09 czerwca

"Psychologia Junga" Jolande Jacobi - recenzja

"Psychologia Junga" Jolande Jacobi - recenzja
Tytuł: "Psychologia Junga"
Autor: Jolande Jacobi
Liczba stron: 261
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Jolande Jacobi, autorka pięknie i solidnie wydanej książki, to światowej sławy psychoanalityczka, a także uczennica i współpracownica Junga. 
Książka przedstawia główne wątki teorii Junga w teorii i praktyce. Przybliża czytelnikowi znaczenie takich terminów, jak np.: świadomość, nieświadomość, kompleks, archetyp, libido, które stanowią istotę i strukturę psychiki ludzkiej. Ukazuje praktyczne zastosowanie nauk Junga, które bazują na interpretacji snów, fantazji i wizji. Autorka wskazuje także różnice między teorią Junga a poglądami Freuda i Adlera. Dodatkowo w woluminie znajdziemy wstęp napisany przez samego Junga w 1939 roku oraz jego skróconą biografię. Po raz pierwszy książka ta ujrzała światło dzienne w 1940 roku, a obecne wydanie pochodzi z roku 2014.
Nie jest to lektura łatwa i przyjemna, dla szerszej rzeczy czytelników. Polecam ją studentom psychologii i osobom, które interesują się aspektami ludzkiej psychiki, ze względu na specjalistyczny język i słownictwo. 

Kasia



09 czerwca

"Dolina światła" Aleksander Minkowski - recenzja

"Dolina światła" Aleksander Minkowski - recenzja
Tytuł: "Dolina światła"
Autor: Aleksander Minkowski
Liczba stron: 301
Wydawnictwo: Siedmioróg
seria: Kanon lektur - klasa VI


Nie czytam zbyt często książek polskich autorów, ale postanowiłam skusić się na tę, ponieważ zainteresował mnie motyw przewodni - Dolina Światła, będąca specyficznym sanatorium, do którego trafia główny bohater powieści. Opisy w sieci trochę skojarzyły mi się z "Władcą much" Goldinga i może trochę z poglądami Janusza Korczaka na temat samorządności wśród dzieci.
Marcel, czyli główny bohater, trafia do sanatorium "Dolina Światła", które znajduje się w odosobnionej od reszty świata dolinie, a wybudowano je w miejscu, gdzie kiedyś stał buddyjski klasztor. Dzieci, które tam przebywają, stworzyły demokratyczną radę, która miała pilnować porządku. Marcela trochę dziwi to, że Rady Trzech wszyscy się tak bardzo boją. Sprawa rozjaśnia się dopiero wtedy, gdy okazuje się, że jej członkowie mają na każdego tak zwanego "haka", czyli znają jakieś krępujące tajemnice każdego mieszkańca sanatorium... Do tego dodajmy jeszcze lekarza, który stosuje podejrzane sposoby wpływania na swoich pacjentów, i oczywiście - wątek miłosny, a wyjdzie całkiem ciekawa fabuła. Jak Marcel odnajdzie się w nowym otoczeniu? Kim jest Milczucha? Jakie sposoby ma Rada Trzech na trzymanie w ryzach reszty dzieci? Wszystkie odpowiedzi w powieści.
Nie jestem do końca przekonana, czy ta książka powinna znaleźć się w kanonie obowiązkowych lektur dla szóstoklasistów. Rzeczywistość w niej opisana odstaje raczej od współczesnego świata. Trudno powiedzieć, czy taka historia zainteresuje młodszą młodzież, ale mnie czytało się ją nawet przyjemnie. 

Katia


08 czerwca

"Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Źrebaki i rumaki" Agnieszka Mielech - recenzja

"Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Źrebaki i rumaki" Agnieszka Mielech - recenzja
Tytuł: "Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Źrebaki i rumaki"
Autor: Agnieszka Mielech
Liczba stron: 175
Wydawnictwo: WILGA, Grupa Wydawnicza Foksal
seria: Emi i Tajny Klub Superdziewczyn, tom 5



Przygody Emi i jej przyjaciół to nie jest lektura dla nastolatków, tylko raczej dla młodszych dziewczynek. Zarówno język, jakim książka jest napisana, jak i sposób jej wydania idealnie nadają się nawet dla kilkulatek. Jest to już piąty tom z tej serii, więc bohaterowie świetnie się znają i wydaje mi się, że najlepiej byłoby zacząć od początku i poznać wszystkie poprzednie części, aby nie domyślać się w trakcie lektury rzeczy, o których jest mowa w treści, a wydarzyły się w poprzednich tomach. 
Emi wraz z koleżankami zakłada tytułowy Tajny Klub Superdziewczyn (tom 1. serii). Motto grupy brzmi: "nigdy więcej nudy". Członkinie klubu stosują się do niego, więc czytelnik z pewnością nie będzie się nudzić podczas lektury. Szczególnie, że w tym tomie do grupy dołączył CHŁOPAK. Tym razem członkowie klubu otrzymują dziwny list. Jego treść jest zaszyfrowana... O co chodzi? Kto go przysłał i co chciał przekazać? Czy śledztwo klubowiczów przyniesie spodziewane efekty? Dlaczego właścicielka stadniny koni posądzana jest o bycie czarownicą? I czy jest nią naprawdę? Te i wiele innych pytań czekają na odpowiedzi, więc czym prędzej zabierajcie się za lekturę!
Historie opisywane w serii o Emi są tak zabawne i wciągające, że książka idealnie nadaje się do tego, by zachęcić do czytania młodsze dziewczynki, które dopiero uczą się czytać samodzielnie. Z pewnością zainteresuje je to, co spotkało bohaterów i będą chciały przeczytać do końca. Całości dopełniają sympatyczne ilustracje. Polecam młodszym czytelniczkom lub ich mamom, aby czytał razem z córkami.

Zoja




07 czerwca

„Billy, kot, który ocalił moje dziecko” Louise Booth - recenzja

„Billy, kot, który ocalił moje dziecko” Louise Booth - recenzja
Tytuł: „Billy, kot, który ocalił moje dziecko”
Autor: Louise Booth
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia



Wierzę w szczególną więź łączącą zwierzęta i ludzi, dlatego książka o Fraserze i kocie Billy'ym bardzo mi się spodobała. Fraser to chłopiec cierpiący na autyzm, stwarzający swoim rodzicom wiele kłopotów i zmartwień, z których najbardziej męczącą są niespodziewane wybuchy złożci i płaczu. Kiedy matka Frasera – Louise – jest na skraju załamania spowodowanego stanem swojego syna, przygarnia bezdomnego kota Billy'ego. Odtąd życie rodziny Boothów zupełnie się zmienia. Szary kot staje się największym przyjacielem, powiernikiem i terapeutą dla Frasera. Pod jego wpływem dziecko zaczyna robić niezwykłe postępy w rozwoju psychicznym i fizycznym. I choć Louise i jej mąż podchodzą sceptycznie do swoich zaskakujących obserwacji, to w końcu muszą przyznać, że kot okazał się prawdziwym czarodziejem.
Książka napisana jest żywym i pełnym emocji stylem. Myślę, że powinna się spodobać każdemu, kto wierzy, że zwierzęta mają „duszę”. Może też wnieść sporo nadziei i optymizmu w serca ludzi, którzy często są nadmiernymi realistami. Trzeba wierzyć, jak mówiła matka Louise, że jeżeli się do czegoś przyłożymy, to z pewnością się uda.


Agata


07 czerwca

"Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna" - komiks, Rick Riordan – recenzja

"Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna" -  komiks, Rick Riordan – recenzja
Tytuł: "Złodziej Pioruna"
Adaptacja: Robert Venditti Rysunki: Attila Futaki Kolory: Jose Villarrubia Liczba stron: 63 Wydawnictwo: Galeria Książki Tom pierwszy serii 
Komiks powstał na podstawie książki ,,Złodziej Pioruna” autorstwa Ricka Riordana. Byłam mile zaskoczona tym, jak dokładnie odwzorowano większość scen z kart owej powieści. Każda postać odpowiadała swojemu książkowemu opisowi. Głównym bohaterem komiksu jest dwunastoletni Percy Jackson. Chłopak mieszka w szkole z internatem YANCY ACADEMY w Nowym Yorku. Jego życie nie jest zbyt kolorowe. Dlaczego? Co rok jest wyrzucany ze szkoły i musi szukać nowej. Do tego nie ma ojca, tylko ojczyma... Chłopak zdecydowanie nie jest zwyczajnym dwunastolatkiem z problemami. Okazuje się bowiem, że wszystkie potwory i postacie mitologiczne, o których się uczył, istnieją naprawdę. Co gorsza wygląda na to, że nagrabił sobie u paru z nich. Wielki Piorun Piorunów boga Zeusa zaginął. Percy jest, na jego nieszczęście, głównym podejrzanym. Chłopak i jego przyjaciele mają zaledwie dziesięć dni, żeby odnaleźć i zwrócić skradziony Piorun Zeusowi.
Osobiście uważam, że komiks jest bardzo dobrze zrobiony. Wszystkie dialogi, miejsca i postacie zgadzają się z opisem z książki. Cały komiks bardzo wciąga. Czyta się go bardzo szybko. Według mnie najlepiej odwzorowanymi postaciami byli: Luke, Percy i Clarisse. Komiks bardzo serdecznie polecam wszystkim fanom Percy'ego!

Maja

29 maja

"Ciemność płonie" Jakub Ćwiek - recenzja

"Ciemność płonie" Jakub Ćwiek - recenzja
Tytuł: "Ciemność płonie"
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 313
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Katowice Główny to na pozór zwykły dworzec, który na co dzień odwiedzają setki osób, ale co się dzieje z nim w nocy?
Natalia jest zwykłą dziewczyną, studiuje, ma własne mieszkanie i przyjaciół, a przez jedną tajemniczą monetę jej życie wywraca się do góry nogami. Dziewczyna zaczyna widzieć Ciemność... Nie jest to jednak taka ciemność, jak ta, która przychodzi nam na myśl w pierwszej chwili. Ta Ciemność, którą widzą wybrani, jest przerażająca. Przedstawia bowiem palących się ludzi, którzy atakują tych, którzy ich widzą. Od tego koszmaru można się uwolnić tylko w jeden sposób: trzeba znaleźć monetę przedstawiającą dworzec.
Natalia zmuszona jest opuścić swoje mieszkanie i przenieść się na dworzec, bo to jedyne miejsce, w którym Ciemność nie może zrobić jej krzywdy. Na miejscu poznaje Literata, Tadeusza, Izkę oraz Alberta. Każdy z nich ma za sobą jakieś trudne doświadczenia i traktują Ciemność jako karę za to, jacy byli lub co zrobili w przeszłości. Młoda studentka jednak nie chce przyjąć do wiadomości, że tak ma wyglądać jej całe życie i za wszelką cenę stara się uwolnić od tego koszmaru.
Motyw bycia "wybranym" w książce Jakuba Ćwieka może się wydawać oklepany, jednak ta książka ma w sobie coś oryginalnego, coś co sprawia, że nie można się od niej oderwać. Autor bardzo realistycznie odzwierciedlił miejsce akcji, którym są Katowice. 
To pierwsza książka Jakuba Ćwieka, jaką miałam okazję przeczytać. Po lekturze stwierdzam, że nie będzie ostatnia. Polecam osobom, które lubią wciągające i trochę straszne fabuły.

Ksenia



            

28 maja

"Czarne nenufary" Michel Bussi - recenzja

"Czarne nenufary" Michel Bussi - recenzja
Tytuł: "Czarne nenufary"
Autor: Michel Bussi
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Świat Książki


Wszystko jest tylko złudzeniem, zwłaszcza kiedy lustrzane odbicia dostarczają nowych poszlak i zacierają ślady, jednak morderstwa, które zakłócają spokój Giverny, ukochanego miasteczka Claude’a Moneta, są bardzo realne. W sercu intrygi znajdują się trzy kobiety: dziewczynka z talentem do malarstwa, niezwykle powabna nauczycielka i stara kobieta o sowich oczach, która wszystko widzi i wszystko wie. I oczywiście niszczycielska namiętność…” - w ten sposób autor książki zachęca nas do jej przeczytania. Ja się skusiłam, ponieważ znam już książki Michela Bussi.

Jak możemy przeczytać w opisie, głównymi bohaterkami są trzy kobiety. Pierwsza z nich to jeszcze dziewczynka, 11-letnie dziecko, które postanowiło wziąć udział w konkursie plastycznym. W tym celu dziewczynka każdego dnia po szkole maluje obraz. Jest to zadanie trudne, ponieważ oprócz nauczycielki, przyjaciela Paula oraz starego malarza włóczęgi Jeamsa nikt jej w tym nie wspiera. Ciągłe kłótnie z mamą powodują, że dziewczynka zaczyna wątpić w słuszność tego czynu, a gdy pewnego dnia znajduje ciało Jeamsa…
Kolejną postacią, którą poznajemy na kartkach książki jest urocza nauczycielka Stephanie. Jest ona osobą piękną, ale przede wszystkim inteligentną. Uwielbia sztukę i kocha swoje dzieci ze szkoły. Piękna Stephanie jest również obiektem westchnień wielu mężczyzn, jest także prawdopodobnie kochanką pana Morvala, którego ciało pewnego dnia policja znajduje. Czy piękna Stephanie mogła dopuścić się takiego czynu? A może winny jest jej mąż, który nie kryje zazdrości?? Oboje znajdują się w grupie podejrzanych.
Trzecia postać to stara kobieta, a właściwie czarownica. Nikt jej nie widzi, nikt z nią nie rozmawia, za to ona widzi i słyszy wszystko. Wie, kto kryje się za morderstwami. Podczas czytania jej słów ciarki mogą przechodzić po plecach. Kim ona jest? Czy ona właściwie istnieje?? Czy to może jakiś duch, mara??
Powinnam jeszcze wymienić dwóch policjantów, którzy prowadzą śledztwo w sprawie morderstw popełnionych w Giverny. Pracują bardzo intensywnie, czasami dzień i noc, jednak nie potrafią rozwiązać zagadki, ciągle trafiają „kulą w płot”, a wystarczyłoby dotrzeć do czarownicy…
Książka fajna, czytałam ją z zainteresowaniem. Jest to kryminał, a to mój ulubiony gatunek literacki. Podobało mi się, że autor stopniowo budował napięcie, że wiele razy, gdy wydawało się, że zagadka została rozwiązana, że sprawca został odnaleziony okazywało się, że to był fałszywy trop.
Podobało mi się, że pojawiały się dziwne postacie, które niby ze sobą nie są w żaden sposób powiązane, a jednak coś je łączy.
Podobało mi się również, że mogliśmy chociaż trochę poznać myśli bohaterów, że nie były to tylko puste dialogi. Dużo w niej niedopowiedzeń, intryg oraz tajemnic.

Jedyna rzecz, która niestety przeszkadzała mi w czytaniu książki to zbyt wiele szczegółów na temat malarstwa, które nie każdego interesują. Mimo wszystko mogę polecić książkę i gdybym drugi raz dostała propozycję przeczytania jej, zrobiłabym to. Zakończenie jest bardzo zaskakujące. Polecam!!!

Ana


25 maja

"Białe jak śnieg" Salla Simukka - recenzja

"Białe jak śnieg" Salla Simukka - recenzja
Tytuł: "Białe jak śnieg"


Autor: Salla Simukka

Liczba stron: 220
Wydawnictwo: YA! Grupa Wydawnicza Foksal
Moja ocena: 5/10
cykl Lumikki Andersson, tom 2

Salla Simukka jest jedną z najpopularniejszych fińskich autorek książek dla młodzieży. „Białe jak śnieg” jest drugim tomem trylogii, która przyniosła jej międzynarodową sławę. Fenomen ten rozpoczęła książka „Czerwone jak krew” i zapisana w niej historia Lumikki Andersson. Książki nie są związane ze sobą fabularnie, więc można je czytać oddzielnie i raczej bez większego problemu zrozumieć opisywaną sytuację.
Główną zasadą Lumikki jest nie wtrącanie się w sprawy, które jej nie dotyczą. Dziewczyna ma siedemnaście lat, mieszka w Tampere i uczęszcza do liceum artystycznego. Wraz z nadejściem czerwca bohaterka wyjeżdża na kilka dni do Pragi. Chce odpocząć, zrelaksować się, choć przez chwilę pobyć sama, jednak kłopoty i tak ją tam odnajdują. Podczas zwiedzania malowniczego miasta Lumikki zaczepia jakaś dziewczyna, Lenka, która mówi, że jest jej starszą siostrą. Nieznajoma przedstawia wzruszającą historię swojego życia i argumenty, które wydają się głównej bohaterce całkiem logiczne. Młoda artystka czuje, że musi odkryć prawdę na własną rękę, przez co kilkakrotnie ociera się o śmierć. Lenka okazuje się być częścią czegoś większego, co może przerosnąć nawet samą Lumikki. Czy z pomocą młodego, przystojnego dziennikarza śledczego uda jej się rozwikłać tę zagadkę?

Seria książek o Lumikki Andresson należy do bardzo niewymagających kryminałów. Akcja w „Białe jak śnieg” rozwija się powoli, a na dodatek powieść jest strasznie przewidywalna. Główna bohaterka potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji i wyjść cało nawet z najgorszej opresji.
Jedną z głównych zalet tej książki jest oprawa graficzna - przepiękna, nietuzinkowa i przyciągająca uwagę okładka oraz miła dla oka czcionka. Powieść jest dość krótka, akurat na jedno, góra dwa popołudnia, a spore marginesy ułatwiają jej czytanie. Polecam czytelnikom, którzy nie wymagają od lektury szybkiego rozwoju wydarzeń.

Edelline


24 maja

"Wołanie grobu" Simon Beckett - recenzja

"Wołanie grobu" Simon Beckett - recenzja
Tytuł: "Wołanie grobu"
Autor: Simon Beckett
Liczba stron: 363 + opowiadanie z doktorem Hunterem
Wydawnictwo: AMBER
seria wydawnicza: Literacki Kryminał
cykl: Dr David Hunter, tom 4


David Hunter, antropolog sądowy, zostaje powołany do kolejnych spraw dotyczących morderstwa. Tym razem jego zadaniem będzie odnalezienie ciał aż czterech dziewczyn. Akcja ma miejsce w odległej Kornwalii. Sprawca domniemanego mordu, niejaki Monk, przyznaje się do winy, jednak nie potrafi wskazać miejsc, gdzie pochował ciała.
Początek książki opisuje nam śledztwo, które rozpoczęło się osiem lat wcześniej. Simon Beckett przedstawia Davida Huntera jako zapalonego antropologa, męża i ojca. Mężczyzna trafia do Dartmoor, na mroczne i wilgotne torfowiska, gdzie wraz ze ekipą specjalistów próbuje odnaleźć groby dwóch młodych kobiet brutalnie zabitych przez osiłka Jerome'a Monka. Niestety wszelkie wysiłki legną w gruzach, sprawy się komplikują, a świat Davida sypie się, jak domek z kart.
Podczas jednego z wyjazdów David Hunter dowiaduje się o śmierci swojej żony i dziecka. Od tej pory jego podejście do pracy się zmienia…
Dartmoor to okolica pełna imponujących skał oraz okazałych torfowisk spowitych mgłą i usianych podziemnymi kopalniami, w których... Po ośmiu latach przerwy David Hunter wraca do tego śledztwa. Musi zmierzyć się z przeszłością i okrutnym mordercą. Te same ponure torfowiska i wrzosowiska. Ta sama wilgotna mgła. Ten sam morderca. I ci sami ludzie, z którymi Hunter pracował.
Wspomnieć należy także o takich postaciach, jak Sophie czy Simms. Sophie jest doradcą behawioralnym w prowadzonym śledztwie, co samo w sobie wprowadza do książki ciekawy wątek związany ze specyfiką jej profesji. Ta kobieta – psycholog policyjny, teraz boi się… Bardzo się boi. Wokół gęstnieją przeszłość i strach. Narastają, obezwładniają. Znowu każdy może być ofiarą i każdy może być mordercą.
Ciekawą, a zarazem przerażającą postacią jest Jeremy Monk oskarżony o popełnienie makabrycznych zbrodni. Simon Beckett w taki sposób przedstawił zarówno jego wygląd zewnętrzny, jak i zbrodnie, o które został posądzony, że wszystko wydaje się nad podziw realne.

Wiele szczegółów, które pojawiają się na początku książki, a na które nie zwracamy szczególnej uwagi, później okazują się bardzo istotne i idealnie wkomponowane w skomplikowaną układankę zdarzeń. Wszystko jest dokładnie przez autora przemyślane i w efekcie końcowym daje zaskakujące rozwiązanie…
Akcja książki jest w miarę dynamiczna. Beckett potrafi zainteresować czytelnika wprowadzając różne poboczne wątki, które urozmaicające fabułę. Jak dla mnie tych wątków było jednak trochę za dużo, ale… Język, którym jest napisana książka jest łatwy w odbiorze. Polecam lekturę wszystkim, którzy lubują się w kryminałach. 

Beta


24 maja

"Wszechświat w skorupce orzecha" Stephen Hawking - recenzja

"Wszechświat w skorupce orzecha" Stephen Hawking - recenzja
Tytuł: "Wszechświat w skorupce orzecha"
Autor: Stephen Hawking
Liczba stron: 216
Wydawnictwo: Zysk i S-ka



Muszę się szczerze przyznać, że fizyka zawsze była moją piętą achillesową. Mimo długich lat nauki nie potrafiłam zrozumieć, o co dokładnie z tym wszystkim chodzi, myliłam ciągle pojęcia i wzory. Podręczniki nie ułatwiały sprawy - według mnie zawsze brakowało w nich jasnych tłumaczeń. Można powiedzieć, że ktoś taki jak ja nie jest raczej odpowiednią osobą do recenzowanie książki całkowicie poświęconej największym fizycznym tajemnicom. W głębi ducha zawsze jednak lubiłam ten przedmiot. Stephen Hawking - najbardziej znany astrofizyk świata, od wielu lat zmagający się ze stwardnieniem zanikowym bocznym oraz popularyzator nauki udowodnił mi, że fizykę da się zrozumieć. "Wszechświat w skorupce orzecha" to naprawdę doskonała pozycja dla laika. Autor ze swadą rozprawia o naprawdę skomplikowanych problemach w sposób zaskakująco prosty i zrozumiały. Mnogość ilustracji, dodatkowe opisy oraz słowniczek najbardziej podstawowych pojęć na końcu książki zdecydowanie ułatwiają czytanie. Dzieło to składa się z siedmiu rozdziałów oraz przedmowy. Co ciekawe, nie trzeba czytać ich w kolejności - struktura książki przypomina drzewo. Pierwszy i drugi rozdział tworzą pień, reszta zaś to niezależne od siebie gałęzie. Autor porusza m.in. tematykę szeroko pojętej mechaniki kwantowej oraz nowszych i starszych teorii starających się tłumaczyć Wszechświat, na przykład teorii M, superstrun czy supergrawitacji. Częściowo wraca również do zagadnień ze swojej poprzedniej książki, czyli "Krótkiej historii czasu", pisze też o czarnych dziurach, podróżach w czasie oraz p-branach. Warto nadmienić, że dzieło to nie jest niesamowicie poważne, a okraszony żartami styl Hawkinga zdecydowanie nie kojarzy się z typową pracą naukową. Książka ta jest także przepięknie wydana - świetna jakość papieru, twarda, solidna oprawa oraz elegancka obwoluta. Doskonale prezentuje się na półce. Jedyną rzeczą, do której mam pewne zastrzeżenia są ilustracje. Zostały one wygenerowane komputerowo i w 2001 z całą pewnością robiły ogromne wrażenie, teraz jednak już prędzej wywołują śmiech. Jednakże nie jest to kwestia, która w jakikolwiek sposób wpływa na mój odbiór książki, jakkolwiek wolałabym tradycyjne rysunki. 
 "Wszechświat w skorupce orzecha" to świetna pozycja dla wszystkich, którzy chcieliby poszerzyć swoją wiedzę, a odrzuca ich tradycyjne podejście do przedstawiania wiedzy i obecna w traktujących o fizyce książkach mnogość skomplikowanych wzorów. Lektura ta nadaje się zarówno dla totalnych laików, jak i osób, które mają już pewną wiedzę. Czyta się ją z ogromną przyjemnością, prawie tak samo jak dobry kryminał. Dzieło to z całą pewnością poszerzyło moje horyzonty i jestem przekonana, że sięgnę po pozostałe książki Stephena Hawkinga.  

Dagmara


Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger