poniedziałek, 28 stycznia 2013

„Czworo i kości” - Kazimierz Szymeczko - recenzja



Zacznę od tego, że mam pewną awersję do książek polskiego autorstwa. Zapewne zapytacie teraz „Dlaczego biorę się za recenzję czegoś, czego nie lubię?” i pomyślicie, że moja opinia o powieści może być nieprawdziwa, i omylna, ale tak nie jest. „Czworo i kości” opowiada o czymś, co może sprawić, iż zmienię nastawienie do polskich dzieł.
Książka napisana przez Kazimierza Szymeczko nie jest jakoś strasznie nowa - wydana została w 2011 roku, ale historia w niej opisana jest wyjątkowo „na czasie”. We współczesnym świecie nietrudno o nałóg papierosowy, uzależnienie od narkotyków, dopalaczy, a nawet od komputera. W tej powieści mowa jest o uzależnieniu od gier RPG i MMORPG, czyli od komputerowych fabularnych gier sieciowych i tych na płytach, które można zakupić w sklepie. Podejrzewam, że większość z Was pierwszy raz dowie się z tej książki o klasycznym RPG - takim, do którego nie jest potrzebny komputer, tylko wyobraźnia…

               „Jak tu wytłumaczyć matce, że na kilka godzin przenosimy się w inny świat? W takie miejsce, gdzie można być czarownikiem, rycerzem, wędrownym trubadurem, krasnoludem, elfem, hobbitem...

A wracając do książki, jest ona pisana z perspektywy szesnastoletniego „Wędrowca”, „Mistrza gry”, który właśnie zaczyna pierwszą klasę liceum. Wraz z Zosią, Kamilem i Patrykiem przedstawia on nam swój świat, a właściwie dwa światy: ten rzeczywisty i ten fantastyczny, wyimaginowany świat gry fabularnej. Nasi główni bohaterowie potrafią odnaleźć granicę między tymi dwoma wymiarami, jednak Tomek – ich nowy kolega z klasy - nie. Chłopak jest zagorzałym fanem gier sieciowych, utożsamia się on ze swoją wirtualną postacią, więc jej utrata jest równoznaczna z utratą siebie.

               „Ale w życiu, jeśli wyświetli się „game over” - nie ma bonusów, dodatkowych żyć i powtarzania levelu. Wszystko jest jednocześnie jednorazowe, ostateczne i niepewne.”

„Czworo i kości” to typowa powieść o trudach dorastania, uzależnieniach i próbach samobójczych, ale również o potrafiącej przetrwać wszystko przyjaźni.
Jak dla mnie, książka jest zdecydowanie za krótka, te 127 stron nie wyjaśnia wszystkich jej zagadek. Chciałabym się dowiedzieć, co stało się z Tomkiem - czy uwolnił się od Conana2711 (swojej postaci z gry) i jak wyglądały dalsze sesje klasycznego RPG prowadzone przez „Wędrowca”.

               „Życie nie ma ceny, szlachetny panie.
                       Edelline, 15 lat

Za ksżkę dziękuję Wydawnictwu Literatura

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz