czwartek, 4 lipca 2013

"Angelologia" Danielle Trussoni - recenzja





„Angelologia” to debiut powieściowy amerykańskiej pisarki – Danielle Trussoni, która wielokrotnie publikowała w prestiżowych tytułach prasowych.

Decydując się na tę książkę, kierowałam się głównie wyglądem okładki (która jest naprawdę ładna), jak i opisem książki. Być może do przeczytania jej nakłoniły mnie również opinie innych. Pewnie także to, że na odwrocie książki zamieszczono krótkie, aczkolwiek zachęcające do sięgnięcia po książkę, zdanie: „Prawa filmowe sprzedane za milion dolarów!” (jeżeli faktycznie tak jest, być może film będzie lepszy od książki)…

Myślę, że te wszystkie czynniki znacznie wpłynęły na moją decyzję o wybraniu tejże książki. Ale przede wszystkim fakt, że od pewnego czasu interesuję się aniołami spowodował, że bez zastanowienia postanowiłam dowiedzieć się więcej o książce i przeczytać „Angelologię”.

Książka opowiada o odwiecznej walce Dobra ze Złem – walce ludzi i Nefilimów – pięknych stworzeń zrodzonych z ludzi i upadłych aniołów. Wśród ludzi istnieją Angelolodzy, osoby, które poświęciły się nauce o bycie anielskim. Nefilimy pragną jedynie życia wiecznego i władzy nad ludzkością. Jak nietrudno się domyślić, Angelolodzy nie chcą do tego dopuścić. W ten sposób oba gatunki ciągle toczą ze sobą wojnę. Głównym celem Nefilimów jest odnalezienie liry, która jest źródłem ich mocy. Muszą ją odnaleźć jak najszybciej, ponieważ ich moc, po kolejnych związkach ludzi z aniołami, słabnie z każdym pokoleniem –  zapadają na chorobę, która szybko doprowadza ich do śmierci, a ich potomkowie rodzą się słabi…  Główna bohaterka, Ewangelina, młoda mniszka w Klasztorze Świętej Róży, z pozoru zwykła, niczym nie wyróżniająca się od innych dziewczyna, powoli odkrywa tajemnice swojej rodziny, jak i starego klasztoru. A wszystko to dzięki przypadkowemu spotkaniu z mężczyzną, który szukał informacji właśnie w owym klasztorze. Młodzi ludzie nie wiedzą jednak, w co się wplątali…

Szczerze powiedziawszy, liczyłam na coś więcej – nie sądziłam, że książkę będę czytała tak długo i bez entuzjazmu. Autorka książki, co prawda, miała ciekawy pomysł na fabułę – walka Dobra ze Złem, które są przedstawione w postaci ludzi (z naciskiem na Angelologów) i Nefilimów, przeplatająca się z wątkami miłosnymi. Jednak sama „Angelologia” nie urzekła mnie tak, jak inne książki o aniołach. Być może jest to spowodowane moim młodym wiekiem, ale nie poczułam więzi z bohaterami, którzy wydali mi się zupełnie bez charakteru; nie wyróżniali się niczym szczególnym. Sama główna bohaterka wydaje się nijaka, bezbarwna. Nie chodzi o to, że jest związana z klasztorem, ale o to, że nie ma żadnych szczególnych cech, które odróżniłyby ją od innych postaci – tych mniej ważnych. Ponadto książka była bardzo przewidywalna; bez trudu można było domyślić się, jak wszystko się potoczy. Zostajemy także zasypani szczegółowymi wspomnieniami naszych bohaterów – co może naprawdę przytłaczać. Sama akcja toczy się głównie w przeszłości – najciekawsze momenty są zawarte właśnie w owych wspomnieniach, których jest stanowczo za dużo. Tak naprawdę nic szczególnego nie wydarzyło się w czasie teraźniejszym. Akcja była nużąca, nie doszukałam się niczego zaskakującego przez dobre czterysta stron, z wyjątkiem interesujących opisów wyglądu Nefilimów, a także cytatów z Biblii. Dopiero pod koniec książki wydarzenia nabrały tempa, jak i zwrotu akcji. Ale czy to na pewno dobry pomysł, aby zaciekawić czytelnika na sam koniec (jeśli w ogóle do niego dotarł i nie porzucił książki po pierwszych, naprawdę nużących, dwustu stronach)? Samo zakończenie także pozostawia dużo do życzenia, jednak otwiera furtkę na drugi tom…

Myślę, że „Angelologia” to połączenie historii, religii i powieści w jednej książce. I choć czytałam ją jakbym czytała lekturę szkolną – bez szczególnego zainteresowania - nie jest ona bardzo złą książką, ale na pewno nie zaspokoiła moich oczekiwań. Uważam, że autorka mogła nieco bardziej zaintrygować czytelnika i skupić się na teraźniejszości, a nie tylko na wspomnieniach bohaterów.

                                                                                                          ~Mizofobia



Za książkę dziękuję Wydawnictwu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz