poniedziałek, 31 marca 2014

"Prawdziwe morderstwa" Ch. Harris - recenzja

Tytuł: „Prawdziwe morderstwa”
Autor: Charlaine Harris
Liczba stron: 282
Wydawnictwo: Replika


Lawrenceton w stanie Georgia, przedmieścia nieustannie rozwijającej się Atlanty, to de facto nadal małe miasteczko. Bibliotekarka Aurora Roe Teagarden wychowała się tutaj i wie więcej, niż trzeba, o mieszkańcach miasta. Także o tych, którzy podobnie jak ona, interesują się ciemniejszą stroną ludzkiej natury. Wraz z nimi Aurora należy do klubu Prawdziwe Morderstwa, którego członkowie spotykają się raz w miesiącu, by analizować słynne sprawy kryminalne. To nieszkodliwe hobby…do czasu. Pewnego wieczoru Roe znajduje ciało członkini klubu, zamordowanej w sposób przypominający zbrodnię, którą tego dnia miała omawiać. Po kolejnych przypadkach kopiowanych zabójstw Roe będzie musiała spróbować odpowiedzieć na pytanie, kto ukrywa się za tą przerażającą zabawą, w której wszyscy członkowie Prawdziwych Morderstw, z nią włącznie, są głównymi podejrzanymi…, a także potencjalnymi ofiarami”- dokładnie tak, jak możemy przeczytać w opisie książki, zaczyna się lektura.

To był zwyczajny dzień, kolejne spotkanie z członkami klubu, pośpiech, stres oraz przygotowania do dyskusji o morderstwie- nic nowego. A jednak… Aurora przyjeżdża na spotkanie przed czasem, wjeżdżając na parking zauważa, że jeden z członków już jest. Postanawia pomóc koleżance w przygotowaniach do spotkania. Niestety nie może jej znaleźć w budynku, a początek spotkania coraz bliżej. W międzyczasie przybywają pozostali członkowie klubu Prawdziwe Morderstwa. Pojawiają się również zaproszeni goście- jednym z nich jest pisarz Robinson Crusoe, który w staje się obiektem westchnień głównej bohaterki. Gdy wszyscy docierają na miejsce wychodzi na jaw, że jedna osoba należąca do klubu została zamordowana zaledwie kilka minut wcześniej. Rozpoczyna się śledztwo, przesłuchania. Pojawiają się pierwsze podejrzenia. Niestety nie jest łatwo znaleźć mordercę, który świetnie się bawi, ponieważ to morderstwo rozpoczyna całą ich serię. Ofiarami padają członkowie klubu. Każda śmierć upozorowana jest na morderstwo, które można znaleźć w literaturze. Każde z nich ma coś wspólnego z główną bohaterką oraz towarzyszącym jej pisarzem Robinem.
Czy to on zabija? A może jednak robi to sama Aurora? Przecież zawsze znajduje się na miejscu popełnionej zbrodni…

Nie zdradzę nawet w najmniejszym stopniu, kto morduje te osoby oraz dlaczego ofiarami są członkowie klubu. Zachęcam do przeczytania lektury. Książka przyjemna, trzymająca w napięciu oraz zaskakująca. Opowiedziana w narracji pierwszoosobowej, co daje nam wrażenie, jakbyśmy czytali pamiętnik głównej bohaterki. Poznajemy jej myśli oraz zamiary, ale to właśnie wprowadza czytelnika w błąd… Wydaje się, że już rozwiązaliśmy zagadkę, że już wiemy, kto stoi za tymi wszystkimi czynami, a później okazuje się, że właściwie nic nie wiemy…
Polecam wszystkim miłośnikom kryminałów, na pewno się nie zawiedziecie!!!

Ana


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz