środa, 26 kwietnia 2017

„Olśnienia” Magdalena Rybak - recenzja

Tytuł: „Olśnienia”
Autor: Magdalena Rybak
Gatunek: literatura obyczajowa, wspomnienia
Liczba stron: 159
Wydawnictwo: Drzewo Babel


„Olśnienia” to niepozorna książeczka w nietypowym formacie. Jej nietypowość zaś na formacie się nie kończy. Jest to bowiem zbiór krótkich tekstów, w których znani i lubiani aktorzy, dziennikarze, publicyści, podróżnicy czy muzycy opowiadają o swojej „chwili życia”. O tym momencie, który był dla nich wyjątkowy, bo coś zrozumieli, dokonali jakiegoś wyjątkowego, życiowego odkrycia. Historie prosto z ich codzienności, powiedziałabym, że nawet intymności, bo nie każdy przecież chce dzielić się tym, co myśli i jak myśli. Dla wielu osób są to sprawy tak osobiste, że nie mówią o nich nikomu, nawet najbliższym. Drugim problemem dla wielu osób byłoby chyba ubranie w słowa tych „olśnień”. Tymczasem okazuje się, że pięknie i prosto przedstawili je m.in. Stanisława Celińska, Anna Dymna, Krystyna Janda, Leszek Możdżer czy Maciej Stuhr. 

Nie jest to książka, którą czyta się szybko. Trzeba nad nią trochę pomyśleć, zastanowić się nad przesłaniem, które zostawili nam bohaterowie tych krótkich tekstów. Doceniam to bardzo, że zechcieli się oni podzielić z autorką swoimi prywatnymi „olśnieniami” i cieszę się, że miałam możliwość przeczytania tej książki. Polecam wszystkim, bez wyjątków, bo każdy potrzebuje czasem chwili na to, by spojrzeć na życie z dystansu, przemyśleć to i owo, a w rezultacie może odnaleźć swoją własną „chwilę życia”? 

Zoja


2 komentarze:

  1. Niestety nie jest to pozycja dla mnie. Podobnie jak nie jestem fanka cytatów i złotych myśli tak niestety nie przemawiają do mnie krótkie formy. Blog jednak dodaje do o serwowanych bo piszesz ciekawie i znalazłam pare interesujących pozycji. Zapraszam rownież do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy za dodanie, również zaglądamy :-) Dokładnie, nie każdy lubi tego rodzaju literaturę. Dla mnie to też raczej przerywnik między innymi formami, ale czytało mi się przyjemnie :-)

    OdpowiedzUsuń