poniedziałek, 4 marca 2013

„Po szóste nie odpuszczaj” Janet Evanovich - recenzja druga



Do przeczytania książki zachęciła mnie jej wyjątkowo „żywa” okładka, ciekawa obwoluta i oczywiście przyjemnie duża ilość stron. Dzięki tym trzem czynnikom już wiedziałam, że przeczytanie tego utworu będzie świetną zabawą.
Książka jest napisana w narracji pierwszoosobowej, co pozytywnie wpłynęło na moją opinię. „Po szóste nie odpuszczaj” to, jak można się domyślić, szósta część przygód Stephanie Plum - młodej łowczyni nagród pochodzącej z Grajdołu, to znaczy z mieszkalnej części Trenton. Właściwie, to główna bohaterka nie jest dosłownie „Łowczynią nagród”, choć tak można w skrócie nazwać jej zawód, gdyż Stephanie jest agentką do spraw windykacji poręczeń. Jej praca polega na odnajdywaniu NS-ów (przestępców wypuszczonych z aresztu za kaucją, którzy potem nie stawili się na rozprawę sądową) i odstawianiu ich na posterunek policji. Bohaterka mieszka sama (nie licząc chomika), lecz jej częstym gościem jest Joe Morelli - policjant, z którym ma przerywany romans. Oprócz szukania typowych NS-ów Stephanie dostaje nowe, superważne zlecenie, którym jest aresztowanie Komandosa - kolegi po fachu. Bohaterka nie ma zamiaru wykonać tego zadania i, co więcej, zaczyna nawet pomagać swojemu „celowi” w rozwiązaniu zagadki morderstwa. W międzyczasie przekomiczna Babcia Mazurowa wprowadza się do swojej wnuczki. W mieszkaniu robi się coraz ciaśniej, ale nie stoi to na przeszkodzie, by przygarnąć pod dach również kudłatego Boba, Zakręta i Dougie’go.
„Po szóste nie odpuszczaj” to zaskakująco ciekawy utwór, pełen zwrotów akcji, humoru i tajemnic. Pewne fragmenty rozbawiły mnie do łez. Recenzowany tytuł nadaje się do poczytania w zimny, deszczowy wieczór, jak i ciepły poranek. W punktacji daję mu uczciwe 8.5/10. Polecam wszystkim - zarówno młodzieży, jak i starszym czytelnikom.
                                                             Edelline

Książka ukazała się dzięki wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz