środa, 29 lipca 2015

„Tak blisko...” Tammara Webber - recenzja

Tytuł: „Tak blisko...”

Autor: Tammara Webber
Gatunek: romans obyczajowy, literatura młodzieżowa, New Adult
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Jaguar
Moja ocena: 9/10



„Tak blisko...” jest zarówno książką tajemniczą, jak i pełną tajemnic. Przez moje słowa należy rozumieć, że tak naprawdę sięgając po nią, nie wiemy czego się spodziewać. Okładka naszpikowana jest intrygującymi hasłami, które zarazem mówią wszystko i nic. Z tego powodu, kiedy już raz znalazła się w moich rękach, nie byłam w stanie jej odłożyć. Teoretycznie wszyscy wiemy, że nie powinno się oceniać czegoś tylko po wyglądzie - zarówno ludzi, książek, jak i jedzenia, które może być pyszne mimo braku apetycznej formy - jednak często to właśnie pierwsze wrażenie decyduje o naszym podejściu i zachowaniu. Dlatego też tak bardzo cenię sobie książki, które potrafią przyciągnąć czytelnika, nie zdradzając zbyt wiele z fabuły, które są na tyle intrygujące, że mimo uprzedzeń do danego gatunku, schematu czy autora chcemy po nie sięgnąć. Taką właśnie powieścią jest „Tak blisko...”, która przyciągnęła mnie niczym światło żyjącą w ciemności ćmę.


Choć sam powyższy opis powinien skusić Was do sięgnięcia po książkę, to uchylę Wam rąbka tajemnicy i opowiem co nieco o przedstawionej w niej historii i biorących w niej udział bohaterach. Jacqueline jest młodą, zdolną dziewczyną, studentką, która dostosowała wszystkie swoje życiowe plany do chłopaka, który okazał się zwykłym chamem. Ona i Kennedy byli parą już w szkole średniej i nic nie wskazywało na to, że chłopak nagle postanowi z nią zerwać, by „móc się wyszaleć”. Dziewczyna zostaje na przysłowiowym lodzie, kiedy odsuwają się od niej przyjaciele i wszystkie plany na przyszłość tracą sens. Jej życie zamienia się w jeszcze większy koszmar, gdy pewnej nocy, po wyjściu z imprezy, zostaje napadnięta przez kolegę swojego byłego, którego celem jest gwałt. Szczęśliwym trafem zostaje uratowana, ale to wydarzenie nieodwracalnie zmienia jej los. Jacqueline nie potrafi uwolnić się od strachu, że napastnik wróci dokończyć to, co zostało mu przerwane. Jej wybawcą okazuje się być student, który chodzi na te same zajęcia z ekonomii co ona, lecz tak naprawdę dziewczyna nigdy nie zwróciła na niego uwagi. Co trzeba przyznać jest nieco dziwne, gdyż Lucas jest chodzącym ideałem - niebezpiecznie przystojny, inteligentny, silny, a zarazem troskliwy i opiekuńczy. To facet, o którym marzy każda dziewczyna. Nie ma żadnych wad, co może brzmieć nieco pretensjonalnie, ale tak naprawdę nie przeszkadzało mi to wcale podczas czytania. Rzecz jasna znajomość bohaterów nie kończy się tej pamiętnej nocy, ale rozwija się szybko i (jeżeli mogę to tak nazwać) „namiętnie”. Przy całej swej niezwykłości i wizerunku złego chłopca Lucas jest również nad wyraz tajemniczy, bohater ten bowiem ma wiele twarzy i nie jedno imię. Chorobliwie skrywa tajemnicę swojej przeszłości i nie tylko. Między innymi zataja, że jego obecność w pobliżu miejsca, w którym Jacqueline została zaatakowana, wcale nie była zupełnie przypadkowa...

„Miłość nie jest brakiem logiki. Jest logiką sprawdzoną i udowodnioną. 
Podgrzaną i wygiętą tak, 
by wpasowała się w kontury serca.”

„Tak blisko...” jest niczym tornado. Porywa nas w wir wydarzeń, tajemnic i emocji, nie dając nawet chwili wytchnienia. Z zapartym tchem czytałam niemal każde słowo, na przemian śmiejąc się i otwierając szerzej oczy z przestrachu. Jest to dość lekka lektura, bardzo szybka, przyjemna, idealna do odwrócenia uwagi od smętnej rzeczywistości. Dobrze napisana, językiem prostym do zrozumienia, nic dodać nic ująć. Szczerze polecam.



Edelline


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz