10 października

"Łaty na fotelu" Katarzyna Borys - recenzja

"Łaty na fotelu" Katarzyna Borys - recenzja
Tytuł: "Łaty na fotelu"

Autor: Katarzyna Borys 

Gatunek: literatura młodzieżowa

Liczba stron: 236 

Wydawnictwo: Akapit Press 



Do przeczytania książki „Łaty na fotelu” Katarzyny Borys skłonił mnie rysunek ogromnego fotela (doskonałego do czytania książek i do wtulania się weń) na okładce. Bohaterami książki jest rodzeństwo Łatów: Piotrek, Marysia, Frania i najmłodsza Anusia. Ich fantastyczne przygody rozpoczynają się od zakupu przez rodziców czekoladowego, pluszowego fotela, antycznego domku dla lalek i zegara z kukułką. Te przedmioty nabyto w antykwariacie, w którym pracował wielce zagadkowy sprzedawca. Anusi udało się nawet na chwilę zniknąć w jego sklepie pełnym staroci... 

Dzięki magicznym przedmiotom nudnie zapowiadające się ferie zimowe naszego rodzeństwa zamieniają się w tajemnicze, pełne przygód wydarzenia w innym miejscu i czasie. Nasi mali bohaterowie poznają nowych przyjaciół i wraz z nimi odnajdują skarby ukryte w skrzyni. Gdy już wszystkie tajemnice się wyjaśnią, autorka dokonuje przewrotu i przenosi w miejscu i czasie przyjaciół z lawendowego domku do domu rodziny Łatów. W tej książce nic nie może być dopowiedziane do końca. Pełno w niej tajemnic i zagadek. 

Szczególnie polecam ją dzieciom w wieku 10+, zarówno chłopcom, jak i dziewczynkom. 

eLKa


10 października

"Pierwszy dzień w szkole" Helena Bross - recenzja

"Pierwszy dzień w szkole" Helena Bross - recenzja

Tytuł: "Pierwszy dzień w szkole"

Autor: Helena Bross
Gatunek: literatura dla dzieci
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: DEBIT
Seria wydawnicza: klasa 1 b, tom 1


Książeczka "Pierwszy dzień w szkole" to pierwszy tom serii wydanej przez Wydawnictwo Debit dla najmłodszych czytelników, którzy dopiero zaprzyjaźniają się z literaturą. Przeznaczona jest dla dzieci w wieku 6 - 9 lat, które już w miarę dobrze radzą sobie z czytaniem.

Julka i Oliwka, przyjaciółki od serca, rozpoczynają swoją szkolną karierę. Obie nie mogą się już doczekać chwili, kiedy przekroczą próg szkoły i swojej nowej klasy. Wraz z kolegą z grupy przedszkolnej, Kubą, zastanawiają się, jak to będzie i czy im się spodoba. Chłopiec ma starszego brata, Wiktora, który od tego roku będzie już uczniem piątej klasy, więc wie wszystko o szkole i zwyczajach w niej panujących. Kiedy Wiktor zdradza dzieciakom tajemnicę ducha zamieszkującego szkolną piwnicę i w dodatku trójka przyjaciół dostrzega coś podejrzanego przez okienko piwniczne, przerażone dziewczynki decydują się jednak nie iść do upragnionej szkoły. Jak skończy się ta historia? Czy dzieci rozwiążą zagadkę ducha w piwnicy? I kto ruszy im na pomoc, by wyjaśnić wszystko zanim rozpocznie się rok szkolny? 

Książeczka jest pięknie wydana. Ma twardą okładkę, która doskonale chroni kredowe kartki. Tekst uzupełniają piękne, kolorowe ilustracje. Duża czcionka ułatwia czytanie, więc młodzi czytelnicy będą mogli z powodzeniem poznać historię dwóch przyjaciółek samodzielnie. Fabuła jest również doskonałym materiałem do rozmów z dzieckiem. Znajdziemy tutaj takie tematy, jak lęk przed nieznanym, fantazjowanie czy straszenie innych oraz propozycję rozwiązania powstałego problemu.

Zoja

  

10 października

"Nowy w klasie 1 b" Helena Bross - recenzja

"Nowy w klasie 1 b" Helena Bross - recenzja
Tytuł: "Nowy w klasie 1 b"
Autor: Helena Bross
Gatunek: literatura dla dzieci
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: DEBIT
Seria wydawnicza: Klasa 1 b, tom 3



Seria wydawnicza "Klasa 1 b" to książeczki przeznaczone dla dzieci w wieku 6 - 9 lat, rozpoczynających swoją przygodę z czytaniem. Każda z nich zawiera ciekawą historię z życia jednego z małych bohaterów. Tym razem na plan pierwszy wysuwa się Franek, który wraz z rodzicami musi się przeprowadzić i w związku z tym zmienić szkołę. Nie wie, co go czeka w nowej szkole, czy tamtejsze dzieci zechcą się z nim bawić i czy znajdzie nowych przyjaciół. Żal mu opuszczać znaną już grupę koleżanek i kolegów, a przede wszystkim swoją pierwszą miłość - Emilkę. To bardzo dużo emocji i zmian, jak na jednego małego chłopca. Jak Franek odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Czy dzieci w nowej szkole przyjmą go serdecznie? 

Opisana prostym językiem historia trafi do każdego dziecka. Przecież problemy Franka to chleb powszedni dla wielu z nich. Jedno, co mi trochę zgrzytało w tej historii, to brak zainteresowania rodziców uczuciami synka, który musi opuścić przyjaciół i znane mu otoczenie. Na szczęście zakończenie tej historii jest pozytywne i bardzo optymistyczne.

InkA


09 października

"Strzała dla komendanta. Historia sprzed 100 lat" Jarosław Górski - recenzja

"Strzała dla komendanta. Historia sprzed 100 lat" Jarosław Górski - recenzja
Tytuł: "Strzała dla komendanta. Historia sprzed 100 lat"

Autor: Jarosław Górski
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: EGMONT edukacyjny
Seria: Czytam sobie z kotylionem, poziom 3


Bohaterami tej książeczki są dzieci, którym przyszło żyć w czasach dla Polski bardzo trudnych, ale i radosnych. Jest listopad 1918 roku, a Polska właśnie stoi u progu odzyskania niepodległości. Mietek i jego koledzy postanawiają wysłać list do premiera Ignacego Daszyńskiego, w którym chcą zawrzeć propozycje, jak według nich powinna wyglądać odrodzona Polska. Co dzieci napiszą w swojej petycji? I czy uda im się dostarczyć ją ministrom, by zabrali pismo ze sobą z Lublina do Warszawy? Gwarantuję Wam sporo emocji, które autor zawarł przede wszystkim w niezwykle dynamicznych dialogach dzieci. 

Jarosław Górski, który jest polonistą i felietonistą, świetnie opisał życie rówieśników współczesnego młodego czytelnika, który sięgnie po tę lekturę. Dowie się on między innymi o szkolnych pauzach i oddziałach, o tym, co to jest obsadka, kałamarz czy stalówka oraz przeczyta o warunkach, w jakich żyli. 

Autor opisał sporo faktów historycznych w prosty i przystępny sposób. Dzięki temu nawet młodsi Polacy dowiedzą się, jak Polska odzyskiwała niepodległość po latach niewoli. Ilustracje uzupełniające tekst dodają realizmu opisywanej historii.  

K@sia

08 października

"Nie było telefonów? O córkach, ojcach i wynalazkach" Jan Wróbel - recenzja

"Nie było telefonów? O córkach, ojcach i wynalazkach" Jan Wróbel - recenzja

Tytuł: "Nie było telefonów? O córkach, ojcach i wynalazkach"
Autor: Jan Wróbel

Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: EGMONT edukacyjny
Seria: Czytam sobie z kotylionem, poziom 3


Seria z kotylionem to kolejny pomysł wydawnictwa EGMONT na promowanie czytelnictwa wśród najmłodszych pasjonatów książek. Jest to specjalna, limitowana edycja Czytam sobie, stworzona z okazji rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

Główną bohaterką książeczki jest Marylka. Pewnego dnia tata opowiada dziewczynce historię o Krzyżakach, ale z braku czasu nie kończy swojej opowieści. Generuje to zabawne sytuacje w szkole i domu Marylki. 
Przy okazji nasza bohaterka poznaje sporo faktów historycznych związanych z Krzyżakami i nie tylko. Wszystko opisane jest prostym językiem, a słowa trudniejsze wyjaśnione są w specjalnym słowniczku na końcu książeczki. W tekście pojawi się sporo dialogów, dzięki którym akcja jest bardziej dynamiczna i wciągająca. 

Trzeci poziom przeznaczony jest dla "połykaczy stron", czyli młodych czytelników, którzy czytają już płynnie dłuższe teksty. Duża czcionka i papier przyjazny oku z pewnością uczynią lekturę jeszcze przyjemniejszą.

Zoja
 

05 października

"Sherlock Holmes: Pojedynek z Irene Adler" CED - recenzja

"Sherlock Holmes: Pojedynek z Irene Adler" CED - recenzja

Tytuł: "Sherlock Holmes: Pojedynek z Irene Alder"
Autor: CED

Gatunek: komiks paragrafowy

Liczba stron: 99

Wydawnictwo: FoxGames

Seria: Komiksy paragrafowe, Sherlock Holmes


„Sherlock Holmes: Pojedynek z Irene Alder” to drugi tom serii komiksów paragrafowych o Sherlocku Holmesie. W tym rodzaju komiksów mamy wpływ na wydarzenia, dokonując wyborów w trakcie czytania. Można powiedzieć, że „gramy w książkę”, bo szukamy tutaj osoby winnej, przesłuchując świadków, oglądając miejsce zbrodni i rozwiązując zagadki. W tej części mamy do rozwiązania dwa śledztwa. W pierwszym z nich musimy znaleźć mordercę malarza, a w drugim odkryć, co się stało z przyjacielem Sherlocka – Watsonem.


Tym razem możemy „grać” nie tylko w pojedynkę. Jeśli mamy przy sobie kogoś chętnego do zabawy, to nic nie stoi na przeszkodzie, by bawić się razem. Mamy możliwość wcielenia się oczywiście w  Sherlocka lub w Irene Adler. Każda postać ma trochę inne możliwości prowadzenia śledztwa: Sherlock może zadać mniej pytań, ale wolno mu porozmawiać z większą ilością swoich „kontaktów”. Podczas „gry” natkniemy się też na sytuacje, kiedy do danej informacji ma dostęp tylko Sherlock, albo tylko Irene.

Ważne jest, aby „grać” według zasad i nie oszukiwać, bo wtedy oszukujemy samego siebie. Nie ma już takiej zabawy, kiedy przesłuchamy o jedną osobę więcej niż nam wolno, albo udamy się na kadr przeznaczony nie dla nas. O to właśnie chodzi, aby nie było za łatwo i żebyśmy musieli pomyśleć.

Trzeba też mieć ze sobą kartkę i coś do pisania, aby zapisywać ważne informacje. Ja tego nie robiłam, i trochę żałuję, bo przez to nie udało mi się żadnego śledztwa rozwiązać w pełni. Jest to wręcz podstawą tej „gry”, bo mało kto jest w stanie zapamiętać wszystkie szczegóły. 

Jedyne, co mnie trochę irytowało to fakt, że trzeba dużo poruszać się między kadrami, które są niekiedy rozmieszone na przeciwnych końcach książki. Na szczęście było to ułatwione napisami ich numerów na dole strony, w miejscu, gdzie zwykle znajdują się numery stron.


Główny wątek książki – czyli relacje Sherlocka i Irene – przewija się między śledztwami, jednak tak naprawdę nie ma on dużego znaczenia.  Skupiamy się głównie na śledztwach i szukaniu poszlak. Uważam to za drobny minus. Zagadki są według mnie zrobione dobrze i nie są bardzo trudne. Każdy wprawiony detektyw powinien sobie z nimi poradzić. Również grafika bardzo mi się spodobała.

Myślę, że każdy miłośnik zagadek powinien sięgnąć po ten komiks. Możliwość wpływania na fabułę jest naprawdę ciekawym doświadczeniem. Osobiście nie spotykałam się często z tego typu komiksami, mam nadzieję, że dzięki tej serii wkrótce się to zmieni i komiksy paragrafowe staną się bardziej popularne.

Julia


27 września

"Tajemnica bursztynowej komnaty" Tomasz Michałowski - recenzja

"Tajemnica bursztynowej komnaty" Tomasz Michałowski - recenzja
Tytuł: "Tajemnica bursztynowej komnaty"
Autor: Tomasz Michałowski

Gatunek: literatura młodzieżowa
Ilość stron: 269
Wydawnictwo: Siedmioróg

Seria: Thriller dla młodzieży

Po książkę tę sięgnęłam za sprawą zachęcającego do przeczytania tytułu oraz z powodu pięknej szaty graficznej. Szczerze mówiąc, w tym wypadku powiedzenie “Nie oceniaj książki po okładce” nie sprawdziło się, gdyż jest to rewelacyjna powieść.

Autorem tej książki jest sam założyciel wydawnictwa Siedmioróg - Tomasz Michałowski. Studiował on matematykę, ekonomię, nauki polityczne i filozofię na uniwersytetach w Polsce, Ameryce i we Francji. Jest autorem tekstów naukowych i popularnonaukowych, a także kilku książek młodzieżowych. Ta książka jest pod tym względem nietypowa, ponieważ tylko w jej wypadku zdecydował się zadebiutować pod swoim prawdziwym nazwiskiem.

Historia opowiedziana przez Tomasza Michałowskiego rozgrywa się we współczesnej Polsce, lecz wciąga czytelnika w świat pełen przypuszczeń, starych podań, zaskakujących zdarzeń oraz niezwykłej technologii. Głównym bohaterem jest młody dorosły mężczyzna o imieniu Michał, który z zawodu jest detektywem. Zlecenia otrzymuje od niejakiego Hrabiego. Pewnego razu, dziwnym zbiegiem okoliczności, sprawy zawodowe i rodzinne sprawiają, że ląduje on na Pojezierzu Kaszubskim. Dowiedział się, że na tamtych terenach, a konkretnie w okolicy Czartowa i Chotobrzumia, panuje przerażająca, nienaturalnie stworzona mgła. Co najlepsze, akurat w tamte okolice Michał miał zawieźć swoją kuzynkę z Ameryki, czternastoletnią Magdę, do swojej babci. Wkrótce napotykają na komplikacje - nie dość, że natrafiają wśród tej przedziwnej mgły jadącego na koniu Krzyżaka z twarzą kościotrupa, to jeszcze ich babcia została porwana. Nie zdradzając zakończenia, mogę śmiało powiedzieć, że finał tej historii może zaskoczyć.


Polecam tę książkę szczególnie ze względu na jej przewrotny styl, a także niejednokrotnie pojawiający się humor, który świetnie kontrastuje z dramatycznymi wydarzeniami i zagadkowymi postaciami. Książka ta też jest niezwykła pod walorem edukacyjnym z kilku powodów. Po pierwsze uczy, że pozory mylą i niektóre osoby tak naprawdę mogą być zupełnie inne niż nam się wydaje. W tej książce występują dwa potwierdzenia tej tezy - niedoceniana przez głównego bohatera młodsza siostra, która okazała się niezwykle bystrą osobą, a także wspaniały przyjaciel Michała, który został przestępcą. Może to sugerować, że trzeba zjeść z kimś przysłowiową beczkę soli, aby kogoś poznać na wylot. Moim drugim argumentem jest zachowanie głównego bohatera, który przestrzega Magdę, aby nie używała niektórych określeń, np. “zarąbiste”, gdyż jest to przeróbka dość wulgarnej odzywki. Powinno to być też dla każdego doskonałą lekcją, żeby uważać na słowa, które wypowiadamy. Za ostatni przykład mojego toku myślenia posłużę się stwierdzeniem, że wszystko, co dobre, szybko się kończy. Jak skończyłam czytać tę powieść, zrobiło mi się po prostu smutno, gdyż jest tak interesująca, a zarazem krótka, że aż chciałoby się czytać więcej, i więcej, i więcej…

Przede wszystkim gorąco zachęcam do przeczytania moich rówieśników, a więc młodzież, dla której ta książka powstała. W końcu nie bez powodu zalicza się ona do gatunku powieści sensacyjno-przygodowej dla młodzieży. Chciałabym jednak dodać, że pomimo tego gatunku każdy może przeczytać tę powieść. Fakt, że gatunek określono jako “dla młodzieży” nie oznacza, że nikt starszy nie może jej przeczytać. Wręcz przeciwnie. Uważam, że na podstawie tej pouczającej książki każdy wysunie wnioski i przełoży je na własne doświadczenie życiowe. W dodatku ciekawe informacje wzbogacą wiedzę, zabawne sytuacje wyciągną każdego z narzekań na niekiedy niezadowalającą pogodę i z pewnością nikt czasu spędzonego nad tą książką nie uzna za zmarnowany. 


Serdecznie zapraszam do lektury!

Agnieszka



24 września

"Tajemnica namokniętej gąbki" Zofia Stanecka - recenzja

"Tajemnica namokniętej gąbki" Zofia Stanecka - recenzja
Tytuł: "Tajemnica namokniętej gąbki" 
Autor: Zofia Stanecka 
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 150 
Wydawnictwo: EGMONT Edukacyjny 
Seria: Czytam sobie z bakcylem


Do przeczytania książki autorstwa Zofii Staneckiej pt. "Tajemnica namokniętej gąbki" skłoniła mnie fantastyczna okładka oraz ciekawe ilustracje stworzone przez Agnieszkę Surmę.
Zofia Stanecka to polska pisarka, autorka cudownych książek dla dzieci. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskiem. Od dziecka jej pasją jest czytanie książek.

Głównymi bohaterami książeczki są Bratek, czyli Bartosz, i Ziutek, czyli Józef. Są oni uczniami trzeciej klasy podstawówki. Od pewnego czasu w ich szkole dzieją się dziwne rzeczy. Najpierw znikają komuś buty w szatni, potem się pojawiają, ale mokre i z glonami. Gąbka jest namoknięta w zielonej wodzie o bardzo brzydkim zapachu, a kreda jest mokra i rozpada się, kiedy się ją tylko weźmie do ręki. Ziutek i Bratek postanowili zbadać sprawę i dowiedzieć się, kto za tym wszystkim stoi. Dużą pomocą w śledztwie są dla nich ich siostry, Klara i Gośka. 
Chłopcy szybko rozwiązują zagadkę, ale pojawia się pewien problem. Nikt im w to wszystko... nie uwierzy, więc nie mogą nikomu zdradzić wyniku swojego śledztwa. 
Bez zdradzania o co chodzi mogę dodać jeszcze tylko tyle, że pojawi się ktoś wyjątkowy, związany z piłką nożną i nie tylko.

Książkę czyta się bardzo szybko. Ma dużą czcionkę i bardzo krótkie rozdziały, co pomaga młodemu czytelnikowi czerpać przyjemność z lektury. Ma także przepiękną okładkę oraz ilustracje.
Książka jest kapitalna dla osób z dużym pragnieniem dążenia do marzeń. 

Tweety

23 września

"Tropy wiodą przez prerię" Wiesław Werenic - recenzja

"Tropy wiodą przez prerię" Wiesław Werenic - recenzja
Tytuł: "Tropy wiodą przez prerię"
Autor: Wiesław Werenic 
Gatunek: powieść przygodowa; audiobook
Czyta: Dominik Werenic 
Wydawnictwo: Siedmioróg 
MP3; 9h27’
Seria: Western


Do wysłuchania audiobooka skłoniła mnie, mimo że zdecydowanie wolę obcowanie z książką, koleżanka z pracy. Będąc nastolatką uwielbiałam książki przygodowe – te o dzikim zachodzie również. Ucieszyło mnie, że okładka nawiązuje do tych, które widziałam wiele lat temu na książkach Wernica. Okazało się, że mają tego samego ilustratora - S. Rozwadowskiego, który znakomicie oddaje klimat powieści. 

Nie wiem, czy zachęci to do wysłuchania powieści młodych czytelników, ale na pewno przemówi do tych, którzy – jak ja – poznawali Wernica wiele lat temu. Nagrań słucha się z przyjemnością wynikającą nie tylko z cech, o których pisałam wyżej, ale też pięknej polszczyzny i świetnej dykcji i interpretacji utworu Wiesława Werenica przez jego syna, Dominika Werenica. 

Do szpitala w Milwaukee trafia młody mężczyzna z brzydką raną nogi. Lekarz Jan otacza go opieką, niestety stan chorego się pogarsza i grozi mu amputacja. Niebawem w szpitalu pojawia się dwóch Indian, którzy chcą uleczyć „swojego białego brata”. Doktor zezwala na nietypową kurację, a wdzięczny pacjent składa mu niespodziewaną propozycję. 

Traper Karol Gordon zabiera Jana ze sobą na prerię, by pokazać mu piękno przyrody i dać zakosztować życia w nieznanych mieszczuchowi warunkach. Chce nauczyć młodego przyjaciela tropienia śladów, ale też naprostować mu poglądy na charakter Indian i eksploatowanie ich ziem. Wędrówka szybko jednak przekształca się w dramatyczny, pełen nagłych zwrotów pościg za mordercą dwóch mężczyzn i tajemnicą, która może zmienić losy plemienia Czarnych Stóp. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak skończy się ta przygoda, koniecznie wysłuchaj opowieści W. Werenica. 

Elka



18 września

"Żelazny kruk. Wyprawa" Rafał Dębski - recenzja

"Żelazny kruk. Wyprawa" Rafał Dębski - recenzja
Tytuł: "Żelazny kruk. Wyprawa"
Autor: Rafał Dębski
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Jaguar
Cykl: Żelazny kruk, tom 1


Rafał Dębski ma w swoim portfolio wiele książek fantasy, jednak „Żelazny Kruk” jest jego pierwszą serią skierowaną do młodzieży. Opowiada ona o chłopcu Evahu, który ma za cel znaleźć tytułowe stworzenie. 

Książka zaczyna się, kiedy na wioskę głównego bohatera napada Żelazny Kruk wraz ze swoją służbą. Dużo osób ginie, a reszta dostaje się w niewolę. Ocaleli tylko czternastoletni Evah i jego siostra. Chłopiec postanawia pomścić rodziców i udaje się na wyprawę w poszukiwaniu stworzenia. 

Pierwszy tom skupia się właśnie na wędrówce chłopca w poszukiwaniu kryjówki Żelaznego Kruka. Sam poszukuje informacji, a później razem z towarzyszem - Grzywą. Jako iż chłopiec zostaje sam jak palec, bez nikogo, musi wydorośleć i stać się samodzielny. 

Akcja dzieje się w epoce podobnej do naszego średniowiecza. Ludzie wierzą, że Ziemia jest płaska, mają swoje bóstwa, którym oddają cześć. Jednakże ten świat jest bardzo przyjazny, nie doświadczymy tu krwawych bójek i innych brutalnych scen. Chłopcu wszystko idzie bardzo łatwo, na swojej drodze często spotyka przyjaznych ludzi. Jednak kiedy Evahowi faktycznie zaczęło coś zagrażać, nie czułam tego niebezpieczeństwa. 

Evah jest bardzo inteligentny jak na swój wiek. Mądrościami i przysłowiami sypie jak z rękawa, praktycznie za każdym razem trafia, strzelając z łuku, i jest dobry w połowie ryb. W mojej opinii chłopiec jest zbyt idealny. Autor mógł trochę ukrócić jego zdolności, albo sprawić, aby jego wady uzupełniał towarzysz jego podróży. 

Książkę czyta się szybko i przyjemnie ze względu na prosty język. Nie jest bardzo długa, wątków jest niewiele, wszystko jest przejrzyste i zrozumiałe. Mimo wszystko, wydaje mi się, że za mało było w niej tytułowego Żelaznego Kruka. Mam nadzieję, że w następnych częściach dowiemy się więcej o nim. 

Uważam, że książka jest idealna dla młodych czytelników, którzy chcą zacząć swą przygodę z literaturą fantasy. Jednak jeśli ktoś chcę przeczytać coś lekkiego i przyjemnego, to ta książka też jest dla niego. Mnie osobiście się podobała i na pewno sięgnę po następne części. 

Julia

Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger