29 czerwca

Paullina Simons "Samotna gwiazda" - recenzja

Paullina Simons "Samotna gwiazda" - recenzja
Tytuł: "Samotna gwiazda"
Autor: Paullina Simons
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 575
Wydawnictwo: Świat Książki


„Kilka tygodni przed wyjazdem do college’u Chloe z chłopakiem i dwójką przyjaciół wyrusza na wielką europejską wyprawę. Ich celem jest Barcelona, która obiecuje romans i tajemnicę. Jednak wcześniej muszą przejechać przez kilka miast Europy Wschodniej, by uregulować stary dług rodzinny.”

Chloe Divine – główna bohaterka, to młoda i ambitna dziewczyna, która razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Hannah, pragnie spełnić swoje największe marzenie, czyli podróż do Barcelony. Po wielu namowach rodzice Chloe wyrażają zgodę na wyjazd do Barcelony, stawiając jednak jeden warunek. Zanim dziewczyny wyruszą do upragnionego miasta, muszą zwiedzić dwa miasta Europy Wschodniej: Rygę oraz Treblinkę. Pomysł ten nie przypada do gustu dziewczętom, lecz mają świadomość, że to jest jedyna droga do spełnienia ich marzenia. A zatem zgoda! I tym sposobem dwie przyjaciółki w towarzystwie swoich chłopaków Blake’a oraz Masona wyruszają w podróż życia. To będzie wspaniała, niezapomniana przygoda!

I nie rozczarujesz się Drogi Czytelniku, to będzie niezapomniana przygoda. Pełna strachu, płaczu, bólu i rozczarowania. Młodzi przyjaciele będą musieli zmierzyć się ze swoimi pragnieniami oraz oczekiwaniami. Nie będzie to łatwa podróż. Sytuacja skomplikuje się jeszcze bardziej, gdy na ich drodze stanie chłopak z gitarą- Johnny Rainbow. Kim jest ta tajemnicza postać i w jaki sposób wpłynie na losy bohaterów? Czy przyjaźń i miłość przetrwa ten trudny czas? Czy przyjaciele dotrą do Barcelony? Nie zdradzę odpowiedzi na te pytania, ale tak jak przeczytałam w jednej z recenzji, zapewniam, że trudno oderwać się od książki oraz że czasem będziecie płakać z bezsilności, a czasem śmiać się przez łzy.

Powieść, którą oferuje nam Paullina Simons, to samo życie. To historia, która pokazuje nam, że nic nie jest nam dane na zawsze, ale też , że wszystko w życiu ma swój sens. Autorka stawia na drodze młodych ludzi obcą postać, przystojnego i utalentowanego chłopaka, który swoją krótką obecnością wszystko zmieni. Który pokaże przyjaciołom rzeczy, których oni nie widzieli, a może nie chcieli zobaczyć… Tylko czy wyjdzie im to na dobre?
Lektura tej książki zmusiła mnie do refleksji. Wzruszyłam się czytając losy piątki bohaterów. Rozczarowałam się zakończeniem tej przygody. Zdenerwowałam się na autorkę, że pewne sytuacje potoczyły się w taki, a nie inny sposób. I wreszcie ucieszyłam się, że sięgnęłam po tą książkę! Ponieważ jak już wspomniałam, to książka wzruszająca, powodująca, że po jej przeczytaniu człowiek zatrzymuje się na chwilę, przewartościowuje swoje życie… Ja nie mogłam zasnąć po lekturze tej historii, leżąc rozmyślałam, jak potoczyłyby się losy bohaterów, gdyby autorka podjęła inne decyzje. I chyba tak właśnie powinno być, książka powinna poruszyć nasze serce! I dlatego polecam „Samotną gwiazdę”!

Ana




15 czerwca

Wakacje tuż tuż - listę lektur stwórz ;-)

Wakacje tuż tuż - listę lektur stwórz ;-)
Jak tam Wasze biblioteczki wakacyjne? Dobrze zaopatrzone? Przygotowane do lektury? :-) Nasza zaczyna pękać w szwach :D


Źródło: pixabay



14 czerwca

"Grimm City. Wilk!" Jakub Ćwiek - recenzja

"Grimm City. Wilk!" Jakub Ćwiek - recenzja
Tytuł: "Grimm City. Wilk!"
Autor: Jakub Ćwiek
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 375
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Z twórczością Jakuba Ćwieka mam styczność po raz drugi. I szczerze mówiąc, ten autor po raz drugi zrobił na mnie ogromne wrażenie. To nie jest kolejny banalny kryminał.
Głównym bohaterem „Grimm City. Wilk!” jest Alfie. Jest on z wykształcenia muzykiem. Dotychczas łapał się prac dorywczych. Grał w knajpkach itp. Mieszka wraz ze swoim przyjacielem, Mikrusem, który z kolei jest taksówkarzem. Pewnego dnia Alfie, zastępując swojego przyjaciela w pracy, spotyka kobietę w czerwonym płaszczu z kapturem. Prosi ona, aby ten zawiózł ją w bardzo dziwne miejsce. Dziwne dlatego, że raczej żaden normalny człowiek się tam nie zapuszcza. Jest to bardzo niebezpieczna dzielnica. Jednak spełnia prośbę tajemniczej kobiety. Jeszcze tego samego dnia Alfie udaje się na rozmowę kwalifikacyjną do pewnego obrzydliwie bogatego pana Dragosavalija. Mężczyzna proponuje mu pracę jako nauczyciel muzyki jego syna. W trakcie rozmowy jednak proponuje mu również występ na bankiecie, organizowanym przez jego żonę. Już kilka stron dalej dowiadujemy się, że pan Dragosavalij ma dość sporo za uszami, a policja skrupulatnie tuszuje jego występki. Już od dłuższego czasu w Grimm City nie dzieje się dobrze. Poczucie sprawiedliwości i bezpieczeństwa jest wręcz znikome. A wszystko przez morderstwa popełniane na zwykłych cywilach. Jedynym, co łączy ze sobą te zbrodnie, jest fakt, że zawsze wśród ofiar jest taksówkarz… Akcja książki komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Alfie wraca do domu po rozmowie z panem Dragosavalijem. Wraz z taksówkarzem, który go wiezie, udają się do mieszkania muzyka. Tam czeka na nich nieprzyjemna niespodzianka. W mieszkaniu znajdują zwłoki Mikrusa, przyjaciela Alfiego. Mężczyzna, w szoku, jak najszybciej chce jechać na policję, ale tu czeka na niego kolejna nieprzyjemna niespodzianka. Wraz z taksówkarzem zostają porwani. Nie zostają oni jednak dowiezieni do celu, ponieważ w drodze zdarza się kilka incydentów, a jedyną osobą, która przeżyła jest właśnie Alfie. Czy Alfie miał być kolejną przypadkową ofiarą? Kim jest tajemnicza kobieta w czerwonym kapturku? I jakie jeszcze sekrety kryje Grimm City?
Po przeczytaniu tej książki miałam mieszane uczucia. Pod względem fabuły jest naprawdę ciekawa. Postacie są znakomicie wykreowane. Kolejnym plusem jest coś, co od jakiegoś czasu bardzo mi się podoba, a mianowicie nawiązanie do baśni. Jest to bardzo ciekawe zestawienie historii znanej nam z dzieciństwa z brutalnym kryminałem. Na pewno książka jest bardzo tajemnicza, na początku dość trudno było mi wszystko ogarnąć, no i, niestety, bardzo wyczerpujące są tam opisy każdej sceny. Mimo że akcja rozgrywa się dość szybko, to ciężko mi się ją czytało. Polecam tę książkę wszystkim miłośnikom kryminałów. Zaprasza do czytania!

Ksenia


13 czerwca

"Pożar" Brandon Sanderson - recenzja

"Pożar" Brandon Sanderson - recenzja
Tytuł: "Pożar"
Autor: Brandon Sanderson
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
cykl: Mściciele, tom 2


„Pożar” jest drugim tomem kultowego cyklu powieści o Mścicielach. Ta część utwierdza mnie w przekonaniu, że Sanderson jest jednym z najwybitniejszych twórców fantastyki na współczesnym rynku prozy.
Jest to kontynuacja przygód i zmagań Mścicieli w walce z potężnymi Epikami, którzy pragną pokazać światu swoją niszczącą moc, nadaną wraz z przybyciem najsilniejszego Epika – Calamity. W Newcago, David Charleston wyeliminował tyrana – Stalowe Serce, dzięki czemu stał się bohaterem. Z biegiem czasu jego życie miało być prostsze, jednak tak się nie stało. Zaczął sobie zadawać pytania, na które nikt nie umiał odpowiedzieć. Niedługo później wraz z inną grupą Mścicieli udał się do Babilaru – zatopionego miasta, którym rządził tajemniczy Epik Regalia. Potężna kobieta sprowadziła do dawnego Manhattanu Usuniętego, który był postrachem wśród mieszkańców. Jednak to nie ostatni Epik, który na krótki czas zamieszkał w Babilarze. Niebezpieczna i mroczna kobieta z mocami, w której David się kochał – Megan, inaczej Pożar. Mściciel był gotów podjąć ryzykowne wyzwanie o wiele bardziej absurdalne niż zabicie Stalowego Serca.
Mimo że książka wygląda na grubą, fabuła jest tak wciągająca, że można przeczytać ją „jednym tchem”. Rozdziały średniej długości ułatwiają czytanie, a proste, aczkolwiek twórcze i oryginalne, fragmenty zachęcają do dalszej lektury. Największym plusem dla książki według mnie jest szata graficzna, która dokładnie odzwierciedla opisy miasta, zawarte w treści. Nie powinno się wybierać dzieła po okładce, jednak ta zdecydowanie przyciąga wzrok czytelnika.
„Pożar” polecam fanom fantastyki, nowych technologii i wielbicielom oryginalnej oraz nowoczesnej prozy. Przygody Davida mogą nie tylko spodobać się młodzieży, ale również starszym odbiorcom.

Kaja




12 czerwca

"Okruchy zła" Sandra Brown - recenzja

"Okruchy zła" Sandra Brown - recenzja
Tytuł: "Okruchy zła"
Autor: Sandra Brown
Gatunek: powieść społeczno-obyczajowa, kryminał
Liczba stron:445
Wydawnictwo: Świat Książki


„Okruchy zła” Sandry Brown to powieść społeczno – obyczajowa.
Jest to moja pierwsza … i już wiem, że nie ostatnia książka tej autorki.
„Okruchy zła” to powieść o miłości, zdradzie i skomplikowanych sytuacjach życiowych oraz związanych z nimi wyborami, których należy dokonać, aby przetrwać w kryzysowych sytuacjach. Główną bohaterka jest doktor pediatrii Emora Charbonneau. Oprócz zamiłowania do swojego zawodu pani doktor jest zapaloną biegaczką. Co roku organizuje bieg charytatywny, do którego przygotowuje się biegając w pobliskich górach.
Emora jest żoną Jeffa. Jednakże w ostatnim czasie jej stosunki z mężem uległy pogorszeniu. Mąż jest przeciwny biegom organizowanym przez żonę. Dzień przed wyjazdem małżonkowie kłócą się o wyjazd Emory w góry. Pada wiele niepotrzebnych słów, których nie da się cofnąć. Rozżalona zachowaniem męża Emora wyjeżdża. Obiecuje jednak, że zadzwoni, jak tylko dotrze na miejsce. I wywiązuje się z danej obietnicy. Jednak był to ostatni telefon, który wykonała do męża…
Trasa, którą ma pokonać, biegnie wysoko w górach, na terenie parku narodowego. Niestety, już pierwszego dnia podczas treningu wydarzył się wypadek. Emora upada, traci przytomność i… budzi się w domu u nieznajomego. Ma rozwaloną głowę, wstrząs mózgu i jest zdana na łaskę (czy niełaskę) człowieka, który już samym swoim wyglądem może wzbudzić niepokój. Dosłownie u nieznajomego, ponieważ Emora nie pozna nawet imienia swojego wybawcy. Kobieta jest przekonana, że to właśnie on przyczynił się do jej wypadku. Zabrał jej telefon komórkowy, nie zezwala na kontakt mailowy lub telefoniczny z mężem. Pewnego dnia będąc sama w jego domu odnajduje zakrwawiony kamień, którym została zaatakowana. Emora jest przekonana, że to ON jest jej oprawcą. Chce uciec, ale wie, że jest to niemożliwe. W górach drogi są nieprzejezdne, ponieważ od kilku dni śnieg pada bardzo intensywnie. Tym samym decyduje się zostać u nieznajomego. Tam spędzi kilka dni, które zdecydują o jej losie i przyszłym życiu.
Jednocześnie mąż Emory, Jeff, zgłasza zaginięcie żony. W akcję poszukiwawczą włącza się policja i szpital, w którym pracuje Emora. Jak to zwykle bywa, pierwszym podejrzanym jest mąż. Według autorki ma on wiele powodów, aby pozbyć się żony. Jednym z nich jest majątek, który posiada kobieta. Gdy policjanci dochodzą już do wniosku, że winnym zaginięcia kobiety jest jej mąż, pojawiają się nowe okoliczności…
Podczas gdy śledczy prowadzą intensywne poszukiwania Emory, gdzieś wysoko w górach, między główną bohaterką a nieznajomym nawiązuje się dziwna więź. Aby przetrwać, Emora postanawia zaufać nieznajomemu.
Aby wprowadzić atmosferę grozy, autorka wprowadza wątek kryminalny. W trakcie pobytu u niego dowiadujemy się o jego przeszłości… Dochodzi także do krwawego spotkania pomiędzy sąsiadami nieznajomego, włamania do przychodni lekarskiej, skąd Emora kradnie narzędzia chirurgiczne oraz leki.
Po czterech dniach pobytu u nieznajomego, Emora zostaje odwieziona na najbliższą stację benzynową. Tam spotyka swojego męża, policję i żegna się ze swoim nowym nieznajomym. Ale czy będzie to ostatnie spotkanie Emory i nieznajomego? Oczywiście, że nie… Autorka książki da im jeszcze jedną szansę na spotkanie… i podjęcie ostatecznej decyzji przez Emorę.
Kto przyczynił się do wypadku Emory? Czy był to mąż, nowy nieznajomy czy jeszcze ktoś, komu Emora przeszkadzała w realizacji planów?
Nie zdradzę jak się zakończyła powieść, ponieważ tym samym nie zachęcę Was do jej przeczytania. Ja byłam zaskoczona rozwojem sytuacji. Nie zdradzę również szczegółów ponownego spotkania Emory z nieznajomym… Przeczytajcie sami.

Beta



09 czerwca

"Ciemna brama" Marcin Wolski - recenzja

"Ciemna brama" Marcin Wolski - recenzja
Tytuł: "Ciemna brama"
Autor: Marcin Wolski
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 260
Wydawnictwo: ZYSK i S-KA


Nie ukrywam, że do sięgnięcia po książkę Marcina Wolskiego Ciemna brama zachęciło mnie nazwisko autora. Każdy słyszał o audycjach radiowych, kabaretach, programach telewizyjnych i talencie satyrycznym Marcina Wolskiego. Liczyłam więc na interesującą fabułę i dobry żart. Tym bardziej, że na okładce książki Tomasz Łysiak pisze, że jest to książka, od której nie można się oderwać, że to fascynująca podróż itp.
No cóż, może inni czytelnicy będą zachwyceni, ja nie byłam. Dla mnie ta powieść była momentami nudna i nie zawsze rozumiałam intencje autora. Główny bohater przenosi się w czasie, do lat i miejsc swego dorastania. Patrzy jakby z boku na siebie czterdzieści lat młodszego, na swoje wybory i ówczesne decyzje, pierwsze miłości i rozstania. Wszystko co wtedy robił, ludzie, z którymi się spotykał, nabiera innego znaczenia po latach. Wyjaśniają się zagadki z przeszłości.

Trochę się jednak męczyłam, aby nadążyć za aluzjami, tokiem myślenia autora, jego podróży w głąb własnej wyobraźni. Nie do końca tego spodziewałam się po tej książce. Może za dużo sobie obiecywałam i przyszło rozczarowanie. Przeczytałam Ciemną bramę do końca, ale chyba z ulgą, że ma tylko 260 stron.
Myślę, że chociaż mnie nie bardzo ta powieść przypadła do gustu, to będzie to lektura interesująca dla osób lubiących wspomnieniowe klimaty, przemyślenia i towarzyszenie bohaterowi podczas analizy podejmowanych w życiu decyzji. 

Marta


08 czerwca

"Upiór" Asa Larsson & Ingela Korsell - recenzja

"Upiór" Asa Larsson & Ingela Korsell - recenzja
Tytuł: "Upiór"
Autor: Asa Larsson & Ingela Korsell
Gatunek: fantastyka, urban fantasy
Liczba stron: 213
Wydawnictwo: Media Rodzina
seria: PAX, tom 5



Na kolejny tom z serii PAX czekałam z niecierpliwością, więc jak tylko się pojawił, zabrałam się za lekturę. Tym razem nasi bohaterowie pochłonięci są przygotowaniami do pochodu świętej Łucji.  Viggo i Alrik zostają wybrani na gwiazdorków, co wcale im się nie podoba. Akurat te postacie z pochodu świętej Łucji nie cieszą się powodzeniem wśród uczniów, więc nic dziwnego, że chłopcy są załamani takim obrotem spraw. Jednak ich uwagę zaprzątają inne, znacznie poważniejsze, problemy... Okazuje się, że Estrid jest włodarzem kija, czarownicą. Ale ona wcale nie jest do tego przekonana, a kij wcale nie chce jej słuchać. Iris mówi, że jest wkurzony wieloletnim kiepskim traktowaniem, ale Estrid nie wierzy. Ponieważ Iris zależy na dostaniu się do magicznej biblioteki, zgadza się uczyć Estrid magii. Jednak czy Estrid schowa dumę do kieszeni i pozwoli się uczyć dzieciakowi? 
Trójka przyjaciół, kolegów ze szkoły Vigga i Alrika, postanawia przywołać Czarną Damę. Przecież to tylko zabawa, więc cóż w tym złego, że spróbują? Co się stanie, jeśli Dama naprawdę się pojawi? Tego nie przewidzieli... I czy to na pewno Dama? Kim są przywołane przez dzieci upiory? Dlaczego sprawcy całego zamieszania i ich rodziny nagle w zastraszającym tempie zaczynają się starzeć? Czy uda się ich uratować? 
Uprzedzam, że tom znowu zakończył się w bardzo interesującym momencie. Nie zdziwcie się tym, że pierwszy rozdział w tym tomie ma numer 128. To kontynuacja poprzednich. Jak dla mnie ta seria to po prostu jedna wielka księga podzielona na tomy ;-)

Cała seria jest pięknie wydana. Tekst dopełniają fantastyczne rysunki przywodzące na myśl japońskie mangi. Kreska jest dopracowana, rysunki czarno-białe, więc kolory nie zakłócają odbioru emocji, które przekazują ilustracje. Są naprawdę niezwykle sugestywne. Polecam całą serię i już nie mogę doczekać się kolejnego tomu.

Zoja


30 maja

"Kim jesteś, Sky?" Joss Stirling - recenzja

"Kim jesteś, Sky?" Joss Stirling - recenzja
Tytuł: "Kim jesteś, Sky?"
Autor: Joss Stirling
Gatunek: fantasy, paranormal romance, literatura młodzieżowa
Ilość stron: 380
Wydawnictwo: Akapit Press
cykl: Saga o braciach Benedictach (tom 1)


"Kim jesteś, Sky?" jest kolejną książką, do której wracam po latach. Za pierwszym razem zwróciła moją uwagę między innymi okładką. Skrzętnie ukryta na bibliotecznej półce kusiła intrygującym tytułem, fikuśnymi wzorami i przywołującą na myśl zmysłowość czcionką. Po przeczytaniu obwoluty moja ciekawość nieco zmalała, ale postanowiłam zaryzykować. Cieszę się, że to zrobiłam. Czasami warto zaufać intuicji, gdyż prawdę mówiąc opis na okładce, który zazwyczaj ma przybliżyć potencjalnemu czytelnikowi treść książki, w tym przypadku jest jedną wielką pomyłką. Nie mam pojęcia kto go pisał, ale chyba nie przeczytał więcej niż pierwszych pięćdziesiąt stron powieści. Obwoluta opiewa bowiem romans oraz techniki podrywu zawarte w utworze. Nic bardziej mylnego. Przejdźmy więc może do prawdziwej fabuły.

Wszystko zaczyna się, kiedy szesnastoletnia Sky przeprowadza się wraz ze swoimi zastępczymi rodzicami z Anglii do małego miasteczka w Kolorado. Dziewczyna nie wie kim są jej biologiczni rodzice, jedyne co pamięta, to że została porzucona jako sześcioletnie dziecko. Właśnie dlatego nie ma pojęcia, kim tak naprawdę jest do czasu, aż w nowej szkole spotyka Zeda Benedicta - przystojnego, ale również strasznie aroganckiego miejscowego rozrabiakę. Z początku ich relacje są niezwykle oziębłe, jednak wszystko zmienia się w chwili, kiedy Sky słyszy w swojej głowie głos Zeda i odpowiada mu w ten sam sposób. Chłopak jest tym strasznie zaskoczony, nazywa ją sawantką i swoją przeznaczoną, przy okazji skutecznie ją od siebie odstraszając. Tak, w tym momencie zaczyna się obiecany w obwolucie romans, ale oprócz tego dostajemy porównywalnie dużą dawkę fantastyki, akcji i humoru. Nie wiem jak można nie wspomnieć w opisie książki, że należy ona do gatunku fantasy, czy chociażby, że jest to paranormal romance. Ale wracając do historii - Sky wkracza w niezwykły świat sawantów, czyli ludzi z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Nie może uwierzyć, że tak samo jak Zed i jego rodzina, jest kimś więcej niż zwykłym człowiekiem, że może rozmawiać z nimi telepatycznie i gdzieś w głębi siebie ma swój dar. Na dodatek chłopak wciąż powtarza, że jest jej przeznaczonym, kimś z kim zwiąże się na całe życie. Mimo niepokoju, Sky nie może jednak oprzeć się urokowi Zeda, fascynuje ją on i możliwości jakie przed nią roztacza. Idylla zostaje jednak przerwana i sawanci, którzy chcą skrzywdzić rodzinę Benedictów, porywają Sky. Czy dar Zeda, widzenie przyszłości, pomoże mu w ocaleniu ukochanej? Czy Sky zaakceptuje to, kim naprawdę jest? Aby się tego dowiedzieć, musicie sami sięgnąć po powieść Joss Stirling.

"Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęłam, było się w kimś zakochać, bo gdzieś w głębi siebie pamiętałam, że miłość boli."

Starałam się jak mogłam, żeby jakoś zrozumiale wam to przedstawić. Mam nadzieję, że mi się udało, wybaczcie jeśli nie do końca - wciąż jestem niezwykle podekscytowana po skończonej lekturze. Zaczęłam późnym wieczorem, a oderwało mnie od niej dopiero wschodzące słońce, więc mogę nie myśleć całkiem jasno. Powieść ma wiele zalet, ale nie jest idealna. Zabawna, wciągająca, intrygująca - tak, długo mogłabym wymieniać, ale jednak autorka mogła bardziej zagłębić się w temat sawantów, dokładniej wszystko wytłumaczyć, napisać o obiecanym Sky wyjściu do kina, które jednak się nie odbyło... Dobrze, nie będę dłużej owijać w bawełnę, książka powinna być po prostu dłuższa. W kolejnych tomach serii głównymi bohaterami nie są już Sky i Zed, lecz kolejni bracia chłopaka i ich przeznaczone, czuję więc po prostu niedosyt.

Podoba mi się, że w książce jest coś nowego, innego, nie jakieś wilkołaki czy wampiry, które wszystkim już się "przejadły". Autorka świetnie kreuje bohaterów i całą złożoną fabułę. Akcja podzielona jest na kilka kluczowych momentów, dialogi są dość realistyczne, nieprzesadzone, a opisy dokładne, ale nie nudzące. Cóż mogę więcej powiedzieć? Przyjemna, zrównoważona we wszystkim książka. Jedyne co naprawdę dotkliwie mnie zabolało, to kiedy długo nie mogłam nigdzie jej znaleźć - ani w księgarniach, ani w antykwariatach, dlatego kiedy tylko pojawiła się jakimś cudem w sprzedaży w dyskoncie, od razu ją zamówiłam. Niektórzy nie rozumieją, po co kupować książkę, którą już się kiedyś czytało. Są jednak takie utwory, które mają dla nas, czytelników, tak wielkie znaczenie, że stają się przyjaciółmi, a przyjaciół dobrze jest mieć blisko siebie...
Myślę, że tym refleksyjnym akcentem chciałabym zakończyć tę recenzję i szczerze polecić "Kim jesteś, Sky", za wszystko, co sobą reprezentuje.
Edelline


19 maja

"Wyklęta" Joss Stirling - recenzja

"Wyklęta" Joss Stirling - recenzja
Tytuł: "Wyklęta"
Autor: Joss Stirling
Gatunek: literatura młodzieżowa
Ilość stron: 394
Wydawnictwo: Akapit Press

cykl: struck, tom 1


Przygodę z książkami Joss Stirling rozpoczęłam od "Kim jesteś, Sky?". Później niecierpliwie wyczekiwałam wydania każdej kolejnej części serii, dlatego też widząc "Wyklętą", bardzo ucieszyłam się na ponowne spotkanie z twórczością autorki. Zaskoczeniem była dla mnie informacja, iż recenzowany tytuł nie posiada żadnych elementów gatunku fantasy, jednak w żadnym razie nie umniejszyło mi to przyjemności czytania.

"Wyklęta" zawiera historię Raven, Kierana oraz Joe'a. Dziewczyna jest stypendystką w elitarnej angielskiej szkole. Nigdy nie była zbyt popularna wśród reszty uczniów, jednak od pewnego czasu coraz częściej okazują jej oni otwartą wrogość. Oskarżają ją o kradzieże i inne drobne przewinienia. Dziewczyna czuje się zagubiona. Kadeci, którzy wracają z indywidualnych kursów w tzw. "Dworze", nie są sobą. Jej najlepsza przyjaciółka zwraca się przeciwko niej. Na szczęście wraz z początkiem kolejnego semestru do szkoły trafia dwóch nowych uczniów. Raven szybko zaprzyjaźnia się z Joe'em, Kieran zaś staje się obiektem jej fascynacji. Tylko dzięki nim dziewczyna znosi wszystkie drwiny i przykrości, jednak z czasem okazuje się, że nawet oni nie są tymi, za kogo tak naprawdę się podają. W szkole dzieją się niepokojące rzeczy, jej stare mury skrywają wiele tajemnic, lecz Raven postanawia wraz z pomocą chłopców odkryć prawdę.

Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Dostałam o wiele więcej niż się spodziewałam. Choć pod względem nastoletnich tajnych agentów podobna jest nieco do serii "CHERUB" Roberta Muchamore, to jednak bardzo miło spędziłam przy niej czas. Zawarta w niej spora dawka humoru, emocji i szybkiej akcji nie pozwala się nudzić. Jej okładka przyciąga wzrok, a czcionka jest odpowiedniej wielkości, co bardzo ułatwia czytanie. Ponadto m.in. dzięki niej uzyskałam na ustnej maturze z języka polskiego całkiem przyzwoity wynik, tak więc warto czytać, nie tylko lektury! Bez wahania polecam. Zawiera elementy romansu, kryminału i literatury młodzieżowej, tak więc niemal każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. Dziękuję za możliwość przeczytania.


Edelline


16 maja

"Dziewięć dni" Gilly Macmillan - recenzja

"Dziewięć dni" Gilly Macmillan - recenzja
Tytuł: "Dziewięć dni"
Autor: Gilly Macmillan
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Świat Książki


”Dziewięć dni” Gilly Macmillan to thriller psychologiczny. Głównymi bohaterami książki są matka, Rachel Jenner, oraz jej syn, ośmioletni Benedict Finch.
Po rozwodzie prawo opieki nad synem przejmuje Rachel. Chcąc spędzać z synem jak najwięcej czasu, Rachel udaje się z nim na spacer do pobliskiego lasu. Jest to dla nich miejsce dobrze znane, znajdujące się blisko rodzinnego domu. Matka pozwala dziecku biec przodem. Po chwili, gdy dociera do umówionego wcześniej miejsca, okazuje się, że syna nie ma. Zniknął… Zostaje tylko huśtawka, którą delikatnie porusza wiatr. Po chwili Rachel odnajduje psa z okaleczoną łapą. I wtedy dociera do niej, co się stało… Kobieta wpada w panikę.
Po zniknięciu syna poznajemy bliżej Rachel, którą targają emocje, strach o utratę dziecka, a także wyrzuty sumienia. Żałuje, że pozwoliła synowi biec przodem. Gdyby tylko mogła cofnąć czas. To ona zezwoliła na to, aby syn oddalił się od niej i pobiegł w umówione miejsce. Ale czyż nie postępujemy tak samo w prawdziwym życiu? Czyż nie pozwalamy swojemu dziecku na odrobinę samodzielności, chcąc go wprowadzić w dorosłe życie?
W poszukiwanie Benedicta włącza się również miejscowa policja. W prasie i TV umieszczane są jego zdjęcia. Policja, jak to z reguły bywa przy zniknięciu dziecka, prosi o jakikolwiek ślad, który może doprowadzić do odnalezienia chłopca. Działania, opisywane dzień po dniu, generują nieustanne napięcie, niepewność oraz fałszywe tropy. Dramaturgię wprowadzają również wspomnienia inspektora Clemo z jego sesji terapeutycznych. Każdy nowy dzień rozpoczyna się od fragmentów artykułów, które dotyczą tej sprawy. Uzupełniają one obraz wydarzeń oraz pokazują, jak łatwo przychodzi ludziom wydawanie, często niesprawiedliwych, wyroków.
Rozpoczyna się również nagonka społeczeństwa. Według niego matka jest winna temu, że jej synek zaginął. To ona spędziła z nim ostatnie chwile. To ona ponosi odpowiedzialność za tę tragedię. Nikt jednak nie pomyśli, co w takiej sytuacji czuje matka. Padają domniemania, że Rachel celowo zrobiła coś złego własnemu dziecku, a teraz udaje zrozpaczoną matkę. Dla Rachel rozpoczyna się koszmar, który będzie trwał 9 kolejnych dni. 9 dni, które dla matki, w takiej sytuacji, są wiecznością. Rozpoczyna się walka z czasem. Każda przemijająca sekunda sprawia, że szansa na odnalezienie żywego dziecka maleje…

Akcja powieści wciąga na tyle, że trudno odłożyć książkę na bok i wrócić do niej po tygodniu. Strona po stronie chcemy wiedzieć czy chłopiec wróci do domu cały i zdrowy. Ciekawi nas, kto stoi za porwaniem Benedicta. Czy to naprawdę matka zaaranżowała porwanie? Rozwiązanie zagadki będzie dla was zaskoczeniem…

Beta


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger