poniedziałek, 12 sierpnia 2013

"Wakacyjna tożsamość" Lauren Barnholdt - recenzja



Sięgając po „Wakacyjną tożsamość” autorstwa Lauren Barnholdt i czytając jej opis, miałam nadzieję, że książka będzie nietuzinkowa i ciekawa. Czy spełniła moje wymagania?

Książka ta opowiada o losach Devon Delaney – zwykłej trzynastolatki, która wpakowała się w nie lada kłopoty. Dziewczyna okłamała bowiem poznaną na wakacjach Lexi. Ale któż z nas nigdy nie kłamał? Zresztą miała jej nigdy więcej nie spotkać. Mogła więc spokojnie opowiedzieć jej o swoim fałszywym życiu - że jest jedną z najpopularniejszych dziewczyn w szkole, chodzi z najprzystojniejszym chłopakiem w mieście i kumpluje się z popularnymi uczniami. Nikt przecież się o tym kłamstwie nie dowie, a ona zyska w oczach nowej przyjaciółki!

Nic szczególnego, prawda? A jednak pierwszego dnia szkoły Devon dostrzega w progu klasy właśnie Lexi! To nie wróży niczego dobrego… Co Devon powinna teraz zrobić? Przyznać się i stracić szacunek Lexi? A może… dalej będzie brnęła w kłamstwa?

Jak nietrudno się domyślić – wydarzenia nabierają tempa. Devon nie chce wyjść na kłamczuchę, więc jest zmuszona do kolejnych kłamstw i… kolejnych... Kłamstwo ma jednak krótkie nogi, a główna bohaterka pakuje się w tarapaty i nie wie, jak powinna się z nich wyplątać...

Lekka i przyjemna lektura – w sam raz na deszczowe popołudnie przy filiżance herbaty. Książkę mogę śmiało polecić tym, którzy pragną się zrelaksować i wyłączyć na chwilę „logiczne myślenie”. „Wakacyjna tożsamość” w ciekawy sposób uczy nas, że nawet najmniejsze kłamstwo może wyjść na jaw. W końcu podobna historia mogłaby przydarzyć się każdemu kłamczuszkowi.

Mizofobia~

Za książkę dziękuję Wydawnictwu

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz