środa, 30 stycznia 2013

"Kto wiatr sieje" Virginia C. Andrews - recenzja

Nie mogłam się już doczekać czwartej części serii napisanej przez Virginię C. Andrews. Poprzednie tytuły - "Kwiaty na poddaszu", "Płatki na wietrze" i "A jeśli ciernie" - czytało mi się tak dobrze, że prawie gryzłam, kiedy ktoś mnie odciągał od lektury. 
Przed wydaniem wspomnianych wyżej tomów sprawdzałam ich recenzje i muszę przyznać, że wiele z nich nie było zachęcających. Pojawiły się określenia, że nudna, że fabuła naciągana, że za długie opisy, ale uważam, że wszystko zależy od samego czytelnika i tego, czego on oczekuje od danej książki. Mnie pomysł na fabułę spodobał się już od pierwszego tomu i z niecierpliwością czekałam na kolejne. Cała seria to pięć tomów, zatem teraz, równie niecierpliwie, jak poprzednio, czekam na ostatni

Czwarta część zaczyna się w chwili, kiedy Bart, syn Cathy i Chrisa, ma otrzymać w spadku posiadłość Foxworthów po zmarłej babci Corrine. Młodzieniec przygotowuje olbrzymie przyjęcie urodzinowe i wprost nie może doczekać się chwili, kiedy przejmie cały, ogromny, majątek. Jakież jest jego rozczarowanie, kiedy okazuje się, że według testamentu babci, większością rodowego spadku będzie wciąż zarządzał Chris... Wściekłość Barta jest wielka. Rani wszystkich wokoło, nie potrafiąc nawiązać prawdziwych relacji nawet z własną rodziną. Wydaje się być opętany jedną myślą - być jak Malcolm. Wprawdzie po leczeniu, któremu mężczyzna został poddany, lekarze uważają go za zdrowego, jednak z każdą kolejną opisaną sytuacją czytelnik ma co do tego coraz większe wątpliwości...
Na przyjęcie Bart zaprosił nie tylko Chrisa i Cathy. Wśród gości znalazł się także jego brat Jory z żoną Melodie, a także, adoptowana przez Cathy i Chrisa, Cindy. Nastolatka, początkowo zachwycona wspaniałą posiadłością, szybko zaczyna czuć się w niej, jak w więzieniu, a to za sprawą ciągłych uszczypliwych komentarzy Barta na temat jej zachowania czy wyglądu. Oczywiście, nie pozostaje mu dłużna... 
Atmosfera w tym domu bynajmniej nie przypomina rodzinnej sielanki. Można odnieść wrażenie, że wszelkie niesnaski generuje Joel Foxworth, który pojawia się w posiadłości po latach nieobecności, kiedy wszyscy uznali go już za zaginionego, i bezustannie miesza Bartowi w głowie. Sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej, kiedy podczas przyjęcia urodzinowego Jory ulega poważnemu wypadkowi. Czy to był przypadek? Czy wypadek ten będzie miał wpływ na jego taneczną karierę? I jak odnajdzie się w tym wszystkim reszta rodziny?  
Zachęcam do przeczytania wszystkich części, od początku. Uważam, że mimo kilku dość kontrowersyjnych wątków, powieść jest świetna i warta przeczytania.

K@te

Za książkę dziękuję 

         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz