wtorek, 1 marca 2016

"Radio Armageddon" Jakub Żulczyk - recenzja

Tytuł: "Radio Armageddon"

Autor: Jakub Żulczyk
Gatunek: literatura piękna, proza polska
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Świat Książki 


„Armageddon” to właściwe słowo

Powiem szczerze, ta książka jest dziwna.
Nie wiem, czy "Radio Armageddon" to jedna z tych lektur, do których trzeba dorosnąć, czy może jedynie prowokacja, która, szczerze powiedziawszy, jakoś specjalnie mną nie wstrząsnęła. Już od pierwszych stron książki wiedziałam, że łatwo nie będzie. Opisów jest dużo. Za dużo, autor sili się na wymyślanie coraz to dziwniejszych, bardziej obrzydliwych lub „prowokujących” porównań i metafor, które aż zgrzytają w zębach i są momentami (nie zawsze, bo bez niektórych ta książka nie byłaby dobrą książką) całkowicie zbędne. Gdyby wywalić część tych „smaczków”, to książka pewnie straciłaby jakieś 100 stron i uwierzcie mi, wyszłoby jej to na dobre. Ktoś może się ze mną nie zgodzić, obstając przy tezie, że to właśnie takie fragmenty nadają książce charakteru... Cóż, może i tak jest, ale wcale nie zmienia to faktu, że do mnie taki styl zwyczajnie nie trafia.
Ale przejdźmy do fabuły.
Akcja książki skupia się wokół czwórki nastolatków: Nadziei, Gnata, Cypriana i Szymona. Każda z tych osób jest inna i na swój sposób niepowtarzalna. Początkowo tworzą oni całkiem zgraną grupę. Postanawiają założyć zespół punk rockowy o nazwie „Radio Armageddon”. Liderem grupy jest Cyprian, który pewnego dnia pojawia się w szkole, do której uczęszczają pozostali bohaterowie, i już właściwie pierwszego dnia znajduje z nimi wspólny język. Historie, jakie budują jego wizerunek, sprawiają, że chłopak staje się dla wszystkich bardzo interesującą postacią. Cypriana można podsumować właściwie jednym słowem: buntownik. Nie może on znieść panujących obecnie porządków oraz prezentowanych przez młodych ludzi postaw, więc założenie zespołu wydaje się świetnym pomysłem, by za jego sprawą wpływać na masy.
Kariera grupy kończy się w momencie, gdy Cyprian nieoczekiwanie znika.
Po przeczytaniu książki byłam pełna tak sprzecznych emocji, że nie wiedziałam, jak przelać je na papier. Bo z jednej strony, lektura nie jest zła, jakiś tam głęboko zakopany przekaz posiada, ale ci wszyscy bohaterowie... Chcąc nie chcąc, zdecydowałam się zapoznać się z opiniami innych recenzentów i wtedy uderzył we mnie chór głosów mówiący, że książka jest niemożliwie prawdziwa. No... nie do końca. Bo może i rzeczywiście wielu z nas, podobnie jak postacie w powieści, ma problem z odnalezieniem się w otaczającym nas świecie. Nie chcemy poddać się rutynie i żyć według scenariuszy proponowanych nam przez społeczeństwo. Myślę, że autor próbował przedstawić nam coś na kształt walki o możliwość samodzielnego kierowania swoją egzystencją i odchodzenia od utartych norm, ale zrobił to w taki sposób, że absolutnie nie odnajduję w książce cienia realizmu. Pełna jest ona bowiem wzorców, których brakuje w MOIM świecie. Bardzo dobrze pamiętam czasy, gdy sama byłam młodsza i uczęszczałam do liceum. Było to... no, ze dwa lata temu. I kiedy tak chodziłam sobie do szkoły średniej, to różnych ludzi spotykałam i z różnymi dziwnymi sytuacjami niejednokrotnie miałam styczność, ale i tak, czytając książki takie jak „Radio Armageddon”, zaczynam się zastanawiać, czy ja aby nie byłam chowana przez rodziców i innych opiekunów pod niewidzialnym kloszem? Czy tacy ludzie, jak ci opisywani w lekturze, naprawdę istnieją? Czy są to jedynie mocno przerysowane wyobrażenia i stereotypy o współczesnej zbuntowanej młodzieży, która kierowana jest przez najniższe instynkty wpisane w biologię człowieka.
Kilka razy podczas czytania „Radia” przypominały mi się fragmenty „Skowytu” Ginsberga. Pewnie dlatego, że Allen też specjalnie nie przebierał w słowach pisząc swoje wiersze. I, mimo że dzieła bitników, generalnie uważa się za pełne patologii i wyolbrzymień, to i tak wydają mi się bardziej realne i prawdziwe (choć nierzadko powstawały w szale narkotycznych uniesień) niż obecnie recenzowana przeze mnie lektura.
Tyle ode mnie, resztę zostawiam innym odbiorcom.


Thea



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz