czwartek, 28 marca 2013

„Listy lorda Bathursta” Marcin Mortka - recenzja


Ta zaskakująco dobra książka została wydana przed wydawnictwo „Fabryka Słów”. Ów utwór był dla mnie niemałą niespodzianką, gdyż spodziewałam się po nim czegoś zupełnego innego. Oczywiście niespodzianka była bardzo pozytywna. Do to pory nigdy nie czytałam żadnej książki autorstwa M. Mortki, ale „Listy lorda Bathursta” sprawiły, że z pewnością sięgnę po inne jego dzieła. Naprawdę trudno mi uformować moje emocje związane z tą książką w słowa, ale postaram się wyrazić je jak najlepiej.



Książka jest typowo przygodowa, czym od razu u mnie zapunktowała. Intrygi, morderstwa, bitwy, tajemnice... Sporo różnorodnych bohaterów i wydarzeń. Główną postacią tego utworu jest kapitan Peter Doggs - człowiek złośliwy, niezależny i uparty.  Zostaje on wplątany w tajną „rządową” misję, która jak się później okazuje, wcale nie jest taka rządowa. Bohater nie zna szczegółów otrzymanego zadania, nie wie, co go czeka. Jedynym źródłem jakichkolwiek informacji są listy od lorda Bathursta, w których opisane są drobne instrukcje. Kapitan Doggs otrzymuje statek i załogę, pływa po nieznanych wodach i zatapia statki pełne niewinnych ludzi. Jest szantażowany, przyszłość jego córki Emily jest niepewna. Kapitan za wszelką cenę chce rozwiązać tajemnice Bathursta, odgadnąć jego zamiary.



„Listy lorda Bathursta”to powieść pełna akcji i humoru. Sama „pożarłam” ją w dwa wieczory, gdy zaczęłam czytać wprost nie mogłam się oderwać.  Dzieło Marcina Mortki spokojnie mogę porównać z „Lotnikiem” Eoina Colfera. Gorąco polecam wszystkim, którzy lubują się w żegludze, morskich bitwach i tajemniczych intrygach.



„Ryk fal, huk dział i zapach prochu! Jeżeli masz w żyłach morską sól nie omijaj tej powieści!”



Edelline



Książka ukazała się dzięki Wydawnictwu
 
  
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz