czwartek, 7 stycznia 2016

„Małe wielkie odkrycia” Steven Johnson - recenzja

Tytuł: „Małe wielkie odkrycia”
Autor: Steven Johnson
Gatunek: literatura popularnonaukowa
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Do przeczytania książki skłoniły mnie przypiski wydawcy zamieszczone na okładce. Jej twórca, Steven Johnson, jest autorem dziewięciu bestsellerów o tematyce popularnonaukowej.
Z książki dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy. Kto z nas powiązałby na przykład upadek Konstantynopola z powstaniem w Wenecji cechu wytwórców znanego weneckiego szkła, a wynalazku Gutenberga – druku - ze wzrostem zapotrzebowania na okulary i powstaniem podwalin przemysłu optycznego? Autor w przemyślany sposób grupuje przyczyny powstania wynalazków, ich wykorzystanie i zaskakujące często skutki (niczym efekt motyla). Jedno zdarzenie pociąga lawinę wypadków pozornie niczym ze sobą niezwiązanych. Opisane zdarzenia często zaskakują, a oryginalne skojarzenia autora przedstawiają je w zupełnie innym świetle. Aby uczynić czytanie książki bardziej przejrzystym, Steven Johnson pogrupował najważniejsze według niego wynalazki wokół szkła, zimna, dźwięku, czasu i światła.
Walorami „Małych wielkich odkryć” są:
  • prosty i zrozumiały język (już dla nastolatków),
  • pełen zapału i żywiołowy sposób przedstawiania genezy zjawisk,
  • niebanalne i zaskakujące wykorzystanie zwykłych zjawisk prowadzących do odkryć, służących postępowi.
Na szczególna uwagę zasługuje prosta narracja i dokładny opis każdej przyczyny, która miała wpływ na zmianę naszej rzeczywistości. Serdecznie polecam.


Elka


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz