czwartek, 14 stycznia 2016

„Miecz lata” Rick Riordan - recenzja

Tytuł: „Miecz lata”
Autor: Rick Riordan
Liczba stron: 519
Gatunek: fantasy
Wydawnictwo: Galeria Książki
Seria: Magnus Chase i bogowie Asgardu, tom I


Sięgnęłam po tę książkę ze względu na autora, którego serię o Percy'm Jacksonie już czytałam i bardzo mi się podobała. Zainteresował mnie również tytuł cyklu, mówiący o bogach Asgardu.
Jest to książka z gatunku fantasy z elementami powieści przygodowej. Głównym bohaterem jest Magnus Chase, o którym rzecz jasna już od początku historii wiemy, że nie jest wcale zwykłym nastolatkiem. W końcu, który „normalny” nastolatek ucieka po morderstwie swojej matki i ukrywa się przed resztą swojej rodziny? (nie żeby było jej dużo...) Udało mu się przetrwać dwa lata na ulicach Bostonu, a w tym czasie uciekać przed policją i kuratorium, tylko dzięki sprytowi i inteligencji. Jednak w końcu wujek Magnusa, Randolph, odnajduje chłopaka i próbuje mu opowiedzieć coś o skandynawskiej mitologii i dziedzictwie Magnusa. Tego samego dnia naszego bohatera atakuje ognisty olbrzym, co sprawia, że jednak zaczyna on wierzyć wujkowi. Nawet udaje mu się pokonać agresora ratując miasto przed zagładą, ale w tym samym momencie... umiera. Książka, rzecz jasna, w tym miejscu wcale się nie kończy, lecz dopiero zaczyna! Jednak jeśli napisałabym coś więcej, jestem pewna, że nie powstrzymam się i zaspojleruję całą książkę.

Najbardziej podobały mi się tytuły rozdziałów, które sprawiały, że potrzebowałam chwili, aby się uspokoić (Dlaczego? Nie zdradzę!) Czcionka jest duża i dobrze się ją czyta. Nawet nie zauważyłam, kiedy pochłonęłam te 500 stron. Przydał się także słowniczek z końca książki, zawierający krótkie informacje o bogach nordyckich. Polecam tę książkę fanom Riordana i różnych mitologii.

Nicola


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz