wtorek, 12 marca 2013

"Ela-Sanela" Katarzyna Pranić - recenzja


Czym byłoby nasze życie gdybyśmy nie mieli marzeń …?
Główną bohaterką książki pt. „Ela Sanela” jest dwunastoletnia dziewczynka. Jak każda nastolatka ma swoje niespełnione marzenie – pragnie zagrać rolę Lisa w „Małym Księciu” oraz mieć kota J.Uczennica uczęszcza na zajęcia do miejscowego teatru, którego atmosfera zachwyciła ja, gdy tylko przekroczyła jego próg.

Ela, adoptowana przez Polkę, kobietę, którą sama nazywa „babcią”, pochodzi z Sarajewa. Jej mroczna przeszłość miała wpływ na dalsze życie dziewczynki. Wychowuje się sama, bez rodziców i rodzeństwa, z nadzieją, że kiedyś ich odnajdzie. Przez wiele lat babcia, aby nie sprawić jej przykrości, w tajemnicy przed nią, poszukuje jej rodziny za pomocą organizacji PCK … by pewnego dnia przekazać jej radosną nowinę.

Już od pierwszego dnia w teatrze Ela natyka się na miłą niespodziankę. Zauważa kota, którego tak bardzo pragnie mieć. Chce, aby był tylko jej, żeby mogła go karmić i bawić się z nim. Uczęszcza na zajęcia, przeżywa każdą próbę i rolę, której ma się nauczyć… Podczas długich wieczornych rozmów babcia tłumaczy jej, że rzeczy po prostu dzieją się swoją koleją, czasem tylko układając się w niezwykłe zbiegi okoliczności. Do tych niezwykłych zbiegów okoliczności Ela zalicza pojawienie się swojego kota, któremu dała na imię „Baranek” oraz to, że pewnego dnia dwa zegarki w domu zatrzymują się na tej samej godzinie - 3:37.

Wykonując matematyczne obliczenia, Ela dochodzi do wniosku, że suma cyfr wynosi „13” – bo za dwa miesiące skończy 13 lat oraz … o godzinie 3:37,  w Wigilię, spotka się ze swoja siostrą, na którą tak długo czekała…

Polecam tę pełną ciepła książkę każdemu, kto lubi czytać o codzienności zwyczajnych ludzi, takich jak my.

BeTa

Za książkę dziękuję Wydawnictwu

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz