losie dziewczynki. Opuściła ona rodzinne, tętniące życiem  Indie i przeniosła się do deszczowego Sussex w Wielkiej Brytanii, do ciotecznej babki Wilhelminy. Tu Lila, wciąż przepełniona bólem spowodowanym utratą rodziców, poznaje historię swojej rodziny. Kryje ona wiele tajemnic oraz skrywanego przez lata cierpienia.

Powieść od samego początku trzyma w napięciu. Wszystko co rozgrywa się na kartach tej książki, związane jest  z ludzkimi uczuciami oraz tragediami, które dotykają nas w życiu. Trudna miłość, strata, przynależność, własna tożsamość, wiara, uprzedzenia - to tylko niektóre z przedstawionych wartości . Myślę jednak, że jest to książka przede wszystkim o przeszłości, z którą bardzo trudno się pogodzić, a jeszcze trudniej o niej zapomnieć.

,,Wtedy po raz pierwszy to czuję: ciężar przeszłości, który nas przytłacza. Dostrzegam, że choćbyśmy się starali, nie mamy szans zerwać pęt i pokierować własnym życiem.”

Autorka, tworząc ten fikcyjny świat, nie zapomniała także o historii XX w. (w którym toczy się akcja książki). Nie jest ona podana w natarczywy sposób, wręcz przeciwnie, tworzy spójny wir wydarzeń, a czasem idealne tło. Możemy tu przeczytać o ruchu sufrażystek, skolonizowanych Indiach, oczyma Brytyjczyków, a co za tym idzie licznymi próbami wyrwania się Hindusów spod ich jarzma. Ważną rolę odgrywa tutaj także I Wojna Światowa, choć przedstawiona z perspektywy cywila, jest równie okrutna i bezwzględna, co z perspektywy żołnierza. Możemy przekonać się jakie instynkty może obnażyć w człowieku wojna, strach i cierpienie. Sądzę, że ta historia mówi nam, abyśmy uczyli się od naszych przodków i starali się nie popełniać tych samych błędów, bo choć wmawiamy to sobie od wieków, nie jesteśmy nieomylni.
Nie można nie wspomnieć także o świetnie wykreowanych bohaterach. Są oni bardzo wyraziści, pełni różnorakich uczuć, a przede wszystkim bardzo ludzcy. Umi Sinha świetnie radzi sobie z użyciem przeskoków czasowych, co potęguje napięcie, a przede wszystkim naszą ciekawość. Osobiste listy Cecily (babki Lily) oraz dzienniki Henry‘ego (ojca Lily) wzbudzają wiele pozytywnych, jak i negatywnych emocji. Czytając tę książkę czułam się, jakbym układała puzzle, kawałek po kawałku, do momentu powstania pełnego, zachwycającego obrazu. Równie fascynujący jest los Lily, która obwinia się za wszystko, co ją dotyka. Twierdzi, że każdy, prędzej czy później ją opuści, dlatego stara się do nikogo nie przywiązywać. Często wraca także myślami do przeszłości, starając się rozwiązać tajemnice z nią związane. Jej życie, choć wydaje się spokojne, jest pełne niewiadomych, z którymi musi się zmierzyć.

,,Miejsce na ziemi” jest to dzieło zdecydowanie pobudzające do refleksji, głębszego zastanowienia się nad sobą i swoją przeszłością. Jest to historia pełna miłości, tajemnic, namiętności, zemsty oraz przynależności. Napisana z ogromnym wyczuciem oraz delikatnością. Piękna, a zarazem pełna cierpienia i wzruszeń. Fikcyjne losy bohaterów idealnie współgrają z faktami historycznymi. Zakończenie pozostawia sporo miejsca na domysły, a także dla naszej nieograniczonej wyobraźni. Gorąco polecam wszystkim, którzy chcą poznać indyjską kulturę, a także skłonić się do rozmyślań, a uwierzcie mi będzie o czym.
                                                                                                                Kinga



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz