19 lutego

"Moje życie ze Stephenem. Podróż ku nieskończoności" Jane Howking - recenzja

"Moje życie ze Stephenem. Podróż ku nieskończoności" Jane Howking - recenzja
Tytuł: "Moje życie ze Stephenem. Podróż ku nieskończoności"
Autor: Jane Hawking
Liczba stron: 576
Wydawnictwo: Świat Książki




"Stephen Hawking może myśleć w jedenastu wymiarach, a jego żona nauczyła się kochać w niejednym wymiarze."
"The Times"


Książka Jane Hawking to niezwykła opowieść o życiu z jednym z najsłynniejszych naukowców naszych czasów – Stephenem Hawkingiem. Autorka skrupulatnie opisuje historię swojej miłości i trudnego związku z mężczyzną nietuzinkowym, ale również poważnie chorym. Przejmująca opowieść o trudnościach, problemach, ale także rodzinnym szczęściu i radości zainteresuje z pewnością czytelników, którzy lubią biografie. Warto sięgnąć po te wspomnienia napisane przez kobietę niezwykle silną, której życie podporządkowane zostało zmaganiom z przeciwnościami losu. Czy łatwo jest dzielić życie z człowiekiem tak chorym, jak Howking? Czy może trudniej zmierzyć się z geniuszem niż z jego chorobą? Polecam, warto się o tym przekonać czytając tę książkę.

aGa


12 lutego

"Dziewczęta z pokoju 28" Hannelore Brenner - recenzja

"Dziewczęta z pokoju 28" Hannelore Brenner - recenzja


Tytuł: Dziewczęta z pokoju 28
Autor: Hannelore Brenner
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Świat Książki


Hannelore Brenner, to pisarka urodzona w 1951 roku. Pracowała dla berlińskiego radia. Zajęła się dokumentacją radiową o dzieciach z getta Teresienstant, którą zaczerpnęła z osobistych zapisków dzieci z tego getta oraz od byłych więźniarek. Książka "Dziewczęta z pokoju 28" opowiada o 12-14- letnich dziewczynkach z Czech i Moraw, które trafiły do obozu w Teresienstant. Miejscem getta była twierdza warowna, wybudowana przez cesarza Austrii Józefa II, a nazwana imieniem jego matki - cesarzowej Marii Teresy. Książka ukazuje czytelnikowi postawę dzieci wobec surowych warunków, jakie panowały w gettcie. Dziewczynki, aby zapomnieć w jakim miejscu się znajdują, wymyślały rozmaite zajęcia, np. chór czy teatrzyki. Tematem sztuk najczęściej były małoznaczące rzeczy, które pomagały dziewczynkom choć na chwilę poczuć się normalnie. Jednym z tematów przedstawienia był np. but bez pary, który czuł się samotnie. Dziewczynki stworzyły też własny "parlament", który nosił nazwę "Maagal", co oznacza krąg, czyli pełnię, doskonałość. Miały własną flagę i dewizę, która brzmiała: "Wierzysz mi - wierzę ci, ty wiesz, ja wiem, będzie, co będzie, nie zdradzisz - nie zdradzę".

Poruszająca do granic możliwości książka ukazuje czytelnikowi piękno dziecięcej wyobraźni i mądrości w tak młodym wieku. Hannelore Bernner, łącząc ze sobą pamiętniki i rysunki dziewczynek oraz urzędowe dokumenty, tworzy niezwykły obraz codziennych zmagań dziewczynek z pokoju 28. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak jeszcze dziewczęta radziły sobie z tą przytłaczającą sytuacją, koniecznie musisz przeczytać tę fascynującą książkę.

Ewa

 

12 lutego

"Ostatni smokobójca" Jasper Fforde - recenzja

"Ostatni smokobójca" Jasper Fforde - recenzja
Tytuł: "Ostatni Smokobójca"
Autor: Jasper Fforde
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Po książkę „Ostatni Smokobójca” sięgnęłam ze względu na to, że bardzo fascynują mnie smoki. Opis także zachęcił mnie do przeczytania: „Dwoje ludzi próbowało mnie zabić, grożono mi więzieniem, dostałam szesnaście propozycji małżeństwa, zostałam wyjęta spod prawa przez króla Snodda. To wszystko i jeszcze więcej stało się w zaledwie kilka dni. Nazywam się Jennifer Strange” – więcej nie trzeba było, żebym zdecydowała się na tę książkę. Jasper Fforde jest popularnym brytyjskim powieściopisarzem, który ma polskie korzenie. Być może także to popchnęło mnie w stronę „Ostatniego Smokobójcy”…
Powieść ta opowiada o losach znajdy - Jennifer Strange, która pracuje w instytucie magii. Po zniknięciu pana Zambiniego, to właśnie ona zarządza całym Kazam. Nie jest to łatwe zadanie i nie wszyscy są zadowoleni z tego, że szesnastoletnia dziewczyna dźwiga na swoich barkach tak duży ciężar. Pewnego dnia każdy jasnowidz, który zamieszkuje Królestwo Snodda ma proroczą wizję – ostatni smok wkrótce zginie. W dodatku okazuje się, że Ostatnim Smokobójcą zostanie nie kto inny, jak Jennifer Strange! W ten sposób jej spokojne życie zmienia się całkowicie. Dziennikarze, polityczne intrygi, kłamstwa i propozycje reklamowania produktów – to tylko wierzchołek góry lodowej. Czy dziewczyna poradzi sobie z wykonaniem zadania, jakie zostało jej powierzone? Czy ostatni smok zginie…?
W książce znajdziemy postacie pozytywne, ale także te negatywne. Każda z postaci może wzbudzić w nas różne odczucia, emocje. Osobiście bardzo polubiłam główną bohaterkę – jest to miła, opiekuńcza dziewczyna. W dodatku niezwykle odważna i opanowana. Polubiłam także jej pupila – kwarostwora, który wabi się Kwark. Urocze, pomocne zwierzątko, które (wbrew pozorom) odgrywa w książce ważną rolę. 
Prosty język pozwala na bardzo przyjemne i szybkie przeczytanie książki. Jest pełna humoru, ale także szczypty satyry i krytyki współczesnych ludzi. W książce znajdziemy również ciekawe ilustracje przedstawiające bohaterów (choć wydają mi się zbędne, ponieważ dobra książka powinna zachwycać treścią, a nie oprawą graficzną).
Książka nieco mnie rozczarowała. Sądziłam, że bardziej przypadnie mi do gustu, że znajdę w niej więcej informacji na temat smoków i magii. Styl pisania mnie nie zachwycił  – brakowało mi przede wszystkim rozbudowanych opisów otoczenia, które są tak ważne w powieściach fantasy. Dialogi były dość proste i czasami po prostu nudne. 
„Ostatniego Smokobójcę” polecam wszystkim czytelnikom, którzy interesują się fantastyką. W szczególności młodszym czytelnikom, bo to bez wątpienia książka napisana dla nich – świadczy o tym naprawdę prosty styl pisania i, jak mniemam, ilustracje. Myślę, że przypadnie także do gustu ludziom zabieganym i zapracowanym – pozwoli im na chwilę relaksu. Bo cóż jest lepszym sposobem na odstresowanie się, niż książka, która nie wymaga większego kojarzenia faktów i myślenia?

Mizofobia



12 lutego

"Łza" Lauren Kate - recenzja

"Łza" Lauren Kate - recenzja
Tytuł: "Łza"
Autor: Lauren Kate
Liczba stron: 472
Wydawnictwo: Galeria Książki


Zdecydowałam się na przeczytanie „Łzy” ze względu na jej niezwykle urzekającą oprawę (choć nie powinno się oceniać książki po okładce, przeczucie mówiło mi, że będzie to dobra lektura) oraz opis, który od razu chwycił mnie za serce.
Amerykańska pisarka Lauren Kate znana jest przede wszystkim dzięki serii „Upadli”. Powiem z ręką na sercu, że nie miałam wcześniej do czynienia z jej twórczością, ale dzięki książce „Łza” prawdopodobnie się to zmieni. 

 „Świat, w którym można stracić wszystko, co się kocha.”

Autorka zabiera nas w podróż do Luizjany. Główną bohaterką książki jest siedemnastoletnia Eureka – z pozoru zwyczajna dziewczyna, taka jak każda inna nastolatka. Jej historia jednak nie jest taka oczywista, jakby się wydawało. Po tragicznej śmierci matki, dziewczyna zostaje całkowicie osamotniona, nie potrafi dogadać się z ojcem i macochą, próbowała popełnić samobójstwo i jest pod stałą opieką psychiatrów. Wszyscy znajomi odwrócili się od niej – została tylko jej przyjaciółka Cat oraz jej najlepszy przyjaciel – Brooks. Dziewczyna próbuje się odnaleźć w otaczającym ją świecie, gdy zabrakło jej matki, którą kochała nad życie i z którą łączyła ją silna więź. Pewnego dnia poznaje tajemniczego chłopaka Andera. Dziewczynie wydaje się, że chłopak ją śledzi.
W dniu, kiedy otrzymuje dziwny spadek po matce, jej życie się całkowicie zmienia. Medalion, list, tajemniczy kamień i starożytna księga (której nikt nie potrafi odczytać), to jedyne rzeczy, jakie pozostały po jej matce, i których nigdy wcześniej nie widziała na oczy. Wkrótce okazuje się, że matka Eureki skrywała przed nią tajemnice, Ander nie jest zwykłym prześladowcą, a Brooks zaczyna się dziwnie zachowywać… Eureka jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, a tajemniczy chłopak twierdzi, że w dziewczynie drzemie potężna moc i wkrótce może to doprowadzić do tragedii…

„Nigdy, przenigdy nie płacz”

Jak na romans paranormalny, książkę czyta się niezwykle przyjemnie, dialogi są prowadzone w przejrzysty, ciekawy sposób, a styl pisania przypadł mi do gustu, jest dobrze rozbudowany. Każdy z bohaterów jest inny, intrygujący. Bardzo polubiłam Blavatsky, która poświęciła się dla tajemnicy Eureki. Ważną rolę odgrywa sama Diana – matka Eureki, która przez całe życie ryzykowała - oraz jej macocha Rhoda, która za wszelką cenę starała się uratować swoje dzieci. Każda z dorosłych kobiet poświęca się dla dobra innych. To szlachetny gest, który wzbudził we mnie największe emocje. W tych momentach sama uroniłam łzę. Jedynym minusem jest to, że książka skupia się głównie na Eurece i jej wewnętrznych rozterkach, jej walce z samą sobą. Niewiele wiemy o reszcie bohaterów, co bardzo mnie irytuje. Sama Eureka mnie nie przekonuje. Jej zachowanie do mnie nie przemawia.
W książce najbardziej szczegółowo przedstawione są relacje Eureki z tajemniczym chłopakiem i Brooksem. Brakuje mi wątków kulminacyjnych, które uwielbiam… Jednak podoba mi się wprowadzenie historii z tajemniczej księgi, która opowiada o historii Atlantydy.
Prolog poznajemy z perspektywy Andera, natomiast epilog z perspektywy Brooksa. W ten sposób możemy poznać bliżej postacie drugoplanowe, które też są bardzo ważną częścią tego świata.
Autorka bardzo płynnie wplotła w romans wątki mitologiczne – Atlantydę, która jest dość powielanym schematem w literaturze. Mimo to uważam, że „Łza” to interesujący i oryginalny pomysł, który mi się spodobał. Właśnie motyw Atlantydy, przedstawiony w taki sposób, najbardziej mnie intryguje.
Książce nie brak niedociągnięć, a z bohaterami, niestety, zbyt dobrze się nie zżyłam. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych tomach zaskarbią sobie moją sympatię. Chciałabym, żeby kolejne części „Łzy” były przepełnione akcją i żeby związek Eureki z Anderem zszedł na drugi plan. 
Książkę mogę polecić miłośnikom romansów paranormalnych oraz tym, którzy mają ochotę poznać historię Atlantydy według Lauren Kate.
                                                                                                                                 Mizofobia


           
           

11 lutego

"Katarzyna Wielka. Gra o władzę" Ewa Stachniak - recenzja

"Katarzyna Wielka. Gra o władzę" Ewa Stachniak - recenzja
Tytuł: Katarzyna Wielka. Gra o władzę
Autor: Ewa Stachniak
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: ZNAK


Polityka na tle romansów.

Rok 1743. Rosja. To początek akcji i miejsce wydarzeń opisanych w książce Ewy Stachniak pt. "Katarzyna Wielka Gra o władzę”. Polka mieszkająca na stałe w Kanadzie stworzyła oryginał powieści w języku angielskim. Autoryzowanym tłumaczeniem „The Winter Palace” zajęła się z powodzeniem Ewa Rojewska.
Utwór przedstawia 21 lat życia dworu carskiego. W trakcie lektury poznajemy zakulisowe wydarzenia związane ze sceną rządów córki Piotra Wielkiego - carycy Elżbiety. Wielkość i bezwzględność władczyni prezentowana jest z perspektywy jej zauszniczki – młodej, biednej, wcześnie osieroconej i z pozoru prostej córki introligatora. To ona staje się przewodniczką czytelnika po carskim dworze. To ona barwnie i sugestywnie zdaje szczegółowe relacje z ważnych dni w historii Rosji, jak i innych krajów osiemnastowiecznej Europy. To od niej dowiadujemy się o śmierci Elżbiety, tajemnicy zamachu stanu i przejęciu władzy przez Katarzynę II. Dzięki niej jesteśmy świadkami tytułowej gry o władzę, jaką z determinacją, za plecami carycy, toczy młoda pruska księżniczka Zofia. Dwór nie ma przed nami tajemnic. Otwieraja się listy, pamiętniki, salony i sypialnie.
Rok 1764. Polska. To koniec akcji i miejsce wydarzeń zamykających fabułę utworu. Dowiadujemy się, że Stanisław Poniatowski jest królem Polski. Jego córka Anna, którą miał
z Katarzyną,  zmarła w Petersburgu, mając zaledwie półtora roku. Jaki wpływ na dzieje naszego kraju miał ten romans? Czy naprawdę nasz władca miał nieślubne dziecko z tytułową bohaterką powieści Ewy Stachniak?
Ta książka może stać się wspaniałą inspiracją do analizy istniejących materiałów źródłowych w celu znalezienia odpowiedzi na te pytania. Z pewnością jej otwarta kompozycja skłania również czytelników do wyczekiwania następnej części tej powieści. Kontynuację dziejów Katarzyny II zapowiada autorka. 

Kaja

 

06 lutego

"Klub filmowy Meryl Streep" Mia March - recenzja

"Klub filmowy Meryl Streep" Mia March - recenzja
Autor: Mia March
Tytuł: "Klub filmowy Meryl Streep"
Liczba stron:428
Wydawnictwo: Świat Książki


Książka "Klub filmowy Meryl Streep" autorstwa Mii March, wydana przez Świat Książki, to typowa kobieca lektura. Napisana jest przejrzystym, łatwym w odbiorze językiem. 
Jest to wzruszająca, powodująca wiele przemyśleń lektura, od której trudno się oderwać.

Przed laty dwie rodziny przeżyły tragedię, w wyniku której ciotka, jej córka i dwie siostrzenice zamieszkały razem. Wypadek, który się wydarzył, odcisnął piętno na każdej z nich. Teraz, po latach, znów są pod jednym dachem. Każda z własnymi przeżyciami i bagażem doświadczeń. Dopiero teraz, gdy otrzymały szokującą wiadomość od Lolly, właścicielki pensjonatu - matki jednej, a ciotki dwóch kobiet - zaczynają naprawdę poznawać siebie. Pomaga im w tym oglądanie filmów z udziałem Meryr Streep. 
 
Kobiety zaczynają się otwierać. Rozmawiając i analizując odgrywane role znanej aktorki, szukają odniesień do własnego życia. Nierzadko różnie interpretują postacie grane w filmach, ale to wcale ich nie dzieli, wręcz pozwala im na szersze, bardziej obiektywne spojrzenie na świat. Każda z nich porównuje sytuacje z filmów do swego życia i stara się spojrzeć na nie oczami swej rodziny. W filmach znajdują wiele wątków pomagających poznać im siebie - doświadczają magii kina. Dopiero teraz zaczynają poznawać swą przeszłość i godzą się z nią. Każda z nich odnajduje spokój i podąża nową drogą życia. 
 
Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam książkę Mii March i chętnie obejrzę ponownie filmy z udziałem Meryl Streep, a potem... na pewno wrócę do tej wzruszającej powieści.

Elka


03 lutego

"Płomień strachu" Jack Lance - recenzja

"Płomień strachu" Jack Lance - recenzja
Autor: Jack Lance
Tytuł: Płomień strachu
Liczba stron: 271
Wydawnictwo: Świat Książki

Jason Evans wiedzie całkiem zwyczajne życie. Pewnego dnia otrzymuje anonimowy list zawierający polaroidowe zdjęcie cmentarza ze słowami: JESTEŚ MARTWY na odwrocie. Początkowo ma nadzieję, że to tylko niesmaczny żart, wkrótce jednak dostaje drugą wiadomość: MYŚLISZ, ŻE ŻYJESZ, ALE CIEBIE NIE MA. Gdy w kolejnej kopercie znajduje datę swojej śmierci, postanawia działać. Szukając starego cmentarza, odkrywa sięgającą głęboko w przeszłość tajemnicę, która może mu zrujnować życie… lub je ocalić” tak w ogromnym skrócie autor książki zachęca nas do lektury. Główny bohater Jason Evans to sympatyczny trzydziestolatek, który ma pracę sprawiającą mu przyjemność i piękną, kochającą żonę Kaylę. Jason wiedzie szczęśliwe życie u boku żony, można nawet powiedzieć, że zwyczajne, uporządkowane życie. Małżonkowie na jednej z rodzinnych uroczystości podejmują decyzję o powiększeniu rodziny… i w tym momencie rodzinna sielanka kończy się. W drodze powrotnej ulegają wypadkowi samochodowemu, z którego wychodzą fizycznie bez szwanku, natomiast zaczynają się problemy psychiczne. Główny bohater cierpi na pirofobię, paniczny strach przed ogniem. W dniu wypadku powracają koszmarne sny, które wywracają życie bohaterów do góry nogami. Dodatkowo anonimowe zdjęcia, które Jason otrzymuje, nie ułatwiają mu powrotu do równowagi psychicznej. Małżonkowie podejmują ryzyko odszukania cmentarza ze zdjęcia oraz próbują zrozumieć, skąd u Jasona bierze się paraliżujący lęk przed ogniem. To, co odkrywają, mrozi krew w żyłach, a konsekwencje tych odkryć są katastrofalne dla bohaterów…

Książka jest połączeniem kryminału z thrillerem psychologicznym. Najfajniejsze jest to, że czytając ją próbowałam analizować, która z pojawiających się osób może być autorem zdjęć, w połowie książki byłam przekonana, że odkryłam sprawcę, ale niestety… zaskakujące zwroty akcji szybko uzmysłowiły mi, jak bardzo się pomyliłam. Książka ta jest powieścią, którą czytając mówimy sobie: Jeszcze tylko jeden rozdział. A potem jeszcze jeden i kolejny. Język jest prosty, książka podzielona na krótkie rozdziały. Dla fanów kryminałów jest to świetna lektura. Polecam!!!!!

Ana 


03 lutego

Cztery - bajery na luty :-)

Cztery - bajery na luty :-)
Kolejny zestaw z serii cztery bajery:


Daria Doncowa "Manikiur dla nieboszczyka" - zabawny kryminał pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji. Już sama główna bohaterka - Eulampia Romanowa - daje do myślenia. Kobieta od dziecka wychowywana pod kloszem, wydana za mąż za "dobrą partię", która okazuje się fatalnym wyborem. Nadchodzi dzień, w którym Eulampia dowiaduje się, że mąż ją zdradza, więc postanawia się zabić. Wychodzi z domu z zamiarem rzucenia się pod samochód. Kierowcą wybranego auta jest lekarka, która przygarnia wszystkich potrzebujących, co proponuje również załamanej Lampie. I od tej chwili wydarzenia toczą się w niesamowitych tempie, aż trudno nadążyć za pomysłami autorki.

Anne Frank "Dziennik" - dziennik trzynastolatki. Może przeszlibyśmy obok, gdyby nie to, że ta trzynastolatka to Żydówka ukrywająca się wraz z rodziną i przyjaciółmi na ciasnym strychu przed Niemcami. Jej cały świat mieści się na tej niewielkiej powierzchni. Jej radości, smutki, emocje, budzące się uczucia...

Anne Cassidy "Gorzkie urodziny" - siedemnastoletnia Julia i jej przyjaciółka podejmują pewną decyzję i cały ich świat się zmienia. Smutek, rozstanie z chłopakiem i... co jeszcze? Bo to oczywiście nie wszystko.

Jay Asher, Carolyn Mackler "Ty, ja i Fejs" - w dzisiejszych czasach chyba każdy ma profil na Facebooku. Co jednak, jeśli jest 1996 rok, Emma loguje się na FB i widzi swoje wpisy, które doda... za 15 lat?... Chyba każdy chciałby poznać swoją przyszłość! Ale czy Emmie wyjdzie to na dobre?

Książki dostępne są w naszej bibliotece :-)

30 stycznia

"Kroniki Prydainu. Księga Trzech" Lloyd Alexander - recenzja

"Kroniki Prydainu. Księga Trzech" Lloyd Alexander - recenzja
Tytuł: "Kroniki Prydainu. Księga Trzech"
Autor: Lloyd Alexander
Liczba stron: 277
Wydawnictwo: FILIA


Kiedy zobaczyłam na okładce słowa: "Jeśli lubicie Narnię C.S.Lewisa i Władcę Pierścieni J.R.R.Tolkiena - pokochacie Kroniki Prydainu L.Alexandra!", pomyślałam, że warto przekonać się, czy faktycznie mi się spodoba, bo Narnię i trylogię Tolkiena uwielbiam. Wprawdzie w opisie na stronie wydawnictwa widnieje informacja, że książka przeznaczona jest dla czytelników z przedziału 8+, ale nie zniechęciło mnie to. Postanowiłam wykorzystać czas ferii na odprężającą lekturę i nie zawiodłam się. 
"Kroniki Prydainu. Księga Trzech" to pierwszy tom baśni fantasy dla młodszych nastolatków. Autor, pisząc swoją powieść, wykorzystał starowalijskie podania i mitologię celtycką, ale Prydain w całości jest wytworem jego wyobraźni.

Tytułowa kraina była spokojnym, wręcz sielskim miejscem, gdzie mieszkańcy czuli się bezpiecznie. Niestety - do czasu... Wszystko zmieniło się, kiedy nawiedził ją okrutny Rogaty Król - niszczyciel i złoczyńca. Na ratunek rusza silna i bardzo barwna grupa: świniopas Taran, księżniczka Eilonwy, rycerz Gwydinion i Gurgi. Czy uda im się unieszkodliwić Rogatego Króla? Nie zdradzę, musicie sprawdzić sami czytając książkę :-)

Powieść pozostawiła w mojej pamięci miłe wrażenie. Do Narni trochę jej daleko, ale czyta się przyjemnie i szybko, w czym pomaga dodatkowo dość duża czcionka. Skończyłam czytać migiem! Podoba mi się również to, że ta raczej prosta opowieść zawiera kilka mądrości, których obecność skłania do refleksji.

"Nie należy nikomu odmawiać pomocy, ale nie wolno również jej odrzucać, gdy ktoś wyciąga do nas rękę."

Polecam młodszym nastolatkom, które lubią czytać historie o mitologicznych stworach i bohaterach.
Zoja


27 stycznia

"Dziewięć żyć Chloe King" Liz Braswell - recenzja

"Dziewięć żyć Chloe King" Liz Braswell - recenzja
Tytuł: "Dziewięć żyć Chloe King"
Autor: Liz Braswell
Ilość stron: 285
Wydawca: Wydawnictwo Filia
Moja ocena: 6.5/10 
 
 
 Recenzowany przeze mnie tytuł opowiada historię tytułowej Chloe King. W dniu swoich szesnastych urodzin dziewczyna zauważa, że najwyraźniej nie jest zwykłym człowiekiem. Staje się niewyobrażalnie szybka i zwinna, a jej paznokcie zmieniają się w ostre, podobne do kocich, pazury. Na dodatek udaje jej się przeżyć upadek z siedemdziesięciu metrów, co dla normalnego człowieka jest zdecydowanie rzeczą nieosiągalną. Początkowo bohaterka jest bardzo podekscytowana swoimi nowymi zdolnościami, lecz ten entuzjazm mija, gdy ktoś zaczyna ją prześladować. Dziewczyna jest w ogromnym niebezpieczeństwie i nie ma pojęcia, do kogo zwrócić się o pomoc. Jej relacje z matką nie są zbyt dobre, a przyjaciele się od niej odwrócili. Pozostaje jej tylko Alek - niewyobrażalnie przystojny i popularny uczeń klasy maturalnej z jej liceum, który nagle zaczął przejawiać dziwne zainteresowanie jej osobą oraz Brian. O tym drugim Chloe nie wie zbyt wiele, chłopak jest wyjątkowo tajemniczy, przez co wydaje się jej jeszcze bardziej pociągający. Obaj chłopcy skrywają jednak nie lada sekrety.

Po przeczytaniu prologu byłam pewna, że ta książka mi się spodoba, jednak troszkę się rozczarowałam. Spodziewałam się poważnej powieści, czegoś na wzór kryminału, lecz nie do końca spełniła moje oczekiwania. Co prawda była akcja i były tajemnice, ale główna bohaterka niezbyt przypadła mi do gustu. Jej zachowanie za każdym razem psuło klimat i ciekawie zapowiadające się sytuacje. Sprawiała wrażenie, jakby zależało jej tylko na obściskiwaniu się z chłopakami i praktycznie niczym więcej. Albo wyrosłam z tego typu nastoletnich romansideł, albo po prostu ta książka jest dość trywialna.

Dużym plusem tego utworu na pewno jest nietuzinkowa fabuła. Ostatnio w książkach dla młodzieży spotyka się głównie wampiry albo jakieś wróżki, człowiek-kot jest raczej rzadkością. Trzecioosobowa narracja i stosunkowo lekki styl pisania, to dodatkowe atuty tej powieści. "Dziewięć żyć Chloe King" jest skierowana głównie do nastoletnich czytelników i właśnie im bym ją poleciła. 
 
Edelline
 
 
Copyright © 2016 Za półką z książkami... , Blogger