13 kwietnia

"Reguła myśli" James Dashner - recenzja

"Reguła myśli" James Dashner - recenzja
Tytuł: "Reguła myśli"
Autor: James Dashner
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Albatros
cykl: doktryna nieśmiertelności, tom 2


Książka Jamesa Dashnera "Reguła myśli" to druga część cyklu doktryna nieśmiertelności. Zakończenie pierwszego tomu sprawiło, że byłam bardzo ciekawa dalszego ciągu tej historii. Sytuacja zrobiła się nieciekawa, kiedy Michael zorientował się, że jest... tworem!, czyli programem komputerowym umieszczonym w ludzkim ciele. 
Teraz nasz bohater budzi się na Jawie, w ciele zupełnie mu obcego człowieka, nastolatka Jacksona Portera. Chłopak musi odnaleźć dwójkę towarzyszy, Sarę i Brysona, ale to nie jest takie proste, gdyż nigdy nie spotkali się na Jawie. Wszystkie spotkania odbyli w VirtNecie, grając w różne gry, a ostatnio - śledząc Kaine'a. Gdy udaje mu się odnaleźć Sarę, zostają uprowadzeni jej rodzice. Tymczasem agentka Weber przekonuje ich, że tylko oni są w stanie uratować świat przed zagładą, gdy twory zajmą miejsce ludzi... 
Trójka przyjaciół przeżywa wiele przygód wchodząc do gier przez VirtNet, aby wytropić cyberterrorystę i pomóc SVN, instytucji zajmującej się bezpieczeństwem w świecie wirtualnym. Ostateczna rozgrywka ma nastąpić w grze "Głębia życia", ale czy wszystko pójdzie zgodnie z planem? 

Polecam tę powieść wszystkim miłośnikom literatury fantastycznej i nie tylko. Autor trzyma czytelnika w napięciu i niepewności do ostatniej strony, a ten drugi niczego nie może być pewny. Zakończenie mocno zaskakuje!

Kasia


10 kwietnia

"Marta Patton i klątwa Jokasty" Alex Hunter - recenzja

"Marta Patton i klątwa Jokasty" Alex Hunter - recenzja
Tytuł: "Marta Patton i klątwa Jokasty"
Autor: Alex Hunter [Aleksander Minkowski]
Gatunek: literatura młodzieżowa, kryminał, sensacja
Liczba stron: 175
Wydawnictwo: Siedmioróg
seria: Tropiciele Złoczyńców

Marta, Filip i Patryk postanawiają spędzić kilka wakacyjnych dni pod namiotem. Choć planowali ruszyć w Tatry, Marta namówiła przyjaciół na wyjazd w Karkonosze. Czy to przypadek? A może dziewczyńskie "widzimisię"? Nie do końca, choć nasza bohaterka początkowo nie wyjawiła chłopcom, dlaczego upiera się na nową lokalizację. Tymczasem usłyszała ona o wybuchu na poligonie i wielu tajemniczych zachorowaniach niedaleko jednej z karkonoskich wsi. Przywódczyni Tropicieli Złoczyńców nie byłaby sobą, gdyby nie postanowiła rozwikłać tej zagadki. Czy objawy mieszkańców są związane z eksplozją na poligonie? A może winne są eksperymenty na farmie doświadczalnej pana Brambora, mające na celu wyhodowanie tropikalnej roślinności w naszym klimacie? To tylko dwie hipotezy, ale jest jeszcze trzecia - dość przerażająca, w okolicy bowiem ludzie opowiadają o klątwie Jokasty... Jak to z plotkami bywa, czego ludzie nie wiedzą, to sobie domyślą. Jednak, czy na pewno nie ma w tej plotce ziarenka prawdy? Okoliczni mieszkańcy są przekonani, że pan Brambor, właściciel tajemniczej farmy, kupił tę posiadłość, by odnaleźć mityczną Tarczę Jokasty. Jednak mężczyzna zarzeka się, że to nieprawda i zleca Marcie rozwiązanie zagadki. Podejrzewa, że to jego konkurent w drodze do nagrody Nobla próbuje zniszczyć jego osiągnięcia. Marta podejmuje wyzwanie. Tropiciele ruszają do akcji sprawdzając metodycznie wszystkie hipotezy. 
Co się wydarzyło podczas śledztwa? Dlaczego Patryk został zatrzymany przez wojsko? Co straszy na niezamieszkanym piętrze dworku pana Brambora? Po czyjej stronie jest Karl Schtoltz? Kto i dlaczego zginął rozjechany na miazgę i z jakiego powodu trójka detektywów prawie utonęła w bagnie? To tylko kilka pytań, które pojawiają się podczas lektury. 
Akcja powieści jest wartka. Wciąż coś się dzieje i naprawdę trudno przewidzieć, co wydarzy się za chwilę. Przyznam, że choć książka jest cienka, to dzieje się w niej tyle, co w grubym tomiszczu. Polecam na spokojny wieczór w domu. Nie będziecie się nudzić!

Zoja



08 kwietnia

"Staszek i smocza przygoda" Tomasz Duszyński - recenzja

"Staszek i smocza przygoda" Tomasz Duszyński - recenzja
Tytuł: "Staszek i smocza przygoda"
Autor: Tomasz Duszyński
Gatunek: literatura dziecięca i młodzieżowa, fantastyka
Liczba stron: 270
Wydawnictwo: Paperback
seria: Staszek i..., tom 2



Druga powieść o przygodach chłopca imieniem Staszek autorstwa Tomasza Duszyńskiego. Nie jestem zwolenniczką czytania książek poza kolejnością ustaloną przez autora, ale w tym przypadku można to pominąć. Głównym i zarazem tytułowym bohaterem jest Staszek Wolski który razem z przyjaciółmi: Karolem, Antkiem i Tao przeżywają niezwykłą przygodę związaną z podróżami w czasie oraz z ostatnimi smokami. 
Staszek i Karol, robiąc porządki na strychu, zostają wciągnięci przez magiczny kufer i lądują w latach 70. ubiegłego wieku w Chinach, gdzie nie z własnej woli zostają wplątani w niezapomnianą przygodę i spotykają wyglądającą znajomo Tao. Niedługo potem w naszym świecie Antek domyśla się, dlaczego jego przyjaciele zniknęli, rusza im na pomoc, ale ląduje w sadzawce przy domu starego mistrza, który... 

Powieść jest skierowana do młodszych nastolatków, dla mnie jako dla czytelniczki z większym doświadczeniem stanowiła niewymagającą, przyjemną lekturę. W książce występuje narracja trzecioosobowa, jest wiele krótkich rozdziałów, które mają małe ciekawe ilustracje nad tytułami. W tekście występuje wiele zabawnych dialogów oraz mądrych sentencji mających na celu przekazanie ważnych wartości, dotyczących między innymi przyjaźni. Polecam młodszym czytelnikom i nastolatkom.

Julia


06 kwietnia

"Potem" Rosamund Lupton - recenzja

"Potem" Rosamund Lupton - recenzja
Tytuł: "Potem"
Autor: Rosamund Lupton
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 397
Wydawnictwo: Świat Książki



Pewnego dnia, podczas zawodów sportowych, wybucha pożar w jednej z prywatnych szkół w Londynie. Niestety, podczas gdy wszyscy byli na zewnątrz, na boisku, jedna siedemnastolatka znajdowała się akurat w szkole, a dokładnie w pracowni plastycznej. Dziewczyna miała na imię Jenny. Jej matka, Grace, zaalarmowana nieobecnością córki, wbiega do płonącego budynku i nie zważając na płomienie oraz duszący dym, na własną rękę próbuje dostać się do Jenny. Gdy udaje jej się do niej doczołgać, osłania ją swoim ciałem, a sama dostaje kawałkiem belki spadającej z sufitu prosto w głowę. Traci przytomność i zapada w śpiączkę. Grace budzi się niedługo później w szpitalu z okropnym uczuciem niemocy. Nie może ruszać swoim fizycznym ciałem, ale potrafi je "opuścić" i będąc czymś na kształt ducha poruszać się po szpitalnych korytarzach. Od razu po przebudzeniu chce dowiedzieć się, co stało się z jej córką. Co ciekawe, gdy weszła do jej sali, zobaczyła Jenny skuloną pod ścianą, ale nie było to jej ciało. Ona również była "duchem". Materialna Jenny leżała na łóżku i z tego, czego dowiedziała się matka dziewczyny, miała ona poparzenia drugiego stopnia. W szpitalu pojawia się również ojciec siedemnastolatki i jej ciotka, która jest policjantką i która nie wierzy, że pożar wybuchł przypadkowo...
Wkrótce przypuszczenia ciotki zostają potwierdzone. To było podpalenie.
Pierwsze podejrzenia padają na nauczyciela, który jakiś czas temu został zwolniony z pracy, prawdopodobnie bezpodstawnie. Ale żeby nie było łatwo, kolejnym podejrzanym jest... no właśnie, nie wiadomo kto. Jenny jakiś czas temu była prześladowana. Obraźliwe listy, wyzwiska i głupie psikusy to tylko niewiele z tego, co musiała znosić nastolatka. Niestety, autor tych przykrości nigdy się nie ujawnił, a rodzina Jenny o wszystkim zapomniała.
Pewnego dnia serce Jenny przestaje bić, a dziewczyna niezwłocznie zostaje reanimowana. Na szczęście udaje się ją uratować, ale pojawiają się nowe problemy... Jak się okazało, serce Jenny zostało poważnie uszkodzone i lekarze nie dają jej szans na powrót do zdrowia. Jedynym ratunkiem jest przeszczep, ale znów nie ma czasu na szukanie dawcy, dziewczynie nie zostało go dużo. Jedynym pomysłem lekarzy jest przeszczepienie serca Grace, która nie wiadomo, czy się kiedykolwiek wybudzi ze śpiączki. Ojciec Jenny, a zarazem mąż Grace, ma bardzo trudną decyzję do podjęcia. Nie wie on jednak o tym, że Grace wszystko słyszy i sama podjęła już decyzję... I znów okazuje się, że zatrzymanie akcji serca nastolatki mogło nie być przypadkiem. Kabelek był odłączony od aparatury kontrolującej stan dziewczyny.
W międzyczasie pojawia się kolejny podejrzany, a jest nim... Addie, ośmioletni brat Jenny, ale czy dziecko, które nigdy nie sprawiało problemów, które jest zawsze spokojne i broni niewinnych, może perfidnie w dniu swoich urodzin podpalić szkołę, wiedząc, że w środku znajduje się jego siostra?


No! To się rozpisałam. Książka, nie ukrywam, jest bardzo wciągająca. Akcja toczy się w zawrotnym tempie i na jaw wychodzą coraz to nowe tajemnice, skrywane przez bohaterów. Uważam, że bardzo ciekawym pomysłem było pisanie z perspektywy głównej bohaterki, która w sumie nie miała żadnego wpływu na toczące się śledztwo. Poza tym w książce bardzo dobrze odzwierciedlone są uczucia, które Grace żywi do Jenny, swojego męża oraz Addiego. Mnie osobiście bardzo się podobała i polecam ją wszystkim czytelnikom, którzy lubują się w tego typu literaturze. Zapraszam do czytania! :)

Ksenia


06 kwietnia

"Staszek i straszliwie... pomocna szafa" Tomasz Duszyński - recenzja

"Staszek i straszliwie... pomocna szafa" Tomasz Duszyński - recenzja
Tytuł: "Staszek i straszliwie... pomocna szafa"
Autor: Tomasz Duszyński
Gatunek: literatura dziecięca i młodzieżowa
Liczba stron: 348
Wydawnictwo: PAPERBACK
seria: Staszek i straszliwie..., tom 1 


Fabuła powieści Tomasza Duszyńskiego jest bardzo pomysłowa. Czytało mi się szybko i przyjemnie. Poza tym nie bez znaczenia pozostaje fakt, że książka aż kipi humorem. Duszyński jest dziennikarzem i autorem książek o tematyce fantastycznej, więc i do tej historii dorzucił elementy magii. Czy wyszło to na dobre powieści i jej bohaterowi, Staszkowi? Każdy musi sam to ocenić. By zachęcić, zaciekawić, uchylę rąbka tajemnicy...
Rodzice Staszka, głównego bohatera, właśnie kupili stary dom w jakimś mieście. Oczywiście, wiązało się to z przeprowadzką, pozostawieniem kolegów i zmianą szkoły. Nie jest to dla niego zbyt przyjemne doświadczenie. Nikt przecież nie lubi być wyrywany ze swojego "świata". W nowej szkole trafia jednak na ciekawy, eksperymentalny program edukacyjny. Troje uczniów z każdej klasy rywalizuje między sobą w różnych dyscyplinach, naukowych albo sportowych. Staszek, traktowany przez nowych kolegów jako obcy, bardzo chce wziąć udział w tych rozgrywkach, ale jak to zrobić, skoro jeszcze nie wyrobił sobie "marki" wśród nowych kolegów? Na szczęście jednak nie poddaje się i trzyosobowa grupa z jego udziałem powstaje. Czy chłopcy stworzą zgraną drużynę i wygrają szkolne zmagania? Jakie czekają ich zadania? Nie zdradzę. Na pewno emocji nie zabraknie, a dialogi nie raz sprawią, że uśmiechniecie się podczas lektury. Napiszę tylko, że poznamy wyniki rozgrywek, ale to wcale nie będzie koniec tej historii... A co z szafą? No... jest :-) Tytułowa szafa stoi w pokoju Malwiny, siostry Staszka i jest, najprościej mówiąc, stara i dość wyjątkowa. To z nią związana jest magia występująca w tej książce. Jeśli jest taka potrzeba, można poprosić o pomoc kogoś, kto... z niej po prostu wyjdzie. 
Podczas lektury zwróciłam uwagę na to, że wreszcie ktoś nie wyeksponował wątku miłosnego, tylko lekko go zarysował. Podobało mi się również to, że autor w usta bohaterów włożył wiele cennych uwag, porad życiowych i "złotych myśli", które w bezbolesny sposób przyswoją sobie nastoletni czytelnicy.
Książkę czyta się z przyjemnością i muszę przyznać, że jestem ciekawa, co będzie w kolejnym, zapowiedzianym na końcu tomie. 

Brydzia


05 kwietnia

"W sieci umysłów" James Dashner - recenzja

"W sieci umysłów" James Dashner - recenzja
Tytuł: "W sieci umysłów"
Autor: James Dashner
Gatunek: fantastyka
Liczba stron:383
Wydawnictwo: Albatros
cykl: Doktryna śmiertelności, tom 1


Książka Jamesa Dashera "W sieci umysłów" to powieść fantastyczna. Główny bohater ma na imię Michael i jest szesnastolatkiem, który większość czasu poświęca grom w wirtualnej rzeczywistości VirtuNetu. Poznaje tam dwójkę przyjaciół, Brysona i Sarę. Podróżują razem po Ścieżce, aby dotrzeć do Świętego Jaru i unieszkodliwić Kaine'a, który zagraża ludzkości przenikając do umysłów graczy i doprowadzając ich do samobójstw. W bezpiecznym do tej pory wirtualnym świecie robi się naprawdę niebezpiecznie. Michael, wezwany przez agentkę Weber, staje się tajnym agentem, gdyż jest jednym z najlepszych hakerów. W trójkę pokonują wiele światów, ale czy uda im się osiągnąć cel? Co się stało z rodzicami Michaela? Kim tak naprawdę jest Kaine? Przeczytaj, a wszystko stanie się jasne. 
Osobiście nie przepadam za literaturą fantastyczną, ale ta książka jest dobrze napisana. Nie pozwala, aby czytelnik, który ją rozpoczął, nie przeczytał jej do końca. Jest to pierwszy tom cyklu, który "pobudza apetyt" i zachęca do sięgnięcia po drugi. Polecam. Miłej "konsumpcji", na pewno się nie zawiedziecie. Obecnie technika i świat wirtualny wkraczają w nasze życie i pochłania nas bez reszty. Każdy, kto przeczyta tę książkę rozmyśla, czy ta fikcja nie jest przypadkiem naszą realną przyszłością. Przerażające? A być może - prawdziwe!

Kasia


04 kwietnia

"Wigilijne psy i inne opowieści" Łukasz Orbitowski - recenzja

"Wigilijne psy i inne opowieści" Łukasz Orbitowski - recenzja
Tytuł: "Wigilijne psy i inne opowieści"
Autor: Łukasz Orbitowski
Gatunek: opowiadania
Liczba stron: 476
Wydawnictwo: Sine Qua Non


"Wigilijne psy i inne opowieści" Łukasza Orbitowskiego to zbiór opowiadań, których akcja rozgrywa się gdzieś w Polsce, ale czy naprawdę? 
Jest to zbiór historii jak dla mnie szalonych, przerażających i niosących w każdym z tekstów śmierć, morderstwa i przemoc. Czytając te opowiadania dowiadujemy się o pociągu, który żyje i pomaga pasażerom, gdy przebywa w nim szaleniec-morderca. W innym z opowiadań czytamy, że giną taksówkarze wiozący tajemniczego pasażera. Mamy również blok, w którym dochodzi do bratobójczej sprzeczki i lokatorzy zostają wplątani w konsekwencje tej zbrodni. Opowiadanie tytułowe zaś przedstawia nam ojca, który ginie, kiedy próbuje utopić dwa szczeniaki. Syn sierota zostaje bez ojca, za to w Wigilię odwiedzają go dwa psy... Koniec opowiadania, no cóż, może to happy end, ale jak dla mnie, wieje grozą. Najbardziej podobało mi się opowiadanie "Lombard", gdzie mogłam się doszukać pozytywnych zachowań głównego bohatera, któremu dobra materialne nie przysłoniły tego, co ważne w życiu i czego nie da się kupić. 
Opowiadania są mroczne i mogą odstraszyć, ale warto poznać całość, by dostrzec ogromną wyobraźnię autora. Książka momentami mnie przygnębiała, ale pozytywne fragmenty pojawiały się jak "światełko w tunelu". Na pewno nie jest to książka dla wszystkich i raczej dla starszych czytelników. Mimo to polecam.

Kasia



04 kwietnia

"#me", Joanna Fabicka - recenzja

"#me", Joanna Fabicka - recenzja
Tytuł: "#me"
Autor: Joanna Fabicka
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron:
Wydawnictwo: YA!, Grupa wydawnicza Foksal

"Zawsze jest jakieś jutro..."


Muszę przyznać, że okładka mnie nie zachęciła. Umieszczona na niej dziewczyna jest "komputerowa", z dziwnie wykręconą szyją... Ale postanowiłam nie oceniać książki po okładce i rozpoczęłam lekturę. Czy było warto?

Bohaterką powieści jest piętnastoletnia Sara. Jej obraz siebie bynajmniej nie jest pozytywny. Za gruba, zbyt beznadziejna, żeby ktoś ją polubił i za brzydka, żeby się spodobać jakiemuś chłopakowi. Kompleksów całe mnóstwo jak na jedną osobę, a do tego matka dorzuca swoje trzy grosze przy każdej nadarzającej się okazji... Dziewczyna nie ma lekko w elitarnym liceum pełnym snobistycznej, bogatej młodzieży. W jej domu brak wsparcia, bo matka, niestabilna emocjonalnie dziennikarka, trochę za często zagląda do butelki i co rusz krytykuje córkę. Mieszkają we dwie, a każde pytanie o nieobecnego w życiu Sary ojca kończy się awanturą. Matka spędza czas na nieustających imprezach, przez co nastolatka jest zdana na samą siebie, a w lodówce najczęściej znajduje tylko światło... Niejednokrotnie bohaterki zamieniają się rolami. To Sara ratuje matkę z opresji, szuka w barach, błaga żeby nie piła, próbuje normalnie żyć, marzy o zwyczajnym, domu z ciepłym obiadem i prawdziwą rodziną, która wesprze w trudnych chwilach. Tymczasem jej rzeczywistość jest zupełnie inna... Ponieważ pieniędzy brakuje nawet na zwykłe tenisówki, Sara od początku roku szkolnego nie ćwiczy na w-fie. Przez rówieśników ze szkoły postrzegana jest jako freak, outsiderka w powyciąganych ciuchach i ciężkich martensach. Wszystko jest nie tak, jak być powinno, a to, że Sara jakoś sobie mimo wszystko radzi w tej sytuacji świadczy o jej wyjątkowej dojrzałości. Jednak, ileż można???
W życiu dziewczyny, która nie wierzy już w żadną pozytywną zmianę, pojawia się jednak kilka przełomowych sytuacji. Pewnego dnia poznaje Stefana i jego psa, Żula. Nie mija wiele czasu, a w jej życiu znajduje miejsce przystojniak o dość niecodziennym imieniu, Nicolas, pseudo Józek. Obserwujemy proces zakochania, ale nie jest to zwykła cukierkowa love story prosto z bajki o Kopciuszku. Joanna Fabicka opowiedziała nam historię tego związku w wyjątkowo ciepły i zabawny sposób, choć nie jest to opowieść wolna od smutnych emocji. 
W życiu dziewczyny zaczyna się sporo dziać, kiedy na jedną z lekcji przychodzi do jej klasy pewien gość. Zdziwienie Sary jest ogromne, bo okazuje się, że to Stefan z niecodzienną prośbą o wolontariacką pomoc w świetlicy środowiskowej dla dzieciaków, które nie mają się gdzie podziać. Robi się jeszcze ciekawiej, kiedy Sara, niezadowolona, bo Stefek wskazał ją do tego zadania, zastaje w świetlicy... Józka. On zgłosił się na ochotnika. 
Co jeszcze się wydarzy? Nie mogę opowiedzieć wszystkiego, ale w telegraficznym skrócie: ktoś zginie, ktoś ucieknie z miejsca wypadku, ktoś poszukiwany znajdzie się na cmentarzu... Zaintrygowałam? Mam nadzieję, że bardzo.
Uprzedzam, że nie jest to łatwa historia. Momentami nawet nie jest przyjemna, ale czyta się ją świetnie. Wciąga, porusza różne pokłady emocji i zmusza do myślenia. Mogę spokojnie powiedzieć, że od pierwszej strony żyłam życiem Sary. Jeśli lubisz lektury, które w jednej chwili mogą zawładnąć Twoim czasem - polecam.    


Zoja




01 kwietnia

"Miłość na krawędzi" Sophie McKenzie - recenzja

"Miłość na krawędzi" Sophie McKenzie - recenzja
Tytuł: "Miłość na krawędzi"
Autor: Sophie McKenzie
Gatunek: literatura młodzieżowa
Ilość stron: 251
Wydawnictwo: Akapit Press



"Miłość na krawędzi" to czwarta i zarazem ostatnia część serii opowiadającej historię River i Flynna. Pierwsze dwa tomy wspominam bardzo ciepło. Poruszały częste we współczesnym świecie problemy, takie jak bieda, alkoholizm czy skłonność do nadmiernej agresji, a jednak były również lekkie i przyjemne w lekturze. Bardzo ceniłam w nich realizm i prostotę - pozwalało to lepiej wczuć się w całą historię. Niestety trzecia część nie przypadła mi do gustu, była jak dla mnie zbyt monotonna, ale mimo to postanowiłam dać tej serii jeszcze jedną szansę. Czy było warto? Przekonajmy się.

Odkąd Flynn odszedł minęło prawie pięć miesięcy. River wciąż mieszka ze swoim ojcem w komunie i usilnie próbuje zapomnieć o byłym chłopaku. Chodzi do szkoły, pomaga w codziennych pracach na farmie i udaje przed innymi, że wszystko z nią już w porządku. Całkiem dobrze sobie radzi, dopóki nie otrzymuje zaproszenia na ślub siostry Flynna, na którym chłopak oczywiście również będzie. Dziewczyna jest przekonana, że już się z niego "wyleczyła", a ich ponowne spotkanie tylko to potwierdzi. River kupuje więc wyzywającą sukienkę i ochoczo rusza zrealizować swój plan, mimo iż jej przyjaciele tego nie pochwalają. Rzecz jasna nic nie idzie po jej myśli i na widok Flynna jej serce znów zaczyna mocniej bić. Bohaterowie spotykają się później jeszcze kilka razy, dawne uczucia odżywają, jednak szybko okazuje się, że chłopak wplątał się w poważne kłopoty, a przez niego również River jest w niebezpieczeństwie. Oboje postanawiają zawalczyć o siebie nawzajem i wspólną przyszłość.

"Miłość na krawędzi" jest zarazem lepsza i gorsza od swoich poprzedniczek. Można ją podzielić na części, gdzie nic się nie dzieje i dzieje się aż nadto. Z początku monotonna, później świetnie trzyma w napięciu. Główna bohaterka, River, irytowała mnie jak nigdy, Flynn za to rozczulał swą nagłą szczerością, zrozumieniem i troską o ukochaną. Nie potrafię jednak pojąć, w jaki sposób autorka przeszła od nastoletniego zauroczenia, szkolnego życia i castingu do "Romea i Julii" przedstawionych w pierwszym tomie, do mafii, strachu, gróźb i walki o przeżycie. Moim zdaniem seria bardzo wiele na tym straciła. To tak, jakby "Miłość na krawędzi" była zupełnie inną powieścią, gdzie nie zmieniły się jedynie imiona bohaterów.

Gdybym miała podsumować fabułę całej serii w jednym zdaniu, napisałabym, że jest to historia dwojga młodych ludzi, którzy wciąż się schodzą i rozchodzą. Na początku jednak autorka przedstawia to wyjątkowo delikatnie i realistycznie - z pewnością niejedna nastolatka doświadczyła niemal identycznych sytuacji! Później niestety wszystko wydaje się być wymuszone i przerysowane. W ostatnim tomie główna bohaterka z racjonalnej dziewczyny zamienia się niekonsekwentną, niezdecydowaną i niedojrzałą nastolatkę, co niesamowicie utrudnia czytanie. Sama autorka odbiega od przyjętych początkowo motywów i niemal całkowicie zmienia sens pisanej powieści.

Odpowiadając na zadane wcześniej pytanie: nie, chyba nie było warto. Jeżeli naprawdę chcecie poznać historię miłości River i Flynna to zdecydowanie polecam dwa pierwsze tomy serii, do pozostałych zaglądacie na własną odpowiedzialność ;-)


Edelline


01 kwietnia

"Krawcowa z Dachau" Mary Chamberlain - recenzja

"Krawcowa z Dachau" Mary Chamberlain - recenzja
Tytuł: "Krawcowa z Dachau"
Autor: Mary Chamberlain
Gatunek: literatura piękna, historia, II wojna światowa
Liczba stron: 324
Wydawnictwo: Świat Książki

„Londyn, wiosna 1939 roku. Osiemnastoletnia Ada Vaughan, piękna i ambitna szwaczka, podjęła pracę. W wyniku przypadkowego spotkania z tajemniczym Stanislausem von Liebenem Ada nagle trafia do świata przepychu i romansów. Kiedy ukochany proponuje jej wycieczkę do Paryża, pozostaje ślepa na sygnały ostrzegawcze o wojnie na kontynencie: oto dla niej szansa na nowy początek…”

Adę Vaughan, główną bohaterkę książki, poznajemy, gdy ma dopiero 19 lat. Jest to młoda, piękna i bardzo zdolna dziewczyna. Dziewczyna, która marzy o wielkiej karierze, ale i o wielkiej miłości. Taktowna, dobrze wychowana i skromna panienka, która dorastała w licznej i ubogiej rodzinie, a zatem docenia czym jest praca i możliwość zarabiania pieniędzy. Pewnego dnia panna Vaughan wracając z pracy spotyka przystojnego młodzieńca, który przedstawia się jako Stanislaus von Lieben. Przystojny, bogaty, szarmancki… Oto ucieleśnienie marzeń dziewiętnastoletniej dziewczyny. Czytelnik staje się świadkiem narodzenia czegoś pięknego. Miłości, przyjaźni, spełniania się marzeń.
Jednym z największych marzeń Ady była podróż do Paryża - miasta mody. Stanislaus spełnia marzenie dziewczyny i latem 1939 roku wyjeżdżają do Francji. Mimo, iż są ostrzegani, że istnieje ogromne prawdopodobieństwo wybuchu wojny, nie rezygnują ze swoich planów. Paryż jest cudowny. Kawiarnie, salony mody… Niestety! To, co od dawna było tylko plotką, staje się rzeczywistością. Wybucha wojna. Kochankowie nie mają możliwości powrotu do Anglii, muszą poradzić sobie na obcej ziemi w tym bardzo trudnym czasie. Ale przecież są młodzi, przecież mają siebie, na pewno przetrwają, przecież wojna nie potrwa długo… Jakże się mylili!!!


Historia, którą opisuje Mary Chamberlain nie jest powieścią miłosną, którą można sobie przeczytać po pracy przy filiżance kawy. Nie powoduje, że czytamy, aby odstresować się. Jest to bardzo mocna książka. Tragiczny los bohaterów uzmysławia nam, jak ciężki był to okres. Tematyka drugiej wojny światowej jest ostatnio bardzo "modna", powstaje wiele tekstów. Niektóre oparte na faktach, inne opisujące historie fikcyjne. Większość z nich dotyczy losu tych, których ta wojna najbardziej dotknęła: Żydów, Holokaustu, obozów koncentracyjnych… ale nie „Krawcowa z Dachau”. Jest to zupełnie inna książka. Adzie bowiem udaje się przeżyć ten jakże trudny czas, ale nie jest już sobą. Bo, czy po takich wydarzeniach, po tym co się widziało, po tym, gdy było się traktowanym gorzej od zwierzęcia, można żyć? Tak po prostu żyć? Wymazać przeszłość i zacząć wszystko od nowa? Los Ady jest tragiczny, ale takich osób jak bohaterka książki było bardzo dużo. Osób, których najlepsze lata przypadły na ten okrutny czas, na lata 1939-1945. Pokolenie stracone, młodzi ludzie, często nawet jeszcze dzieci, które powinny chodzić do szkoły, bawić się i spotykać z przyjaciółmi, a nie walczyć o przeżycie. Czy Ada, mimo wszystko, poradzi sobie? Czy będzie potrafiła zapomnieć o przeszłości i z podniesioną głową realizować swoje plany? Zachęcam do lektury, zapewniam, że będzie o czym myśleć po jej przeczytaniu…

Ana


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger