29 kwietnia

"Mroczny labirynt" Krzysztof Petek - recenzja

"Mroczny labirynt" Krzysztof Petek - recenzja
Tytuł: Mroczny labirynt
Autor: Krzysztof Petek
Liczba stron: 189
Wydawnictwo: Siedmioróg
seria: Porachunki z przygodą


Nie przepadam za książkami polskich autorów, ale chyba czas to zmienić. Krótka notka biograficzna autora, którą znalazłam na okładce, utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto przeczytać tę książkę. Harcerstwo, survival, dziennikarstwo, przygody i ryzyko - tego oczekiwałam po tej lekturze. Czy było warto poświęcić jej swój czas?
"Mroczny labirynt" to pierwszy tom serii przygodowej. Jego bohaterowie to Jacek, Pchełka, Pucek i Marta. Są przyjaciółmi i spędzają wakacje na Mazurach. Akcja powieści rozgrywa się podczas jednej nocy. Nie jest to dziwne, bo książka jest dość cienka. Akcja zatem jest wartka i pełna niespodziewanych zwrotów.
Nasi bohaterowie zamierzają świetnie się bawić i leniuchować, lecz nie będzie im to dane. Przypadkowo bowiem poznają pewną tajemnicę... Nagle ich życiu zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo i wszystko się komplikuje. Spokojne wakacje zamieniają się w walkę o przetrwanie. No i zostaje jeszcze tajemnica, którą trzeba odkryć. 
Do ostatniej strony autor trzyma czytelnika w niepewności. Podoba mi się to, że miejscem akcji jest prawdziwy, polski zamek. Może kiedyś się tam znajdę, a wtedy przypomnę sobie tę historię.  
Polecam ją nastolatkom, ale także starszym czytelnikom, którzy lubią książki trzymające w napięciu.

Maja


28 kwietnia

Zagadki logiczne do utraty tchu 9-11 lat, Tamara Michałowska - recenzja

Zagadki logiczne do utraty tchu 9-11 lat, Tamara Michałowska - recenzja
Tytuł: Zagadki logiczne do utraty tchu 9-11 lat
Autor: Tamara Michałowska
Liczba stron: 63
Wydawnictwo: Siedmioróg
seria: Łamigłówki Mądrej Główki



Książeczka stanowi dużą pomoc szkolną. Zawiera to, co dzieci w wieku 9-11 lat najbardziej lubią, czyli zagadki, szyfry, wykreślanki, łamigłówki, ćwiczenia i zabawy logiczne - razem 66 zadań rozwijających logiczne myślenie, spostrzegawczość, umiejętność liczenia, wnioskowania, porządkowania i porównywania. Czyli po prostu matematyka w zabawie albo zabawa matematyką.
Bogate, kolorowe, dopasowane do zadań ilustracje sprawią, że dziecko chętnie będzie się „bawić” tą książeczką. Jeszcze większą radość sprawi ona, gdy wraz z dzieckiem do rozwiązywania przystąpią rodzice, rówieśnicy, rodzeństwo.

Elka


28 kwietnia

Trylogia Czarnego Maga, Trudi Canavan - recenzja

Trylogia Czarnego Maga, Trudi Canavan - recenzja
Autor: Trudi Canavan 
Liczba stron: łącznie ok.1500 
Wydawnictwo: Galeria Książki
Seria: Trylogia Czarnego Maga 


Trylogia Czarnego Maga, to nie stereotypowa powieść, w której ciągle używa się magii do uśmiercania itp. Książki mają głębsze znaczenie, które, aby do końca odkryć, trzeba przeczytać wszystkie trzy księgi. Czy kiedykolwiek zamierzaliście przeczytać książkę, w której będą zawarte emocje, akcja, sekrety oraz intrygi? Jeśli tak, to przed Wami nie książka, a cała trylogia. 

Sonea to na pierwszy rzut oka zwyczajna dziewczyna z najuboższej warstwy społecznej, która pragnie być szczęśliwa. Gdy jednak przyjrzeć się jej dokładniej, już nie jest taką miłą dziewczynką, lecz buntowniczką z magicznymi zdolnościami, które mogą jej pomóc w życiu. Dzięki nim bowiem będzie mogła zostać jednym z magów w Gildii lub rozsadzić ją, wraz z połową miasteczka. 

Cała akcja rozgrywa się w niezwykłej krainie, w której istnieje fantastyczna rzecz, która na pewno pomogłaby w naszych czasach – magia. Tytułowa Gildia Magów z pierwszego tomu to stowarzyszenie osób głównie z wyższych warstw społecznych, które posiadają magiczne umiejętności. W Gildii są dwie grupy magów. Uzdrowiciele, głównie kobiety, oraz magowie – zazwyczaj mężczyźni, lecz zdarzają się wyjątki, gdzie u kobiet ten drugi dar jest równie silny, co u płci przeciwnej. Co roku w mieście odbywa się tzw. czystka, czyli wypędzanie bezdomnych i włóczęgów z ulic. Podczas rutynowej obserwacji prowadzonej przez magów w pewnej chwili jeden z mistrzów zostaje uderzony kamieniem, ale jak to możliwe? Kto to zrobił? Przecież magów chronią niewidzialne tarcze z mocy, które nie przepuszczają zwykłych przedmiotów! Sonea, bo to właśnie ona rzuciła kamieniem, nie jest jednak zwyczajną dziewczyną. Okazuje się, że kryje się w niej wielka moc, która może w każdej chwili wybuchnąć. Nie muszę dodawać, że dziewczyna do tej pory nie miała o tym pojęcia. Zaskoczona Sonea niewiele myśląc ucieka z miejsca zdarzenia patrząc, jak niewinny chłopak zostaje zabity przez maga... Czy przez przypadek? Dowiedzcie się podczas lektury. Bojąc się, że spotka ją ten sam los, nasza bohaterka ucieka wraz z przyjaciółmi, lecz nie wie, że może w każdej chwili zginąć. Czy magom uda się złapać dziewczynę i ujarzmić jej moc zanim wybuchnie? Czy przyjaciele zostaną przy niej czy też ją opuszczą? Czy Sonea zostanie członkiem Gildii? To tylko kilka z wielu pytań, które nasuwają się podczas lektury pierwszego tomu. 
Trylogię czyta się znacznie lepiej w sytuacji, kiedy czytelnik posiada wszystkie tomy. Ja miałem to szczęście, więc zaraz zabrałem się za tom drugi, czyli "Nowicjuszkę". Jest nią, oczywiście, znana nam już Sonea. Tym razem dziewczyna rozpoczyna naukę, ale nie dość, że jest nowicjuszką, to jeszcze pochodzi ze slumsów, więc nie będzie jej łatwo. Musi udowodnić, że jest pełnowartościowym człowiekiem i nadaje się do tego, by być magiem, mimo tego, że jest kobietą, a ten dar zarezerwowany jest przecież dla mężczyzn. Docinki i wrogie nastawienie otoczenia to tylko niektóre problemy, z którymi musi zmierzyć się Sonea. Okazuje się bowiem, że Wielki Mistrz, który sprawuje opiekę nad dziewczyną, uprawia zabronioną czarną magię... Czy dziewczyna zmierzy się z piętrzącymi się trudnościami? Jak poradzi sobie w nowym środowisku, z nowymi obowiązkami? Muszę przyznać, że tom drugi spełnił moje oczekiwania i nie mogłem doczekać się pochłonięcia trzeciej części. 
"Wielki Mistrz", czyli ostatni tom trylogii, nie odbiega wcale od dwóch pozostałych części, a nawet sądzę, że jest jeszcze lepszy. Mamy tu stopniowane przez autorkę napięcie, zaskakujące zwroty akcji i mnóstwo emocji. Ten tom mogę określić jako wielki finał prowadzonej przez dwa poprzednie tomy historii. Życie Sonei powoli zaczyna się układać. Nawet relacje z opiekunem, Wielkim Mistrzem Akkarinem, ulegają poprawie. Między nauczycielem a uczennicą nawiązuje się nić porozumienia, która z czasem przeradza się w romans (ten wątek jest zdecydowanie dla dziewczyn). Razem stają do walki w obronie Gildii i całego Imardinu. Czy zwyciężą i cało wyjdą z wszelkich opresji?

Powszechnie wiadomo, że każda książka ma swoje wady i zalety. Jedną z zalet tych książek, jest bardzo dobrze dopasowana czcionka, która “nie kłuje w oczy” podczas długich sesji czytelniczych, a także bardzo dobrze wykonana okładka i klejenie. Niestety są też wady, lecz nie znalazłem ich zbyt dużo. Jest jedna, która zdecydowanie mnie męczyła. Uważam, że niektóre rozdziały można było połączyć, ponieważ ich treść jest bardzo podobna i niepotrzebne było tworzenie trochę na siłę osobnych fragmentów

Trylogia “Czarny Mag” to książki godne polecenia każdemu fanowi fantasy. Są w niej zawarte elementy tajemnic niczym z “Sherlocka Holmesa”, przygody magiczne niczym z “Opowieści z Narnii” oraz “Harry'ego Pottera”, a także kilka fragmentów uczuciowych niczym ze “Zmierzchu”. Całość napisana jest prostym językiem, zdecydowanie ułatwiającym lekturę. 
Moja ocena dla tej trylogii to 8/10, a Wy jak ją ocenicie? Przeczytajcie i podzielcie się swoją opinią. 

Karol


27 kwietnia

"Pandemia" Jana Wagner - recenzja

"Pandemia" Jana Wagner - recenzja
Tytuł: "Pandemia"
Autor: Jana Wagner
Liczba stron: 433
Wydawnictwo: Zysk i S- ka

Zmasowany wybuch pandemii, brak szczepionki na nieznaną chorobę i deficyt leków. Chaos, anarchia i mrok. Tyle na szybko można wyczytać z opisu na okładce "Pandemii". Jeśli o mnie chodzi, to wystarczyło, abym po nią sięgnęła.

Czytając opis z okładki dowiadujemy się, iż główną bohaterką „Pandemii” jest Anna. Anna jest 36-letnią kobietą po przejściach, przez długi okres swego życia samotnie wychowywała syna Miszkę, lecz przed trzema laty ponownie wyszła za mąż za rozwodnika Sieriożę. Od tego momentu życie Anny to prawdziwa sielanka: syn, mąż, domek z ogródkiem. Idylliczne życie kobiety zostaje jednak zburzone, gdy pewnej nocy przyjeżdża do nich ojciec Sierioży, który przynosi złe wiadomości. Od tego momentu już nic nie będzie takie samo. Bohaterowie książki rozpoczynają walkę z czasem, z przeciwnościami losu oraz własnymi słabościami. Jak można przeczytać w opisie powieści, postanawiają opuścić miejsce zamieszkania w celu znalezienia schronienia. Anna i jej najbliżsi w ciągu jednej doby podejmują decyzję o wyjeździe. Razem z nimi wyrusza trzyosobowa rodzina z domu naprzeciwko oraz była żona Sierioży wraz z ich synkiem. Podróż, którą odbywają, to pasmo porażek, ale również drobnych sukcesów. Na swej drodze spotykają wielu ludzi, tylko jak w tych czasach rozpoznać, kto ma dobre, a kto złe intencje?? Jak rozmawiać z ludźmi i prosić ich o pomoc nie wiedząc czy dana osoba nie jest już zarażona? Każdy napotkany człowiek, każdy cień, krzak lub las wydaje się złowrogi. Czy człowiek jest w stanie wytrzymać coś takiego? Ile można walczyć o życie, martwić się o rodzinę, drżeć ze strachu widząc światła innego samochodu? Czy grupa ludzi, którzy właściwie są dla siebie obcy, poradzą sobie w tych trudnych warunkach? Czy wszyscy przeżyją? Jak zareagują bohaterowie książki, gdy Anna pewnego dnia obudzi się z objawami zarażenia? Nie zdradzę szczegółów, nie dam odpowiedzi na te pytania. Zapraszam do lektury, a na pewno nie zawiedziecie się.

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Mimo, że akcja książki to ciągła podróż bohaterów, nie miałam wrażenia, że jest to nudne. Jest to podróż z przygodami. Za każdym razem, gdy autorka budowała napięcie, odczuwałam stres, czy aby wszyscy wyjdą cało z danej sytuacji. Gdy wydawałoby się, że już wszystko co najgorsze mają za sobą, pojawia się nowe niebezpieczeństwo, nowa intryga… Uwielbiam takie książki, gdy podczas ich czytania nie mogę się oderwać powtarzając „Jeszcze tylko jeden rozdział”. I taka właśnie jest „Pandemia”- nie można przestać czytać. Zapraszam do lektury i mam nadzieję, że przygoda bohaterów powieści nie skończy się na tej jednej książce. Tyle jeszcze zostało do wyjaśnienia…

Ana




27 kwietnia

"Czarne jak heban" Salla Simukka

"Czarne jak heban" Salla Simukka
Tytuł: Czarne jak heban
Autor: Salla Simukka
Ilość stron: 189
Moja ocena: 7/10


„Czarne jak heban” to już trzecia, ale też ostatnia książka przedstawiająca historię Lumikki Andersson. W tym tomie dziewczyna mierzy się tylko i wyłącznie ze swoimi problemami i przeszłością. Nie wplątuje się w nic, co by jej nie dotyczyło. 

Życie Lumikki powoli zaczęło wracać do normy. Nie ścigała jej już ani żadna mafia, ani reporterzy próbujący zrobić z nią wywiad. Po roku wreszcie pozbierała się po rozstaniu z chłopakiem, zaczęła nowy związek z Sampsą, a nawet miała zagrać główną rolę w szkolnym przedstawieniu! Spokój nigdy jednak nie trwa wiecznie, a los cały czas rzuca bohaterce kłody pod nogi. Dziewczyna zaczyna dostawać dziwne listy, smsy od anonimowego nadawcy, który pisze, że ją kocha, i że i tak kiedyś będzie jego. Grozi jej również, że zacznie mordować niewinnych, jeśli nie będzie postępowała według jego woli. Dziwnym trafem w tym samym czasie powraca Liekki - poprzedni chłopak Lumikki. Bohaterka próbuje także odkryć tajemnice swojego dzieciństwa - coraz częściej przypominają jej się fakty dotyczące siostry, o której nie wiedziała. Dziewczyna próbuje uratować swój obecny związek i jak zwykle poznać prawdę - o samej sobie i jej prześladowcy.

Uważam, że „Czarne jak heban” jest dobrym zakończeniem tej serii. Książka o niezwykłej oprawie graficznej, niecodziennych sytuacjach i niekiedy bardzo hipnotyzujących opisach. Akcja w niej rozwija się nieco szybciej niż w poprzednich częściach, ale i ogólnie jest od nich krótsza. Całkiem przyjemnie mi się ją czytało, a co ważniejsze - szybko.

Edelline


26 kwietnia

"Babie lato" Danuta Pytlak - recenzja

"Babie lato" Danuta Pytlak - recenzja
Tytuł: "Babie lato"
Autor: Danuta Pytlak
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Michalina pracuje w wielkiej korporacji, wspina się po szczeblach kariery. Jej mąż, Paweł, prowadził swoją firmę, ale do czasu… Jak się okazuje, Michalina nie do końca znała swojego męża. Od jakiegoś czasu żyją w separacji, ponieważ Paweł jest uzależniony od hazardu. Pod zastaw poszły wszystkie oszczędności, apartament. Pewnego dnia do  drzwi Michaliny pukają Rosjanie…
Od jakiegoś czasu Michalina cierpi na bóle głowy, które ignoruje. Po namowie koleżanki udaje się do lekarza, który nie ma dla niej dobrych wiadomości. Od tej pory kobieta musi przewartościować swoje życie. Operacja, rehabilitacja i kilkumiesięczna niezdolność do pracy sprawiają, że Michalina przypomina sobie o domku na wsi, który odziedziczyła po babci. Wizja spędzenia Bożego Narodzenia w samotności sprawia, że postanawia pojechać na wieś. Będąc na miejscu stwierdza, że domek jest przez kogoś zamieszkały. Okazuje się, że tą nieznaną Michalinie kobietą jest Marcelina. Kim Marcelina jest dla Michaliny? Czy podobieństwo imion ma tu jakieś znaczenie? Powrót do przeszłości sprawia Michalinie wiele bólu. Ma żal do ojca, który przez tyle lat ukrywał przed nią prawdę.
Coraz częstsze wizyty na wsi przynoszą nieoczekiwany obrót spraw w prywatnym życiu Michaliny. Przymierzając się do remontu domku, kobieta poznaje mężczyznę, który…


Powieść „Babie lato” jest historią ludzi, którzy zmagają się z losem i oczekują na lepsze jutro. Opowieść ta, tak cudownie zwyczajna i ciepła, daje czytelnikom nadzieję, na to, że nawet gdy wiatr wieje w oczy, w sercu i tak pozostaje nadzieja. Jest to historia, w której zagłębiamy się wraz z bohaterami szukając odpowiedzi na pytania z przeszłości, podejmując próby pogodzenia się z nią i zaakceptowania kolei losu.

Beta


24 kwietnia

Światowy Dzień Książki również u nas!

Światowy Dzień Książki również u nas!
Wczoraj obchodziliśmy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Ponieważ jednak był to dzień egzaminu gimnazjalnego, obchody w naszym gimnazjum przenieśliśmy na dzisiaj. Odbył się ciekawy wykład z historii książki dla zainteresowanych uczniów, a ci najbardziej spostrzegawczy mogli wziąć udział w konkursie z kodami QR. Trochę więcej o samym konkursie...
Rano w różnych miejscach szkoły pojawiły się tajemnicze kwadraty ze znaczkami. Oczywiście każdy zawierał inną treść, ale o tym mogli przekonać się ci uczniowie, którzy zaopatrzyli się w specjalną aplikację do ich odczytania. Tekst, który  w kodach zaszyfrowała pani bibliotekarka, był związany z Dniem Książki, ale także trochę z Rokiem Teatru, który właśnie trwa. Nie będę jednak zdradzać, co to za tekst, bo może ktoś zechce sam pobawić się i ułożyć wszystkie zdania we właściwej kolejności. Poniżej wszystkie elementy, potrzebne do rozwiązania zadania:

Instrukcja:
1. Pobierz darmową aplikację, dzięki której odczytasz kody QR.
2. Pod każdym kodem znajduje się fragment wiersza polskiej autorki.
3. Jeden kod zawiera tytuł oraz nazwisko i imię autorki.
4. Ułóż odczytane fragmenty we właściwej kolejności.

UDANEJ ZABAWY!




24 kwietnia

"Wielki chłód" Katarzyna Rygiel - recenzja

"Wielki chłód" Katarzyna Rygiel - recenzja
Tytuł: "Wielki chłód"
Autor: Katarzyna Rygiel
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Sięgnęłam po tę książkę, bo lubię powieści kryminalne osadzone w polskich współczesnych realiach. To tak, jakby akcja działa się blisko nas. Bohaterowie mają takie same problemy, żyją w podobnej do naszej rzeczywistości, może w naszym sąsiedztwie, może chodzą do tych samych sklepów i parków.


Zaczyna się całkiem ciekawie. Główny bohater, autor dość poczytnych powieści kryminalnych, zjawia się na policji. Czuje się zagrożony, śledzony, prześladowany, ktoś podrzuca mu tajemnicze przedmioty wchodząc do jego domu nie wiadomo jak. Policjant jednak trochę bagatelizuje skargę. I tu zaczyna się zamieszanie, które wynika z co najmniej trzech wątków i trzech płaszczyzn powieści. Jest to jakby powieść w powieści z jakimś jeszcze trzecim wątkiem. Każdy „świat” w powieści opisany jest inną czcionką, ale i tak, zanim sprawy się wyjaśnią, docieramy do końca książki. Trochę to męczące dla czytelnika. Momentami akcja przyspiesza, np. gdy zaginęła była żona pisarza, matka ich syna, ale przez większość rozdziałów rzeczywistość miesza się z fikcją, miesza się nam czytelnikom, ale i głównemu bohaterowi. Momentami czyta się dobrze, a finał jest dość mocno zadziwiający i może właśnie dla tego zakończenia warto dobrnąć do końca.

Marta


23 kwietnia

"Lubonie" J.I. Kraszewski - recenzja

"Lubonie" J.I. Kraszewski - recenzja
Tytuł: "Lubonie"
Autor: Józef Ignacy Kraszewski
Liczba stron: 303
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
powieść historyczna


Józef Ignacy Kraszewski to marka sama w sobie, o ile ktoś lubi powieści historyczne. Ta jest usytuowana w X wieku. Opowiada o czasach, gdy rządził Mieszko I, a Polski nie było jeszcze na mapach. Z pewnymi oporami brałam się za tę książkę, bo cóż nowego mogę się dowiedzieć, a poza tym to pewnie nudne... Zaskoczyło mnie, że da się czytać, a nawet dość wciąga i chciałoby się wiedzieć, co będzie dalej. 
Fabuła jest wiadoma. Polanie z Mieszkiem są poganami, a dookoła są już państwa chrześcijańskie. Wiadomo ogólnie jaki jest finał starań Mieszka. Żeni się z czeską Dubrawką i przyjmuje chrzest. Jednak czytelnik martwi się o kilku bohaterów, między innymi o Własta syna tytułowego Lubonia, bogatego właściciela ziemi. Włast był w niewoli przez kilkanaście lat. Nagle, cudownie ocalony, powraca, ale ojciec nie chce zaakceptować jego nowej wiary. Mało tego, Włast jest duchownym o imieniu ojciec Matia.


Język utworu jest nasycony prowincjonalizmami, archaizmami i wieloma obocznościami. Można zajrzeć do słowniczka na końcu utworu, ale i tak znaczenia sporej części wyrazów nie można się dowiedzieć. Czy poleciłabym komuś tę książkę? Owszem, ale głównie tym osobom, dla których powieść historyczna lub przygodowa jest lubianym gatunkiem. Ciekawiło mnie, jak Mieszko przekona swoich poddanych do porzucenia dawnych bogów i wierzeń, i przyjęcia chrześcijaństwa.  

Marta


20 kwietnia

"Wierna" Veronica Roth - recenzja

"Wierna" Veronica Roth - recenzja

Tytuł: Wierna
Tytuł oryginału: Allegiant
Autor: Veronica Roth
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 380
Moja ocena: 6/10


Recenzowany tytuł jest trzecią, czyli ostatnią częścią cyklu „Niezgodnej”.
Tris i Tobias wciąż są ze sobą, wspierają się i walczą o lepsze jutro dla ich miasta. Odkąd Evelyn - matka chłopaka, a zarazem przywódczyni Bezfrakcyjnych, stanęła u władzy, miasto pogrążyło się w chaosie. Frakcje zostały zniesione, wprowadzono godzinę policyjną, zakazano tworzenia jakichkolwiek grup, w których byłyby osoby należące kiedyś do tej samej frakcji. Nowa przywódczyni tyranizowała społeczeństwo, co nie spotkało się z jego pozytywną reakcją. W ten właśnie sposób powstali „Wierni”, czyli ludzie, którzy postanowili walczyć z nowymi zasadami ograniczającymi ich wolność i człowieczeństwo. Oczywiście Tris i Tobias są wśród nich. Na jaw wyszła również prawda, że za płotem, którym ogrodzone jest miasto, żyją prawdopodobnie inni ludzie. Nowopowstała grupa rebeliantów miała dwa główne cele. Pierwszym było pozbawienie Evelyn władzy, drugim zaś sprawdzenie, co znajduje się poza miastem. Głównym bohaterom udaje się uciec. Trafiają do Agencji Bezpieczeństwa Genetycznego, gdzie dowiadują się, że praktycznie całe ich życie było kłamstwem. Miasto, które nazywali domem, to Chicago, a Niezgodni wcale nie są wynaturzeniem. Tak naprawdę tylko oni są zdrowi genetycznie, a reszta mieszkańców ich miasta jest „uszkodzona”. Realia, w których żyli, okazały się być jednym z wielu eksperymentów, które miały na celu stworzenie lepszego człowieka, człowieka bez wad. Okazuje się jednak, że na świecie nie ma miejsca idealnego. Agencja też ma swoje sekrety, które Tris musi ujawnić nawet za cenę własnego życia.

Zazwyczaj bardzo ciężko rozstać mi się z bohaterami dopiero co skończonych serii. Czy tak jest również i tym razem? Z przykrością muszę przyznać, że nie. Zaczynając pierwszy tom spodziewałam się po całej trylogii czegoś niezwykłego, czegoś co mnie zaskoczy i faktycznie, sam jej początek taki był, nietuzinkowy. Czytając kolejne tomy odniosłam jednak wrażenie, że te książki są głównie ciągiem niekończących się rewolucji i rozstań głównych bohaterów. Lektura trzeciego tomu była dla mnie koszmarnie ciężka. Nie mogłam przebrnąć przez te naukowe wywody o czystości genetycznej, kłótnie Tris i Tobiasa oraz ciągłe walki o dobro ludzkości. Tematyka bardzo słuszna, przyznaję, ale autorka rozpoczęła za dużo wątków, praktycznie ich nawet nie rozwinęła i za szybko je skończyła.

W „Wiernej” trafiamy na pewną nowość. Mianowicie narracja podzielona jest między Tris i Tobiasa. Niestety świat widziany oczami chłopaka niewiele różni się od tego, widzianego przez jego dziewczynę, więc bardzo często zapominałam, kto akurat przedstawiał swoją wersję wydarzeń. Wszystko zostało opisane bardzo „sucho”, praktycznie bez emocji, a jeżeli już, to wydawały się one jakieś nienaturalne. Przykładowo, po Tobiasie spodziewałam się całkowicie czegoś innego. Autorka zapomniała chyba, że czytelnicy lubią wczuwać się w bohaterów i opisywała wszystkich tylko pobieżnie.

Co do zakończenia, to chyba nie mam nic przeciwko. Byłoby okej, gdyby poświęcono mu więcej uwagi, nadano mu większego znaczenia, a tak, to co ważne zaginęło gdzieś pomiędzy wieloma innymi wydarzeniami. Dla mnie wygląda to tak, jakby pani Roth na siłę chciała szybko zakończyć książkę. I udało jej się, ale z jakim skutkiem?

Podsumowując, ta trylogia dobrze się zaczęła, ale potem, gdzieś po drodze, jej niezwykłość zaginęła. Pomysł sam w sobie był bardzo dobry, jego wykonanie jednak nie do końca chyba wyszło. Mimo wszystko cieszę się, że mogłam go poznać i przeczytać.

Edelline


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger